All Activity

This stream auto-updates     

  1. Today
  2. Tak jak kiedyś wspominałem, lubię nieprzewidywalne zakończenia, więc uznaję ten odcinek za jedną z najlepszych fabuł MLP. Jednakże wątpię by jakieś prawdziwego antagonistę powstrzymały wiatraki, podrzędna magiczna bariera i kilku strażników, tak więc całe te zabezpieczenia Shininga był o kant plota (chyba, że chodziło tylko o tor przeszkód dla Twi). Poza tym gdyby znów zjawiłby się Sombra, to w pierwszym rzędzie uderzyłby na Imperium, a nie na Canterlot. No i jeszcze te wiatraki ogólnie wyglądały zbyt bajkowo, infantylnie... Zresztą w kolejnych odcinkach pewnie nie będzie ani ich, ani gęsi. Tak z innych rzeczy to po pierwsze: zrobiło mi się żal Spikea. Myślałem, że to Twi nim pomiata, ale jednak jej rodzice to dopiero byli zwyrole. Po drugie: zdziwiło mnie, że RD użyła seksapilu. Pomyślałem sobie, że M6 będzie uwodzić strażników, ale zwątpiłem, że to się stanie naprawdę. Po trzecie: fajnie, że Zephyr Breeze został strażnikiem, tylko nie wiem na jak długo. Mam nadzieję, że RD jak wróci do domu, to znajdzie go we swojej wannie.
  3. Ujawniono opis odcinka 9: Going to Seed Planowane żniwa Applejack idą w łeb, gdy Apple Bloom ogarnia obsesja schwytania pewnego magicznego stworzenia, które w jej mniemaniu może pomóc im w pracy.
  4. To był pierwszy raz z klaczą gwardzistką
  5. Uwaga własnoręcznie robiony mem:pinkiep: 

    Spoiler

    d3gQyEd.jpg

    Jeśli macie ochotę dopiszcie swój tekst pasujący do obrazka:determined:

    1. darkblodpony

      darkblodpony

      Gdy z rekrutowałeś się na imperialnego szturmowca, ale wcześniej byłeś po stronie rebeliantów. 

  6. Na końcu ostatniego odcinka sezonu 8 przez chwilę pojawiła się gwardzistka kiedy Cozy została zesłana do tartaru
  7. Czarny rynek - Mi to mówisz - wzruszyła ramionami Crimosn. - Na dodatek macie na głowie tego frędzla - posłała jej złośliwy uśmiech, wskazujący jasno, że tylko się z nią drażni. - Jeśli chodzi o twoją kumpelę, to fakt , że naiwna nie jest, można to spostrzec po chwili rozmowy z nią - skierowała wzrok na wyrywającą się w klatce wiwernę. - Chyba boje się dowiedzieć co zrobiłaś temu słodziakowi - potem znów spojrzała na Sinister. - Wiesz ja tam nie wiem co mają w głowie. Zapewne gdy była wojna z ludźmi, wszyscy mieli dosyć, potem pojawia się nagle ona i pokonuje znienawidzonego przeciwnika. Zapewne, co niektórzy czują się bezpiecznie z nią i nowym modelem gwardii - nagle w ich kierunku odwrócił się zielony ogier w białej szacie. Miał już siwą grzywę i równie siwą kozią bródkę.. - Oczywiście, że prawdziwe - powiedział niemal urażonym tonem i rzucił nią w kierunku Sinister. - Mój dostawca przywozi je prosto z ich wyspy, gdy zrzucają podczas dorastania, ta jest ze smoka, który wchodził w okres dorosłości. Proszę bardzo, sprawdź jeśli mi nie wierzysz - mruknął. - Kosztuje sto bitów, bo nie łatwo dorwać taki towar, możesz mi wierzyć W międzyczasie, podmieniec słuchał White z niemałym szokiem. Chyba nikt dawno nie był dla niego miły, bo w jego oczach pojawiły się delikatne iskry radości, najwyraźniej spowodowane tym, że ktoś okazał mu zrozumienie. Nie dziwił się jej, że czuła niechęć do podmieńców po ataku na Canterlot, sam na jej miejscu czułby podobnie. Gdy wspomniała, że nie ma pieniędzy uśmiechnął się słabo. Mimo wszystko, cieszył się, że ktoś poświęcił mu choć odrobinę czasu, chcąc poznać jego historie w jego ostatnich chwilach życia. Widząc jak klacz powoli odchodzi, znów chciał zająć swoje miejsce, aż nagle się znów do niego nie odwróciła. Zamurowało go gdy usłyszał jej propozycje. - Jeśli jest to osoba za którą szczerze tęskni twoje serce, nawet umysł można zwieść - odpowiedział słabo po niewielkiej chwili. - Uczucia są wtedy silniejsze niż nasz rozum - opuścił lekko wzrok. - Zostało mi energii na moją ostatnią przemianę. Więc mogę to zrobić raz, a jeśli nie wyjdzie wyzionę ducha na twoich oczach... - znów zaczął lekko kaszleć. - Zastanów się czy jesteś pewna. Po tym poczujesz się osłabiona i będziesz miała zawroty głowy przez kilka minut. Nie chce cię do niczego zmuszać - lekko mrugnął. - Jeśli jednak tego chcesz, to wystarczy jak po przemianie mnie przytulisz. Proces osłabia, ale jest bezbolesny, nic nie poczujesz, zapewniam
  8. Czy założenie, że jeden z braci wciągnął tego drugiego, faktycznie jest takie naciągane? Polemizowałabym.
  9. Ciekawy rozdział, chociaż ten zbieg okoliczności wydaje się być lekko naciągany. Nie chce mi się wierzyć, że dwóch krewnych Jeremego należy do organizacji, która w tajemicy walczy z inną, zaskakująco podobną do iluminatów, albo będącom jakimś odłamem tej właśnie grupy. Szkoda tylko, że Sunset było tak mało. Może któryś następny rozdzał będzie w 1000% o niej i jej przemyśleniach? Jakiś sen z przebłyskami wsponień z Equestrii?
  10. Sinister - Miejmy nadzieje - Powiedziała z uśmiechem. - Ja rozumiem że można być naiwnym, boli mnie tylko że aż tak. Może nie doceniam tego co mam ale bycie jednorożcem to nie same plusy, trzeba iść na ten przymusowy rytuał i jeśli praktykujesz czarną magię to masz problem a nauka zwykłej magii nie jest taka interesująca... - Teatralnie ziewneła i zwróciła uwagę na resztę towarów na straganie. - A co do White, faktycznie ma dobre serce ale jak dotąd się na tym nie przejechała. Wydaje mi się że to przez to że nie jest naiwna co jest chyba plagą naszych czasów. Serio... - Zrobiła przerwę i patrzyła na małą wiwernę. - Miałam jedną, dosyć wredne stworzenie ale kontynuując naprawdę wszyscy wierzą że Crystal jest dobra? Przecież te pokryte złotem świątynie są niepotrzebne zwłaszcza kiedy walczy na dwa fronty ale lepiej kazać każdemu pracować ciężej dla dobra Equestrii - Wzruszyła ramionami i zwróciła się do handlarza. - Po ile smocze łuski? - Po czym dodała z dużą dozą podejrzliwości. - I czy faktycznie są prawdziwe? White Zacisnęła zęby widząc jak podmieniec próbuje coś powiedzieć ale z początku nie jest w stanie. Jego decyzja doprowadziła go do nędzy i na skraj życia... Ale za to go podziwiała, rzadko który kucyk zdecydowałby się na taki ruch i wiedziała że wolność jest dla niego sporo warta. - Nie, nie jesteś niewolnikiem - Potwierdziła jego słowa. - Inne podmieńce pewnie uważają że jesteś szalony czy obłąkany... - Spojrzała mu w jego gasnące oczy. - Ale szczerze mówiąc nie spotkałam jeszcze nikogo kto tak by się upierał przy swoim zdaniu i tak bardzo pragnął wolności a właśnie tego tak bardzo brakuje tego kucykom... - Na chwilę się zamyśliła i potem kontynuowała. - Nie wybrałam ciebie bez powodu, od czasu ataku podmieńców na Canterlot nie toleruje twojej rasy i po prostu byłam ciekawa co mi powiesz. Przykro mi ale nie mam przy sobie pieniędzy więc nie mam jak pomóc... - Powoli się obróciła i zaczęła odchodzić jednak po chwili znowu skierowała głowę w jego kierunku. - Jak to jest z waszym żywieniem się miłością? Możesz po prostu przybrać postać osoby do której czuje miłość i to wystarczy? Mimo to że znam prawdę? Może byłabym w stanie to zaoferować...
  11. Nie wiem dokładnie, bo się aż tak nie przyglądałem, ale raczej nie, lub jeśli nawet, to tylko gdzieś w tle.
  12. Odcinek numer 112. Nieco ponad 840 słów z Celestią w roli głównej. Epizod w poważniejszym tonie.
  13. One wystąpiły w ogóle we wcześniejszych sezonach? Myślałem, że dopiero teraz się pojawiły
  14. Trudno było orzec jednoznacznie, czy potwór był bardziej przerażający w ruchu, czy w absolutnym bezruchu, w którym teraz tkwił. Hamzat mógł się domyślić, że przez istotę oplecioną lepką, żółtą mgłą przepływają myśli. Już w trakcie tego procesu czuł, że kwiecista przemowa starła się z barykadą niezrozumienia i starcie przegrała. - Nie odczuwamy do nikogo żalu, jesteśmy zjednoczeni. Przez cały ten czas wykonywaliśmy sumiennie rozkazy pana, co możemy zrobić by być lepszymi? Nie mamy serc, panie, a nasz umysł jest zjednoczony, ale nie wiemy, czy sprawiedliwy. - Wykonujemy proste rozkazy. Strzeż. Pilnuj. Zabierz. Nie potrafimy sądzić, wybacz. Ale pokaż nam jak to zrobić, a zrobimy to z radością! - Z radością będziemy służyć! - rzucił wygłodniale chór głosów w głowie Hamzata, a abominacja znów zamarła w oczekiwaniu na słowo, które ją poprowadzi. W ciszy jaka zapanowała słyszalne były nawet spadające ziarenka piasku.
  15. Czarny rynek - Myślę, że mają teraz zapas po tym numerze - mówiła, patrząc gdzie idzie ich towarzyszka. Zdziwiło ją, że wybrała się do podmieńca, zwłaszcza po tym co mówiła niedawno. Znów jednak spojrzała na Sinister, słysząc o idiotach. - Wiesz jak to jest, wszędzie znajdziesz naiwniaków. Jak umiesz coś opchnąć, to wmówisz nawet, że kupa w sreberku to czekolada - wzruszyła kopytami. - Chociaż wiesz, w dzisiejszym świecie to każdy ma nadzieje urodzić się jednorożcem, więc nie dziwne, że są aż do tego stopnia zdesperowani - powoli ruszyła za Sinister. - No cóż ja nie wiem jak to ocenić, nie bardzo się znam na tego typu rzeczach - znów spojrzała na White. - Ma chyba to dobre serce, tylko żeby jej to kiedyś nie zgubiło - mruknęła, gdy zbliżały się do straganu. Było tu pełno dziwnych rzeczy poza smoczą łuską. Handlarz okazał się mieć nawet żywy towar. W jednej z klatek próbowała się wyrwać mała wiwerna, a w innej większej stała nietypowa chimera o ciele krokodyla i szyi i głowie węża. Syczała wściekle na wszystkich klientów. Na straganie poza smoczą łuską, było też coś co nazywało się okiem obserwatora, językiem ognistej salamandry, żuwaczkami kopnika, jajko czerwia, łapa gargulca czy szponami harpii i wiele innych dziwnych nieznanych przedmiotów. W międzyczasie, gdy White podeszła do podmieńca, ten słysząc ją, podniósł słabo głowę. Widać, że musiał być już naprawdę wyczerpany. Nawet blask w jego oczach wydawał się jakiś martwy i bez życia. Otworzył usta, starając się coś powiedzieć, ale zamiast tego wydobył się jego gardła kaszel. Uderzył się lekko kopytem w pierś. Najwyraźniej mało z kim tu rozmawiał i raczej go ignorowano. W końcu jednak wydobył się z niego ochrypły słaby głos. - Czy jestem niewolnikiem? - nagle spytał. - Królowa narzuca nam swoją wolę, ale jesteśmy wolnymi istotami. Mamy do tego prawo... - znów zaczął lekko kaszleć, nim zaczął kontynuować. - Gdybym przestał wierzyć w co wierze, ile byłbym warty? Niedługo zginę zapomniany przez wszystkich, pogodziłem się z tym dawno temu, ale umrę wolny - uśmiechnął się słabo. - Uważam, że nie musimy być wrogami. Wy teraz też cierpicie będąc pod kopytem tyranki, wszyscy czujemy... - znów zaczął kaszleć. - To jest odpowiedź na twe pytania... Dziękuje, że zainteresowałaś się moim losem...
  16. Nie TAK Czy zawsze zapominasz parasola, bo gdzieś go zostawiasz?
  17. Zaczynało denerwować ją takie gadanie. Księżniczki wraz z powierniczkami elementów harmonii wielokrotnie ratowały Equestrię przed zagrożeniem a teraz gdy one potrzebują pomocy większość uznaje że nic się nie da zrobić. Naprawdę chcą żeby to tak po prostu wszystko przepadło bo raz zawiodły? To nie było w porządku... Prawda była jednak taka że sama nie wiedziała jak się za to zabrać, mimo to chciała i to była połowa sukcesu. - Może powinnaś spróbować nad tym zapanować? - White zwróciła się do Crimson. - Wiesz, nie musisz od razu wybuchać - Uśmiechnęła się i ogarnęła wzrokiem miejsce w którym się znalazła. Nie sądziła że ten czarny rynek może być taki duży i będzie przyciągać tyle sprzedawców i klientów. Zobaczyła również żebraków i jeden z nich zaintrygował ją najbardziej. - Zaraz wracam - Powiedziała do pozostałej dwójki nie dając nawet szansy Crimson na odpowiedz i ruszyła w stronę podmieńca. - W takim razie oby dzisiaj mieli, inaczej odbudowa tego baru to będzie syzyfowa praca... - Stwierdziła również patrząc na obszerność rynku i handlarzy sprzedających lewy towar który cuchnął oszustwem na milę. - Idioci - Powiedziała wskazując na stragan z kamieniami przemiany. - Naprawdę myślą że to działa? Głupota w nich jest godna pogardy ale wiara imponująca... - Lekko kręciła na boki i krzyknęła do odchodzącej White. - Będziemy na magicznych przedmiotach, szybko to załatw żebyś się nie zgubiła! - Teraz spojrzała na Crimson. - Ona nigdy się nie zmieni... Choć. Zainteresowała mnie ta smocza łuska, raczej nie sadzę żeby była prawdziwa ale mam sposób by to sprawdzić... White natomiast była już tylko parę kroków od żebrzącego podmieńca i w tym momencie zatrzymała się by dokładniej się jemu przyjrzeć. Faktycznie wyglądał na słabego i bez wątpliwości jego stan był zły, najprawdopodobniej brak miłości nie pomagał mu przetrwać. - Dlaczego tolerujesz kucyki? - Nagle odezwała się w jego kierunku. - I dlaczego miałeś własne zdanie w obliczu całego roju, mogłeś je przecież zmienić by nie gnić tutaj pod ścianą.
  1. Load more activity