-
Posts
1041 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
34
Content Type
Profiles
Forums
Calendar
Posts posted by Talar
-
-
Istnieje (
) -
Nie wiem, co napisać na wstępie, więc go pomijam i od razu przechodzę do rzeczy.
Odcinek dobry i pomimo, iż ma w sobie trochę nieścisłości, to oglądało się bardzo przyjemnie.
Fani Fluttershy zapewne sikali z zachwytu, oglądając ten epizod. Postać ta została tutaj ukazana w całej swojej okazałości. Dużo fajnym min, dużo nieśmiałość, która walczyła jednocześnie ze śmiałością. Po prostu gratka dla osób, którzy uważają FS za najlepszą z najlepszych. Sam ją bardzo lubię, dzięki czemu dodaje ona dużo punktów do odcinka. W dodatku, bardzo spodobał mi się fakt, iż FS ma głos idealny do śpiewu oraz że sama uwielbia to robić. Pomysł pasuje do postaci i po prostu jestem bardzo zadowolony, że nasza żółta klacz ma w sobie taki talent oraz to, że się czuje tak swobodnie podczas śpiewu. Na plus zasługuje jeszcze to, iż FS przyznała, że jeszcze nie jest gotowa występować przed publiką. Cieszę się, że nie mamy żadnej takiej wypranej z realizmu sceny, w której FS jest gotowa zaśpiewać nawet na sali koncertowej. Jednak dosyć tego dobrego, gdyż z tą postacią (i nie tylko) wiąże się kilka bardzo dobrych minusów. Powrót Flutter-guy'a z jednej strony jest sensowny, lecz z drugiej, twórcy sięgają do tych rzeczy, które raz pojawiły się w serialu, lecz mocno utkwiły w fandomie. Trochę tego nie lubię, ale nie jest to jakieś super złe. Lecz zauważam jeszcze jeden problem. Twócy w 4 sezonie, tworząc odcinki poświęcone akurat tej czy tamtej postaci, ukazują je w 200%, aby fani bardziej się cieszyli, przez co zachowanie naszego mane 6 wydaje się bardzo mocno przesadzone. Było tak z Rarity oraz z Pinkie. Tak jakby wszystkie ich zachowania ze wszystkich odcinków zebrali do kupy i umieścili w jednym odcinku. Ale lepsze to, niż jakieś nawalanki ze zmutowanymi robalami...
Bardzo mi się spodobał pomysł, że w Ponyville istnieje jakaś taka śpiewająca grupa. Jej skład również zasługuje na uznanie. Mamy przecież obdarzoną złotym głosem Rarity; jej brak byłby grzechem. Big Mac również pasuję; w końcu, kto inny ma tak niski głos, jak on? W dodatku, mamy jeszcze jakiś dwóch randomowych gości. Bardzo mi się spodobało, że wzięli do tego jakieś zupełnie nieznane osoby, gdyż bardzo często w bajkach pojawia się taki błąd, że główni bohaterowie rozmawiają i w ogóle znają się tylko ze sobą i z nikim innym. A tu co? Rarity ma swoje najlepsze przyjaciółki, lecz w zespole śpiewa z inną ekipą. Jednak szkoda, że w ogóle nie rozwinęli wątku tych dwojga. Nie licząc śpiewu, jedynie tak gruba powiedziała dwa razy chyba "cześć" czy coś, a szkoda.
Sezon 4 zaskakuje nas sporą ilością piosenek w swoim portfolio. Tym razem mamy już tylko dwie. Pierwsza z nich (zwana "Music in the Treetops") była raczej średnia. Chociaż te jej "ochy" i "achy" (tylko bez skojarzeń, zbereźnicy!) zaśpiewała naprawdę ładnie, lecz sama piosenka ma raczej na celu przedstawić talent FS, niż wpadać w ucho. Co do tej drugiej "Find the Music in You", to nie jest ona zła, lecz dupy mi nie urwała. Jest nawet fajna, lecz to wszystko. Przynajmniej pasuje do tego całego przedstawienia.
A teraz przyszedł czas na to, co tygryski lubią najbardziej, czy śmiesznostki, gagi, nawiązania czy ciekawostki, których w tym odcinku jest pod dostatkiem. Powód Big Maca, dlaczego jego głos jest w strzępach był nie dość, że sensowny, to śmieszny. W dodatku, przebiegająca koło zdarciucha Pinkie ze złotym medalem 'ala Soczi oraz to rozłożyły mnie na łopatki, a to dopiero początek. Tekst Rarity "You Must! For the ANIMALS!" oraz płacząca mina Angela po prostu mnie zgniotły. Tak w ogóle, to sama Rarity także wypadła świetnie w tym odcinku. Mdlejąca na widok śpiewającego Mac'a Cheerliee również idzie na plus. W końcu, sam uznaję ten shipping. Nie wiem dlaczego, ale polubiłem tego kolesia z tą nadpobudliwą córeczką i o ile ta mała to taki rodzaj gówniar, którego zbytnio nie lubię, to sam tatuś idzie na plus. Pewnie dlatego, iż lubię brody. Fluttershy w beczce (Hobbit?) oraz w tym basenie (Big Daddy?) także sprawiły mi banana na ryju. FS zrzucająca kurtynę oraz jej śpiew przy tym... To było mistrzostwo. Chociaż zawsze w takich scenach czuje się, jakbym sam tam stał i śpiewał, a ludzie się na mnie gapili, lecz tutaj to myślałem, że padnę ze śmiechu. No wielka łapka w górę dla twórców z mojej strony. Rozmowa pomiędzy AJ i Big Mackiem również zasługuję na pochwałę.
Jednak teraz czas na minusy, które są jednak tak drobne, że trzeba by je oglądać pod teleskopem Hubbla. Po pierwsze, czasem sceny dziwnie się urywają. Tak jakby o sekundę za wcześnie. Gdyby to było jeden raz, to bym na to zbytnio nie zwrócił uwagi, lecz taka sytuacja ma miejsce: Gdy wszyscy dowiadują się, że Big Mac jest chory, gdy kurtyna odsłania FS oraz (w sumie, to nie jest urwana scena, ale...) piosenka na końcu dziwnie szybko się kończy. FS niby ukrywała ten swój głos, lecz jak przyszedł ten koleś z córeczką, to normalnie odezwała się o Rarity, jakby były tam same. I na koniec ta scena rodem z horroru była... leciutko przesadzona. Niech twórcy nie zapominają, że to bajka dal dzieci.
Podsumowując:
Plusy:
- Fluttershy oraz wszystko, co się z nią łączyło.
- To cało The Ponytones (w sumie, to teraz mi się to z Beatlesami skojarzyło)
- Ukryty talent FS.
- Masakryczna ilość strasznie śmiesznych momentów.
Mini-minusy (gdyż żadnej poważnej wady nie znalazłem, wstawiam ich o wiele mniejsze, prawie nieprzeszkadzające wersję):
- Powrót Fluttreguy'a trochę pod publikę.
- W sezonie 4 twórcy przesadzają z przedstawianiem postaci.
- Mogli by rozwinąć tą całą grupę, bo te 2 postacie w sumie nic ciekawego nie zrobiły.
- Dziwnie przyspieszone ujęcia i niektóre sceny.
- Ta scena żywcem z Cry of Feara wyjęta.
Ocena: 8/10
Odcinek na prawdę porządny. Niezwykle zabawny, z ciekawym wątkiem oraz wieloma innym aspektami, dzięki którymi oglądało się z przyjemnością. Pomysł śpiewającej Fluttershy to chyba największy plus tego odcinka. Pomimo, iż parę rzeczy zgrzytało między zębami, to epizod naprawdę udany. Jedno tylko pytanie. Skąd ta nazwa?
-
2
-
-
Reaktiwejszyn!!!
Temat zamarł, lecz czas go reanimować.
Co do samych shippingów, wciąż mam podobne zdanie na ten temat. Niektóre są fajne, niektóre takie sobie, niektóre pasują jak pięść do oka. Ogólnie nie jest źle. Rozumiem, że jest to nieodłączna rzecze każdego fandomu a dobieranie postaci polega na "On stoi koło niej! SZIPING!!!!11" Każdy niech se lubi, co chce. Ma prawo.
Jeśli chodzi o moje ulubione shippingi, to:
1. Rarity x Spike. Wiele ludzi go nie znosi, lecz mi się podoba. Zwłaszcza, że duża część artów, jakie widzę z tymi postaciami, są po prostu ładne.
2. Flim x Twilight. W sumie, to są to moje ulubione postacie, więc nie ma się czego dziwić. Według mnie, pasują do siebie i tyle.
3. Flam x Rarity. Pomimo, iż Rarcia pojawia się drugi raz, to ten shipping również mi się podoba. Ten czerwony wąs jakoś pasuje do naszej dziergającej sweterki klaczy
Zresztą, FF, Twilight i właśnie Rarity stoją na podium mojej listy najlepszych postaci.4. Sweetie Belle x Button. Ładna para, muszę przyznać. Lecz tylko, gdy jest to pokazane w postaci "miłości z podstawówki" (choć w dzisiejszych podstawówkach dzieją się takie rzeczy, które kiedyś się nawet w liceum nie śniły). To jeszcze
dzieciźrebaki, więc to zauroczenie powinno być ukazane właśnie w takim stylu.5. Armor x Cadence. Chyba wypowiadać się nie muszę
6.Big Mac x Cheerliee. Kanoniczny, fajnie ukazany w serialu i po prostu pasuję.
Nawet fajne shippy:
1. RD x Soarin'. Pasują i tyle.
2. FS x Sombra. Pomysł dziwny, ale wychodzi to nawet fajnie.
3. Derpy x Doctor. Jakoś mi nie przeszkadza, a nawet czasem fajnie wyjdzie.
4. Twilight x Flash. Kanoniczny, a w dodatku niektórzy potrafią to ładnie pokazać.
Shippy, których nie lubię:
1. Twilight/Celestia x Discord. Jakoś mi nie pasuję i o ile ten drugi "może" ujść, to Twilight w ogóle odpada.
2. FS x Big Mac. Jakoś tak mnie odstręcza.
3. Pinkie x Cheese. Oni pasują jako super przyjaciele, ale jako kochankowie już nie. Tak w ogóle, to dla mnie Pinkie nie powinna mieć męża. Takie mam widzimisię.
Shippy, których bardzo nie lubię.
1. Klacz x Klacz. W szczególności, jeśli mowa tu o miłościach pomiędzy mane 6. FUJ! To jest brzydkie. Jednak wisienką na tym głównianym torcie jest ship Trixie x Twilight. Nawet nie wiem, dlaczego, ale strasznie mnie on odrzuca. Lubię obydwie postacie, lecz łączenie ich ze sobą to grzech.
2. Ogier x ogier. Nie jestem wrogiem homoseksualistów, lecz to po prostu nie wygląda. Aż oczy bolą.
3. Kazirodcze. No to jest szczyt. Żeby Applejack z Big Mackiem, czy tam Celestia z Luną albo Twilight z Armorem. Skandal!
Jednak jeśli mowa o tych ostatnich, w szczególności o tym pierwszym punkcie, to dawno temu znalazłem taki oto art, który zapisałem szczególnie do tego tematu: http://i3.kym-cdn.com/photos/images/original/000/638/725/722.jpg. Powiem tak. Samo uczucie jest przedstawione bardzo ładnie, lecz ja po prostu nie mogę patrzeć na te całe całusy itd. Sam shipp jest o kant tyłka, ale jak ktoś to ubierze w ładne szaty, to może, lecz tylko może, ujdzie.
Na prawdę nic nie mam do lesbijek bądź gejów, lecz w postaci kucyków to po prostu nie wygląda. Jednak, w porównaniu do clopów, to shippingi, nawet lesbijskie, mają racje bytu. Jednak tylko w fandomie, bo parę razy natknąłem się na ludzi, którzy żałowali, że shipping RD i Twilight powinien być kanoniczny. Czy ci ludzie wiedzą w ogóle, co oglądają? Przecież to jest serial dla dzieci, więc tam raczej związków homoseksualnych pokazywać nie będą, nawet, jeśli miałoby to nakłonić odbiorców do tolerancji.
To tyle. Mam nadzieje, że temat ten odżyje i będą toczyć się tutaj dyskusję na poziomie. Zachęcam do pisania.
-
Co prawda, to prawda. Ja często widzę tylko wady, przez co pod tym filmem rzucają mi się w oczy te negatywne komentarze.
A wolność słowa wolnością słowa. Gdyby ktoś napisał, że nie podobała mu się jedynka i jakoś dwójki nie oczekiwał, to zastrzeżeń nie mam. Ale jak piszą, że to jest apokalipsa dla świata itd. do aż ręce opadają. Nie zabronię im pisać takich rzeczy, lecz te komentarze tylko negatywnie świadczą o tych ludziach.
Zresztą, w ogóle komentarze, nie tylko na YT (który swoją drogą ma dzisiaj 9 urodziny
), ale wszędzie to jest jakaś masakra. -
Ja jestem za tym, aby zamiast kreować jakieś hasła, które odnoszą się do jednej rzeczy, ludzie postaraliby się zmienić samego siebie. Ja dzięki temu serialowi stałem się lepszym człowiekiem i trochę żałuje, że duża część ludzi nawet po staniu się bronim wciąż jest zepsuta. Zacznijmy pracę od siebie, usuwajmy swoje złe strony, a wtedy żadne hasło nie będzie nam potrzebne. Nie chce, aby fani MLP zachowywali się jak bezmózgie roboty, lecz dużo ludzi porównuje fandom do takiej jakby rodziny i bez względu na nasze zainteresowania, chciałbym, abyśmy My wszyscy traktowali siebie właśnie jak rodzinę. Wiem, że jest to praktycznie niemożliwe, lecz zawsze warto spróbować zmienić chociaż siebie na lepsze.
-
4
-
-
Te komentarze gniotą szare komórki swoją głupotą...
-
Większość amerykanów hejci ten film, a sam ten pomysł wydaje się bardzo kontrowersyjny dla wielu.
Kicz dla nastolatek? Bo film o tematyce dla dzieci robiony. Zresztą, pierwsza części niby miała być kiczowata, a wszyło coś zupełnie na odwrót, przynajmniej ja tak sądzę.
-
1
-
-
Pomysł, że Twilight przedostaje się do świata ludzi, oraz że założy zespół jest dla bronies robiony?
-
Wiecie, co mnie wkurza? Teraz, wszędzie pod filmikami, artami i w ogóle wszystkim, co jest związane z tym trailerem czy samym filmem wala się kupa komentarz typu "Zabijcie mnie", "świat oszalał", "Nie chce być już bronim" itd.
Jak wam się nie podoba, to nie oglądajcie i tyle. Ten serial wciąż jest stworzony dla małych dziewczynek, więc co wy niby chcieliście mieć? Film o apokalipsie zombie czy co? Dajcie tym twórcom zrobić coś z własnej woli, a nie, że wszystko muszą dla fanów robić. Oni też mają własne pomysły do zrealizowania, a wy ich za to jeszcze hejcicie. Jak wam się nie podoba, to nie oglądajcie, nie komentujcie i w ogóle zachowujcie się, jakby tego filmu nie było. Proste, czy może dla tego rozpuszczonego pokolenia jest to za trudne?
Tego, co się wyczynia pod trailerem nawet krytyką nie można nazwać. To jest hejt, którego poziom dorównuje płycie chodnikowej. Jak wam się pierwsza cześć nie spodobała, a do drugiej nie jesteście pozytywnie przekonani, to nie mam zastrzeżeń. Ale jak ktoś piszę, że pierwsza część do żenujące gówno, a na widok drugiej dostał zawału, to aż mnie ręce świerzbią. Hejterzy hecją nas, a my zaczynamy powoli hejcic to, co oglądamy oraz tych, co to tworzą.
-
2
-
-
N: Jakoś mi się nie podoba.
A: Nie lubię anime, więc fuj
S: Patrz wyżej.
U: Bierze udział praktycznie tylko w zabawach, natomiast poważne dyskusje raczej odeszły w niepamięć. Oj, nieładnie.
-
Up
Ja to miałem wstawić!!!
Tak czy siak, nadal jestem pozytywnie do tego nastawiony. Trochę dziwne są te ich transformacje podczas śpiewania, a sama piosenka nie wpada w ucho tak, jak help twilight win the crown, lecz spodziewam się tak samo dobrego filmu, jakim była jedynka.
-
A ja powiem tak.
Opuszczanie fandomu z powodu rozczarowania serialem jest głupim czynem. "Nie podoba mi się jeden odcinek, więc bajka jest głupia i wszyscy, którzy ją lubią też i w ogóle cały fandom przeciwko mnie!!!11 Wychodzę!!!1" Jest to nielogiczne i po prostu głupie.
Jednak jeśli ktoś np. powie, że odchodzi z fandomu, bo ludzie go wkurzają to można zrozumieć. Chociaż to nie bronies są głupi, lecz po prostu ludzie. Witaj na Ziemi, można by powiedzieć. Jednak jeśli kogoś denerwują jakieś osoby na forum, to droga wolna. Może odejść. Każdy ma prawo. Jednak robienie przy tym olbrzymiej dramy jest zbędne.
Zresztą, ja bym tego fandomu tak genialnym nie nazywał, choć to pewnie dlatego, że widzę w nim bardziej wady, niż zalety. Jeśli komuś się nie podoba; ok. Każdy ma prawo lubić/nie lubić, co chce. Przecież każdy może oglądać serial, a bronim nie być. Jeśli ktoś opuszcza fandom, to niech poda jakieś sensowne powodu. Argument "fandom mnie denerwuje, ponieważ to i tamto" jest w miarę sensowny, lecz "bajka stała się głupia" już nie.
-
1
-
-
Nieadekwatna wręcz liczba reputacji do ilości postów świadczy o tym, że osoba ta piszę krótkie i nic niewnoszące do tematu posty, które obchodzą ludzi tyle co zeszłoroczny śnieg.
-
Przekaz dla małych dzieci, z którym maja wyrosnąć porządni ludzie (a przynajmniej na papierze). Są one przydatne nie tylko w czasach młodości. Niestety, ale dla większości ludzi są one obce. Nawet dla mnie były one takie. Teraz staram się żyć wedle tych zasad, przez co każdy mnie uważa za zbyt dorosłego, niż jestem

Co do tej tolerancji, to właśnie mi chodziło o to, że zaraz ktoś mnie nazwie nietolerancyjnym, jak powiem, że jestem wrogiem pedofilii. To nie mam sensu! Według tej reguły każdy człowiek na świecie jest nietolerancyjny. Ja nie toleruje tylko (chyba) tych rzeczy, które zahaczają o granice moralności człowieka bądź są po prostu "złe".
A co do tych piniążków, to cieszyć się możesz. Jednak ludzie mówią jedno, a robią drugie, więc gdybyś dostawał grosiwo za każdego człowieka, który zachowuje się jak serial nakazał, to byś skończył w rynsztoku.
-
2
-
-
Nie... wiem?
Widziałeś kiedyś młodego gołębia?
-
W sumie, to co z tego, że zostało to stworzone "dla jaj" na 4chanie? Czy nie można było tego uznać za domenę fandomu? Zresztą, nie rozumiem gadania "Jest to niemożliwe, bo nie można kochać czegoś, czego się nie lubi itd." Tu raczej chodzi o to, żeby być lepszym człowiekiem. Oglądamy coś, co jest nietolerowane, więc sami zacznijmy tolerować wiele innych rzeczy. Ja np. toleruję muzykę, poglądy polityczne itd. lecz nie toleruję pedofilii. Czy można przez to powiedzieć, że jestem nietolerancyjny? No raczej nie, a przynajmniej z tych przykładów tak wynika.
Oglądamy serial, który uczy, jak być lepszym człowiekiem. Może sami zaczniemy się uczyć, dzięki morałom zawartym w serialu? Powinniśmy dawać dobry przykład i zachowywać się tak, jak serial nakazał. Co z tego, że jest to niemożliwe, aby wszyscy zachowywali się w taki sposób. Najlepiej jest zacząć od siebie, a później żyć w tej świadomości, że mi się udało, a innym nie, więc jestem od nich lepszy.
Każde hasło jest dobre, byle by dobrze o nas świadczyło. A może zamiast tworzyć haseł typu "Tolerancja", którymi skutkiem będzie, że ludzie staną się tolerancyjni, lecz wiele innych wad w nich jeszcze pozostanie, "bo przecież o nich logo fandomu nie mówi", to może po prostu każdy z nas postara się popracować nad samym sobą. Co z tego, że jest to najtrudniejsza praca na świecie. Dzięki temu: a)sami staniemy się lepsi; b)być może wpłynie to pozytywnie na otoczenie; c)będziemy dawać dobry przykład.
Czy to będzie "Love and Tolerance" czy "Friendship is Magic" czy może "Seks, Marycha, Politechnika", to jest nieważne. W końcu, to nie fandom nas uczy, lecz serial. Jeśli będziemy wraz z kucykami uczyć się tych morałów, żadne hasła nie będą nam potrzebne. Wystarczy nam sam serial, który może nas wykreować na porządnych ludzi.
-
2
-
-
Jednak nie zgodzę się, że fandom nie miał wpływu na I sezon. Zezowate oczy Derpy to pierwszy z brzegu przykład, że już w I sezonie były rzeczy pod fandom. Warto zwrócić uwagę, że pomijając tę jedną, jedyną scenę z I odcinka, przez kilka następnych epizodów ma wzrok normalnie ustawiony.
Z tego, co ja wiem, to ten jej pierwszy zez to błąd animatorów.
Nie zgodzę się też, że w I sezonie nie było podtekstów dla dorosłych. MLP od początku powstawało jako serial familijny, gdzie rodzice też mieliby mieć choć minimum radochy z oglądania produkcji z córkami. Od tytułu odcinka "Call of Cutie" ("Call of Cthulhu"), przez chorobę psychiczną Pinkie Pie ("Feeling Pinkie Keen", warto spytać się Emesa z Warszawy, który ją bardzo ładnie opisał) aż po imię "Spitfire".
Być może, lecz jego początek chyba był robiony dla dzieci. A z resztą, co ja tam wiem. Takie coś jak ta łyżka to zbyt... eeee... No nie sądzę, żeby to mogło być taki sekret. To jest takie zbyt super ukryte, moim zdaniem. Nie sądzę, żeby twórcy inspirowali się zakładami pogrzebowymi, tworząc tą postać. Lecz są to moje przypuszczenia, tak samo jak Ty sądzisz, że jednak może mieć to coś wspólnego. Niech tak zostanie, ok?

-
W sumie...
To siedzę sobie i tak dumam...
Ten mój przykład nie opisuje wszystkich tego typu zjawisk. Hmmmm....
Dobra, obalam to moją teorie, gdyż w wielu przypadkach się ona nie sprawdza. Equestriia jest co prawda kreowana przez twórców, lecz chyba przyjmę, że to, co się tam znajdzie (bądź nie) będzie miało jakieś uzasadnienie. Lecz wyszukiwanie rzeczy typu "Tu jest to, więc tam musi być to, dzięki czemu to zamienia się w to, co w połączeniu z tym = narkotyki!" jest złe. Za dużo kombinowania. Tak czy siak, mój tok myślenia był błędny, lecz nadal będę go stosować w niektórych przypadkach.
Jednak nie zmienia to faktu, że pomysł Silver Spoon jako Grabarza jest, według mnie, błędny. Łyżka to nie tylko znak pochówku zmarłych. I może gdyby pojawiła się ona w drugim sezonie, to jeszcze. Ale w pierwszym, to raczej nie. Rarity ma np. jako znaczuś diamenty, a jest krawcową. Jedno się z drugim nie łączy, choć te świecące węgielki lubi. Tak samo będzie pewnie z Silver Spoon. Znaczek = łyżka, lecz talent = życie w przepychu i luksusie (o ile można to nazwać talentem).
-
Wszystko git. Niby jest to spójne, logiczne i w ogóle cacy, ale...
Według mnie, takie super dogłębne badanie, dlaczego w tej bajce to i tamto jest trochę bezsensowne. Dlaczego? Gdyż, a przynajmniej według mnie, twórcy podczas tworzenia praktycznie czegokolwiek w bajce, nie myślą o tym, jakie to ma przełożenie na świat poza odcinkiem. Dobrym przykładem było miejsce zamieszkania Scootaloo. Owszem, jej dom pojawił się w 4 sezonie, lecz wcześniej nie było potrzeby umieszczania go w odcinkach, przez co duża część fandomu twierdziła, że jest bezdomna itp. Tak samo tutaj. Tiara to przedmiot, którego raczej nie spotkamy w wiejskiej chatce. Tam samo jak zdobioną łyżkę (która jest dość charakterystyczną cechą bogactwa). Taka dokładna analiza to rzecz ciekawa, lecz do kanonu bym jej nie zaliczył. Gdyby to był jakiś film historyczny czy coś, to bym zarzutów nie miał, lecz jest to bajka dla dzieci, a twórcy bajek żyją odcinkami, bez zastanawiania, co poza nimi się dzieje.
Natomiast sama analiza to raczej zbieg okoliczności. Postacie te pochodzą z początku pierwszego sezonu, a wtedy fandom ten jeszcze nie istniał. A raczej wątpię, aby był to jakiś super ukryty easter egg zamieszczony przez twórców, a więc http://i.imgur.com/Y7MlV.gif (a przynajmniej według mnie).
-
Ja nie powiedziałem, że nie widzę sensu rozmowy na ten temat oraz nie uważam, że tworzenie tej dyskusji jest niepotrzebne. Po prostu, a przynajmniej moim zdaniem, nie warto się tym zamartwiać czy zarywać noce z tego powodu. Zapewne źle to wyraziłem w moim poprzednim poście.
Dodam jeszcze, że człowiek nie samym fandome żyje, a jak żyje, to niech trochę da se luzu. Owszem, kucyki zaliczają do stałej już części mojego życia, lecz jakoś bym się nie załamał, gdyby nagle fandom kaput. Zresztą, zamartwianie się na przyszłość jest złe dla zdrowia. Ja nie myślę o końcu fandomu a jakieś przygotowania są według mnie zbędne. Oczywiście, opisuje tutaj tylko własny przypadek. Nie wiem, jak tak u innych.
-
Dolej... garnek???
-
Dodajcie jeszcze Billa Clintona, byłego prezydenta Ameryki.
Jeden z dowodów:
-
Według mnie, ów temat należy do takich, o których myśleć zbytnio nie trzeba. To znaczy, nie trzeba się jakoś tym przejmować czy coś. Prędzej z ciekawości ludzie się pytają o takie rzeczy.
W sumie, fandom to taka duża klasa. Nawet, jeśli szkoła się skończy to i tak będziesz utrzymywać kontakt z niektórymi kolegami. Fandom, nawet po oficjalnym rozpadzie nadal będzie istnieć. To tak samo jak dawni wyznawcy czegoś tam. Pomimo, iż taki kult już wyginał, to i nadal istnieją jakieś tam grypki. Tak samo będzie z fandomem. Nawet, jak wszystkie fora zostaną zamknięte, deviantart zostanie wyczyszczony z kucyków itd. to wciąż będą istnieli ludzie, którym można przyznać przydomek "Brony". Ten serial połączył wielu ludzi i nawet, jeśli on "umrze" to ta śmierć nie rozłączy tej więzi. A jak ktoś powie "Dobra, nie ma serialu, więc nie mam już po co z wami gadać" to jest pajacem i tyle.
Jednak czy kiedyś taka apokalipsa nastanie? Coś mi się wydaje, że nie, a nawet jeśli, to po bardzo długim czasie. Zresztą, to będzie wtedy wyglądało tak, że to kucykowe forum przemieni się w forum ogólne dla ludzi, którzy kiedyś byli bronimi (dobrze to odmieniłem?) albo po prostu forum, które kiedyś kręciło się wkoło kucyków. Natomiast jacyś artyści, którzy tworzyli kucykowe arty, muzyki i ficki, będą nadal tworzyć tego typu sztukę, lecz już nie o kucykach.
Ja w takich kolorach widzę przyszłość tego fandomu. Jednak, jak już mówiłem, nie warto o czymś takim rozmyślać. Co się stanie, to się stanie. Co prawda, myślenie o przyszłości jest ważne i przydatne w życiu, lecz w tym akurat przypadku nie ma się czym przejmować. Raczej nie będziemy mieli na to wpływu. W fandomie żyjemy dniem dzisiejszym, a nie jutrzejszym.
-
2
-
-
Jak wypędzała zimę (A węży wypędziły ją da dum tsss...)

Daj swoje foto :P
in Off-topic
Posted
Czas na moją szkaradną gębę!
Broda (i nikły wąs) to efekt prawie trzech tygodni niegolenia się. Zostawić, czy dzisiaj zgolić?