Lizergo

Brony
  • Content Count

    0
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0 Neutral

About Lizergo

  • Rank
    Źrebaczek
  • Birthday January 5

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier
  • Miasto
    Oświęcim
  • Zainteresowania
    Sporo, głównie IT, historia i kolorowe koniki
  • Ulubiona postać
    Nightmare Moon

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Lizergo

    Peace Order - Niestety w tym ciele nie przydam się tak bardzo, z palcami byłoby to dużo łatwiejsze. Przytrzymam jej głowę, a ty spróbuj jakoś ją uzdrowić. Podniósł delikatnie głowę klaczy, czekając na reakcję gwardzisty. Trzymał ją w skupieniu. Próbował się powstrzymać, ale nie potrafił. - Najpierw niszczycie tę krainę ze strachu służąc cesarzowej, uciskając i gnębiąc populację, a teraz winę za mordy zrzucacie na buntowników? Zaiste ciekawe, że powtarza się schemat naszej, ludzkiej historii ale w innej krainie - totalitaryzm zwalczający walczących o swoje prawa, nazywający ich bandytami. Na chwilę zamilknął, po czym zmienił ton na spokojniejszy. - Ale każde życie jest cenne. Skoro teraz udało nam się porozumieć, to może jest jeszcze nadzieja na pokój. Niech Celestia ma nas w opiece. Zwrócił się do Batty. - To jaki teraz mamy plan? Zgrywamy bohaterów, czy próbujemy stąd uciekać? Dawn Spark Wreszcie udało się przejść dalej. Chcą nas zamęczyć, co? Tego się właśnie spodziewałem. W tym ciemnym pomieszczeniu nie będzie łatwo go trafić, szanse są prawie zerowe, ale skoro tego chce. Po chwili skupienia wykrzyczałem. - Dacie się pokonać jakiemuś frajerowi?! Pokonajmy go razem! Ku chwale Cesarzowej! Na trzy rozwalimy to pomieszczenie w drobny mak! Nie zapomnijcie tylko odpalić barier, powodzenia! Nieźle. Bez dłuższego myślenia zacząłem odliczanie. - Raz... dwa... trzy! Momentalnie odpaliłem barierę oraz zacząłem strzelać promieniami na oślep. Reszta o dziwo zaczęła tobić to samo. Było to dosyć męczące. Po chwili przestałem na chwilę strzelać, po czym wycelowałem w górę i wystrzeliłem najpotężniejszy promień, jaki byłem w stanie. Po jego trafieniu w sufit wywołałem sporą eksplozję, jednak bariera skutecznie przyblokowała skutki fali uderzeniowej. Ciekaw jestem, czy reszta dała radę, mogłem zdmuchnąć kilku z nich... Cudowna destrukcja. Więcej! Głos jak zawsze chce więcej. Zaczyna mi to działać na nerwy.
  2. Lizergo

    Dawn Spark Potężna moc powiada... bardzo interesujące. Stałem tak w milczeniu przysłuchując się rozmowie moich ,,współtowarzyszy", Trzeba dalej zgrywać głupka. Kiedy jeden z nich zaczął kwestionować istnienie Crystal Głos zaczął szumieć w mojej głowie, z sekundy na sekundę stawało się to coraz bardziej irytujące. Wreszcie Mighty zadał pytanie. - Takie dywagacje mają raczej mało sensu, ale skoro chcesz znać moje stanowisko... Nie dokończyłem, gdyż poczułem mocne ukłucie z tyłu głowy. Uspokój się. - No cóż, gdyby Cesarzowa nie istniała, to w jaki sposób byłaby, lub też byli, jeśli to grupa pokonać księżniczki? Moc wszystkich kucy razem wziętych nie zbliża się nawet do Celestii, o wszystkich alicornach razem nie wspominając. Ponadto podczas mojej nauki, jak i teraz czuję jej obecność. Nie potrafię tego racjonalnie opisać, ale jestem pewny, że po przyjęciu do oddziałów naszej Pani również to poczujecie. Rozświetliłem róg rozpraszając z niego trochę magicznej energii, gdyż zwykle pomagało to lekko uspokoić Głos. Słuchałem ich dalej, czekając na wezwanie. Cierpliwość popłaca. Peace Order Słuchając polecenia klaczy wskoczył do wentylacji. Miał bardzo dużo szczęścia, gdyż starcie obyło się bez obrażeń. Gdy już doszedł do siebie postanowił wreszcie się odezwać. - Dzięki za zrobienie miejsca, gorzej chyba nie dało się wdepnąć. Przełożył broń na plecy. - Nazywam się Peace Order, i niestety chciałem was poinformować, że dalszych posiłków nie będzie, jestem w całości do waszej dyspozycji. Dopiero teraz zauważył ranną gwardzistkę. Podszedł i zapytał. - Czy mogę jakoś pomóc?
  3. Lizergo

    Dawn Spark Podczas krótkiego spaceru do poczekalni usłyszałem kilka krzyków, przypomniało mi to czasy nauki czarnej magii. Tak to już jest, kiedy amatorzy bez doświadczenia przeceniają własne umiejętności, haha. Stanąłem obok ogiera, który zadał mi przed chwilą iście kretyńskie pytanie. Zastanawiałem się nad odpowiedzią, ale może zamiast mówić prawdę spróbuję go lekko wykorzystać. Spojrzałem mu prosto w oczy. - Wybacz że ci to mówię, ale nie jest to droga ani łatwa, ani szybka. Jeśli jednak jesteś pewny tego, że chcesz tędy iść to co powiesz na chwilową... współpracę? Nieźle, teraz podaj mu kopyto. Postąpiłem zgodnie z radą Głosu. - Dawn Spark, miło poznać. Ciekawe tylko, czy na coś się ten osobnik przyda, widząc jego nastawienie odpadnie dość szybko. - Miałeś JAKIKOLWIEK kontakt z czarną magią? Peace Order / baza gdzieś na Uralu Szli już tak od długiego czasu. Nie podobało mu się to, ale jakoś musi pomóc społeczności. Asystowała mu pegazica, która z góry wypatrywała zagrożenia. Raj. Eden, które po raz kolejny starliśmy na proch. Dotarli do wejścia. Budynek nie wyglądał zbyt ciekawie, ponadto Peace miał złe przeczucia. - Aerial, czy twoja broń jest sprawna? Klacz odpowiedziała, zachowując powagę. - Wszystko w porządku. Wchodzimy tam we dwoje? - Nie, pilnuj wejścia. W razie zagrożenia leć do środka. Sprawdził swój kombinezon. Na zakończeniach kopyt znajdowały się dziury, w których znajdowały się zagięte ostrza. Dobra ochrona przed niesprzyjającymi okolicznościami. Włączył światło, po czym ruszył dalej. Po drodze mijał ślady walki, powolny krok przerwał szmer i krzyki dobiegające z przodu. Zdjął z pleców broń przypominającą lancę, jednak znacznie krótszą. Po włożeniu do pyska ostrzejszy fragment zaczął się świecić. Ruszył galopem przed siebie. Kawałek dalej zauważył grupę stworów atakujących kucyki. Jako iż nie został przez nie zauważony przeskoczył większość z nich, po czym zaczął przebijać się przez resztę stworów. Udało mu się przemknąć, po czym wypuścił broń, która zablokowała się na zaczepie pod szyją. - Poczekajcie! Jestem z wami! Dogonił grupkę, po czym próbował złapać oddech.
  4. Lizergo

    Dawn Spark / Canterlot Przebudziłem się dosyć wcześnie rano. Wstałem szybko z łóżka, przeciągnąłem się, po czym poszedłem po talerz marchwi zostawiony wcześniej w jadalni. Budynek był pusty, w środku panował chaos. Poprzewracane meble, podniszczone zasłony, zbite osłony oraz podziurawione obrazy. Po ucieczce służby nie miał kto dbać o ten lokal, a ja nie miałem ani chęci, ani czasu. Gdy skończyłem jeść popiłem posiłek wodą, a następnie zacząłem wybierać książki ze stosu ułożonego na podłodze. - To się może przydać, warto było pożyczyć kilka książek przed tym całym zamieszaniem. Róg rozświetlił się czerwonym światłem, po czym przedmioty trafiły do zakurzonej torby leżącej obok. - No to mam już chyba wszystko, pora się zbierać. Momentalnie poczułem coś dziwnego w środku mojej głowy, po raz kolejny usłyszałem głos. Pośpiesz się, dzisiaj musisz odpowiedzieć na wezwanie Naszej Pani. Znowu to samo, Głos potrafi być czasami irytujący, ale ilość wiedzy jaką przekazuje wszystko rekompensuje. - Dobra, zróbmy to. Udałem sie w stronę drzwi wyjściowych, jednak jeszcze jedna rzecz zwróciła moją uwagę - rodzinny portret, o którym zapomniałem wisiał nad drzwiami. - No tak... Wystrzeliłem promieniem w stronę obrazu, który po zetknięciu zamienił się w proch. - Od razu lepiej. Wyszedłem z domu, po czym magicznie zamknąłem drzwi. Następnie poszedłem w kierunku koszarów, na terenie których miałem się stawić. Po dotarciu na miejsce zauważyłem jednorożca stojącego na recepcji, jego oczy podobnie jak moje były krwisto czerwone. Prychłem mimowolnie. - Biurokracja. Nie myśląc dłużej postanowiłem odezwać się do recepcjonisty. - Dawn Spark, z rodu Sparklemane. Miałem się dzisiaj tutaj stawić. Wyjąłem z torby dokumenty potwierdzające moje ukończenie studiów czarnej magii. Położyłem dokumenty na ladzie. Mam nadzieję, że ten buc nie będzie sprawiał problemów. Znakomicie.
  5. Lizergo

    494