klimuk777

Brony
  • Content Count

    238
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

24 Neutral

About klimuk777

  • Rank
    Kucyk
  • Birthday 01/01/1865

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. klimuk777

    W skrócie: walnąłem X stuleci temu długaśny post o tej grze, gdzie się totalnie wylałem na temat swoich przemyśleń, a który to został swojego czasu usunięty w nieznanych mi okolicznościach. Tak więc, zamiast się rozpisywać drugi raz, odsyłam do materiału Angry Joe. A teraz, jak się trzyma ta gra obecnie z perspektywy kogoś, kto gra w nią od dwóch lat i dwóch dni, mając przegrane 800+ godzin i 6 postaci na maksymalnym poziomie i pełnym "gearze", kto zrobił całe Map Completion na pierwszej postaci i zna mapy części obszarów niemal na pamięć, razem z eventami? Jak dla mnie, nie jest to najgorsza kondycja. Do tej pory co dwa tygodnie dostawaliśmy living story - tymczasowy content ze stałymi elementami (jak nowe strefy, dodawanie nowych world bossów, itemó, etc), a Lion's Arch ciągle leży w ruinie po tym jak Scarlet je zniszczyła ze swoimi przymierzami. Kessex Hills są w połowie zmasakrowane przez Toxic Alliance, a na Iron Marches niewiele brakuje by Mordrems walczyli z Branded. Świat sobie żyje, a efekty tego widać. Zapewne gdybym miłośnikiem dungeonów narzekałbym bardziej, bo szczerze mogę zrozumieć ich ból. Dostaliśmy słownie osiem podziemi, z czego każdy ma story mode i "trzy ścieżki". Po zrobieniu historii danej instancji odblokowuje nam się exploration mode, gdzie stajemy przed problemem "co zrobić". Przykładowo: trzy drogi ucieczki z walącej się bazy Inquestu, gdzie jest od zajumania i ciut smoczych minionów, bądź co zrobić by osłabić Flame Legion, po tym jak zabiliśmy ich lidera w story mode (zabić tymczasowego lidera, ogarniającego ten syf po naszej wbicie, przerwać próby wskrzeszenia starego szefa, zniszczyć super broń, która technicznie mogłaby zjarać pół Ascalonu po rozkręceniu się). Ścieżka zmienia bossów, z jakimi będziemy walczyć, co będziemy robić, jak i drogę. Na upartego mamy więc nie 4, a 32 dungeony, ale po koniecznych skróceniu o 1/3 (pewne ścieżki są do siebie zbyt podobne) mamy około 21-22. Istnieje jednak jedno "ale", wszystkie te dungeony stają się banalne po kilku przejściach i zrozumieniu mechanik. Z jednym, zasadniczym wyjątkiem, który nazywa się Arah. Ostatni dungeon łączący w sobie najbardziej wkurzające elementy wszystkich poprzednich. Nienawidziłeś kondycji w CM, powaleń w AC, hord przeciwników w TA? Masz wszystko w pakiecie z chorymi obrażeniami. Dungeony mają 3 zasadnicze problemy: - Większość jest niewymagająca. - Wymagające mają zbyt małe nagrody z obiektywnego punktu widzenia, przez co nie opłaca się ich robić. - Ostatni update związany z dungeonem (słownie, jednym) był jakoś rok temu. WvW trzyma się bardzo dobrze, podobnie spvp, które zdobyło tonę popularności w Chinach i którego światowe zawody były puszczane tam w telewizji. Z kolei jako duży pozytyw leci ode mnie to, że (prawie - mowa o exoticach, do ascended i legendarek wrócę w następnym akapicie) najlepszy ekwipunek dla danej postaci jest relatywnie prosty do osiągnięcia. Nie ma grindu by być na równi ze statystykami z tymi, którzy włożyli w tę grę masę czasu. Oczywiście, inna kwestia to umiejętności, refleks i instynkt, ale to się wyrabia z czasem. Więc skoro celem gry nie jest robienie dungeonów, zdobycie najlepszego na świecie ekwipunku, to co jest? Proste... Rzeczy kosmetyczne. Tym GW2 stoi, "fancy" skinami, barwnikami, systemem wardrobe (który jest genialny i powinien trafić do maaaaaaasy innych mmo). Czego najlepszym przykładem jest fakt, że "permanentny fryzjer" (zestaw pozwalający bez limitu zmieniać fryzury postaci i kolor kiedy się tylko chce) był swojego czasu droższy od najdroższej legendarnej broni o 1/4 jej wartości. Same legendarne bronie też w dużej mierze są kosmetyczne. To znaczy, mają wyższe statystki, ale minimalnie. Inna sprawa to przedmioty z kategorii "ascended" mają one identyczną różnicę statystyk w stosunku do exoticów, co legendarne przedmioty. Jeśli ktoś jest zainteresowany, tutaj jest dokładna różnica: http://wiki.guildwars2.com/wiki/Item Kiedy zbierzemy cały set ascended to różnica wynosi jeden item, co w pewnych przypadkach może coś znaczyć, ale w większości nic (scaling down sprawia, że przedmioty ascended w strefach poniżej 80 poziomu dają ten sam rezultat, jak exotic). Ot, cel dla osób, które są uzależnione od craftowania i zbierania tony materiałów. Właśnie, co do setów, to takie pojęcie istnieje tylko wizualnie. Wszelkie bonusy za ilość są w runach, które możemy włożyć w dowolny pancerz, podobna kwestia co do sigili z broni. Nie ma potrzeby czuć się przywiązanym do jakiegokolwiek przedmiotu, skoro możemy wziąć jakikolwiek inny z tymi samymi statystykami, wrzucić odpowiednie runy/sigile, po czym zmienić skina stransmutacją. Ostatnie, zanim przejdę do tego, dlaczego w ogóle piszę ten post: jeśli kochasz grind dla grindu/skinów/innych rzeczy kosmetycznych, to jest gra dla Ciebie. Dla innych zresztą też, o ile GW2 nie zmusza, to masy grindujących osób tam są. Dlaczego? Bo chcą "swag" i szacun wymachując Essence of Foefire, czy innych Twilightem. Więc, dlaczego piszę ten post... EXPANSION CONFIRMED W skrócie: flota Tyrii roztrzaskana, smok, który w dwa miesiące rozniósł się po całym kontynencie budzi się do życia, a nas wczoraj potraktowano takim trailerem: I masą informacji: - Szybowanie jak w Archeage'u w grze, która nie jest nudna jak flaki z olejem - NOWY REGION, który zapowiada się bydlacko wielki, z trzema "biomami". Wąwozy, "poziom morza" i szczyty drzew, w których zawieszone są wraki rozbitej floty. - NOWE WORLD BOSSY - BRAK PODNIESIANIA LVL CAPA. Co niewiarygodnie cieszy mnie i masę osób, które bawiły się w crafting ascended. Na panelu zostało to ujęte w dobry sposób: podwyższenie poziomu, czy statyk przedmiotów, sprawia, że cały twój postęp i wysiłek staje się nic niewarty i rozpoczyna się grind o to, by w ogóle móc dalej grać z minimalną efektywnością, a Guild Wars 2 nigdy nie był grą zmuszającą do grindu. Jeśli masz postać na 80, która ma najlepsze przedmioty, to ciągle pozostanie postacią na 80 z najlepszymi przedmiotami. - W odwołaniu do powyższego: przygoda nagrodą samą w sobie. - Nowa klasa (revenant), która będzie channelować duchy bohaterów. Mallyx, Shiro Tagachi, Glint? Zero problemu. - System specjalizacji, który będzie przebudowywać klasy. Przykładowo ranger będzie mógł się zmienić w druida ze staffem i przejść w znacznie bardziej supportową rolę z cckai. O ile to się nie sprawdzi w pve, gdzie zerk is superior, damage is only solution, o tyle widzę ciekawe zastosowania w pvp. - System masterek, który dane masę nowych możliwości w Maguuma Jungle, jak na przykład zrozumienie języka cywilizacji tam zamieszkujących, czy bardziej efektywne latanie na lotni, która na samym początku będzie jedynie łagodzić upadek z wysokości. Mogą także zwiększyć zdolności bojowe przeciw ciężko opancerzonym itd. Obecnie mamy tylko tyle wglądu. - Crafting precursorów. - Nowe legendarne przemioty. - MURSAACI WRACAJĄ - Perspektywa zabicia smoka, który odpowiada za najbardziej irytującą armie kondycyjnych roślinnych ścierw. - Guild Halls, czyli coś w rodzaju zamku gildii. Rzecz, która była już w pierwszej części. - OMG THESE GRAPHICS - Z samego trailera: MASA nowych przeciwników. - Nowy tryb pvp. - Nowa mapa wvw i zapowiedziane zmiany do bazowych, ogólne zmiany w balansie. TL;DR Robią z tej gry to, czym powinna być od początku. Odsyłam do oficjalnej strony: https://heartofthorns.guildwars2.com/en
  2. http://imgur.com/a/PnyQA Mission accomplished. 6 z 8 postaci na 80, jeszcze kupić 2 sloty jak hardo nie będę mieć co robić i wymęczyć najpierw thiefa, a potem engi. Anyway mesmer, najbardziej toporna, nudna i najmniej finezyjna klasa ever, ale przynajmniej efekty fajne.
    1. Dean Ambrows

      Dean Ambrows

      No co zrobisz? Nic nie zrobisz.

    2. Airlick
    3. klimuk777

      klimuk777

      Mesmerką definitywnie, ale i tak ją zrobiłem, biorąc pod uwagę, że jest w ten weekend podwójny exp, miałem ją na 40 i prawdopodobnie w dodatku dostanie specjalizację, która poprawiłaby toporny feeling walki tym czymś choć TROCHĘ. Absolutnie zero dynamiki i jedyne co się robi to wywala skille. <guardian main mode turn off>

  3. Friendship is magic. Magic is heresy. Heresy is prelude to Exterminatus.

  4. klimuk777

    I got sickest draft ever. http://imgur.com/a/pQfbc
  5. klimuk777

    Zgodzę się z tym, że żeński crusader nie pasuje (i to jako osoba, która jedyną męską postać w D3 ma barbarzyńcę). Do tego ten fryz, bleh. Zaś co do sorca, weź mnie nie strasz, bo jak pomyślę o męskim czarowniku... Borze Tucholski, nie. Pozostaje mieć nadzieję, że Blizzard wbrew predykcjom ludzi nie zrobi 3 męskich i 3 żeńskich, a zamiast tego nieco więcej płci pięknej dla bilansu z demonami. Do tego ruda, ale można to wybaczyć, bo burst ma spoko, a jej W to cud, miód i orzeszki. Chociaż fakt, Gene, też ubolewam nad brakiem "Boba Barbarzyńcy" na rzecz tej istoty bez duszy. Poza tym, ciekawi mnie jak zrobią Rzeźnika by nie kopiować Q i W od Stitchesa. Poza tym, jeśli dadzą mu szarżę z D3 to z miejsca go to zrobi lepszym inicjatorem niż wyżej wspomniana abominacja... Chętnie zobaczę, jak wyjdą z problemu, jakim jest zrobienie dwóch z pozoru podobnych postaci, by jedna nie wpadła do lamusa.
  6. klimuk777

    http://imgur.com/a/N54ae Lekko spóźnione, ale cóż. Idę płakać, bo żeńska połowa ekipy z Diablo (barb, dh i crusader) jest już znana, więc nie mogę się łudzić w sprawie female monk. ;_;
  7. klimuk777

    Całe szczęście ten problem znika na 20, kiedy bierze się talent dający im permanentnego stealtha, nawet w trakcie ataku, ale fakt, przedtem są znacznie słabsze. To też zależy. Byłem kilka dni temu świadkiem tego, że mój team wbił pentę na pierwszym poziomie, dostaliśmy jeden lvl, który przeciwnicy nadrobili jedną falą minionów. Prawdziwe problemy z nadganianiem zaczynają się dopiero po 18-19, przed tym wszystko jeszcze może się zmienić, ale kiedy Twój team ma 19, a przeciwnicy 22 to jest się, delikatnie mówiąc, w tyłku.
  8. klimuk777

    Sindragosa niestety CZĘSTO robi znacznie mniej niż zrobiłyby ghoule, jako że freeze budowli najczęściej jest useless przez to, iż tankuje go jakiś golem, bez żadnych problemów. Brałbym tylko na Cursed Hollow przez brak takowego monstra (nie, na mapie piratów nawet nie trzeba, i rzadko powinno się, pushować, kto ma hajs, ten ma wygraną). Poza tym, słowo klucz przy Arthasie, bez którego nie istnieje na tle innych tanków: sustain. Tu bym się nie do końca zgodził. Jedynie natura snowballu jest inna, bowiem nie tyczy się jednej osoby, a całego teamu. Moment, w którym przewaga wrogiego teamu wynosi 2 lvle lub więcej, to często znak nadchodzącej przegranej. Przewagę expa przeciwników ciężko zniwelować, a poza tym, że wcześniej mają talenty, to jeszcze mają większe in-game statystyki, jak i każdy wzięty przez nich camp zwiększa tę przewagę. Niektóre postacie (przykładowo Valla) mogą robić z przeciwników kompletny kebab przy kilku poziomach przewagi. Banshee na upgrade robią dwa ryze tyle, co Yamato (i mają focus podlegający twojemu). Zaś co do dmga, to fakt, bazowy ma niski, ALE to dlatego, że ze swoimi trzema aktywami (1 z w, 2 z talentów) NIE MA sposobu, by go dobrze zbalansować. Doliczmy do tego, że obecnie ma słabą sytuację, bo jest lategame'owy z uj przez sam fakt, że dali mu ad skalujące się z ilością uderzonych minionów na pierwszym talencie (serio, darmowe 30 ad w lacie jest broken u samych swoich podstaw w mechanikach tej gry). Gdyby dać mu jakąkolwiek mobilność to byłby natychmiast imba broken. ( http://www.heroesnexus.com/talent-calculator/3-raynor#bG4D/DDBIF_AQLDAA ) A co do Tychusa to się zgadzam, choć i tak nieprędko cokolwiek kupię (pomijając, że nie lubię assassinów specjalnie), bo chęć posiadania w tej grze jest dziwnie słaba.
  9. Ależ ja absolutnie nie faworyzuję normali (uważam, że w kwestii samej gry potrafią być równie frustrujące). Bardziej chodzi mi o otoczkę i metodyczne przebijanie się przez kolejne dywizje (bądź też próby). Jasne, Tobie to idzie dobrze, ale jak patrzę na ilość ludzi, których znam, a którzy to regularnie przegrywają serie, to śmiać mi się chce z ich trudu i napsutych nerwów (pozdrowiłbym tutaj mojego znajomego, który w ciągu ostatnich dwóch miesięcy przegrał serię do plat V pięć razy, ale nie czyta tego forum). Fakt, użyłem nieco zbyt dużego ogólnika i powinienem raczej to ująć jako "chcę mi się śmiać z ludzi, którzy się męczą na własne życzenie o ramkę, mimo że im to nie wychodzi", a jeszcze dokładniej z ich "szczęścia".
  10. Ja osobiście wolę się śmiać z ludzi, którym chce się grać rankedy i mieć przeprawę przez mękę na własne życzenie.