Vunlinur

Brony
  • Content Count

    319
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

33 Good

About Vunlinur

  • Rank
    Miętowy kucyk
  • Birthday October 20

Kontakt

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier
  • Miasto
    Warszawa
  • Ulubiona postać
    Blitzpony, Vinyl

Recent Profile Visitors

1,719 profile views
  1. Również dość dużo chodzę, i jestem na tyle przyzwyczajony do posiadania albo kogoś, do kogo mógłbym otworzyć dziób, albo do zawsze obecnej muzyki, że w wypadku braku obydwu, zaczynam mówić sam do siebie i średnio mi się to podoba. Wynika to najzwyczajniej z nudy, nie polecam. :/
  2. Ostatnio łaziłem po audio z kolegą wybierając dla niego nauszne do 400zł. Osłuchaliśmy Brainwavz (nazwa zakrawająca na paradoks, ale hardware'owo nie ma tragedii) HM5 za 499zł, sklep zaoferował zniżkę do 400, ale i tak uważam, że nie byłyby warte tej ceny. Dzwięk wyraźny, pasmo dość wyrównane, ale bez fajerwerków. Moim osobistym faworytem były Superluxy HD 681 traktowane przez niektórych jako zaminniki Siberii, jednak bez etykietki "dla graczy", a więc oprócz trzykrotnie niższej ceny (~80zł) także bez tego charakterystycznego, mulistego podbicia w okolicy 200-300Hz jak u słuchawek gejmingowych tłumaczonego, jak to określają, 'mocniejszym basem'. Superluxy mają lekko podbitą górę, bardzo wyraźny środek bez nadmiernych nierówności oraz, co ciekawe, daleko sięgający bas radzący sobie bardzo dobrze z 50Hz, którego wysoka głośność, nie ukrywam, może niektórym przeszkadzać. Się finalnie kolega zdecydował na AKG K512 MKII o charakterystyce pasma bardzo podobnej do popularnych Sennheiserów HD201, tylko z relatywnie do nich podbitą górą w okolicy 10KHz i odrobinę dalej sięgającym basem. A to wszystko za dwukrotnie większą cenę (160zł bodaj). Ale co kto lubi. Mając świadomość, że połowę informacji z opakowania przeciętnych słuchawek można o kant plota roztłuc, tutaj macie fajną stronkę: http://www.headphone.com/pages/build-a-graph Cieszę się, jeśli umiecie się tymi informacjami posługiwać. Pozdrawiam. ^^
  3. Triste, osobiście uważam, że w pierwszym poście trochę generalizujesz i demonizujesz odnośnie jakości wykonania. Nie zawsze im droższe tym lepsze, a tym bardziej nie wszystkie można wyginać jak się chce. Poza tym nie skazuj AKG od razu na zesłanie, te poniżej 200 rzeczywiście koszmarnie dudnią, ale podczas wybierania kompletu dla mojej klaczy miałem hardą rozkminę między jednymi AKG a Pioneerami lub Panasonicami, przepraszam, nie pamiętam. Fakt jest faktem, że to był przedział 380~ i trochę inna klasa towaru. ;P Edit: Przypomniała mi, że jednak wybraliśmy AKG. ^^ Ponadto mój brat z tego, co wiem, miksuje na jakimś starym modelu AKG, notabene, i nie jest źle. Ponadto dziwi mnie, że nie wspomniałeś o dwóch kolejnych przodownikach branży audio (wspomnienia powyżej jednym słowem nie liczę ;P ), jakimi są -Sennheiser, ze względu na relacje jakość/cena i solidność konstrukcji. Ale nie polecam HD518, bo po dosłownie 5 minutach słuchania mnie głowa od 'basu' rozbolała. -Beyerdynamics, ze względu na zasłużenie w profesjonalnej branży i nawet większą (jak to możliwe? ) solidność konstrukcji. Tutaj szczególnie polecam zamknięty wariant DT770 Pro. Ten argument przesądza wszystko. ^^
  4. Vunlinur

    Niezły miks, oprócz chóru 2:12. Mógł bardziej skompresować i uciąć dół. W sumie to dość dynamiczny utwór, ale pod względem instrumentalnym nie ma drastycznych zmian. Przyjemnie się słucha, ale bez szału, nie jest to coś, co by wpadało w ucho. Ładna harmonia wokali, czego nie można tak łatwo powiedzieć o instrumentalnej części, bo wydawać się mogło, że smyki, chórki epickie w tle i ew. instr. dęte grają to samo. Pianina nie liczę, bo ono tutaj całkiem skutecznie wysuwa się na drugi plan, tuż za wokal. Nie przypadły mi do gustu akcenty wchodzące w 4:00. Przy schodkach wokalu w 4:22, ale przez całą resztę czasu czuję się gryziony, tak samo przez tą stopkę czy toma na 1/4. No ale przynajmniej jest jakaś wyraźna zmiana. Bla, bla bla. Niepotrzebnie się tak rozpisałem, najważniejszymi kryteriami pozostają brak chwytliwej melodii, sztampowość gatunkowa, dobre wykonanie i harmonia wokalu. 6.6/10 A to drzewo na okładce przypomina mi Marker. Nie jestem pewny, czy już tego tu nie było, ale Arpegius Na początku wątku ładnie wyjaśnił podobną sytuację.
  5. Vunlinur

    Nie jest to moja najlepsza okładka, ale jestem dumny z pewnych jej elementów, m. in. drzewa zostały zrobione przy pomocy tylko i wyłącznie zaznaczenia prostokątnego, efektów warstwy i maski. Na szczęście nie chodziło o uzyskanie realizmu, tylko koncepcji. Mimo, że na początku posiadałem -273 pomysły na design, to się zrodziło z odrobiny przypadku. Co się tyczy utworu, to siedział strasznie długo na workbenchu. Z początku miał on posiadać wokal, ale z przyczyn estetycznych się rozmyśliłem. ^^' Pod koniec pracy nad nim zrobiłem remix i remaster. Zapraszam do posłuchania: http://www.deviantart.com/users/outgoing?https://celestorm.bandcamp.com/track/beyond-her-garden
  6. Vunlinur

    Możesz narysować krótkie opowiadanie w postaci komiksu, przedstawione z perspektywy męskiego zarostu ucznia lub grupy uczniów dowolnej rasy w dwóch lub trzech etapach, zależnie od interpretacji: Trakcie ciężkiej nauki przed egzaminem/sesją, w której Zarost jest w trakcie wegetacji, jest to faza wzrostu. Owłosienie ma odzwierciedlać akcję utworu jako wyznacznik fabuły. Tutaj - akcja rośnie. Uczeń lub grupa pisze test. Jest to punkt kulminacyjny opowieści, gdzie zarówno akcja, jak i Zarost osiągają największe rozmiary. Utwór musi także przedstawiać rozwiązanie akcji, w postaci uczniów ukazanych bez Owłosienia. Jeśli chodzi o moje osobiste przemyślenia, to uważam, że panel piąty ze spoilera pierwszego będą prawie idealne do uzyskania klimatu. Jednak to Ty tutaj chcesz ćwiczyć, więc wybierzesz cokolwiek będziesz pragnąć. xoxo, Linur.
  7. Vunlinur

    Dobry miks. Miejscami monotonna kompozycja, mniej niż umiarkowanie dynamiczna. Świetne chórki. Jedyne co mnie uderza, to sztampowy, banalny tekst. Aczkolwiek miło się słucha. 7.5/10 Ha, tego się nie spodziewaliście.
  8. Vunlinur

    Pierwsze trzy sekundy zapowiadały się naprawdę świetnie. Potem jednak zrobiło się nieoryginalnie i ordynarnie. Jak już daje samplowaną trąbkę zamiast syntezatora, to mógłby się postarać, żeby brzmiała jak prawdziwa. Pasowałaby klimatycznie. Syntezator w tle mógłby robić lepsze harmonie, o wiele. Powtarzalne, ale to pół biedy. W sumie brak rozwinięcia. Uważam, że nie jest to nic specjalnego. 3.72/10 Bardzo lubię ten remix, bardziej nawet od oryginału. A takich nie mam dużo.
  9. Vunlinur

    Bywały czasy, że przez 2 miesiące mój temat schodził gdzieś na dół "mojej zawartości". Dziś zacząłem przeglądać od dołu i jak się zawiodłem, gdy był mniej-więcej 8 czy 10 od góry. Źle się dzieje. Nadszedł widać czas na mojego nieregularnego bumpa: Zapraszam wielbicieli mocnego brzmienia przeplatanego dużą ilością orkiestry: https://celestorm.bandcamp.com/track/for-the-new-lunar-republic Inspirowałem się głównie ludowym zespołem pieśni i tańca o wdzięcznej nazwie Nightwish, który notabene był pierwszym moim słuchowiskiem muzyki cięższej niż uznawana ogólnie i w sumie od tego się wszystko zaczęło. I wciąż się kontynuuje. Chciałbym w tym miejscu podziękować Spidiemu za zaproszenie na Ambermeeta w lipcu. Jeno zaznaczam, że doceniaczom muzyki klasycznej może nie przypaść w pełni do gustu z uwagi na dużą ilość podwój stopki. Napisałbym kurczę coś więcej, ale wyczerpał mi się poziom kreatywności na dziś (skończyłem okładkę!). To zabawne, bo przestrajałem moją gitarę specjalnie do nagrywania do stroju e H G D A D#.
  10. Vunlinur

    Ej, te humanoidy (pierwszy i ostatni rysunek z pierwszego spoilera) są świetne, nie widziałem ich wcześniej! Możesz spróbować narysować oddzielnie zespół muzyczny składający się z takich minimalistów, ale to nie request, tylko propozycja. c:
  11. Vunlinur

    Nie chciałbym Cię rozczarować, ale do tworzenia muzyki elektronicznej wcale nie trzeba mniej pracy niż do tworzenia muzyki instrumentalnej. Nadal w grę wchodzi koncept, komponowanie, aranżacja. Jedyne, czego wymaga mniej, to instrumentów i nakładów pieniężnych. Dlatego większość fandomu sięga właśnie po nią. Muzyka instrumentalna? Upiór w Operze. Muzyka elektroniczna? Equinoqe. Muzyka jest muzyką, tu nie ma co rozróżniać. Szufladkowanie i gatunki wynikają tylko i wyłącznie z ludzkiej percepji, to wszystko są dźwięki oparte na tych samych skalach i podobnych patternach rytmicznych, bo ciężko wynaleźć drugie koło. Kuzyn techno? Muzyka plemienna. Bierzesz zapis progresywnego utworu dubstepowego, aranżujesz na gitarę akustyczną ze śpiewem. Igor Presnyakov - Scary Monsters and Nice Sprites, zapraszam do wyszukania. Prawda jest taka, że jakość wykonania zależy tylko i wyłącznie od wykonawcy, nie gatunku. A to, czy uważamy muzykę "taką czy inną" za gorszą lub lepszą, tylko i wyłącznie - od percepcji słuchacza.
  12. Vunlinur

    Co definiujesz jako muzykę "rzeczywistą"? Wykonania akustyczne, koncertowe, muzykę instrumentalną? Nie ma najmniejszego sensu dzielić konkursu pod tym względem. Twórca (załóżmy, że jak 98% fandomowych artystów tworzy muzykę przy pomocy cyfrowej technologii MIDI) może wziąć zapis swego kawałka i go dowolnie przearanżować z czystego house'u na muzykę symfoniczną bez większego trudu - przyjmując, że pisząc "rzeczywista" masz na myśli taki rodzaj muzyki, gdzie fala nie będzie generowana przez syntezator. Jeśli natomiast masz na myśli muzykę instrumentalną - odgrywaną na rzeczywistych, fizycznych instrumentach, bez elementów elektroniki - ilu znamy takich wykonawców w fandomie? Bo mi przychodzą na myśl tylko MandoPony - a i to będzie odrobinę naciągany kandydat, ponieważ perkusję robi elektroniczną - oraz MPallante. Konkurs na dwóch fikcyjnych uczestników, dobrze, chodźmy jeszcze dalej. Jeżeli natomiast za słowo "rzeczywista" uważasz analogową - gwarantuję Ci, że w całym fandomie nie znajdziesz ani jednej osoby, która swoje nagrania zapisuje i obrabia na taśmach przez miksery analogowe. Jeśli zaś nie masz na myśli żadnej z tak radykalnych form, jak chcesz postawić granicę między tą "rzeczywistą" a nie? W tym wypadku zawsze będzie to kwestia sporna i będzie budzić duże kontrowersje. Jeśli zaś chodzi o sposób tworzenia i brzmienie, to jeśli chcieli byśmy zacząć tak klasyfikować prace uczestników, to ośmielę się stwierdzić, że każdy miałby oddzielną konkurencję. Besides, nie uważasz, że jest to trochę dyskryminacja muzyki elektronicznej, jako tej "sztucznej", "nieprawdziwej"? Z poważaniem, Vunlinur Troszkę namieszałem w waszych wypowiedziach. Przepraszam. Mam nadzieję, że jest OK. (oczekuję gości, lekki pośpiech, mycie głowy, golenie...) Triste.
  13. Vunlinur

    Ło Celestynko. No to żeś walnął chłopie gratkę. Normalnie rozpisuję się o lukach w miksie, możliwych alternatyw melodycznych i aranżacyjnych, i tutaj niestety napotykam na problem. Miks jest świetny, jedyna dziura jaką wyłapałem, to gdzieś w stemie wokalnym ściągniętym oddzielnie, ale aktualnie nie pamiętam w którym momencie, więc uznajmy, że go nie ma. Wielki szacun dla Glaze'a nie tylko za umiejętność utrzymania melodii w skali zmieniającej się dwa razy na takt, co jeszcze za solo - które przecież jest jeszcze trudniejsze. Do tego jeszcze dwie, tak różne a jednocześnie tak chwytliwe motywy w jednym utworze. Dodatkowe +20% do oceny za nieolanie linii basu jak robi większość kompozytorów, także elektronicznych. (Bo proszę o wybaczenie, ale to, że słyszymy skomplikowane >>wubwuwub<< w dole pasma to bynajmniej nie znaczy, że linia basu nie została olana.) Cóż. To wciąż jest pierwszy utwór jaki kiedykolwiek zcoverowałem. 12/10. Osobiście uważam, że świetnie się to gra na gitarze.
  14. Vunlinur

    Dobry wieczór Wam wszystkim kuce i pegazy, po raz kolejny pragnę tryknąć ten temat sękatym kijem na odległość, by po swym dawnym już zgonie po raz n-ty rzucił się w konwulsjach pośmiertnych. Wrzucam toteż pachnące już stęchlizną od strony pierwowzoru, acz od strony najważniejszej, bo wywołującej najwięcej pozorów, graficznej, wcale świeży, a ładnie zapakowany, okładek do nowego mego utworu instrumentalnego, starutkiego już dziadka, być może nawet istniejącego dłużej niż niektórzy z Was są w fandomie: (nie nie, obrazek jest nowy, to kawałek jest stary.) Wszelkie kuce, brudasy i inne metalheady jak również inne stworzenia ceniące chwytliwe melodie w wesołej, rockowej oprawie, bardzo serdecznie zapraszam do przesłuchania. https://celestorm.bandcamp.com/track/fighting-dragonshttps://celestorm.bandcamp.com/track/fighting-dragons Zacząłem to to nagrywać będzie już ze dwa lata temu bez mała, początkowo nie mogłem się zdecydować, czy wypuścić jako instrumental, czy poczekać na voxy, w międzyczasie dochodziły do tego riffy, jakoś tam się to aranżowało, lepsze, gorsze, no a koniec końców jest taki, że z jednego utworu zrobiły się dwa, no i co zrobić. Rozmnażanie przez pączkowanie. Co się zaś tyczy obrazka, czyli wg mojej percepcji mniej ciekawej części tego posta, użyłem do tego jakoś pi razy drzwi derpiliarda filtrów, bo jak się ma żółto-niebieskie tło, szarą górę i niczym smoła czarne sylwetki, to robi się z tego prawdziwe piekło (zasady forum nie pozwalają mi nazwać tego bardziej dosadnie i prawdziwie) do zblendowania tak, żeby jakoś wyglądało. (W tym miejscu prosiłbym Cię, drogi czytelniku, żebyś opanował pokusę i nie przyglądał się tym sylwetkom BARDZIEJ. Już starczy, naprawdę. ) Co będzie dalej, to zobaczymy co życie przyniesie, pozdrawiam Was, Artystyczne kuce. Tymi słowami żegnam się z Wami, dobranoc.
  15. Sobota się zbilża, nic się na pierwszy rzut oka nie dzieje, więc pragnę ogłosić ognisko: Nadchodzący weekend to istna oaza między deszczowym 'przed' a upalnym 'po', a dawnośmy się przy Konstancinie nie smażyli. Zbiórka przed południowo-wschodnim wyjściem z metra kabaty o 14:00. Planowane odwiedziny sąsiedniego tesco w celu uzupełnienia zaopatrzenia. Zaznaczam, że organizator może się spóźnić. :I Nota dodatkowa: przyjmujemy gościa znad morza, więc proszę o ogarnięcie, żebyśmy nie musieli być postrzegani jeszcze gorzej niż jesteśmy. Już starczy. Pozdrawiam serdecznie wszystkich urlopowiczów. Linur