Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
kapi

Magiczne Odrodzenie

Recommended Posts

Woda przeszła przez płomienie na dłonie dziewczyny. Co... Jak... Jak... Co...  Jak to jest w ogóle MOŻLIWE?! Nie... Albo ktoś sobie z nas żartuje albo to coś ze mną. Ten płomień... Tylko świeci... Nie czuć ciepła i nie mam oparzonych dłoni.  Zacisnęła dłonie i otworzyła. Jedynie iskierka świeciła w jej rękach. Nie podoba mi się to.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Nie chciałem pana obrazić i tak dalej ale wie pan trochę lat uciekam przed bandą fanatyków i trochę odzwyczaiłem się obdarzać kogokolwiek zaufaniem - mówił lekko zdenerwowany( jego zdenerwowanie płynęło z czystej ciekawości do zmiany w głosie Paula) 

Share this post


Link to post
Share on other sites

To...to...to na pewno da się racjonalnie wytłumaczyć...może złudzenie optyczne? Ktoś tu wpuścił trujące opary...-Remus naprawdę nie wiedział jak to wytłumaczyć

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Znamy się od lat, a raczej ty znasz mnie. Z racji tej znajomości i manier pozwolę sobie zaufać ci. Pamiętaj jednak że jestem wciąż handlowcem i cały czas będę ważył wszelkie za i przeciw, to musi mi się opłacić.

Młodzian wstał i lekko postąpił w stonę gospodarza, kiwając lekko z aprobatą ku towarzyszowi. Był ciekaw czy i ten ruszy ku nowej przygodzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Do podziemnej komnaty ponownie wkroczył gospodarz.

- A co tu tak ciemno? - spytał i nie czekając na odpowiedź, ponownie zapalił wszystkie pochodnie.

Następnie schylił się do stołu i postawił trzy złote kielichy z płaskorzeźbami w kości słoniowej. Nalał do nich krwistoczerwonego wina.

- Proszę pijcie. Jakie macie plany po dzisiejszej nocy? Zostajecie na dłużej w mieście czy może gdzieś wyjeżdżacie? A właśnie macie na coś jeszcze ochotę, może coś do jedzenia. Czemu ma Pan tak przerażoną minę? Czyżby coś się stało? Wygląda Pan, jakby zobaczył Pan ducha. - powiedział mężczyzna widząc zlękniony wzrok Remusa.

 

W rezydencji Paul podskoczył i zatarł ręce. Widać, że wino mocno uderzyło mu do głowy.

- Świetnie pokarzemy tym dziwnym bestiom, że z czarodziejami się nie zadziera. Wreszcie dostaną za swoje. A właśnie zwykle starożytne istoty gromadzą w okół siebie dość ciekawe przedmioty. Oczywiście dzielimy się na trzy równe części, chyba że ktoś z nas zginie. Teraz chodźcie, nie mamy czasu do stracenia.

Mężczyzna wstał, otworzył swoją szafę, wyjął z niej skórzany pancerz, pokryty gdzieniegdzie płytkami z różnych metali. Założył go na siebie, a następnie założył obszerną, dużo za dużą na niego narzutę, przypominającą płaszcz, że tylko głupiec nie domyśliłby się, że coś pod nią jest. Z boku szafy stała pochwa miecza. Była grubsza niż zwykłe i zawierała w sobie miejsce na dwa ostrza. Dwie rękojeści dumnie wystawały z niej, gdy Paul przewiązywał sobie bronie do pasa. Na koniec włożył wysokie buty okute metalem. Jako starszy, grubszy jegomość w takim ekwipunku wyglądał przekomicznie, zwłaszcza gdy zrobił pewną siebie i zdeterminowaną minę.

- No to panowie komu w drogę temu... piwa polejcie.

Paul chwycił kielich i wypił jeszcze więcej. Choć zaczął się kiwać na boki podniecenie na tyle otrzeźwiło mu umysł, że przestał seplenić mówiąc. Ruszył ku drzwiom i dał ręką znak, żeby czarodzieje poszli za nim.     

Share this post


Link to post
Share on other sites

Byłem w euforii nigdy takiego czegoś nie widziałem ,a myślałem że ujrzenie samego świata magii było czymś wyjątkowym ,a tu taka niespodzianka.... Wreszcie to ja udowodnię swoją  siłę. Przestane być zwierzyną ,a stanę się równy łowcy i sam na niego zapoluję... ach.... cudowne uczucie.

Po tej wewnętrznej euforii ruszyłem za Paulem, chwytając za miecz, wiedząc że czeka mnie coś niesamowitego.

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Ja...ja...nic drogi panie nic się wielkiego nie stało, możliwe iż lekko mnie zaskoczyła nagła ciemność jednak wino powinno nieco mi pomóc, co do moich planów raczej nazajutrz wyruszam w drogę, duszą jestem raczej wędrowną, co do strawy z chęcią bym coś przegryzł- Remus usiadłszy na swoim miejscu ujął kielich i zaczął z niego popijać, zastanawiając się nad dłońmi w płomieniach oraz za ile można by sprzedać kielich. Po jakimś czasie jednak uznał że gospodarz nie zasługuje żeby go grabić. Lecz kiedy myślał Remus o kielichach zastanawiał się on dla kogo jest przeznaczony trzeci kielich. A, i nadal myślał o płonących dłoniach których ni jak ugasić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Carmey usiadła i pociągnęła mały łyk wina. Wiedziała że nie był zaskoczony. Gdyby nie była tego mężczyzny śmiała by się z Remusa do rozpuku. Uśmiechnęła się do niego. Chyba jej wyszło zaskoczenie szczęściarza. Nie, podziękuję za jedzenie. Jeśli chodzi o moje plany to myślałam czy by nie udać się do miasta ale uwzględniam też udanie się w dalszą drogę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Remus ukradkiem spoglądał na Carme, przez myśl mu przeszło że ona naprawdę jest czarownicą, ale to nie ma sensu, chodziarz...Jedno było pewne ta dziewczyna była nieco tajemnicza, a takie są świetne by pisać o nich ballady. Starając się myśleć o czymś innym bard zwrócił się do gospodarza.

 

-Dobry człowieku, wybacz większą niż należy ciekawość ale dla kogo jest przeznaczony trzeci kielich? Dodatkowo czy możesz mi gospodarzu wyjawić pochodzenie tych kielichów? Wyglądają na bogate i choć nie wiem jak obszerna jest twa kiesa wiem z doświadczenia że ludzie twojego zawodu nie wydają pieniędzy na zbyt wyszukane zastawy a na rzeczy proste i praktyczne. Pozwól mi odgadnąć...prezent od zaprzyjaźnionego płatnerza? Może pamiątka rodzinna dlatego nigdy nie sprzedana? Jak mówiłem wybacz ciekawość jednak te puchary są iście królewskie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przepraszam, że tyle nie pisałem, ale czekałem na Jaenra ( w końcu to jego pomysł na sesję). Jednak stwierdziłem, że już dosyć czekania.

 

 

Paul wyszedł z willi, a za nim podążali Peter i Thomas. Gdy gospodarz zauważył obnażony miecz tego pierwszego, przestraszył się lekko i zaczął mówić:

​- Ojojoj... lepiej schowaj ten miecz, bo obnażona broń odbija światła pochodni. Jeszcze jakiś nocny strażnik się przyczepi i będziemy mieli problem. To Twoja pierwsza wyprawa na takie stworzenia? Radzę uważać, wampiry to bardzo niebezpieczne kreatury. Dobrze korzystaj z miecza i nie daj go sobie wytrącić. Trzymaj go na dystans, bo z bliska jest bardziej niż śmiertelnie niebezpieczny. Może Cię rozerwać, gdyż ma siłę wielu ludzi. Żałuję, że nie mamy kusz ręcznych, ale te bestie potrafią nawet bełtów w locie uniknąć. Będzie trudno przygotujcie się na to. Czy są jakieś pytania?

  Paul gadał tak w drodze. Powoli przemierzali puste, ciemne ulice miasta. Obeszli rynek kołem. I zmierzali dalej.

 

W podziemiach na przedmieściach mężczyzna uśmiechnął się na dźwięk zapewnień, że Remus ma się dobrze. Po tym, jak zażyczył sobie jedzenia wysoki, blady gospodarz wyszedł na chwilę i przyniósł pół bochenka chleba i dobry kawał solonego mięsa. Następnie wysłuchał Carme i odparł:

- A od czego zależy twa decyzja czy zostaniesz, czy odejdziesz  Pani?

Zapytany przez Remusa  mężczyzna odpowiedział łagodnym tonem:

- Przenikliwy jesteś, jeśli poznałeś mój zawód, bo nie przypominam sobie, abym wyjawiał go Wam, natomiast kielichy, w istocie piękne są moją rodzinną pamiątką. Pochodzą z rezydencji wuja, mego pradziadka. Niestety zginął na wojnie, a część dobytku przekazał mojej części rodziny. Tak znalazły się u mnie. Są dla mnie wiele warte.

Edited by kapi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Remus był całkiem zaskoczony.

 

-Biorąc pod uwagę fakt iż Pan podajesz nam napitek i proponujesz strawę wydedukowałem iż to jest gospoda a ty dobry człowieku jesteś właścicielem, chyba że omymiłem sie niemało...?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mężczyzna uśmiechnął się i odparł całkiem spokojnie:

- Nie dobry człowieku, to mój prywatny dom. Proponuję Wam strawę, gdyż wyglądacie na zagubionych, a ja lubię pomagać, szczycę się tym w mieście. Może to bardziej z próżności niż z dobrego serca, ale zawsze to Wy na tym korzystacie, czyż nie?

 

Mężczyzna zdawał się oczekiwać na odpowiedź pięknej damy.

Edited by kapi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmm. Jest to sprawa osobista i albo będą mnie potrzebować tu lub w innym miejscu. Carme dalej siedziała, znowu pociągnęła łyk wina i ukradkiem spojrzała na Remusa. Jest bystry. Mam nadzieję iż jego ciekawość nie będzie go kierować do mnie, wtedy będzie musiał zapomnieć. To prawda usłyszała od swojej "koleżanki"

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mężczyzna znów spojrzał na Carme, po czym stwierdził głosem dość spokojnym i delikatnym:

- Jesteś bardzo tajemnicza Pani, nie chcesz wyjawiać swych tajemnic. Jest to dopuszczalne, ale czy mi jako dobrodusznemu gospodarzowi nie należy się choć krztyna konkretniejszych informacji?

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Remus zastanowił się dłużej nad tym czy powinien się w tej sytuacji odzywać, ostatecznie jednak uznał że właściwie to nie widzi dlaczego nie miałby wygłosić swojej opinii. Jednak po dłuższym namyślę (ponieważ młody bard zawsze wpierw myślał później zaś paplał, nawet w stanie lekkiego upojenia) zdał sobie sprawę że jego delikatnie spity czerep nie może znaleźć argumentów które (pod zwałami kwiecistej mowy oczywiście) nie oznaczały by "odczep się pan, nie twój interes", czego nie chciał przekazywać. Milczał więc.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam wznawiam teraz działania wielu sesji. Ponieważ w tej ostatni wpis widnieje od strony graczy, toteż zapytuję: czy po tej przerwie ktoś chce kontynuować tę sesję? Jeśli tak napiszcie mi na PW  to wznowimy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przecież już mówiłam że to przez... Ale jego wtedy nie było. Więc może powtórz to i pamiętaj co się dzieje wokół ciebie. Wiem że może ci się to wydać głupie, ale spróbuj mu zaufać. Nawet trochę. Ten Remus... może okazać się pomocny w wielu sytuacjach. Tylko wówczas musiałby być twoim współpracownikiem, a nie twoją lalką - usłyszała wampirzyca ale starała się nie zwracać na nią uwagi. Niestety, ale dostojnikom kościoła bardzo przeszkadza fakt mojego istnienia. Z tego co udało mi się dowiedzieć, sprawia to że ich pozycje przestają być stabilne, wiarygodne i... W sumie to nigdy ich nie pytałam, niestety nie miałam okazji. A i nigdy nikogo nie prosiłam żeby mi powiedział. Nie wiem czy ktoś mnie fałszywie oskarżył, czy stało się coś że jestem powiązana z Kościołem... Pojęcia nie mam. Popatrzyła się bystrym wzrokiem na Remusa i posłała mu uśmiech. Może nawet udam się z naszym trubadurem w podróż. Przynajmniej można by ją choć trochę uatrakcyjnić, aniżeli podróżować samej, po lasach i drogach gdzie bandyci mogą czyhać na każdym kroku... Myśl o tym, iż taki poeta jak pan jest towarzyszem na trakcie... Chyba niewiele osób dostępuje takiego zaszczytu.

Edited by Dakelin

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na ostatnie słowa Carme Remus zareagował zamyślonym uśmiechem. Po tym odkładając kielich i opierając się łokciem o stół zaczął:

 

- Ma dusza, wędrowną. Tu też muszę cię rozczarować, ale masę razy miałem towarzyszy podróży, chociaż najczęściej były to przypadkowe osoby które natrafiały na mnie podczas postojów, najczęściej słyszeli moje pieśni i prze to uznawali iż jestem godnym kompanem na podróż. Pamiętam jak raz, dnia pewnego podróżowałem nawet z małym pułkiem piechoty, gdzie wojowie po skończonej bitwie, ranni i wyczerpani w pieśni znajdywali ukojenie. Inne wydarzenie posiadały nieco mniej duchowego uniesienia. Raz jednego z kompanów doszczętnie ograłem w kości co ostatecznie skończyło się wręcz komicznym pościgiem. Osoba z którą grałem byłą wprawdzie porywcza i zwalista, jednak nie potrafiła chodzić po drzewach.  Jednak czekał pod mym drzewem tak długo aż mi się porobiły wyjątkowo bolesne odciski i zadrapania w miejscach o których przy damie nie pomnę. Chyba zszedłem z tematu. Wracając, droga Carme, to ja będę zaszczycony jeżeli tak wspaniała białogłowa zechce mnie jako kompana. I kto wie, może będzie to inspiracja dla jakiegoś utworu czy nawet poematu. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gospodarz uśmiechnął się nieznacznie, spojrzał w górę w sufit, po czym stwierdził.

- Zaczyna się robić późno, ja udam się na spoczynek, a mym gościom życzę miłej pogawędki. Jeśli chcecie coś jeść, czy pić to proszę nie krępujcie się. Oczywście w sali obok czekają wygodne łóżka dla Was. Kiedy uznacie się za dość zmęczonych, aby spocząć to również nie krępujcie się. Niestety nie mam dwóch pokoi gościnnych na sypialnie, więc jeśli to dla Państwa problem spać w jednym pomieszczeniu, możecie przesunąć meble oczywiście. Życzę miłej nocy i do zobaczenia rano. Dziękuję za wyjaśnienie piękna Pani, teraz już więcej rozumiem. 

 

Mężczyzna wstał i odszedł w boczny korytarz. Chwilę później Carme usłyszała tajemniczy szept w swojej głowie

- Kiedy pożywisz się już Twoim nowym kompanem, wyjdź na zewnątrz, mam Ci coś do pokazania, coś co zwiększy naszą moc. Będziesz mi potrzebna o piękna nieznajoma.  

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Dobranoc cny gospodarzu.

 

Remus ponownie rozsiadł się na krześle, ujął kielich który przed chwilą odłożył po czym wypił resztę wina znajdującego się w nim. Po tym delikatnie otarł wargi, odłożył kielich i sięgnął po lutnię (która cały czas spoczywała wisząc na skórzanym pasku, na oparciu krzesła). Strojąc instrument zaczął mówić:

 

-Na razie nie zamierzam spocząć, jednak jeżeli panienka zamierza to nie zastawiam drogi. Jednak mym życzeniem jest by wysłuchała pani pieśni, gdyż mówiłem o tym jakim kompanem jestem, oraz jakim jestem bardem. Jednak przypomnieć należy iż doświadczenie czegoś naprawdę jest więcej wart niż słowo okraszone najczystszym złotem.   

 

To powiedziawszy zaczął grać, powolną spokojną melodię niczym kołysankę, później zaś z ust Remusa wydobył się równie spokojny śpiew.

 

Choć me dzięciotko. Zimne i sine.
Lecz strasznym gestem, zaprawdę żywe.
Stworzenie nocy. Dziwnie prawdziwe.
Szkarłatne oczy, lśniące rubinem.
Lecz ja cię kocham. Gdyż strasznym czynem
Martweś za życia, wyklęteś z rodziny.
Ja cię uchowam, przed kołkiem i złem.
 Krwią matki w końcu pożywisz się. 
To nie twój wybór, nie twoja wina.
Biedna i mała, dziecino sina.
Możeś i martwa. Lecz mówię nie.

Żeś z ciałem człowieka, czemuż nie duszą ?
Duszę odnajdziesz w sobie, ja wiem. 


 

Jak zawsze przy tej piosence Remus zrobił przerwę by dać ostatnim wersją wybrzmieć. Po tym ostrożnie znowu zawiesił lutnię na oparciu krzesła. Zwrócił się do towarzyszki:

 

-Nie wspomniałem, głównie dla lepszego efektu, jednak że rozmawialiśmy wcześniej o jakichś marach zaprezentowałem Ci właśnie jeden z utworów o takich marach traktujących. Z niecodziennej perspektywy gdyż my artyści mamy właśnie miewać pomysły dla innych, wydawało by się, niedorzeczne.   

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiem jak taka zwykła kobieta jak ja mogłaby cię zainspirować, jednakże byłabym wielce zaszczycona jeśli taki utwór by powstał. odpowiedziała Remusowi po czym powiedziała do gospodarza: Dziękuję za twą gościnę gospodarzu. Po tych słowach wysłuchała pieśni barda. Szczerze się zainteresowała utworem. Po zakończeniu śpiewu i rozbrzmieniu strun zaczęła delikatnie klaskać. Zaiste doświadczenie twej sztuki pozwala się prawdziwie dowiedzieć się jaka ona jest. Niestety zamierzam udać się na spoczynek wcześnie, aby ktoś inny nie wysłał mnie przedwcześnie na wieczny odpoczynek. Hmm, ten gospodarz... Chyba... Dobranoc, Remusie. Wampirzyca wstała z krzesła i udała się do pokoju. Za sobą słyszała kroki. Szła dalej mimo ciekawości kto może być za nią. Usiadła na łóżku. Hmm. O co może mu chodzić? Ma jakiś interes w tym. Albo pomoże ci bo to mu pomoże albo zrobi to ponieważ może chcieć cię wykorzystać. Albo z niewiadomych nam powodów chce tobie pomóc. Zamierzasz się pożywić naszym kochanym trubadurem? Skąd... znasz to co on powiedział... Może i mogę czytać twe myśli ale nie chcę tego robić cały czas. Jak duża jest twa moc? Wystarczająca. Idź spać. Przecież musisz być wypoczęta zanim przyjdzie tu inkwizycja. Carme się położyła i odpoczęła.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Remus był szczerze propozycją strawy. A że jego kompanka udała się na spoczynek nic nie wadzi by mógł się obeżreć, za przeproszeniem, jak prosię. No, może niekoniecznie by nadwyrężać zasoby gospodarza ale dość by się najeść. Zaczął więc przeszukiwać dostępne zasoby, lutnię zawiesił sobie na ramieniu. Nieszczególnie lubił by ten cenny instrument wisiał gdzieś bez opieki (nawet kiedy wisiał tuż obok niego, wiedział jednak że kradzież rzeczy "obok" jest łatwiejsza niż kradzież rzeczy "przy")      

Share this post


Link to post
Share on other sites

Informacja dotycząca wszystkich sesji - zaczęły mi się wakacje, niestety nie będę miał tyle czasu ile przewidywałem - szczegóły zapraszam na PW, ale niemniej planuję jednak trochę poodpisywać w sesjach. Osoby dalej zainteresowane wspólną zabawą proszę o kontakt na PW i potwierdzenie, żebym nie odpisywał w zakończonych sesjach :pinkie3: 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...