Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Cava Herondale

Koszary Kryształowego Królestwa

Recommended Posts

Kiedy Obrońcy nie trenują, mogą swobodnie odwiedzać się w koszarach, plotkować i przeżywać ciekawe oraz zabawne przygody, które nie wymagają bicia się nawzajem. 

9.jpg

Solidnie zbudowane koszary mogą pomieścić wiele wojowników. Największe i najlepiej wyposażone kwatery są przeznaczone dla Kryształowych Obrońców, a ich wygląd i wyposażenie mogą zmieniać aż do znudzenia. I to wszystko funduje im Królestwo.

-----

Share this post


Link to post
Share on other sites

//To graffiti to też Królestwo zafundowało? :ming: // 

 

Light Shield była wyczerpana psychicznie i fizycznie. Weszła do budynku, znalazła sobie przytulny kąt i padła tam oddychając głęboko. Była przyzwyczajona do samotnych potyczek z bandyckimi grupami, pojedynczymi złoczyńcami lub leśnymi stworzeniami. Nie do bitwy z potężnym alikornem, nie do pracy w grupie, ani do smoków i całej masy problemów stworzonych przez jakąś czarnoksięską bandę. Wszystko dzisiaj było nowe i ekscytujące. Wymagało najwyższego skupienia równocześnie z szybkim i pomysłowym reagowaniem zgranym z resztą grupy. Z jednej strony Tarcza była z siebie bardzo zadowolona, a z drugiej... przypomniała sobie szalony upadek razem z Most, oby tylko uniknąć ataku Cadence. 

"Mogłam zastosować sprężyste platformy, a nie te sztywne. Pewnie Most ma teraz siniaki" pomyślała wzdychając ciężko. Popełniła dziś wiele błędów. Teraz jednak żałowała tylko, że nie zdążyła spróbować swych sił w walce z jedynym podmieńcem w grupie. Będzie musiała kiedyś to nadrobić...

Share this post


Link to post
Share on other sites

//Nie, ono zostało ufundowane z Equestriańskiego Funduszu Społecznego :kappa: //

 

Grey Claw po ostrym opr. otrzymanym od Księżniczki wszedł do koszar w nie najlepszym nastroju. Co prawda udało mu się osiągnąć swój cel, przedstawił on swój pogląd na obecną podczas szkolenia sytuację, jak i dzięki dyskusji... a właściwie pogromowi słownemu jakiemu został poddany dał radę się czegoś nauczyć i miał tematy do rozważań. Poza tym w końcu udało mu się naprawdę pojąć o co walczy. Wcześniej zajmował się małymi sprawami lokalnymi i liczenie kucyków w tak olbrzymich liczbach wciąż było dla niego problemem. Nie, aby był słaby z matematyki, po prostu musiał zrozumieć, jak ważne są wydarzenia w których bierze udział. Wiedział jednak, że już NIGDY nie spróbuje zdenerwować Księżniczki.

 

- Naprawdę. Już Cerber, Smok i Hydra jednocześnie były lepsze od Wściekłej Cadence - rzucił cicho zmęczony jednorożec, podchodząc do swojego łóżka. Rzucił się na nie bezwładnie, co wyglądało dosłownie jakby w jednej chwili umarł. Przeczyły temu jednak okrężne ruchy jego kopyta na pościeli, które po chwili zaowocowały pojawieniem się jego ptasiego kompana, który spokojnie zajął miejsce na szafce nocnej stojącej tuż obok mebla, na którym obecnie leżał Grey. - No... ale ponoć porażki uczą więcej od zwycięstw, a pogrom, nawet słowny jest porażką - rzucił nieco weselej ogier, po czym obrócił się na plecy. Szybko tego jednak pożałował.

 

- Ałł! Zapomniałem o oparzeniach - krzyknął zaskoczony, energicznie wstając z łóżka. - Trzeba się tym zająć, zanim zrobi się nieprzyjemnie - jak powiedział tak uczynił i już po chwili z jego rogu rozchodził się błękitny blask, kiedy ten zajmował się ranami na swych czterech literach. W końcu jednak jedyny ślad jaki pozostał po oparzeniu, to niezbyt ładna plama ciemniejszej sierści, którą jednak naprawić mógł tylko prysznic, a na takowy nie miał aktualnie siły. Co dało się od razu zauważyć po tym, że ten znów bezwładnie opadł na łóżko, tym razem jednak nie dając żadnego znaku życia, poza powolnym oddechem i mruganiem. W jego głowie niczym z taśmy filmowej odtwarzały się wydarzenia dnia obecnego, analizując dokładnie każdą sytuację, wszelkie błędy które popełnił a których mógł uniknąć i dokładnie to sobie zapamiętując. W tym czasie Fames stał nieruchomo na szafce nocnej, dokładnie obserwując pomieszczenie swymi pozbawionymi jakiegokolwiek blasku i życia oczami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

BS siedział w swoich czterech kątach rozmyślając o tym co zrobił podczas treningu który ostatecznie wymsknął się z pod kontroli albo raczej czego nie zrobił. Wszystkie jego próby kończyły się katastrofą i zranione skrzydło oraz liczne siniaki po walce z hydrą wcale nie poprawiały mu humoru.

 

-Muszę się bardziej przyłożyć, następnym razem to już będzie walka na śmierć i życie za wszystkich- Pomyślał nad tym co mógł zrobić lepiej i uświadomił sobie że z nikim nie współpracował, walił tylko na ślepo licząc na traf ale szczęście nie będzie mu wiecznie towarzyszyć.

 

-Do diaska, ogarnij się.- Mówił do siebie- Dasz rade, tylko nie daj się zrobić z siebie kretyna.-

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ray był zły na siebie i swoje przeżycia "kilka godzin lotu trzy godziny jazdy pociągiem i biurokracja w pałacu, a po tym wszystkim trening na którym prawie zasnąłem" pomyślał po czym sapnął bezradnie. To co było na sali treningowej to masakra a na pewno nie to do czego był przyzwyczajony w Changei gdzie liczyła się głównie skuteczność. Wiedział że Cadence potrafi być zła ale wiedział też że to w szczególnych wypadkach a normalnie to co? Bez rozlewu krwi bez bólu? Tak się nie da. Po chwili wstał i poszedł do księcia, miał kilka pytań i wcale nie zamierzał się pytać czemu mijane kucyki na jego widok odruchowo sięgały po broń. Tak w koszarach widok kogoś takiego był co najmniej dziwny.

W drodze miał poczucie winy... no nazwijmy rzecz po imieniu poległ. Zastanawiał się czy w drodze spotka kogoś znajomego tym razem w okolicznościach w których będą mogli pogadać i się poznać a nie pokroić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Centurion po skończonym treningu był bardzo zmęczony ale nie miał zamiaru odpoczywać, zamiast tego udał się do księcia by uzyskać odpowiedzi na kilka pytań. W drodze do Księcia Centurion zauważył na korytarzu Ray idącego w tą samą stronę co on więc postanowił podbiec do niego i się przywitać

-Witaj, dobrze walczyłeś, nazywam się Centurion a ty?  

Share this post


Link to post
Share on other sites

Księżniczka Cadance rozmawiała ze swoim mężem o treningu. Oceniali możliwości niektórych z nich i podejmowali pierwsze decyzje, co do walszego treningu.

- W takim razie poproszę Rafę, aby wysłał do Obrońców list o nadchodzącej wyprawie. - powiedziała spokojnie.

- Doskonale... Postaram się, aby mieli dodatkową ochronę. Pod żadnym pozorem nie można im wychodzić poza tereny Kryształowego Królestwa. A najlepiej, jakby ułożyć ich grafik tak, aby nie mieli czasu nigdzie wychodzić. Wszędzie mogą czaić się szpiedzy. Nie potrafimy wszystkiego sprawdzić.

Cadance ponuro kiwnęła głową na znak, iż popiera zdanie swojego małżonka.

- Mieszkańcy Królestwa zostali już zapoznani z obowiązującym protokołem. Mają unikać pytań o Obrońców od obcych osób i nie udzielać żadnej informacji na ich temat. 

- To akurat będzie proste... Mało ich znają.

- Fakt... Do tego podczas treningów towarzyszyć im będą strażnicy. 

Westchnęła krótko, a Shining Armor objął ją kopytem.

- Wszystko będzie dobrze. W porządku? - wiedział, że to nie jest w porządku. 

- Tak. - uśmiechnęła się przymusowo - Będę w Komnacie Dam, gdybyś mnie szukał. Albo ktokolwiek.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Blackie była całkowicie wyczerpana. Nie miała już na nic siły. Postanowiła się po prostu udać do łóżka. Najpierw jednak usiadła przy oknie i popatrzyła na widoki.

"Piękne jest to Kryształowe Imperium..."- pomyślała-"Chciałabym mieszkać na stałe w takim miejscu..."

Szybko otrząsnęła się z marzeń i ruszyła w stronę sypialni. Opadła bezwładnie na łóżko, nawet nie spojrzała z kim jest w pokoju. Zaraz jednak zreflektowała się, chciała zrobić dobre wrażenie na drugim lokatorze pokoju.

 

- Emm... Cześć... Jestem BlackHeart, a ty?

Jej lokatorką była Light Shield. Lokatorka odwróciła do niej głowę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

LS leżała na wznak odpoczywając i oczyszczając umysł z wszelkich myśli. Wyglądała jakby spała, lecz na dźwięk głosu współlokatorki otworzyła leniwie jedno oko i uśmiechnęła się lekko.

-Cześć. Light Shield, medyk i tarczownik z zapędami strzelca - przedstawiła się zwięźle wyciągając kopytko do Black chcąc przybić żółwika jakby znały się nie od dziś. Zwykle nie spoufalała się z nikim zbyt szybko, ale tym razem uznała, że luźne "przełamywanie lodów" będzie dobrym wyjściem i dla niej i dla całej drużyny. Muszą sobie ufać i nie czuć się skrępowani jeśli mają pokonać Sombrę. Ten typ brutalnie wykorzysta wszystkie ich słabości, więc Tarcza zamierzała mieć ich jak najmniej- w tym wątpliwości co do jej nowych kompanów.

- Jak ci się podobała nasza pierwsza walka? Żyjesz jeszcze? Bo ja chyba nie...- spróbowała parsknąć śmiechem ale nawet to zabrzmiało jak zmęczony wydech i tylko uśmiech zdradzał, że nie jest w złym nastroju.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zobaczył kompana i wysłuchał jego opinii. Od niechcenia odpowiedział mu-Jestem Ray a co do walki to... Ech... wierzysz w to co mówisz? Wiem że stać mnie na więcej was tak samo. Po prostu gorszy dzień a i sprzęt był dość lichy. Ech miejmy nadzieję że następnym razem będzie lepiej-powiedział i dorzucił koślawy uśmiech-a tak właściwie dokąd idziesz?

Edited by Arceus

Share this post


Link to post
Share on other sites

Grey po dłuższym czasie spędzonym na wylegiwaniu się na łóżku i analizowaniu wskazanych mu błędów w końcu się podniósł. Nie było sensu spędzać resztę dnia na leżeniu, kiedy można było zająć się czymś ciekawszym i pożyteczniejszym. Powoli i nieco leniwie wstał więc ze swojego łóżka, zastanawiając się, co zrobić. To jednak przyszło natychmiast i było czymś, co uznał za dość ważne.

 

- Najpierw doprowadzić się do porządku po treningu. - powiedział do siebie, po czym zdecydowanym krokiem ruszył pod prysznic. Spędził pod nim kilka minut, rozkoszując się pięknem ciepłej wody, spływającej po jego ciele i zmywającej wszystkie problemy, nagromadzone przez cały ten ciężki dzień. W końcu jednak opuścił kabinę, co zaowocowało spadnięciem z góry ręcznika, który w tej samej chwili dostarczył mu Fames. Ogier odruchowo złapał go, przyzwyczajony do tego, że kruk wyręcza go w niektórych czynnościach tego typu. Tak było od zawsze, jeszcze nawet przed tym jak on sam przypadkiem posłał go do świata zmarłych. Szybkimi ruchami wytarł z siebie resztę wody, po czym posprzątał po sobie w łazience i w pełni odświeżony ruszył przed siebie, obejrzeć koszary, aby w przyszłości móc szybciej znaleźć wszystkie ważne miejsca.

 

Po drodze zauważył Centuriona i Ray'a zmierzających do nieznanego mu celu. Mijając ich uchylił głowę w geście powitania, jednak nie odezwał się ani słowem. Nie chciał wcinać się w ich rozmowę, szczególnie, że zmierzali oni w przeciwnym kierunku i nie był w stanie dołączyć się do konwersacji. Kiedy w końcu udało mu się zwiedzić wszystkie, warte uwagi lokacje, poszedł do pokoju wspólnego, w którym znajdowały się najwygodniejsze miejsca do siedzenia, po czym zajął jedno z nich, znajdujące się przy całkiem sporym stoliku, przy którym znajdowało się kilka miejsc. Ogier miał szczerą nadzieję, że ktoś będzie przechodził przez pomieszczenie i uda mu się go zachęcić do zajęcia wolnego miejsca i rozmowy. Dobrze byłoby poznać nieco swych towarzyszy, szczególnie, jeśli mieli sprawnie działać razem.

 

Fames natomiast w czasie zwiedzania latał cały czas za Grey'em na wysokości jego głowy, a na miejscu przysiadł sobie na oparciu fotela, po czym zaczął zajmować się samym sobą, nie zwracając uwagi na otoczenie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Grey siedząc w fotelu, aby umilić sobie czas oczekiwania na towarzysza, złapał pierwszą rzecz na której było coś do czytania. Nie była to najlepsza lektura, ale wystarczająca aby cierpliwie wyczekać, do momentu w którym usłyszał czyjeś kroki na korytarzu, które sukcesywnie się do niego zbliżały. Po chwili czujności i obserwacji wejścia do pomieszczenia udało mu się ujrzeć Most White. Poczekał on chwilkę, po czym wstał on ze swego miejsca i wyraźnie się do niej odezwał.

 

- Witaj Most White, co Cię tu sprowadza? Masz może chwilkę na rozmowę? - zapytał grzecznie ogier, wskazując na wolne miejsca znajdujące się przy stoliku. Miał nadzieję, że pomimo niezbyt bogatej zachęty klacz się skusi na krótką konwersację. Szczególnie, że Fames za jego plecami przestał czyścić swe pióra i zaczął przyglądać się klaczy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Black spróbowała się uśmiechnąć i odpowiedziała:

- Ta walka była dosyć... no, niekonwencjonalna. Szczerze mówiąc nie spodziewałam się czegoś takiego. Padam z nóg po tym wszystkim!

LS uśmiechnęła się i spojrzała przez okno. Blackie chciała trochę rozwinąć rozmowę, więc dodała jeszcze:

- Myślisz, że uda nam się pokonać Sombrę?

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Czas pokaże... - do ich rozmowy wtrąciła się Księżniczka Cadance. Nie uśmiechała się. Patrzyła przed siebie, oceniając sytuację. Znudziło jej się przebywanie w Komnacie Dam z aroganckimi "dameczkami". - Musicie dużo ćwiczyć. Nie znamy ich taktyki, nie możemy stwierdzić, jaką bronią dysponuje ich oddział. 

Spojrzała na Most badającym spojrzeniem. Jakby chciała ją prześwietlić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myht przechodząc obok usłyszała rozmowę Księżniczki z Kadetkami

- Księżniczko, wiem, że to może głupi pomysł- Dołączyła się do rozmowy- ale może można jakoś się dowiedzieć ich taktyki, poznać ich broń...

Edited by Frodo

Share this post


Link to post
Share on other sites

Grey rad był z tego, że klacz zgodziła się mu towarzyszyć. Rozmowa z kimś na pewno była czymś ciekawszym i o wiele bardziej pożytecznym od siedzenia bez celu. A poruszenie tematu treningu było dość dobre, choć nie było to najprzyjemniejsze.

 

- Mam co do niego mieszane uczucia i to nie z powodu tego, co wywołałem na koniec - zakończył żartobliwie z uśmiechem, po czym stał się nieco bardziej poważny - Był on bardzo pożyteczny i wiele rzeczy mnie nauczył, a przynajmniej mam nadzieję, że dał radę. Jednak moim zdaniem cały motyw walki między sobą na początku był nie do końca trafiony. Sprawił, że bardziej skupiliśmy się na biciu samych siebie i próbie pokazania się z najlepszej strony, kiedy naszą jedyną szansą na przetrwanie jest współpraca - ogier z każdym słowem stawał się coraz poważniejszy. - Owszem, podczas potyczki z Sombrą będziemy stale wystawieni na pokusy, podszepty i Luna wie co jeszcze, mającego na celu skłócić nas i sprawić abyśmy sami zaczęli skakać sobie do gardeł. Jednak myślę, że dałoby się znaleźć lepszy sposób aby pokazać nam, że praca zespołowa to nasza najsilniejsza broń - ogier umilkł na chwilę, aby nieco się uspokoić. Nie było co się wznosić i snuć niewiadomo jakich teorii. Trening mimo wszystko był udany i nie mógł temu zaprzeczyć. - No... ale wszystko w końcu dobrze się skończyło. Pomijając oczywiście, że później będę musiał pójść do Księżniczki i odzyskać w jej oczach to co straciłem na wykłócaniu się. Mimo wszystko relacje przywódca-przełożony również są ważne i trzeba nad nimi również popracować. - jednorożec zamilkł na chwilę, zdając sobie sprawę jak dużo już powiedział na raz. - No, ale dość już o mych przemyśleniach. Bardzo chętnie teraz posłucham o tym, co Ty myślisz o naszym treningu - ogier przejechał kopytem po ustach na znak, że teraz nie będzie nic mówił, czekając aż jego towarzyszka się wypowie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Light Shield podniosła się nieco na posłaniu i obróciła na brzuch by nie walać się jak jakieś zwłoki w obecności księżniczki.

-Gdyby wojny wygrywało się mądrością, to zwycięstwo mielibyśmy w kieszeni, bo trzeba być prawdziwym głąbem, by przyłączyć się do Sombry. Jego obietnice są większą iluzją, niż pustynia z naszej symulacji - mruknęła sarkastycznie.

-Niestety, życiowa głupota nijak nie staje na drodze inteligencji, więc spodziewałabym się sporej ilości magów po jego stronie i wszelkich bardzo przebiegłych typków. Dlatego rozwijanie pomysłowości i zgrania powinno  być chyba naszym nadrzędnym celem - zauważyła. -Jest spora szansa, że jego banda będzie złożona z dość aroganckich jednostek, które w swym zadufaniu nie docenią siły współpracy... mam nadzieję.

Słowa Sword nie wydały jej się w cale czymś głupim.

-A co? Oni mogą włamywać się do naszych symulacji, a my nie możemy ich przeszpiegować? - zawołała z zawadiacką miną mając w głowie wizję wyjątkowo głupiej i ryzykownej misji zwiadowczej. Nie, ona nie zna się na magii a o jej mocy trzeba myśleć przede wszystkim. Czuła, że plan takiego wypadu najlepiej jest pozostawić księżniczce i może temu ogierowi, który wszędzie chodził z ptaszyskiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

//Jeja, teraz dopiero załapałem jak ślepy jestem. Nie zauważyłem, że Księżniczka zwracała się do Most White i nie wiem czemu byłem święcie przekonany, że mówi do Tarczy... Wybacz Cava.//

 

Claw słysząc odpowiedź Most zaśmiał się cicho, po czym wesoło odpowiedział.

 

- Nie lubisz słońca co? Przez tę biała sierść i grzywę zaryzykowałbym stwierdzenie, że cierpisz na Albinizm, ale czerwone oczy temu przeczą. Albinosi z reguły mają białe tęczówki, chyba, że o czymś nie wiem - powiedział z uśmiechem. Po chwili zastanowienia nieco się jednak zmieszał. - Mam jednak nadzieję, że Cię nie uraziłem. Nie miałem tego na celu. - rzucił szybko, po czym zauważył, że Cadence jest w pokoju, co jeszcze bardziej go zmieszało. - O... Księżniczko wybacz, ale przez mą gadaninę nie zauważyłem, kiedy się tu pojawiłaś. Mam nadzieję, że w międzyczasie Cię nie obraziłem i nie zmienisz swej decyzji odnośnie odparowania mnie - zaśmiał się nerwowo, po czym podrapał po głowie. - W każdym razie, skoro zaszczyciłaś nas swą obecnością, to może chwilkę tu z nami zostaniesz? - wskazał już pewniej na wolne miejsca przy stole. W międzyczasie Fames zerwał się ze swego miejsca i wyleciał dyskretnie z pomieszczenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

// Cadence odpowiedziała na pytanie Black, ale ja jestem w tym samym pokoju co ona więc w sumie też jestem częścią tej romzmowy. ^^" //

 

LS pomyślała, że lepiej będzie jeśli siądą sobie wszyscy razem zamiast "krzyczeć" z pokoju do pokoju. Nie dostała wprawdzie zaproszenia do stołu w większym pokoju, ale ruszyła się tam, usiadła przy Most i położyła zmęczoną głowę na blacie przyjmując mało - godną - wojownika postawę.

Edited by Burning Question

Share this post


Link to post
Share on other sites

Centurion uważnie wysłuchał Raya i po chwili zastanowienia odpowiedział

-Według mnie pierwsza część treningu była bardzo interesująca oraz chaotyczna, poza tym miejsce oraz broń sprawiała że nie mogliśmy pokazać wszystkiego co potrafimy, druga część treningu według mnie była porażką, pokazała że nie potrafimy działać zespołowo i wykonywać rozkazów.

Nagle Centurion i Ray natknęli się na Greya który uchylił głowę gdy przechodził, Centurion postanowił nie być gorszy i też uchylił głowę na znak przywitania, po czym wrócił do dalszej rozmowy z Ray

-Dokąd idę, szukam Shining Armor mam do niego kilka pytań, a ty gdzie idziesz?

Nagle Centurion zobaczył Most zmierzającą do pokoju wspólnego, gdy mijali Most postanowił się ukłonić w geście powitania i na znak przyjaźni, po czym wrócił do dalszej rozmowy z Ray.   

Share this post


Link to post
Share on other sites

-trochę chaotyczna? Ciekawiej było w drugiej części, realne zagrożenie dawało realną motywacje na pustyni poległem-rozmasował żebro po czym wrócił do rozmowy-ale co się dziwić z Changei daleka droga... Skrzydeł nie czuję-wymamrotał pod nosem. Skoro idziesz do niego oznacza że mamy wspólny cel. A swoją drogą byłeś od zawsze w wojsku czy rrekrut-zapytał aby jakoś pociągnąć rozmowę.

Idąc tak koszarami zobaczył że kompani z treningu witają ich skinieniem głową co kraj to obyczaj więc Ray pierwszy raz spotkał się z czymś takim i do końca nie wiedział co należy zrobić, rzucił okiem na rozmówcę i w ślad za nim pozdrowił innych. "Całe życie się uczymy" pomyślał idąc do księcia i czekając na odpowiedź.

Edited by Arceus

Share this post


Link to post
Share on other sites

BH chciała zrobić dobre wrażenie także na reszcie drużyny. W końcu SĄ drużyną, więc wypadałoby się zapoznać, pogawędzić. Wybrała się na mały spacer po koszarach. Weszła do jednego z pomieszczeń. Zobaczyła w nim trójkę kucyków. Byli nimi Most White, Gray Claw oraz Light Shield. Klacz z początku postanowiła im raczej nie przeszkadzać i wyjść, lecz Most zachęciła ją do wejścia. Trochę skrępowana tak licznym (jak na nią) towarzystwem usiadła obok LS i czekała, może ktoś zacznie rozmowę?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Centurion zwrócił wzrok w stronę Ray by odpowiedzieć na jego pytanie.

-Miałem już kontakt z wojskiem, służyłem w wojsku w Canterlot, zacząłem jak każdy, jako rekrut lecz w krótkim czasie moi przełożeni dostrzegli mój talent do maszyn i magi, zostałem przeniesiony do nowego udziału, wraz z innymi uzdolnionymi kucykami miałem tworzyć i ulepszać nową broń dla wojska, lecz musiałem odejść z armii, moi przełożeni zaczęli mnie kontrolować za bardzo, to sprawiło że odszedłem wraz z wszystkimi swoimi cennymi projektami i prototypem zbroi Orion który właśnie mam na sobie, następnie przybyłem tu żeby kontynuować swoje projekty w spokoju, a jaka jest twoja historia?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...