Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
już nie wchodzę

Krótkie fiki od Seluny [Seria][Slice of Life][Crossover][Contest]

Recommended Posts

Witam wszystkich.
Jako, że ostatnio wzięłam udział w dwóch konkursach literackich na forum, stwierdziłam, że zamieszczę tutaj moje wypociny. Jestem początkująca, więc proszę o ostrą krytykę.

Fanfiki zawarte w środku:


Chwila [Oneshot][Slice of Life]

Opowiadanie na konkurs literacki u Cadence. Nijakie takie.
Podróż [Oneshot][Comedy?][Crossover]

Opowiadanie na konkurs literacki u Whooves'a. Same herezje w środku.
Kreda [Oneshot][Comedy][Slice of Life]

Pewna mała klaczka idzie po kredę.

W tym temacie będą publikowane tylko fanfiki nie przekraczające tysiąca słów. Dłuższe będą publikowane oddzielnie.

MLPFiction

Edited by Seluna
  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeżeli dajesz tag seria w tytule, to w poście przy każdym opowiadaniu powinny pojawić się dokładne, przypisane mu tagi. Proszę poprawić. Czas - 2 dni.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Piszesz bardzo Ciekawie, bez błędów gramatycznych i stylistycznych. Potrafisz też ładnie rozbudować zdanie tak żeby przyjemnie się czytało a jednocześnie nie było za długie i skomplikowane. Tak się zastanawiam, czy będzie jakiś ciąg dalszy "Chwili"? A 2 opowiadanie przyznam rozbawiło mnie :)

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miałem akurat chwilę, więc zerknąłem sobie na "Chwilę" :rd6: (Wow, Foley przeczytał coś, co jest na mlpfiction, a nie google docs... Niemożliwe, ale jednak cuda się zdarzają).

Do rzeczy: opowiadanko krótkie, proste, lekkie i przyjemne. Oceniając umiejętności pisarskie, to prezentowany poziom jest między "dobry" a "bardzo dobry", chociaż ciężko to dokładnie stwierdzić na podstawie tak małej ilości słów. Faktem jest, że opisy, które są główną częścią tego tekstu, są naprawdę dobre - złożone, rzeczowe... A pomyśleć, że ja ostatnio mam doła i opisy mi zupełnie nie idą :rd4:

Trafiło się kilka literówek, parę zdań może bym też inaczej napisał, ale to naprawdę drobnostki. Dobre opowiadanie, jak najbardziej na plus.

Pozdrawiam,

Foley :lazyrainbow:

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

#1 Dziękuję za opinie :) . Opowiadania będą w najbliższym czasie wrzucone na google docs.

#2 Dodałam w temacie informacje, że tu będę wrzucać tylko fiki poniżej tysiąca słów, żeby później nie było, że opowiadanie na konkurs dostaje osobny temat.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A mogą dostawać osobny temat - to nie jest nawet najmniejszy problem. Plus pamiętaj proszę, że między kolejnymi postami w temacie (o ile nie jest to dodanie nowego rozdziału/opowiadania) powinno upłynąć co najmniej 24 godziny. Ostrzeżenie słowne. Posty powyżej scalam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeczytałam oba.

 

Podróż. Fajny pomysł. Derpy podróżująca razem z córeczką i doktorem po różnych uniwersach... Naprawdę miłe i takie świąteczne. Niestety, przez lakoniczność (oba teksty mają trochę ponad 1000 słów...) wyszła kicha - każde uniwersum otrzymało scenkę złożoną z jednego lub dwóch akapitów, które niewiele wnoszą. Najbardziej boli mnie chyba zmarnowany potencjał świata Tolkiena... tam mogła być taka piękna masakra! Chociaż w retrospekcji, chociaż w rozmowie... Wiem, że coś takiego właśnie było, ale już bez przesady - jedna kwestia na temat tego, co się działo i od razu "Lecimy gdzie indziej"? (Swoją drogą, był fragment, kiedy ta właśnie kwestia pojawiła się chyba ze trzy razy z rzędu.)

 

A potem Hogwart... kurczę, przecież ten zamek na Boże Narodzenie przemienia się w raj i można to było tak pięknie opisać... A ty skupiłaś się na choince i tym, że jakiś uczeń dostał konika z bajki. Nie, nie, nie. To nie tak powinno wyglądać.

 

Podobała mi się za to niezmiernie scena z Minecraftem. Ta lokalizacja była opisana najlepiej i uśmiechnęłam się na widok "kwadratów, wszędzie kwadratów" :D. Urocze i na czasie (chociaż moda na ten szajs chyba powoli przemija). No i jeszcze nick gracza... cudo!

 

Podsumowując: za krótkie, żeby się sensownie wypowiedzieć. Za krótkie, że by wczuć się w klimat. Za krótkie, za krótkie, za krótkie!

 

 

 

Chwila. O, to jest nieco lepsze, ale tylko nieco. Przede wszystkim, żeby całość nabrała sensu, pierwsza część, ze snem Sweetie, powinna być o wiele bardzie rozbudowana. Czytelnik powinien mieć wrażenie, że ten sen naprawdę był przerażającym koszmarem... a tak nie było. Przemknęłam przez ten fragment z obojętnością, a potem doszłam do momentu, w którym okazało się, że to był tylko straszny koszmar i wzruszyłam ramionami. Brak emocji.

 

Potem, gdy klaczka już się obudziła, był jeden moment, kiedy narrator się odzywa: mówi coś o tym, że jak wiadomo, dla takiej małej klaczki długie schody mogą ciągnąć się w nieskończoność... no nie wiem, nie pamiętam dokładnie, a nie chce mi się sprawdzać. W każdym razie - zgrzytnęło i to mocno. Takich wstawek nie powinno być. Po pierwsze, jeżeli już je chcesz w swoim dziele, to wrzuć przynajmniej kilka takich, żeby nie sprawiać wrażenia, że to się tam znalazło przypadkiem. Po drugie, jakoś bardziej mi ten zabieg pasuje do komedii, w tekście, który miał być obyczajowy, ciepły i rodzinny, to zwyczajnie zawadza. (Ale pewnie da się to zrobić tak, żeby było dobrze.)

 

Ogólnie podobał mi się pomysł i ostatni akapit jest naprawdę przyjemny. Myślę, że Sweetie i w serialu mogłaby dojść do podobnego wniosku na temat Rarity, chociaż ja bym dodała tam kilka opisów o tym, jak bardzo Rare jest zmęczona, jak bardzo nie chce jej się niańczyć siostrzyczki, ale widząc jej strach, ulega i zaprasza ją do siebie pod kołdrę... Za to bardzo podobała mi się wzmianka o makijażu, chociaż można to było nieco pociągnąć (Jej oczu nie okalał wachlarz kruczoczarnych rzęs, a usta nie błyszczały, pomalowane jakimś drogim błyszczykiem. Bez makijażu siostra wydawała się trochę mniej widoczna, zwyczajniejsza, mniej barwna... i taka się właśnie Sweetie Belle podobała. Wolała się przytulać do takiej Rarity niż do tej wypachnionej i eleganckiej. Tamtej mogłaby przypadkiem rozmazać podkład... no i buziaki nie są przyjemne, kiedy całuje cię ktoś, kto pachnie jak drogeria.

Sweetie Belle najbardziej kochała swoją siostrę po zmroku, kiedy była najfajniejszą, najnormalniejszą klaczą pod słońcem.)

 

Ogólnie nie jest źle, ale robisz sporo literówek, co zauważyłam i tutaj, i w poprzednim opowiadaniu. Pisz uważniej albo czytaj fik po napisaniu. (Nie, nie ALBO, w sumie czytanie fika po napisaniu jest obowiązkiem każdego szanującego się autora!)

 

Podsumowując: Patrz wyżej.

 

Pozdrawiam serdecznie. Nie jest źle, ale dobrze też nie.

Madeleine

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

To może ja się wypowiem krótko.

 

"Chwila" - Stanowczo za krótkie, a przez to jakieś takie... ja wiem. Można było zrobić z tego w miarę fajne opowiadanie (jak na SoL, za którymi ja nie przepadam), ale tak to jest takie... nijakie. Tak jak napisałaś. Może jakiś bardziej mroczny akcent by pomógł?

 

"Podróż" - Fajny pomysł, ale znowu, stanowczo za krótkie. Więcej opisów, trochę więcej czasu i miejsca poświęcić wszystkim tym światom, a ponadto jakoś brakowało mi zakończenia. Zdawało mi się takie urwane. Spodziewałem się, że wrócą do domu, gdzie wszyscy odetchnął z ulgą (Doktor z podwójną, bo więcej o podróż nie będą go prosić :) ).

 

"Kreda" - Tu mamy chyba najlepsze z tych trzech opowiadań. Czytałem je już w dziale z konkursem, na który zostało napisane i nie dziwię się, iż wygrało; aczkolwiek nie czytałem wszystkich. Krótkie, treściwe i przyjemne. Poza tym nauczycielka kojarzy mi się z kimś... Nie napisze z kim, bo nie mogę sobie przypomnieć, ale to jakaś postać z jakiegoś filmu była... No mniejsza. To opowiadanie mogę polecić :)

 

W pierwszych dwóch opowiadaniach było kilka błędów (w drugim całkiem sporo), więc proponuję je poprawić (i kto to mówi :MJTQO:), w trzecim chyba obyło się bez nich.

W każdym razie, opowiadania całkiem fajne. Liczę jednak na jakieś dłuższe, bo tak krótkie, to człowiek ledwo zacznie czytać, a już koniec...

Edited by Arkane Whisper

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ach, krótkie fanfiki mają to do tego, że… krótko je się czyta. Oczywiście. Jednak zebrane w interesującą serię, mogą dostarczyć wiele radości.

 

SPOJLERY

 

W tym przypadku było… różnie. Jasne, jest to seria, jednak poszczególne opowiadania są jednocześnie odrębną całością. Spodziewałem się czegoś innego. Każdy z fików traktuje o czymś zupełnie innym, a przecież seria to specjalny tag przeznaczony dla krótkich form, które krążą wokół jednego tematu. Są jak odcinki MLP; każda z historii może opowiadać o czymś innym, jednak dotyczą tych samych postaci, czy wątku. Tutaj tak nie jest. Na dzień dzisiejszy możemy zapoznać się z trzema opowiadaniami (i chyba już tak zostanie na zawsze) i łatwo zauważyć, że poziom systematycznie spada wraz z kolejnym fikiem. Każde dzieło z osobna mogłoby być oddzielnym oneshotem, ale dość już o tym.

 

Rozpoczynamy od pierwszego opowiadania, które jednocześnie jest najdłuższe. Początek zwiastuje coś całkiem interesującego. Sweetie Belle biegnie na złamanie karku, przemierza wiele krain. Nie może się zatrzymać, nie wie, dokąd biegnie, jej cel jest nieznany dla nas, ale również dla niej. Po prostu nie może przerwać gonitwy, jednak w końcu pada wycieńczona. Ciemność zagarnia ją całą… 

 

I oczywiście wszystko okazuje się być snem. Tak, ten zabieg jest nadużywany, jednak zawsze można nim “zatizować” coś interesującego, tylko wypadałoby później wyjaśnić, czemu dana postać miała akurat taki sen. W przypadku pierwszego opowiadania nie ma za specjalnie interesującego wyjaśnienia. Sweetie Belle po prostu przyśnił się koszmar. W związku z tym wstaje z łóżka i postanawia iść do Rarity, no bo się boi, jak to dziecko.

 

Moją uwagę zwróciły dosyć szczegółowe opisy otoczenia i wnętrza. Większość z nich można by wywalić. Dlaczego? Bo gdybym usunął tę treść, to nic bym nie stracił i to jest najlepszy wskaźnik tego, czy coś powinno znaleźć swoje miejsce w historii. Najpewniej autor postanowił się zabawić i potrenować warsztat, z czego bardzo się cieszę, jednak trzeba pamiętać również o tym, iż zbytnie gadulstwo nie jest wskazane. Do czego jest im potrzebna informacja dotycząca koloru kołdry, łóżka, czy inny dupereli? Czy ma to jakieś przełożenie dla fabuły? Czy to coś symbolizuje? Nic. Więc należy to wywalić, bo to nawet nie buduje klimatu. Natomiast fragment z obrazami, z krótkim korytarzem, który zdaje się ciągnąć w nieskończoność jest już dobry, ponieważ oddaje emocje towarzyszące małej klaczce. Dopiero co obudziła się z koszmaru, przemierza w samotności butik pogrążony w mroku; to, co widzi rzeczywiście może wydawać się niepokojące i takie opisy czemuś służą. Nie są jedynie sztuką dla sztuki.

 

Wracając do fabuły. Sweetie Belle dociera do pokoju Rarity, budzi ją i pyta się, czy mogłaby spać u niej przez resztę nocy. Starsza siostra zgadza się bez problemu, za co Sweetie jest jej bardzo wdzięczna. Wtula się w nią i na tym kończy się pierwsze opowiadanie. Było całkiem urocze i dawało taki miły akcent, podkreślało również charakter więzi między siostrami.

 

Kolejne opowiadanie. Tym razem Dr Hooves wraz z Derpy i Dinky (oczywiście) wsiadają do budki telefonicznej, aby pozwiedzać inne światy. No więc najpierw trafiają do Śródziemia, gdzie krasnoludy akurat obchodzą spóźnione Boże Narodzenie wraz ze Smaugiem (takim smokiem z sagi Tolkiena). Klepsydra wskazuje godzinę 23:50, więc, według tradycji, pozostało jeszcze 10 minut do końca dnia. Wraz z tym zawieszenie broni pomiędzy smokiem oraz krasnoludami ulegnie kasacji, więc widzimy, jak smok nabiera tchu, aby spopielić biesiadników przy bożonarodzeniowym stole, lecz Dr Hooves w ostatniej chwili teleportuje się z tego świata w zupełnie inne miejsce. Przy okazji Derpy krzyczy na Doktora, ponieważ naraził jej dziecko na zobaczenie tej okrutnej sceny.

 

Tak więc gdzie tym razem trafiamy? Do Hogwartu. Tam nic szczególnego się nie dzieje. Jesteśmy świadkiem tego, jak jedna z uczennicy ze Szkoły Magii dostała zabawkowego kucyka z okazji świąt, który wygląda jak kuce z 4G.

 

Ostatnim miejscem jest… Minecraft. Przenoszą się do gry. Nie wiem, jak działa ta budka, być może jest w stanie zmaterializować się w wirtualnym świecie albo naprawdę istnieje wymiar Minecrafta. Jeżeli tak jest, to niech Celestia ma nas w opiece. W każdy razie trafiają na mroźny biom, gdzie jest im bardzo zimno. Widzą drewnianą chatkę na wzgórzu. Przy okazji całkiem słusznie zauważają, że wszystko zrobione jest z kwadratów, choć tak naprawdę z sześcianów, ale to szczegół. W sumie sześciany to tak jakby są zbudowane w kwadratów, więc nie będę się czepiać. Nasza ekipa z Doktorem na czele idzie w stronę domostwa i puka do drzwi. Niemal od razu otwiera im jakiś NPC albo sam gracz (raczej gracz, bo tylko dzieciak nazwałby się Gimboo333) i po krótkiej wymianie zdań, zabiera ich w podróż przez portal. Lądują w tej lokacji ze smokiem oraz endermanami. Wybaczcie, dawno już nie grałem w Minecrafta, a nawet nie chce mi się sprawdzać nazwy poziomu xd. No i sumie… ponownie uciekają przed zagrożeniem. Nie jestem pewien, ale chyba trzeba było najpierw pokonać smoka, aby móc się wydostać z Kresu (bo chyba tak się nazywało to miejsce, właśnie mi się przypomniało). Ale w sumie nieważne. Jak to się wszystko kończy? Lądują z powrotem w domku tego gimbusa, gdzie czekają na nich trzy, równie kwadratowe postacie. Pytają, czy widzieli Maćka i to tyle. Koniec opowiadania.

 

Było strasznie chaotyczne. Niektóre gagi były okej, ale w gruncie rzeczy całość mnie nie zachwyciła. Wypadałoby nieco więcej uwagi poświęcić odwiedzanym lokacjom. A tak to zostało to wszystko zrobione na pałę.

 

Ostatni, trzeci fanfik z serii, jednocześnie najkrótszy i chyba najsłabszy. Akcja dzieje się w klasie, w Magicznym Przedszkolu pełnym rygorystycznych zasad wkręcających śruby w biedne źrebaki. Przechadzająca się pomiędzy ławkami nauczycielka kojarzy mi się z wychowawcami z ery PRLu, którzy bezproblemowo mogli lać rózgą dzieciak po rękach. W sumie, przydałoby się to w dzisiejszych czasach, bo teraz na takiego gówniarza nie można spojrzeć krzywym okiem, nawet gdy roz**erdala wszystko wokół. No cóż. Ale wredna nauczycielka w tej historii zdecydowanie jest zbyt surowa dla głównej bohaterki; alicorna. Szuka choćby najmniejszej okazji do tego, aby za coś ją skarcić. Nie znajduje, więc wysyła ją po kredę do sekretariatu. Młoda alicorn wścieka się w myślach, że to zawsze ona musi po wszystko zapierniczać, lecz posłusznie idzie wypełnić polecenie. Niby wszystko przebiega tak, jak powinno, jednak gdy wraca do klasy, nauczycielka zwraca jej uwagę, że uczniowie nie powinni sapać (bo alicorn pobiegła po tę kredę). Opiernicza ją i zapewnia, że porozmawia z jej ojcem. Ciekawe, jak zareaguje ten ojciec. A może nauczycielka tylko szuka powodu, aby spotykać się z tatusiem głównej bohaterki? No nie dowiemy się, bo to już tyle w tym temacie.

 

Ogólnie nie było źle, jednak tylko pierwsze opowiadanie wybijało się ponad poziom przeciętności, ledwo, ale jednak. Reszta opowiadań przedstawia się nijako i nieinteresująco, ponieważ nie zostały rozwinięte jak należy. Ale można tu spotkać parę fajnych pomysłów. Szkoda, że opowiadania egzystują w oderwaniu od siebie. Lepiej by było związać je jakimś wątkiem, postacią, czy czymkolwiek innym. Wtedy ta seria miałby sens. A tak to wyszło dosyć randomowo. Nie mówię, że jest źle, aczkolwiek mogło być znacznie ciekawiej.

 

Tyle ode mnie.

 

Pozdrawiam!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...