Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Recommended Posts

 

BDŹIUFFF!!!

 

Przyszedł Moderatus. Stwierdził, że będzie śmiesznie jak to zrobi. I zrobił planetę. I nie tylko ją...
 

Suddenly Cygnus. W zasadzie skalna kula, jaką była planeta, nie była jakoś fest zamieszkana, ale coś się wymyśli.

- Hmm. Pusto tu. I w sumie jakoś tak... dziwnie. Cóż, czas zacząć budować swój domek.

I Cygnus zaczął budować swój podwodny pałac. Wykopał ocean, zalał go wodą, po czym rozpoczął planowanie. Starał się, żeby to jakoś wieśniacko nie wyglądało, wszak nie był nuworyszem. Z drugiej strony odrobina dekoracji, rozmachu i pietyzmu nie zaszkodziłaby. Bóg wody zaczął nucić pod nosem:

Bóg łatwo w sumie ma~

 

Edited by Cygnus olor

Share this post


Link to post
Share on other sites
Thomas otworzył oczy. Jak zwykle zobaczył dach swojej przyczepy. A dokładniej zioła, które całkowicie zasłaniały widok sufitu. Wstał i wypił wczorajszą kawę. Wykręciła nim tak mocno, że na szybko odkręcił kranik i dolał do kubku najczystszy spirytus. Wypił. W końcu napój był zjadliwy... pitliwy? 
Ogarnięty rozmyślaniami, czy kawa była niezjadliwa czy niepitliwa, otworzył drzwi i wyszedł na zewnątrz. Ale coś mu nie pasowało. Podrapał się po brodzie i spojrzał w górę. Niebo było na swoim miejscu, żadne smoki ani statki kosmiczne nie przecinały go. Nic z wczorajszego dnia go nie trzymało.
Pochylił się by zabrać stamtąd gazetę, zostawioną tutaj poprzedniego dnia. Gdy już podniósł kilka kartek, zabijających nudę podczas porannego posiedzenia, zrozumiał co mu nie pasowało - wisiał w powietrzu. Z sercem na ręce wskoczył do przyczepy. Usiadł, opierając się o zamknięte drzwi, kuląc nogi. Gdy już był zdolny łapać oddech, uchylił drzwi i wyjrzał na zewnątrz. Przyczepa nadal lewitowała. Czyli jednak coś go nadal trzymało.
Wstał, otrzepał tył spodni i wyszedł na zewnątrz. Jego przyczepa nadal wisiała w powietrzu. Teraz ten fakt go nie przestraszył. Nie bojąc się już, spojrzał w dół. Pod sobą miał kilkaset metrów powietrza, a później twardą skałę. Thomas stwierdził, że fajnie czasem łamać prawa fizyki. Zaraz później zobaczył efekt chinskiej propagandy na świat. Chłopiec, takim jak mógł być Thomas w latach młodości, gdyby tylko był wyższy, lepiej umięśniony i miał blond włosy, był ubrany w jakieś takie fikuśne coś, co go ponadto oślepiało. Coraz bardziej zastanawiał się, czy wczorajszy towar nie był jakiś trefny.
Zszedł po niewidzialnych schodach do nieznajomego. Dopiero wiedząc, gdzie się znalazło, zaczynała się zabawa.
-Gdzie jesteśmy? - zapytał chłopaka, stojącego nad brzegiem jakiegoś morza.
Ja sobie zabiorę zielony.
Edited by FanCiastek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mortus rozglądał się swoim leniwym, wypranym z emocji wzrokiem po pustawej planecie. Brakuje mu jakiś wyznawców jednak pewnie to się zmieni, a raczej na pewno. On już tego dopilnuje. Spojrzał na budowę... oceanu? Tak to można nazwać, z daleka było to widać. Oraz lewitującą przyczepę, to było co najmniej ciekawe.

Na razie to zignorował, musiał zbudować swój pałac. Zrobił sobie z niczego kartkę papieru z narysowanymi planami budowy.

- Od czego by tu zacząć? Hmm... - powiedział do siebie, miał już pomysł. Szybko stworzył górę a raczej kilka gór które układały się w kształt półokręgu. Były niezbyt wysokie i niezbyt niskie, idealne.

Teraz musiał przemyśleć jak to będzie wyglądać, ściana z szarego kamienia była świetnym pomysłem. Tylko w jakim kształcie to ma być.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Emily zaczęła się zastanawiać wyjęła kartkę i naszkicowała na niej plan.

-Od czego by tu zacząć... O, mam!

Machnęła ręką parę razy i przed nią stał piękny pałac. Kolumny z wzorami wiatru idealnie pasowały. Wszystko było jasnoniebieskie. Pałac uniósł się w powietrze, a pod nim pojawiła się wielka chmura z ogrodami, z której prowadziły schody z chmur. Weszła po nich i rozejrzała się po terenie. Było tu tylko parę gór, ocean i jakaś latająca przyczepa.

-Ciekawe...

Powiedziała. W ocenie zauważyła jakąś budowlę. Zeskoczyła na dół i przed nią pojawił się ptak. Po chwili były już trzy. Jeden poleciał w stronę oceanu i gdy doleciał przemienił się w rybę i zanurkował, drugi poleciał do przyczepy, a trzeci w stronę gór. Po chwili wróciły i ,,wyszeptały'' coś do ucha Emily.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kalio przyszedł do głowy świetny plan na swój zamek. Machnęła parę razy i stał przed nią. Miał wysokie, czerwone wieże zakończone ognistymi hieroglifami. Ogólnie cały zamek miał taki wygląd.
Jednak czegoś jej jeszcze brakowało. Uderzyła stopą o ziemię, która zaczęła się łamać. Gdy spojrzała się w dół zobaczyła magmę.
- Idealnie - powiedziała do siebie.
Rozejrzała się i zdziwił ją widok, jaki zastała. Latająca przyczepa, morze, niebieski zamek i kilka gór układających się w półokrąg.
- Dziwne.. - mruknęła.

 

Edited by Shine Star

Share this post


Link to post
Share on other sites

(Kolorki w BBCodach, przed wypowiedzią piszesz , po . Tabelkę kolorów masz tutaj: http://i.pinger.pl/pgr489/9547f62f002b7c754d1722a1/ )

Emily zobaczyła nowy, ognisty zamek i jego stwórczynię i podleciała w tamtą stronę.

-Cześć. Bardzo to ładne.

Powiedziała wciąż się unosząc, ponieważ była tam magma.

(Edit: kolorki nie działają, to nie fair!)

Edited by Tajemnica

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Hę? - odwróciła się do źródła głosu i zobaczyła dziewczynę wiszącą nad nią w powietrzu. - Dziękuję, też tak myślę - uśmiechnęła się. W gruncie rzeczy Kalio nie należała do skromnych bogiń.

Edited by Shine Star

Share this post


Link to post
Share on other sites

-No tak...

Emily była nieco zdziwiona.

-Przy okazji, jestem Emily

Powiedziała z uśmiechem. Zaczęła się przypatrywać pałacowi.

-Co to za hieroglify?Jeszcze ich nie widziałam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Cześć przestawia bitwę między bogami ognia a wody. Inne znaczenie ognia dla nas. Jeszcze inne wymyśliłam sama, to niektóre wydarzenia z mojego życia, jak ten - wskazała obrazek ptaka. - To wtedy, gdy dostałam Red. - jak na zawołanie feniks pojawił się przed nimi i usiadł Kalio na ramieniu.

- Co tam piękna? - spytała ją.

--------------------------------------------------------------

Ja wezmę czerwony.

Edited by Shine Star

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mortus stosunkowo szybko wymyślił wygląd swojego pałacu, z ziemi zaczęły wychodzić kwadraty zrobione z jednolitej, szarej skały aby uformować się w wysoką piramidę. Szybko stworzył duże wejście o wysokości i szerokości czterech metrów a po bokach dwie duże pochodnie które świeciły zielonym płomieniem.

Wkroczył do środka aby ogarnąć co nieco tam, podłoga z tego samego materiału była co ściany. Nie bawił się w bogate wnętrze, po wejściu każdy mógł zauważyć jego posąg zrobiony z jaśniejszej skały który obserwował wchodzących surowym spojrzeniem. Standardowo obok były pochodnie który świeciły tym samym zielonym płomieniem.

Wzdłuż głównego korytarza stały trumny mające nadać klimat, wyjął znowu kartkę idąc na drugie piętro by ogarnąć tam co nie co.

Tam postanowił jedynie stworzyć swego rodzaju pokój gościnny, wygodne fotele i kanapy w kolorze czarnym oraz stoły z ciemnego drewna. To powinno wystarczyć, skierował się wyżej. Tu miał zamiar pokazać dużą ilość sztuki, na ścianach wisiały obrazy a na małych stolikach czarne niczym noc wazy i inne takie które zdawały się świecić.

Na ostatnim piętrze postanowił stworzyć balkon z którego mógł obserwować co reszta robi i tron na którym by siedział od czasu do czasu, był stworzony oczywiście z kamienia. Nie potrzeba mu niczego innego. Skierował się na balkon by sprawdzić co porabiają.

- Proszę, proszę. Widzę, że nowe pałace się pojawiły. - powiedział do siebie obserwując wymienione miejsca.

Edited by Komputer

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gnany jakąś wewnętrzną siłą i przymusem Cygnus oderwał się od prac nad kolejnym skrzydłem pałacu. Wypłynął na powierzchnię oceanu, po czym wpół zanurzony zaczął obserwować co się dzieje dookoła niego. Prace budowlane na Boskim Osiedlu trwały.

  - Bul bul bul.* - powiedział, ponieważ głowę w połowie miał zanurzoną. Ucieszony, że nie jest już sam wrócił do roboty. Zalecił natomiast Ciapkowi, żeby poleciał na zwiady i zobaczył jak się nowi bogowie urządzają.
-----------------------------------------------------------
*Tak żem czuł.

Edited by Cygnus olor

Share this post


Link to post
Share on other sites

[Jestem na fonie sorki]
Dante obserwował bogów. Po krótkim namyśle zaczął budować swą siedzibę.
-Musi być masywna i potężna.- mruknął sam do siebie. Podszedł do największej góry i uderzył ręką w ziemię. Na stoku pojawiły się mury z białego marmuru, wiele wielkich, strzelistych wież a na szczycie pałac przypominający grecką świątynię, ponieważ Dante lubował się w greckiej architekturze.
-Idealnie.- powiedział przypatrując się każdemu detalowi.

Edited by Lucjan

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Aha - taka odpowiedź była najodpowiedniejsza w takich momentach. Choć czasami dziwnie to wyglądało " - Moja żona nie żyje. - Aha." Ale jak nie wiedział, o co mu chodzi, to skąd miał wiedzieć, co odpowiedzieć?

Nie uzyskawszy pomocy, rozejrzał się jeszcze raz. Thomas mógłby przysiąc, że jeszcze kilka minut temu tutaj nie było aż tak wiele gór, zamków i innych dupereli. A te były najróżniejsze. Piramidy, zamki wiszące w powietrzu dokładnie jak jego przyczepa, coś czerwonego i świecącego się.

Nie wiedział, co zrobić. Chciał powrócić do przyczepy i przespać tę wizję.

Jak na pstryknięcie palcem, znowu był w przyczepie. Robiło się coraz ciekawiej. Ale go i tak nie za bardzo to interesowało. Podniósł kubek, nalał do niego spirytusu i wypił, na rozjaśnienie umysłu.

Piesek nadal spał.

Edited by FanCiastek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cebulis, jak to cebulis obudził się, co jak na niego było nie lada osiągnięciem. Przeciągnął się i wrzasnął: - Ale mi się dobrze spało! - oczywiście gdyby był najwyższym złym tekst miał by sens, ale on miał tylko 185 wzrostu. Leniwie rozejrzał się, lustrując otoczenie cebulą, dostrzegł innych bogów skrupulatnie budujących swe siedziby. - cholera chyba znowu przegrałem jakiś zakład czy coś - mruknął. - też muszę mieć siedzibę! - pomyślał po chwili, myśl ta wydała mu się dziwna ale co mu szkodzi. Otworzył a następnie stworzył butelkę cydru, wypił ją po czym niechlujnie wyrzucił jej zawartość za siebie, odczekał chwilę i beknął przeciągle! ale tak potężnie że ja nie mogę, aż ziemia zaczęła drżeć w czasie trwania tego spektaklu, z ziemi przed nim zaczęła wyłaniać się budowla, majestatyczna i piękna, a gdy i beknięcie ustało jego siedziba była gotowa. Popatrzył z dumą, na swe działo - wygląda trochę jak salon opla...albo barad-dur - pomyślał, ale czegoś mu tu brakowało - a no tak ogródek cebulowy! - wrzasnął i stał się ogródek cebulowy, następnie zmajstrował skądś niewielką paczuszkę na które widniał napis "ziarna chaosu"  i rozrzucił owe ziarna bez ładu i składu po okolicy. Jednak nadal coś mu nie pasowało - łycha! - zaczął nawoływać, - ŁYCHA! a tu jesteś...- odetchnął z ulgą gdy zobaczył swego towarzysza tępo wpatrującego się w nicość. - jestem z siebie taki dumny że ja nie mogę! - stwierdził po czym sięgnął po książkę o wdzięcznym tytule "Jak być bogiem: poradnik dla opornych" i udał się do swej pachnącej świeżością siedziby.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 - No i pięknie. Nawet całkiem nieźle wyszło - powiedział Cygnus kładąc ostatnie ziarenko piasku na głównej wieży swego pałacu. Z powierzchni wyglądał jak rafa koralowa, i w sumie dzięki mnogości wszelakich ozdobników taką przypominała, toteż wszelkie stworzenia morskie mogły znaleźć gdzieś tam swój kąt. Pod nią zaś jawił się pałac takich rozmiarów i planów, który mógł śmiało zostać uznany za miasto...

 - Ano właśnie! Potrzebuję miasta wokół! Co za szczęście, że jestem także bogiem miast, nie muszę się troszczyć o koszta, zasoby czy robotników - rzekł bóg i sprawił miasto. Swój pałac zaś nazwał Zakazanym Miastem, bo nikt tu nie miał wstępu oprócz niego samego i jego służby.

 - Bueno. Dobra, czas przestać się alienować i zakładać panteon. A potem pomyśli się o wyznawcach. CIAAAPUUUŚ!!! - łabędź usłyszawszy wołanie swego pana natychmiast zawrócił z lotu zwiadowczego, po czym pikując w dół spadł do wody. Tam spotkał się ze swym bogiem, który to w międzyczasie zdążył zrobić karteczki inwitacyjne - ot małe maty z alg i nabazgrane rozwodnionym atramentem słowa zaproszenia na przyjęcie, okraszone muszelką przylepioną "na ślinę". Nie wyglądało to zachwycająco, ale hej, przecież się starał. Kazał łąbędziowi rozesłać każdemu po jednej sztuce, zaś sam zaczął przygotowywać Całą Resztę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dante wszedł do swojego zamku wolnym krokiem i zaczął na murach pisać różne zdania w nieznanym języku. Obserwował i oglądał każde pomieszczenie w jego fortecy.

- Czegoś brakuje.- pomyślał. Ruszył do swojego zamku. A dokładnie do swojej świątyni. Wspiął się na samą górę. Zaczął się rozglądać. Po chwili wpadł mu do głowy pewien pomysł. Wyciągnął rękę nad głowę. Nad świątynią zaczęły się zbierać burzowe chmury. Zaczęło grzmieć.- Teraz jest idealnie.- mruknął sam do siebie.- Wszedł do środka i klasnął w ręce. Na końcu świątyni pojawił się wielki tron. Po prawej stronie łóżko z dębu. Na ścianach zaświeciły się pochodnie. - Świetnie.- powiedział siadając. Po chwili przywołał swojego chowańca czyli sokoła.- Rozejrzyj się po innych królestwach. Jak coś ci się spodoba to przyleć i mi opowiedz.- szepnął do ptaka. Ten jakby zrozumiał. Wzleciał wysoko w powietrze i zaczął powoli się zniżać do królestwa ognia.

 

[Jak by co to zmieniłem jeszcze, że chowańca mam tak jak by co.]

Edited by Lucjan

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mortus przypomniał sobie o jednej rzeczy o której zapomniał szybko udał się na parter aby kawałek góry który był w środku stał się źródłem rzeki która wpadała do tunelu który pojawił się znikąd w środku.

Bóg szybko stworzył sobie niewielką drewnianą łódkę na rzece na którą wsiadł i płynął w dół kilka kilometrów pod ziemię, chyba dwa lub trzy do dużej jaskini gdzie postanowił zrobić kolejny swój posąg i po dwóch brzegach stworzyć dwie strefy.

Na lewym brzegu więzienie dla każdego kto mu podpadł, były tam ekskluzywne kotły do "kąpieli", rozgrzany węgiel, kilkutonowe skały a nawet kolekcja rozgrzanych prętów do "ogrzewania" towarzystwa. Po prawej dla zasłużonych miejsce odpoczynku lub dla tych których lubił, z basenem z podgrzewaną wodą, bimbrownią, salą gimnastyczną a nawet nieskończoną ilością żarcia.

Po skończeniu tej roboty wrócił na parter aby zauważyć coś co go zdziwiło i to nieźle.

- Łabędź? I kartki jakieś? - powiedział do siebie zdziwiony. W końcu ten ptak czy co to tam było przyniósł również do niego... list. Po chwili łabędź odleciał. Mortus wziął wymieniony przedmiot i poszedł z nim na najwyższe piętro do tronu aby na nim usiąść i przeczytać co tam było. Po dojściu usiadł i zaczął czytać co tam jest, był pewien, że jakiś wieśniak to pisał bo ani to estetyczne ani ciekawe. Jakieś zaproszenie na przyjęcie, tylko gdzie i o której.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bogini weszła do środka i ozdobiła wnętrze pięknymi obrazami. Strzeliła palcami i na końcu wielkiej komnaty pojawił się masywny, ciemnoczerowny tron, a pod nim cztery długie stopnie. Klasnęła w ręce, a wzdłuż wejścia aż do tronu pojawiły się piękne, ozdobne filary. Z szerokich okien widać było budowle innych. Weszła do kolejnej komnaty, w której postawiła długi na 100 osób stół. Krzesło na końcu było pięknie ozdobione. Nagle przez szerokie, dwupłatowe drzwi wleciał łabędź z kopertą w dziobie. Wzięła ją od niego i otworzyła. Skrzywiła się, gdy zobaczyła pismo nadawcy.

Edited by Shine Star

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dante znudzony usiadł na tronie w wielkiej sali. Klasnął w dłonie a na środku pojawiła się rzeźba z białego marmuru, a na ścianach obrazy przedstawiające coś związanego oczywiście z piorunami. Gdy do sali wleciał łabędź uśmiechnął się biorąc list. Pogłaskał go po głowie a następnie zaczął czytać list. Uśmiechnął się. Wstał, pstryknął palcami i po chwili stał w świetnie wyglądającym garniturze. Poprawił włosy i ruszył nad morze.

Tym czasem sokół wylądował na balkonie królestwa ognia. Zszedł na ziemię i zaczął dreptać po posadzce oglądając piękne obrazy i ogólnie wszystko z wyraźnym zainteresowanie. Po chwili na coś wpadł krzyknął przestraszony ale po chwili się ogarnął bo okazała to się być bogini ognia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kalio krzyknęła krótko i upuściła list na ziemię, gdy coś dotknęło jej nogi. Red ciągle siedząca jej na ramieniu zaskrzeczała ostrzegawczo na nieznajomego ptaka, który okazał się sokołem. Bogini spojrzała na niego ze zdziwieniem wymalowanym na jej idealnej twarzy.

- Co cię tu sprowadziło? - spytała ptaka spokojnym głosem.

Zaczęła głaskać Red pod dziobem.

Edited by Shine Star

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sokół tylko przekręcił główkę, co miało znaczyć, że ogląda piękną architekturę. Oby się nie pytała jakiego boga jestem chowańcem. pomyślał.

Edited by Lucjan

Share this post


Link to post
Share on other sites
- Podoba ci się? - spytała go z lekkim uśmiechem. Red zaskrzeczała zazdrosna, na co ta pogłaskała ją po główce. - Kto cię tu przysłał? - zadała kolejne pytanie w stronę sokoła. Edited by Shine Star

Share this post


Link to post
Share on other sites

- A więc tam mieszka twój pan? Ciekawe, czy będzie na balu - to mówiąc podniosła upuszczoną wcześniej na ziemię kopertę. Zrobiła ruch nadgarstkiem i była gotowa to wyjścia. - Zobaczymy, jak mieszka bóg, który to organizuje.

jej wygląd:

478587a1f8d7467e2862077c740a588f.jpg

Edited by Shine Star

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...