Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
już nie wchodzę

Cenzura na ekranie (i nie tylko)

Recommended Posts

200934dz.jpg


Temat inspirowany akcją "Save Derpy".

Żyjemy w czasach politycznej poprawności, jak się to teraz ładnie nazywa. W filmach, serialach i książkach dba się o różnorodność etniczną i inne takie duperele. W Stanach była kiedyś akcja by zastąpić słowo "niepełnosprawny" na "physic challenged". W Polsce nie ma takiej poprawności (chociaż w szkołach, a przynajmniej mojej, część nauczycieli tępi za użycie słowa "murzyn"), ale jest widoczna. Cenzura dotknęła nawet serialu, zmieniając Derpy imię i* głos.

Sądzicie, że nam ta poprawność bokiem wyjdzie?

Edited by Seluna
*Dzięki Ylthin za poprawienie mnie
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Poprawność polityczna, tolerancja i Multi kulti już nam wychodzi bokiem ( a zwłaszcza Ameryce). Tam już biali zaczynają mieć problem z powodu oskarżeń o rasizm. Nie można oblać czarnego studenta, bo oskarży o rasizm, nie można mu zwrócić uwagi, bo oskarży o rasizm, nie można nawet przysłowiowo piardnąć by nie zostać oskarżonym o rasizm. 

U nas w europie wygląda to tak, ze wszelkiego rodzaju mniejszości (arabowie, homoseksualiści) żądają swoich ,,praw" w sposób agresywny i bezsporny, nie dopuszczając myśli, że ktoś może myśleć inaczej, a co gorsza może mieć inną rację. Nie żebym miał cokolwiek do jakichś dziwnych grup, tylko niech przestrzegają podstawowych zasad i nie zmuszają mnie do robienia po ichniemu. Jak ja przyjeżdżam do obcego kraju, to muszę się dostosować do ich praw, a jak taki Muzułmanin przyjeżdża do innego kraju, natychmiast zmienia go na swój obraz. Homoseksualiści urządzają te swoje parady i wykrzykują hasła z żądaniami tolerancji, ale nie biorą pod uwagę, że inni mogą myśleć inaczej. Katole tak samo (a jechowi to już w ogóle).  

Ogólnie rzecz biorąc poprawność polityczna w ,,cywilizowanym" świecie dobiega do absurdu i możliwe, że bardzo szybko wyjdzie im bokiem. Spójrzmy za to na kraje na wschodzie (rosja, Japonia) gdzie nie ma czegoś takiego jak poprawność polityczna. Tam po prostu trzeba się dostosować. Brutalne, ale słuszne. 

Ogólnie polecam zerknąć na to co mówi Max Kolonko na temat Multi Kulti. 

  • Upvote 7

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cenzura dotknęła nawet serialu, zmieniając Derpy imię i głos.

Nnnnnope. Żadna cenzura, tylko najzwyklejszy w świecie brak praw autorskich do imienia Derpy, przynajmniej taką wersję przytoczył Adalbertus na Coperniconie 2013.

Co do poprawności politycznej - jako osoba tolerancyjno-liberalno-jakaśtam jeszcze stwierdzam, że to bullsh*t na kółkach i hipokryzja. Potworna hipokryzja.

A, Kolonko nie jest zbyt dobrym autorytetem. Tak samo jak i Cejrowski. Ale co taki lewak jak ja może tam wiedzieć :>

Share this post


Link to post
Share on other sites

 Kolonko nie jest zbyt dobrym autorytetem. 

Autorytetem nie jest, ale stanowi bardzo dobrą przeciwwagę dla naszych beznadziejnych mediów. Przykład (Lato roku 2014 oglądam Teleekspres i siedzi premier, minister finansów i telewizja. W końcu ktoś zadaje pytanie do ministra finansów, ten nic. Donald go szturcha, ze jest pytanie, a ten na wizji: ,,Przepraszam, zamyśliłem się, próbuję zliczyć do pięciu". Potem we wiadomościach pokazywali to samo jeszcze raz, ale tę scenę ocenzurowali.) Niemniej nazwijcie mnie nietolerancyjnym ksenofobem czy coś, ale jak ktoś chce sobie być inny, to ja mu nie zabraniam. Byle się z tym nie obnosił i nie zmuszał innych do myślenia jak on. 

 

Z resztą, zwróćcie uwagę, że ci prawdziwi członkowie mniejszości potrafią siedzieć cicho i się dostosować, nie chwaląc, jacy są. I ja nic do nich nie mam. Przeszkadza mi tylko ta niewielka część krzykaczy i hipokrytów, którą widać najbardziej.

  • Upvote 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wszystko może wyjść bokiem jak się z tym przesadzi. Zero poprawności = każdy cham i prostak chodzi szczęśliwy. Nadmiar poprawności = nadmiar zbędnych zasad i uprzejmości, które na dłuższą metę wyrządzają więcej szkód niż pożytku. Poza tym w wypadku Derpy wszystko zależało od indywidualnej interpretacji. Byli tacy, którym podobało się, ze w MLP jest postać... no właśnie nie wiem czy niepełnosprawna czy co z nią jest, ale sprawna to ona nie jest na pewno. Jak dla mnie właśnie wplecenie jej w ten świat było dobrym pomysłem i oglądając to nie czułam, że twórcy próbowali zrobić komuś przykrość. Niestety nadwrażliwe hamerykańskie mamuśki odebrały to inaczej i zaczęły histerię. A co ich akcja zmieniła? W sumie zez pozostał a głos po prostu stał się brzydszy - innych zmian nie widzę.

Podobnie było z akcją anulowania Gravity Falls. Rodzice panikowali, że ta bajka to dzieło szatana i Illuminati- tych drugich w szczególności, ponieważ jednym z głównych motywów są wszechobecne oczy, które zdają się obserwować postaci w wielu wieeeeelu kadrach. A główny antagonista to latający trójkąt z okiem na środku... Ale w rzeczywistości to nieszkodliwa baja. Nie wiem nawet czy można to nazwać poprawnością polityczną. Jest to raczej efekt przewrażliwienia i paranoi. Doszukiwania się zła tam, gdzie go nie ma lub gdzie jest zwyczajnie parodiowane lub wykorzystywane dla rozrywki.

Co do tępienia słowa "murzyn"... Rozumiem skąd się to wzięło i nie mam absolutnie nic do osób czarnoskórych, ale te zniamy kultury słowa w Polsce nie mają sensu. Wzięło się to stąd, że w Ameryce za czasów czarnego niewolnictwa, niewolników nazywano BAAAARDZO pogardliwie "nigger". Aktualnie jest to po prostu paskudne wyzwisko. Odpowiednikiem tego słowa w Polsce jest właśnie murzyn. Jednak tutaj słowo to nie ma takiego kontekstu i historii jak amerykański "nigger" ALE jest jego bezpośrednim tłumaczeniem. Dlatego właśnie uznaje się teraz, że to brzydkie słowo. Jak dla mnie to bez sensu, ale z drugiej strony już i tak mamy kilka słów, które oznaczają co innego a oznaczają przekleństwa. Teraz do tej kolekcji doszedł murzyn... oh, well. Myślę, że jak ktoś jest spoko człowiekiem, to może tego używać i przy czarnych i nie obrażą się, jeśli jasnym będzie, że traktujesz ich jak kumpli. Natomiast taka poprawność ma sens jesli mowa o publicznych wystąpieniach np. w telewizji, gdzie każdy zagraniczny tłumacz przetłumaczy murzyna na "nigger" i będzie afera. I TO jest dobry powód, by odejść od tego słowa i wyrobić w sobie nawyk nieużywania go.

Edited by Burning Question

Share this post


Link to post
Share on other sites

Teraz jakaś wytwrónia banuje Disneyowi odcinki i fregmenty z udziałem palenia(pamiętam taki jeden, banowałbym). 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sama należę do jednej z grup mniejszości, ale muszę się zgodzić z Sunem (chyba dobrze odmienione, nie?)

Rozumiem, że wiele grup tych chce mieć swoje prawa, ale większość robi to w taki sposób, że po prostu aż wstyd się do nich przyznać. Poza tym niektóre mniejszości domagają się praw, które są wręcz niedorzeczne. Muzułmanie uciekają ze swoich krajów, bo tam mają źle. Uciekają do Europy, chcąc Europę zmieniać by wyglądało to tak jak jest to u nich. Gdzie tu logika? Albo feministki... Mówią oczywiście o feminazistkach, które siedzą w Polsce, mają prawo do głosu, normalnej pracy, ale dupę im urwie, bo muszą zrobić kanapkę mężowi. Nie dość, że domagają się nie równości, a wręcz wychwalenia kobiet ponad mężczyzn, to jeszcze afiszują to w naganny sposób, wychodząc nago na ulice i pokazując swoje cycki. Serio, to ma mnie przekonać do ich "prawd"? Kobiety w krajach arabskich nawet nie mogą pokazać twarzy, albo powiedzieć co uważają...

Ale tych absurdów można wymieniać i wymieniać. Nienawidzę nietolerancji, ale czasami widząc co poszczególne mniejszości odwalają to się nie dziwię, że aż taki wysoki procent tego jest. Boli to często, kiedy się do jednej należy, ale po prostu nie trawię wielu żałosnych zachowań. 

  • Upvote 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam świetne rozwiązanie w kwestii feminazistek. Niech zajmą się naprawdę poważnym problemem i jadą do krajów muzułmańskich walczyć o równość kobiet i mężczyzn. Za jednym zamachem pozbędziemy się feminazistek i terrorystów, którzy będą zajęci feministkami i nie będą mieli kiedy się wysadzać. (Nie mogłem się powstrzymać)

Dobra, koniec żartów. Zwrócę uwagę, że wszyscy jesteśmy mniejszością (bronymi) i najlepiej chyba rozpatrywać problem mniejszości od wewnątrz. Jak wiecie, wśród nas znajdą się nieliczne, aczkolwiek bardzo rzucające się osobniki, które robią nam złą reklamę. Większość jednak to całkiem normalni ludzie, co po prostu lubią kuce. 

Druga sprawa, to fakt jak takie grupy wyglądają w sieci, a jak na żywo. Jeśli wejść na bardzo ogólne forum, wiki, czy portal onetopodobny, od razu widać, jacy fani są beznadziejni. A ich rysowanie przez media jeszcze psuje reputację. Jeśli jednak wejść głębiej (tu, FGE, czy nawet na ponymeet) to już dostajemy zupełnie inny obraz. To samo będzie z każdą grupą (może poza muzułmanami. Spotkałem studentów muzułmańskich i to buraki). 

 

Mimo wszystko, najgorsze jest nie tylko to, że są tacy idioci, którzy psują reputacje, ale ludzie, którzy wiedzą lepiej i muszą wszystkich przekonać do swojego zdanie (nie znam się, ale i tak mam rację). Niewiele z tym można robić, ale wymachiwanie cyckami (kto może ten może) na pewno nie pomoże, a wręcz zaszkodzi. To samo się tyczy obecnych form love parade, przemarszy mocherów, czy muzułmanów.

  • Upvote 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Delikatne sprawy wymagają delikatnego podejścia, nikt nie zaprzeczy. Wydaje mi się, że tutaj najważniejszy jest takt i empatia. Nie ta ,,poprawność polityczna'', tylko zwykła uprzejmość i kultura. Po prostu. Jeśli nie używasz np. słowa ,,murzyn'' w obraźliwym sensie, to nie robisz nic złego. Jednak, gdy twój czarnoskóry kolega mówi ci, że źle się z tym czuje, powinieneś przestać. Przecież nie zaczniesz krzyczeć ,, murzyn, murzyn!'' tylko po to, by go zdenerwować. Wtedy zacząłbyś używać tego słowa w znaczeniu obraźliwym, a wtedy byłbyś chamski, po prostu.

Sprawa z Derpy... Mam zdanie podobne jak Burning Question. Twórcy nie chcieli nikogo obrazić i wydaje mi się, że dobrze zrobili. Są osoby niepełnosprawne umysłowo i fizycznie, znam wiele takich. Uważam, że zamiataniem problemu pod dywan i udawaniem, że go nie ma, tylko zwiększymy nietolerancję. Podobnie z homoseksualizmem. Te osoby się już takie urodziły i atakowanie ich za to jest nie na miejscu, to nie był ich wybór, tak zadecydowały geny. To, jak domagają się swoich praw, to inna sprawa: ich też obowiązuje kultura. Dajemy im żyć normalnie i bez ukrywania się/presji społecznej, a oni zachowują się kulturalnie (w sumie, okazywanie sobie publicznie uczuć jest nie na miejscu, nieważne czy para jest homo, czy hetero, ale skakać obunóż, bo dwóch mężczyzn trzyma się za ręce? Paranoja!), ale niestety nie jest tak różowo i ci ludzie są często prześladowani. I to głównie w imię religii. W państwie świeckim. Ech.

Taka ciekawostka związana z MLP: Kreskówka ta została oskarżona o homofobię, ponieważ Rainbow Dash jest stereotypową lesbijką. Jak tu wydedukowano? No przecież RD ma tęczową grzywę, musi być homoseksualna! Nie ma to jak zwalczać stereotypy, posiłkując się stereotypami... :facehoof:

Ja sama jestem feministką. Uważam, że niezależnie od płci możesz być kim chcesz, ubierać się jak chcesz, zachowywać się jak chcesz, być traktowanym rowno, godnie i mieć prawo do szacunku, dopóki sam okazujesz szacunek. Płeć nie ogranicza. I to według mnie jest prawdziwy feminizm. Chcesz być kurą domową? Jeśli ci to odpowiada, to spoko. Chcesz być wrażliwym chłopakiem? Fajnie. Chcesz być pracownicą huty? Rób co chcesz, dopóki nikogo nie krzywdzisz. No i proszę, ktoś chce na mnie naskoczyć? Nie nienawidzę mężczyzn, to też ludzie i zasługują na szacunek. Nie słuchajcie feminazistek, gadają, za przeproszeniem, głupoty. :aj5:

Wszystko trzeba robić z głową, nie można popadać w przesadę. Nadmierna cenzura może przynieść więcej szkody, niż pożytku, jednak powinniśmy starać się nie urazić niczyich uczuć, by pokojowo koegzystować.

  • Upvote 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moim zdaniem obecny problem "poprawności politycznej" polega na tym, że osoby, które np. robią afery za użycie słowa "murzyn" bądź ulegają muzułmańskiej mniejszości to osoby, które nie chcą tej poprawności. Mają to gdzieś, nie próbują zrozumieć drugiego człowieka i sytuacji tylko ślepo brną w to, co wymyśliła Unia - bo wydaje mi się, że to z Unii i Ameryki wszystko idzie, ale pewności nie mam - bo wszyscy tak robią i to jest teraz modne. 

Gdzie w tym logika? To żadna pomoc. Popada się w paranoję bo nie ma się tak naprawdę żadnego wyobrażenia o tych mniejszościach. 

 

Podobnie w wypadku nadgorliwych przedstawicieli mniejszości. Większość z nich zapewne uważa się za lepszych i ma gdzieś inne racje bo "moja racja jest racja najmojsza". Przeginają, pragną atencji, a przy tym są ślepi na to, że (w większości) mają dobrze i tylko psują życie innym. Bo robiąc negatywną opinię naprawdę psuje się życie tym przedstawicielom mniejszości, którzy żyją sobie po cichu nie wchodząc nikomu w paradę. 

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

To ja zarzucę nowym tematem.

 

Co sądzicie o akcjach przeprowadzanych w USA tuż po runięciu ostatnich praw podziału rasowego? Nie chodzi mi o rzeczy typu promowanie, czy uczenie dzieci w szkołach.

Mam na myśli akcje typu podmienianie szkół, czy przyjmowanie uczniów tak by szkole było mniej-więcej tyle samo uczniów.

 

Ciekawy jest też inny przypadek. Pewien biedny chłopak chciał pójść na studia, lecz nie miał na to pieniędzy. Sprawdził czy nie ma jakichś ulg dla ludzi takich jak on. Znalazł dla czarnych, Azjatów, Indian, kobiet, niepełnosprawnych itp. Nie znalazł nic więcej. Po tym wydarzeniu założył fundację pomagającą białym mężczyznom.

 

Część osób stwierdziła, że to dobrze, że ktoś pomaga finansowo osobom biedniejszym, a należącym do rasy białej, która nigdy nie była dyskryminowana, więc po co jej pomagać? Z drugiej strony, stwierdzono że jeśli chce się pomagać finansowo ludziom to wszystkim. A część szkół oferuje ulgi dla osób biedniejszych.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Mam na myśli akcje typu podmienianie szkół, czy przyjmowanie uczniów tak by szkole było mniej-więcej tyle samo uczniów.

Chodzi ci żeby w każdej szkole było tyle samo osobników, czy żeby w danej szkole było tyle samo osobników czarnych, białych, żółtych, żydów, arabów, chrześcijan...? 

Bo jeśli to pierwsze, to jest to tylko dokładaniem sobie roboty. Jeśli zaś chodzi o to drugie, to jest to kolejny absurd poprawności politycznej, która doprowadza nas do zagłady. Już dziś amerykański policjant boi się zwrócić uwagę, przeszukać, czy złapać czarnego, bo ten oskarży go o rasizm i nasz biedny funkcjonariusz straci pracę. No ale to ameryka, u nas to nie przejdzie. 

 

 

Ciekawy jest też inny przypadek. Pewien biedny chłopak chciał pójść na studia, lecz nie miał na to pieniędzy. Sprawdził czy nie ma jakichś ulg dla ludzi takich jak on. Znalazł dla czarnych, Azjatów, Indian, kobiet, niepełnosprawnych itp. Nie znalazł nic więcej. Po tym wydarzeniu założył fundację pomagającą białym mężczyznom.

Po czym został oskarżony o rasizm i w efekcie stracił wszystko co zrobił. (dobra to tylko odrobina złośliwośći). Pomysł fajny, ale przynajmniej w polsce jest coś takiego jak stypendium socialne. Niestety najczęściej przysługuje tym, których nie stać nawet na myślenie o studiach. Ogólnie pomysł fajny (nawet jeśli pomija białe kobiety) i miejmy nadzieję, że będzie mu szło jak najlepiej. 

 

To dalej kończy się jednym, poprawność polityczna dochodzi do absurdu i nasza szala zaczyna się przechylać w drugą stronę. Tyle, ze tym razem to biała większość będzie ciemiężona i poniżana przez kolorowe mniejszości. Nie żebym był rasistą, ale nie będzie mi nikt wmawiał, ze jest lepszy bo traktują go jako gorszego.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moim zdaniem prawdziwa tolerancja jest pojęciem utopijnym. Nigdy nie będzie miała miejsca. Niechęć do inności siedzi w naszych genach. To co niektórzy nazywają "tolerancją" to tak naprawdę zmiana układu odniesienia. Zmieniamy stado, i to wszystko. Rzeczy obce stają się znane. A jak coś znamy, to tolerowanie tego nie jest tolerancją. Przynajmniej w mojej definicji tego słowa.

 

Poza tym, jak wszystko będziemy tolerować, to kogo będziemy mieli nienawidzić? Przecież każdy człowiek musi kimś pogardzać i kogoś nienawidzić!

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja nienawidzę tych, którzy mnie w jakiś sposób skrzywdzili - np. nie przywieźli pizzy na czas. :v 

Inne rasy, kultury - akceptuje i rozumiem, przynajmniej się staram i póki nikogo nie krzywdzą to nie mam nic do nich. Ale wiadomo, że wiele stereotypów własnie pokazuje, że wiele mniejszości "krzywdzi". A potem obrywa się tym zwyczajnym, miłym ludziom.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mam na myśli akcje typu podmienianie szkół, czy przyjmowanie uczniów tak by szkole było mniej-więcej tyle samo uczniów.

 

 

Pod względem rasowym była to bardzo dobra decyzja i jej skutki widzę na co dzień u moich przyjaciół z Ameryki, którzy mają wielobarwne listy znajomych, a chodzą do naprawdę dobrych szkół. Oczywiście wyniki w nauce powinny decydować o przyjęciu do szkoły w pierwszej kolejności, ale równocześnie rasa nie powinna być problemem.

Teraz walnę mini esej, który może pozornie wyglądać na offtop, ale to bardzo ważna kwestia, która bezpośrednio wpływa na to, jak widzimy problemy rasowe w Europie i za oceanem. Jest jedna ważna rzecz, którą zaobserwowałam w moich podróżach a także w rozmowach ze znajomymi (i ich znajomymi): to nie rasa lecz klasa społeczna mają ten najsilniejszy wpływ na ludzi. Polska w tej kwestii nie popełnia jednego z większych błędów zachodu: nie tworzy mocno widocznego podziału między biednymi a bogatymi ludźmi. Średnia klasa często mieszka w tym samym budynku, co klasa biedna, a nawet ludzie dość bogaci. Przez to nie tworzą się dzielnice klasowe, nie tworzy się podział na my/ oni. ALE trzeba pamiętać, że Polska nigdy nie miała tak naprawdę okazji dokonać takiego podziału (i oby nigdy nie miała). Po części jest to skutek uboczny komuny i  w tej jednej kwestii chwała jej za to, po drugie tutaj nigdy nie mieliśmy problemu z podziałami rasowymi, ponieważ Polska jest bialusieńka. Z tego powodu ludzie tutaj mogą sobie tylko rozmawiać tak, jakby wiedzieli coś o mentalności kraju w którym panowała przesilna dyskryminacja rasowa i działy się chore rzeczy, ale bądźmy szczerzy - w dupie byliśmy, gówno widzieliśmy. Obserwacja problemu z boku, to w połowie nie jest to samo, co istnienie tego problemu w naszej świadomości od małego, życie z tym na tle historycznym itp. I warto o tym pamiętać, kiedy zaczynamy filozofować na ten temat.

Wracając do podziału klasowego, czas ogarnąć co stało się w krajach takich jak Ameryka, Francja i Niemcy. Po pierwsze podziały na biednych i bogatszych były tam widoczne od dłuższego czasu i o wiele mocniej niż w Polsce. Po drugie te kraje głównie miały problemy z rasami, a równocześnie do ludzi zaczęło docierać jak gigantyczne szkody wyrządzili i społeczeństwom i przyrodzie w ich krajach (tutaj głównie rozwał w Afryce i Indiach). Po trzecie pojawił się taki paradoks jak narastanie empatii z równoczesnym trwaniem rasizmu, ponieważ człowieka z natury ciągnie do ludzi jemu podobnych, a silna różnica w wyglądzie tylko umacnia tą tendencję. Efekt był taki, że wprowadzono zmiany społeczne i nastąpiło równouprawnienie, ale pozostał jeden problem: ludzie dalej mieszkali osobno. Wymieszanie nastąpiło najpierw w autobusach, szpitalach, szkołach, a na długo później doszło do mieszania się ludzi w sąsiedztwie. Dodatkowo czarna część społeczeństwa zaczynała biednie i tworzyła biedne dzielnice. Im bardziej tworzyły się te dzielnice, tym mocniejszą więź czuli mieszkający w nich ludzie. W krajach o mocnym rozwarstwieniu klasowym trudno jest się wybić i przejść z biedoty do klasy średniej. Taka sytuacja tworzy dla ludzi przekaz: w prawie jesteśmy równi, ale i tak będziemy sobie obcy. Przez to im dłużej trwa ten proces tym silniejszy staje się też podział klasy biednej na rasy. A ponieważ ubodzy dominują w większości krajów, podziały między nimi widać najmocniej szczególnie w systemie demokratycznym. Dlatego właśnie ghetta czarne są tak widoczne w mediach. Ale jeśli człowiek zapuści się głębiej na przedmieścia różnych miast, różnych krajów zobaczy, że istnieje wiele różnych podobnych skupisk - różnych ras, różnych mniejszości. W tym ghetta ludzi białych, które w mojej opinii są równie zryte, ale w kwestiach przemocy psychicznej. W każdym panuje inna patologia. 

Nowy Jork był mi najlepszym przykładem tego o czym mówię: dopóki obracasz się w dzielnicach i kręgach klasy średniej, możesz w jednym pomieszczeniu wpaść na 10 kompletnie różnych narodowości i ras, ale wszyscy wykażą ten sam poziom kultury osobistej, posłużą się tym samym poprawnym gramatycznie angielskim, dowiesz się, że każdy pokończył jakąś sensowną szkołę. Wszystko cudownie. Ale myknij się 40 minut metrem pod Brooklyn a trafisz na biedne dzielnice, gdzie istnieje silny podział i na rasy i na regiony świata z których przybywają nowi mieszkańcy kraju. Nie tylko zobaczysz ten podział, ale od razu usłyszysz angielski wypaczany przez każdą grupę na swój osobny sposób (biali też mają slumsowy styl mówienia aż uszy więdną) i zobaczysz jak każda z tych grup ma swoje indywidualne metody na różne patologie i przestępstwa. Problem w tym, że z nich wszystkich jawna kradzież i przemoc fizyczna przylgnęły najmocniej właśnie do grup czarnych. Dlatego oni najmocniej rzucają się w oczy. Ale w moim doświadczeniu życiowym nie są w cale gorsi/ lepsi od wielu innych grup między którymi żyją.

 

Kwestia dofinansowywania edukacji ludzi białych w Ameryce na samiutkim początku wynikała ze zwykłego niedopatrzenia. Państwo było zaaferowane równouprawnieniem ras, ogarnęło się historycznie i szczerze mówiąc - rozhisteryzowało się. Przez to zapomniało o ogarnięciu spraw oczywistych, jak fundusze dla wszystkich. Również na początku nie było takiej potrzeby. Po pierwsze biali mieli dawniej równiejszy poziom zarobków, a szkoły nie były tak nieprzytomnie drogie. Po drugie Amerykanom wygodniej jest utrzymywać podziały klasowe, dlatego nieprzychylnie patrzą na ludzi z biedoty w drogich szkołach. Fundusze dla czarnych miały pierwotnie zrekompensować straty z utrzymywania ich z dala od edukacji przez wiele lat i dać ludziom szansę. Dopiero z czasem tak naprawdę stały się bardzo potrzebne białej części społeczeństwa - gdy rozwarstwienie klasowe pogłębiło się, a szkoły podrożały jeszcze bardziej. W tym momencie ludzie obudzili się i zobaczyli, że coś tu się nie zgadza - i mieli rację. Pod tym względem Ameryka powinna brać przykład z innych krajów i finansować wszystkich po równo. 

 

Mordoklapow ma z jednej strony rację. Z drugiej myślę, że największy problem leży w definicji tolerancji. To prawda, że nie da się tak po prostu siedzieć przy gnieździe os, próbować jeść słodką bułkę cały dzień i ze stoickim spokojem tolerować to, że obsiadły ci tą bułkę. A tak na tolerancję patrzy ogrom ludzi, więc nic dziwnego, że ich ta wizja denerwuje. Dla mnie tolerancja, to nie jest coś co mamy wymusić w sobie na długi okres czasu, ale jest to ta chwila w której mimo strachu, uprzedzenia czy stereotypów znajdujemy w sobie dość dyscypliny by przymusić się do spróbowania czegoś nowego, nawiązania nietypowej przyjaźni, przecierpienia jakiegoś nieprzyjemnego procesu by dojść do zmiany. Taka definicja tolerancji ma dla mnie sens i jak najbardziej sprawdza się w życiu, o czym nie raz przekonali mnie różni cudowni ludzie.

  • Upvote 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tolerancja powinna zaczynać się na wszystkich, a kończyć na tych którzy szkodzą.- Chyba najzdrowszy rodzaj tolerancji jaki istnieje.

 

Nie obchodzi mnie co robią ''czarni'' czy ''ciapaci''  w naszym kraju. Nawet fajnie że można spotkać, a nawet poznać innych ludzi poza ''plakami-burakami''.  Nie obchodzi mnie czy ktoś sobie za własną kasę zmienił płeć czy nie, czy jakiś gość żeni się z facetem, czy z dziewczyną.  Bo dopóki nie robi nikomu krzywdy to mi to porostu lata. I to jest moja tolerancja. 

Edited by WilkU
  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam dokładnie tak samo jak Ty, WilkU. Tylko jeszcze chciałam zaznaczyć, że właśnie często obcokrajowcy przyjeżdżając do nas chcą zasad jakie mają w swoim kraju. I to już podchodzi pod krzywdzenie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja tu jestem obcokrajowcem, a nie chcę przenoszenia zasad z "mojego regionu" do Polski, bo to by oznaczało przytarganie tu do was niektórych chorych muzułmańskich zwyczajów, traktowania kobiet przedmiotowo i kazanie im wychodzić za własnych gwałcicieli, kulturalny rozdział kobiet i mężczyzn, sadzanie homo czy nawet bi do więzień i tak dalej i tak dalej... Nie, nie, nie.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niestety zawsze znajdzie się ktoś kto zechce wprowadzać swoje poglądy, ale na szczęście jest ich niewielu. No przynajmniej w Polsce. Prawda jest taka że w tym kraju ktoś kto nie przyjechał z jakimś konkretnym planem/celem to szybko urząd skarbowy go uziemi. A jak ktoś go ma to nie będzie biegał po ulicy chcąc wszystkich nawracać na swoje wartości.  

Na szczęście najczęściej obcokrajowcy przylatują do Polski korzystać z tego że mamy łatwy (łatwiejszy) dostęp do uczelni wyższych. Przynajmniej tak mi się wydaje. W Lublinie mamy miasteczko uniwersyteckie, wielu jest tam obcokrajowców, którzy są naprawie w porządku. 

Edited by WilkU

Share this post


Link to post
Share on other sites

Różnie bywa, zależnie od regionu Polski. Znam tu Ormian, którzy przyjechali targować i rozkręcać różne biznesy. Ci ludzie tworzą trzecią największą diasporę na świecie dzięki czemu paradoksalnie nie stwarzają problemów, bo przywykli wszędzie się aklimatyzować, a dochody z ich interesów pozostają w krajach do których przybywają. Znam Romów, którzy próbują ciągle żyć w archaiczny sposób, który we współczesnym społeczeństwie jest po prostu nieuczciwy. Ale znam też takich, którzy próbują złamać te tradycje i walczą z nimi żeby być wartościowymi członkami społeczeństwa. Znam Ukraińców, którzy od lat ciężko i uczciwie pracowali za o połowę mniejsze stawki niż Polacy i  dopiero teraz nagle wszyscy ich kochają. Znam ludzi z byłego związku radzieckiego, którzy zasymilowali się świetnie, a język polski i kulturę tego kraju większość z nich zna lepiej od przeciętnego Kowalskiego. I wszystkie te osoby jak do tej pory łączy jedno: przyjeżdżają tu z pozytywnym nastawieniem i otwartością na przyjaźń i współpracę z Polakami, ale spotykają się z uprzedzeniami i nierównym traktowaniem, a i agresji fizycznej nie brakuje. Nie sądzę, że ktokolwiek w tym temacie ma jakiekolwiek pojęcie o tym jak cholernie trudno jest pozostać przyjaznym i etycznym człowiekiem, gdy bez względu na twój poziom łagodności i uczciwości ludzie wokół mają już z góry zryte zdanie o tobie, bo jesteś "obcy". I choćbyś zaczął srać złotymi jajkami, to tego zdania nie zmienią. Również z tego co zauważyłam, wiele osób nie wie w ogóle jak głęboka i silna jest ksenofobia w tym kraju - to się dzieje gdzieś obok was i nie czujecie tego. Przez to też nie macie możliwości obserwować jak fatalnie wpływa na ludzi, jak z materiału na dobrych obywateli zmienia ich w ludzi obcych, którzy z czasem tylko utwierdzają się w przekonaniu, że w ich rodzimym kraju było lepiej i tu też powinno tak być. Właśnie stąd się to bierze. Błędne koło w którym każdy jest winny po równo.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

WilkU - tylko nie zapominaj, że w co w jednej kulturze jest krzywdą, w innej już niekoniecznie. Co więcej, takie różnice występują bardzo często w obrębie jednej kultury.

 

I tu się pojawia inny problem - tolerancja dla innych systemów wartości. Dla takiego np. katolika, bardzo ważne jest (między innymi z powodów moralnych) żeby cię nawrócić, bo dzięki temu pójdziesz do nieba. On to robi dla ciebie. Oczywiście jest to raczej rzadki przypadek, ale to się zdarza. Ty to jednak odbierzesz jako akt nietolerancji, no bo ci truje dupę jakimiś bibliami i krzyżami. Oczywiście, są przypadki bardziej drastyczne, nawet w temacie religii chrześcijańskiej.

 

Przy okazji dużym problemem odnośnie tego tematu jest właśnie narzucanie innym własnych systemów wartości. To też jest taki ukryty akt nietolerancji. I działa w obie strony.

Share this post


Link to post
Share on other sites

WilkU - tylko nie zapominaj, że w co w jednej kulturze jest krzywdą, w innej już niekoniecznie. Co więcej, takie różnice występują bardzo często w obrębie jednej kultury.

 

 

Np. Jeżeli żonie podoba się to/ nie przeszkadza jej że mąż się nad nią pastwi to nie widzę problemu. A osoby trzecie zazwyczaj wprowadzają większy burdel w nieswoje sprawy.  Jeżeli się jej nie podoba to trzeba zacząć działać i tyle. To jest przykład.

 

EDIT: 

 

 

 

 

I tu się pojawia inny problem - tolerancja dla innych systemów wartości. Dla takiego np. katolika, bardzo ważne jest (między innymi z powodów moralnych) żeby cię nawrócić, bo dzięki temu pójdziesz do nieba. On to robi dla ciebie. Oczywiście jest to raczej rzadki przypadek, ale to się zdarza. Ty to jednak odbierzesz jako akt nietolerancji, no bo ci truje dupę jakimiś bibliami i krzyżami. Oczywiście, są przypadki bardziej drastyczne, nawet w temacie religii chrześcijańskiej.

 

 

 

Jeżeli chce (na przykład) mnie nawrócić wbrew mojej woli to automatycznie jestem  tym kogo krzywdzi wciskając mi swoje przekonania.

Ci co chcą wprowadzić prawo szariatu w Europie to też robią to ponieważ uważają to za leprze.

 

Odpowiadając na pytanie w temacie:

 

 

Narzucanie jakichkolwiek swoich wartości innym, nie ważne czy w pokojowych zamiarach jest złe i tyle. Jeżeli ich przekonania nikomu nie szkodzą/lub ''poszkodowanym'' nie przeszkadzają, to ty nie szkodź im.  Nie jest to twoja sprawa , odpierdziel się. (jak coś nie kuruje tego do żadnej konkretnej osoby na forum)

Edited by WilkU

Share this post


Link to post
Share on other sites


Jeżeli chce (na przykład) mnie nawrócić wbrew mojej woli to automatycznie jestem tym kogo krzywdzi wciskając mi swoje przekonania.

Ci co chcą wprowadzić prawo szariatu w Europie to też robią to ponieważ uważają to za leprze.

 

A my chcemy wprowadzić feminizm, homoseksualizm i ateizm do państw islamskich! Great deal! My swoje uważamy za lepsze, oni swoje. I właśnie dlatego niekiedy tolerancja nie ma sensu. Wojna kultur to zło konieczne. Nie ma jednak w niej wygranych, tylko trupy i gruzy. Możemy się co najwyżej się modlić, byśmy przeszli z karabinów na internetowe gównoburze. Niestety, nie oczekiwałbym tego w najbliższej przyszłości. I właśnie teraz dochodzimy do momentu, w którym zdajemy sobie sprawę, że na świecie zawsze będzie niezgoda.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiem że to niemożliwe aby wszyscy byli super tolerancyjni, ja tylko pisze o swoich przekonaniach. 

 

Życie jest pełne non-sensów, ale nie ma co brać tego na poważnie i tak nikt nie ujdzie z niego cało. 

Edited by WilkU
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

A my chcemy wprowadzić feminizm, homoseksualizm i ateizm do państw islamskich! 

Zapomniałeś o demokracji. Wszak demokracja to główny towar eksportowy USA.

 

A tak poważnie, to ja osobiście jestem przeciw wprowadzaniu czegoś na siłę (w obie strony) i najchętniej bym zostawił arabów w spokoju, pod warunkiem, że i oni dadzą nam święty spokój. Niestety szanse są na to nikłe, puki jest jak jest. Społeczeństwo jest zbyt duże by mogło dojść do racjonalnych wniosków i ukierunkować swoje ogólne poglądy w konkretny sposób, prowadzący ku powszechnemu dobrobytowi. 

Tak więc nawet jak my (ynteligentny zachód) damy im spokój, to jaka pewność, ze oni dadzą nam? Nie ma. 

Nie znaczy to, że nie możemy próbować tego zmienić, lecz nie możemy się spodziewać szybkiego efektu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...