Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Cahan

Celestia [Oneshot][Sad][Slice of Life]

Recommended Posts

WItajcie! Pewnie zastanawiacie się co tym razem zmajstrowałam. Otóż, pragnę przedstawić wam fanfik stworzony na Poulsenowy konkurs literacki. Limit wynosił 200 słów, opowiadanie zostało obecnie rozszerzone i jest nieco ponad dwa razy dłuższe.

 

Fabularnie? Sztampowa historia o przemyśleniach Księżniczki Celestii. Nie znajdziecie tu nic odkrywczego, ale mam nadzieję, że całkiem przyjemnego i skłaniającego do refleksji.

 

https://docs.google.com/document/d/1eOE5MHoK-mQTSmRbxJc69_2wvhwQYvY3S2Y8cXp3QfY/edit

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z natury jestem antyczytelnikiem. Zerkając jednak do działu, znalazłem toto mające na oko 450 słów, a to znaczyło, że toto było na tyle krótkie, żebym mógł przeczytać.

 

achtung spoilers

 

Czy żałuję, czy nie żałuję zaglądania tutaj, szczerze ciężko stwierdzić. Toto jest dobre przypomnienie, że czasami nie mamy wyjścia i musimy taić prawdę dla dobra innych, nieważne czy tego chcą, czy nie chcą, nieważne czy to polityka, tak jak tutaj jest to opisane, czy jakieś inne potencjalne sytuacje. Ta myśl prowokuje do dyskusji. Zawarty w tym oneshocie przykład można porównać do naszej dzisiejszej sytuacji politycznej. Niestety, mizernej, jak zwykle.

 

Intryguje mnie zmiana sposobu prowadzenia narracji w ostatnim zdaniu, co ona może znaczyć?

 

Wprawdzie w głąb naszych myśli toto nie dociera, ale można ugryźć przy okazji jakiegoś herbatnika. 6/10 nnno dobra, nie będę złośliwy, 7/10.

Edited by Damikkos

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powód jest prosty - mamy tu do czynienia z zapisem dialogowym i z podkreśleniem do kogo należały te przemyślenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jako ktoś, kto czytał dwustusłowny oryginał, muszę powiedzieć,  że rozszerzenie niekoniecznie wyszło temu opowiadaniu na dobre.

 

Zawarte w oryginale przemyślenia były krótkie i dosadne. Teraz, mam wrażenie, rozmyły się, a niektóre z dodanych zdań wydają mi się dość niefortunne. Mam też wrażenie, że przemyślenia parę razy wracają do tych samych kwestii, nie pogłębiając żadnej z nich.

 

Poza tym, trochę dziwi mnie, że Celestia jest zła na system który ustanowiła, ale tej złości nie kieruje wobec siebie, za to zdaje się mieć pretensje do jakiejś zewnętrznej siły, choć żadnej takiej w tym przypadku nie ma...

 

Przemyślenia są zawieszone gdzieś pomiędzy prostymi i bardziej osobistymi, takimi jakie były w oryginale, a bardziej ogólnymi i "systemowymi", jednak nie są dość rozwinięte.

 

Krótsza wersja jednak bardziej mi się podobała.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

StyxD dobrze prawi w kwesti "powracania" do tych samych kwestii.

 

Ja również uważam, że rozszerzenie fanfika, niestety, niespecjalnie mu posłużyło, zwłaszcza, że raczej nie dodano nic jakoś wyjątkowo ważnego. Opisy są, tak jak poprzednio, dobre i ładne, ale daleko im do bardzo dobrych i bardzo ładnych. Celly jest w tym opowiadaniu smutną władczynią, przeżywa wręcz depresję, ale jej powody wydają mi się zbyt... jakby to powiedzieć... wyszukane? Osobiscie brakowało mi większego bólu, jakichś oznak, że słoneczna alikor faktycznie ma wszystkiego dość i bolą ją nawet takie drobiazgi, że np. przez tysiąc lat jedzenia przepysznych ciast, już nawet ich smak nie daje jej radości.

 

Poza tym, taka mała myśl. Co prawda, nie wiadomo w jakim okresie dzieje się ta historia, ale skoro Celestia tak bardzo cierpi a pod ręką ma tak obiecujacą uczennicę, to dlaczego nie miałaby rozważać abdykcji? Że niby doszłoby do wojny domowej? No cóż, to akurat wydaje mi się przesadzone...

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na wstępie zaznaczę, że dziękuję za opinię.

 

A teraz trochę wyjaśnień - jej nie boli czas, tylko cierpi na wypalenie zawodowe. Poza tym potrafi cieszyć się pierdołami, ciasta smakują, ale jej praca jej nie odpowiada. Boli ją też to, że sama zgotowała sobie ten los. Nie może abdykować, ponieważ tysiące lat temu wmówiła kucykom, że jest boginią, wznosi słońce i bez niej cały świat się zawali. Dlatego jej odejście doprowadziłoby do wielkich niepokojów w społeczeństwie, które głęboko wierzy w ten stek bzdur. Księżniczka jest w więzieniu, które sama kiedyś zbudowała. Niestety, posunęła się za daleko. Jedyne co by chciała, to odrobina normalnego, codziennego życia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dosłownie przed chwila to przeczytałem. W sumie ciekawy oneshot . Pokazuje on drugie oblicze Księżniczki Celestii. Z jednej strony mammy kanoniczna silna władczynie.

Z drugiej strony mamy nieszczęśliwą klacz która chce być jak każdy inny obywatel Equestrii , chce mieć normalne życie a nie złotą klatkę . To trochę tak jak człowiek który ma wszystko a nie ma przyjaciół. Jedyny słowem warto było poświęcić te 3 minuty na przeczytanie . :NjdaT:

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skusiłam się na przeczytanie, bo króciutkie, a akurat miałam wolną chwilkę, a poza tym Celestia. Tytuł prosty i jakże zachęcający dla każdego fana solarnej księżniczki. Ale do rzeczy, bo wypadałoby skomentować jakoś treść. 

 

To, co opisałaś jest raczej oczywiste, ale niestety wielu o tym zapomina i nie myśli w taki sposób. Mam na myśli nie tylko kucyki, nie tylko nasze wyobrażenie władców z różnych opowieści, gier, filmów. Nawet w prawdziwym życiu większość wyobraża ich sobie jako...no posągi, to określenie bardzo pasuje. 

Podoba mi się temat. Jest prosty, ale zachęcający do refleksji. Właściwie nie tylko władców tak sobie wyobrażamy. Mamy wklepane w głowę stereotypy różnych ludzi i ciężko nam pomyśleć, że ktoś mógłby być też zwyczajną osobą. 

 

No, ale trochę filozofować zaczynam ^^" 

Krótkie to, przyjemne. Nie znam oryginału, może był lepszy, a może nie. Mi się podoba ta wersja. 

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

O, Celestia :celgiggle:

 

Nie przypominam sobie, bym miał okazję zapoznać się z wersją podstawową opowiadania (a jeśli owszem, to widocznie szwankuje pamięć), w każdym razie, to zawsze dobra wiadomość, gdy jakieś opowiadanie/ pomysł zyskuje rozszerzenie... no, prawie zawsze. Zdaje się, że warunkiem jest stopień rozbudowy bazowej koncepcji, dodanie nowych elementów, no i wątków, takie tam.

 

Jak widzę, autorka od początku jest z nami szczera i ostrzega: będzie to sztampowa historia o przemyśleniach Celestii, nic odkrywczego. Cóż, taki disclaimer ustawia oczekiwania na nieco niższym poziomie i być może dlatego moje ostateczne wrażenia okazały się bardziej pozytywne, a może po prostu tekst był na tyle krótki, zwięzły i na temat, że po prostu nie mogę się na niego gniewać. Taki, taki... portable.

 

W każdym razie, miło było poświęcić te kilka minut na ów tekst, na ukazanie Celestii z nieco innej perspektywy, tj. zwykłego kucyka, którym bez wątpienia jest i w którym w sumie się czuje, pomimo prestiżu swego tytułu oraz odpowiedzialności. Fragment o złotej klatce nie jest niczym przełomowym, podobne stwierdzenia zdarzało mi się widywać i czytywać, aczkolwiek w tym wypadku to jak najbardziej pasuje i idealnie podsumowuje całokształt sytuacji, w jakiej znalazła się Celestia. Ma bowiem wszystko, oprócz tego, czego naprawdę potrzebuje/ chce. Ciekawe jest to, że w sumie wszystko rozbija się o kłamstwo, będące fundamentem wizerunku bogini (fragment o ruchu ciał niebieskich), a także o coś takiego, że księżniczce wielu rzeczy nie wypada, przez co nie może być sobą. Czyli zamiast realizować się w taki sposób, w jaki się chce, pokornie spełnia się wyobrażenia innych, w obawie o to, jak wiele złego może się stać. A wyobrażenia te w sumie za ciekawe nie są, skoro Celestia wydaje się być zaledwie posągiem, figurą, kimś, kto nie ma swoich marzeń, słabości czy zmartwień innych, niż los poddanych, kto musi trwać na tronie, bo bez niego wszystko pójdzie w diabły. Trochę jakby nie była dla mas tak do końca żywą, czującą istotą. Sam nie wiem, na problem można spojrzeć z kilku różnych perspektyw i wysnuć zbieżne w wielu punktach wnioski, iż to, co dla tak wielu wydaje się szczytem, wielką mocą, nadkuczą formą, jakby ostatecznym spełnieniem, w rzeczywistości okazuje się... czymś niewiele ponad to, czym są zwykłe kucyki. Można sobie zadać pytanie, czy tytuł księżniczki, której boskość, nadzwyczajność opierają się na kłamstwie, jest wart tego, by dalej męczyć się w ładnym więzieniu, nawet za cenę pokoju. Okazuje się, że chyba tak, skoro Celestia w fanfiku niespecjalnie myśli o odsłonięciu kart przed poddanymi, a co zapewne spotkałoby się z największym rozczarowaniem w dziejach. W sumie, chyba wielu z nas relatywnie często się boi kogoś rozczarować. Zwłaszcza jeśli ów ktoś widział w nas coś więcej, czy też miał względem nas wysokie oczekiwania. Ponieść porażkę, obojętnie czy jest się księżniczką, czy nie, wydaje się wówczas dosyć niezręczne, co nie?

 

Stąd wychodzi na jaw to, że Celestia, mimo swych rozterek, pozostaje odpowiedzialna za swój kraj. A może po prostu za bardzo się przyzwyczaiła, bądź uzależniła od tej roli – po prostu nie wyobraża sobie siebie samej, pełniącej jakąkolwiek inną funkcję. No i to przeświadczenie, że jeśli nie ona, to kto?

 

Ciekawie czytało się o przemyśleniach oraz takich zwykłych, prostych potrzebach księżniczki, o których nie wypada jej mówić, tudzież o tym, jak widzi ona samą siebie, własnymi oczyma. Pałac to złota klatka, zaś ona w istocie jest sędziną, urzędnikiem, zwykłą klaczą. Nie ma w tym pierwiastka boskości i autorka sprzedała nam to bardzo wiarygodnie. Smuci też troszeczkę konkluzja, chyba jedyny fragment, który został napisany w trzeciej osobie (zdecydowana większość narracji jest prowadzona z perspektywy Celestii), z której wynika, że księżniczka jest na tyle pogodzona ze swoim losem i bierna, że pokornie zgadza się służyć, bo po to istnieje i tyle. W sumie, życiowe – ilu znajomych, których znacie, bardzo chciałoby robić coś innego, ale jest na to zbyt późno, gdyż zaprzepaścili swoje szanse znacznie wcześniej, będąc pod presją czy to otoczenia, czy krewnych, czy jakiegoś autorytetu? Ilu z nich nie zdecydowało się zaryzykować i coś zmienić, tylko pokornie wypełniać rolę, w której w ogóle się nie odnajdują?

 

A skoro o autorytetach mowa, jest to całkiem życiowe także z tego względu, że często powszechnie uznanych autorytetów nie rozpatruje się w kategoriach typowych dla większości przywar, słabości, czy niedoskonałości (bo nikt nie jest doskonały), tylko przyjmuje się, że są wielcy, zasłużeni, a myślenie o nich jak o zwykłych jednostkach jest czymś uwłaczającym ich prestiżu. Stąd pewnie dlatego tak trudno jest wyobrazić sobie przeciętnemu kucykowi, że jego księżniczka też chciałaby zagrać w piłkę, poczytać komiks, obejrzeć chińską bajkę, pobyczyć się na słońcu i niczym nie przejmować, no i że ona też czasem zje za dużo i może mieć przez to problemy gastryczne, bo to przecież zwykła klacz, jakich wiele. To znaczy, autorytet nie jest ideałem, a z tego, co zrozumiałem z tekstu, tylko sama Celestia jest tego świadoma, poddani już niekoniecznie.

 

Ciekawe wydało mnie się także to, komu ma służyć Celestia. Pierwsza myśl jest taka, że poddanym, ale z drugiej strony... czy istnieć jakiś wyższy byt, ktoś lub coś stojącego ponad nią, czemu nie wolno jej się sprzeciwić? Zastanawiałem się w kontekście możliwej abdykacji czy też przekazania korony innemu kucykowi, który stałby się powszechnie uwielbiamy i szanowany. Pisał o tym Johnny, rzecz ta wydała mnie się dość ciekawa. Czy naprawdę to ona konkretnie MUSI aż do śmierci tkwić w tym tronie? Nie może pozwolić, by ktoś zaufany ją zmienił? Poza tym, istnienie czegoś więcej tłumaczyłoby dlaczego Celestia nie ma do siebie pretensji o to, że przecież sama taki system ustanowiła - bo być może ten system w istocie ustanowił ktoś inny, potężniejszy, a po prostu uczynił to jej kopytami, a później zmusił do trwania w tym kłamstwie i porzucenia tego, czego naprawdę dla siebie chciała.

 

Generalnie, forma bez zarzutu, chociaż kuło troszkę w oczy to nieprzełożone na polski „Heart's Warimng Ave”, znalazłem też jedną zjedzoną literkę. A poza tym – solidnie, bardzo dobrze, czytało się to sprawnie. W sam raz na krótką chwilę. No i co by nie mówić, tekst może skłonić do refleksji, jeżeli odnieść poszczególnie wątki do życia realnego, co z drugiej strony ukazuje, jak bardzo przedstawiona w fanfiku Celestia jest nam bliska, zwykła. Całkiem niezły, zwięzły tekst, któremu nie brakuje posępnej otoczki i który można przełożyć na bardziej ludzkie realia. Warto rzucić okiem. Zgodzę się, że to nic przełomowego, ani rewolucyjnego, ale przecież nie samymi innowacjami człowiek żyje, prawda? Zwłaszcza, że gdy po zapoznaniu się z treścią przyszła pora na przemyślenia, sztampowości nie czuje się prawie wcale. Pewne rzeczy może i są na wyrost, lecz poszukując cech wspólnych z naszym, ludzkim życiem oraz realiami, uzyskuje się dodatkową płaszczyznę, która sprawia, że tekst wydaje się głębszy i przez to ciekawszy.

 

Myślę, że warto dać "Celestii" szansę. Nie każdemu tekst ten wyda się głębszy, niż jest, pewnie nie każdego skłoni do refleksji, ale jest na tyle krótki i na tyle dobrze zrealizowany pod kątem formy, że warto poświęcić mu nieco czasu.

 

 

Pozdrawiam!

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...