Jump to content

[Gra][Zapisy] The Castle


Arceus
 Share

Recommended Posts

W Sumie to nie miał czym walczyć dobył swojego micro UZI .45 cala i ostrzeliwał stwory, które się zbytnio zbliżyły. Posiadał ten pistolet maszysnowy amunicję na cele miękkię to znaczy HP, ale miał w zapasie jeszcze FMJ. Zauważył, że te stwory boją się światła tak więc odpalił wszystkie 3 latarki jakie miał, włącznie z tą przyczepioną do kółka od kluczy i oświetlał wszystko co się dało. Głównie stwory.

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 189
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Mimo tego że światło latarek nie było w stanie odeprzeć tych istota dawało żołnierzom coś bezcennego: chwilę na wycelowane gdy te istoty zwalniają i zasłaniają sobie oczy. Niby nic ale na dłuższą metę pozwalało zaoszczędzić to trochę amunicji. Pozostali żołnierze także włączyli latarki doczepione do broni. Serie cichły, zastępowane przez częste pojedyncze wystrzały.

Człowiek z uzi zbliżył się do Lucasa i krzyknął-co ty do chol... robisz?! masz materiały wybuchowe, rozwal do kur... nędzy te drzwi!!!-widać po nim było że w razie sprzeciwu następną kulę wpakuje w swojego. W sumie każdy by tak zrobił gdyby znalazł się koleś który powie "zostańmy tu jeszcze chwilę". Sierżant osłaniany przez Sztygara był już kilka metrów od grupy. 

Link to comment
Share on other sites

Gdy Sztygarowi udało się dobiec do grupy natychmiast schowa nuż i latarkę. Nowa skrzynka. Pokrywa. Stara Skrzynka. Nowa skrzynka. Pierwsze ogniwo. Pokrywa. Przeładować. Całość kilkanaście sekund. Ponownie przygotował nóż w lewej dłoni, odwrócił się do wroga i seriami ostrzeliwał stwory dając czas na znalezienie wyjścia.

Link to comment
Share on other sites

- To wcale tak nie działa że mam granaty to wysadzę wszystko... - powiedział, wziął jeden ładunek i podszedł do drzwi, przyłożył do nich C4, zaczął wpisywać kod ,,733556083'' pomyślał (kto złapie to nawiązanie dostanie order wesołego jeżyka) 

- Planted. - powiedział i odsunął się od drzwi, po chwili kliknął coś na detonatorze i po dwóch sekundach wybuchło. 

Edited by Mephisto The Lone Wanderer
Link to comment
Share on other sites

Żołnierze bronili się, a Lucas zajął się wyjściem. Ładunek podłożony, ludzie odsunęli się od miejsca wybuchu.

Eksplozja i świało z zewnątrz nareszcie jest droga ucieczki.

-Wszyscy do wyjścia!-krzyknął sierżant.

Po kilku sekundach oddział wyszedł. Znowu most i reszta atrakcji. Na razie jednak wszyscy mieli czas by usupełnić amunicję i odpocząć.

Kruk na ramieniu Jacka krzyknął. Znowu to uczucie jakby coś na nich patrzyło. Nikt nie chciał tu zostawać.

-Sierżancie musimy iść-powiedział ten który obronił Korna, jego broń a nawet jego kombinezon miały na sobie śledy krwi. Sierżant dał gestem znak do dalszego marszu.

Mniej więcej w połowie drogi kruk krzyknął jeszcze raz rozkładając skrzydła. Jeden żołnierz przystanął i zaczął się rozglądać, oddział usłyszał trzepot jakiś skrzydeł. Rozglądający się żołnierz krzyknął "wszyscy padni!" i wielu tak zrobiło, jeden nieszczęśnik nie zdążył, znowu do uszu pozostałych dobiegł krzyk. Żołnierze widzieli swojego kompana niesionego przez jakieś latające monstrum. Nie widać było dokładnie co to jest, ale wiadomym było że lata i ma złe zamiary.

Wszyscy zaczęli biec, jednak w ich stronę leciało jeszcze kilka tych istot.

Link to comment
Share on other sites

Sztygar westchnął. Te stworzenia zaczynały być bardziej już uciążliwe jak straszne. Plus był jedynie taki, ze momentami było ich tak dużo ze nie trzeba było celować, a jedynie trzymać spust. Poderwał karabin i Seriami pruł do nadlatujących potworów wycofując się i dając czas na to innym

Link to comment
Share on other sites

Korn przeżył drobny zawód. Zdecydowana większość wystrzelonych kul nie trafiła. Te kilka, które jednak zagłębiły się w ciele stworów nie odebrały im życia. Bestie nadal leciały w ich stronę.

Gdy były dość blisko wpadły pod ostrzał Sztygara. Jedna istota przeleciała, ale druga dostała solidnie. Mimo licznych ran dalej próbowała lecieć, ale nie mogła. Spadła ciężko na most zrzucając z niego dwóch kolejnych ludzi. W zacięgu wzroku żołnierzy została już tylko bestia nie zdolna dl lotu, która cały czas wijąc się na moście uniemożliwia ucieczkę ostatnim żołnierzom.

Link to comment
Share on other sites

[W sumie sam o tym myślałem teoretycznie powinieneś w śmigłowcu czekać, praktycznie (jestem złym człowiekiem, ale nie aż tak) nie chcę ci odbierać zabawy i jeśli chcesz idziesz (w teraz właściwie wracasz) z nimi, albo czekasz w maszynie (jeśli wybierasz to drugie opiszę Ci co się u ciebie dzieje) i w sumie w imię realizmu tak było by dobrze ;) ]

Link to comment
Share on other sites

[A kto pilotuje? Wybacz vulcany są obsługiwane przez ludzi "ładowni", ale na razie nie lecicie... W sumie...]

Tom został w śmigłowcu, jak kkażdy inny pilot. W miejscu lądowania było cicho, spokojnie... Można rzec nawet nudno. W radiu słychać było rozmowy pilotów, niektórzy wyszli na zewnątrz zapalić lub popodziwiać urok tego majestatycznego miejsca. Potężne mury, wysokie wierze, liczne rzeźby i wiele innych dowodów na kunszt i ambicje budowniczych. Zamek i jego architektura naprawdę były godne podziwu. Tom miał swoje mikro zadanie do wykonania, kula w zamek sama nie wejdzie. Sięgnął po broń.

"Tsss o kur** widzieliście to?" to zdanie jednego pilota zmąciło ciszę po niespełna sekundzie do uszu Toma i innych dotarło echo eksplozji.

W radiu narastał jakiś dziwny szum, jakby zakłucenia, kto się wsłuchał (i wykazał drobną paranoją) był w stanie w tym szumie usłyszeć jedno wyszeptane niewyraźnie słowo "jedzcie". Coś rzuciło cień na śmigłowce. W gógórze można było dostrzec dwa obiekty lecące w stronę dymu, to tam miała miejsce eksplozja.

Nastała cisza, każdy żołnierz przeładował i odbezpieczył broń, każdy podświadomoie na coś czekał.

Oczekuwanie przerwał krzyk, po nim pojedynczy strzał i z przerażeniem wykrzyczane pytanie "Co to do cholery było?!" Tom poszedł na miejsce. Przystanął widząc jakąś istotę w kałuży krwi. Spojrzał przed siebie. Nie widział co dokładnie, ale coś biegło w stronę jego i jego kompanów. Nie wiedział ile tego, ale z każdą sekundą z mgły wyłaniały się nowe sylwetki. Walka o utrzymanie pozycji jest nieunikniona.

Link to comment
Share on other sites

[A dobrze zaparkowaś? Bo masz na razie pistolet, boczną broń śmigłowca, lub przednie działko skrajnie z lewej ;) sugeruję boczną broń ;)]

Istoty zbliżały się. Jedne biegły na dwóch inne na czterech kończynach. Kształtem przypominały człowieka, ale ich szpony na przednich kończynach, czarna skóra, bozbawione źrenic lśniące bielą oczy i nieludzkie kły sterczące im z pysków niszczyły w nich to co ludzkie. Tom widział jednego z szybszych, centralnie przed sobą. Ostatnia chwila na odpowuiedź "strzelać czy uciekać?"

Link to comment
Share on other sites

Nie lubił jak jakieś stwory latają mu nad głową, wolał sam latać nad głowami wrogów i ostrzeliwać z 20mm vulcana. Trzymając głową nisko rozglądał się za jakimś bezpiecznym miejscem, albo swoją maszyną czyli śmigłowcem numer dwa. Jak jakiś stworek zbliżył się nad to to dostawał serię z amunicj rozrywającej prosto w... gdziekolwiek.

Link to comment
Share on other sites

[Da]

Kula przebiła czaszkę bestii z której obficie wytrysnęła krew. Tom schował się za smigłowcem. Zobaczył że tych istot jest za dużo, lub naboi w broni za mało. Trzeba było użyć czegoś lepszego. Do jego maszyny było kilkanaście metrów. Trochę bliżej stał śmigłowiec nr2. (Którego pilotem jest kolejny uczestnik, z profesją technika)

Link to comment
Share on other sites

[ To obowiązuje jak jest ewakuacja] Wskoczył do swojej ukochanej maszynki i odpalił wszystko co się dało, powoli śmigło się rozpędzało i w tym czasie zabezpieczył się przed wtargnięciem istot do środka i położył uziki pod ręką. Czekał na resztę w razie ewakuacji.

Link to comment
Share on other sites

[Na ziemię! szybko! Niesubordynowana szumowino i 50 pompek! Czekacie za resztą i póki co nikt nie startuje, bronicie się (a fale macie małą) do powrotu reszty, a reszta nie wiem czemu milczy... Czemu?]

Link to comment
Share on other sites

Tom zauważył, że jedna z maszyn startuje. Po chwili dostrzegł pilota, był nim Mariusz. Podbiegł do niego, otworzył drzwi i krzyknął:

- Wyłącz silnik! Nie startuj póki nie zobaczysz naszych na powrocie!

Po tych słowach Thomas wsiadł do swojego śmigłowca, chwycił drążek od 50-cio kalibrowego działka obrotowego i pociągnął za spust w kierunku wroga.

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share


Discord Server

Przydatne Linki

  • Regulamin Forum
  • Ogłoszenia
  • Ekipa Forum
  • Złóż Podanie

Partnerzy

  • For Glorious Equestria
  • Bronies Polska
  • Bronies na DeviantArcie
  • 6pony
  • Klub Konesera Polskiego Fanfika
  • Kącik lektorski Bronies Corner
  • Lailyren Arts
×
×
  • Create New...