Arceus

[Sesja RPG] Nowa era

Recommended Posts

Gad bez słowa poszedł w stronę łowcy nagród i pomógł mu wstać. -Chodź. Przyszedł jakiś typek, który chyba chce nam pomóc. - powiedział do kuca po czym powoli skierował się w stronę rozmawiającej grupki kucyków. Czuł się... dziwnie. Uratowany przez kuca. Smok patrzył się z ciekawością na jednoroga w milczeniu. Nigdy nie spotkał się z podobnym kucem. Widać jest jeszcze sporo świata do obejrzenia i kuców do poznania.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Pójdziemy razem, tout le monde, wtedy na pewno się nie zgubimy. Nawet jeśli stracimy ścieżkę z oczu, będziemy mieli wzajemne wsparcie. Choć, bien sûr, jeśli znasz lepsze miejsce, to pójdziemy tam - mówił do Shadowa pewnym głosem, choć jego słowa zasiały w nim ziarno niepewności. Dużo złego mogłoby się wydarzyć pomiędzy drzewami, nie wiadomo, czy warto ryzykować.

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Wątpię czy znam lepsze miejsce.- powiedział Shadow- Lecz wiem jedno, jeżeli nasz "przyjaciel" miał przyjaciół czy rodzinę, nie należy zbytnio oddalać się z grobem. W końcu jak go niby wtedy znajdą? Jak oddadzą mu cześć?- zapytał choć sam jako żołnierz miał gdzieś honorowe chowanie wroga czy dbanie o jego rodzinę, ale przecież szlachcic w przeciwnym wypadku może się ostentacyjnie obrazić i spowodować jakiś problem.- Może niechaj wszyscy zadecydują, ponieważ z tego co pamiętam nie mamy przywódcy, który za wszystkich decyduje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 - Właśnie. Jak go znajdą? I jak inaczej zgłoszą nas miejscowym przedstawicielom prawa? - dodała Silver. - Możemy przez to wpaść w kłopoty, na co nie mamy teraz czasu. Dwójka z nas ma skrzydła, więc w razie czego mogą wzlecieć ponad drzewa i zorientować się w okolicy. Każdy z nas jest też uzbrojony, więc zwierzęta, czy dzikie, czy zmutowane, raczej nas nie zabiją. Proponuję wybrać się z ciałem do lasu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Skoro nikt nie ma niczego lepszego do zaproponowania, dokonajmy naszej powinności w lesie. A, w każdym razie, ja jestem za tym pomysłem - słowa klaczy rozwiały te drobne wątpliwości, jakie się w nim pojawiły. Obecnie nikt nie zaproponował niczego lepszego, a zapewne pozostała część drużyny też przystanie na ten pomysł. Czyli można było powiedzieć, że już postanowione, co zrobią.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Shadow westchnął i pokręcił głową.

-W takim razie zbierajmy się, czas nas nagli.- po czym powiedział dużo ciszej- Będziemy tego żałować, prawda EastGuard?

Pegaz miał nadzieję, że pomimo tego co powiedział wcześniej żadne zagrożenie ich nie spotka, a co najważniejsze, miał nadzieję, że jego czyny nie wyjdą na jaw.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gad przysłuchiwał się rozmowie kuców wokół niego. Hmm... Gdyby tak... Za dużo tego jest. Jeden kuc to by może na trzy smoki takie jak ja starczył. Ciekawe jak smakuje kucze mięso... Czyli prawdopodobnie mnie tu znają, skoro ten rolnik mnie zaatakował. Ale... inni chyba o tym... nie wiedzą... Czy powinienem o tym powiedzieć? Xryh przez chwilę patrzył się na ciało rolnika po czym popatrzył się na szermierza, a następnie na Silver. Już czuł te nadchodzące problemy. Więc mogę albo być ścigany przez całą tą wioskę albo pewnie zostanę skrzyczany przez Silver. Smok popatrzył się na wioskę. Clint mówił że jest wcześnie rano. Skoro już tu kiedyś byłem i mnie nie zapamiętali zbyt dobrze to taki widok raczej nam nie poprawi naszej sytuacji.

-Musimy się śpieszyć. Poza tym... na mój widok i widok martwego ciała wątpię że będą zachwyceni.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Drużyna postanowiła pogrzebać ciało. Zastanawiające bo w którąkolwiek stronę by nie poszli i tak przeparadują przez miasto z martwym kucem na plecach.

Na zegarze na wierzy zegarowej wybiła kolejna godzina. Pierwsze okiennice otwierały się. Kwestią kilku minut jest pojwienie się świadków na ulicach. Teraz potrzebna jest szybka decyzja i jeszcze szybsze działanie.  

Edited by Arceus

Share this post


Link to post
Share on other sites

-No to mamy problem.- powiedział Shadow, na swoje szczęście miał na głowie hełm, który ukrył uśmieszek pegaza.- Mówiłaś coś o problemach, Silver? Właśnie nadchodzi ich cała miejscowość. Macie jakiś pomysł? Xryh? Silver? Szlachcicu? Clint?- po kolei spoglądał na kompanów, licząc na szybką odpowiedź.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Musiał szybko wpaść na jakiś pomysł, jak ukryć albo pozbyć się zwłok. Miał jeden, ale brzydził się nim, jednak patrząc na sytuację... Honor stracił znaczenie w porównaniu z zagrożeniem. Épée był wściekły na siebie, ale w końcu to powiedział.

- Jak szybko dwa jednorożce i smok mogą spalić zwłoki na popiół? - zapytał się, ze wzrokiem wbitym w ziemię, w tym samym czasie wyciągając jedną z pustych butelek po winie. Czuł się okropnie, plugawie, jednak kremacja była chyba najlepszą opcją w tak nagłym wypadku. - Nie podoba mi się to... Ale mamy jakiś wybór?

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Przyjąć na siebie winę?- powiedział Shadow, który niejednokrotnie pozbawiał już inne kucyki życia.- Tak było by chyba najbardziej honorowo, a okoliczności można zawsze wytłumaczyć. Pora na decyzję!- powiedział po czym stanął na baczność, jak żołnierz oczekujący rozkazów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 - Ciało się zwęgli, ale nie wiem, czy spopieli. A spalone ciało przyniesie nam więcej kłopotów, niż po prostu martwe. Ale znam kilka ognistych zaklęć bojowych, więc może coś uda nam się osiągnąć. Jestem gotowa zacząć razem z tobą, Epee - powiedziała, pokazowo zapalając płomyk na rogu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Nie, Shadow ma rację. Nie powinniśmy tchórzyć. Działaliśmy w obronie i powinniśmy przyznać się do zabicia go, a już na pewno ja - nie potrafił nikomu spojrzeć w oczy, wzrok trzymał skierowany pod siebie. Wstydził się swojego strachu przed odpowiedzialnością. - Nawet jeśli nikt nam nie uwierzy, to to jest najbardziej prawa rzecz, jaką możemy uczynić. Ciało powinno zostać oddane w kopyta rodziny tego kucyka, nie powinienem nawet myśleć inaczej - chęć złamania zasad, jakie sam sobie wytyczył powodowała u niego ból.- Jednak odpowiedzialność ponoszę ja i sam uniosę winę. W ten sposób tylko zmyję plamę, jaką stworzyłem troską o własną skórę - uniósł wzrok. W jego oczach widać było determinację, aby zadośćuczynić swoim błędom.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tchórzenie. To troska o własne łuski lub skórę, zależy jak kto mówi. Ale... Nie wiem czy wyzionę z siebie jeszcze jakiś ogień. Nie pora na takie myślenie. Co można zrobić...

-Odsuńcie się. Uratowałeś mi życie Epee. Ja przyjmę na siebie winę. Pewnie i tak już tu mnie nie lubią, możliwe że ileś lat temu coś im tu spaliłem. Jeśli pozwolicie mi rozszarpać jego ciało, nie będą się raczej dłużej namyślać kto to zrobił. - powiedział po czym popatrzył się na szlachetnego kuca, a potem na resztę kuców. - Idźcie, a ja zrobię co trzeba. Po wszystkim ukryję się w lesie, Shadow mnie będzie szukać w powietrzu. - rzekł gad w oczekiwaniu na akceptację drużyny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 - Nikt tutaj nie będzie brał na siebie winy, bo nikt nie jest niczemu winny. Zrobiliśmy to, co zrobiłby każdy zaatakowany przez wariata z kosą: obroniliśmy się. Jednak spalenie czy rozszarpanie zwłok już w mniejszym stopniu świadczy o samoobronie - powiedziała, bardziej w sumie do wszystkich.

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Wasze słowa bolą mnie straszliwie.-powiedział Shadow, po czym zdjął hełm z głowy.- Jesteśmy drużyną i cokolwiek by się nie stało jesteśmy w tym wszyscy. Mniejsza czy ktoś miał bezpośredni czy pośredni wpływ na to co się stało, jesteśmy drużyną i razem stawimy temu czoło oraz damy radę!- pegaz następnie spojrzał na Epee i powiedział- Stworzyłeś plamę? Wiem, że chciałeś początkowo uciec od odpowiedzialności, lecz ostatecznie tego nieco dokonałeś i opamiętałeś się. Nie zrobiłeś nic złego, tylko Księżniczki się nie mylą, my ich słudzy mamy do tego prawo. Nie rozmyślaj nad tym co się nie wydarzyło, myśl o tym co udało Ci zrobić, jakie złe decyzje nie zostały podjęte. Obroniłeś niewinnych, lecz sam czujesz się winny zabójstwa. Rozumiem to i masz pełne prawo do takiego odczucia, lecz to właśnie świadczy o twoim honorze i szlachetności. Nie załamuj się swym czynem, wyciągnij z niego naukę i zastosuj to w przyszłości.- Shadow po długiej wypowiedzi westchnął i założył swój hełm.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 - Epee - dodała jeszcze Silver - spróbuj też popatrzeć na tę sprawę z drugiej strony. Ocaliłeś właśnie smoka i... - zawahała się przed przyznaniem prawdy - ...gwardzistę - powiedziała w końcu, nadal nieco się wstydząc zaistniałej sytuacji. Co jak co, ale strażnik samej władczyni nie powinien dawać się tak łatwo podejść. Tym bardziej nie ten o imieniu Silver! Nienawidziła popełniać błędów w tak elementarnych sprawach i często potrafiła sama wymierzyć sobie za to karę. To jednak będzie musiało poczekać, bowiem inne sprawy były teraz ważniejsze. Klacz postanowiła też założyć swoją saladę. - Shadow ma rację. Od momentu dołączenia się do misji nie jesteś sam. I nie wiem jak inni, ale ja w żadnym razie nie pozwolę ci samemu przyjąć kary! - powiedziała dziarsko, postępując o krok w jego stronę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z okolicznych domów zaczęli wychodzić mieszkańcy. Ulice zapełniały się powoli sennym, miarowym stukotem kopyt. Czas na ucieczkę minął, a zza rogu wyszedł pierwszy kuc. Zauważył żołnierzy i inne uzbrojona dziwadła. Stanął jak wryty z otwartymi ustami. Po chwili zobaczył też zwłoki. Uciekł galopem. Wygląda na to że tyle zostało z dyskrecji.  

Share this post


Link to post
Share on other sites

Shadow ponownie zadowolony był z hełmu na swojej głowie, uśmieszek który pojawił się po reakcji kuca mógłby sprawić mu kilka problemów.

-Silver.- powiedział pegaz jak już uśmieszek zniknął z jego twarzy- Mówisz sprzeczne rzeczy, najpierw że jesteśmy drużyną, a potem "że nie wiesz jak inni". Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. A teraz pytanie: Co dalej robimy? Bo reakcja kuca wprawiła mnie w takie osłupienie, że nie wiem co myśleć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 Widząc kucyka, starała się nie ruszać... ale ten i tak uciekł. No cóż, teraz pozostaje im tylko czekać. Tymczasem, spojrzała na Shadowa.

 - "Wszyscy za jednego" nie polega na tym, że jedna osoba myśli za wszystkich, Shadow - to powiedziawszy, klacz zwróciła się do drużyny. - No, panowie... zaraz poznamy miejscowych stróży prawa. Uśmiech na mordkę, broń w spoczynku. Nie chcemy ich również przestraszyć - mówiła żartobliwie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ogier stał, już spokojnie. Pogodził się z nieuniknionym, patrzył po prostu na sojuszników, jakich zyskał. Prawdą było, że zazwyczaj był samotny, w taki sposób zdobywa się przecież największe zasługi.. I najwięcej klaczy. Ale ufał tej drużynie, miał kogoś, na kim mógł polegać. A przynajmniej tak myślał.

- Jak będziemy się uśmiechać, to nawet bardziej ich przestraszymy - mimo wszystko, nie miał nastroju na żarty. Zaraz spotkają się z władzą, która będzie zainteresowana trupem... Którego to on sprowadził do tego stanu. Jednak miał pewność, że jakoś z tego wybrną. - Prawda zawsze wygrywa - wypowiedział swoją myśl głośno.

Edited by Advilion

Share this post


Link to post
Share on other sites

W pewnym momencie na końcu ulicy oczom członków drużyny ukazał się pewien niepozorny kuc. Przeciętnej budowy, niedużego wzrostu umaszczony na żółto z grzywą przy końcach przechodzącymi w zieleń i o równie zielonych oczach. Szedł pewnie radośnie obracając w powietrzu laskę. Ubrany był elegancko. Czarny cylinder, tegoż samego koloru płaszcz. Szedł nie widząc niecodziennego widoku. Podszedł bliżej i ujżał ten nie duży tłum. Uśmiechnął się i ciepło powiedział nie zwalniając

-A co to za zgromadzenie przed ratuszem? Coś ważnego?

Minął przybyszów i podszedł do okna. Złapał kopytem na ramę okna i popchnął ją w prawo. Tak, popchnął. Obrócił cały parter przez co drzwi poprzednio znajdujące się w rogu znalazły się pod dachem.

-Zaraz otworzę, porozmawiamy w środku.

To mówiąc sięgnął do kieszeni po klucz i otworzył drzwi. Silver mogłaby przysiąsc że te drzwi były otwarte. Chociaż przed chwilą były kilka metrów dalej z lewej. Drzwi szybko się otworzyły a gospodarz, prawdopodobnie burmistrz zaprosił wszystkich miłym gestem i serdecznym uśmiechem.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Shadow patrzył jak osłupiały na kuca, jednak po chwili do jego głowy zaczęły dochodzić negatywne myśli. Ten cały burmistrz śmierdział mu chaosem, pobłażliwością i nie wiernością wobec Księżniczek.

-Nie cierpimy na nadmiar czasu- powiedział z pogardą w głosie- Nie możemy załatwić tego tutaj?

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Zapewniam Was, że czasu macie pod dostatkiem.

Powiedział patrząc na zegarek z uśmiechem. Zapadła cisza. Ucichły odgłosy budzącego się miasta, ptaki przestały śpiewać. Czas jakby zamarł.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Shadow już praktycznie nie mógł wytrzymać, ten burmistrz nie tylko sprzyjał chaosowi, on go rozsiewał. Pegaz chciał ruszyć do przodu, chciał zaatakować kiedy nagle dotarła do niego pewna myśl.

-Nie jesteś zwykłym kucem, prawda?- zapytał jednocześnie przygotowywując swój młot.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now