Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Recommended Posts

carpe%20diem%20image.png


Tytuł może być nieco mylący, ponieważ dyskusja nie ma opierać się na rozważaniach, czy podejście pt. "Chwytaj dzień" jest dobre, ale może się rozwinąć w tę stronę.

To jest temat o życiu.

Według niektórych jesteśmy jak trybiki w wielkiej maszynerii wszechświata. A może jesteśmy jak te przysłowiowe liście na wietrze? Bądź, jak ktoś to w tym dziale ładnie ujął, jak bańki. Tak, to jest temat o tym już oklepanym sensie życia. A jeśli życie nie ma sensu, to czy powinniśmy się nim tak bardzo przejmować?

To jest temat, w którym każdy może się podzielić swoimi przemyśleniami na temat ludzkiego życia. Nawet, jeśli będą to błahostki.
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja bym może rzucił swoje spostrzeżenie co do "baniek" jako doskonały symbol egzystencjalny. 

 

Bańka mydlana istnieje tylko kilka chwil by potem zniknąć.

 

Podobnie ludzkie życie istnieje tylko jakiś czas, aby odejść w zapomnienie.

 

Bańka jest piękna, kolorowa i delikatna.

 

Podobnie życie ludzkie może być piękne wspomnieniami jakie człowiek nagromadził sobie przez ten czas, choćby to był nawet drobny gest, może być kolorowe, bo czyż nie można nie oglądać pięknych rzeczy? Nie oglądać świetnych filmów, czytać dobrych książek, widzieć piękne obrazy, poznać atrakcyjne kobiety, ludzi o niesamowitej osobowości, którzy motywują nas do działania i nadania sobie sensu własnej egzystencji? Oraz życie jest delikatne, choć to zjawisko biologiczne, potrafiące się przystosować do każdych warunków, można je zniszczyć ogniem, chorobą, czy choćby utopić łyżką wody.

 

Sens życia nadajemy my. I może być tak piękna jak ta bańka, tylko, że potem znika i nikt o niej nie pamięta. 

 

Mówi się, że ludzki umysł potrafi kreować całe wszechświaty, uniwersa istniejące tylko w naszej wyobraźni, ponieważ w rzeczywistości one nie istnieją, są zbiorem zer i jedynek w naszych neuronach, lecz nie zbiorem atomów w jakimś alternatywnym świecie.

 

Słyszałem też opinię, że umierającego człowieka można porównać do palącej się biblioteki. 

 

Kiedyś słyszałeś też zdanie "dzielić się własnym światem", na wykładzie o tworzeniu gier komputerowych jako zaleta twórców gier, którzy produkują swoje gry, by je potem sprzedawać, przy okazji dzielić się swoimi pomysłami i myślami.

 

Powiedźcie mi gdzie te "bańki" z dawnych epok, puszczane przez ludzi, którzy byli przed nami?

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z ateistycznego punktu widzenia, życie nie ma sensu.

 

I to nie my nadajemy życiu sens, tylko co najwyżej cel. Jednak nie zawsze (a nawet rzadko) jest on powiązany z sensem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chwytaj dzień, bo przecież nikt się nie dowie, jaką nam przyszłość zgotują bogowie...

 

Życie jest dziełem przypadku, ale ma swój sens. Każda żywa istota, nieważne jaka, ma jeden rudymentarny cel - przetrwanie. Czy to człowiek, czy bakteria, każde z nich dąży do rozmnażania się, do zachowania siebie. Człowiek, jak było to już wspomniane, dzięki swojej świadomości może sam wyznaczyć sobie cel, samemu ustanowić jakiś sens swojego istnienia; tak samo może jakąś ambicję odrzucić. Przy czym przetrwanie, elementarny powód i warunek życia, może także odrzucić - przez samobójstwo. Tyle udało mi się ustalić podczas tej wielce adekwatnej do przemyślen godziny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Życie daje nam szansę się jakoś wykazać. Tak naprawdę to wiele czasu na Ziemi nie mamy i wypadałoby jakoś pozostawić po sobie ślad. Mamy wiele możliwości. Możemy pozostawić dobry ślad po sobie dla swoich bliskich, dla otoczenia czy dla świata. Jak wyglądałby nasz świat gdyby wszyscy nasi przodkowie byli samolubami? Zawsze trafiały się jednostki które poświęcały część swojego życia aby ludzie w przyszłości mogli też się nacieszyć życiem i wnieść coś od siebie.

"Bańki" z dawnych epok są bardzo dobrze widoczne w naszym życiu bo jak by to wszystko wyglądało gdyby nie przemyślenia starożytnych filozofów, rozwój nauki w średniowieczu, poświęcenie ludzi którzy bronili ojczyzny dla naszego dzisiejszego dobra. Wszystko ma jakiś sens i każdy ma jakąś rolę. Pytanie czy postanowi ją spełnić.

Życie to również okazja to poznania tego wszystkiego co zgromadził nasz świat przez cały ten czas. Nacieszmy się życiem bo tak szybko ucieka. Bądźmy dobrymi ludźmi dla innych, nie przejmujmy się wrogami i oddajmy coś od siebie dla innych. Miłość. Żyjmy według własnych zasad moralnych. Bo chyba to prowadzi do największego spełnienia. Życie bez celu nie ma sensu więc odnajdźmy coś czemu możemy się poświęcić.

 

I kochajmy ludzi bo każdy kto żyje godnie zasługuje na miłość.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Żyjmy według własnych zasad moralnych.

 

Widzisz Adolf, widzisz? Kibicują ci. Do boju, bo boju, do boju III rzesza.

 

Jak wiadomo w manicheistycznej walce dobro przegrywa ze złem i zawsze będzie wygrywać. Jeśli świat jest oparty na dualizmie to zawsze lepiej być złym. Kraść, kłamać, dzięki temu się dorobić i nie mieć żadnej kary. Jednak nasz świat nie jest dualistyczny. Na pierwszy rzut oka taki może się wydawać, jednak nim nie jest. Jednak czy możemy odróżnić dobro od zła. Ktoś może nazwać dobrem coś dzięki czemu dorobi się majątku( krzywdząc po drodze innych). "Zło to zło. Mniejsze, większe, średnie, wszystko jedno, proporcje są umowne a granice zatarte". Może faktycznie zmniejszenie populacji do 1mld jest dobre. Granice kompletnie się zatarły. Teraz ludzie uważają, że sprawiedliwość jest zła, choć sami jej pożądają. Tak, sprawiedliwość dla wszystkich, tylko jak ja coś zrobię to sprawiedliwość jest już zła. Zastanawiam się czy tym wywodem nie robię offtop'u? I cholera, czemu cały czas czuje ciemny sos sojowy?

 

Wierzę jednak, że istnienie ma cel. Nie chodzi mi tu o ciało, ale o sam sens egzystencji. Bo, życie to nie tylko ciało. Jeśli jesteśmy tylko ciałem, wtedy faktycznie cel nie istnieje i możemy wykreować sobie jedynie pomniejsze dążenia. Wierzę też, że życie kierują przypadki, a zarazem ukierunkowana siła. Są aspekty kierowane i są aspekty wolności. Jednak te aspekty kierowane są w wolności. I w końcu wierzę, że życie jest naszym celem.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

No tak to co dla jednego jest dobre to drugiego może krzywdzić. Ale prawie zawsze są jakieś z góry wyznaczone zasady czy to prawo czy zasady religijne. W wielu przypadkach kłócą się ze sobą ale jeśli mam coś czynić to pomyślmy czy to nie zrani drugiej osoby. Jak my byśmy się czuli w sytuacji tej osoby.

Można być złym człowiekiem ale w końcu dojdziemy do ostatecznego osądu. Nie wgłębiam się w co kto wierzy ale zawsze następuje moment że musimy jakoś odpowiedzieć za złe uczynki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobre jest to co jest...... Dobre(? ) ale nie powoduje strat u innej osoby. Więc np. Wojna jest zła bo ludzie zyskują ale inni tracą, zasadzie to nawet głupie mydło jest złe... Tak samo leki (potrzebne surowce ) Nie ma jednej definicji ustalonej, szablonowej definicji dobra, jest tylko iluzja... Sposób widzenia zależy od punktu położenia. A jaki sens ma życie? Czynić dobro? Życie ma jeden jedyny cel:

Śmierć

A co potem??? Niebo piekło, czy może pustka.... Tej ostatniej boję się bardziej niż piekła... A może owa pustka to piekło?

A jeśli życie to sen? Z którego dopiero się obudzimy, a szaleńcy jak na nich mowimy są oświeceni a tak naprawdę to my jesteśmy upośledzeni?

Edited by LeszyJLB

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pierwsze pytanie, jakie powinno się zadać, moim zdaniem, powinno brzmieć: czy życie musi mieć jakiś sens?

Żyje się dla samego życia. Sens, tudzież cele, ustalają sobie ludzie, zaś z biologicznego punktu widzenia, jak było wspomniane, sensem jest przetrwanie, co oznacza, iż życie jest sensem samym w sobie. Sensem pozbawionym celu i "większego sensu", ale czy to ważne?

Co będzie po śmierci natomiast, nie wiem, i nie obchodzi mnie to. Jeśli istnieją jakieś zaświaty, to fajnie, jeśli nie, to zwyczajnie przestanę istnieć i będę miał to wszystko gdzieś. Ta ostatnia opcja jest najbardziej prawdopodobna.

Sam wszechświat natomiast i wszystko co z nim związane powstał w wyniku przypadku najpewniej, ale rządzi nim nie przypadek, a prawa, które ludzie powoli, acz nieubłaganie zgłębiają.

 

Na koniec. Skoro martwi się nie żywią, to po co żywi się martwią :D

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...