BiP

[Dyskusja] Tęsknicie za waszym dzieciństwem z lat 90?

Recommended Posts

Hmmm... Tyle tu.piszecie o latach '90-tych ale ja jako młodszy na forum mam podobne wspomnienia.

Tak jadłem chleb z cukrem, tak, budowaliśmy ,,bazy", tak dobranocka była rytuałem, o ich jakości nie będę tu rozmawiał bo nie mam porównania ale takie ,,power rangers" ryło beret...

Ale w samochodzie (ahhh... Fiat 126p, ford nie wiem jaki... ) był spokój, pasy standardowo,

Ochraniacze? Co to ? Wiele razy by się przydały ale żyję.

Znam wiele z memowych ,,gimby nie znajo"

A jak wiadomo wychowałem się w XXI wieku

Wysłane z mojego ST21i przy użyciu Tapatalka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Musisz też pamiętać, że "pokolenie YOLO" nie ma zbyt dużej przyszłości i tacy ludzie to tylko wyrzutki (nie, to nie jest moja osobista opinia) a bezstresowe wychowanie wcale nie było takie powszechne w naszym dzieciństwie. Nie mówię tu o "dostawaniu po gębie", ale o klapsikach..

Tego nie wie nikt. Masz rację co do "co jest lepsze". Trudno porównywać dwie rzeczy, znając tylko jedną z nich. Aha, co to jest YOLO (Yellow orangutan loves oranges? :rainderp: ) czy SWAG (Super wombat attacks goats?) Ostatnio w rozmowach w toku byli jacyś "kosmici". Jedna małolata mówi:

- "...podchodzi do mnie jakaś gimbaza, yolo, swagi..."

Drzyzga -  :rarity5:  "kto? Może ktoś wie?" (odwraca się do publiczności)

Publiczność -  :ppshrug:

- "Oni też nie wiedzą, może wytłumaczysz?"

- "No... eee... yyy..." 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość

Tego nie wie nikt. Masz rację co do "co jest lepsze". Trudno porównywać dwie rzeczy, znając tylko jedną z nich. Aha, co to jest YOLO (Yellow orangutan loves oranges? :rainderp: ) czy SWAG (Super wombat attacks goats?)

W dużym skrócie - YOLO = Żyje się tylko raz. SWAG - lans.

Edytowano przez Trieber
  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tego nie wie nikt. Masz rację co do "co jest lepsze". Trudno porównywać dwie rzeczy, znając tylko jedną z nich. Aha, co to jest YOLO (Yellow orangutan loves oranges? :rainderp: ) czy SWAG (Super wombat attacks goats?) Ostatnio w rozmowach w toku byli jacyś "kosmici". Jedna małolata mówi:

- "...podchodzi do mnie jakaś gimbaza, yolo, swagi..."

Drzyzga -  :rarity5:  "kto? Może ktoś wie?" (odwraca się do publiczności)

Publiczność -  :ppshrug:

- "Oni też nie wiedzą, może wytłumaczysz?"

- "No... eee... yyy..." 

Secretly we are gay ( ͡° ͜ʖ ͡°)

 

A tak na poważnie... Jeśli nie ironizujesz to chodziło mi o lud, którego motto jest właśnie "Ju onli lajw łans". Byłoby wszystko spoko, gdyby nie chodziło tu głównie o nadmierne spożywanie alkoholu (no kurde, nawalać się regularnie w gimnazjum nie jest cool), palenie fajek na potęgę i resztę, a jak mamusia okrzyczy to JOLO HEHE. Jak to mój funfel kiedyś powiedział "ludzie ogórki" xD nie wiem jaki to miało sens, ale brzmi ambitnie :D a o to też chodzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zauważyłam, że większość zrzuca winę dzisiejszego gorszego (ale moim zdaniem bynajmniej nie tragicznego) stanu dzieciaków i młodzieży gimnazjalnej na komputery i komórki. Owszem, łatwiejszy dostęp do sieczek mózgowych typu większość treści na facebooku, kwejku, youtubie i tym podobne (nie mam nic do tych stron, poza fejsem, którego nienawidzę, ale prawda jest taka, że na dziecko i podrostka jakiś wpływ to ma) pogarsza sytuację, ale główną winę ponosi fakt, że Europa zachłysnęła się wolnością biorąc przykład z zachodu. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Secretly we are gay ( ͡° ͜ʖ ͡°)

 

A tak na poważnie... Jeśli nie ironizujesz to chodziło mi o lud, którego motto jest właśnie "Ju onli lajw łans"...

Zero ironii. Spotykam się z tymi określeniami (zbyt) często np. na Ask.fm. Jednym z prezentów jest przypinka z napisem: YOLO lub SWAG. Podejście "żyje się raz" ma dwie strony. Podchodząc do tego z umiarem i zdrowym rozsądkiem, możemy chcieć spróbować tylu rzeczy, ile to możliwe. Niestety, chodzi tu raczej o to, co opisałeś. Młodzi ludzie, nawet nie zdają sobie sprawy, że pijąc na imprezach "do upadłego" chodzą po bardzo cienkim lodzie. Jeśli ktoś twierdzi, że ma "mocną głowę" (czym, rzecz jasna się chwali), to tak na prawdę jest o krok od bycia alkoholikiem. Nie przesadzam. Ich życie, ich wątroba. Szkoda tylko, że po jakimś czasie, trzeba będzie odmawiać sobie wielu rzeczy (wiem coś o tym, biorę leki od ok. 17 lat), a po obiedzie wpierniczać Hepatil.

Wracając do tematu. Brakuje mi kilku rzeczy: :OTE2F:

- trampki Converse - oczywiście w mojej małej miejscowości nikt nie miał oryginalnych. Szczęściarze mieli logo "identyczne z naturalnym", inni dopisywali mazakiem "e" do "Convers", a jeszcze inni na siłę odklejali "naszywkę" (co nie było trudne). Mniejsza o to, że śmierdziały niemiłosiernie i rozpadały po miesiącu. "Wszyscy mają trampki, mam i ja" xD

- brak telefonów - trzeba było wrzasnąć, żeby kogoś wyciągnąć z domu: "Stefan!... STEFAN!!!... STEEEFAAAN!!!", "Co!?", "Wyjdziesz?", "No"

- Karta telefoniczna włożona pomiędzy szprych tak, żeby "terkotała" (co doprowadzało innych do furii). Głośniejsze to nisz stary motor bez tłumika (ok, przesada, ale głośne... Bardzo)

- lupa! - nie ma to jak szukać kawałków czarnego plastiku, czy wypalanie czegoś na drewnianym siedzeniu huśtawki (z której często skakaliśmy - ot namiastka skoków narciarskich)

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Artykuł przeczytałem z prawdziwą przyjemnością.

 

Fakt - lata 90-te to w porównaniu z 80-tymi (tak je też pamiętam :crazytwi: ) to totalny przerost formy nad treścią oraz wszechobecny kicz. I to było piękne. Owszem, przemawia przeze mnie nostalgia, ale faktem jest to co napisali w artykule - nigdzie nie było tak dobrego miejsca w samochodzie jak między przednimi siedzeniami :D Ryło wystawiało się do przodu i oglądało trasę wypatrując rzadkich zachodnich bryk. Wtedy zobaczyć nowego Merca to było coś, ale i tak bardziej sie polowało na BMW :D Czy było to bezpieczne i mądre? Nie. Ale cholera za to jakie fajne! Tak w sumie jest z większością fajnych rzeczy - są albo niebezpieczne albo zakazane :D

 

Rozbawiły mnie serdecznie punkty "Cukier krzepi" i "Bakterie? A co to?". Fakt - krzepił. W niektórych przypadkach aż za bardzo co widzę po swoim, przyciężkim przykładzie. Jednak faktem jest, iż nikt nie podnosił dzikiego larum, jeżeli się zeżarło owoc prosto z krzaka, czy takie dojrzałe jabłuszko co to o ziemię prasnęło - w końcu tak smakuje najlepiej. A żeby było zabawniej organizm zmuszony do radzenia sobie z tymi potwornymi bakteriami ładnie się uodparniał - co jeszcze ważne nie faszerowano nas idiotycznymi ilościami antybiotyków przy takich rzeczach jak katar czy inne wirusowe paskudztwo. Nie, nie mam zamiaru twierdzić iż powszechny dostęp do leków jest zły, po prostu stwierdzam fakt - ludzie byli jakoś odporniejsi.

 

Budowanie baz, trzepak, czy rozwiązywanie problemów za pomocą szarpaniny (zamiast ton pseudointeligentnego hejtu) też miało swoje plusy. Wiele plusów. Tak wiele, iż ewentualne podbite oko, czy strupy na kolanach są minusem o którym ledwie się pamięta, no chyba że były wyjątkowo spektakularne - sam miałem jedną akcję na boisku - wiecie, takim starym, chropowatym betonowym, według dzisiejszych standardów śmiertelnie niebezpiecznym po której wyglądałem jak terminator - zdarty lewy łokieć, kolano i imponujący krwiak na lewej stronie czoła. Naturalnie gra została przerwana, ale tylko na chwilę - skoro nie umierałem to kopaliśmy piłkę jeszcze jakiś czas, co z tego, że 3/4 drużyny miało jakieś kontuzje :D. To dodawało grze smaku. (Skoś go! SKOOOOOOŚ!)

 

Czy dzisiaj jest pod tym względem gorzej? Może nie tyle gorzej co inaczej. Widzi się mniej dzieciaków na podwórkach, a czasami jak mam okazję zobaczyć jakieś jeżdżące na rolkach/wrotkach/jakkolwiek-się-ten-badziew-nazywa to się zaczynam zastanawiać, czy przypadkiem mechów nie zaczęto produkować tak jest opatulone w ochraniacze. Naturalnie są i tacy którzy jeżdżą normalnie i na całe szczęście nadal jest ich więcej.

 

Faktem jest, że tamte czasy nie wrócą. Czy szkoda? Trochę na pewno tak. Ale zawsze możemy je wspominać, bo na pewno są tego warte. I pier.... bezpieczeństwo :D

 

Triste - dodaj do listy gumę Turbo czy Kaczor Donald z krótkimi komiksami :D No i nieśmiertelne resoraki. Ileż się tym człowiek nahandlował, żeby zdobyć to co chciał. Nie wspominając już o tak starodawnych zabawkach jak kolejki elektryczne czy niezapomniane "małe żołnierzyki"... te bitwy, gdzie się w adwersarzy świgało klockami :D

 


Jeśli ktoś twierdzi, że ma "mocną głowę" (czym, rzecz jasna się chwali), to tak na prawdę jest o krok od bycia alkoholikiem. Nie przesadzam.

 

Sądzę, że przesadzasz. Sam należę do takich, którzy mają "mocną głowę" - to fakt stwierdzony i potwierdzony przez kilku nieszczęśników z tego forum, którzy stanęli ze mną w szranki, a nie uważam, żebym był o "krok od bycia alkoholikiem". To samo mogę powiedzieć o wielu moich znajomych, którzy również mają łeb ze stali, ale od alkoholizmu dzieli ich naprawdę daleka droga.

  • +1 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Matko, Triste właśnie tego wrzeszczenia pod płotem na sąsiada mi najbardziej brakuje :pinkie4:  A i tak najlepsze było to, że mieszkając dosłownie pod lasem mieliśmy mnóstwo miejsca do zabawy, ulubionymi były podchody i budowa szałasów. Teraz dzieciaki zbyt dużo czasu spędzają przy komputerze, kiedy ja miałam te dwanaście lat to przychodziło się ze szkoły, jadło obiad, oglądało ulubiony serial (ReBoot <3) a potem pędziło się na dwór i już cię do wieczora nie było.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Moje dzieciństwo, to bardziej przypada na przełom tysiącleci, z przewagą początku XXI wieku. Owszem, tęsknię. To były najpiękniejsze czasy mojego życia i raczej nic tego nie zmieni. Byłem wtedy, jak czysta, biała kartka, wielu rzeczy się nie wiedziało, wszystko dużo bardziej pasjonowało. I było całe rodzeństwo do zabawy. I bardzo lubię seriale, muzykę, filmy, kreskówki z tamtego okresu.

I wtedy jeszcze żyły dwie moje babcie i dziadek. Teraz nie ma żadnego z nich.

Edytowano przez SebastianRichCountryOwner

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Za X lat osoby, które teraz mają teraz 8 lat powiedzą: "my to mieliśmy dzieciństwo. A teraz co? Jakieś hologramy 3D, pendrive 100 TB,,, My musieliśmy kombinować. Filmy "super ultra 48k"..." Każdy wspomina swoje dzieciństwo na zasadzie: "a moja mama jest najlepsza" :cheese: 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tak, tylko że "my" żyliśmy głównie na podwórkach, obecne pokolenie "żyje" tylko na ekranach tabletów, pecetów i komórek. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość

JEZU NIE WYTRZYMAM ZARAZ

 

BO DZISIEJSZA MŁODZIEŻ TO TYLKO TE TABLETY I INTERNET, ZA MOICH CZASÓW TO TAK NIE BYŁO, BO KOMPUTERY WYMYŚLONO W 2004 ROKU DOPIERO, INTERNET NIEWIELE PÓŹNIEJ

 

LATA 90. TAKIE SUPER, WSZYSTKO MOGŁO BYĆ ZABAWKĄ, A TERAZ TO JAKIEŚ ATESTY SRESTY, BO PO CO SPRAWDZAĆ, CZY W LAKIERZE NA SAMOCHODZIKU NIE MA OŁOWIU? NAJWYŻEJ SIĘ DZIECKO ZATRUJE, KOGO TO OBCHODZI

"MY PO PROSTU WIEDZIELIŚMY, ŻE KRETA NIE MOŻNA JEŚĆ" - NO PATRZ PAN, BO PRZECIEŻ TERAZ TO DZIECIAKI ROBIĄ NA TYCH JUTUBACH "ROZPUSZCZALNIK CHALLENGE", JAKIE GŁUPIE TE DZIECI WSPÓŁCZESNE

NO I PO CO ZAPINAĆ PASY W AUCIE, NAJWYŻEJ PRZY STŁUCZCE WYPADNIESZ PRZEZ PRZEDNIĄ SZYBĘ, ALE TO NIC, MAMA I TATA ZROBIĄ SOBIE NOWE DZIECKO

PODOBNIE BRAK KASKU ROWEROWEGO - NAJWYŻEJ MAŁY PAWEŁEK ROZETNIE SOBIE ŁUK BRWIOWY, CO TAM

 

Może pora wyjąć ten kij nostalgii z dupy i zorientować się, że niekoniecznie tęsknisz za jakimiś tandetnymi karteczkami do wymiany, ale za czasami dzieciństwa, które były prostsze, bez większych trosk, gdzie największym problemem, było to kto stanie na bramce, jak będziecie grać w gałę albo czy zdążę dziś na Czarodziejkę z Księżyca czy co za badziew wtedy się oglądało.

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dopiero pod koniec zauważyłeś, że masz Capsa wciśniętego :v ....  W dzisiejszych czasach jest sporo hipokryzji, wmawiają wszystkim, że wszystko jest be i jest niebezpieczne, tak jakby zapomnieli, że dawniej dzieciaki jadły owoce prosto z ziemi, jeździły bez "pancerzy" na rowerach, rolkach, itd, w samochodach nawet pasów, ani tym bardziej fotelików nie było, a jakoś dzieciaki żyły, nie było tak, że 8/10 dzieciaków umierało przed 15 rokiem życia... :dunno:  Teraz place zabaw są puste i zarastają trawą, boiska są bardzo rzadko używane, ponieważ zdecydowana większość siedzi w domach i jest to potwierdzone, przez wszystkich moich znajomych, którzy mają dzieciaki, które wolą pograć na komórce, niż wyjść na dwór...

Btw, "bez większych trosk", to dzisiejsza młodzież ma jakieś "troski"???

" BO KOMPUTERY WYMYŚLONO W 2004 ROKU DOPIERO, INTERNET NIEWIELE PÓŹNIEJ " Dla twojej informacji... W tamtych czasach komputer był czymś rzadkim w domach, 1 lub 2 osoby na trzydziestoosobową klasę miała komputer, a o internecie, można było tylko śnić i marzyć, dlatego były kafejki internetowe, które nie były darmowe, więc nikt nie siedział tam całymi dniami...

Edytowano przez BiP
  • +1 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
12 godziny temu BiP napisał:

Tak, tylko że "my" żyliśmy głównie na podwórkach, obecne pokolenie "żyje" tylko na ekranach tabletów, pecetów i komórek. 

 

To samo mówiono gdy do powszechnego użytku weszły książki.

Edytowano przez Talar
  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To samo też mówili pewnie, gdy wynaleziono telewizję, ale nawet w erze książek i telewizji, dzieciaki nie siedziały non stop w domu. Po za tym, książkę można było zabierać ze sobą wszędzie, więc...

Edytowano przez BiP

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
9 godzin temu BiP napisał:

Dopiero pod koniec zauważyłeś, że masz Capsa wciśniętego

 

...ale ty wiesz, słonko, że to tak specjalnie jest dużymi literami napisane i bez kropek, bo byłem podirytowany kolejnymi wspominkami na temat """cudownych""" lat 90.?

 

9 godzin temu BiP napisał:

w samochodach nawet pasów, ani tym bardziej fotelików nie było, a jakoś dzieciaki żyły, nie było tak, że 8/10 dzieciaków umierało przed 15 rokiem życia...

 

Pisałem o tym wyżej, ale się powtórzę - ty NAPRAWDĘ bronisz braku pasów z tyłu? Myślisz może, że ich wprowadzenie to była jakaś paranoja przemysłu motoryzacyjnego? Nie, wprowadzili je, tak jak wcześniej pasy na przednich fotelach, bo zobaczyli statystyki katastrof drogowych, obrażeń pasażerów itp., którym można było zapobiec (albo przynajmniej załagodzić) zapiętymi pasami.

Swoją drogą, z ciekawości sprawdziłem, w których latach w krajach Europy zaczęto upierać się na pasy z tyłu auta.

W dziewięćdziesiątych. Co za przypadek.

 

9 godzin temu BiP napisał:

Teraz place zabaw są puste i zarastają trawą, boiska są bardzo rzadko używane, ponieważ zdecydowana większość siedzi w domach i jest to potwierdzone, przez wszystkich moich znajomych

 

No patrz pan, a ja (i to nie z drugiej ręki) mogę ci powiedzieć, że w ładne dni na placach zabaw, na których ja się kiedyś bawiłem, nadal jest dużo dzieci.

 

9 godzin temu BiP napisał:

wszystkich moich znajomych, którzy mają dzieciaki, które wolą pograć na komórce, niż wyjść na dwór...

 

I to jest wina współczesnych pokoleń, że twoi znajomi nie umieją wychować dzieci, tak jakby chcieli?

 

9 godzin temu BiP napisał:

Btw, "bez większych trosk", to dzisiejsza młodzież ma jakieś "troski"???

 

Każde pokolenie ma jakieś troski. Poza tym, chodziło mi o to, że obecnie, w życiu dorosłym masz troski, ale niech będzie, może niejasno to napisałem.

 

9 godzin temu BiP napisał:

Dla twojej informacji... W tamtych czasach komputer był czymś rzadkim w domach

 

Mhm. Bo osoby wkraczające obecnie w trzecią dekadę życia w ogóle nie wspominają żadnych maszyn. Nikt nie miał Commodore'a, Amigi czy wspominanej do znudzenia podróbki Famicoma, czyli "kultowego" Pegasusa. No nikt.

(No dobra, Pegasus i Amiga to raczej nie są komputery, ale nadal elektronika).

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu Ślimak Żarówa napisał:

...ale ty wiesz, słonko, że to tak specjalnie jest dużymi literami napisane i bez kropek, bo byłem podirytowany kolejnymi wspominkami na temat """cudownych""" lat 90.?

Domyślałem się, ale jednak miałem nadzieję, że jesteś już dużym chłopcem, kontrolującym emocje, a tym czasem to emocje kontrolują ciebie... (Długo czyściłeś klawiaturę :ming: po napisaniu posta?). Ps serio myślałeś, że zrobisz na mnie wrażenie, pisząc z dużej litery i bez kropek :facehoof: A może w szkole nie przerabialiście tego, że dyskusję wygrywa ten, kto ma mocniejsze argumenty, a nie ten co głośniej się wydziera, lub ten kto napisze większą czcionką niż oponent? No mniejsza z tym :dunno: 

5 godzin temu Ślimak Żarówa napisał:

Pisałem o tym wyżej, ale się powtórzę - ty NAPRAWDĘ bronisz braku pasów z tyłu?

Pisałem o tym wyżej, ale się też powtórzę...

 

 

Gdy się te posty przeczyta ze zrozumieniem... Będzie można wywnioskować, że jestem przeciwny obecnej hipokryzji na temat przesadnego bezpieczeństwa...

Nie wiem, to jakiś fetysz dotyczący tych pasów? Już pisałem, że jest to tylko jeden z kilku przykładów, które są skrupulatnie pomijane... :v

5 godzin temu Ślimak Żarówa napisał:

No patrz pan, a ja (i to nie z drugiej ręki) mogę ci powiedzieć, że w ładne dni na placach zabaw, na których ja się kiedyś bawiłem, nadal jest dużo dzieci

No popatrz, a ja z własnych obserwacji, twierdzę że place pustoszeją...

5 godzin temu Ślimak Żarówa napisał:

I to jest wina współczesnych pokoleń, że twoi znajomi nie umieją wychować dzieci, tak jakby chcieli?

Widząc ile gimbazy siedzi całymi dniami na forach, mogę stwierdzić, że jest to powszechne u większości rodzin.

5 godzin temu Ślimak Żarówa napisał:

Mhm. Bo osoby wkraczające obecnie w trzecią dekadę życia w ogóle nie wspominają żadnych maszyn. Nikt nie miał Commodore'a, Amigi czy wspominanej do znudzenia podróbki Famicoma, czyli "kultowego" Pegasusa. No nikt.

Wspominają i...? Ja też wspominam, ale co to ma do tematu?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
25.08.2016 at 23:43 BiP napisał:

Ps serio myślałeś, że zrobisz na mnie wrażenie, pisząc z dużej litery i bez kropek

 

Nie, to jest dla ukazania emocji znanej jako złość. Podirytowanie. Nie obchodzi mnie, co robi na tobie wrażenie.

 

25.08.2016 at 23:43 BiP napisał:

dyskusję wygrywa ten, kto ma mocniejsze argumenty, a nie ten co głośniej się wydziera

 

Ale ty nie masz żadnych argumentów, tylko głupie spostrzeżenia. 

 

25.08.2016 at 23:43 BiP napisał:

Będzie można wywnioskować, że jestem przeciwny obecnej hipokryzji na temat przesadnego bezpieczeństwa...

 

Ale ja rozumiem, o co ci chodzi, tyle że "hipokryzja" to dosyć nietrafne określenie. Tak jak pisałem wyżej - naprawdę dziwisz się, że ktoś spojrzał na te zdarte kolana i dzieci skaczące na tylnych siedzeniach auta i pomyślał, że mooooooże powinniśmy wymyślić coś, co pomoże nam chronić nasze dzieci, najdroższe nam stworzenia, krew z naszej krwi?

Przesada w jakąkolwiek stronę jest niezdrowa, wiadomo, nie mówię, że od razu należy dzieci w gąbkę owijać, jak chce wyjść pojeździć na rolkach, ale ochraniacze naprawdę nie zaszkodzą w razie ewentualnego (specjalnie dla ciebie podkreślę - EWENTUALNEGO) wypadku bądź wywrotki na asfalt.

Zdarte kolano nie czyniło cię bardziej męskim. Trudno być męskim mając 12 lat.

 

To jest trochę tak, jakbyś się upierał, że nie musisz myć rąk po pobycie w łazience, bo przecież nie umrzesz. No raczej nie, ale jeżeli masz trochę zdrowego rozsądku, to jednak bierzesz to mydło do ręki.

 

25.08.2016 at 23:43 BiP napisał:

Widząc ile gimbazy siedzi całymi dniami na forach, mogę stwierdzić, że jest to powszechne u większości rodzin.

 

Widzisz - teraz napisałeś "gimbazy". W pewnym wieku wyrastasz z dziecinnych zabaw, bo już ci nie wypada. Możesz próbować wysyłać 15-latków na dwór, ale dokąd chcesz, żeby poszli? Na plac zabaw? Najpewniej skończą w jakimś centrum handlowym.

 

25.08.2016 at 23:43 BiP napisał:

Wspominają i...? Ja też wspominam, ale co to ma do tematu?

 

Pisałeś, że kiedyś komputer był rzadki w domach. Powiedziałbym, że był... nieczęsty. Nie był tak powszechny jak obecnie z wielu powodów, ale nie udawajmy, że nikt w latach 90. nie grał na kompie. Były wojenki Commodore'a z Amigą, były nawet pisma branżowe - był jakiś rynek komputerowy.

Jakbyś napisał, że obecnie młodzież siedzi przed komputerem więcej niż kiedyś, to bym się zgodził, bo obecnie masz tani i szybki internet, Wi-Fi, szybkie komputery, gry w dystrybucji cyfrowej za bezcen, media społecznościowe i tak dalej.

Czasy się zmieniają. Na lepsze lub gorsze, ale zmieniają.

 

I na koniec:

 

25.08.2016 at 23:43 BiP napisał:

Domyślałem się, ale jednak miałem nadzieję, że jesteś już dużym chłopcem, kontrolującym emocje

 

Nie zniżaj się do takich zagrywek, pisząc posta na forum o kolorowych konikach, z awatarem z królikiem z animowanego filmu dla dzieci.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu Ślimak Żarówa napisał:

Nie, to jest dla ukazania emocji znanej jako złość. Podirytowanie.

I to właśnie odróżnia dzieci od dorosłych... Dorośli nie okazują w tak dziecinny sposób swej złości :v Po za tym, są fora, gdzie miałbyś już warna, lub nawet bana, za takie pisanie.

4 godziny temu Ślimak Żarówa napisał:

Nie obchodzi mnie, co robi na tobie wrażenie

Mnie natomiast nie obchodzi, co ciebie irytuje, czy wkurza.

4 godziny temu Ślimak Żarówa napisał:

Ale ty nie masz żadnych argumentów, tylko głupie spostrzeżenia.

Ciekawe skąd ta pewność, skoro ty tamtych czasów nawet nie znasz? Ty miałeś "aż" 5 lat gdy te lata mijały, więc z nas dwóch chyba poznałem je nieco lepiej... A jakie ty masz argumenty? "Tak nie było, bo ja tak mówię"?

4 godziny temu Ślimak Żarówa napisał:

powinniśmy wymyślić coś, co pomoże nam chronić nasze dzieci, najdroższe nam stworzenia, krew z naszej krwi?

Tak racja, tylko że największą ochroną jest "myślący" kierowca, który jeździ zgodnie z przepisami ruchu i wówczas, taki właśnie kierowca stanowi najlepszą ochronę.

4 godziny temu Ślimak Żarówa napisał:

Zdarte kolano nie czyniło cię bardziej męskim.

Tak, ale jak ktoś upadł i zdarł kolano, to wówczas pamiętał później jak upaść, aby tego kolana nie poobcierać ponownie.

 

4 godziny temu Ślimak Żarówa napisał:

Nie zniżaj się do takich zagrywek, pisząc posta na forum o kolorowych konikach, z awatarem z królikiem z animowanego filmu dla dzieci.

Tak, ale jednak ja umiem wyrażać emocje nieco inaczej, niż jak internetowe dzieci pisząc z dużych liter i olewając ortografię itd, bo są teraz "źli"... Jak widzisz, można...

Ps. To nie awatar czy sygnaturka jaką sabie ustawisz, świadczy o byciu dorosłym, lecz zachowanie...

Edytowano przez BiP

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Na słowo lata 90 pierwsze co mi przychodzi na myśl to król lew i szał karteczkowy w szkole czy na podwórku z postaciami z tego filmu. 

A poza tym okres ten kojarzy mi się z: - jeżdżeniem rowerami po całej okolicy często przez całe dnie; - graniem w piłkę, w kwadrata, państwa miasta itp na łąkach i ulicach; - paleniem ognisk i pieczeniem kiełbasek (plus ekstra samodzielna organizacja drewna, rusztu); - przesiadywanie do późna w nocy z towarzystwem z okolicy na ławkach czy podwórku; - rysowaniem kredą po ulicy; - konsolą pegazus; - uczeniem się obsługi komputera (msdos, norton commander aby włączyć jakąś gierę); - pomaganiem rodzicom w sprzątaniu i innych pracach domowych; - pomaganie dziadkom podczas żniw;  i długo by tak wymieniać...

 

Dla takiego starego konia jak ja, lata 90 zahaczają o końcówkę wczesnego dzieciństwa i kończą się na wczesnej młodości, a więc jest to okres który tak czy siak się będzie miło i z sentymentem wspominać - mózg upiększa nasze wspomnienia :D 

 

Doskonale pamiętam czasy gdy komputerów czy konsol praktycznie nikt nie miał, pamiętam także co się działo z dzieciakami u których w domach takie urządzenia się pojawiały - stąd mam porównanie. Jak kiedyś (heh z 20 lat temu) przejeżdżając ulicą mojej miejscowości w lecie pełno było dzieciaków biegających po okolicy, jeżdżących na rowerach. Niestety od dłuższego czasu latem (jak i każdą porą roku) panuje totalna pustka - jakieś wyludnienie.

 

Osobiście uważam że wszystko jest dla ludzi (nawet oglądanie bajki o kolorowych kucykach :pinkie4:) ale z umiarem. Rodzice coraz bardziej idą na łatwiznę, kupują dzieciakom różne gadżety aby się czymś zajęły, a dzieciaki z kolei przechwalają się jakie to cudo nie mają i spirala się nakręca. Mały brzdąc nie umiejąc jeszcze czytać ani pisać, dzięki IT zostaje wkręcony w machinę przeróżnych gier, które a jakże są dla nich wciągające, ale rodzice powinni o tym wiedzieć (może by tak ktoś na naukach przedmałżeńskich raczył im o tym powiedzieć/przypomnieć) że umysł dziecka w tym właśnie okresie kształtuje się na całe życie. I zamiast poznawać świat, zadawać się z grupą rówieśniczą wolą siedzieć przed tabletem czy kompem nie robiąc absolutnie nic pożytecznego. Takie coś rośnie, dla rodziców jest to wygodne bo nie zawraca im za bardzo głowy i w rezultacie w wieku kilkunastu lat jest człowiekiem upośledzonym: nie znosi gdy czegoś się od niego wymaga, robi wszystko na odwal aby szybciej, nie wymaga nic od siebie, wszystko mu się należy, nie mówiąc już o pogiętej, ukształtowanej głównie przez gry, a także dzięki poczuciu bezkarności w sieci, moralności.(przytoczyłem tu skrajny przypadek) Sądzę że to właśnie internet i powszechna, szybka komunikacja na odległość są, poza oczywiście rodzicami, głównymi winowajcami ukształtowanego poczucia braku odpowiedzialności za swoje działania (dziecko siedząc np: na forum pisze co chce, bluzga jak chce i na kogo chce, bez jakichkolwiek konsekwencji). Nie mówiąc już o stopniowym zatracaniu czegoś takiego jak poszanowanie czyjejś pracy, rzetelności -  wszystko się należy, za darmo, bez jakiegokolwiek wysiłku i to natychmiast, a jak nie to bunt i opętańcze wrzaski. 

Nie zmienia to jednak faktu że winę za rozwój i wychowanie swoich pociech ponoszą rodzice, którzy idą na łatwiznę. Widząc jak dzieciak jest nadmiernie zaabsorbowany tabletem czy komputerem powinni zareagować: albo ograniczyć dziecku spędzany czas przed tymi urządzeniami albo pokazać że można je wykorzystać w inny sposób; bardziej twórczy - co wydaje się być zdecydowanie lepszym rozwiązaniem. Rodzic w takiej sytuacji powinien starać się pokazać że warto zajmować się w życiu czymś rzeczywistym, że warto w jakichś konkretnych umiejętnościach się doskonalić (choćby rysowanie).

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To teraz ja się wypowiem. Sam dość średnio pamiętam lata 90 te choć jestem z 1994 roku.

Ale zgadzam się z BiP-em w całej rozciągłości. Sam pamiętam jak nie raz się potłukłem lub zdarłem kolano na deskorolce .

Tak samo moje  marzenia z tamtych lat bardzo chciałem mieć Motorynkę Romet Pony :soawesome: , pamiętam jak z Ojcem i Chrzestnym szukałem po wioskach kto miał by takową do sprzedania, ale albo drogo albo już jej nie było. Skończyło się na Romecie kadecie, i to były dopiero czasy kiedy nie dostawałem do ziemi.

Wymieniłem oryginalne siedzenie na takie od roweru (jest niższe) odpalałem maszynę , stawałem na schodku lub stołku wrzucałem jedynkę i jeździłem po podwórku lub drodze dojazdowej. Dziś nie wiem czy rodzic dał by 6 latkowi pojeździć motorowerem a co dopiero bez kasku. Zawsze też chciałem mieć komputer , ale wiadomo za drogi. Rodzice kupili mi podróbkę pegazusa słynnego "Terminatora " z kartridżem 1 in 99999999999999999 podłączyłem pod mojego czarno-białego Unimora Neptuna i heja rypanie w mario aż się zasilacze paliły i joystiki łamały .Ech...... dziś mówi się o nie wiadomo jakach grach a kiedyś proste 8 bitowe mario cieszyło.Jest jeszcze jedna rzecz która smuci mnie w dzisiejszych czasach , niby mamy faceboooka , fandom , fora itp ale nie ma tej interakcji co kiedyś. Kiedyś było tak że zbierało się ze znajomymi i gdzieś szło , a teraz niby możemy z kimś pogadać a mamy trudności z interakcją i samotnością.

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Fakt, były to czasy gdy komputer był czymś nieosiągalnym, a internet... O internecie wielu nawet nie wiedziało, ja pierwszy raz się dowiedziałem o jego istnieniu w pierwszej klasie podstawówki i to w szkole na informatyce, pierwszy raz używałem internetu :v Później były różne kafejki. Mimo braku internetu, czy komputera, to się z kolegami bawiło na podwórkach, lub na boiskach i za to cenię sobie tamte czasy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu KamilPL 94 napisał:

Zawsze też chciałem mieć komputer , ale wiadomo za drogi. Rodzice kupili mi podróbkę pegazusa słynnego "Terminatora " z kartridżem 1 in 99999999999999999 podłączyłem pod mojego czarno-białego Unimora Neptuna i heja rypanie w mario aż się zasilacze paliły i joystiki łamały .

Pegasus był jedną z podróbek Famicomu - konsoli Nintendo :) Raczej nie można mówić o podróbce podróbki. A skoro już się wypowiadam. Denerwuje mnie moda na memy "gimby nie znajo". "Znajo" czy nie "znajo" - co z tego? Każdy żył w swoich czasach. Dziadkowie mówili: "za moich czasów...", co wielu denerwowało. Mnie denerwuje właśnie hasło "gimby nie znajo", mimo że sam mógłbym stworzyć 100 takich memów :)  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się