Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Guest Ziemowit

Szary Zakątek [GRA]

Recommended Posts

Guest Ziemowit

 

12 Kwietnia, Poniedziałek. 7:25 

 

Poranek rozpoczął się od gruchania grupki szarych gołębi, które było słuchać w każdym miejscu smutnej, opuszczonej dzielnicy. Aureliusz ubrał krótkie kratkowane spodnie do kolan, oraz białą koszulę. Zabrał się za jedzenie śniadania, a po jego skonsumowaniu boso wyszedł z mieszkania. Stukot niezbyt wielkich stóp było słychać w całej kamienicy, co zresztą potwierdzało teorię o strasznie cienkich ścianach, przez niektórych nazywane "papierowymi". Po wyjściu z budynku skierował się do szkoły, która mieściła się tuż za slamsami. Przywitał się ze swoimi znajomymi i usiadł na ławce przed budynkiem. Od z tyłu ławki poczuł kopnięcie na chwilę stracił równowagę, lecz nie upadł na chodnik. Odwrócił się i poczuł uderzenie pięścią w brzuch po, którym już upadł, jednak przed tym zdarzeniem zauważył twarz Joachima - chłopaka, który najprawdopodobniej zabił jego ojca. - Dzień Dobry - przywitał się wrednym głosem. - Gdzie twoi upośledzeni znajomi? - zapytał śmiejąc się. 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Można było pomyśleć że tutejszy woźny jest wariatem. Była to w stu procentach prawda. Był walnięty. W pełni niepoczytalny. No ale po kolei. 

Poranek mężczyzny zaczął się o 5:30 kiedy to przed szybkim prysznicem nasypał do miski podpisanej Edward, ziarna słonecznika, pestki dyni i kilka innych. Czarny kogut zajął się jedzeniem a mężczyzna zaczął przygotowania. Po kąpieli ubrał się w swoje standardowe ubrania czyli materiałowe spodnie, skórzane buty pod kostkę, pasiaste skarpetki i czarny sweter i rękawiczki bez palców. Zjadł wczoraj przygotowane kanapki wziął swój kij (a raczej laskę, mającą jakieś dwa metry) i wyszedł z domu.

Dochodziła 7:30 kiedy docierał do szkoły. Zobaczył tam że jakieś chłopaki się biją. Co zrobił Medard? Podszedł do nich po czym temu który się śmiał przywalił w tył głowy kijem który ze sobą nosił. Ale żeby nikt nie pomyślał że jest obrońcą uciśnionych, temu leżącemu na ziemi walnął dołem kija w udo. 

- Te, gównażeria. Co mi to za burdy robicie? Wypad mi stąd bo jak wam kopa w rzyć zasadzę to się nakryjecie girami. - powiedział ostro. 
Nikt nie wiedział czemu on zawsze był w takich miejscach, skąd wszystko wiedział i skąd umiał to wszystko co umiał. Jedni uważali że szpieguje ludzi, inni że to konszachty z diabłem. Prawda była taka że macie się tym nie interesować wypierdki. 

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kajetan od jakiegoś czasu miał problemy ze snem i tym razem również praktycznie nie zmrużył oka w nocy. Wstał wyglądając jak chodzący trup i tak też się czuł. Jego ciało wykonywało wpojone w nawyk czynności: jadł, mył się i ubierał, chociaż nie myślał przy tym w ogóle i gdy był już w drodze do szkoły, poczuł że coś jest nie tak. Popatrzył w dół na swoje stare, zniszczone trampki, jednak mimo to jego mózg widocznie nie zakodował sobie, że ma ubrany lewy but na prawą nogę i na odwrót. Jego zdałniony, niewyspany mózg uznał, że wszystko jest jak najbardziej w porządku i nastolatek ruszył dalej. Przed szkołą zobaczył woźnego bijącego kijem dwóch chłopaków z jego szkoły.

-Dzień dobry! - powiedział z uśmiechem. Powinien zdecydowanie więcej spać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

(Mogłeś dać do góry link do zapisów w sumie)

Roze obudziło miauczenie wygłodniałego kota, który najwyraźniej ma głęboko gdzieś fakt, że przerywa komuś sen.

Przeciągnęła się, wstała z łóżka, pogłaskała kota po głowie i na wpół przytomna poszła nasypać karmy do miski.

Wyjęła głęboki talerz z szafki, nalała do niego mleka i dosypała płatki, zamieszała kilka razy łyżką, potem wzięła swoje ciuchy i poszła pod prysznic.

Kiedy wyszła spakowała swój plecak, wzięła drugie śniadanie, owinęła szyję ulubionym szalikiem i wyszła.

Kocur towarzyszył jej aż do ostatniego zakrętu ,a potem zniknął za rogiem.

Dziewczyna szła lekko speszona w stronę szkoły gdzie zobaczyła najpierw dwójkę bijących się chłopaków, przeraziło ją to troszkę, a kiedy dołączył ten dziwny facet to już w ogóle była zszokowana, stała nieopodal i przyglądała się.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Ziemowit

- Yyy, panie Sławomirze - niepewnie zaczynał przemawiać długowłosy chłopak. Chłopacy bijący go uciekli, więc to Aureliusz zaczął odczuwać dziwny, a zarazem przerażający wzrok woźnego. - Czy jak pan tam miał.... Mniejsza, o to. Usiadłem sobie na ławce, a ten pojeb walnął mnie pięścią w twarz. - oznajmił nieco przerażony. Następnie podrapał się po głowie i sztucznie uśmiechnął się do Woźnego. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Ja ci karyplu dam nazywać mnie Sławomirem! Jak ci zaraz pieprzne to policzysz każdą gwiazdę w andromedzie! - wycedził wściekle podnosząc kij do góry z zamiarem uderzenia chłopaka. Na całe szczęście usłyszał dzień dobry, na co prawie natychmiast zaniechał ataku i uśmiechnął się serdecznie do osoby która go przywitała.

- A dzień dobry. Dzień dobry. - powiedział przyjaźnie. Potem spojrzał na Aureliusza. - A ty wypad mi stąd. - pogroził jeszcze kijem i odszedł. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Ziemowit

- Ale, psze pana... To zjebany dres jest ten co mnie uderzył. A tak w ogóle czemu pan jako ofiarę wybrał mnie, a nie tego co mnie zaatakował. - chłopak nabrał pewności siebie. - A w ogóle czemu pan tak zdenerwowany, dzień ładny, słońce świeci. A pan to jest bardzo pogodny człowiek i jak wszyscy pana widzą już im się robi miło - próbował odratować sytuację chłopak. Uśmiechnął się życzliwie do woźnego i swoje bose stopy oparł o ławkę. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Roza czaiła się chwilę, bała się podejść kiedy był przy nich agresywny chłopak, ale skoro odszedł już nic nie stoi jej na drodze. 

Podeszła do ławki, przy której byli woźny i jakiś obcy chłopak.

Uśmiechnęła się do woźnego - Dzień Dobry panu, widziałam całą akcję , bardzo mi się podobało jak wypędził pan tamtego chłopaka.

- A tobie, nic się nie stało? - Zapytała chłopaka.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Ziemowit

- Nic, zupełnie nic - uśmiechnął się chłopak otrzepując się od kolan do stóp z piachu. Posyłał sympatyczny wyraz twarzy woźnemu i dziewczynie. Poprawił fryzurę, wypił łyk wody. Butelkę też lekko przechylił do woźnego z chęcią podania mu napoju. Długo przyglądał się dziewczynie, która zapytała się o jego stan. Ten wstał z ławki i lekko otarł się o Rozę. - Oj przepraszam - oznajmił z radosną miną. Usłyszawszy dzwonek na lekcję, chłopak wbiegł po schodach. Spotkał się po drodze z krytyką ubioru, wyglądu czy wyśmiewaniem chodzenia boso, ale nie przejmowało go to. 

 

@Mały Hehesz @Cassidy @@Ja 

 

Weszliście do klasy. Od razu w oczy wpadł wam nowy uczeń zwany Aureliuszem. Nauczycielka na sam początek przedstawiła go. Większość zbyt się tym nie przejęła. W sali było słychać tylko jakieś szepty, lecz nie dotyczyły one chłopaka. Do czasu, gdy do gry nie wszedł Joachim. - Ej, ziomki patrzcie jaki pajac. Chodzi boso, ubrany w średniowieczną odzież. Dureń. - zaśmiał się Joachim, a za nim połowa klasy. Widać było, iż słowa Joachima mają duży wpływ na klasę co zaniepokoiło nowego ucznia. 

 

@Mephisto The Undying 

 

Przed szkołą błąkał się podejrzany mężczyzna. Dreptał po chodniku w prawo i lewo już od godziny. Po jakimś czasie wszedł na teren szkoły. Widząc dziwnego mężczyznę, szybko podbiegł do niego. - Witaj Medardzie. Dawno się nie widzieliśmy. - powiedział mrocznym szeptem, wyjmując nóż z kieszeni. - Dasz mi może kluczę do wszystkich sal. W przeciwnym razie spodziewaj się noża w swojej malutkiej główce - odepchnął Medrarda. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Powiedz mi, widziałeś kiedyś własną dupę od środka? Bo jeśli będziesz się tak zachowywać to mogę ci to zapewnić całkowicie gratisowo. - w tym momencie napastnik mógł poczuć jak coś boleśnie wbija kilka ostrych szponów w jego kark, był to Edward, czarny kogut należący do Medarda. To dało woźnemu czas na uderzenie mężczyzny miotłą, w brzuch. Zaraz potem poprawił kopnięciem w kroczę i kolejnym ciosem miotłą, w rękę z nożem. Kogut zeskoczył, w jego małych czerwonych ślepiach było widać szaleństwo. Podobnie zresztą jak u swojego pana. - Wynocha z mojego trawnika. - powiedział wyjmując spod swetra rewolwer, staromodny, ale zapewne działający. 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kajetan nadal zaspany, niezbyt ogarniał co się dzieje wokół niego. Zmieniło się to w momencie, w którym usłyszał śmiechy osób z klasy. Dopiero wtedy zaczął się rozglądać i odnajdywać w rzeczywistości. Wyśmiewali się z biednie ubranego chłopaka, który chodził na boso. Kajetan sam nie miał najlepszych ubrań i też był dosyć biedny, jednak nie wyróżniał się aż tak. Mimo swojej drobnej postury i małej siły, chłopak był niesamowicie odważny i pewny siebie, dzięki czemu często wplątywał się w tarapaty.

- Sam jesteś dureń, jak wyśmiewasz się z innych - powiedział głośno, wstając i ukazując swój dość niski wzrost, co wyglądało dość komicznie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Roza pisała coś w swoim zeszycie i Szkicowała wszystko co przyszło jej do głowy. Pani przedstawiała wtedy nowego ucznia - hmm czy to nie przypadkiem ten chłopak, na którego wpadłam, sądząc po jego ciuchach to na pewno on - myślała, wtedy usłyszała jak Joachim zaczyna obrażać chłopaka. Nie wiedziała co zrobić z jednej strony chciałaby pomoc nowemu, a z drugiej nie chce się narażać. Myślała tak chwile miętoląc długopis w dłoni. Kiedy chciała się odezwać usłyszała huk przewrpconego przez Kajetana krzesła który wyrwał się jak dziki i krzyczał teraz na Joachim'a. Siedziała więc i obserwowała całe zajście.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Ziemowit

- Kajetan - zaczęła wychowawczyni - Nie obrażaj Joachima. - zwróciła uwagę nauczycielka, która była koleżanką jego mamy. Prawdopodobnie, dlatego Joachim nie był traktowany przez nauczycielkę konsekwentnie. Wychowawczyni wskazała mu miejsce obok Rozy. Uczeń przemaszerował i usiadł koło dziewczyny. Schylił się, by rozpakować książki. Uważał to za cud, iż udało się kupić potrzebne podręczniki. Postanowił zagadać do koleżanki z ławki. - Cześć - szepnął do niej. - Jestem Aureliusz, miło cię poznać - uśmiechnął się niepewnie. 

 

@Mephisto The Undying

 

Mężczyzna leżący na trawie spanikował, lecz nie dał rady uciec. - Yyym, przepraszam - mówił zdyszały. - Widziałem jak pan obraził tego biednego gówniarza, dobra robota. Mogę chociaż prosić o, no, yyyy. O jego dane ze szkoły. Nazywa się on Aureliusz, ale nazwiska zapomniałem. Jeszcze był chyba, no, ten - ze strachu zapominał imiona. - Krzysztof, Roman... Nie! Kajetan. Jego dane, też mi są potrzebne. I jeszcze takiej dziewczyny. Chyba Danuta miała na imię... - ledwo co mówił leżący na trawniku mężczyzna. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Powiedziałem ci już gnoju. Wypad z mojego trawnika. - wycedził. Naciągnął kurek, czyli był gotowy do wystrzału. - Dam ci trzy sekundy, jak w tym czasie nie będziesz stąd spieprzać w podskokach wpakuje ci porcje ołowiu w łeb. - w tym czasie kogut zagdakał gniewnie i zaczął dziobać mężczyznę po nodze. A dziób ta bestia miała ostry. - Raz. - powiedział Woźny, kurczak się odsunął. - Dwa. - był gotowy żeby nacisnąć spust. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Ziemowit

@Mephisto The Undying

 

Mężczyzna z bólu przeturlał się i uderzył nogą w drzewo. Na widok koguta, kopnął go. - Spierdzielaj drobiu - krzyknął i czołgał się pod płot. Schylił się tylko, by otrzepać się z ziemi i trawy. Około czterdziestoletni, zdecydowanie groźnie wyglądający mężczyzna teraz przypominał leśnego potworka. Potworka, dlatego, iż na jego twarzy przepełnionej ranami, znajdowała się trawa, liście, a bluzę i ciepłe spodnie miał stuprocentowo zabrudzone. - Jeszcze mój szef cię znajdzie, i pokaże tobie sprawiedliwość osrołku. Tej nocy, w tej szkolę, danę tej trójki gówniarzy będą pozyskane - zachrypiał. Zaczął się dziwnie śmiać, jak antagonista na filmie, jednak śmiech z nutą chrypki, mógł bardziej przypominać reakcję na śmieszny żart.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdy tylko mężczyzna kopnął jego koguta Medard postrzelił go w bark. 

- Jak śmiałeś zranić mojego drogiego Edwarda? - zapytał i zaczął zbliżać się do niego z wyrazem twarzy sugerującym że jest w stanie i najpewniej go zabije. Strzelił ponownie, tym razem w goleń. - Jak śmiałeś gnoju?! - wycedził. Kogut w tym razie przeturlał się po ziemi, wstał i zagdakał gniewnie. Twoje kopnięcie niewiele mu zrobiło. Mężczyzna strzelił po raz trzeci. W udo. - Jeśli chcesz zobaczyć sprawiedliwość to taką wam sprawiedliwość zrobię że wasze bebechy posłużą za pastę do podłóg. - chyba zadarł z niewłaściwym szaleńcem. W końcu nikt nie jest groźniejszy od uzbrojonego szaleńca. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Ziemowit

Mężczyzna coś niewyraźnie chrząknął i nie ruchomo obrócił się w drugą stronę. Nie oddychał. Zmarł. Cały był w liściach, trawie. Moment później przyszedł podobnie ubrany mężczyzna. Tym razem miał, jednak kominiarkę, szarą bluzę i kaptur. Widząc nieruchomo leżącego mężczyznę, pobiegł na teren szkoły. Był wściekły, lecz nie chciał się mścić na mordercy, a ukraść potrzebne dokumenty szefowi. Mężczyzna zauważył woźnego, lecz zbyt nie przejął się tym i jak gdyby nigdy nic wszedł sobie do szkoły.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kajetan był wściekły przez tę rażącą niesprawiedliwość, ale zacisnął zęby i starał się nie kłócić, bo wiedział, że nie wygra.

- Kretyn - mruknął tylko. Nagle usłyszał głośny strzał. Za nim następny, a potem następny. Nieco się zdziwił, ale raczej nie przestraszył. Był zbyt głupi, żeby się bać :v Za to huki poruszyły jego ciekawość i wyciągając szyję niczym żyrafa, starał się wyjrzeć przez okno na zewnątrz, ale nic nie widział. Ech, niski wzrost.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Róża Szkicowała coś z opuszczoną głową i nie zauważyłam kiedy chłopak przeszedł obok. Odezwał się do niej, wystraszyła się i upuściła ołówek gdzieś na podłogę. Poprawiłam włosy i uśmiechnęła się nieśmiało. 

- Ja..mam na imię Rozalia - wyszeptała i spuściła wzrok oglądając jakże ciekawy stolik. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Ziemowit

@Mały Hehesz @Cassidy @Mephisto The Undying

Nauczycielka spanikowała, usłyszawszy strzały. Uciekła z sali, wzięła Joachima, a resztę uczniów zostawiła samych. Schodząc na dół uruchomiła alarm bombowy, co nakazało jak najszybsze opuszczenie budynku przez uczniów. Spanikowana nauczycielka, będąc już na zewnątrz zderzyła się z woźnym co spowodowało upadek obu osób. Nie była to komfortowa pozycja, bowiem nauczycielka leżała na woźnym tak jakby miała coś z nim zrobić. - Hehe - zaśmiała się cicho, lecz zapomniała zupełnie o tym co robi się w takich okolicznościach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Super, mamy samowolkę, będę mógł zobaczyć co to było - powiedział sam do siebie. Olał wszystkich i pobiegł na dół, za nauczycielką, idealnie trafiając na dziwną scenę z nauczycielką i woźnym w roli głównej.

-Hehe, a więc to tak - powiedział złośliwie z szatańskim uśmieszkiem.

Spoiler

Ta mina tu tak pasuje XD

 

c1b260610e9da40caea5f4fee410fd3f13012619

 

Edited by Mały Hehesz

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Ziemowit

@Cassidy

Aureliusz wybiegł z budynku. Ciekawy pierwszy dzień w szkolę. Zdobycie wrogów wśród połowy klasy, poznanie stronniczej nauczycielki, która nawet nie zwróciła uwagi Joachimowi. A w dodatku jeszcze alarm bombowy. Ciekawe co będzie następnego dnia... Strzelanina z pistoletów wodnych i upośledzona wychowawczyni włączy alarm przeciw powodziowy. Aureliusz nie czuł się w nowym środowisku najlepiej, ale przecież nie miał innego wyjścia. Joachim biegnąć po schodach zatrzymał Rosalie. - No to co. Albo dajesz mi szkolne dokumenty Kajetana oraz Aureliusza i tego pierdolniętego woźnego, lub żegnasz się. Dostaniesz za to pieniądze - zachęcał chłopak dusząc dziewczynę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Roza chciała krzyknąć, ale ze strachu nie umiała wydobyć z siebie dźwięku. Patrzyła na Joachima z nienawiścią w oczach i milczała nie odpowiadają na jego pytanie. Stała tylko spokojnie i czekała, może się od niej odczepi.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Ziemowit

@Cassidy

Joachim zaczął szarpać nią. Kopał ją i policzkował. - Gadaj, albo twoje cierpienie się nie skończy. - kontynuował uderzając ją sznurem po nodze. Aureliusz, gdy się obrócił widział tą sytuację i kopnął napastnika w brzuch, który natychmiast upadł na ziemię. Chłopak był zszokowany, ponieważ nigdy indziej nie udało mu się powalić Joachima. - Nic ci nie jest? - zapytał, lecz zamiast odpowiedzi Joachim, szybko odwdzięczył się i teraz Aureliusz był na ziemi. Joachim bił i cały czas kaleczył go, a ze stopy wypływały już strumyki krwi. Chłopak dalej nie przestawał atakować Aureliusza.

Edited by SpeedwaYZiemovit

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Proszę ze mnie zejść. - mówił wygrzebując się spod nauczycielki. - Pani lepiej uważa. - oznajmił gniewnie podnosząc kobietę i stawiając ją na ziemi. - A ty, krzywa mordo. - miał na myśli Joachima. - Zejdź z tego chłopca bo zobaczysz wnętrze mojej piwnicy. - pogroził mu. Poszedł w kierunku szkoły. 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...