Recommended Posts

Nie było łatwo ich znaleźć. 

Sehtet była jak igła w stogu siana. Z Izefetem potencjalnie powinno być łatwiej, ale ów emanował Ciemną Energią, a tej w obecnej chwili pełno było wszędzie - strach, ból, nienawiść, panika - emanowała ze wszystkich istot żywych w okolicy, nawet od roślin. 

Kater wylądował na samym skraju lądowiska, tuż na granicy puszczy. Za ścianą piramidy odbywały się walki. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Kater westchnął, zdając sobie sprawę, że to nie będzie ani łatwe, ani tym bardziej szybkie. Nie był w stanie wyczuć Izefeta. Za dużo negatywnych emocji było w powietrzu. Musiał zdać się zatem na inne zmysły. Odetchnął i ruszył w kierunku piramidy. Słyszał odgłosy walki, co definitywnie go nie pocieszyło. Jednak dawało to cień nadziei. Bo tam, gdzie jest walka to są i ofiary a więc sprzęt, który mógł mu pomóc przeżyć. Ufał swoim zdolnością we władaniu Mocą. Jednak od dawna czuł się lepiej trzymając w rękach miecz. Choć na to raczej nie mógł liczyć. Odrzucając na bok myśli czym mu się lepiej walczy ruszył biegiem w kierunku piramidy. Jednocześnie rozglądał się gdzie stoją lub jak przemieszczają się wszyscy, których zobaczy. Musiał wiedzieć jak najlepiej ich unikać. Bo nie miał najmniejszych szans z armią Najwyższego Porządku. Więc trzeba było spróbować ich w najlepszym razie ominąć albo chociaż ograniczyć kontakt z nimi do minimum. W jego rękach zbierała się Moc. Zabrak czuł, że umiejętność ciskania błyskawicami oraz tworzenia bariery, którą nauczył się od Bane'a mogą być teraz niezwykle przydatne a wręcz niezbędne. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nad głową mężczyzny śmignęła para X-wingów goniona przez dwa interceptory. Za piramidą był ogrodzony obszar, chroniony przez żołnierzy w białych pancerzach. Walka z niedobitkami rebelianckich żołnierzy działa się parędziesiąt metrów dalej, a bliżej na płycie otoczeni klęczeli pokonani, z rękami zalozonymi za głowy. Było też parę ciał, a wszechobecna biel uświadomiła Katerowi za późno, że popełnił błąd. 

Żołnierzy Najwyższego Porządku było ponad trzydziestu, więc w jego stronę posypały się strzały, a któryś z nich użył komunikatora by powiadomić dowództwo o odkryciu, jakim był Kater. Został więc namierzony. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Kater wyszedł zza piramidy i od razu zrozumiał, że popełnił błąd. Widząc sporo ciał, zakładników na płycie oraz ze 30 żołnierzy Najwyższego Porządku zrozumiał, że nie od tej strony powinien podejść. Jednak teraz miał większe zmartwienie. Widząc lecące w jego stronę pociski od razu ruszył biegiem w kierunku, z którego przyszedł, starając się jak najszybciej znaleźć za jakąś ścianę, drzewem lub czymś, co dałoby mu jakąś ochronę.  W biegu spróbował skupić się i stworzyć za swoimi plecami tarczę z Mocy, aby przypadkiem żaden z pocisków go nie trafił. Wiedział jak to boli i wolał sobie darować tych nieprzyjemności ponownie. Dodatkowo rozglądał się za jakąś bronią. Wierzył, że przy ciałach znajdzie się jakiś blaster, który będzie mógł do siebie przyciągnąć i tym samym mieć jakąś broń. Musiał odpowiedzieć ogniem, jeśli chciał przetrwać. A myśl o uratowaniu Sehtet była teraz dla niego największą motywacją. Niestety brak jakiejkolwiek komunikacji znacznie utrudniał mu sprawę, bo nie mógł liczyć na żadną pomoc. Chociaż z drugiej strony i tak raczej nikt by mu nie pomógł. Teraz nawet Zannah raczej nie byłaby mu w stanie pomóc. Tak więc był zdany na siebie. 

Edytowano przez Bosman

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie było czasu na zabranie broni z ciał, zwłaszcza, że szturmowcy już się tym zajęli w większości przypadków. Wiedział już, że za nim prawdopodobnie rozpoczęła się pogoń. Mógł wbiec do wnętrza piramidy, bo wejście było na ścianie wzdłuż której biegł. Trudno jednak było określić co się dzieje we wnętrzu, bo zmysły Katera dosłownie wariowały od chaosu w Mocy rozgrywającego się wokół niego. Wszystkie piramidy były jednak połączone podziemnym kompleksem. 

I wtem wyczuł potężny impuls Ciemnej Strony. I kolejny i jeszcze jeden. Był to pulsujący, słabnący sygnał dochodzący z lasu, od którego dzieliło go tylko druciane ogrodzenie. 

Edytowano przez Arcybiskup z Canterbury

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Kater biegł przed siebie, starając się nie zwalniać. Jednocześnie dalej próbował wyczuć coś mocą. Widząc wejście do piramidy już zastanawiał się czy nie wbiec do środka. Z jednej strony wiedział, że tam pewnie też odbywa się strzelanina i ryzykował przypadkowy ogień. Jednak z drugiej było tam więcej kryjówek i węższych przejść, więc mógł próbować się tam ukryć. Ale wtedy poczuł impuls Ciemnej Strony Mocy w lesie. I po chwili kolejny. Zastanawiał się co to mogło być. Nie był pewny, czy to dobry pomysł, jednak obecnie mało osób władało Mocą. Więc była szansa, że mógł to być Izefet albo nawet sama Zannah. Postanowił zaryzykować i ruszyć właśnie tam. Skupił w sobie moc aby przeskoczyć siatkę i ruszył przed siebie, starając się jednak cały czas mieć przed sobą osłonę zarówno z drzew jak i z Mocy wokół siebie. Nie wiedział co go tam czeka. Więc wolał być przygotowany. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Droga nie trwała długo, kiedy pojawiły się pierwsze zniszczone drzewa. Wyglądały tak, jakby je trawiła jakaś choroba - gałęzie miały poczerniałe, liście leżały zwinięte na ziemi. Wszystkie martwe rośliny rosły na nieregularnej, wąskiej linii.

Na końcu tego ponurego ciągu klęczała kołysząc się dobrze znana Katerowi postać Izefeta. Dziwne fale Mocy zniknęły, ale mężczyzna czuł od niedawnego kompana aurę gwałtownych, niespokojnych emocji. Kage nie zauważył, że ten podszedł, albo zignorował jego obecność.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Kater zbliżał się do źródła tej mrocznej Mocy, z każdym krokiem spinając się coraz bardziej. Nie wiedział co było jej źródłem, więc wolał nie wystawić się bezpośrednio na atak. Skupił się, aby nadal utrzymywać swoją barierę z Mocy. Po chwili natrafił na zniszczone drzewa. Jednak nie były one zniszczone a martwe. Jakby ktoś w jednej chwili je uśmiercił. I co dziwniejsze, kolejne takie przypadki były w jednej linii. Podążył za tym śladem. Widząc Izefeta zatrzymał się. Przez chwilę patrzył na niego. Miał wrażenie, że ten go nie zauważył albo zignorował. Jednak tak czy inaczej zaczął powoli iść w jego stronę. Miał przypuszczenia, że to co przed chwilą widział nie było do końca zasługą Izefeta. A raczej ktoś mu w tym pomógł. Kater podejrzewał kto. A to oznaczało, że musiał mieć przy sobie maskę Nihilusa. Więc mógł mieć również i jego rzeczy. Zabrak rozglądał się, czy gdzieś w okolicy nie ma Sehtet. Oraz kątem oka popatrzył za siebie, czy nadal podążają za nim żołnierze Najwyższego Porządku. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się