Dead Radio Man

[Gra][Zapisy]Evil Pieces[DxD]

31 postów w tym temacie

Gdy tylko dziewczyna otrzymała potwierdzenie również skinęła głową i odsunęła się o kilka kroków. Odetchnęła cicho przywołując tym swój boski dar, który grzecznie zmaterializował się na jej dłoni. Nauczyła się sporo i miała nadzieję, że w pewnym stopniu zaskoczy tym rówieśnika, że nie znając jej nowych ataków w jakiś sposób sobie ułatwi. Oczywiście ze starych również trzeba korzystać, a jakże. W jej ręce pojawił się łańcuch, przedzielony na dwa i zakończony dwoma ostrzami. Zamachała nim kilkakrotnie w powietrzu po czym posłała go w stronę Gaela. Końce nie wbiły się rzecz jasna w jego skórę, nie chciała zrobić mu większej krzywdy i trzymać się pewnych granic. W końcu to tylko trening. Końce natomiast oplotły się wokół kostek oponenta, jedno szarpnięcie i już ładnie zarył głową o ziemię. Łańcuch jednak nadal usilnie go trzymał, teraz jednak przepłynęła przez niego wiązka energii elektrycznej. Cóż, to już mogło bardziej zaboleć niż tylko trochę. Z pewnością do przyjemnych nie należało.

Pora namieszać nieco koledze w głowie... Tym razem jednak wykorzystanie Mad Sounds było połączone z czymś nowym, co Effy nazwała Pretty Visitors. Wchodząc do umysłu przeciwnika potrafiła stworzyć iluzję, dzięki której jej własna osoba dosłownie się mnożyła. Pojawiały się dwie, czasem trzy postaci podobne do niej jednak o wiele bardziej... Szare? Tak czy inaczej były dość rozpraszające, gdyż w pewnym stopniu zakłócały widoczność, wszystko się rozmazywało, każdy ich ruch był taki. Pozostawiał po sobie ślady, ciemne, które znikały dopiero po paru sekundach. Gael z każdej strony mógł słyszeć śmiechy. Należące do Effy i pozostałej dwójki, jednak żadna z nich nawet nie otwierała ust. I to jedno zdanie, powtarzające się w kółko i w kółko "Powiedz mi, czego tak naprawdę się boisz..?". I kolejny elektryczny wstrząs, jednak teraz o wiele mniejszy, ale to też przyjemne być nie mogło. I kolejny i kolejny.

Nagle nastała cisza. A Moment of Silence. Jak się okazało Effy stała tuż obok chłopaka trzymając lekko jego policzek. Wyszeptała mu do ucha co było trzeba i w jego głowie zapanowała głucha cisza. 

0

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Pociski nie należały do tych które można by zmyć wodą, w zasadzie nie były nawet gorące, ale wyglądały na takie. Substancja faktycznie, dała się zmyć, ale zostawiała po sobie ślady, nie rozcieńczyła się. 
Nawet jeśli, to i tak nie miało to dużego znaczenia. Zanim woda zdążyła dosięgnąć demona, macki wciągnęły go w substancje, nie pozostawiając po nim żadnego śladu. Chwilę to zajęło, ale wreszcie coś w rodzaju drzewa wyrosło z ziemi, tworząc kształt półksiężyca i wytwarzając wyrwę w przestrzeni z której wyskoczył Randuin. 

- Ach, nie lubię robić się mokry - rzucił obojętnie. Z portalu za nim wyłoniło się ramię, chude, praktycznie sama skóra i kości, nienaturalne powykrzywiana, ze zbyt wieloma stawami i długimi palcami zakończona w ostry sposób. Za nią druga, potem łeb z sporymi rogami, pozbawiony absolutnie żadnych cech, ciało było równie chude, bardzo wydłużone, jakby rozciągnięte. - Ale on chyba nie ma nic przeciwko, a wiec poznaj Rhxaora'ahrawarshra. Tak, wymyśliłem to przed chwilą. Ich imiona i tak są durne. - Istota minęła Randuina, człapiąc obojętnie w kierunku Arosa, bez emocji. W pewnym momencie zatrzymała się. 

W tym czasie sam Randuin zdążył stworzyć całkiem przyzwoitą ilość różnych zaklęć, w wielu miejscach, otaczając w pewnym sensie oponenta. Włócznie, zwykłe pociski, duże, małe. Do wyboru do koloru. W pewnym momencie wszystkie pognały na wroga, z zawrotną prędkością. 

0

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- Hahaha, wiedziałem że to powiesz przyjacielu. - Aros się zaśmiał, krótką chwilę to trwało.- Ale to czas powoli kończyć. - Cóż właściwie nie musiał się ruszać, jedyne co zrobił to podniósł miecz do góry. To mogło oznaczać tylko jedno. Brama, gdy już się pokazała nic nie mogło powstrzymać metalowych prętów. Żadna bariera, boski dar czy inne sztuczki. W pewnym sensie ta technika była przez wielu nazywana "osądem bożym", ponieważ do póki cel nie został pokonany nie ustępowała i cały czas wypluwała z siebie coraz więcej prętów. Nad Mieczem pojawił się czarny gigantyczny magiczny krąg, czarny z którego zaczęło dymić. Nad dłonią Arosa pojawił się mniejszy czerwony, Wyglądał jak zegar który odliczał czas a go zostawało coraz mniej. Aros dalej stał w miejscu, założył na siebie dodatkową barierę. 

0

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Welp... Zabolało. Trochę. Gael nie był sadystą w żadnym stopniu, lecz przeżył w swoim życiu wiele. Krzywił więc się tylko przez cały czas nie odzywając się i pokornie czekając na swoją turę. Mimo wszystko, krzesło elektryczne bardziej mu pasowało.Nogi nie drętwiały aż tak bardzo.

Po wszystkim westchnął tylko cicho próbując nie kaszlnąć dymem. Spodobało mu się te nowe zaklęcie... Red moon, pomyślał, a wokół niego pojawiły się włócznie. Podniósł rękę, a włócznie rozszerzyły się odrzucając Effy. Następnie przywołał małą, czarną kulę, którą wyrzucił w powietrze.

- Mam nadzieję, że nie potrzebne ci powietrze do życia - powiedział mając lekki uśmiech. Kula zaczęła się powiększać zasysając tlen z okolicy. Black Hell było zaklęciem... Ofensywnym-masochistycznym, jak to Gael lubił je nazywać. Stworzył je w oparciu o Black Pearl w czasie wolnym. Jako jedno z jego nowych zaklęć jest jeszcze niedopracowane... Brak tlenu to problem, wielki. Przez ostatni czas ćwiczył swoją odporność, by móc wytrzymać napór swojego własnego zaklęcia jak najdłużej. Nakazał przywołanym wcześniej włóczniom pociąć Effy. To powinno zaboleć, chociaż nie tak, jak przy przebiciu jej na wylot. Gael chciałby je naelektryzować oddając tym samym swojej przeciwniczce, ale prawdopodobnie nic by nie zdziałały przez Black Hell. To samo tyczy się ognia... Musi to jeszcze dopracować. W tym czasie poczuł już, jak ślina na jego języku zaczyna się gotować.

Na koniec pstryknął palcami pokrywając nogi Effy lodem. Potem tylko uśmiechnął się czekając na jej ruch. Black Hell tworzy próżnię, która zmusza do szybkich decyzji w oparciu o wiedzę i doświadczenie horrendalnie zmniejszając czas walki (Ok. 15 sec do utraty przytomności), przy okazji też niwelując pewne żywioły i ograniczając zaklęcia. Dla zwykłego śmiertelnika te zaklęcie ma katastrofalne skutki, lecz dla nich jest to mniej szkodliwe. Przynajmniej w to wierzył czując, jak wszelkie gazy z niego ulatują.

"Mam nadzieję, że nie wstrzymała oddechu. Rozerwie jej płuca." Pomyślał. Próżnia cechuje się gwałtowną zmianą ciśnienia, przez co wstrzymywane w płucach powietrze rozerwie je, bo nie ma jak się wydostać. Lecz nawet gdyby to się stało, wyleczyłby ją... 

0

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Coż... To nie było zbyt przyjemne. Z początku włócznie, które się pojawiły tylko odrzuciły dziewczynę w tył, jednak później dosyć mocno ją pocięły. Effy jednak na to nie zareagowała, wyraz jej twarzy się nie zmienił, tylko silnie trzymała się na nogach i czekała na serię kolejnych ataków. Słysząc słowa Gaela spojrzała na niego pytająco, ale po chwili zorientowała się o co chodzi. Rozważała, czy wstrzymać oddech czy co ze sobą zrobić. Na ten moment oddychała póki mogła. Poczuła, że zaczyna brakować jej tchu, w dodatku jakby tego było mało jej nogi zostały pokryte lodem. Cóż, to nie ułatwiało, ale na szczęście nie musiała się ruszać, żeby atakować. Miała jednak naprawdę mało czasu, więc trzeba było działać naprawdę szybko. Jej policzki i cała skóra nagle pokryły się pęknięciami, oczy zmieniły kolor na całkiem biały. Dziewczyna rozchyliła lekko usta i w jednej chwili dało się słyszeć nie jesden, ale setki przerażająco piszczących krzyków, które ogłuszały wręcz prawie rozsadzając bębenki w uszach. Kończyny oponenta zostały oplecione łańcuchami, które przebiły się tym razem przez jego skórę. On ją może ranić, a ona jego nie? Oh nie, nie. Tak się bawić nie będziemy. A gdyby tak połączyć kilka ataków na raz? Shakes Welcome to Abyss... Łańcuchy zaczęły ciągnąć mężczyznę mocno w dół, a wstrząsy, które pojawiały się w środku jego organizmu wcale nie ułatwiały. Porażenie prądem było nieprzyjemne? Ha, tamto to było naprawdę mało w porównaniu z tym. Dziewczyna czuła jak jej płuca zaczynają się wręcz rozrywać. Nie bardzo wiedziała co z tym zrobić, ale nie mogła spanikować. Dlatego trzymała się ile mogła. Poruszyła lekko nadgarstkiem i wtedy nagle ziemia zaczęła drżeć, a ta, która była pod nogami Gaela zawaliła się zakopując go pod ziemią do kolan. Bardzo mocno, jeden zły ruch, a połamie sobie nogi. Oto atak, którego nauczyła ją jej mama - Go to Hell for Heaven's Sake. Tak więc oprócz poczucia wciągania pod ziemię, wrażenia ciągłego spadania, tymczasowego braku widoczności i wstrząsów było też dosłowne utknięcie. Odpłaciła się - ona nie mogła poruszyć nogami, więc jemu też nie da takiej możliwości. Problem był taki, że nie była już w stanie wytrzymać z braku powietrza. Zaczęła się krztusić, a przez fakt, że próbowała przez chwilę wstrzymywać oddech zaczęła kaszleć krztusząc się własną krwią. Cóż, odporność na ataki to rzecz, nad którą będzie musiała jeszcze popracować...

0

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- Wiedziałeś, że powiem co? Że nie lubię być mokry, a może nrgrushuru... cholera wiem co ja wtedy nawet powiedziałem. Jeśli chciałeś zabrzmieć bardziej fajnie to cóż... trochę ci się nie udało - rzucił obojętnie mężczyzna. Zaraz potem ziewnął i narysował coś przed sobą, rzucił jeszcze wzrokiem na istotę którą ze sobą przyprowadził, ta tylko zaczęła powoli człapać w jego kierunku, spojrzał mu na twarzy i minął go raz jeszcze, krocząc w kierunku wyrwy i przez nią wracając. Narysowany w powietrzu krąg stworzył jeszcze większą wyrwę, która powoli się poszerzała, wysyłając losowe pioruny, pociski, zaklęcia, drzewa. W zasadzie wszystko co dziwne. Czasem nawet jakieś bestie, sam Randuin stał w bezruchu, w oku cyklonu.

0

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!


Zaloguj się