Dead Radio Man

[Gra][Zapisy]Evil Pieces[DxD]

Recommended Posts

Siema Gael. Widzę, że wygrałeś z Effy. - powiedział między jedną a drugą garścią chipsów wkładaną do ust. Rozejrzał się po sali. Podszedł do lodówki i wyciągnął piwo o jak szlachetnej nazwie Black Dragon. Wziął porządny łyk i się uśmiechnął. - Ambrozja dla mojego przełyku. - stwierdził rozmarzonym tonem. Usiadł w fotelu i zaczął oglądać film spod przymkniętych powiek. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Effy wyłapała z rozmowy, że idą oglądać jakieś filmy, a że nie miała raczej wyboru to po prostu się na to zgodziła. Gdy w końcu wszystko powoli do niej dotarło westchnęła. Cóż, przegrała i będzie trzeba nad tym popracować. Podziękowała Gael'owi kiwnięciem głowy gdy posadził ją na kanapie a Add'owi rzuciła tylko chłodne spojrzenie i oparła się. Odetchnęła i odpaliła papierosa. Spojrzała na Arosa chcąc zwrócić na siebie jego uwagę. Chciała zapytać czy ma jakiś alkohol, bo stwierdziła, że to w jakiś sposób pomoże jej odzyskać siły.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Do Arosa podleciała butelka whisky z której się napił, pod ręką znalazły się orzeszki ziemne. Spojrzał na Effy która najwyraźniej się na niego patrzyła ;D, chciała czegoś? 

- Chcesz coś - Zapytał i przechylił butelkę z alkoholem raz jeszcze. Może chciała się położyć na jego nogach. Coś mu się przypomniało że kiedyś tak zrobili a na samo wspomnienie wyrósł mu jeden wielki banan. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyna dostrzegła że w do ręki Arosa poleciała butelka whiskey. O tak, tego było jej trzeba. Gdy do niej podszedł i zapytał czy coś chce dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem. Zastanawiało ją tylko co go tak cieszy, ale już mniejsza z tym. Zaciągnęła się raz jeszcze i wskazła na butelkę,  którą chłopak trzymał w dłoni. Poza tym nie odezwała się ani słowem, jak zwykle zresztą.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Aros podał jej butelkę i pogłaskał po głowie, nic nie powiedział. Zjadł trochę orzeszków i gdy już Effy podała mu butelkę też się napił. Powoli za oknami robiło się ciemno. Była godzina 21:20. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyna podziękowała mu kiwnięciem głowy. Nie zareagowała na to, ze ją pogłaskał, jedynie wywróciła oczami. Wypiła duszkiem kilka łykow i oddała Arosowi butelkę. O tak, od razu lepiej. Zaciągnęła się ostatni raz po czym zacisnęła niedopałek w dłoni, a ten zamienił się w proch. Lepsze to niż syfienie tym na około, jeszcze ktoś by się czepiał a problemów nie potrzebowała.

Poczuła, że robi się nieco zmęczona dlatego zwyczajnie ułożyła się wygodniej i zamknęła oczy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Robi się późno. Chyba powinniśmy wszyscy iść spać.- powiedział Zelos gładząc z nudów swój płaszcz- Jeśli mamy jutro być w pełni sprawni, lepiej o siebie zadbać i nie pić tyle.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Ale co ty chcesz, damy radę. Nikt raczej nam nie podskoczy. Poza tym nawet jak położymy się spać po 24 to mamy nadal czas na 10 godzin snu i czas na śniadanie. - Aros uśmiechnął się i napił się alkoholu. Cóż miał trochę racji. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Effy ostatecznie najzwyczajniej w świecie położyła się na kanapie zasypiając. Miała już wszystko kompletnie gdzieś, integracja integracją, zawsze mogą ją zbudzić, ale teraz skorzystała z okazji i po prostu zaczęła spać. Walka w pewnym sensie ją wykończyła, była całkowicie padnięta, a dzięki spaniu mogła jakoś przy okazji ogarnąć całe szaleństwo w jej głowie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

(przepraszam)

 

Add padnięty wrażeniami dnia wstał i poszedł do pokoju. Rozejrzał się i z uśmiechem padł na łóżko, zasypiając i wchodząc w swój zryty świat marzeń sennych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

(( Czyli po raz kolejny wyszło jak wyszło xDDD))

 

Wszyscy poszliście spać, rano wstaliście wypoczęci i po śniadaniu wszyscy staliście przed budynkiem. Zaraz miał się przed wami pojawić vip którego mieliście bronić za wszelką cenę. Aros wyjął z kieszeni złoty zegarek cebulkę i otworzył go żeby sprawdzić godzinę, była dokładnie 11:56. Mieliście jeszcze 4 minuty. Aros spojrzał po was.

- Pamiętacie, full profeska.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ta, ta. Zawsze to powtarzasz. A wychodzi jak wychodzi. - stwierdził Add i odpalił papierosa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Wychodzi jak wychodzi bo się nie słuchacie. Cóż efekty końcowe i tak mieliśmy zadowalające więc odpuśćmy sobie te podgryzanie. - Aros się uśmiechnął i puścił oko do reszty z wystawionym językiem. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Add tylko westchnął. - Niby starszy a zachowuje się jak dzieciak. - skwitował ze śmiechem. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Effy wypoczęta? Niby z której strony? Jak zawsze miewała koszmary, więc nawet jeśli spała długo to nie było szans żeby była wypoczęta. Dziewczyna spojrzała na Add'a. W sumie zostały 4 minuty to i ona może zapalić. Tak więc zrobiła. Już właściwie zapomniała nawet na co tak czekali. Pamiętała jedynie wczorajszą walkę. Fakt że przegrała nie dawał jej spokoju.

- A co ja takiego robię? - mruknęła zaciągając się. Przecież nie sprawiała problemów... Raczej. No dobra, może jednak nie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zelos uśmiechnął się słuchając rozmowy Adda z Arosem. Czy był wypoczęty po spaniu? Może trochę, ale raczej nic wymagającego ogarnięcia nie stanie się, więc powinno wystarczyć.

-Zrobimy wszystko co rozkażesz, tylko daj nam dokładne rozkazy, panie.- powiedział Zelos do Arosa. Chciałby jak reszta zapalić, ale wątpił czy udałoby mu się wypalić całe cygaro, a szkoda byłoby je marnować.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W przeciwieństwie do większości, Randuin spędził noc w na swojej posesji, zajmując się swoją chimerą. Co prawda nie przeszkodziło mu to za bardzo, na dłuższą metę i tak był wypoczęty. 

Nie był w stanie zwalczyć swojej natury, więc pod swój standardowy frak z kamizelką i koszulą założył białą koszulkę z napisem "I secure some dud. Go away or I'll punch u". Na szczęście założył to pod koszulę, więc nie było tego widać. 

- Mów za siebie, ja nie zrobię wszystkiego. Mam jakieś granice. W dziwnych miejscach. Ale mam - powiedział do Zelosa przeciągając się. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chwile to trwało ale przed wami uderzył piorun i stał starszy człowiek w garniturze. Miał siwe stare długie włosy opadające na plecy i zadbaną brodę jak na starca z klasą przystało. Był potężnie zbudowany, nie był to na pewno zwykły starzec. Obok niego stała piękna kobieta w białej sukni, to była Hera. Za 2 bogów greckich stały 4 centaury bojowe w pełnej gotowości bojowej. Pierwszy raz widzieliście te stworzenia, słyszeliście że mają możliwość negowania magii oraz są bardzo silne fizycznie. Aros po chwili wystąpił i podszedł na środek.

- Witam cię Zeusie jak i twoją małżonkę, mam zapewnić ci ochronę w zaświatach wraz z moją rodziną. Wszystkie formalności są już wykonane więc będziecie mogli się teleportować używając kręgów teleportacyjnych mojej rodziny. - Uśmiechnął się przyjaźnie. - Effy przygotuj krąg. - Powiedział do swojej królowej. 

- Dawno u was nie byłem, cóż mam nadzieje że to spotkanie zakończy się bez żadnych przygód. Muszę po tym jak najszybciej wracać na olimp. - Podniósł rękę i odprawił centaury które zniknęły po chwili. Zeus i Hera podeszli do Arosa. - Ruszajmy. 

Chłopak kiwnął głową. 

 

 

 



latest?cb=20150926070015

 

elizabethtaylorbored.png

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Effy zdążyła wyrzucić za siebie niedopałek zanim cokolwiek się wydarzyło. Gdy tylko pojawili się Zeus i Hera dziewczyna skrzyżowała ręce na klatce piersiowej. Przyglądała się centaurom bojowym, które sprawiały wrażenie... Cóż, silnych i potężnych. Nie wiedziała ile potrwa ochrona bogów, ale miała nadzieję, że nie jakoś długo. To oczywiście ciągnęło za sobą sporo ograniczeń, których Effy najzwyczajniej w świecie nie lubiła. Dziewczyna przysłuchiwała się rozmowie, a gdy tylko Aros skierował słowa do niej tylko skinęła głową, podeszła bliżej i wykonała polecenie jakie dostała.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdy krąg się pojawił wszyscy zostali przeniesieni do największego miasta w zaświatach, Lilith. Tutaj też miało miejsce spotkanie frakcji na które też mieliście przyprowadzić Zeusa i jego małżonkę. 

- Zelosie zamień się w nietoperze i obserwuj wszystko z góry. Powiadom nas gdy coś będzie nie tak. Gael, Add po prawej a Effy i Randuin po lewej ja z przodu. Trzymać szyk i go nie zrywać. Trzymajcie w pogotowiu zaklęcie bariery. Ruszamy. - Powiedział stanowczym głosem. Jeśli coś uderzy to od przodu, Aros musiał przyjąć na siebie największy ogień w razie czego, miał nadzieje jedynie że nic się nie stanie - pomyślał. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Add stał obok reszty i słuchał rozmowy. Miał na sobie trampki, czarne jeansy, czarną koszulkę z pentagramem, klasycznie pełno bransoletek na rękach i sygnet. Wyjątkowo białe włosy były spięte w kucyk. Gdy się przenieśli do zaświatów, Add przeszedł na prawą stronę z Gael'em i odpalił papierosa. Był gotowy na walkę jeśli jakaś miałaby się rozpocząć. Jednak miał nadzieję że nic takiego się nie wydarzy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gael jedynie obserwował sytuację z lekkim uśmiechem. Miał lekką nadzieję na jakąś walkę, która go rozbudzi. Zachował jednak czujność mając w pogotowiu zaklęcie błyskawicy. Co prawda miała być bariera, ale najlepszą obroną zazwyczaj był atak...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.