Recommended Posts

28a41b0e659c72bd2766d18ed1d34cd8.jpg

 

Oregon, ładne miejsce, do tego dobre do ukrycia się. Działo się tam zaskakująco niewiele, co było ci na rękę, mimo to musiałeś uważać. Mały błąd mógł kosztować się sporo problemów, a jak mówi prawo Murphy'ego, jeśli coś może pójść źle, to na pewno pójdzie źle. 

 

 

Złą rzeczą dzisiaj nie była pogoda, ta była wręcz wspaniała, nie było zbyt ciepło, przyjemny wiaterek roznosił zapach kwitnących drzew. Wiosna pełną gębą. Ale to nie wiosna miała być problemem, o nie. Zaplanowałeś sobie wczoraj, że trochę się przejdziesz. Stary, niedokończony, most kolejowy był jednym z twoich ulubionych miejsc. Nawet nie wiesz dlaczego, ale zawsze czułeś się tam spokojniej. 
 

 

Wybiło południe, dotarłeś na miejsce ale zobaczyłeś, że na ogół pusty most, dziś miał na nim dwie osoby. Jedna, niższa, definitywnie kobieta, ubrana raczej młodzieżowo, miała fioletowe włosy, co dziwne nie wyglądały na farbowane. Druga, wyższa, raczej mężczyzna, blondyn, ubrany w jeansy, nachodzące na buty z ostrogami, z czymś co przypominało sweter na górze, miał też snapbacka i trzymał w lewej ręce kubek, jeden z tych jaki dostajesz kupując mrożoną kawę w kawiarniach, rozmawiali. Dość głośno, w zasadzie to dziewczyna była głośna. 

"Jesteś pewien, że to tu?" usłyszałeś, głos był kobiecy, czyli to pewnie dziewczyna mówiła. 

Nagle ni stąd ni zowąd mężczyzna się odwrócił. Wziął łyka przez słomkę. Zauważyłeś, że miał okulary przeciwsłoneczne, chociaż przysiąść, że jego lewa skroń była pokryta łuskami. Wyglądało to też trochę jakby ktoś zafundował mu uśmiech z Glasgow, całkiem niedawno, ale tylko z lewej strony, bo dziwacznie przedłużona blizna była przykryta jednym plastrem, w okolicy kącika ust. Dziewczyna też się odwróciła. Zerknęła na ciebie. Teraz mogłeś powiedzieć, że ma góra dziewiętnaście lat. 

- Ej ty! Debil. Cho no tu! - zawołała na ciebie. - Diego, zrób coś z nim! Ma tu przyjść! - krzyknęła na swojego towarzysza. 

- Ej, przyjdź tu! - zawołał mężczyzna, brzmiał o wiele przyjaźniej niż ona. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ban spojrzał na dziewczynę i podniósł prawą brew do góry. Ten ton mu się nie podobał. Odpalił papierosa w czasie gdy usłyszał jak facet zawołał go. Ten ton bardziej mu się podobał. Podszedł spokojnym krokiem. Miał czas. Co dziwne, może i był demonem ale do tej dwójki poczuł respekt. Stanął trzy kroki od dwójki nieznajomy. Wypuścił dym z płuc i skinął głową.

- Witam. Chyba się nie znamy. Jestem Ban a wy? Nie często widuję tu ludzi a w szczególności par. - stwierdził z lekkim uśmiechem. Nie wiedział o co chodzi ale dość fajnie było poznać nowych ludzi. Spojrzał na dziewczynę. Była ładna i na pierwszy rzut oka inteligentna. Następnie spojrzał na mężczyznę. Wydawał się miły ale wzrok Bana bardziej przykłuwała blizna i jakby... łuski? Powstrzymał się od pytań i czekał na rozwój zdarzeń.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- Wiemy! Temu tu jesteśmy debilu! - wycedziła dziewczyna. Mężczyzna tylko odchrząknął znacząco. - Ugh. Wybacz. - powiedziała naburmuszona do swojego towarzysza. 

- Moja pani chciała powiedzieć, że ty nas nie znasz, ale my ciebie już tak. Jesteś powodem dla którego tu jesteśmy. Ale spokojnie, nie mamy złych zamiarów. Nie my. Niestety, jest kilka innych postaci, takich które nie lubią ciebie. Ale teraz... - mężczyzna zatrzymał się na chwilę a zaraz skoczył na bok, zasłaniając dziewczyne.

Krótki ścist i na ciele mężczyzny była spora rana. Jak po postrzale. 

- Diego?! - dziewczyna podtrzymała blondyna. - Cholera. - rzuciła i wyjęła z kieszeni nożyczki, którymi przecięła powietrze tworząc wyrwę, wepchnęła w nią ciebie i wskoczyła ciągnąć za sobą rannego. 

 

Upadłeś twarzą na trawę, pomarańczową trawę, a gdy i dziewczyna była na miejscu położyła blondyna na ziemi. 

To nie była twoja okolica. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jesteśmy w świecie MLP? - zapytał Ban ze śmiechem ale po chwili się uspokoił. Spojrzał na rannego mężczyznę a następnie na kobietę. - Pierwsze. Czy nic mu nie jest? Drugie. Kim jesteście? Trzecie. O co tu chodzi?- zapytał. Jego oczy zrobiły się czerwone a zamiast zwykłych źrenic pojawiły się źrenice kota. Lecz i to się zmieniło. Źrenice zrobiły się zwykłe lecz dookoła niej pojawiły się trzy łezki. Specjalna technika jego demonicznej rodziny. Zaczął szukać jakieś pułapki lub oszustwa wzrokowego lecz nic takiego nie zobaczył więc się uspokoił i spojrzał  na atrakcyjną acz wielce sarkastyczną i pyskatą kobietę, oraz rannego gadopodobnego człeka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mężczyzna, widocznie próbował złapać oddech, gdy dziewczyna go obserwowała. Dokładniej jego ranę, która to była otoczona łuskami i zaskakująco małą ilością krwi. 

- Masz jakiś nóż? - zapytała dziewczyna zerkając po chwili. - Trzeba mu wyjąć ten pocisk - dorzuciła.

- Dam radę... wyjąć go... ręką... - powiedział mężczyzna.

- Masz pocisk w brzuchu, nie w ręce! Nie będziesz tam pchał swoich łap. A ja akurat nie mam noża do cholery! - wycedziła, zaczęła grzebać w kieszeniach bluzy swojego towarzysza. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ban spojrzał na parę. Czy on zawsze musi trafiać na takich ze swojego pokroju? No cóż.. Poszperał po kieszeniach  i wyciągnął nóż motylkowy.

- Chyba się nada. - stwierdził patrząc na ranę.

Nie wydawała się jakoś specjalnie groźna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dziewczyna wzięła nóż, nie otworzyła go jakoś szczególnie profesjonalnie, ale zrobiła to. Po chwili, wyjęła z kieszeni małą buteleczkę, oblała nią nóż i swoje dłonie. Zaraz potem z nieprzyjemnym odgłosem zajęła się operacją. 

Kilka stęknięć i przekleństw później, trzymała w palcach pocisk, snajperski. 

- No. Udało się do cholery - zamknęła twój nóż i rzuciła go tobie. - Dasz radę Diego? - mężczyzna tylko machnął ręką i podniósł się do siadu. 

- Chodźmy gdzieś... usiąść, w lepsze miejsce. Pogadać - rzucił wstając i chwytając się za ranę. 

 

Po chwili chodzenia, dotarliście do małego kręgu z kamieni, wyglądał jakby wokół płaskiego głazu, ktoś ustawił kilka mniejszych jako siedziska, dziewczyna podłożyła pod siebie bluzę swojego towarzysza i usiadła a niej. Gdy i ty usiadłeś, oboje spojrzeli na ciebie.

- Dobra, pewnie chcesz wyjaśnień tak? To pytaj, co chcesz wiedzieć? - zapytał Diego. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- Primo kim jesteście? Duo gdzie jesteśmy i po jaką cholerę mnie zabraliście?- zapytał. Nie bardzo ufał nowo poznanym. Szczególnie gdy do jednego ktoś strzelał. Był bardziej z typu, ,,Poznaj a potem pomagaj." Nie lubił być od tak sobie porywany bez wytłumaczenia czemu? A na pewno gdy porywany był do innego wymiaru. Uśmiechnął się w środeczku. Po części było to zabawne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- Och, fakt. Mogliśmy cię zostawić w miejscu gdzie ktoś strzelał. Nie wiemy nawet w kogo celowali. Czy w ciebie, czy w nas. Genialny plan - rzuciła dziewczyna.

- Moja towarzyszka chciała przez to powiedzieć, że zabraliśmy cię, bo tamto miejsce nie było bezpieczne. A co do tego kim jesteśmy... To jest Baronowa Marsietta von Retz. - oznajmił mężczyzna.

- Wystarczy Mars. - Dodała "Baronowa".

- A ja jestem Diego Zaryav. Jej bodyguard. Naszym celem jest pozyskanie ciebie, wiemy kim jesteś, a dokładniej czym był twój ojciec. Możemy ci pomóc - oznajmił Diego. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ban spojrzał na parę. coś tu śmierdzi... pomyślał. - A więc w jaki sposób chcecie mi pomóc? I co to znaczy, że chcecie mnie pozyskać - zapytał lekko zbity z tropu. Nie wiedział skąd wiedzą kim jest ni skąd wiedzą o jego ojcu ale jeśli ma zdobyć jakieś informacje to pomoże tylko dlatego tej dziwnej... naprawdę dziwnej parze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się