Lucjan

[Gra] [Zapisy] Szkoła jak najbardziej specjalna

Recommended Posts

Eliza cały czas słuchała terkotania Guri przyglądając się wszystkiemu na około i przytakując. Ostatecznie usłyszała, że dziewczyna przycichła. Od razu na nią spojrzała i zrozumiała, że coś jest nie tak. Przestała się odzywać i wydawała się jakaś taka inna. Dodatkowo patrzyła tępo w jeden punkt. Eliza spojrzała w tym samym kierunku i dostrzegła Dantego z jakimiś dziewczynami. Cóż, nie wyglądał na specjalnie zadowolonego całą sytuacją, ale nie kazał im sobie iść ani nic z tych rzeczy.

- Wszystko w porządku? - zapytała Eliza, nie chciała żeby Guri była smutna. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- A ja jestem Szkotem, z wyspy Orkad-Mainland. Miło cię poznać Bufet. - Ruszył za nim i szli na początku. -  Zapewne masę pacanów - Odpowiedział Józkowi. - A na poważnie to myślę że całkiem niezłą kolekcje unikalnych ludzi. Może będą chcieli z nami w jakiś sposób rywalizować, przynajmniej tak myślę. Na pewno spokoju tam nie zaznamy. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Guri spojrzała na Elizę. W jej oczach było widać nutę smutku. - Eliza-san umiałabyś mi wytłumaczyć co to jest miłość? - zapytała zmieszana. Co dziwne, z jej twarzy dało się wyczytać, że mówi serio. Dziewczyna nie wie co to miłość.

 

Idący z przodu Dante błagał w myślach Boga żeby te młode szczyle się od niego odwaliły. Wolał grupę którą przyprowadził na pociąg. Spokojni, nic nie odwalili.... no może oprócz Józka. Co za głąb pije piwo w pociągu?! Z resztą nie ważne. Właśnie stanęli pod szkołą.

587289.jpg

 

Dante odwrócił się do zebranych z uśmiechem. Zrobił jakiś ruch ręką i przemówił. Jego głos słyszał każdy lecz nie dlatego, że był głośny lecz rozbrzmiewał w ich głowach. - Moi mili. Witam was serdecznie w szkole Ratio Destrui. Od teraz to też wasz nowy dom. - poinformował zebranych, Podszedł do bramy wejściowej i ją pchnął. Teraz zobaczyliście, że to nie żaden stary zamek z Harrego Pottera lecz tu było jak w 10 gwiazdkowym hotelu. Czerwony dywan w korytarzu wijący się po każdym piętrze, lokaje i pokojówki. Dosłownie było wszystko. Dante zaprosił ruchem ręki jedną z pokojówek. Podał jej marynarkę i po raz kolejny zwrócił się do obecnych.  - Możecie sobie wybrać jaki pokój chcecie, wszystkie są takie same. Ale są dwie zasady. Primo pokoje są tylko 3 osobowe,  duo nie chcę widzieć po 21 dziewczyn w pokojach chłopców i na odwrót. - poinformował zebranych. - A teraz wybierzcie sobie pokoje. Jakbyście mieli jakieś pytania to Sebastian wam pomoże.- powiedział do reszty chłopak i ruszył po schodach do swojego pokoju. Guri tylko za nim popatrzyła i znów troszkę przygasła.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dziewczyna zastanowiła się chwilę. Właściwie to ostatnie pytanie jakiego się spodziewała, ale widać było że jest dosłowne, więc wypadałoby odpowiedzieć. 

- Cóż... z naukowego punktu widzenia to tylko reakcja chemiczna. Ale tak naprawdę... Po prostu obdarzasz kogoś uczuciami większymi niż swoich znajomych czy przyjaciół. Łączy się to z ogromnym szczęściem ale i smutkiem jeśli coś idzie nie tak. Kochanie jest uzależniające i raz jak juz zaczniesz to ciężko będzie przestać. Każda osoba miłości potrzebuje i ciężko nam bez niej żyć. Ale prawda jest taka, że bardzo ciężko określić co to tak naprawdę jest. To kwestia indywidualna, każdy określa to inaczej. Po prostu... W którymś momencie to przychodzi i wtedy wiesz, że to właśnie to. - odparła. Huh, trochę się rozgadała, ale już mniejsza z tym. Gdy stanęli pod szkołą pierwsze co przyszło Elizie do głowy to to, że ten zamek jest niczym Hogwart. W środku okazało się być jednak zupełnie inaczej. Zupełny luksus. Łał... Tyle czasu sterczenia w próżni, a tu czekało takie coś?  Nigdy więcej...

Eliza usłyszała wiadomość Dantego i kiwnęła twierdząco głową. Cóż,  była jedyną dziewczyną z tego towarzystwa oprócz Guri oczywiście. Ale czy ona nie była ze starszego rocznika? No to dupa... Albo będzie w pokoju z obcymi albo z chłopakami co chyba było zabronione, albo nie. Sama nie wiedziała. W sumie to zwyczajnie nie wiedziała co teraz zrobić więc po prostu tak stała.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- Szkot? Znaczy co, skąpiejszy Anglik? Nie no, jaja se robię, wiem co to Szkoci. Ze mną nie zginiesz, ziom, nie bój się. Nikt nam nie podskoczy, jak będziemy szli jedną bandą - powiedział zawadiacko dresik.

Maszerują strzelcy maszerują... Be nie mógł się powstrzymać by popstrykać łupkami ze słonecznika to tu, to tam, w tego dzieciaka czy tamtego. Niestety po drodze nie trafił się żaden żul czy inny menel, więc chciał nie chciał chłopaczyna musiał jakoś wysączyć swoje pierwsze... a może drugie? w życiu piwo. Ze wszystkich sił starał się nie krzywić, by przy nowych kompanach wyglądać na twardego sukinsyna. Jednak nawet wypity browarek nie mógł przygotować go na niespodziankę, jaką było zamczysko. Niby jakiś taki zabytek zakurzony, a w środku wystawnie jakby zapisali się do jebanego Oksfordu czy innej mensy. Dywany, pokojóweczki, jakiś Sebastian... Józek zagwizdał sam do siebie. W Lublinie mieli mieszkanie z metra budowane, musiał spać w pokoju z rodzicami przez całe dzieciństwo zanim brat spieprzył do Irlandii za hajsem. A tu takie luksusy, no no, może bycie nienormalnym miało swoje plusy.

- Oi, a w czterech się nie da?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Guri spojrzała na Elizę. - Arigato Eliza. Chyba już rozumiem. - powiedziała i pocałowała Elizę w policzek. - Choć. Będziemy w jednym pokoju. Ale będzie zabawa. - podnieciła się Guri. Zawołała jednego z lokajów a następnie kazała mu iść za sobą i Elizą. - Spoko. To siłacze. Prywatnie to super ludzie. - poinformowała Elizę Guri.

 

 

W tym samym czasie w krzakach nieopodal zamku coś wszystkich obserwowało. A najważniejsze spojrzenie spoczywał na Guri. Po chwili krzaki zaszeleściły a cień zniknął. Wrócił spokój. Do czasu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Kiedy blondyn zobaczył zamek, na jego twarzy pojawił się niemy zachwyt widziany zazwyczaj jedynie u dzieci i aktorów w reklamach. 

Borzezielonyalepiknienojaniemoge. Po wejściu do zamku oglądał się wokoło, nie zwracając zbytnio uwagi na to, co mówił Dante. Wydawało mu się jednak, że usłyszał coś o pytaniach. Po chwili namysłu postanowił zadać najbardziej rzeczowe i zwyczajne pytanie, jakie nasunęło mu się na usta:

- Mamy tutaj jakiś internet?

Kątem ucha usłyszał coś o służących będących super-ludźmi. Ciekawe, ile takim płacą. Ciekawe, jak i kto za to wszystko płaci. Taki duży zamek? Remonty muszą tu kosztować miliony!

- Kto za to wszystko płaci? - powiedział na głos, ni to do siebie, ni to do innych.

Psujesz sobie magię. Ciesz się, nie narzekaj.

W sumie racja.

- A, w sumie, ważne, że dają - Gaillard powrócił do banana na twarzy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- Może po prostu podzielimy się, będziemy mieli 2 pokoje w taki przypadku dla 4. - Zaproponował Daniel, cóż walka z systemem już od dawna bawiła chłopaka. Szkoła nie wywarła na nim wrażenia. Mógł mieszkać nawet w namiocie byle by dalej od swojego dziadka. Jedynie to się liczyło i miało jakiś sens. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Sebastian spojrzał na pytający chłopaka. - Tak. Internet jest. W każdym około jest router. Za wszystko płaci dyrektor. A teraz zapraszamy do pokoi. - poinformował zebranych lokajów i ruszył korytarzem do pokoju dla pracowników.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Eliza tylko się uśmiechnęła i pogłaskała Guri po głowie. Na jej propozycję na początku tylko się zdziwiła, ale później po prostu przytaknęła i ruszyła za nią. Uśmiechnęła się przyjaźnie do lokaja. Nie czuła się jakoś specjalnie dobrze z tym, że są tutaj takowi. No bo cóż, nie lubiła jak ktoś za nią robi jakieś rzeczy i czuła się z tym jakoś dziwnie. Poza tym się nie odezwała, po prostu przyglądała się temu co ma na około.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Guri spojrzała na Elizę. - Ja wychodzę. Widzimy się za godzinę. - poinformowała ją dziewczyna. Pocałowała ją w policzek i wyszła. W tym samym momencie na drzwiach waszych pokoi pokazał się napis. - Zapraszamy na aulę. - i po chwili drzwi się otworzyły. Gdy weszliście na aulę zobaczyliście pełno miejsc siedzących. Prawie jak w operze. Gdy usiedliście na scenę weszła orkiestra. Na przedzie szedł Dante i Guri. Dante zasiadł do pianina a Guri podeszła do mikrofonu. Gdy rozmowy ucichły orkiestra wraz Dante i Guri zaczęli grać.

 

Po zakończonym występie stanęli na środku sceny i się ukłonili. Eliza mogła zobaczyć, że Guri tylko udawała szczęśliwą. Coś chyba było nie tak.

 

Następnie na scenę wszedł dyrektor. - Jestem Mao i witam w mojej szkole dla ludzi o specjalnych mocach. Nie lubię dużo gadać więc zapraszam do sali jadalne na obiad. Do zobaczenia na lekcjach uczniowie. - powiedział i wyszedł z sali z uśmiechem. Nie wyglądał na kogoś miłego.

Edytowano przez Lucjan
Coś mi się zepsuło. Resztę postu macie w spoilerze ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- Niby można tak zrobić - odparł Józek na propozycję Daniela nieco łamanym angielskim - ale wtedy będziemy mieli jeszcze na karku jakichś dwóch fagasów. Bo pokoje podobno trzyosobowe. Więc lipa. Chyba, że macie panowie jakiś inny plan, bo niby da się ich dwóch na jednego w razie jakby co. Ale nie wiem, czy nie nakonfią do uczycieli.

 

Po upewnieniu się co powie Daniel, Jankes lub Francuz, Józek wraz ze wszystkimi udał się na koncert do auli. Muzyka jakby nie było nie przypadła mu do gustu, taka zdechła, łzawa i w zupełnie innym języku, nawet nie wiedział o co chodzi. Ot, udawał że słucha, w międzyczasie myśląc o dupie Maryny i innych pierdołach. Na koniec przemowa dyrektora. Koleś miał na imię Mao, jak ten skośny komuch. Znaczy, zapowiadało się zajebiście, ironicznie pomyślał Bufet, strzykając palcami. Miał nadzieję, że uczyciele i rozrywki w tym miejscu będą znacznie ciekawsze niż to, co pokazali mu tutaj w auli.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Po występie do Daniela podeszła jakaś dziewczyna. - Cześć To ty jesteś Daniel? - zapytała z rozbrajającym uśmiechem. - Ja jestem Sabina. Przejdziemy się? - zapropoonowała nachylając się w jego stronie. Damian przy swoim bufecie przy jej ,,Bufecie" wymiękał. Dziewczyna uśmiechnęła się do niego pytająco.

 

(Tu masz jej wygląd)



2c9736a8f6be77aec86a9a9d9f27773d53a8e1fb

 

W tym samym czasie w gabinecie dyrektora. 

- Czyli dasz radę ich rozdzielić? - zapytał Mao czarną postać. 

- Tak. Problem będzie jedynie z Elizą, Guri i Dante ale z tym też sobie poradzę. - odpowiedział cień.

- Mam nadzieję. - stwierdził dyrektor. Nie można sobie pozwolić na jakieś wpadki. Nie tym razem. Nie z nimi w jednej grupie. pomyślał Mao i pokazał postaci, że ma już opuścić gabinet. Czarna postać zniknęła a dyrektor uśmiechnął się pod nosem. 

Edytowano przez Lucjan

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Daniel miał chwilowo małą złość na to że nikt nie odpowiedział na pytania. Potem poszli na ten koncert, cóż nie jego gust muzyczny. Gdy jakaś dziewczyna podeszła do niego i zapytała się o przechadzkę pomyślał "czemu by nie". Odwrócił się do nowo poznanych znajomych.

- To ja potem was jakoś znajdę. - Odwrócił się do dziewczyny. - Możemy iść - Wstał - Tak w ogóle to gdzie chcesz iść? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- Może do ogródka za szkołą? - zaproponowała z uśmiechem. Złapała go za rękę i ruszyła przodem ciągnąc go za sobą. Jakby się śpieszyła. Lub bardziej podniecona.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jesteś wypisany na tablicy. Co masz na myśli mówiąc, że coś się dzieje? - zapytała zdziwiona. Teraz to ją zlagowało. O co może mu chodzić?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- Znaczy chodzi mi o to bo słyszałem że to jakaś "specjalna" szkoła. Miałem przez chwilę dziwne przeczucie. Ale chyba mi się zdawało, mówiłaś że masz na imię Sabina. Skąd jesteś? - Daniel trochę się rozluźnił ale nadal był ostrożny. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- Ej Szkocik, jak zaliczysz to daj jej numer, też popróbuję szczęścia - ozwał się Józik bezczelnie na do widzenia, powoli zbierając się w stronę sali obiadowej czy co to tam było. Miło będzie spróbować czegoś, czego nie przyzwał sobie na talerz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dla osób o specjalnych zdolnościach. Takich jak wszyscy tutaj. - odpowiedziała Sabina z uśmiechem. - A co do pytania to jestem z Czech. A ty? - zapytała gdy dotarli. Usiadła na ławce i lekko czerwona spojrzała na niego.

 

Gdy dotarliśmy na salę jadalną był tam każdy rodzaj dań i napojów. Oprócz alkoholu oczywiście. Na podium stanął Mao. - Życzę smacznego! - zawołał z uśmiechem

Edytowano przez Lucjan

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- Ehh myślałem że to będzie jakiś obóz śmierci czy coś w tym rodzaju i mile się zaskoczyłem. - Odpowiedział Daniel z lekkim uśmiechem. - Ja jestem Szkotem, z wyspy mainland. Słyszałem że w Czechach jest dość ładnie i właściwie mógł bym powiedzieć że mają ładne dziewczyny tam patrząc na ciebie. - Daniel uśmiechnął się do niej. Cóż skoro był wolny od swojego koszmaru to mógł przynajmniej spróbować normalnego życia. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Sabina się zarumieniła. - Tylko tak mówisz żeby mnie rozweselić. - szepnęła zarumieniła.  On mi się podoba... Ale Mao zabronił. Zobaczymy jak się wszystko potoczy. pomyślała ale wiedziała że jej los już przypieczętował Daniel.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- Wiesz nie tylko dlatego, właściwie nie mam nic przeciwko żeby chodzić ze sobą. Wiem nie znamy się na razie, ale za to możemy się poznać więc jeśli tylko chcesz daj mi znać. - Pogłaskał ją po głowie i oparł się o oparcie ławki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcę! - krzyknęła i zarzuciła mu się na szyję wesoła. - Wpadnij do mnie do pokoju o 19. Obiecaj. - powiedziała patrząc mu prosto w oczy. Nie było trudne do odczytania jej błaganie. 

Edytowano przez Lucjan

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- Dobra ale powiedz tylko gdzie. - Zaśmiał się cicho. - A najlepiej pokaż które okno bo myślę że przez nie wejdę. - Puścił do niej oko i przytulił do siebie. Daniel kompletnie za pewne nie wiedział na co się pisze.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach