Lucjan

[Gra] [Zapisy] Szkoła jak najbardziej specjalna

Recommended Posts

O tamte. - pokazała okno na drugim piętrze. - Podam Ci linę. - poinformowała chłopaka Sabina. - Ale obiecane, że się pojawiać? - zapytała niepewnie.

 

 

W tym samym czasie.

Za sceną została Guri i Dante. 

- Rozumiesz już? - zapytał ją Dante. Guri przytaknęła i mocniej chłopaka przytuliła. - Kocham Cię senpai. A zrozumienie czym jest miłość zawdzięczam Elizę. - powiedziała do niego dziewczyna. Dante się schylił i ją pocałował. - Musisz jej podziękować. - powiedział biorąc ją na barana. - Ruszamy do mojego pokoju! - zarządziła Guri ze śmiechem. Gdy dotarli pod drzwi, Guri je otworzyła, popchnęła Dantego na łóżko, położyła się obok i w takiej pozycji zaczęli czekać na powrót Elizy z kolacji.

 

(jest tam godzina 18.15)

Edytowano przez Lucjan

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- Lina nie będzie potrzebna. - Wystawił rękę i nad nią zmaterializował się kawałek metalu. - Poradzę sobie jakoś. - Metal zniknął, Daniel pocałował Sabinę w czoło i wstał. - Idziemy coś zjeść? - Zapytał. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ok! - stwierdziła, złapała Daniela za rękę i ruszyła w stronę jadalni. Jak zwykle szła z przodu. Tym razem żeby chłopak nie widział jak bardzo jest czerwona.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Od roku. Zawsze mogę Ci pomóc w lekcjach. - stwierdziła z uśmiechem. Gdy weszli do sali, Sabina od razu zajęła dwa wolne miejsca i zaczęła jeść. Pokazała Danielem żeby usiadł obok.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A cio to? - zapytała i zjadła kawałek który miał na widelcu. - Dobre. - stwierdziła z uśmiechem. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

((Co tu się odjaniepawla bo nie miałem czasu patrzeć?)) 

 

Richard tylko na chwilę wyjął telefon żeby szybko coś sprawdzić a już wszystko go ominęło. Zerknął na Bufeta pytająco. 

- EJ cholera co się stało? Bo wszystko mnie chyba ominęło. - Zapytał lekko niepewnie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- Nie mam pomysłu. Załatwi się coś później - mentalnie wzruszył ramionami, nie przejmując się na razie sprawą.

Chłopak wszedł do auli. Nie był on nigdy fanem koncertów, ale z grzeczności próbował słuchać i klaskał na koniec.

Chociaż normalnie byłby zadowolony z braku przemowy, w tej chwili Gaillard wolałby, żeby się odbyła. Chciał wiedzieć o sytuacji więcej, ale Albus Xavier Mao po prostu sobie wyszedł. Nawet imienia nie podał.

- Co mu się tak spieszy?

Cóż, ale przynajmniej jedzenie dają. Chłopak nałożył sobie jakiegoś pieroga.

- W którym momencie przestałeś nadawać? - odpowiedział za Bufeta Gaillard - Nieważne, w każdym razie trafiliśmy do szkoły, nie wiemy do końca, jak się zakwaterować, mieliśmy jakiś koncert, dyrektor Mao powiedział kilka zdań, uciekł, Szkot poszedł że gdzieś w krzaki z jakąś różową babką i teraz jemy. Tak w skrócie - zsumował szybko.

Blondyn skończył pierwszego pieroga. Zawsze jadł dużo, choć na to nie wyglądał. Sięgnął po sałatkę.

- Tak w ogóle, to co ty robisz? Jakieś fajne zdolności czy gadanie z rybami? - uśmiechnął się, mając nadzieję, że chłopak rzeczywiście nie gada z rybami. Przełknął ślinę.

Edytowano przez Matil

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Cholera, tak dużo rzeczy? A przecież tylko sprawdził co tam nowego na kilku stronach... 

No ale miał teraz pojęcie gdzie jest. Schował na szybko telefon do kieszeni i odchrząknął. 

- Nie gadam z rybami, ale... Hmm jak to powiedzieć. Mam Standa. Takiego ducha który może przyjebać, kontrolować elektronikę i nawet pozwalać mi widzieć używając ducha. Znaczy, to nie duch. Bardziej taki... Chuj wie co w sumie. Widzą go tylko inni posiadacze takowych i tylko inne standy go ranią. No, to coś takiego - wyjaśnił. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Występ był bardzo ładny i w sumie to jedyne co dziewczyna mogła stwierdzić bo za bardzo się temu nie przyglądała. Bardziej zastanawiała się czy do kogoś nie podbić i nie zagadać. Ostatecznie jednak nic nie zrobiła. Guri i Dante zniknęli za sceną na jakiś czas. Cóż, Eliza miała dobre przeczucie, że wszystko jest w porządku a nawet lepiej.

Na kolacji nic nie zjadła, w ogóle nie była głodna ale humor jakoś tak sam z siebie jej się pogorszył. Dopiero w momencie gdy przyszła do pokoju i zobaczyła Dantego i Guri promiennie się uśmiechnęła. Miło było na nich patrzeć kiedy są razem.

- No no, nie ma mnie pięć minut a wy już w łóżku. - zaśmiała się. - Mam wyjść i wam nie przeszkadzać?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Skoro Francuz pospieszył się i  odpowiedział za niego, to tylko kiwnął potwierdzająco głową, zdecydowanie bardziej interesując się jedzeniem na talerzu. Powód był bardzo prosty. Niby łatwo jest przywołać jedzenie, ale trzeba wiedzieć co. A żeby wiedzieć, trzeba poznać. Tutaj było tyle różnych pyszności, których Be nie widział na oczy, że brał zasadniczo wszystkiego nowego po trochu, zżerał to szybciej niż menel napadający na sklep w czasie huraganu, chłonąc informacje - smak, zapach, samo uczucie jak to się tam w gębie i brzuchu układa. A nuż kiedyś postanowi sobie przywołać krewetki w maśle, pstrąga z ziołami i czosnkiem oraz cytryną, jesiotra w cieście, ziemniaczki country, czy Chicago pizzę.

- Znaczy - powiedział w przewie między śledziem po cygańsku a tradycyjną bawarską kartoffelsalat - że co, że ja na przykład takiego czegoś ani nie zobaczę, ani nie oklepię? Mam nadzieję, że będziemy po tej samej stronie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Arigato Eliza! Dzięki tobie jesteśmy razem! - krzyknęła z radością i rzuciła jej się na szyję z radością. 

 

Widzimy się u mnie. - powiedziała do Daniela z uśmiechem. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- Hahah, cieszę się razem z wami. - zaśmiała się przytulając Guri. - Cholera, mnie też by się chłopak przydał... Może któryś z tych co z nimi przyjechałam. Hmm.. - myślała nagłos ciągle się śmiejąc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Daniel szedł ścieżką obok ławki na której wcześniej siedział z Sabiną. Podszedł do miejsca w którym powinno być jej okno. Sprawdził godzinę na starym zegarku. Była 19, stworzył w ręce metalowy pręt i umieścił go na ziemi i zaczął go wydłużać tym samym wyskakując w górę. Gdy był już koło okna lekko postukał w okno.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Sabina otworzyła okno w samych spodniach. - Przyszedłeś! - zawołała szczęśliwa, przytuliła Daniela i wciągnęła do pokoju.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- W końcu obiecałem. - Metalowy pręt zniknął i gdy Daniel wszedł raz jeszcze przytulił Sabinę. - Nie złamał bym obietnicy. - Uśmiechnął się do niej. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zakładamy, że coś wcina na sali. - stwierdziła Guri z uśmiechem. Potem skoczyła na Dantego ze śmiechem ten tylko pokręcił głową ale widać było, że są szczęśliwi. 

 

 

Jesteś uroczy. - stwierdziła Sabina i go pocałowała.

 

 

Tymczasem u dyrektora. 

Tak. Wszystko przygotowane. Jutro w południe zaczynamy akcję. - powiedział do telefonu. Po chwili go odłożył i na ustach Mao pojawił się złowrogi uśmiech. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Daniel został zbity z tropu na chwilę. Cóż musiał improwizować. Podszedł do niej i położył ręce na ramionach. Przybliżył twarz i pocałował w usta. 

- I jak? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się