Bosman

[gra] Wiek Broni i Techniki

Recommended Posts

Hetman

 

 

Na dźwięk alarmu, spojrzał na podłogę, z której biło czerwone światło. Wysłuchał swojego towarzysza.

- Czatuj za drzwiami. Nawet jeśli ten biurowiec się pali, to nie wyjdę póki nie skończę. Jasne? - spojrzał na niego wymownie - Poinformuj drużyny uderzeniowe. Niech będą gotowi na obronie nowego celu. Poproś jeszcze o jakiś transport powietrzny.

Odwrócił głowę w stronę domniemanego hakera. Westchnął, złapał go za kołnierz i podniósł z krzesła.

- Posłuchaj mnie, bardzo uważnie - starał się zachować spokój, ale ręka go mocno świerzbiła - Daję ci ostatnią szansę na puszczenie farby. Dawaj namiary na swojego szefa, mistrza, czy jak tam się określacie. Bo jak jeszcze będziesz się stawiać, to przysięgam, że to co widziałeś na filmie stanie się dziecięcą zabawą.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Takeo

 

Upewnił się że nagrał podejrzanego niebieskiego po czym zaczął schodzić z budynku. Zakładał że na dole powinno już wybuchnąć stosowne zamieszanie, przez co będzie łatwiej wtopić się w tłum. Zamierzał jak najszybciej skończyć obecne zlecenie i udać się do domu na spoczynek. Miał wrażenie że ta noc będzie dłuższa niż zwykle, co zdarzało mu się niezwykle rzadko. Ale co poradzić, to miasto było spokojne chyba tylko w chwili, kiedy kładziono drewniane słupki pod budowę działek n-set lat temu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Thy. Widać, że tu ogarniają całą sprawę. pomyślał gdy zobaczył ochronę i kamerę. Westchnął i dokładnie się rozejrzał ale tak by kamera tego nie uchwyciła. Po chwili jakby ze zmęczenia Dante się przeciągnął ale w taki sposób, że wystrzelił tak klasyczną w jego wykonaniu strzałkę w kamerę aby ją unieszkodliwić. Jeśli to się uda, to potem ochronę szybko załatwi i zajmie się swoim celem. Czyli pedałkowatym byłym KLC. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Prawdopodobnie część z was już się domyśliła o co chodzi ale i tak napiszę. 
Do końca Lutego zawieszam sesje. Niestety praca i kilka problemów rodzinnych sprawiają, że nie mam czasu na odpis. Tak więc jeśli w marcu jeszcze będą jacyś chętni na grę to zapraszam z otwartymi rękami. Wtedy ruszymy z nową energią. :) 

  • Smutny 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

( Jestem wam winien przeprosiny. Mówiłem, że w marcu wrócimy z sesją, ale planowałem wrócić zaraz w pierwszych dniach marca. Jednak dopadła mnie choroba i wylądowałem w łóżku. Dopiero teraz znowu mam możliwość pisać. Tak więc... jeśli nadal jesteście zainteresowani grą u mnie... to zapraszam *lekki uśmiech* )

 

Dante

Strzałka załatwiła sprawę. Kamera po chwili zgasła z cichym pyknięciem i stróżką dymu. Ochroniarze nie zdążyli się zorientować, kiedy zostali unieszkodliwieni. Po wszystkim droga do gabinetu, w którym czekał na Bena jego cel była prosta. Głównie z tego powodu, że nikt nawet nie wyszedł aby sprawdzić co się stało. Stojąc przed drzwiami Dante mógł usłyszeć męski głos, który chyba rozmawiał z kimś.

- Nie. Nie wiem co się stało z twoimi ludźmi. Nie płacę ci za męczenie mnie pytaniami tylko pilnowaniem, aby psy trzymały się z daleka od moich dilerów. A teraz zabierać swoją cybernetyczną dupę w troki i zacznij zacierać ślady. Wystarczy mi już gliniarzy - Powiedział i wyłączył komunikator. - A ty będziesz tak stał przed tymi cholernymi drzwiami czy w końcu wejdziesz do środka i dasz mi ten towar?! - Skierował te słowa do 'Dilera'

 

Takeo

Owszem stosowne zamieszanie wybuchło i mimo prób powstrzymania go przez kilku funkcjonariuszy panował tam chaos. Nikt nawet nie zwrócił uwagi na azjatę, który zszedł z dachu budynku. Jednak dopiero później zaczęły się schody. Takeo bowiem mógł dostrzec co najmniej 4 kolesi, którzy nie byli policjantami. Przypominali bardziej jakiś gang. Wszyscy ubrani na czarno, z implantami oczu i bronią automatyczną ukrytą pod bluzami. Rozglądali się, jakby kogoś szukali. Albo raczej mieli tu kogoś odebrać i ochraniać. Tak czy inaczej dobrym pomysłem było się stąd ulotnić jak najszybciej. 

 

Hetman

-Tak szefie - Powiedział funkcjonariusz i wyszedł, dając polecenia przez radio. Dorian tylko uśmiechnął się lekko, kiedy policjant podniósł go z krzesła. 

- To i tak nic nie zmieni. Ja jestem tylko pionkiem w tej grze. Może mnie pan zabić. Znajdą kogoś na moje miejsce. A to, co robi mój szef wykracza daleko poza twoje możliwości - Powiedział chłodno, nadal patrząc uważnie na komisarza. Po chwili Hetman usłyszał komunikat.

Szefie grupa szybkiego reagowania jest w drodze. Za chwilę na dachu wyląduje pański transport. Przekazała centrala. Dorian wyraźnie się uśmiechnął. 

- A więc zabiera mnie pan na wycieczkę? Zajmuję miejsce przy oknie - Powiedział, pokazując tym samym, że podsłuchuje komunikator policjanta. 

  • +1 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Takeo

 

To zaczynało się robić coraz bardziej podejrzane. W mieście starcia na linii źli-dobrzy są częste, to fakt. Ale nie do stopnia zamachów bombowych, nie wspominając o pomniejszych grypach szturmowych. To nie była jego bajka. Trzeba było się zmywać.

Naciągnął mocniej kaptur na głowę, po czym sprawdził jeszcze raz adres na który miał się udać. Electric World w strefie Biznesowej 01 - kawałek drogi jakby nie patrzeć. Ostrożnie, by nie zaalarmować grupy uzbrojonych ludzi, zaczął przemykać w kierunku najbliższego wyjścia, potem będzie się martwił o kierunek. Oczywiście, zdroworozsądkowym zwyczajem, cyknął parę fotek obecnym zebranym. Kto wie, może będzie z tego jakiś kredyt?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dante westchnął i poprawił ubiór. Śladów krwi brak więc może wchodzić. Otworzył drzwi i wszedł do środka. Rozejrzał się po pomieszczeniu i jego wzrok spoczął na mężczyźnie który był jego celem. Zamknął drzwi i spojrzał po raz kolejny na byłym KLC. Ściągnął kaptur i maskę i spokojnie stanął przed biurkiem. Wsadził rękę do plecaka i wyciągnął towar. Rzucił go na stół i westchnął. - Ile za niego dasz? - zapytał spokojnym głosem. Ban był oazą spokoju.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Uśmiechnął się patrząc na hakera. Tym razem, uśmiech był już dużo bardziej złowrogi.

- Ta...zabawne. W te tajemne zakony, masonerię etc. przestałem się bawić kiedy miałem czternaście lat. Mnie na to nie nabierzesz - parsknął - A wiesz co jest dużo lepsze? To że sądzisz tak po prostu cię zabije. Nie przyjacielu - złapał go za gardło - Jeżeli nie zdradzisz mi tych informacji - ścisnął trochę mocniej -  ...zadbam abyś doczekał się takich atrakcji jak wyrywanie zębów, wbijanie gwoździ pod paznokcie, czy łamanie tych twoich słabych kości. Gadaj kanalio! - wpadł mu pewien pomysł - Słyszałeś o najemnikach? Za skromną ilość funduszy, mogą pozbawić kogoś życia. Nie chcesz chyba, żeby coś stało się twojej żonie, co? - rzucił nim o ścianę. Cierpliwość naprawdę w nim się kończyła. Jego prawa ręką zbliżała się coraz bardziej do kabury.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

( Cieszę się, że jednak chcecie dalej grać. To bardzo budujące :) No ale trzeba wracać. Sprawy same się nie zamkną :P )

 

Dante

Były KLC okazał się być mężczyzną w okolicach 30. Wątłej budowy ciała, z krótkimi ciemnymi włosami. Na twarzy widać było kilka blizn i zadrapań a nawet nieduży ubytek lewego ucha. Ubrany był w podkoszulek bez rękawów, długie, czarne spodnie i mokasyny. Na pierwszy rzut oka nie było widać u niego modyfikacji. Nawet jego oczy, zielone były naturalne. Mężczyzna podszedł do biurka i popatrzył na twarzy Bena.

- Czemu wy zawsze macie tak mało taktu, że nawet nie potraficie się przywitać jak trzeba? - Powiedział ze zrezygnowaniem i wziął do ręki pierwszego pendrive'a. Popatrzył na niego z każdej strony, raz nawet obwąchał i podłączył do niedużego urządzenia na biurku, które po chwili pokazało jakiś niewyraźny obraz. - No proszę. CR43-H. I to świeży. Widzę, że przynajmniej twój szef wie czego potrzebuje - Powiedział po czy usiadł na swoim krześle i położył nogi na biurku. - Za wszystkie mogę przelać dwa i pół koła na wskazane przez ciebie konto - Powiedział patrząc ponownie na mężczyznę. - Masz coś jeszcze? Bo też mam parę rzeczy na głowie i muszę je załatwić jak najszybciej - Dodał, popędzając Dantego.

 

Takeo

Opuszczenie strefy zagrożenia poszło gładka. Można by pomyśleć, że nawet za gładko. Jednak po jakimś czasie Takeo znalazł się w kilka ulic od MedicTechnology. Teraz można było znaleźć drogę do strefy biznesowej i dokończyć robotę. Proste. Co mogło pójść nie tak? 

Otóż... Takeo napotkał problemy. A raczej pewien niepokojący komunikat, który krążył teraz po sieci.

"Poszukiwany Kurier podejrzewany o współpracę z lokalnymi gangami. Każdy kurier z listy ma się natychmiast zgłosić do pobliskiego komisariatu celem przesłuchania. Nie stawienie się w przeciągu godziny zostanie odebrane jako przyznanie się do winy" Głosił komunikat. Lista zawierała prawie 30 nazwisk. Takeo zobaczył siebie i kumpli po fachu. Co prawda na komisariat było raptem 10 minut drogi, jednak takowe przesłuchania potrafiły się ciągnąć nawet godzinami. A to przeszkadzało w wykonaniu zlecenia. Zwłaszcza, że do strefy biznesowej 01 było spokojnie ponad półtorej godziny pieszo. A pora była późna.

 

Hetman

Dorian wylądował na ścianie, łamiąc przy tym szafkę, na którą spadł. Podniósł się nieco obolały i usiadł. Patrzył na policjanta a na jego twarzy nadal gościł nieprzyjemny uśmiech. 

- A więc teraz grozi pan mojej żonie tak? Cóż... W takim razie pozwoli pan, że sam sięgnę po swojego asa z rękawa - Powiedział po czym Hetman zobaczył, że jego oko na chwilę gaśnie po czym znowu się zapala. Minęło może pięć sekund po których w komunikatorze Hetman usłyszał głośny wybuch, jakieś męskie jęki a potem cisza.  W tym czasie haker wstał. - Jeśli jest pan ciekawy to właśnie wysadziłem swoje mieszkanie wraz z wszystkimi dowodami, żoną i dwoma... nie chwila... trzema pańskimi ludźmi. A pan nie może nic zrobić. To chyba koniec przesłuchania? - Zapytał i nadal stał przy ścianie. 

Hetman co tam się kurwa dzieje? Mieszkanie Doriana eksplodowało a pod budynkiem stoi 4 uzbrojonych typów, którzy chyba czekają na coś Policjant usłyszał głos z centrali.

- O to chyba po mnie. Pozwoli pan? - Zapytał Dorian, otwarcie drocząc się z Hetmanem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- Ty cholerny skurczybyku - sięgnął po swój pistolet - Przesadziłeś! - Nie czekając na nic, wystrzelił wiązką plazmy w jego nogi. Najpierw prawą, potem lewą - Może nie dowiem się kim jest ten cały Dorian, ale mam nowy obiekt treningowy dla moich ludzi.

- Słyszę. Za niedługo znajdę będziemy mieć kogoś to przesłuchania.

Złapał go za kołnierz.

- Mości panie, jesteś oficjalnie oskarżony o zabójstwo czworga ludzi. W tym funkcjonariuszy - uśmiechnął się kierując pistolet do góry. Zamierzał się do wyjścia na górę, żeby wrzucić drani do transportera. Czuł nieodpartą ochotę, na przetestowanie paru nowych sposobów. Jednocześnie chciał załatwić pewną sprawę.

Co za su...Moment. He. Może uda mi się coś jeszcze ugrać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Takeo

 

Wiedział jakie jest ryzyko kiedy wywołał alarm. I, czy mu się to podobało czy też nie, musiał wypić piwo które nawarzył. Szybko prześledził w myślach wszystkie kroki które podjął. A także przeciwdziałania. Nie, to jakaś grubsza sprawa. Przecież policja wiedziała że był w budynku. Gdyby wezwanie kurierów miało za zadanie go odłowić, to był pewny że dostał by osobiste zawiadomienie. Nie, tutaj działo się coś większego. Wysłał zawiadomienie do klienta, wszak niezależnie od sytuacji, profesjonalizm był jego punktem handlowym.

- Z przykrością zawiadamiam, iż przesyłka wysłana do pana kurierem trafiła na nieprzewidziane opóźnienie. Oczywiście dołożymy wszelakich starać, by przesyłka w formie niezmienionej i nietkniętej została dostarczona jak najszybciej. Za wszelkie niedogodności przepraszamy.

Wysłał informację po czym skierował swoje kroki w kierunku komisariatu. Ta noc zapowiadała się coraz gorzej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ban stał spokojnie i lustrował mężczyznę. Czy ten idiota dalej się nie kopnął, że coś jest nie tak? Z tym pytaniem w myślach przeskoczył przez stół ich dzielący i wymierzył dość silnego kopniaka w głowę mężczyzny. Krótka piłka. Gdy ten upadnie, i nie zdąży wydać dźwięku przed uderzenie, Ban go przygwoździ do ziemi nogami (a dokładnie zablokuje mu ręce w parterze) następnie szybko zaklei mu mordę taśmą izolacyjną by krzyki nie przeszkadzały i zajmie się zabawą ze swoim celem. Nadal w głowie miał widok KLC i na samą myśl o niej było mu przyjemniej. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

( Jedna prośba. Nie piszcie czynności dokonanych. Zwłaszcza, że nie zawsze wszystko będzie tak jak planujecie. Taka mała uwaga na przyszłość ;)  )

 

Dante

Plan wydawał się doskonały. Nieświadomy cel, zero spostrzegawczości, szybka robota a potem sowita zapłata. i Ban już widział, jak wszystko mu wychodzi. Jednak po chwili usłyszał jakiś głos przed sobą.

- Jeśli skończyłeś marzyć o tym, że mnie tak szybko załatwisz to powiedz mi kto cię wysłał bo jestem więcej niż pewny, że nie należysz do 10 - Powiedział cel Dantego. Po chwili ten jakby otrząsnął się z jakiegoś snu. Mimo tego, że wszystkie jego czujniki, sensory a nawet ludzkie zmysły informowały go, że zrobił to co zrobił to nadal stał przed biurkiem. Na dodatek nie mógł się ruszyć. Coś go blokowało. - W podłodze jest elektromagnes. Dziesiątka wie, że nienawidzę maszyn. Dlatego przysyłają na spotkania ze mną tylko ludzkich dilerów. Na dodatek zrobiłeś podstawowy błąd. Zdjąłeś maskę i kaptur - Powiedział mężczyzna, siedząc wyprostowany na swoim krześle. Patrzył uważnie na zabójcę - Zapytam ponownie. Kto cię wysłał?

 

Takeo

Na komisariat Kurier dotarł bez większych problemów. Głównie z tego powodu, że w okolicy, gdzie znajduje się dużo policjantów przeważnie kręciło się mało osób. Jednak nie tym razem. Teraz w kierunku wysokiego, czarnego budynku ze stali i szkła zmierzało ok 10 osób. Każdy z innego kierunku, inaczej ubrany. Takeo od razu rozpoznał co najmniej 3, których miał przyjemność (lub nie) poznać. Po chwili Ktoś do niego dobiegł.

- Witaj Takeo. Dawno się nie widzieliśmy - Powiedział mężczyzna w wieku azjaty. Średniego wzrostu, z lekkim zarostem, ubrany z zwykły dres i bluzę z kapturem. Nosił plecak a na twarzy było widać nieduże ślady po operacji oczu i dolnej szczęki. Był to Ron, jeden z dawnych kumpli Azjaty po fachu. Przez chwilę pracowali nawet po sąsiedzku, jednak Ron przeniósł się do innej strefy, ponieważ musiał zająć się matką. - Co słychać stary druhu? Widzę, że ciebie też wezwali. 

 

Hetman

Po wejściu na dach zobaczył, że ląduje tam transportowiec policyjny. Wyskakuje z niego czwórka policjantów. Każdy z karabinem w rękach, pełnym pancerzem balistycznym i tarczą energetyczną na przedramieniu. Widząc Hetmana jeden z nich ściągnął maskę i popatrzył na Hetmana. Był to sierżant Nelson, jeden z kumpli Hetmana z akademii. Jednak ten wybrał pracę w siłach specjalnych policji. Skinął mu lekko głową.

- Hetman w coś ty się znowu wpakował, że potrzebujesz pomocy? I co to za ścierwo, które za sobą taszczysz? - Zapytał patrząc na hakera, który teraz trzymał się za swoje nogi. Jednak nie krzyczał, co mogło być nieco dziwne, zwłaszcza, że miał przestrzelone nogi.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Takeo

 

- O witaj. Jakoś leci, sam wiesz jaka potrafi być praca w tym mieście.

Chcieć lub nie, Takeo nigdy nie widział innych kurierów jako konkurencji. Owszem, czasami wchodzili sobie w drogę, co potrafiło się skończyć wyzwiskiem, albo i bójką, ale na ogół kurierzy starali się współpracować.

- Co tam u rodziny? A właśnie, zanim zapomnę, spójrz na to - wysłał mu na zakodowanym kanale wiadomość składającą się z obrazów ludzi, którzy czekali koło instytutu.

- W mieście dzieje się coś większego. Trzeba teraz uważać, bo zamachy bombowe to, nawet tutaj, nie jest codzienność. Gdybyś gdzieś coś wyłapał, daj znać. Niby pracujemy dla kogokolwiek, ale terroryzm to nie jest dobra rzecz dla fachu.

Wiedział, że na wszystkim można zbić kredyty. Ale nawet kurierzy nie tolerowali bezmyślnej przemocy. W tamtym wybuchu mogło zginąć kilku potencjalnych klientów(o ile nie zginęło kilku klientów innych kurierów), a to oznaczało straty dla biznesu.

- Swoją drogą, ciekawe czego oni od nas chcą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- A daj spokój Nelson! - odrzekł mu - Haker, który naczytał się teorii spiskowych - zbliżył się i przekazał więźnia swoim, żeby ci mogli go wprowadzić - Tylko jak najdalej od wyjścia. Uważajcie! Jakby was denerwował, możecie mu przestrzelić łeb. Nie będę się skarżył - przetarł twarz - Wiesz co... - zwrócił się do sierżanta - Czasem żałuję że nie podążyłem twoim śladem. Choć z drugiej strony byłbym pozbawiony swojej ulubionej rozrywki - pokiwał głową - Dobra, trzeba się zbierać bo ponoć są tu jakieś uzbrojone bandy - zaczął wsiadać do transportera.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Takeo

Ron wzruszył ramionami.

- U mnie na razie spokojnie. Matka narzeka na swoje nogi, ale poza tym reszta ma się dobrze - Powiedział zanim Takeo pokazał mu obrazy. Ten zamyślił się przez chwilę.- Faktycznie to nie wygląda zbyt ciekawie. Jakby szykowali się na jakąś wojnę. Dzięki Takeo, że mnie ostrzegasz. Będę się pilnował. A co do policji... TO nie mam bladego pojęcia. Może oni też coś wiedzą i chcą się upewnić. Pokażesz im te zdjęcia? - Zapytał, jednak wtedy drzwi komisariatu się otworzyły i wyszedł przez nie młody policjant. Nie mógł mieć więcej niż 30 lat, krótko ostrzyżony, ubrany w standardowy mundur z bronią przy pasie. W ręce trzymał jakiś komunikator i odczytał z niego 2 nazwiska.

- Takeo Hirotaka i Adrien Nerris. Chodźcie za mną - Powiedział i przytrzymał drzwi aż obu mężczyzn weszło do środka. Policjant poprowadził ich do dwóch osobnych pokoi, w którym to siedzieli już inni policjant.

- Witam panie Hirotaka. Przepraszam za przerwanie pańskiej pracy, ale ta sprawa jest nagląca - Powiedział starszy policjant, który miał prawdopodobnie prowadzić tą rozmowę. - Jestem Detektyw Marone. Obiecuje, że odpowie pan tylko na kilka pytań i będzie mógł pan wrócić do swojej pracy - Zapewnił mężczyzna z lekkim uśmiechem. Mężczyzna był prawie całkowicie łysy, ubrany w brązową koszulę, szare spodnie. Na szyi wisiała mu odznaka na metalowym sznureczku a mężczyzna wydawał się mieć zmodyfikowane ręce. 

 

Hetman

Sierżant Nelson skinął lekko głową.

- Ta racja. Nie ma co się ładować w większe bagno niż jesteśmy teraz - Powiedział po czym odwrócił się do reszty oddziału - Zabierać ładunek i spadamy! - Rzucił i wszedł do pojazdu, zostawiając miejsce z tyłu dla Hetmana. Haker nic nie mówił, tylko bacznie obserwował całe zdarzenie. Po chwili Hetman mógł dostrzec, że jedno z jego oczu na chwilkę zgasło. Jakby straciło na chwilę zasilanie. W międzyczasie Transporter wzniósł się w powietrze i po kilku minutach Hetman, Haker i oddział specjalny znajdowali się na tyłach komisariatu. Ludzie Nelsona wynieśli postrzelonego mężczyznę do środka a sam Nelson oparł się o pojazd i wyjął z kieszeni paczkę fajek. Zapalił jedną i popatrzył na swojego kumpla z Akademii.

- Mówię ci to miasto coraz bardziej schodzi na psy. Ataki terrorystyczne, wojny gangów, jakiś cybernarkotyk - Wypuścił dym z ust i westchnął. - Mówię ci Hetman jeszcze trochę policja nie będzie miała czegoś takiego jak dzień wolny. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Hetman

.

Obserwując hakera, trzymał ciągle pistolet. Kiedy jego oko się dezaktywowało, zacisnął rękę na uchwycie. Wyszedł z pojazdu i rozejrzał się po terenie. Zerknął na Nelsona.

- Nic mi nie mów - pokręcił głową - Może słyszałeś, ale tej nocy gang dziesiątek dokonał ataku bombowego na jakiś sklep. Co najmniej trzech ludzi straciłem, a jeden cywili ranny. Tyle dobrego że jeden śmieć nie żyje, a druga, bo okazało się że miałem do czynienia z przedstawicielką przeciwnej do nas płci. Trochę było śmiechu, ale puściła farbę...Ach... - przetarł twarz - Muszę jeszcze coś zrobić. Nie ważne. Aczkolwiek zgadzam się z tobą. Jak tak dalej pójdzie...z drugiej strony podopieczni będą mieli o - machnął ręką nad głową - Tyle obiektów do ćwiczeń. He - zaśmiał się - Nie będziemy musieli z drugiej strony narzekać na nudę. Można by coś wykorzystać i wygrać A powiedz mi...wy w oddziałach specjalnych macie jakieś problemy z funduszami, bronią, wiesz...jakieś niedobory lub zbyt ostre ograniczenia?

Przy okazji zaczął przeszukiwać bazę danych w poszukiwaniu jakieś znajomego lub wtyki w firmach produkujących broń i implanty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Takeo

 

Sprawdził czy miał wciąż starego kolegę w kontaktach. Jak tylko skończy się przesłuchanie, podrzuci mu zdjęcia. Zarobek zarobkiem, ale jeśli oni o siebie nie zadbają, to nikt tego nie zrobi za nich. Kiedy tylko wyszedł do nich policjant, jego imię padło jako pierwsze. Nie kojarzył drugiego imienia, więc nie wiedział czy to ktoś nowy w branży czy też weteran który pracuje po cichu. Udał się za policjantem do wskazanego pomieszczenia i usiadł na krześle. Odsłonił twarz ściągając kaptur, rozpinając bluzę i ściągając okulary. Ściągnął też rękawiczki jako oznakę dobrego gustu, wszak policjant wiedział pewnie już jakie implanty mały pingpong posiadał, a mimo to Takeo nie planował ukrywać więcej niż musiał.

- Witam pana. Proszę się nie przejmować, moja praca może poczekać, wszak po tym co dzisiaj widziałem na mieście policja pewnie ma dość zmartwień. Zatem jeśli moja wizyta tutaj jest w stanie jakkolwiek w czymkolwiek pomóc, to słucham.

Ustawił Jadeitowy Kokon w tryb uśpienia. Niewielka różnica, bo mógł go w każdej chwili uruchomić, ale wolał nie dawać policjantowi powodu do zmartwień. Licencja czy też nie, wciąż był to bardziej militarny wszczep aniżeli cywilny. Pozwolenia miał aktualne i sprawdzone, ale kto wie, lepiej dmuchać na zimne. Specjalnie po dzisiejszym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Takeo

Detektyw Marone uśmiechnął się lekko, słysząc deklarację mężczyzny. Otworzył nieduże urządzenie do nagrywania rozmowy i zaczął mówić spokojnym głosem.

- Detektyw John Marone, rozmowa z Takeo Hirotaka, kurierem danych - Powiedział po czym podniósł wzrok na mężczyznę. - Zatem panie Hirotaka proszę mi na początku powiedzieć jak długo pan pracuje jako kurier? Oraz czy był już pan wcześniej przesłuchiwany przez innych funkcjonariuszy w sprawach morderstw, napadów lub cyberataków? Od razu dodam, że jeśli jakaś odpowiedź może narazić pana dobre imię to może pan to przemilczeć - Dodał i delikatnie podsunął urządzenie na środek stołu, żeby dobrze łapało dźwięk z całej sali. - Zapewniam, że słowa, które tutaj padną zostaną tylko między panem a mną a to nagranie zostanie skasowane w przeciągu godziny od zakończenia badania dowodów - Zakończył po czym zamilkł, dając tym samym kurierowi możliwość odpowiedzi na pytania. 

 

Hetman

Nelson westchnął. 

- Jeszcze się pytasz? Ciągle nam czegoś brakuje. Broń, amunicja, narzędzia do przesłuchań, odpowiednie wczepy komunikacyjne i bojowe. Władze deklarują, że przeznaczają ogromne sumy na sprzęt wojskowy, a jednak do nas trafia niewiele z tego. A wierz mi, że w walce z tym całym tałatajstwem potrzeba coraz to lepszego sprzętu. Czasami się zastanawiam, czy te gangi nie mają lepszych zabawek niż my - Powiedział z wyraźną zgryzotą po czym dopalił papierosa i zgasił go o swojego buta. - No miło się rozmawiało ale muszę spadać. Trzeba wyciągnąć trochę informacji z tego całego "hakera"  - Dodał po czym pożegnał się uściskiem dłoni z kumplem i wszedł do budynku. 

Po krótkiej analizie kontaktów znalazło się jedno dopasowanie. Pewien mężczyzna, który teraz pracuje jako sprzedawca broni w sektorze biznesowym wisiał przysługę Hetmanowi. A według informacji, które handlarz zamieścił na swojej stronie to posiada on na stanie praktycznie najnowsze bronie i pancerze bojowe dostępne na rynku. Dodatkowo Hetman mógł mieć pewność, że wszystko jest legalne, bo sam sprawdzał go nie raz. 

 

( Tak wiem, nie było długo sesji. Przepraszam was. Postaram się poprawić. Tak więc [myślę, że już ostatni raz] sprawdzam czy nadal chcecie grać. Na dodatek są teraz 2 wolne miejsca, jeśli ktoś jest zainteresowany rozpoczęciem przygody w świecie Broni i Techniki)

  • +1 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Takeo

 

Pytanie odrobinkę go zaskoczyło. Nie, nie było podchwytliwe, przynajmniej nie dla niego, ale miał wrażenie że policjant chciał zapytać o coś jeszcze. Albo dopiero zapyta.

- Pracę jako kurier zaczynałem w wieku 14 lat w rodzinnym kraju. Początkowo drobną, ale kiedy w wieku 19 lat otworzyłem mały interes, to wszyscy mnie już znali. Takie wyrobienie marki. Potem wyjazd za granicę, rok później miałem już wszczepy, więc podjąłem pracę tutaj na miejscu. Pracuję w mieście już 7 lat. Wiele osób mnie zna i wie, że można na mnie polegać. - Co mówiąc poprawił się na siedzeniu, jednocześnie pochylając w stronę urządzenia nagrywającego - I tak, zdarzały się już takie przesłuchania, pierwsze jakieś pół roku po tym jak tu przybyłem. Sprawa przesyłki którą mi wgrano a która nie była do końca legalna. Ale o tym już pewnie pan wie, w końcu to wasz komisariat prowadził sprawę. Uniewinniono mnie, zarówno adresat jak i nadawca przesyłki dostali jakieś kary, nie interesowałem się tym aż tak bardzo. Ale od tamtej pory sprawdzam dokładniej kto płaci za moje usługi. Jak dotąd innych nieprzyjemności nie było.

Nie musiał obawiać się pytań, bo w gruncie rzeczy nie miał prawie nic do ukrycia. I, koniec końców, nie miał nikogo na sumieniu. Fakt, parę razy doszło do rozlewu krwi. Ale nigdy ten rozlew nie odebrał komuś życia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Pewnie wszystko wydają na socjal, albo na obiekty kulturowo-rekreacyjne. Ja pierniczę przebiegło mu przez myśl, kiedy Nelson przedstawił mu sytuację. Podejrzewał że to właśnie wydatki na służby porządkowe, są najbardziej przycinane. Niby żeby ludziom żyło się lepiej. Trudno mu było nie wierzyć w plotki, sugerujące że burmistrz jest skorumpowany. Przydałoby się zrobić nowe głosowanie - Ciekawię jak wygląda sfera polityczna. 

- No nic. Do zobaczenia - kiwnął mu głową na pożegnanie. 

Spojrzał w niebo, szukając jakby odpowiedzi. 

- Eh. Ta robota mu tyle twarzy

Przeciągnął się i wolnym krokiem zmierzał do środka. Był zbyt rozsierdzony aby przesłuchiwać hakera. Wysłał wiadomość do swoich współpracowników, żeby i oni mogli się wykazać oraz poćwiczyć. Przesłał oczywiście wszystkie dostępne dane. Wiedział że musi zrobić jeszcze dwie rzeczy. Także skierował się do swojego biura, aby nikt mu nie przeszkadzał. Przy czym, zaczął formułować wiadomość do znajomego sprzedawcy. Ten podręczny komputer to naprawdę przydatna rzecz. 

,,Szanowny panie. Zwracam się do was w bardzo istotnej sytuacji. Jak zapewne słyszałeś, ostatnio w mieście zdarzyło się kilka bardzo przykrych incydentów. Śmierć przez to poniosło paru bardzo dobrych ludzi. Możliwe że i dałoby się tego uniknąć, gdyby nie to że nasz sprzęt jest...powiedzmy że mógłby być lepszy, ale nasi przełożeni szczędzą fundusze na nowatorski ekwipunek. A to jest zarówno złe dla moich kolegów, jak i waszej firmy, bowiem nie macie możliwości zarabiania na sprzedawaniu swych wyrobów, w szczytnym celu. Oczywiście, także cywile nie mogą spać spokojnie, skoro funkcjonariusze nie mogą stanąć do równej walki z bandytyzmem. Z tego też powodu, żywię ogromną nadzieję, że będzie pan w stanie pomóc. Patrząc też na nasze dawne kontakty. Oczywiście, jeżeli będzie pan potrzebować jeszcze większej gamy informacji, lub jakiegoś rodzaju prośby, jestem otwarty na rozmowę. I jeszcze jedno. Niech ta sprawa zostanie póki co między nami. Z poważaniem."

A.Strzemiński

Hetman.

Wysłał również prośbę, aby przyprowadzono mu do biura tamtą dziewczynę którą wcześniej przesłuchiwał. Chciał z nią zamienić dwa słowa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Takeo

Detektyw milczał, kiedy Takeo udzielał odpowiedzi na jego pytania. Następnie, kiedy ten już skończył zadał kolejne, chodź było widać po jego twarzy, że niezbyt chciał to robić.

- Dobrze zatem proszę mi teraz powiedzieć czy był pan dzisiaj w strefie biznesowej, a jeśli tak to w której części i z jakiego powodu. Może być bez nazwisk, z racji tajemnicy zawodowej. No, chyba, że pańskim klientem był jakiś poszukiwany wtedy prosiłbym o zdradzenie tego w celu ułatwienia nam złapania go - Powiedział spokojnie, patrząc nieco zmęczonym wzrokiem na azjatę. Takeo mógł odnieść wrażenie, że detektyw już któryś kolejny dzień jest na wielogodzinnej służbie. 

 

Hetman

Wiadomość została wysłana i praktycznie od razu Hetman dostał odpowiedź.

"Drogi panie Hetmanie. Tak jestem świadomy problemu wysokiej przestępczości w mieście i utrudnień pańskiego komisariatu w dostępie do sprzętu. Jestem otwarty na wszelaką współpracę i z miłą chęcią udzielę ci jak i twoim kolegą pomocy. Jednak W celu ustaleniu szczegółów prosiłbym aby przybył pan do mojego sklepu. Lepiej rozmawiać w cztery oczy. Wysyłam koordynaty sklepu, jeśli pan zapomniał w natłoku spraw. Życzę udanego dnia:
Silen Zoe."

Chwilę po tym, jak Hetman skończył czytać wiadomość do jego gabinetu weszła dziewczyna. Miała kajdanki na rękach a przyprowadził ją policjant. 

- Proszę szefie - Dodał po czym posadził ją na krześle na przeciwko biurka. Ta spojrzała na policjanta wilkiem.

- Czego znowu ode mnie chcecie?! Wszystko wam już powiedziałam! - Krzyczała dziewczyna, jednak widząc, że nie robi to wrażenia odetchnęła i położyła ręce na biurku. 


(Niestety ale przez wakacje odpisy będą się tak nieregularnie pojawiać, ale chyba chcąc nie chcąc jesteście już do tego przyzwyczajenie prawda? 
W sierpniu będzie drobna przerwa bo jadę na wakacje bez komputera ale jednak postaram się potem jak najszybciej wrócić)

Edytowano przez Bosman
  • +1 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Hetaman

Zasiadł spokojnie przy biurku i lekko je porządkując. Miał niezdrową przypadłość, by zostawić po sobie bałagan. Tak jak zawodowo. Zakrył usta, czytając wiadomość. Parsknął śmiechem.

- Ciekawe czy dobroduszny, czy może łasy na pieniądze. Nie. Pewnie nie chce mieć we mnie wroga. Bardzo mądrzre.

Położył na blacie pistolet plazmowy, moment przed tym, jak policjant wprowadził dziewczynę. Patrzył na nich spokojnie.

- Dzięki towarzyszu - powiedział - Daj mi klucz do kajdanek i wyjdź. Jak skończę, wezwę kogoś innego. Znaczy póki co masz wolne - kiwnął.

Poczekał aż funcjnariusz opuści pokój. Położył ręce na blacie.

- Spuść z tonu. Sprowadzono cię ty, gdyż musimy o czymś...porozmawiać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach