Jump to content

[Zabawa] [HE] Piszemy opowiadanie!


Recommended Posts

- Tak właśnie się kończy ufanie zreformowanym złoczyńcom! - ciągnęła Rainbow. - Dlaczego od razu po powrocie, Celestia pozwoliła Jej zarządzać naszymi snami? 
Rarity wyglądała na równie zdezorientowaną, co przerażoną. Zerkała raz na Dash, raz na żółtą klacz doglądającą skulonego na zewnątrz jeża. 
- Ale możesz im pomóc, prawda? - wybełkotała Rarity. - Zrobisz czary mary, założysz im bandaż i wszystko będzie w porządku, skarbie? Prawda?
 Pinkie, nie zważając na to, że została zignorowana, zapuściła żurawia nad głową Rainbow i zerknęła do środka. Zanim do niej dotało, co się tu dzieje, minęło parę dobrych chwil. Nawet ta, energiczna i zwykle łapiąca wszystko w mig klacz potrzebowała trochę czasu, żeby przetrawić dane.
- Dlaczego te wszystkie zwierzaczki śpią na podłodze? Fluttershy, naprawdę nie znalazłaś dla nich żadnych łóżek? Mogłaś poprosić mnie, znalazłabym Ci jakieś.
To wszystko nie miało sensu. Klątwa, której nie mogła zdjąć? Coś tu było mocno nie tak i Rainbow to czuła. Kto jeszcze mógł im pomóc? Celestia? Możliwe, ale zanim by tam dotarła, nie... potrzebuje kogoś na miejscu. 
- Zecora! - krzyknęła Dash. - Może ona będzie coś wiedzieć! 

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

 - Myślisz, że poradzi sobie z klątwą rzuconą przez alicorna, skarbie? - spytała Rarity.

 - Musimy spróbować. - powiedziała Fluttershy i wszystkie klacze popędziły do domy Zecory.

Bardzo szybko dotarły do jej chatki. Wszystkie pędem wpadły do domu zebry.

 - Zecoro, musisz nam pomóc! - krzyknęła Rainbow Dash.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

- Po waszych minach i tym, że nie pukacie, wnioskuję, że problem naprawdę poważny macie. - rzekła Zecora, wybudzona ze snu. 
Jej chatka wyglądała naprawdę upiornie, szczególnie po zmroku. Różnorakie maski łypały z każdej ściany na nowych przybyszy, pozostawiając ich z dziwnym uczuciem bycia obserwowanym. Kolorowe mikstury, porozmieszczane na półkach, aż wolały o opatrzenie ich etykietami. Zecora jednak ich nie potrzebowała.
- Coś strasznego stało się z naszymi zwierzakami, musisz nam pomóc! - wrzasnęła Rainbow. - Wiesz może, jak się zdejmuje klątwę? 

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

 - Spokojnie Rainbow Dash, z jaką klątwą problem masz? - powiedziała lekko zdezorientowana zebra.

 - Przez klątwę wszystkie zwierzęta w Ponyville zapadły na nieuleczalną chorobę! Rzuciła ją księżniczka Luna! - odparła zdenerwowana pegazica.

 - Z tego co wiem księżniczka Luna po naszej stronie stoi, fakt iż to ona klątwę rzuciła mnie niepokoi.

 - Zrobiła to przez przypadek, w dodatku dawno temu. - wyjaśniła Fluttershy. - Nie wiemy, dopiero teraz zaczęła działać. dlaczego

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

- Klątwy i przekleństwa to moc bardzo dziwna - po namyśle dodała: - Nie wiecie może, gdzie moja lampa oliwna?
- Tutaj! - wrzasnęła Pinkie i wskazała poszukiwany przedmiot. 
- Aby wam pomóc w waszej niedoli, podajcie objawy, bym nie zepsuła swej roli. 
Rainbow popatrzyła na swoje przyjaciółki, Fluttershy badała wszystkie zwierzęta, ona powinna się odezwać. 
- Fluttershy... 
 

Edited by Kruczek
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

- Um... oddychają, ale bardzo powoli, są w śpiączce i są wyniszczone, wychudłe... 

-  A więc poważna to sprawa. Potrzebne jest silne zaklęcie i... trawa. 

Kucyki przekrzywiły głowy.

- Kilka źdźbeł zebrane z wczesnego rana, powinno wystarczyć do naparu zaparzania.

Fluttershy wyjrzała za okno, odskakując najpierw od maski wiszącej na ścianie.

- Księżyc powoli zachodzi, mamy jeszcze kilka godzin do wschodu.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

 - Mamy czekać kilka godzin?! - krzyknęła Rainbow Dash. - Skąd mamy wiedzieć czy te zwierzęta przeżyją do rana?!

Nagle drzwi do chatki otworzyły się. Stały w nich Twilight i Luna.

 - Szukałyśmy was po całym Ponyville! - krzyknęła zdyszana Twilight.

 - Rainbow, twój żółw, on... - Luna ucięła. Słowa nie mogły przejść jej przez gardło.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

- Po prostu zniknął!
- Jak to zniknął? - Rainbow czuła, że świat jej się osuwa pod kopytkami. Nie, to nie mogła być prawda. Nie jej wierny przyjaciel, kochany towarzysz, najlepszy kompan! Tego było o wiele za dużo jak na jedną noc, klacz rzuciła się na podłogę i zaczęła płakać. Powiedziałem płakać? To był żałosny lament kogoś, kto właśnie możliwe, że bezpowrotnie stracił przyjaciela. Natychmiast podleciała do niej Fluttershy i objęła ją skrzydłem. Ona również nie wyglądała najlepiej.
- No... Po prostu zniknął - kontynuowała Twilight. - Byłyśmy właśnie w połowie tomu "Klątw i uroków powszednich" Rattlehorne'a, kiedy zauważyłyśmy, że Tank zaczyna zanikać. Nie wiedziałyśmy co robić, a on po prostu - Puff! Zniknął w kłębach niebieskiego dymu.
Zecora, która do tej pory tylko obserwowała całą sytuację, wyłoniła się z mroku.
- Obawiam się, moi drodzy, że wiem co się stało i do przywrócenia ładu, będzie nas sporo problemów czekało. 
- Zecora! - Twilight jakby dopiero teraz zauważyła, że Zecora stoi obok. 
- Wasze pupile niebawem wszystkie znikną bez śladu, jednak z moją pomocą, wszystko powinno wrócić do ładu. Nic im bowiem nie dolega, nie przepadły w nicości, wszystkie są bezpieczne, w wymiarze snów, na wolności!

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

 - Możemy je po prostu przywrócić. - powiedziała szczęśliwa Rainbow.

 - To się wydaje zbyt proste... - zastanawiała się Twilight.

 - Co mamy robić, by je przywrócić? - spytała Flutttershy.

 - Tak jak wcześniej było wspomniane, wszystko naprawią źdźbła trawy zaparzane.

 - Ja nadal uważam, że to jest zbyt proste. - dalej rozmyślała Twilight.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

- I mylisz się, to proste nie jest. Potrzeba zaklęcia od kucyka, przez którego wszystko się dzieje. - zebra spojrzała na Lunę spokojnym, acz tajemniczym spojrzeniem.

- Ale jakie? I na co? - księżniczka nie do końca wiedziała, co robić. 

- Do niczego nie mogę cię zmusić, ale polecam na krainie snów się skupić. - podpowiedziała Zecora, szukając po półkach składników do naparu.

 

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Wtem do drzwi ktoś zapukał. Twilight otworzyła, zastając za nimi Applejack.

- Do jasnej stodoły, co tu się dzieje? - zobaczyła Lunę i resztę. Kiedy zamknęła za sobą drzwi zobaczyli, że na grzbiecie niesie półprzezroczystą, nieprzytomną Winnonę.

- Możecie coś...

- Ciiii... - uciszyła ją Fluttershy. - Pracujemy nad tym.

Pomarańczowa klacz usiadła bez słowa obok reszty. Przez chwilę było tak cicho, że można było słyszeć odgłosy lasu z zewnątrz.

- Zioła do naparu mam przygotowane, a teraz skorzystam z czasu, który nam pozostaje. Twilight, czy pamiętasz ten eliksir biały, co może pomóc w niewiedzy małej?

- Tak, pamiętam! - alikorn z trudem dostrzegła fiolkę na półce, wyróżniającą się wśród innych jedynie kształtem.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

 - Proszę. - Twilight podała Zecorze eliksir.

 - Księżniczko Luno, teraz wszystko w twoich kopytach. Jeśli poprawnie rzucisz czar odkryjesz dlaczego zwierzęta zaczęły znikać. - powiedziała Zecora i podała księżnczce Lunie eliksir.

 - Teraz wystarczy tylko zmienić kolor eliksiru. - powiedziała księżniczka przyjaźni. - Prawda Zecoro?

 - Tak, masz rację księżniczko. Jeśli Luna poprawnie zaklęcie rzuci naprawimy wszystko.

Edited by Nightmare Princess
  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

- Dobrze... - księżniczka skupiła się na fiolce i z jej roku strzeliła wiązka magii. Eliksir z czystobiałego zmienił kolor na granatowy, prawie czarny.

- Wystarczy jeden łyk, aby zaklęcie odkryć w mig. - podpowiedziała zebra, z widocznym zaciekawieniem czekając na efekty.

Luna wzięła łyk czarnego eliksiru i odstawiła fiolkę. Przez chwilę nic się nie działo.

- Czy to na pew... - w tej chwili jej oczy rozbłysły i nie skończyła zdania. Eliksir zaczął działać.

 

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

- Co się dzieje? - Luna rozglądnęła się dookoła, ale zwierzęta zdawały się jej nie zauważać - A, to sen. - zamierzała rzucić proste zaklęcie uspokajające na zwierzęta, ale zatrzymał ją widok siebie samej. To była stara ona, dopiero po reformacji, jeszcze z tą matową grzywą bez śladu gwiazd na niej. 

"Chwila..." pomyślała, stojąc w bezruchu. "Nigdy nie śnię się kucykom..." po chwili wpatrywania się w scenę, która działa się przed jej oczami przypomniała sobie że wypiła eliksir. Patrzyła na to co się już stało.

Druga ona, nie panująca jeszcze nad swoimi mocami, spróbowała zatrzymać zwierzęta w miejscu, ale rzuciła zbyt potężne zaklęcie i zwierzęta zamiast się uspokoić, padły na ziemię chore. To oczywiście nie rozwiązało problemu, koszmar Fluttershy wciąż trwał.

Gdyby Luna z przeszłości teraz nie próbowała naprawić sytuacji, wszystko byłoby dobrze. Może rzuciła klątwę, ale to wciąż pozostało w krainie snów.

"Nie naprawiaj koszmaru chociaż ten jeden raz!" Chciała krzyknąć Luna do dawnej siebie, ale to była tylko wizja, której nie mogła zmienić. Mogła tylko patrzeć i próbować zrozumieć, jak do wszystkiego doszło.

Nagle przeniosła się do swojej komnaty. Był środek nocy, dawna ona niespokojnie spała w łóżku. Jej róg zaczął lekko się jarzyć. Tak się skupiała na zaklęciu we śnie, że rzucała je naprawdę.

 

 

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Nagle Luna znowu wróciła do chatki Zecory.

 - Już wiesz co się stało? - powiedziała zdenerwowana Rainbow Dash.

 - Tak. - odparła Luna, która wciąż przeżywała to co przed chwilą zobaczyła.

 - Więc co się stało? - zaciekawiła się Twilight.

 - Gdy byłam we śnie Fluttershy, za bardzo skupiłam się na zaklęciu i przez przypadek rzuciłam je na prawdę.

 - Jak to możliwe?! Czy ktoś kto nie potrafi rzucić normalnego zaklęcia może sprawować tak ważną funkcję jak rządy w świecie snów?! Dziwię się, że za to nie wyylądowałaś na księżycu! - krzyknęła wściekła Rainbow Dash.

 - Ja... ja na prawdę przepraszam. - rozpłakała się Luna.

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

Twilight posłała Rainbow karcące spojrzenie, a ta w końcu się opamiętała.

- Wiesz o jakie zaklęcie chodzi? - spytała się alikorn księżniczki, która ocierała już łzy.

- Zaklęcie odwracające chaotyczne i niekontrolowane uroki... wystarczy że skupię się na powodzie rzucenia klątwy...

- Żeby zaklęcie miało skutek, trzeba go rzucać w trawy oparach. - dodała zebra, czując satysfakcję że eliksir zadziałał - Słońce niestety nie wzejdzie zaraz.

Wszyscy westchnęli. Przez kilka ciągnących się w nieskończoność chwil czekali, wpatrując się w okno.

- Winnona, nie znikaj! - Applejack przerwała monotonię czekania, patrząc bezradnie na półprzezroczystego psa. Niestety krzyk nic nie zdziałał i po cichym "puff" klacz nie miała już zwierzaka.

Rarity spojrzała odruchowo do torby, ale nie zastała tam już Opal.

- Gummy? Gdzie jesteś? Mam nadzieję, że znowu nie utknąłeś w mojej grzywie! - Pinkie zaczęła grzebać w różowych lokach i wyciągnąwszy z nich kilka cukierków, torebkę proszku do pieczenia i monetę stwierdziła że jej aligatorka tam nie ma. 

Potem czekali dalej, tak jak wcześniej. No może z wyjątkiem, że byli bardziej załamani.

Fluttershy coś sobie uświadomiła.

- Um... Księżniczko Luno... skoro możesz podnosić i opuszczać księżyc, to może...

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

 - Wiem co masz na myśli, ale żeby to się udało potrzebujemy pomocy mojej siostry. - odparła Luna.

 - Nie wystarczy ją tu ściągnąć? - spytała Rainbow Dash.

 - Nim ona tu przybędzie, już będzie grubo po po południu.

 - No to musimy poczekać.

 - No właśnie! - krzyknęła Luna. - Ja muszę opuścić księżyc!

 - Nie zrobisz tego z tond? - spytała się Applrjack.

 - Nie muszę się synchronizować z Celestią, więc wracam do Canterlotu.

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

- Na pewno nie pozwoli, żebym opuściła księżyc, a ona wzniosła słońce wcześniej. - dodała, wstając. - Ale mimo wszystko spróbuję ją przekonać. - błysnęło światło i Luny już nie było.

Wszyscy czekali bezczynnie, a teraz było jeszcze bardziej pusto.

"Zwierzaki znikają.... a co, jeśli... my TEŻ znikniemy?!" Paniczne myśli zaczęły kłębić się w głowie Fluttershy. Podzieliła się zwoimi obawami na głos i teraz wszyscy wyglądali jak zwinięte kulki strachu. Włącznie z Zecorą.

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

 - Dobrze spokojnie. - przerwała te chwilę obaw Twilight. - To jest już niewskazana panika!

Nagle przyszedł list.

 - To od księżniczki Luny! - ucieszyła się Twilight. - O nie!

 - Co się stało? - zmartwiła się Fluttershy. - Celestia nie zgodziła na wcześniejsze podniesienie księżyca?

 - Gorzej. - powiedziała zmartwiona Twilight.

 - Co jest gorsze od tego?! - nie wytrzymała Rainbow Dash.

 - Po drodze do Canterlotu Luna zaczęła znikać!

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

- T-to znaczy, że Luna też na zawsze utknie w krainie snów? - wydukała Fluttershy. Wyglądała strasznie niewyraźnie.
- To znaczy, że musimy dotrzeć do Księżniczki Celestii na własne kopyto! - Dash nie chciała czekać ani minuty dłużej. 
- Rainbow Dash ma rację, Księżniczka Celestia przez 1000 lat sama radziła sobie ze słońcem i księżycem, na pewno nam pomoże. Szczególnie, że w grę wchodzi Jej siostra. - Powiedziała Twilight, rozkładając skrzydła. - Nie wiem tylko, czy będę w stanie teleportować was wszystkich za jednym razem na tak daleki dystans...
Wtem powietrze przeszył jęk Rarity. Wszyscy obejrzeli się w jej stronę, a ona roztrzepanym kopytkiem wskazała przed siebie.
- Fluttershy, moja droga, ty... Ty znikasz! - zaczęła panikować.
Waniliowa klacz rzeczywiście nie wyglądała najlepiej. Włosy jej oklapły, a jej prawe kopytko zaczynało się robić przezroczyste. Sprawiała wrażenie niebywale zmęczonej.
- Ja... Wszystko w porządku - wymamrotała Fluttershy. 

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

 - Dobra, muszę nas teleportować. Księżniczka Celestir na pewno zna sposób, żeby ci pomóc. - powiedziała.

 - Twulight, kochanie, mi nie potrzebne jest teleportowanie. - powiedziała Zecora. - Zrobiłam co było w mej mocy, teraz to wasze warzą się losy.

 - Dobrze. Do zobaczenia. - po tych słowach Twilight i jej przyjaciółki teleportowały się do Canterlotu.

Edited by Nightmare Princess
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Wbiegły do zamku, Fluttershy ledwo nadążała za nimi. W końcu znalazły się w sali tronowej.

- Księżniczko Celestio! - zawołała Twilight. Po chwili oczekiwania na spotkanie spokojnie wyszła im zaspana księżniczka.

- Co jest tak poważne, aby budzić mnie...

- To! - podenerwowana Rainbow wskazała na ledwo trzymającą się na kopytkach Fluttershy. Teraz jej oba przednie kopyta były przezroczyste, można było przez nie zobaczyć dywan na podłodze.

- Tak - ciągnęła dalej Twilight - ta klątwa roztacza się coraz szerzej, wszystkie zwierzęta zniknęły, przenosząc się do krainy snów. Twoja siostra też zaczęła...

- Luna zaczęła znikać? - Celestia całkowicie się ożywiła - Gdzie ona jest? 

 

Edited by Starray
Link to comment
Share on other sites

- My... nie wiemy tego dokładnie - przełknęła ślinę Twilight. - Wysłała nam list i nic więcej nie wiemy, myślałyśmy, że dotarła do zamku.
- Czy możesz nam pomóc? - spytała Rainbow, kompletnie zapominając o odpowiednim tytule. 
Celestia wpatrywała się bezradnie w podłogę, jej poddani jej potrzebowali. Jej siostra jej potrzebowała, musiała być silna, tak silna jak była przez te tysiąc lat. Nie pozwoli sobie na kolejną rozłąkę, tym razem nie pozwoli Lunie odejść. 
- Co to za klątwa i dlaczego informujecie mnie dopiero teraz? - spytała poważnym, władczym tonem.
Przyjaciółki po krótce opowiedziały jej całą historię, w tym czasie Fluttershy zaczął zanikać ogon. Nie mieli wiele czasu. 

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...