Lucjan

[Gra][Hetman WK] Gdy zgaśnie ostatni płomyk nadziei...

Recommended Posts

Co do towarzysza to mówiłam o tobie. 

A Dastana poznałam jak miałam misję by zebrać informacje o poczynaniach górali. Był tak schlany że pomylił mnie z dziwką. - powiedziała robiąc smutną minkę..

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Bo wiesz...emm - zrobił chwilową pauzę - Zwykle...panny lekkich obyczajów, są uważane za ładne. Bo gdyby nie uroda, pracy by nie dostały, więc może przez to też.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kate spojrzała na niego krytycznie. Chyba powinien trzymać język za zębami. W tym samym momencie Dastan otworzył oczy. - Gasimy ognisko. Zbliżają się. - powiedział zasypiając ognisko ziemią i zalewając lekko wodą. Kate od razu wskoczyła na drzewo, za nią Dastan który pokazał Eldarionowi żeby zrobił to samo. Po chwili konie jeźdźców odgalopowały z miejsca ukrycia się rycerzy. - Czekamy na ostatniego. Jeśli to będzie goblin, to łapiemy na przesłuchanie. - gdy skończył szeptać instrukcję, zza drzew wysunął się troll jaskiniowy, za nim orkowie na Wargach. Końca nie było widać więc bohaterowie sobie chwilę poczekają.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na wzrok wojowniczki Rohanu, przeszedł go dreszcz. Chciał coś powiedzieć, ale Dastan go uprzedził. Ukrył się za jednym z większych drzew, chwytając za rękojeść miecza. Na widok trola oraz orków, powróciły do niego wspomnienia. Kiedy walczył w północnym Arnorze.Tam gdzie pełno było Rhundur, oraz jego lud. Dziki, nieokiełznany. Prawie tak jak orkowie. Ale dużo bardziej, rozmyślał o innych ludziach, dużo jeszcze bardziej bliżej gór. Przy samych. Zwani przez trole śnieżne i górskie, ludźmi z żelaznymi twarzami. Ten wielkolud, którzy maszerował w pierwszym szeregu, spowodował u rycerza uśmiech politowania. Tam, jego pobratymcy pracowali jako niewolnicy. Zresztą, tak jak orkowie. No ale, wspomnienia później. Trzeba skoncentrować się na zadaniu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A Dastan upomniał. Wejdź na drzewo. Gdy mijał ich ostatni ork na Wargu, pies zaczął wciągać powietrze. To znaczyło tylko jedno. Albo zwietrzył zwierzynę, albo Eldariona. Warg zaczął podchodzić powoli w stronę drzewa za którym skrył się Eldarion, przez co został mocno w tyle. Dastan pokazał mężczyźnie, żeby chwilę poczekał i się nie ruszał. Musieli wyczuć moment na atak.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No w końcu. Choć choć. Nie bój się. Jeszcze krok a wam łby poprzebijam. Bliżej bliżej. Mocniej chwycił swój miecz i tarczę, którą przybliżył do ciała.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdy Warg wsunął łeb w las Dastan pokazał Eldarionowi by ten ciął. Gdy ten zrobił co mu mężczyzna przykazał, Kate zeskoczyła z drzewa, prosto na łeb orka. W momencie gdy miecz Eldariona opadał na łeb Warga, ork już dawno siedział bez głowy która leżała obok nóg Kate. Dopiero teraz mężczyzna mógł poznać prawdziwą siłą kobiety Rohanu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No. Nieźle.

Kiedy w przerośnięty pies padł martwy na ziemię, zbliżył miecz do siebie. Rozejrzał się w poszukiwaniu jakiegoś mniejszego goblina, którego ponoć mieli schwytać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Znad wzgórza wyszedł mały oddział orków. Było ich mniej więcej 10. Dastan spojrzał na swoich znajomych. - Atakujemy z zaskoczenia. Potem oszczędzamy jednego orka. Gdy już go unieruchomimy to Kate zacznie przesłuchanie. - poinstruował grupę Dastan i schował się w krzakach obok drogi, Kate zrobiła to samo. Teraz zostało tylko czekać.  

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oddział który się zbliżył nie był tym co poprzednio. To byli inni orkowie. Pierwszy wyskoczył Dastan atakują pierwszego orka mieczem w żebra, Kate wyskoczyła druga i ucięła drugiemu łeb. Lecz w tym samym momencie z lasu wyskoczyły trzy samotne Wargi. Nie ma czasu do stracenia. Trzeba walczyć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No. W końcu.

Wyszedł szybko z zarośli i skierował tarczę w stronę wargów. Akurat ten, który na niego wpadł, uderzył o metal łbem, przez co padł ogłuszony. Eldarion korzystając z okazji, przebił czaszkę mieczem. Wyciągnął i wykonał cios na kolejnego, przecinając mu pysk, tworząc dużą szramę. Odskoczył, kiedy łapa starał się go uderzyć. W odpowiedzi, przeciął psu gardło, od boku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po dłuższej chwili walki ze stworami, Dastan upadł raniony mieczem w ramię. W tym samym momencie Kate zabiła ostatniego Warga i złapała orka który próbował uciec. Spojrzała na Dastana. - Wszystko ok? - zapytała niepewnie. - Ta. Zaraz się pozbieram. - odpowiedział opatrując ranę. - Przystrzymasz naszego nowego kolegę?  - zapytała Kate Eldariona wskazując podbródkiem na orka który choć słaby nadal się rzucał.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Jasne - Oni by pewnie nie utrzymali.

Zbliżył się do delikwenta, uderzył go w łeb rękojeścią miecza i przyłożył ostrze do jego szyi. Zobaczymy czy bardziej niewolnik czy prawdziwy uruk.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po godzinie przesłuchań, ork został pozbawiony przez Kate palców u rąk, stóp i uszu ale dalej nic nie powiedział. Dastan był w czasie przesłuchania tłumaczem i też już miał tego dość. Dziewczyna spojrzała na Eldariona. - Masz pomysł jak z niego wydusić jakieś informacje?  - zapytała niepewnie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- No cóż. Możliwe.

Moje doświadczenie powinno się do czegoś przydać.

- Ogólnie to źle zaczęliście. Orki są mocno niewrażliwe na ból. Szczególnie te z północy. Takimi sposobami to możecie równie dobrze uderzać głową w mur. Hmm...

Zbliżył się do orka, kucnął i spojrzał w plugawe ślepia, po czym zaczął mówić mową orkową.

- Jako jeden z doborowych wojowników czarnego władcy, zapewne cenisz sobie honorową walkę. Powiedz mi, kto jest twoim kapitanem lub wodzem. Wskaż jego miejsce, a mogę ci zaproponować ostatnią walkę na miarę uruka. Lub... - uśmiechnął się i ostatnie słowa wyszeptał tak, aby jego towarzysze nie usłyszeli - Słyszałem że łowcy niewolników, Czarnych Numenorejczyków nie pogardzą kimś kolejnymi żołnierzami czy pracownikami w kopalniach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ork tylko popatrzył na mężczyznę i splunął mu w twarz. - Nic nie wiecie. Nasz władca Sauron wróci i zmienię was z powierzchni ziemi. Nic was nie uratuje. A moja śmierć i tak nie pójdzie na marne. Już zaczęło się zbieranie armii w Dol Guldur. Tam zostanie wskrzeszony i znowu wróci era orków. - powiedział i wyszczerzył się w obrzydliwy uśmiechu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.