Lucjan

[Gra] [Mephisto The Undying] Chcę obrabować planetę kucyków?

Recommended Posts

Normalny dzień dla łowcy nagród w kosmosie. No ale Butch był inny. On nie zabijał. On jakby to... zabierał bogatym by dać biednym czyli sobie lecz ostatnio zaczął szukać jakiegoś skarbu w przestrzeni. Trzeba być sprytnym o dość ogarniętym by poradzić sobie samemu w takich akcjach. No ale on jakoś nie narzekał. Przynajmniej nie musiał się z nikim dzielić. Czyli plusy były. 

1455666124_BORDERLANDS%20PRE%20SEQUEL%20

 

Pewnego dnia usłyszał, że w galaktyce jest ukryty skarb lecz do tego są potrzebne współrzędne których trzeba poszukać. Butch nie miał zamiaru rezygnować i poszukał. Po kilku miesiącach udało mu się je zdobyć. No wiadomo, informacje kosztują więc miał nadzieję, że mu się to zwróci. Spakował się, wszedł do statku i wyruszył w podróż. Czas mu miał dość szybko do pewnego momentu. Obok nieznanej Butchowi planety jeden silnik statku od mężczyzny zaczął dymić. Na ekranie głównym pokazało, że był on uszkodzony i brak było kilku części. Nic dziwnego skoro jego ostatnim postojem była Promethea. No cóż, mężczyzna nie miał tam przyjaciół. Nie zostało mu nic innego jak awaryjnie lądować na planecie obok. Pech chciał, ze wylądował w wodzie a po chwili prób wypłynięcia stracił przytomność. Ostatnia rzecz jaką zobaczył były kopyta. 

Gdy odzyskał przytomność dookoła niego było pełno.... kucyków??!! 

Jedna z klaczy podeszła do Butcha. - Wszystko ok? - zapytała zmartwiona.

 

[to ta klacz]

eca3f3c09dddcf13a535a39529f5dd6c.png

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Cholerny Rodrigez... No naprawiony statek, wymienione świece w silniku. Ta... wymienione. Pewnie znowu debil papierem ściernym przetarł i zadowolony, że naprawił. Nigdy więcej do cholery! Do porządnego mechanika trzeba będzie iść a nie... po kosztach. A teraz tonie. Butch przeklinał pod nosem, a raczej przeklinałby gdyby nie tonął. Teraz tylko z trudem starał zbiec z tonącego statku, zakładając szybko plecak. Technologia kosmitów była wspaniała, trzysta kilogramów pojemności w małym plecaku nie warzącym nawet pół kilo. 
No niestety, nie udało się wypłynąć. Zobaczył tylko kopyta...
Gdy obudził się, najpewniej na suchym lądzie spojrzał wpierw na niebo. Zaraz potem zobaczył bandę pastelowych kucyków wokół siebie.
"JasnyChuj.bmp" pomyślał robiąc przewrót do tyłu, lądując w przykucu i chwytając za rewolwer i odtrącając płaszcz na bok,

- Czym ty do cholery jesteś?! - zawołał - Czym wy wszyscy jesteście?! - rozejrzał się gwałtownie. Nie strzelał, ale gotowy był.

Edytowano przez Mephisto The Undying

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Derpy nie ruszyła się z miejsca. - Jesteśmy kucykami. Czy to aż takie dziwne?  Reagujemy podobnie do człowieka który wylądował tu jakieś dwa miesiące temu. Tylko, że on się pojawił na naszym rynku tak o a nie rozbił się statkiem w naszym jeziorze. Witaj na naszej planecie. A teraz pytanie. Co tu robisz i jak to się stało, że twój statek jest uszkodzony? - zapytała pokazując w kierunku statku kopytkiem. W silniku grzebał brązowy kuc z niebieskim szaliku. Wystawił łeb ze środka i spojrzał na Butcha. - Masz tu stare świece. Czemu ich nie wymieniłeś? - zapytał zdziwiony. Widoczne było, że zna się na maszynach. Dookoła nich poruszały się jeszcze kilka kucyków. Były w różnych kolorach. Rozmawiały ze sobą i przypatrywały się statków jak i mężczyźnie z widocznym zniechęceniem. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Łowca powoli schował pistolet. Przyjrzał się jeszcze raz klaczy i ruszając delikatnie oczami spojrzał na statek. Przesunął powoli wzrok na resztę. 

- Mechanik mnie oszukał. Nawalił też system sterowania i zbiornik z paliwem. - rzucił dalej kucają w obronnej pozycji. - Większość kosmitów których spotkałem najpierw strzelali potem pytali - rzucił. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Derpy spojrzała na Butcha z politowaniem. - Czy ja ci wyglądam na żołnierza?  Bo chyba nie. - powiedziała z uśmiechem. Nagle dało się słyszeć śmiech z wnętrza silnika. Po chwili wyszedł z niego ten brązowy kuc z kulką "czegoś" w pysku. - Przedstawiam ci twój zapasowy akumulator energii. Na resztkach jedzenia byś daleko nie zaleciał. - powiedział ze śmiechem. Butcha mógł zauważyć resztki mięsa i owoców. No nie źle go zrobili w konia.

Nie dane mu było się nad tym zastanowić bo z lasu wyszedł mężczyzna. Był on ubrany w wojskowy mundur, desanty, na lewym oku miał opaskę za to prawe uważnie mu się przyglądała. Czarne włosy były zaczesane do tyłu. - Kim jesteś? - zapytał Butcha wojskowy. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Butch spojrzał na resztki jedzenia i jego twarz wypełniła się gniewem a oczy wręcz zapaliły. 

- Zastrzelę kutasiarza. No wpakuje mu w dupę cały magazynek mojej rakietnicy... - wycedził wściekle uderzając robotyczną pięścią w ziemię. - Zrobie mu następny odcinek przygód psychola. Chuj chciał mnie zabić. Zemszczę się - dorzucił wstając gwałtownie. - Ty! - wskazał na kuca grzebiącego w jego statku. - Czego trzeba do naprawy?! A ty! - tu wskazał na szarą klacz. - Jaka to planeta, układ planetarny i galaktyka?! - zapytał. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Spokojnie. Pomożemy Ci ale musisz się uspokoić.  Nerwami niczego nie załatwisz. - powiedział Doktor. Derpy tylko kiwnęła głową na znak, że zgadza się z Doktorem. Za to Roy postanowił uspokoić mężczyznę innym sposobem. Podniósł rękę do góry i pstryknął palcami. Między nimi pojawiło się spięcie a w powietrze wzleciała chmura ognia która po chwili zgasła. - Uspokuj się. - powiedział do Butcha.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Próba uspokojenia szalonego rewolwerowca wybuchem... Cóż osiągnęła efekt od zamierzonego bo Butch, niczym osaczone zwierze odskoczył, przeturlując się, i jakimś cudem w jego dłoni zmaterializowała się strzelba a lewe okno zrobiło się wyraźnie mechaniczne aktywując system wspomagania celowania. Trzymając strzelbę w prawej ręce, za przedni uchwyt, ruchem przywodzącym na myś kowboja wyciągającego rewolwer, zrobił właśnie to i oddał dwa strzały z broni w kierunku człowieka. Schował jedną broń, to jest rewolwer, i chwytając strzelbę oburącz wycelował w człowieka... Nie strzelił. Oddychał powoli, bardzo spokojnie. Ale wciąż celował. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

.Roy stał spokojnie w miejscu, gdzie w tym samym momencie przed nim zmaterializowała się ściana z ziemi która obroniła go przed pociskami. Wyszedł zza niej i spojrzał na mężczyznę. - Pomożemy Ci ale się uspokuj. - powiedział. - Doktorze. Niech pan spróbuje zmontować świece i zapasowy akumulator mocy. Derpy ci pomoże. - zwrócił się do brązowego kuca. Ten tylko kiwnął łbem i ruszył do miasta. Za nim w podskokach ruszyła Derpy. - A ciebie do lokum zastępczego zaprowadzi Apple Jack. - powiedział mężczyzna do Butcha. Do łowcy podeszła pomarańczowa klacz w kapeluszu kowboiskim. - Za mną. - powiedziała do mężczyzny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Temat jest zablokowany i nie można w nim pisać.