Emily

[Gra]W obliczu rebelii

Recommended Posts

Żołdacy zapewne rozeszli się po domach. Zapewne też zajęli się bardziej pilnowaniem sakw z łupami lub dobrym żarciem niż skupieniem. Bartek specjalnie nawet daje im pewną chwilę, bowiem im bardziej się rozproszą, tym lepiej. Jednak w pewną chwilę po gromkim wezwaniu szlachcica do w sumie niczego innego jak tylko państwowej grabieży, do mospana na białym koniu mogły dotrzeć dwie rzeczy. Jedną z tych rzeczy jest komenda "Ognia!", będąca jakby formalną odpowiedzią na wszelkie pytania i podejrzenia szlachcica. Drugą jest jedna z wielu strzał i kul wystrzelonych przez przygotowanych do starcia chłopów. Konkretnie jest to ten bełt, co Bartosz, od początku przysłuchujący się wymianie zdań i przyglądający całej sytuacji wypuścił jednocześnie z rozkazem ostrzału. Jeśli trafi bardzo dobrze, problem z głowy. Jeśli trafi mniej dobrze, to może i tak mniej czy bardziej krwiopijcę zrani, a wtedy będzie łatwiej czy go dobić czy publicznie obwiesić. Z takimi myślami Bartosz przystąpił do wykonywania swojego planu. Brodacz szybko i sprawnie przeładowuje, zamienia kuszę na miecz, po czym rusza biegiem do ataku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dragoni byli zaskoczeni pułapką, ale wielu ich nie padło. Ci co mieli kirysy, wytrzymali trafienie strzały. Największym zagrożeniem był ostrzał z hakownic u rusznic, a tych na szczęście rojalistów wiele nie było. Także byli trochę poranieni, ale nie do przesady. A kiedy zauważyli masę chłopstwa, sięgnęli po arkebuzy walnęli salwą w buntowników, która położyła pokotem paru chłopów, po czym najemnicy chwycili za rapiery i rzucili się do walki. Tak pieszo, tak konno.
Szlachcic, natomiast spadł z konia i potubował się. Mimo to nie był w ciemię bity. Wyciągnął bełt z klatki piersiowej i sięgnął po miecz. Nie trudno dosztegł wielkiego chłopa na niego szarżującego, toteż załonił się ostrzem

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bartosz postanowił skupić się oczywiście na szlachcicu. Chłop wiedział, że jest to niebezpieczne. To wraży przywódca, i niewątpliwie ma niezłe umiejętności w boju. Jednak wiedział też, że jest całkiem masywny, rozpędzony, uzbrojony i naprawdę wkurwiony. Postanowił wykorzystać wszystkie te rzeczy na swoją korzyść i kontynuował swoją szarżę, sprawiając wrażenie jakby ślepo biegł na odzianego w kirys pana. Wcale tak nie jest, Bartek biegnąc wciąż pozostawał czujny na swoje otoczenie. Plan brodacza jest prosty - chcę wykorzystać swoją masę mięśniową i wkurwa by najpierw agresywnie odbić miecz starego szlachetki, a potem całym ciałem się na niego rzucić i zabić lub zmusić do walki wręcz. Generalnie pomysł jest taki żeby wywrócić gościa i dobić mieczem lub nożem, ale chłop pozostaje gotów do uniku jakby coś się spieprzyło.

Miał nadzieję, że jego żołnierze będą dobrze dowodzić chłopami, że nie będzie za duży strat. Prawda, że dragoni są lepiej uzbrojeni i opancerzeni, jednak ludzie Bartosza mieli także swoją wprawę w walce, niejednej bandzie czy oddziałowi już najebali, choć raczej mniejszym niż ten. Tym razem mają przewagę miejsca, znajomości terenu, doświadczonego dowództwa i może liczby. Powinno być dobrze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Szlachcic nie zamierzał zwyczajnie czekać. Szybko sięgnął po swój pistolet do kabury przy pasie. Ubiegł kilka kroków, stając plecami do ściany, po czym wycelował i zasłonił się mieczem. 
- Nie zbliżaj się cholerny prostaku! - wrzasnął w stronę Bartosza

Lepiej trochę sprawa wyglądała jeżeli mowa o walce chłopów. Znaczy jasne, salwa arkebuzów położył pokotem sporo niżej urodzonych, natomiast gdy już ciemna masa wraz z bandą Bartosza, jak tylko uderzyła w najemników, to walnęła bardzo konkretnie, gdyż kosy czy widły sprawdzały się niezwykle efektownie w walce, żeby zachować bezpieczny dystans, toteż piesi wojownicy musieli bardzo uważać na to jak podchodzą. Z drugiej strony, opłaceni żołnierze zablokowali wąskie przejścia, a za murami rapierów, ustawili się strzelcy, skutecznie zniechęcając buntowników do ataku. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

O skurwesyn. Bartosz zagwizdałby z wrażenia, gdyby nie to że w tej konkretnej chwili jest cokolwiek zajęty bardzo ważną kwestią nie umierania. Ma pistolet, dziadyga zasrany, i chłop szczerze powątpiewał w to, że jego masywne brodate ciało i jednak nie jakiś wspaniały pancerz wytrzymają bliskie starcie z solidną ołowianą kulką. Jednak chłopu widocznie udało się trochę zastraszyć szlachcica, skoro ten się na tyle rozproszył by jednocześnie celować i próbować się zastawiać. Może da się to wykorzystać.

- Facet, proszę, nie rób scen - powiedział bez najmniejszego cienia szacunku, jednak nie postąpił na razie kroku dalej. - Jesteś w dupie. Rzuć to. Nawet jeśli mnie zabijesz, co ci to da? Rozerwą cię końmi, a wcześniej boczki przypalą. A tak, jak się poddasz, to kto wie, może nawet pożyjesz?

Buntownicy pod wodzą ludzi Bartosza zawsze mogą wrócić się do taktyki podzielenia się na bojowe grupy. Dzięki przewadze wiedzy, liczby, czy nawet połączonego z syfiatym otoczeniem równie syfiatego stroju mogą spróbować z jednej strony udawać atak by przytrzymać na sobie uwagę wojaków z rapierami, a z drugiej wykorzystać podwórka, budynki gospodarskie, a nawet wnętrza domostw jako alternatywne przejścia. Mieszkańcy znali przecież swoje domostwa jak własną kieszeń. Jeśli będą cicho, to może uda się tym zaskoczyć najemników, a jeśli nie, to i tak będą mieli dogodną pozycję do ataku z dwóch stron.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Szlachcic początkowo ucieszył się, widząc że napastnik zatrzymał swą szarżę. Ale szybko spoważniał i gdy ten się do niego odezwał.

- Czy ty, prostaku, masz czelność grozić mi?! - prychnął dumnie - Doprawdy nie wiesz z kim masz do czynienia. Za takie słowa kazałbym cię nabić na pal a rodzinę sprzedać. Szkoda tylko że prędzej zgniniesz, a ja ubrudzę swą klingę, czy zmarnuje cenną kule na takiego...obdartusa. Jak tylko uporam się z tym śmieszmym rozruchem, złożę wizytę temu bezczelnymi Orłowskiemu. Zakładam że sam was tu przysłał...po taniości, jak zwykle. 
Chłopi początkowo ani myśleli rzucać się na pałę w stronę szeregów najemników. Co jakiś czas pojedynczy osobnik zbliżył się za nadto, co skutkowało podziurawieniem go przez rapiery. Wtedy po rozum do głowy poszli wojacy Bartosza. Z każdej grupy zebrali paru chłopów po czym wbili się do chałup i ostrożne zaszli przeciwników od flanki. Nie obyło się bez strat, aczkolwiek strzelcy zostali pozbawieni swych pełnych luf po oddaniu strzałów, na co rozwścieczony tłum rzucił się do ataku. Ale pewien jeździec, być może oficer wydarł się i na jego rozkaz pozostali przy życiu dragoni uformowali błyskawicznie okrąg wokół was, tworząc ostatni bastion, maksymalnie zagęszczając szeregi. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bartek spoważniał. Nie że się bał, bo w sumie miał w nosie to czy zginie czy nie. Lawina się rozpoczyna tak czy siak, i po jego śmierci ktoś przejmie po nim pałeczkę. Tej siły bogacze i szlachta już nie powstrzymają. Powaga chłopa brała się z tego, że ten koleś nawet w godzinie prawie zguby jest tak zadufany w sobie, tak zapatrzony we własną dupę, że groził brodaczowi i nim gardził. Wyższy i silniejszy mężczyzna może nie miał jakiegoś mocnego pancerza, ale wyprostował się i spojrzał na starego wąsala takim wzrokiem, że ten mógł aż już prawie poczuć swąd skóry swoich torturowanych dzieci.

- Uwierz mi, chłopie - powstaniec celowo użył takiej formy, mówiąc bardzo poważnym głosem i po prostu patrząc temu gościowi prosto w oczy. Dyskretnie nadstawił uszu, nasłuchując otoczenia. Jego ludzie i lokalni chłopi już rozeszli się po chatach, zajmując sporo terenu więc chciał upewnić się, czy ktoś jest może niedaleko. - Już ja bardzo dobrze wiem kim ty parszywa, spasiona, różowa i pokryta śmieszną szczeciną kurwo jesteś. Zresztą wszyscy wiemy. Jakkolwiek chciałbym drzeć z ciebie pasy i cię nimi w kij do twojej własnej szabli przywiązać, moje życie jest jedyną rzeczą, która powstrzymuje moich ludzi przed zrobieniem ci dużo, dużo gorszych rzeczy. I nie tylko tobie. Myślisz, że jesteśmy jedyni? Ty sobie tu hasasz ze swoimi dragonikami, strzelając do niewinnych ludzi. A dziatki twoje, żonka czy kochaneczka doma? Bo tylko ja mogę sprawić, że dziś tam ktoś nie zapuka, korzystając z braku pana domu. Proszę bardzo, zmarnuj tę kulę, a może lepiej osobiście tchórzu zasrany podejdź. Zobacz, co będzie dalej.

Jakkolwiek rebelianci Bartka i prowadzeni przez nich chłopi byli dość znaczną siłą, nie byli wszechmocni. Potrzebowali liczyć na różne rzeczy. Na swoje przewagi terenowe, liczbę, zaskoczenie, broń. Na cuda. I na błędy wroga. Otóż widocznie rzeczony wróg spanikował, czy coś, bowiem podjął jeden taki dość poważny taktyczny błąd. Dragoni odstąpili, by otoczyć chłopów. Jednak do tej pory chłopi wszak rozeszli się po domach, podwórkach, stodołach i majdanach. Żołnierze szlachcica by otoczyć Bartosza i jego ludzi musieli otoczyć praktycznie całą wieś, a na pewno było ich już zbyt mało, by to zrobić nawet choć jednym pełnym szeregiem. Zatem chłopscy dowódcy tymczasowi mianowani z sił brodacza postanowili wykorzystać okazję, by rozerwać wrażą linię i zdusić w końcu tych gnojów. Generalny plan to uderzyć w wielu miejscach na całym froncie, przy ataku wykorzystując osłony terenowe - domy, stodoły itd. Szereg wrogów ma zostać porozdzielany na mniejsze części i pootaczany. Jak będą chcieli pertraktować, to można.

Edytowano przez Po prostu Tomek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Szlachcic parsknął śmiechem - Dzieci? He. Wiernie służą naszej królowej wśród szeregów wojska. I gdy tylko dowiedzą się że zginąłem...znajdą cię i rozerwą. Ja natomiast...nie zamierzam pozwolić by ktoś twojego pokroju mnie obrażał. Mocnyś w gębie - schował pistolet - Toteż pokaż czy i w czynach równie silny jesteś - zakrecił swym rapierem po czym wycelował ni w  Bartosza - Dalej. Miejmy to za sobą...pastuchu... - syknął uśmiechając się. 

 

Jeźdźcy, których nie zostało już zbyt wiele, zobaczyli że ich piesi kompani są w poważnych tarapatach a i sami w lepszej pozycji nie stoją. Ucieczka już raczej nie wchodziła w grę. Teoretyczna, rzecz jasna i grupowa. Szyk z wolna się załamywał. Wśród najemników istnieje nie pisana zasada, że lepiej jest zginąć niźli czmychnąć z pola walki, albowiem jeżeli opuści się bitwę, to już raczej nikt takiemu żołdakowi nie zapłaci. Ale wojskowi na koniach postanowili widocznie postawić swe życie, nad opinie. Popędzili wierzchowce, po czym szarża rzucili się przez masę chłopstwa i rozbójników, tratujących rzeczonych. Dwóch padło pod ciosami wideł, ale trzem, udało się zbiec

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bartek nie odrywał oczu od twarzy szlachcica, i gdy ten wycelował w niego rapierem, brodacz wyprostował się na pełną wysokość, po czym przyjął postawę bojową z mieczem trzymanym na linii bioder, z czubkiem wycelowanym w wyżej wymienioną twarz. Nie do końca planował pojedynek, ale nie by człowiekiem który cofał się w obliczu wyzwań, poza tym może jeśli uda mu się spuścić gościowi wpierdol, to uzyska trochę respektu. Postąpił krok i drugi do przodu, pozycja pozwala mu na zarówno atak jak i zastawę, chcąc zobaczyć jak zareaguje wrogi dowódca.
- No to stawaj waszmość - brodaty chłop wciąż zachowuje pełną powagę i ten charakterystyczny płomień w oczach.

Kiedy wrogi szyk się załamał, chłopi dowodzeni przez doświadczonych bandytów Wypruwacza rzucili się by w miarę sprawnie i przy możliwie niewielkich stratach własnych zlikwidować ostatnie punkty oporu. Wiedzieli, że są to głównie najemnicy, dlatego nie planowali ich mordować jakoś bezdusznie bo kto wie, może i nawet by się przyłączyli. W końcu jakby nie patrzeć wszyscy razem mieli większe szanse wywalczyć zarówno majątki dla siebie, jak i poprawę położenia dla wszystkich. Jednak jeśli nikt nie będzie chciał zaprzestać oporu, nikt nie będzie dawał też pardonu. Za tymi co uciekali poleciało kilka strzał i kul, jednak czy trafią to nie wiadomo. Na razie nic więcej w ich sprawie zrobić nie można.

Edytowano przez Po prostu Tomek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Przełożył lewą rękę za plecy, zaśmiał się pod nosem, po czym doskoczył do Bartosza i wyprowadził szybki cios kłuty w prawą nogę Bartosza. 
Najemnicy, widząc że zostali zdradzeni i opuszczeni przez swych dowódców, dosyć zgodnie doszli do wniosku że walka raczej już nic nie da a że ich pracodawca prawdopodobnie niedługo panie albo coś w podobie, toteż odrzucili swe rapiery czy strzelby po czym podnieśli dłonie w rękawicach nad głowy. Strzały natomiast, wymierzone w jeźdźców co najwyżej poraniły jednego z nich, a po chwili konni znajdowali się już bardzo daleko od wioski.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chłopski bojownik wykorzystał swoją przygotowaną wcześniej pozycję tak bardzo jak tylko mógł bez narażania się. Nie jest głupi i nie chce zginąć. Może wygrać, kto wie. Zatem wracając do rzeczy, Bartek po prostu poczekał na odpowiedni moment i wykonał duży krok w bok, skutecznie omijając ostrze wrogiego miecza. O ile szlachcic nie jest mistrzem zręczności, powinno to wyprowadzić go z równowagi na krótką chwilę. Ale tylko chwili potrzebuje brodacz by podjąć próbę kontrataku ukośnym cięciem na pachę gościa, a jeśli ten się będzie chciał zastawić, to Wypruwacz zwinie drugą dłoń w pięść i po prostu zajebie mu bułę w wąsatą, zadufaną mordę.

Chłopi dość sprawnie i szybko rozbrajają poddających się najemników i niestety, ale nalegają by czasowo związać ich ze względu bezpieczeństwa. Zabrano im wszystkie bronie, nawet noże czy scyzoryki, ale zostawiono całą kasę i wszystkie rzeczy osobiste. Wojacy Wypruwacza pobrali sobie fajne bronie i amunicję, a także porozdzielali resztę między wieśniaków-bojowników. Niestety jak cała zabawa się skończy, trzeba będzie się chyba przygotować na zebranie się i opuszczenie wioski, bo jeźdźcy z pewnością będą chcieli poszukać posiłków. Na razie jednak mają taką przewagę, że ten spasiony kutasiarz już powinien pokapować się że nie ma szans. Jeńców zostawiono pod strażą, reszta chłopów zbiera się pomału zobaczyć bitkę między wodzami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się