Dolar84

Konkurs Literacki Edycja Spin-off "Kryształowe Oblężenie"

Recommended Posts

WYNIKI!

 

By nie przedłużać...

 

Darkbloodpony - 10/30

Sun - 21/30 (II miejsce)

Verlax -  17/30

Gandzia - 20/30

Foley - 20,5/30 (III miejsce)

Malvagio - 27,5/30 (I miejsce)

Świeży Rekrut - 14/30

 

 

GRATULACJE!

 

Skala była dziesięciopunktowa, a punkty oczywiście zostały zsumowane od trzech sędziów.

 

Serdeczne gratulacje da wszystkich! Jak widać, każdy tekst miał swoje atuty, które zapewniły mu przynajmniej kilka punktów. Średnia to 18,5, a więc dość wysoka. O ile dominacja Malva była bardzo widoczna, to za nim ukształtował się silny peleton zaciekle walczący o pozostałe miejsca na podium. To świadczy o Waszym zaangażowaniu i niełatwej decyzji jury, jak to ocenić. Każdy z nas miał zupełnie inne podejście i doświadczenie, więc oceny nierzadko bywają inne od każdego.

 

W konkursie zaprezentowaliście bardzo zróżnicowane teksty, od klasycznej batalistyki, po socjologiczne i polityczne meandry życia codziennego. To w ciekawy sposób ukazuje nasze postrzeganie tematyki wojny oraz (moim zdaniem) jasno udowadnia fleksyjność uniwersum MLP. Kucyki nadają się zarówno do walki w czołgach, jak i do komunizmu lub zaawansowanych reform ustrojowych.

 

Bardzo dziękuję za Wasze prace i mam nadzieję, że praca nad dziełami była przyjemnością. 

 

Zgodnie z moim założeniem, przyznaję dwie nagrody rzeczowe. Do laureatów odezwę się na privie.

 

Jeszcze raz gratulacje dla wszystkich, szczególnie dla zwycięzców!

 

LINK DO INDYWIDUALNYCH RECENZJI


 

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moi Drodzy Kryształowi Ochotnicy!:sombra2:

 

Dla tych którzy, chcieliby tak na szybko bez hiperanalizy ściany tekstu mieć ściągawkę z naszych ocen cząstkowych, zamieszczam to z czego powyższe wyniki końcowe wyszły:

 

 

Darkboodpony: "Rekruter"

R: 5

D: 2

S: 3

= 10

 

Sun: "Negocjacje"

R: 7

D: 6

S: 8

= 21

 

Verlax: "Twarzą ku Słońcu"

R: 9

D: 4

S: 4

= 17

 

Gandzia: "Instytut"

R: 8

D: 9

S: 3

= 20

 

Foley: "Niech los zadecyduje"

R: 7,5

D: 8

S: 5

= 20,5

 

Malvagio: "Oczy Imperatora"

R: 8,5

D: 10

S: 9

= 27,5

 

Świeży Rekrut: "Kristallist tera"

R: 5

D: 4

S: 5

=14

 

...W imię przejrzystości prac Ciała Sędziowskiego! :badass:

 

-R.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gratulacje dla zwycięzcy, pozostałych okupantów podium jak i ogólnie dla wszystkich uczestników KOnkursu. Jestem naprawdę wdzięczny, że zechcieliście wziąć udział w tym projekcie i że pojawiło się kilka ładnych tekstów.

 

Teraz co do moich ocen - jak dobrze wiecie, jestem sędzią, który choć bardzo docenia treść opowiadania, to zwraca również bardzo dużą uwagę na formę w jaką rzeczona treść jest owinięta. Stąd też w niektórych wypadkach oceny są znacząco niższe niż chciałbym je nadać. Ta... polityka oceniania nie jest zbyt popularna, ale przynosi wymierne korzyści autorom do czego zaraz przejdę. Chciałbym wyszczególnić (z różnych powodów) dwa opowiadania, pierwszym jest

 

"Kristallist tera"  @Świeży rekrut - pisałem to w recenzji, ale tu chciałbym powtórzyć, iż ten fanfik jest najlepszym dowodem na skuteczność mojej polityki oceniania. Porównując go z pierwszymi tekstami autora widać niesamowity postęp w formie. Chociaż są jeszcze rzeczy do poprawy i to wcale niemało, to w porównaniu z pierwszymi tekstami autora widać niesamowity postęp jakiego dokonał. Przykładowo, kiedyś w jego fanfikach znajdowałem sporo błędów ortograficznych czy gramatycznych. W "Kristallist tera" praktycznie nie znalazłem ani jednego ewidentnego byka. Gramatyczne może jakieś były, ale też niedużo. W każdym razie chciałbym wykorzystać tę okazję by powiedzieć, że jestem bardzo dumny z autora i z pracy jaką włożył w pisanie swoich fanfików.

 

"Twarzą ku Słońcu" @Verlax -  w mojej ocenie jest to najlepsze opowiadanie tej edycji konkursu. Powinno dostać 10/10, status perełki i automatycznie wygrać. Niestety zabiła je forma. Dosłownie. Z niecierpliwością czekam na pojawienie się na forum jego poprawionej wersji i od razu zapowiadam, iż mój komentarz będzie zawierał w pełni zasłużony głos na Epic.

 

Raz jeszcze dziękuję za udział w KOnkursie i już teraz zapraszam na kolejną edycję. Tym razem będziecie pisać spin-offy do "Wiedźmy" Zodiaka. Startujemy pod koniec lub po świętach, tak więc już możecie zaczynać prace koncepcyjną.

 

Do następnej edycji!

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Względem pytania sędziego, którego gust czylelniczy został, jakby to ująć... rozstrojony, otóż jest to język estoński.

 

14 punktów, bywało gorzej, ale mniejsza o to.

Nie chce mi się tu rozpisywać, co zrobiłem dobrze, a co źle w fiku etc. ale chciałbym podziękować składowi sędziowskiemu za oceny i swoje opinie.

 

Gratuluje zwycięzcom i uczestnikom konkursu za udział.

 

PS. Herr Dolar, cieszę się, że pomimo ciężkiego czytania zauważyłeś brak elementu, który wcześniej wypalał Twoje źrenice. Również czuję zadowolenie, że udało mi się wystartować.

Edited by Świeży rekrut
  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na wstępie gratuluję wszystkim za wytrwałość i determinację, aby zmierzyć się z moim kanonem i napisać do niego spin-offa.

Dzięki też Dolarowi za pomysł i chęć w przeprowadzeniu konkursu.

 

Chciałbym w kilku słowach streścić, czym kierowałem się w ocenianiu. Najważniejsza zawsze jest przyjemność z czytania tekstu. Nie mam tutaj na myśli takiej zwykłej przyjemności, jak po zjedzeniu banana, ale pewną satysfakcję wynikającą z poświęceniu dziełu czasu. Niezależnie, o czym był tekst, czy był mroczny i trudny, czy wesoły. To było najważniejsze, a i jest czysto subiektywne. Moim zdaniem nie warto się oszukiwać i przyznaję, że ocena czegokolwiek zawsze jest względna i wynika z naszego „widzimisię”, a nie z jakiejś matematycznej kalkulacji „jakości” dzieła.

Starałem się nie skupiać a takich rzeczach jak zgodność z kanonem tekstu macierzystego (czyli Oblężenia), a także kanonu MLP. Własna wizja może być też ujmująca, a także nie zawsze warto się krępować.

Tak samo za kluczowe nie uważam tzw. „logiki”. Jej odbiór jest czysto względny i to, czy coś wydaje nam się logiczne lub nie… to z reguły materiał na nieskończenie długą dyskusję. Przykładowo, wysłanie przez Niemców sił do Afryki Północnej wg jednych historyków było zupełną, oczywistą pomyłką, a wg innych sprytną okazją do ugrania wielkiej stawki niewielkim kosztem.

Ponadto historia, szczególnie konfliktu tak dobrze zbadanego jak II wojna światowa, to zbiór różnych kuriozów i nielogiczności, które jednak miały miejsce, hehe. Świetnym przykładem jest staranowanie Tygrysa Królewskiego w Normandii przez Shermana lub gigantyczne zwycięstwo Brytyjczyków w operacji „Compass”.

I finalnie: nie uważam, że poprawność stylistyczna i techniczna jest najważniejsza. Czułbym się źle dając złą ocenę ciekawemu i zajmującemu opowiadaniu, które po prostu cierpi na złe przecinki. Póki skala problemu nie była przytłaczająca, to starałem się to ignorować, aby w pełni skupić się na fabule, bohaterach, przesłaniu, pomysłach…

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

A więc, raz jeszcze: Moi Drodzy!

 

Jak wrażenia po ogłoszeniu wyników? Może wyciągnąłbym do tablicy, przede wszystkim uczestników.

Co o tym myślicie? Niczym Rainbow Dash sami przed sobą widzieliście, że wasze teksty wymiatały i z jakiś powodów nie zostały przez nas dogłaskane...

czy też ze skromnością Flutterki, czuliście, że nadal wiele tekstom brakowało i jednak nasze oceny zaskoczyły in plus? Jakie są wasze odczucia na tle naszych ocen i prac innych współuczestników?

 

Raferian jako Arbiter. Powiem wam na co kładłem jaki nacisk w trakcie oceny prac. Jako ktoś kto nie siedzi na forum po 100 godzin tygodniowo, byłem w tej komfortowej sytuacji, że mogłem oceniać teksty w oderwaniu od osób samych autorów, z którymi w większości nie zdążyłem jeszcze prywatnie wypić przysłowiowego bruderszaftu np na meecie. Tzw. Głos Człowieka Z Zewnątrz- to ja! :lunalaugh:

 

Zaproszono mnie do Składu Sędziowskiego, jako członka Załogi Projektu KO, bym udzielił wsparcia jako ktoś, kto dość dobrze orientuje się w fabule i niuansach uniwersum powieści, a z drugiej strony umie spojrzeć na tekst z punktu widzenia emocji- a nie tylko taktyki, czy świata militariów. Jako, ktoś dla kogo ważne są Elementy Harmonii, zawsze staram się odszukiwać ich tam gdzie wydawałoby się ich blask nie rzuca się od razu w oczy. Dlatego najważniejszą kategorią oceny, jest to czy tekst wywarł na mnie jakiś wpływ jako na odbiorcy. Czy mną emocjonalnie wstrząsnął? Wzruszył? Rozbawił? A może skłonił do przemyśleń: nad samą fabułą, bądź głębszych: nad kondycją człowieczą, naturze dobra i zła, czy temu podobnych kwestii. Dlatego też wyżej oceniłem teksty, które miały poza samą akcją jakieś drugie dno. To prowadzi, też do stwierdzenia, że wyżej oceniłem teksty, które miały od początku jakiś pomysł- przesłanie- potrafiły mówić o rzeczach głębszych, stawiać odważne tezy i potrafiły ich bronić.

 

Ogólnie przyjąłem zasadę, że poszukuję w każdym tekście jego mocnych stron. A co więcej uznałem, że nie mam zamiaru opiekać na wolnym ogniu ludzi, którzy jako Twórcy postanowili poświęcić swój czas i zawszeć cząstkę siebie w swoich dziełach, tylko po to abym (m.in.) ja mógł ich przeczytać w wolnej chwili. Z tego powodu: doceniając chęci, zapał, autentyczność, wkład, etc. postanowiłem być łagodnym sędzią. W sumie nie zeszedłem w swoich ocenach poniżej 5.

 

Forma miała dla mnie znaczenie drugorzędne. Uważam że (wybacz mi herezję Dolarze!) od piłowania formy to są w tekstach nie tylko autorzy, ale i korektorzy, a skoro w regulaminie stało, że prace mają być samodzielne- bez korekty- na surowo- to i uznałem, że w będę w tym zakresie nieco bardziej elastyczny.

 

Przewrotnie liczył się dla mnie tytuł. Wielu uznałoby to za pierdołę, nie mniej dla mnie tak mały element potrafił rzutować na ocenę. Dlaczego? Jeżeli ktoś chce mi 'sprzedać' swój utwór, najpierw powinien przykuć moją uwagę i mnie zaciekawić. Jednocześnie jak już go 'kupię', to chciałbym aby współgrał on z zawartością, a najlepiej jeszcze podkręcał wrażenia z czytania. W konkursie znalazły się opowiadania, które za ten element dostały punkty dodatnie i takie które mnie zawiodły, a które za to objechałem.

 

W końcu, nieco na przekór konkursowi, nie potrafiłem wyjść z siebie jako kogoś, kto przesiedział nad KO godziny, dni, a może tygodnie i ciekawą kategorią badania opowiadania, była jego kanoniczność. Nie chcę powiedzieć, że obniżałem punkty za jej brak... ale zwracałem uwagę na to, czy i w jaki sposób dany autor wchodzi w polemikę z magnum opus naszego Spidiego. Mam tak, że mimochodem lubię, jak ktoś opowiada mi historię zgodną z uniwersum, które lubię i mam wrażenie że w miarę znam. Szanowałem przywiązanie do szczegółów zdradzających to, czy ktoś jest dobrze zżyty z realiami powieści matki, czy też pisze idąc na żywioł. Jeżeli ktoś szedł w polemikę z kanonem KO, to patrzyłem na czym ona polega: czy jest przemyślana, czy też przypadkowa- np. jako lapsus który wpadł z napisania czegoś zgodnie z serialem, tam gdzie ten poróżnił się z kanonem KO...

 

...Ale bardziej nawet niż jakieś szczegóły tego, czy Kokarda Serdeczności jest 'w jedynym właściwym' miejscu munduru, zależało mi na 'Duchu Opowieści'. Brak jednoznacznie złych ocen ode mnie w konkursie, wynika z tego, że w zasadzie każdy z uczestników, potrafił (co więcej: każdy swoimi sposobami- a koloryt ten jest wręcz niesamowity) uchwycić 'To coś', jakąś taką moralną ambiwalencję jaka kładzie się na klimacie powieści matki. Każda z prac potrafiła zderzyć te pozornie sprzeczne elementy: kolorowość MLP z mrokiem, brudem, złem czasów wojny totalnej. Takie zestawienie jest nieoczywiste, nietuzinkowe, niebanalne... i cieszę się z tego, że teksty zgłoszone do konkursu zawarły (jedne nieźle, inne dobrze, jeszcze inne fantastycznie) te właśnie cechy.

 

Podsumowując:

 

Powiem krótko i uczciwie: Fajnie było was czytać. Konkurs zaskoczył różnorodnością. Tak na prawdę do pełnej puli tematów brakło mi chyba tylko opowiadania napisanego z perspektywy jednej z Mane6 i powiedzmy jakieś klasycznej marynistyki. Mieliśmy tematy błahe i podniosłe. Często obserwowaliśmy starcia ideii i to jak zjadają się one same od środka. Opowiadania takie, które skupiają się na jednostce i takie które operują tysiącami. Opowiadania o pochodzeniu konfliktu, o tym jak był toczony i o tym jak można było go zakończyć. Zajrzeliśmy za linię frontu, i to po obu stronach konfliktu. Prócz kucyków przewijały się przez fabuły opowieści różne inne rasy, czy gatunki. Mieliśmy w końcu opowiadania o życiu i śmierci oraz często o cienkiej granicy pomiędzy nimi...

 

Wyszła nam tutaj całkiem niezła antologia. A ci którzy nie wzięli udziału niechaj inspirują się tym zbiorem opowiadań i niechaj sami dodadzą na forum do niego kolejny -tym razem własny- rozdział!

 

Dziękując za to, że dane mi było czytać i recenzować te wszystkie wasze cuda, raz jeszcze chylę czoła i odmeldowuję się jako Arbiter. Kopytko i salut!

 

-Wasz,

Raferian The White

 

Ps. Ave Luna! :lunalaugh:

 

 

1 godzinę temu, Dolar84 napisał:

"Twarzą ku Słońcu" @Verlax -  w mojej ocenie jest to najlepsze opowiadanie tej edycji konkursu. Powinno dostać 10/10, status perełki i automatycznie wygrać. Niestety zabiła je forma. Dosłownie. Z niecierpliwością czekam na pojawienie się na forum jego poprawionej wersji i od razu zapowiadam, iż mój komentarz będzie zawierał w pełni zasłużony głos na Epic.

 

W ramach wyróżnień szczególnych, chciałem się w pełni podpisać pod słowami Dolara. Czekam na wersję reżyserską opowiadania nie skrępowaną już limitem 15 000 słów. Ze wszystkimi dialogami i scenami, które zdecydowałeś się wyciąć. Wersję po solidniej korekcie osoby trzeciej (tak by i Dolar się mniej czepiał :lunaderp: i by każda inna osoba też mniej męczyła się w samym czytaniu). Za dodatkowy bonus odebrałbym wszelkie zbliżenie tekstu to kanonu powieści matki. Autentycznie widziałbym ten tekst, jako coś co należy znać w stopniu nie mniejszym niż samo "Kryształowe Oblężenie" Spidiego, skoro tak niesamowicie poszerza, uzupełnia, a może nawet konwaliduje część fabularnych bolączek I Tomu jego Opowieści. Po niezbędnych poprawkach uważam, że ten tekst powinien zaistnieć w świadomości w podobny sposób co (nie)sławny rozdział 20,5 'Fallout Equestrii', bo tak jak i tamten, mamy tutaj przed sobą niesamowitą orgię- orgię, wręcz dziki ogień, szalejących nieskrępowanych idei!

 

1 godzinę temu, Świeży rekrut napisał:

Względem pytania sędziego, którego gust czylelniczy został, jakby to ująć... rozstrojony, otóż jest to język estoński.

 

...:lunaderp: ...I do tej pory nie wiem co mowa estońska, ma do karczmiennej bitki. Od tygodnia próbuję znaleźć to połączenie i nie potrafię zrozumieć. No staram się i nic. ;) Świeży Rekrucie, skąd ten egzotyczny pomysł?

 

-R.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
30 minut temu, RaferianTheWhite napisał:

powiedzmy jakieś klasycznej marynistyki.

 

To akurat jeszcze zobaczysz, bo chociaż na konkurs nie zdążyłem to mam szczery zamiar to opowiadanie dokończyć. Kiedy mi się to uda? Tutaj nie jestem w stanie odpowiedzieć bo innych projektów mam mrowie, ale na pewno podejmę próbę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Swoją wypowiedź zacznę od końca, czyli od drobnej polemiki, tudzież paru komentarzy w stronę jury:

Spoiler

@RaferianTheWhite

Cytat

Zastanawia wobec tego zachowanie Ersi, która jedzie do walki, niemal aż do końca wystając z otwartego włazu, ryzykując nie tylko to że ktoś zabije ją na miejscu bezpośrednim trafieniem, ale na dobrą sprawę starczyłby pierwszy rykoszetujący odłamek pocisku lub oderwanego muru. Co gorsza ryzykuje nie tylko własnym życiem, ale także co najmniej czwórki swoich współzałogantów, mimo deklarowanej troski wobec nich i własnego rzekomego doświadczenia. Nie mówiąc o tym, że w walce w mieście ryzyko spotkania przyczajonego wrogiego snajpera rośnie po wielokroć.

Jeśli ta kwestia Cię zastanawia, to mam przykrą informację - dowodzenie Tygrysem przy otwartym włazie było wśród niemieckich dowódców faktycznie stosowaną na froncie praktyką. Wypunktowując to, strzelasz sobie niejako w kolano. :rdblink: I owszem, było to niebezpieczne, często wręcz nierozsądne, ale... tak robili, co ja poradzę? Chciałem się tu trzymać realiów i tak też zrobiłem. Ciekawostka: jeśli spojrzeć na opracowania dotyczące bitwy pod Kurskiem (największa bitwa pancerna II wojny), to okazuje się, że spośród załóg Tygrysów, największa śmiertelność miała miejsce wśród dowódców. Czemu? Właśnie przez ich styl dowodzenia w otwartym włazie.

Co do "snajpera" - przypominam, że miasteczko według wszelakich miało być "względnie bezpieczne", czyli wolne od sił przeciwnika. Natomiast później, kiedy w walce mieli do czynienia tylko z czołgami i nie było śladu po piechocie, to ryzyko "snajpera" również można było odłożyć na bok.

 

Cytat

Drugim zgrzytem jest kolejność w którym trzy czołgi wjeżdżają do miasta. Z jednego miejsca opisu wynika, że Tygrys jedzie na końcu, a z innego –stronę dalej- że jechał w środku kolumny.

Chodziło o to, że wjeżdżając Tygrys był na końcu, natomiast w samym miasteczku zmienili formację i jechał w środku. Nie wiem, być może nie zaznaczyłem tego dostatecznie mocno w tekście, stąd takie nieporozumienie.

 

Cytat

Poza wszystkim, nie znam się na taktyce, ale już się staje przed ewentualnością przeprowadzenia rozpoznania wroga walką to chyba rozsądniej jest jednak poczekać na tych spóźnionych grenadierów.

...i prawdopodobnie nigdy się na nich nie doczekać. :squee: Jeżeli na wojnie kogoś nie ma przez dłuższy czas, a miał być, to prawdopodobnie można go spisać na straty. Naprawdę sądzisz, że gorliwa dowódczyni, mając zadanie do wykonania, czekałaby na eskortę, która może przybędzie, a może nie? Do tego mając przed sobą względnie bezpieczny (według raportów) teren? Wątpię. Gdybym tak zrobił, to byłaby jawna niekonsekwencja w kreacji głównej bohaterki.

 

Cytat

Zwraca też uwagę luźne podejście do procedur i regulaminów.

Witamy na froncie, na którym sytuacja zaczyna się sypać. Nawet armia niemiecka, słynąca z legendarnego Ordnungu, miała wiele regulaminowych zapisków, które na froncie obowiązywały jedynie na papierze.

 

@SPIDIvonMARDER

Cytat

Nie chcę oceniać realizmu umieszczenia w Tygrysie nowego dowódcy spoza starej załogi, a także ataku na wioskę bez odpowiedniej asysty grenadierów pancernych, gdyż z logiką frontową bywa różnie... jak wspominałem wcześniej.

Jeśli straty znacznie przewyższają uzupełnienia, to łata się je czym tylko się da. Skoro Niemcy potrafili w sytuacji zagrożenia wysyłać do okopów nawet kucharzy, mechaników czy pilotów, dla których nie było akurat sprawnych maszyn, to dokompletowanie nowego dowódcy do starej załogi wydaje się być całkiem normalne. :rdblink: Wszystko zależy od aktualnych potrzeb i dostępnych możliwości. Jak słusznie zauważyłeś - logika frontu to bardzo... skomplikowana sprawa, że tak to ujmę. :D

Co do ataku na wioskę bez asysty grenadierów... Niczego takiego w tekście nie było! Zaznaczam, że nie miał miejsce żaden "atak na wioskę", Ersi wraz załogą chciała tylko przez nią przejechać i ruszać dalej, teren miał być czysty od sił przeciwnika. I tak, wiem, że zgodnie z regulaminem armii niemieckiej czołgi miały się poruszać tylko w asyście, ale... ten punkt nie był zawsze egzekwowany. Czasami ze względu na siłę wyższą, a czasami zwyczajnie ze względu na głupotę "wyższych stopniem".

 

Cytat

Tekst wydał mi się prosty i nieco żałuje, że nie znalazło się w nim więcej emocji, przeżyć, więzi między załogantami czołgu lub nawet detali technicznych (to już mój fetysz).

Rozbudowane emocje czy więzi to nie jest coś, co przeciętny Foley będzie umieszczał w krótkim na 20 stron jednostrzałowcu. :D Co do detali technicznych - sam też je lubię, ale w swoich fanfikach staram się je ograniczać do roli "smaczków". Czemu? Uważam, że jeśli ktoś w tym nieobeznany i niezainteresowany sięgnie po tekst, to duża ilość takich detali może go zanudzić czy wręcz odrzucić, psując lekturę. Stąd też staram się zachować "złotą proporcję".

 

@Dolar84

Cytat

Całkowity brak piechoty troszkę kłuł w oczy, no ale samodzielne działania broni pancernej się zdarzały, więc absolutnie nie kwalifikuje tego jako błędu.

Uznałem, że jeśli chcę przedstawić "nagłe i niespodziewane w tym rejonie pojawienie się wroga", to brak piechoty będzie odpowiedni. Radzieckie (sombryjskie w tym wypadku) czołgi przebijały się przez linie obrony wroga i ruszały dalej, a piechota zajmowała się dobijaniem nadszarpniętego przeciwnika. Stąd też zwyczajnie broń pancerna wyforsowała się naprzód i zostawiła swoich piechurów w tyle. Czy takie przypadki zdarzały się naprawdę? Cóż, parę tego typu scen we wspomnieniach niemieckich żołnierzy przeczytałem, więc nie jest to mój wymysł.

 

Cytat

Podobał mi się również fakt, iż scena nie została przegięta pod względem technologiczno-żargonowym – tu bardzo łatwo popaść w przesadę w obu kierunkach, na szczęście Foley znalazł złoty środek.

I to jest dokładnie to, co chciałem osiągnąć (a o czym parę akapitów wyżej pisałem do Spidiego), cieszę się, że mi się udało.

 

Oprócz tego uwaga do całego składu jury: cała trójka uznała moją pracę za tekst batalistyczny, co jest dla mnie sporym zaskoczeniem. Batalistyka sensu stricte stanowiła tu może 25-30% objętości tekstu. Naprawdę jestem zdziwiony, że w gruncie rzeczy tylko Dolar poświęcił więcej "czasu antenowego" dla reszty fanfika. Ale z drugiej strony, nie mnie mówić ludziom jak mają czytać mój tekst. :D W końcu na tym polega literatura, że każdy odbiera ją inaczej.

 

Chyba o niczym nie zapomniałem... A jak zapomniałem, to trudno.

 

A tak to chciałem tylko rzec, że cieszę się z udziału. Frajdę z pisania miałem, więc najważniejszy punkt odhaczony. Gratulacje dla wszystkich uczestników za to, że podjęli wyzwanie i wysłali swoje teksty do KOnkursu. Aczkolwiek żałuję, że było tak mało fanfików stricte wojennych, bo miałbym co czytać. :rainderp:

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Foley w pełni zgadza się z kwestionowanien logiki. Sam w swoim tekście umieściłem scenkę, w której T-34 w bardzo głupi sposób forsuje nasyp kolejowy, wjeżdża na niego, odsłania podbrzusze i dostaje hita z PFa. Totala głupota, brak rozpoznania, brak odpowiedniej asysty piechoty... ale to sytuacja prawdziwa, która w 1945 wydarzyła się nawet w miejscu widocznym niemalże z okna mojego mieszkania. Tylko tam Ruscy popełniali ten błąd ze 3 razy z rzędu :P

 

Co do emocji, to jak najbardziej zdaję sobie sprawę, że Twoją specjalnością jest szeroko rozumiana walka, a "Foley don't text emotions". Jednak tutaj jestem zmuszony oceniać wszystkich tak samo :)

 

Choć niegłupim pomysłem byłoby zrobić kiedyś konkursu specjalizacyjnego: każdy autor zgłasza się z dużym wyprzedzeniem i bez stresu piszę wyłącznie w swoim stylu, a jury każdego oceniają indywidualnie. To byłoby totalnie 4fun, gdyż nie widzę możliwości sprawiedliwego porównania ze sobą osoby, która tworzy melodramatyczny poemat, a sensacyjnego tekstu :) 

 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, SPIDIvonMARDER napisał:

Choć niegłupim pomysłem byłoby zrobić kiedyś konkursu specjalizacyjnego: każdy autor zgłasza się z dużym wyprzedzeniem i bez stresu piszę wyłącznie w swoim stylu, a jury każdego oceniają indywidualnie. To byłoby totalnie 4fun, gdyż nie widzę możliwości sprawiedliwego porównania ze sobą osoby, która tworzy melodramatyczny poemat, a sensacyjnego tekstu :) 

 

Ja go na pewno nie zrobię, ale jeżeli znalazłby się ktoś inny chętny do organizacji i oceniania to wystarczy mi napisać wiadomość z założeniami i działać, działać! Jak najbardziej zachęcam :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, Foley napisał:

Jeśli ta kwestia Cię zastanawia, to mam przykrą informację - dowodzenie Tygrysem przy otwartym włazie było wśród niemieckich dowódców faktycznie stosowaną na froncie praktyką. (...)

 

Tak jeszcze rozkminiając motywy Ersi i wynikłe konsekwencje. Zwróć uwagę, że wszyscy w trójkę: Ja, Spidi i Dolar uznaliśmy postępowanie pancerniaczki za co najmniej budzące kontrowersje. No i patrząc z perspektywy rezultatów, owa 'doświadczona na południu dowódczyni', trafiła na Front Kryształowy i po pierwszej akcji można jej sformułować (nie przesądzam że słuszne) zarzut bycia odpowiedzialną za stratę trzech własnych maszyn i śmierć tuzina członków ich załóg. Ja rozumiem, że prawdziwi Niemcy też nie uciekali przed ryzykiem i szczerze doceniam twoje oczytanie w tym zakresie... I jestem w stanie kupić to, że dobry Pegaz ma -5 do zdrowego rozsądku i +5 do brawury... Nie mniej pomyśl, że gdyby jednak napisać tą historię nieco inaczej i jednak zapewnić jakiekolwiek wsparcie piechoty, (nawet chłopaczków z uzupełnień, którzy dostaliby kilka razy odłamkowym i wycofywaliby się aż by się za nimi kurzyło), to nikt by się nad tym nie pochyliły, czy to zgrzyt, czy nie zgrzyt i po prostu z przyjemnością czytałby dalej, nie odrywając się i nie wypadając z rytmu na takie rozkminy.

 

Poza tym nie wiem, czy gdyby grupa Ersi, nie jechała 'na pałę' ufna w rozpoznanie, o którym wiemy, że nie jest aktualne, tylko podjęła środki ostrożności, zamknęła włazy etc., to mógłbyś jako autor zagrać jeszcze na poczuciu zagrożenia, podjąć zabawę z emocjami czytelnika, 'czy na nich coś wyjedzie, czy nie?', co potencjalnie mogłoby uczynić tekst gęstszym, (a przez to lepszym), jeszcze nim Ersi trafiła w kopytka chutliwego wroga.

 

A tak mówię, powstał jakiś rozdźwięk między deklaracjami o wysokich skillach Ersi, a tym co z tego wyszło w konkretnej- obserwowanej przez nas sytuacji.

 

Nie mówię, że twoje rozwiązania są w całości złe, tylko tak myślę na głos i na przyszłość podpowiadam co twoje i tak całkiem zgrabne pisarstwo, mogłoby uczynić jeszcze lepszym.

 

Wiesz, poza wszystkim spoko postać, ta cała Ersi. Pegazi Pancerniak. Gdybyś jeszcze chciał do niej powrócić, czytałbym.

 

-R.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

2 miejsce? Zacnie. Czuje się doceniony. Nawet bardzo. Pozostaje mi tylko odnieść się do recenzji

Spoiler

@RaferianTheWhite

Cytat

w oryginale Celestia samoograniczyła się w tym zakresie

Pytanie 1, to nie była czasem Luna?

Sprawa 2. To, ze się Luna (czy tam Ceśka) ograniczały samodzielnie i nie kontynuowały prac, nie znaczy, że plany, czy rysunki na serwetkach nie istniały. Zwłaszcza, że naukowiec, idąc z taką bronią do władczyni miałby coś więcej niż stwierdzenie: ,,zbudujemy turbo, superwielki czołg, co go nic nie powstrzyma (poza awariami i brakiem paliwa)

Cytat

kwestia Lunarnej limuzyny- której jak wynika z tomu III, można wnioskować, że siostry nie posiadały- choć wobec tego że Sun tego nie doczytał można mu to w pełni wybaczyć.)

Fanfik napisałem zanim przeczytałem tom 3, więc nie wiedziałem o braku środka transportu. Swoją drogą, dziwi mnie, że Spid wcześniej nie wykorzystał mercedesa G4, czyli ukochanej limuzyny Adolfa Hitlera.

Idąc dalej, fanfik nie miał być komedią, a czeskość miała znaczenie w fabule i jej dalszy brak też miał znaczenie. Tak samo, jak nie mią być komedią. miłą być wyjaśnieniem, czemu podmieńców w KO nie ma i tyle. Widzę też, że nie zwróciłeś pewnej uwagi, ze pozwoliłem sobie wyjaśnić, skąd Sombra ma FG-42.

Mimo wszystko, cieszę się, że się podobało.

 

@Dolar84

Fanfik nie jest komedią. To, ze podmieńce gadają po czesku wynika z prostego faktu, że zostało mi niewiele krajów (liczących się przed drugą wojną swiatową), które nie znalazły swego odpowiednika w KO. spośród nich wybrałem czechosłowację (głównie za LT V38). Stąd język taki, a nie inny. Dla klimatu. A to, ze polak się pośmieje, to bonus.

Co do królowej, to uległa sporej zmianie i dba przede wszystkim o swoich poddanych. Poza tym, sporo się nauczyła, po benckach zebranych na ślubie.

Niemniej, przyznaję się, że krytyka odnośnie łatwości negocjacji jest zasłużona. Mogłem nieco to ubarwić. Aczkolwiek mamy dwie, doświadczone dyplomatki, z których jedna ma nieco wyższa pozycję,a  druga musi robić dobrą minę do nienajlepszej sytuacji. Błędy zapewne też są, w co nie wątpię. nikt nie jest idealny.

 

@SPIDIvonMARDER Tekst nie miał ukazywać jakie uzbrojenie mają zmiennokształtne koniorobaki, które mieszkają jak krecik, pod ziemią. Miał ukazać negocjacje. jeśli planwałbym jakiś, ciekawy opis uzbrojenia, z uwzględnieniem budowy i umiejętności podmieńców (może przystosowałbym broń wyłącznie do lewitowania, albo stworzył czołgi ze świdrami, do podkopywania się pod pozycje wroga, może praktycznie zrezygnowałbym z karabinów na rzecz pistoletów maszynowych (skoro są czołgi do podkopów), albo najlepiej, niech podmieńce zmieniają się w czołgi z oczami i strzelają z długich, perkatych nochali...), ale zrobiłem coś innego. Może kiedyś.

 

Tak czy siak, dziękuję jury za wysokie noty i pozytywny odbiór tekstu.

 

i pogratulowac wszystkim, którzy wzięli w konkursie udział, oraz podwójnie pogratulować zdobywcom trzech stopni podium.

 

Do nastepnego razu

Share this post


Link to post
Share on other sites

@RaferianTheWhite potwierdzam, że jazda z otwartym włazem w sytuacji, kiedy nie było bezpośredniego zagrożenia ze strony snajperów lub wrogiej piechoty, to dobry i popularny pomysł. Nawet najlepszy peryskop nie daje takiego obrazu, jak otwarta przestrzeń. Dodatkowo warto pamiętać, że Foley podkreślił konieczność takiego ryzyka rasą kucyka. Biedna pegazica chyba nie lubiła puszkowania :P

 

Kilka przykładów, chyba nie są pozowane:

Share this post


Link to post
Share on other sites
40 minut temu, SPIDIvonMARDER napisał:

@RaferianTheWhite potwierdzam, że jazda z otwartym włazem w sytuacji, kiedy nie było bezpośredniego zagrożenia ze strony snajperów lub wrogiej piechoty, to dobry i popularny pomysł. Nawet najlepszy peryskop nie daje takiego obrazu, jak otwarta przestrzeń. Dodatkowo warto pamiętać, że Foley podkreślił konieczność takiego ryzyka rasą kucyka. Biedna pegazica chyba nie lubiła puszkowania :P

 

Dobrze, dobrze już złapałem, że ma to sens... Na otwartym stepie Ukrainy... ;) Ale w warunkach wjazdu do niekontrolowanego miasta? ... Zostańmy przy tym, że nie jestem pegazem i chyba nie zrozumiem przewagi pięknego widoku do następnego skrzyżowania, wobec ryzyka odstrzelenia mi przez kogoś głowy jakie potencjalnie stwarza każde okno. Kiedyś już rozmawialiśmy o snajperach i tak samo jak ty bardzo oszczędnie używasz i w fabule, tak samo wiesz, że ja nie wierzę w brak ryzyka ich występowania na neutralnym/wrogim terenie zapewniającym potencjał dobrych kryjówek i przewagi wysokości. Zwłaszcza na froncie wschodnim... Ale to tylko moja opinia. I zostańmy przy tym.

 

-R.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyli w końcu udało mi się wygrać konkurs. Yay! I woah... 

 

Spoiler

SWIv00O.png

 

Cieszę się, że jurorom moje opowiadanie przypadło do gustu. Gratuluję też innym uczestnikom, zwłaszcza tym, którzy również znaleźli się na podium.

 

Co do recenzji... w zasadzie chyba nie mam wiele do powiedzenia, oprócz takiej drobnostki:

 

Spoiler
Cytat

Wytrawność tego utworu, zasadza się też na jego kameralności. Na dobrą sprawę można by ten tekst spokojnie zaadaptować i wystawiać na deskach teatru. O ile miałoby się naprawdę profesjonalnych aktorów, mogłaby wyjść z tego naprawdę rozrywka na bardzo wysokim poziomie.

O, to wrażenie cieszy mnie niezmiernie, jako że z wykształcenia jestem teatrologiem. Chyba stosunkowo często moje opowiadania mają w sobie taką teatralną nutę. 

 

To chyba tyle. Mam nadzieję, że widzimy się w jakimś następnym konkursie.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, RaferianTheWhite napisał:

Zwróć uwagę, że wszyscy w trójkę: Ja, Spidi i Dolar uznaliśmy postępowanie pancerniaczki za co najmniej budzące kontrowersje.

Dla pewności raz jeszcze przeczytałem Wasze recenzje... mógłbyś wskazać, które fragmenty masz na myśli, bo chyba oślepłem?

 

2 godziny temu, RaferianTheWhite napisał:

po pierwszej akcji można jej sformułować (nie przesądzam że słuszne) zarzut bycia odpowiedzialną za stratę trzech własnych maszyn i śmierć tuzina członków ich załóg

Owszem można. Chyba nie sądziłeś, że stworzę bohaterkę idealną, która rozniesie w pył całą wrogą dywizje? Dla mnie to jasne, że musiała otrzymać jakieś wady, więc je dostała. Poza tym, oprócz zarzutów warto wziąć pod uwagę, że ileś maszyn przeciwnika skasowała. Jednak owszem - dowódca zawsze jest odpowiedzialny za podkomendnych.

 

2 godziny temu, RaferianTheWhite napisał:

Nie mniej pomyśl, że gdyby jednak napisać tą historię nieco inaczej i jednak zapewnić jakiekolwiek wsparcie piechoty, (nawet chłopaczków z uzupełnień, którzy dostaliby kilka razy odłamkowym i wycofywaliby się aż by się za nimi kurzyło), to nikt by się nad tym nie pochyliły, czy to zgrzyt, czy nie zgrzyt i po prostu z przyjemnością czytałby dalej, nie odrywając się i nie wypadając z rytmu na takie rozkminy.

Kwestię piechoty wyjaśniłem w swoim poprzednim poście, więc nie będę się powtarzał.

 

2 godziny temu, RaferianTheWhite napisał:

Poza tym nie wiem, czy gdyby grupa Ersi, nie jechała 'na pałę' ufna w rozpoznanie, o którym wiemy, że nie jest aktualne, tylko podjęła środki ostrożności, zamknęła włazy etc.

Wiesz, że z zamkniętym włazem dostajesz +20 do wpadnięcia w zasadzkę z powodu gorszej widoczności? :D Poza tym, jeśli musisz się gdzieś jak najszybciej dostać, to marnowanie czasu na sprawdzanie każdego miejsca, gdzie ktoś może się czaić, to taki 2/10 idea.

 

2 godziny temu, RaferianTheWhite napisał:

A tak mówię, powstał jakiś rozdźwięk między deklaracjami o wysokich skillach Ersi, a tym co z tego wyszło w konkretnej- obserwowanej przez nas sytuacji.

Że co proszę? W którym miejscu w moim opowiadaniu takie coś wyczytałeś? :wat: Ersi miała jedynie trzymiesięczne doświadczenie na innym froncie, na którym (zgodnie z moim rozumieniem) było łatwiej i mniej się działo. Teraz została rzucona na bardzo głęboką wodę i w mojej ocenie nie mogła się spisać lepiej. Znaczy, w teorii mogła, ale to by już się zbliżało do marysuizmu.  :rdwild: Uważam zatem, że jako postać wykreowałem ją wypośrodkowaną i konsekwentnie się tej kreacji starałem trzymać.

 

31 minut temu, RaferianTheWhite napisał:

Dobrze, dobrze już złapałem, że ma to sens... Na otwartym stepie Ukrainy... ;) Ale w warunkach wjazdu do niekontrolowanego miasta?

W mieście ma jeszcze większy sens, bo masz masę zaułków i innych miejsc, doskonałych by się ukryć. Patrząc przez peryskop byłoby je znacznie trudniej wyhaczyć, szczególnie pojedynczego strzelca z np. Panzerfaustem, który podkradł się gdzieś blisko. Czyli tak jakby dowódca ryzykuje siebie, ale ma większe szanse ocalić cały czołg.

 

Coś pominąłem?

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Malvagio napisał:
  Ukryj treść

 

Wytrawność tego utworu, zasadza się też na jego kameralności. Na dobrą sprawę można by ten tekst spokojnie zaadaptować i wystawiać na deskach teatru. O ile miałoby się naprawdę profesjonalnych aktorów, mogłaby wyjść z tego naprawdę rozrywka na bardzo wysokim poziomie.

  Ukryj treść

O, to wrażenie cieszy mnie niezmiernie, jako że z wykształcenia jestem teatrologiem. Chyba stosunkowo często moje opowiadania mają w sobie taką teatralną nutę. 

 

 

@Malvagio

-Hah! To widać moja intuicja mnie nie zawiodła, gdy poczułem pismo nosem! Miałem w życiu szczęście poznać jedną osobę po teatrologii. To właśnie ta osoba podczas niezliczonych rozmów uczuliła mnie na wyczuwanie takiej podobnej estetyki i sposobu pisania tekstów, bo po takich studiach raz wykształcona optyka i estetyka, jak widać zostaje na dłużej.

 

@Foley

-Pax, pax. Rozumiem już twój punkt widzenia.

 

-R.

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@RaferianTheWhite 

Cytat

... ...I do tej pory nie wiem co mowa estońska, ma do karczmiennej bitki. Od tygodnia próbuję znaleźć to połączenie i nie potrafię zrozumieć. No staram się i nic.  Świeży Rekrucie, skąd ten egzotyczny pomysł?


Może mowa estońska nie ma za wiele wspólnego z... karczmarską bitką, jednakże biorąc pod uwagę to, że w oryginalnym KO występuje duński, niemiecki, włoski, rosyjski i też co nieco francuskiego uznałem, że estoński również powinien wystąpić. (Oglądałem "1944" przez co, po części zrozumiałem jak trudna sytuacja panowała w Estonii. Najpierw trafili do Armii Czerwonej, a potem do Wehrmachtu, przez co nie raz sąsiad strzelał do sąsiada - tak samo jak Polacy podczas 1 Wojny Światowej.)
Wracając - tutaj tytuł miał się odnosić do ostrza kapitana. (Miecz, albo szabla - to była kwestia wyboru danej osoby.)

A skąd ten pomysł?
Tworząc Sztandar Straceńców uznałem, że muszę tam dać coś, czego nie znalazłem w KO, więc stąd język estoński.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@RaferianTheWhite

Właśnie dlatego jest intrygujący, przykuwa uwagę, a do tego ma kilka znaczeń. Chociaż z początku miał być inny tytuł, ale mniejsza o to.

Staram się robić opowiadania z swego rodzaju podwójnym dnem... ale nie wychodzą, gdyż "nie idzie ich przeczytać". Also.

Sztandar trzeba skończyć... a tu całe KO się kończy, więc trzeba znaleźć coś innego do motywacji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gratuluję zwycięzcom. W najbliższym czasie postaram się rozbudować "Instytut", głównie przerabiając środek opowiadania.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites