Jump to content

Recommended Posts

Ash

 

- Cóż, Star jest irytujący. Ale raczej nie groźny. Nie musisz się nim aż tak martwić. I nie musisz mi pomagać, w tych jukach i tak nie czuć wagi - stwierdziła kierując się do kasy i płacąc za wszystko. Potem pakując. - Dobra, nasza część jest wykonana. Ciekawe jak poszło chłopakom - mruknęła do siebie. - Chyba zdążymy napić się jakiejś kawy, jak sądzisz? - zapytała i uśmiechnęła się do ciebie. 

 

Moon

 

- Jakoś czuje, że nawet jeśli teraz sądzisz, że nie skorzystasz, to zmienisz zdanie. Ale pewnie. Mogę się potem z tobą napić - stwierdził i zaśmiał się. - Cóż, nie były to do końca starsze panie. Większość to dojrzałe klacze. Ale można je porównać do wina. A ja ostatnio bardzo rozsmakowałem się w dojrzałym winie - zaśmiał się raz jeszcze. Zwracając nawet uwagę kilku przechodniów. - Ale ogólnie było nudno. Więc, miałeś o wiele ciekawszy przydział niż ja. 

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 577
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

- Tak. Ciekawszy. 5 dni nudzenia się, słuchania paru pierdół przechodniów, oraz walczenie z Księżniczką w paru aspektach. Może jest przyjazna ale niekiedy no... ciężko z nią jest. Nic dziwnego iż do tej pory nie miała nikogo jako gwardzisty. Widać iż nigdy nie miała oraz nie potrzebowała... aż do teraz. Dlatego sądzę iż mam powalony przydział. Jest spokój i nuda, ale jak coś jebnie to nawet Jaśnie Oświeconą Księżniczkę Celestie to poruszy. Jeśli po tym wszystkim wciąż będę jedynym gwardzistą, to coś czuje iż to ja będę ci zazdrościł przydziału. Jedynie co narazie uważam tam za plus, to to iż Twilight nie jest tak wymagajaca jak wszyscy gadają, oraz iż mam tam przyjaciółki z Dzieciństwa, Rainbow Dash oraz... Flutti... znaczy Fluttershy. Jak narazie nie wyłapałem innych dobrych pozytywów. Jestem jedynie ciekaw reakcji innych strażników jak sie dowiedzieli iż kogoś takiego jak ja wysłali do zamku sam na sam z Księżniczką Przyjaźni... bo o dziwo w Gwardii często zapominają o jej asystencie. Wiem iż ty mi przywaliłeś. Jak mówiłem, jak jakimś cudem dostanę kapitana to ty będziesz w pierwszej kolejności tutaj ściągnięty.

Link to comment
Share on other sites

- umm.. ok... kawa... brzmi dobrze... a co do nich... myślę że nie musimy się o nich martwić jeszcze... prawda? - rzekłam nadal tym swoim cichym głosem. kawa... nie piłam jej... chyba z tydzień... nie maiłam jakoś czasu by ją sobie zaparzyć... cóż.... mam nadzieję że nie będzie zbyt dużego tłoku w kawiarni... wolałabym zminimalizować liczbę uszu słuchających tego co mówię... 

Link to comment
Share on other sites

Moon

 

Cóż, po tym wątpię, żeby nie dosłali co najmniej kilku kolejnych. No bo serio. To dość dziwaczna sytuacja. Chociaż szczerze, w tym kraju mało rzeczy jest normalne. Canterlot też jest często atakowany. Aż zaczynam się zastanawiać jaki jest cel strażników. Poza ozdobą - po tych słowach Star przewrócił oczami. - Co do reszty zaś, cóż, nie rozmawiałem z nimi. Ale pewnie byli zniesmaczeni - stwierdził. - A teraz z innych pytań. Co wiesz o miejscu do którego się udajemy? - zapytał.

 

Ash

 

- Widziałam tu jakąś niedużą po drodze. Możemy wejść tam - oznajmiła Starlight i ruszyła w kierunku kawiarni. Ty ruszyłaś za nią, no i po kilku chwilach, weszłyście do środka. Było to niewielkie pomieszczenie, o kremowych ścianach, dość klimatyczne, no i nie było tu za dużo kucyków. Obie usiadłyście przy stoliku i zamówiłyście. Starlight spojrzała na ciebie, jakby sugerowała, żebyś zaczęła rozmowę. 

Link to comment
Share on other sites

- Poza tym iż jest to w chuj daleko, po drodze będziemy musieli minąć Camelu, Cervidas oraz ziemie smoków, oraz iż nic o niej nie wiadomo poza tym iż mapy tam chuja dają? To nic. Największa zabawa będzie jak już tam trafimy i będziemy musieli znaleźć dokładne położenie owego miecza. Dlatego musimy się tak dobrze przygotować, bo w sumie nie wiem ile nam to zajdzie. Tak czy siak, wiem iz łatwo na pewno nie będzie. Wiesz co u Black i White? Jak pamiętam dostały przydział u jakiegoś szlachcica. Czy to prawda? - zapytałem się. Bliźniaczki Black i White to była wizytówka naszej ekipy. White urocza, kobieca oraz zawsze pomocna i najmądrzejsza z nas wszystkich, a Black to typowy "Dres" który jak usłyszy obraźliwą uwagę to spuścił by kolesiowi takie manto aż strach pomyśleć. Upodobała sobie męczenie Stara. Mimo wszystko, je też bym ściągnął gdyby była taka możliwość. Cała nasza czwórka kontra Ponyville. Biedna księżniczka, miała by ciekawą gwardie. Beznaczkowy Pegaz, Jednorożec Zboczeniec, Kujonka Modnisia, oraz Dresiarska Bandytka. No... to byłaby ciekawa gwardia.

Link to comment
Share on other sites

Widziałam jej wzroki westchnęłam lekko. Gdy przynieśli nam kawę wizięłam mały łyk i zaczęłam mówić cicho.

- ja... umm... wiem że chciałabyś usłyszeć pełną historię ale.... nie wiem... jak zacząć... więc... zacznę od tego... co... może być ważne... - zaczęłam po czym wzięłam jeszcze jeden łyk.

- Mój brat... Abyss Flame... był... dobrym bratem... zawsze mi pomagał... od zawsze chciał być strażnikiem więc dołączył do akademii... ale... coś się zmieniło... gdy wrócił z jednej z misji... był... inny.... przyszedł do mnie w nocy... i.... zgwałcił.... kazał milczeć... groził że zabije wszystkich jeżeli powiem... bałam się... ale... nie umiałam skłamać mamie... zabił ją... i wrobił w jej śmierć tatę... ja.... uciekłam przy pierwszej okazji.... - mówiłam cicho z każdym słowem z coraz większym smutkiem. Gdy powiedziałam o śmierci mamy po policzku spłynęła mi łza... Nie wytrzymałam... Zaczęłam płakać bez żadnego odgłosu.

Link to comment
Share on other sites

Moon

 

- Ach... Czyli beznadziejna sytuacja. No, nie ważne. Nie z takich się wychodziło. No i może poznamy jakiegoś miejscowego który nas pokieruje. Było by fajnie. A tak, to cóż. Egzotyczne okolice. Nigdy nie chędożyłem czegoś co mieszka poza znanym światem. Więc to na pewno będzie ciekawa wyprawa - stwierdził i ziewnął. - Co do bliźniaczek zaś, hmm... Chyba ta, nie mieliśmy ostatnio okazji rozmawiać, więc w sumie nie wiem. A dostały przydział trochę po mnie, więc mogę się mylić. A co? - zapytał. 

 

Ash

 

Było to bardzo dziwne uczucie, twoje słowa jakby nie rozbrzmiewały, tylko trafiały bezpośrednio do Starlight która wysłuchiwała ich z wyrazem zrozumienia i współczucia na twarzy. Ale nie przerywała, dała ci mówić. 

Wreszcie gdy mówić już nie mogłaś, podeszła i przytuliła cię. Ale wciąż, nikt nie zwracał na was uwagi. 

- Spokojnie. Twój brat cię nie znajdzie, i zostanie ukarany - powiedziała cicho. 

Link to comment
Share on other sites

- Bo myślałem co tam u nich. Ostatnio jak je widziałem to Black wyglądała jakby miała zabić każdego kto się tylko ich spyta. Nawet White nie chciała gadać o tym przydziale mówiąc iż jest on "Uwłaczający". Z początku myślałem iż idą do Blueblooda... lecz on jest w Canterlocie, wicęc odpada. Tak więc musiały pójść gdzie indziej. Dlatego się trochę martwię, bo słyszałem plotkę o Lordzie który wykorzystuje klacze do "Różnych" rzeczy. O ile o Black się nie martwię, bo za samą propozycje czegoś takiego to by gościa wykastrowała, to o White bardziej, głównie dlatego iż ona... no... wiesz... łatwo bardzo ją podejść - rzekłem. White może nie jest typową Modnisią, z urodą 100% i z mózgiem na -100%, jest bardzo mądra oraz umie utrzymać kontrolę co czyni z niej idealnego zastępce Kapitana, lecz w niektórych przypadkach jest zbyt łatwowierna co ZWŁASZCZA wykorzystał kiedyś Star.

Edited by KougatKnave3
Link to comment
Share on other sites

łkałam bezgłośnie będąc tulona przez nią. oparłam tylko czoło na jej ramieniu. Skrzydła opadły mi luźno w dół. Trwałam tak w jej uścisku przez kilkanaście minut nie mogąc zatrzymać łez. Po tych kilkunastu minutach jednak zachwiałam się. Zakręciło mi się nagle w głowie.... chyba od płaczu ale nie byłam pewna. Zaparłam się przez to o nią mocniej

Link to comment
Share on other sites

Moon

 

- A o tym to chyba słyszałem. Koleś chyba dostał mały napad od kontroli i został zamknięty czy coś. Ale zdaję mi się, że to nie do jego wysłali bliźniaczki. Ale nie dam sobie za to nogi uciąć. I nie zgadzam się na cytowanie tego - stwierdził. 

 

Ash

 

Nie trwało to może kilkanaście minut, bo łzy przestały płynąć znacznie wcześniej. Zamieniając płacz w ponure łkanie.

Ciepło bijące od Starlight było przyjemne. Miałaś wrażenie, że cię rozumiała i była trochę jak starsza siostra. 

Gdy twoje ciało się uspokoiło i oba uściski osłabły, zauważyłaś, że Starlight podawała ci chusteczkę 

Link to comment
Share on other sites

pociągnęłam noskiem kilka razy i przyjęłam chusteczkę od niej.
- d... dzięki... - powiedziałam bardzo cicho. ciszej niż zwykle. Otarłam chusteczką policzki oczy i wypróżniłam cicho nos. następnie cicho tylko siedziałam. czekając na to co ona zrobi lub powie. Nadal kołowało mi się lekko w głowie. byłam zmęczona.

Link to comment
Share on other sites

- Jeśli tak, to całe szczęście. Mimo wszystko mam nadzieje iż mają się dobrze i byłyby chętne do nas dołączyć jak już ustali się nowa gwardia... i jak nowy kapitan będzie na tyle łaskawy, bo bądźmy szczerzy. Mnie nie zrobia kapitanem, bo wyobraź to sobie. Ja kapitanem? Musiałbym cały czas siedzieć w papierach, pilnować pewnego ogiera by nie podglądał Księżniczki, użerać się z takimi dwoma "gnojkami", jak to raz nas instruktor nazwał. Jak zaproponują to przyjmę... ale wyobraź sobie mówienie do mnie "Kapitanie Moonlight". Więc mimo wszystko iż chciałbym, to jednak będzie małe prawdopodobieństwo. Mimo wszystko, co sądzisz? "Kapitan Moonlight" albo "Kapitan Star Hollow". I oboje byśmy się chyba zgodzili iż idealną zastępczynią byłaby White, nie? - zapytałem.

White mimo iż łatwo ją podejść ma wszystko co potrzebne do bycia idealnym zastępcą. Mądra, umie zaopatrzyć nawet chłopów w rycerski sprzęt, oraz zawsze słucha wyższych stopniem... no chyba iż chodzi tutaj o życie żołnierzy itp. Wtedy to praktycznie jest w opozycji.

Link to comment
Share on other sites

Moon

 

- Nie uważam, że ma sens to sobie w ogóle wyobrażać. To, że kogoś przyślą jest rzeczą oczywistą. Plus nie zniósł bym mówienie na ciebie "Kapitanie Moonlight". Serio, było by to aż bolesne - stwierdził. - Co do zaś White jako zastępczyni. To fakt, nadawała by się. I to jest nawet prawdopodobne - stwierdził, i mniej więcej wtedy dotarliście do kolejnego sklepu. - Okej, wejdę jeszcze tutaj - oznajmił i wszedł do środka.

 

 

Ash

 

Starlight wiedziała, że nie powie ci już nic więcej poza tym co już usłyszałaś. Że twój brat cię nie znajdzie i zostanie ukarany. Więc ostatecznie zapadła nieco kojąca cisza. 

 

 

Przeskok (bo to już trochę trwa, pora ruszać dalej tej)

 

Gdy już wszystko zostało kupione, Ash się uspokoiła i wreszcie się spotkaliście przyszła kolej na wybranie noclegu. Co poszło całkiem szybko i zgrabnie. Z racji, że powoli się ściemniało, i nie mieliście nic do zrobienia. Mieliście coś w rodzaju czasu wolnego. Bo i tak dopiero jutro udacie się do banku. Na razie całą grupą jedliście kolacje. Jeśli były jakieś pytania do innych, to była dobra chwila, jeśli nie, zostało wam jakoś zabicie reszty czasu. Albo pójście spać.

 

Była godzina dwudziesta trzydzieści cztery. 

Link to comment
Share on other sites

siedziałam cichutko jedząc kolację. Nie miałam zbyt odwagi rozpocząć rozmowy ani z Moon'em ani z jego kumplem tym bardziej. zwłaszcza że cały czas miałam ciarki gdy patrzyłam mu w oczy. jadłam tylko cichutko spoglądając na każdego co jakąś chwilkę. Podziwiałam Starlight. Jest silna... zaradna.... chciałabym być taka jak ona... westchnęłam cichutko pod noskiem. 

Link to comment
Share on other sites

Jem powoli głównie z powodu tego iż martwię się o resztę powierniczek, Twi oraz Flutty i Dashy. Mam nadzieje iż uda nam się dorwać ten miecz... łatwo nie będzie. Mimo wszystko. Spogladam po wszystkich a następnie spogladam na Stara. Następnie mówię.

- Czyli co, stary? Idziemy zaraz do tego miejsca co mi mówiłeś? Nie wiem jak ty, ale ja chętnie zabije sobie czas skoro i tak będziemy go mieli w ogrom. Po kolacji? - zapytałem się go. No nic, wolałbym by Starlight i ta druga nie wiedziały gdzie idziemy. Ja zresztą i tak nie będę z tego korzystał więc...

Link to comment
Share on other sites

Star zdawał się ze spokojem zjadać swój posiłek, w czasie gdy Starlight była o wiele bardziej uważna, przyglądając się wam, i czasem nawet dyskretnie zerkając na innych, przy innych stolikach. Jakby czegoś szukając. Ale trudno powiedzieć czego. 

Gdy zadałeś pytanie Hollow i Starlight zerknęli na ciebie.

- Ta, pewnie, Możemy iść - oznajmił ogier.

- A  gdzie idziecie? - zapytała Starlight.

- Rozejrzeć się po okolicy. I może napić się czegoś. Ale spokojnie, wrócimy trzeźwi - zapewnił.

- Jeśli tak nie będzie, osobiście rzucę na was zaklęcie które przez które będziecie mieli najgorszego kaca w historii Equestrii - oznajmiła. 

- Będziemy ostrożni - stwierdził Star z cwanym uśmieszkiem. 

Link to comment
Share on other sites

- Spokojnie Mamusiu, będziemy tam grzeczni - rzekłem do niej z podobnym cwanym uśmieszkiem.

- Będę go miał na oku i postaram się by nie narobił nam niepotrzebnych kłopotów... - rzekłem spoglądając na Stara. Następnie dojadam wszystko i czekam jeszcze na Stara aż on dokończy jeśli skończyłem pierwszy. Następnie wstajemy i udajemy się po mieszki jak ich przy sobie nie mamy, a potem udaje się wraz z nim do miejsca gdzie on chciał iść tak bardzo. No... skoro podobno spełniają tam wszystkie zachcianki kucy... nie... czekaj cierpliwie na oryginał. Nie poddawaj się zbędnym emocjom które mogą pozbawić cię skupienia.

Link to comment
Share on other sites

Gdy usłyszałam komentarz Starlight o tym zaklęciu kaca nie mogłam się powstrzymać i zachichotałam cichutko pod nosem po czym nagle ogarnęłam, że nie powinnam i zakryłam głowę skrzydłami. A co jak się obrażą o to? Ale odpowiedź Moon'a na to znów sprawiła że zachichotałam. co jest? Co się dzieje? Dlaczego mnie to śmieszyło?

Link to comment
Share on other sites

Starlight westchnęła wyraźnie zniesmaczona byciem nazwaną "mamusią". Ale nie skomentowała. 

- Po prostu nie przeskrobcie niczego - rzuciła jeszcze. Gdy już obaj odchodziliście. Zostawiając klacze sam na sam. 

Obaj poszliście po swoje pieniądze no i potem na ulice, już bez pancerzy. 

 

 

Moon

 

Chociaż nie było bardzo późno, bo ledwo dochodziła dwudziesta pierwsza, to i tak było już całkiem ciemno. No i trochę chłodno, chociaż tobie to niezbyt przeszkadzało, z racji, że byłeś pegazem, twoje futro było grubsze. Niewielkie magiczne płomyki w latarniach ulicznych dawały błękitne światło. 

- No to jak, idziemy się zabawić? - zapytał Star. 

Link to comment
Share on other sites

No. Mój komentarz raczej nie przypadł do gustu, ale no nic. Wychodzimy z starem i udajemy się do tej dzielnicy. Po drodze mówię. - Tak. Chodźmy. Mam ochotę trochę odreagować przy szklance dobrego wódy. Wiesz gdzie jest tu taka miejscówka gdzie można popić oraz i zaliczyć byś ty się nie nudził? - zapytałem nigdy nie byłem w tego typu przypytku więc raczej nie wiem co i jak. No ale nic... mam nadzieje iż nic się nie stanie złego naszego małego wypadu. Zwłaszcza iż chce zachować swoje "dziewictwo" jak to mawia star, na tą specjalną osobę. Dlatego mam nadzieje tylko się napić.

Link to comment
Share on other sites

Obaj strażnicy poszli. Ja zostałam z Starlight. Siedziałam cicho przy stole kończąc kolację. Nie patrzyłam na nikogo. Byłam zatopiona w myślach. Co mam teraz robić. co dalej. Co jeżeli mój brat zacznie mnie szukać albo nie da się złapać gdy Starlight i Moon wrócą z tej swojej misji... co jeżeli nie wrócą... Od tego wszystkiego zakołowało mi się w głowie. Zachwiałam się widocznie. Miałam dziwne przeczucie... uczucie.. nie wiem jak to określić i nie wiem co było powodem.

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Moon

 

- Chłopie, ja mam nie wiedzieć? Trafiłeś na najprawdziwszego eksperta w dziedzinie barów i miejsc zabaw - zażartował - I powiem ci, że powinieneś spróbować czegoś ciekawszego od wódy. Wściekły pies bodajże jest niezły, o ile masz dość jaj. Jest jeszcze Hooviecki specjał, tego chyba nawet nie sprzedają w grupach więcej niż jeden na łebka. - stwierdził. 

Wasza trasa zajęła wam jakieś piętnaście minut, przez miasto oświecone latarniami. Nie było tu zbyt wiele kucyków, ale to powoli się zmieniło gdy trafiliście na ulicę wspomnianą przez Stara. Co prawda latarnie nie były czerwone, ale był w nich jakiś taki dziwny blask. Światło było nieco słabsze, kąpiąc i im bliżej podchodziłeś, tym bardziej naprawdę sądziłeś, że wszystko skąpane jest w czerwieni. Takiej... pięknej, relaksującej czerwieni. 
Widziałeś już kilka kucy które zerkały na waszą dwójkę, widziałeś też, że Hollow odpowiada na niektóre spojrzenia z cwanym uśmieszkiem i delikatnym ruchem ust. 

Wreszcie, wkroczyliście do baru. Wnętrze było niezwykle eleganckie. Skąpane w fiolecie, ściany był ciemno czerwone, pokryte aksamitnym materiałem. Niezwykle wręcz urocza klacz jednorożca, niewysoka, uśmiechnięta i o specyficznych, lekko błyszczących, fioletowych oczach. 

- Witam panów... - jej oczy przebiegły szybko po was. - Żołdaków. Jesteście pewnie zmęczeni co? Zapraszam dalej - powiedziała uwodzicielsko i zaprowadziła was do głównej sali, mieliście stąd trzy drogi. "Pokoje" do wynajęcia, bar i łaźnie. Dwie drogi nakazywały iść na górę (bar i pokoje), łaźnie były na dole. 

 

Witamy w Azalii i Firletce

 

 

Ash

 

Cisza powoli robiła się nienaturalna, w połączeniu z twoim bólem głowy, wręcz nieznośna. 

Całe szczęście, Starlight była na tyle dobra aby ją przerwać cichym odchrząknięciem, które złapało twoją uwagę. 

- Ci poszli sobie na miasto, więc nie spodziewałabym się, żeby dziś się zjawili. Ale to nie znaczy, że musimy tu siedzieć. Chcesz może porobić coś ciekawego? - zapytała z uśmiechem. 

Link to comment
Share on other sites

- W sumie.... czemu by nie... a co proponujesz?  - spytałam cicho patrząc na nią ale nie prosto w jej oczy. Miałam nawyk unikania kontaktu wzrokowego. Za bardzo mnie płoszył. Wręcz blokował tą odrobinę śmiałości którą miałam. Czekałam więc na jej odpowiedź  wdzięczna księżniczkom za to że ta cisza została przerwana. Ciekawa jestem co takiego Starlight ma na myśli przez "coś ciekawego"

Link to comment
Share on other sites

Po wejściu do środka i zobaczeniu jego wnętrza odrazu gwizdnął z uznaniem. Po chwili podeszła do nich klacz i przywitała ich.

- Witamy. Ta, chcielibyśmy się trochę odprężyć. Ja napewno skorzystam z baru... a potem kto wie... może do łaźni skoczę. A ty, Star? Co dokładnie wybierzesz? - zapytałem się. Myślałem by wpierw z nim wypić po kieliszku lub dwa... ale widząc tutejszy asortyment "żywej atrakcji"... nie zdziwiłbym się gdyby zdecydował się już teraz iść zabawić. Ale no nic... zapytać go zawsze mogę.

Link to comment
Share on other sites

Ash

 

- Cóż, to bardzo duże miasto, więc mamy naprawdę dużo możliwości. Bary, teatr. Więc jeśli jest coś co chciałabyś zobaczyć do zdecydowanie jest na to okazja. Zdaje mi się, że jest nawet premiera jakiejś opery dzisiaj. Ale mogę się mylić - stwierdziła i podrapała się po podbródku. - To jak, masz jakieś preferencje? - zapytała.

 

Moon

 

- Też na razie bym się czegoś napił - stwierdził Star i ruchem głowy wskazał na górę. Więc oboje się tam udaliście. Drugie piętro było zbudowane na bazie koła, w którego centrum był właśnie schody. Było tu też sporo stolików, jedna wnęka w której znajdował się bar. Były też dwie pary drzwi, obie po jednej stronie okręgu, równoległe do siebie i po drugiej stronie względem baru. Tam pewnie były pokoje. 

Styl całego pomieszczenia był podobny do tego co było na dole, stoliki miały wszystkie fioletowy obrus, a krzesła czerwone, miękkie obicia. Była też muzyka, dobiegająca nie wiadomo skąd, no i duży, kryształowy żyrandol w samym centrum. Było tu całkiem sporo kucyków, ale nie dość dużo by zająć wszystkie stoliki, więc na spokojnie było gdzie usiąść. No i był też wolne krzesła przy barze. 

 

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share


Discord Server

Przydatne Linki

  • Regulamin Forum
  • Ogłoszenia
  • Ekipa Forum
  • Złóż Podanie

Partnerzy

  • For Glorious Equestria
  • Bronies Polska
  • Bronies na DeviantArcie
  • 6pony
  • Klub Konesera Polskiego Fanfika
  • Kącik lektorski Bronies Corner
  • Lailyren Arts
×
×
  • Create New...