Jump to content

Recommended Posts

Kiedy pcha mnie na leżak. Nie zdążyłem się odwrócić kiedy zaczęła mnie ona masować. Nie dość iż od niedawna mózg mi się zmienił w płyn to teraz jeszcze mi ciało ona rozpuszcza. Bardzo... przyjemnie...

...

...

Leżąc tak i dając się jej masować, widać po mnie iż jest mi wręcz dobrze, aż wręcz mi to przypomina ostatni wypad z Flutti. Jak dobrze pamiętam było to dzień przed wyprowadzką, w dzień Serc i Kopyt. Dashy jak zwykle chciała siedzieć w domu i czytać komiksy albo latać gdzie we gdzie, a ja i Shy w sumie nie mieliśmy nic do roboty a chcieliśmy jakoś ten dzień spędzić. Mnie nikt się nie pytał bo "Gładki bok oraz Beksa" a Flutti nikt tak samo, choć zamiast "gładkiego boku" to była raczej "Drżypłoszczka". Smutni iż nie mamy nikogo dla siebie, palnąłem "Ej, skoro nie mamy oboje, to możemy razem to spędzić?". Ku mojemu zaskoczeniu, zgodziła się i spędziliśmy ten czas, w mojej ocenie nieźle. Poszliśmy na Lody, potem razem do Zoo, a następnie razem spędziliśmy czas na chmurce oglądając zachód słońca. Romantycznie jak na parę młodych gówniaków, hyh? Siedząc tak wtedy blisko siebie czułem się tak jak teraz... dosłownie się przy niej rozpływałem. Wtedy też zdradziliśmy sobie nasze marzenia takie za które by nas Dashy wyśmiała. Ja powiedziałem jej to co niedawno Starlight... o miejscu w którym nie ważne kim jesteś, czy masz znaczek czy jesteś biedny czy bogaty, to każdy traktuje cię jak przyjaciela. Nie ważne jaki masz talent... każdy jest równy, a swoje talenty używalibyśmy do polepszania radości z życia... wiem jak to brzmi... ale to naprawdę moje marzenie, nawet teraz mimo iż to Starlight zhejciła mówiąc "Nie warto próbować, wiem coś na ten temat". Ona mi wtedy powiedziała... iż chciałaby zobaczyć pewien gatunek... obecny tylko w Heliopolis. Nero... takie stworzenia które są synonimem Pokoju i harmonii na tamtych ziemiach. Obiecałem jej iż jeśli kiedykolwiek się spotkamy, to ją tam zabiorę...

I Zamierzam dotrzymać tego słowa... choćbym miał obalić Księżniczki... przysięgam iż spełnię jej marzenie. Po wszystkim Flutti także "zobaczyła" coś u koleżanki... oboje nie wiedzieliśmy co to znaczy ale "tak się robi na takich schadzkach", więc postanowiła to zrobić.

Liźniecie w policzek...

Nie muszę mówić co się wtedy ze mną stało? Jak dosłownie tak odpłynąłem iż prawie wyjebałem się na sam dół z tamtej chmurki? No cóż... prawie się wyjebałem z tamtej chmurki, tak zajebiste to było. Potem następnego dnia wyjechałem do Canterlotu... i nie wiedziałem jej aż do dnia przybycia do Ponyville... 

Obiecuje ci Shy... znajdziemy ten miecz i ten Pierdolony Bielik pożałuje co zrobił... nie ważne jakie ma motywy, czy cele... może choćby to robić na zlecenie Celestii.

Zabije go...

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 577
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Moon

 

Może to przez myśli, może przez masaż, a może przez mieszankę obydwu, ale poczułeś się niesamowicie wręcz rozluźniony. Do tego też trochę senny. W końcu to było tak przyjemne... 
Może zamkniesz oczy?
Tylko na krótki moment...
Chwilkę... 
Dasz im nieco odpocząć... 
Tak... to będzie... dobre... 

Prawie tak szybko jak zamknąłeś oczy, otworzyłeś je, mając zupełnie inne odczucie. Na pewno nie leżałeś na brzuchu, a na plecach. No ale tego natychmiast nie poczułeś. Była inna rzecz. Czyjeś usta, przyciśnięte do twoich, wraz z delikatnym tańcem języków. Otwierając oczy zobaczyłeś, że w rzeczy samej, byłeś właśnie budzony pocałunkiem od Fluttershy. W momencie w którym zauważyła, że wstałeś, odsunęłą się kawałek. 
- Wiem, że to bardzo przyjemne... ale nie ładnie tak zasypiać przy damie - powiedziała rzucając ci raz jeszcze uwodzicielskie spojrzenie i ten uśmiech, jaki tylko ona potrafiła zrobić. - Wstawaj śpiochu, jest jeszcze kilka rzeczy jakie możemy zrobić - dodała.

Ash

 

Gdy kiwnęłaś głową, Starligh opuściła kopytko. 
- Coś... miesza moją magię. Nie potrafię jej w pełni wykorzystać. Więc jesteśmy w groźnej sytuacji. Nasze jedyne wyjście, to liczyć na to, że uda nam się znaleźć wyjście i uniknąć spotkań z kimkolwiek - szepnęła. W tym też momencie usłyszałyście jak ktoś szedł w tym kierunku. Ale dość powoli. Starlight już nie skomentowała tylko gestem nakazała ci iść dalej. Innym gestem nakazała też bycie cicho. 

Korytarz był długi, ciemny, nie było też żadnego źródła oświetlenia. Ale zdawało się, że jakieś dwadzieścia metrów dalej jest rozwidlenie. 

Link to comment
Share on other sites

Spoglądam wybudzony. W tej chwili gdyby nie to iż wiem iż to nie prawdziwa ona, to bym teraz zszedł na zawał... prawdziwy i czysty zawał... kiedy puszcza już moje usta

- Ta... wybacz mi wielce. Twój wyśmienity masaż wymusił na mnie to - rzekłem z lekkim uśmiechem. Następnie biorę wdech i wydech i się pytam. - Więc co masz teraz w planie? - zapytałem się zaciekawiony.

Link to comment
Share on other sites

Idę cały czas blisko Starlight starając się nie stracić jej z oczu w tym półmroku oraz starając się nie wpaść na nic i nie narobić hałasu. Skrzydła dały czas mi drżały lekko. Czułam strach. Ale inny od tego który czułam wtedy.. tamtej nocy... czułam tez bicie własnego serca. bałam się... ale czułam że żyję... właściwie czułam się jakbym dopiero teraz żyła. Słyszałam o tym... Adrenalina. Wiem dlaczego niektórzy mogą się od tego uzależnić.

Link to comment
Share on other sites

Moon

 

- Nie martw się, wiem, że masaż jest świetny - szepnęła do ciebie. - A co mam zaplanowane na teraz? - przez chwilę wyglądała jakby się zastanawiała, z uroczym wyrazem twarzy. Po chwili spojrzała na ciebie i ruchem skrzydła wskazała na wodę. - To może teraz kąpiel? Zmyjesz z siebie zmęczenie dzisiejszego dnia - obejrzała cię jeszcze. - I kilku poprzednich - dodała z uśmiechem. 

 

 

Ash

 

Ta sytuacja robiła się powoli coraz dziwniejsza, idąc wzdłuż korytarza, zauważałyście różne obrazy na ścianach, czasem sceny, czasem portrety, w tym nawet kilka samej Celestii. Ale ilekroć była na portrecie jakaś postać, zdawała się patrzeć prosto na was. No a docierając do rozwidlenia okazało się, że droga w lewo kończy się po dwóch metrach. Droga w prawo zaś, szła dalej. Więc nią się skierowałyście. I tak po chwili okazało się, że stukot dwóch par kopyt przerodził się w jeden. Starlight po prostu zniknęła. Zostawiając cię samą w korytarzu. Do tego teraz, do kolan sięgała mgła. A przed tobą było duże, kwadratowe pomieszczenie, skąpane w mroku. 

Link to comment
Share on other sites

Stanęłam momentalnie jak wryta gdy zorientowałam się że Starlight zniknęła. Nie... no... proszę nie... 
- S... starlight? - szepnełam cicho.
- N...no weź... nie rób mi tak... - rzekłam ciszej po czym stałam jeszcze przez chwilę zbierając iśe by iść dalej. Nie wiem gdzie i kiedy zniknęła. Cholera... Wracać nie ma po co.
Powoli z duszą na ramieniu wkroczyłam do tej ciemnej sali. I od razu zaczęłam się rozglądać.

Link to comment
Share on other sites

Spojrzałem na nią z uśmiechem i kiwam głową. Następnie jak ze mnie zejdzie to wchodzę do wanny i siadam i zaczynam się relaksować. jestem ciekaw jakie to ona mi da tutaj atrakcje. No nic. Jak wejdę do wody to spoglądam na nią i się pytam.

- Co masz jeszcze w planach po kąpieli? Zdradzisz mi, czy wolisz to zachować narazie dla siebie - rzekłem z lekkim uśmiechem spoglądając się na nią. No... jestem ciekaw serio co tam jeszcze ten podmieniec zaplanował. 

Link to comment
Share on other sites

Moon

 

Fluttershy ruszyła wraz z tobą, wręcz przyklejając się do twojego boku, usiadła też obok ciebie gdy już znaleźliście się w basenie. Woda wydawała się być wręcz idealna, do tego miała przyjemny, delikatny i kwiatowy zapach. Gdy już oboje byliście w wodzie, Fluttershy polizała twój policzek.

- To już zależy od tego co ty chcesz - szepnęła. - Mamy sporo czasu - dodała z nieśmiałym uśmiechem. 

 

Ash

 

Jedyne co się stało to usłyszałaś echo własnego głosu. Poza tym, nic. 
Wkraczając do pomieszczenia, zobaczyłaś zapalające się świeczki, stojące na stole, długim na dziesięć metrów. Potem, zapaliły się światła na ścianach, ale wciąż nie było zbyt jasno. Za to teraz, wszystko było skąpane w wyblakłym błękicie. Na stole były talerze i sztućce, na krzesłach były też porozstawiane kartki z jakimiś słowami. Na jednej z kartek było też twoje imię. 
Pod ścianami stały też komódki, czasem stoliki. 

Link to comment
Share on other sites

Spoglądam na nią z uśmiechem.

- Wszystko się zobaczy. Wpierw chce zmyć z siebie poprzednie dni - rzekłem i odprężam się w wodzie. W międzyczasie znów pogrążam się w myślach... co się dzieje w Ponyville. Mam nadzieje iż tam wszystko jest w porządku i nic złego się nie dzieje. mam też nadzieje iż Shy, Dashy oraz reszta już wracają powoli do pełni zdrowia. Trzeba w miarę szybko uporać z znalezieniem się tego miecza... każda godzina opóźnienia to godzina dla tamtego kurwia. Mimo iż nawaliłem wtedy jak nigdy, dosłownie nawet tydzień nie minął a już księżniczka prze zemnie ucierpiała jak cholera o reszcie Elementów nie wspomnę. No nie wiem jak wy ale moje CV na tym ucierpi dość ostro. Jedyne co mogę teraz zrobić to spróbować to wszystko odkręcić nim mnie przeniosą na inne stanowisko... bo po takiej wtopie to raczej musiałby się cud zdarzyć by mnie tam zostawiono.

Link to comment
Share on other sites

Omiotłam wszystko wzrokiem szukając drogi wyjścia. Dostrzegłam też swoje imię na miejsce przy stole. Cholera... nie podoba mi się to... Starlight zniknęła... jestem tu sama. I nie wiem co się dzieje. Szlag by to. No nic... Wzięłam głęboki wdech. Muszę sobie sama poradzić. Nie chciałam nigdy używać tego czego się nauczyłam w sekrecie przed rodzicami... tego czego mnie ON nauczył. ale będę musiała. Bo nie chcę tu umierać. I nie chcę umrzeć bez walki. Kolejny głęboki wdech. Zamknęłam na chwile oczy by je otworzyć z innym wyrazem twarzy. Wyrazem gotowości. Dawno nie ćwiczyłam więc będę drętwa w tym... ale no cóż... mus to mus

Link to comment
Share on other sites

Fluttershy tylko się uśmiechnęła. Poczułeś jak przejeżdża ci skrzydłem po plecach. 

- Potrzebujesz pomocy ze zmyciem siebie zmęczenia? - zapytała, opierając się o ciebie całym ciałem. - To będzie naprawdę miłe przeżycie, zaufaj mi - szepnęła ci do ucha. Z jakiegoś powodu twoje myśli przestały skupiać się na wydarzeniach ostatnich dni, powoli dobiegając do niej, siedzącej obok ciebie, będącej tu z tobą. Jakby nic innego się nie liczyło. 

Link to comment
Share on other sites

- Tak... poproszę - rzekłem do niej z uśmiechem i następnie całkowicie się jej oddaje by mogła spłukać ze mnie ból poprzednich dni... chociaż wciąż się będę martwił, ale najwazniejsze bym zapomniał choćby na parę chwil... bym nie musiał cały czas chodzić zestresowany. Ah... ciekawe czy Shy była by do tego zdolna. Do tego co ma tu miejsce. Jakby nie patrzeć to podmieniec, więc będzie się poniekąd tak zachowywać, ale wciaż mnie ciekawi czy Shy by taka była w "tym" sensie. Ale no nic. Odprężam się i daje działać Podmieńcowi.

Link to comment
Share on other sites

Cała reszta była głównie zmieszanym bałaganem myśli, do momentu w którym wyszedłeś z głupim uśmieszkiem na twarzy, zapłaciłeś i poszedłeś na górę. Usiadłeś na jednym z krzeseł i zacząłeś powoli zbierać myśli, głównie z tego co właśnie się wydarzyło. I byłeś teraz jednego świadom, nie byłeś już prawiczkiem. Ale dalej miałeś ten durny uśmieszek który nie chciał się zmienić. Nawet gdy do twojego stolika przyszedł inny ogier i zamówił dwa piwa. 

- Więc? Po wyrazie twarzy widzę, że już skończyłeś. Jak było? - dopiero teraz, głos Star Hollowa wyrwał cię z zamyśleń. Szczerzył się, ale inaczej niż ty, był to raczej typowy jego zawadiacki uśmiech. Chociaż jego grzywa była nieco rozczochrana. Był też nieco spocony. I wyraźnie zadowolony. 

Link to comment
Share on other sites

Siedzę sobie tak sobie z mózgiem który wywala mi błąd systemu co chwilę, lecz nagle przychodzi Star. Po chwili spoglądam na niego z nie zmienioną mimiką i mówię.

- Nigdy już tu nie wrócę. Wiem iż to burdel, ale kurwa... - rzekłem próbując się pozbyć tego wyrazu twarzy. Kurwa, chyba się zaciąłem. Po chwili i dłuższej walce udaje mi się i spoglądam już lekko przygnębiony. 

- Pojawiła mi się jako moja przyjaciółka z dzieciństwa, która teraz jest w ciężkim stanie. Gdyby nie to jej co sprawiało iż się tak czułem, to chyba bym tego podmieńca ukatrupił... poza tym... teraz znacznie nieswojo się czuje tutaj. Chodźmy - rzekłem rozgladając się. Biorę głęboki wdech i dopijam wszystko duszkiem, nie ważne co to jest. Chce już stąd iść.

Link to comment
Share on other sites

Star wzruszył ramionami i też dopił swoje piwo. 

- Nie mogło być aż tak źle - stwierdził po czym zawołał kelnerkę i zapłacił jej, potem ruszył razem z tobą. Gdy minęliście klacz która was wcześniej powitała, zapytała jak się podobało, ty ją po prostu minąłeś, ale Star wdał się z nią w krótką rozmowę. Ale szybko cię dogonił. - W sumie to nie wiem co cię aż tak martwi - stwierdził gdy już byliście na zewnątrz. 

Link to comment
Share on other sites

Staje koło niego na zewnątrz.

- Powiem ci tak. Przez czas w którym się znaliśmy nim przeniosłem się do Canterlotu, to praktycznie mieliśmy taką umowę. Dashy chroniła mnie, Shy Dashy, a ja Shy i tak dalej. Dla mnie była wtedy wszystim bo już za młodu ją kochałem, lecz poznałeś mnie po tym jak dołączyłem do Straży. Sam mówiłeś do mnie niekiedy "Taka pizdeczka jak ty prędzej papier wyrwie niż klacz choćby desperatkę". Ty dołączyłeś do Straży by wyrywać Laski, White po to by pozbyć się stereotypu "pięknisi" z siebie, Black po to iż może bić kogo popadnie... ja dołączyłem ponieważ chciałem stać się silniejszy... wierzyłem iż pewnego dnia znowu ją spotkam i pokażę się jako osoba która będzie mogła ją ochronić. Kiedy ją spotkałem to postanowiłem iż wszystko będzie lepiej... ale wiesz co się stało. Nigdy nie potrafiłem nikogo ochronić, każda osoba którą chroniłem dostawała srogi łomot... - powiedziałem spoglądając na niego.

- Kiedy widziałem ją parę dni temu jak upadała pod naporem "zaklęcia" tego pegaza... nigdy nie czułem się tak źle... - rzekłem powoli z żalu przechodząc do wściekłości. - Gwarantuje ci to, Bielik... znajdę ten miecz... dobędę go i przebije nim twoje czarne jak węgiel serce... nie ważne jakie masz intencje - dodałem w złości.

Link to comment
Share on other sites

Star westchnął i po raz kolejny wzruszył ramionami. 

- Ja rozumiem, że chodzi o coś więcej niż tylko pożądanie, może nawet chodzi o miłość, ale powiem ci, kilka rzeczy - stwierdził. - Po pierwsze, z tego co ogólnie słyszałem. Koleś jest... cóż lepszy od nas pod każdym względem. A twoje... podejście, zakochanego i wkurwionego ci nie pomoże. Nie ważne czy będziesz mieć najwspanialszą magiczną zabawkę świata, ten koleś pokonał szóstkę elementów harmonii i cholerną księżniczkę. I to w pojedynkę. Więc, nie wierze, że to akurat ja to mówię, ale będziesz musiał odłożyć kobitki na bok, odrzucić jakąkolwiek ideę bohaterskiej zemsty. Bo tak to się nie zemścisz. Musisz mieć czysty umysł a wnioskując po twoich ostatnich słowach, tak nie jest - rzucił. - Zdarza mi się odwiedzać takie przybytki, bo gdy podupcze nie myślę kutasem. Ty musisz przestać myśleć sercem... Ja pierdole... ale gejowo to brzmi... dobra, wracając, masz myśleć mózgiem. Masz myśleć jak go pokonasz, nie co zrobisz gdy pokonasz. Gniew może i pomaga w walce, ale ty jesteś zbyt miękką fujarą aby być berserkiem. Więc, myśl logicznie, nie uczuciowo. 

Link to comment
Share on other sites

Po chwili biorę wdech i wydech.

- Wiem... jednak ilekroć myślę o niej, to nie mogę się powstrzymać przed tym. Ale spróbuje przynajmniej... - spogladam na niego po chwili.

- Dlatego chociaż mogę cię prosić o zapomnienie dzisiejszego dnia? Nie wspominajmy już o nim... i tak mam wrażenie iz o kimś albo o czymś zapomniałem... ale to pewnie nic ważnego. No ale no nic. Następnie pytam się go.

- Mimo wszystko... podróż tam gdzie nikt inny nie był, a jak już był to pewnie spotkała go śmierć tak straszna iż nasze umysły nawet nie ogarnią tego. Szczerze, lekko mnie to ekscytuje, to też nie pozwoliło mi popaść w dosłowny "Berserk Miękkiej Fujary" jak to określiłeś. Ale mimo wszystko fajnie udać sie tam skąd żaden kuc praktycznie nie wrócił, nie?

Link to comment
Share on other sites

- To jest dobry pomysł. Skupić się na podróży w nieznane - stwierdził. - Skup się na tym jak dorwać ten miecz, a nie co z nim zrobić. Skup się na tym co w zasięgu wzroku - oznajmił. - I owszem, bardzo fajnie udać się tam gdzie i powrócić. Trochę można się poczuć jak odkrywcy z dawnych lat. Chociaż dziwne w sumie, że nie było tam jeszcze większej ekspedycji... sądziłem, że Celestia, albo chociaż Twilight Sparkle będą bardzo chciały poznać te krainy, a tu proszę, ignorują je. Ciekawe dlaczego... - burknął zamyślony.

Link to comment
Share on other sites

Spoglądam na niego.

- Wiesz... może wiedzą ale pewnie jest tak tam śmiercionośnie i przejebanie iż wolały nikogo nie informować... albo jest coś o czym one chciały zapomnieć. Wiem tyle iż nie bez powodu tam jest niebezpiecznie. Dlatego musimy przede wszystkim tam uważać. Dobra pośpieszmy się, bo zostawiliśmy samą Starlight a my se poszliśmy gdzieś - rzekłem i kontynułuje już drogę do miejsca gdzie śpimy. Mimo wszystko jednak upewniam się iż nim tam wejdziemy to nie będzie na mnie ani cna dowodu na to co się stało... nie chce sobie niszczyć bardziej opinii.

Link to comment
Share on other sites

- Hmm? Sądzisz, że księżniczki próbują ukryć jakąś sprawę? W sumie, nie zdziwił bym się gdyby tak było. Jeśli żyją po tyle lat, na pewno mają sporo sekretów, do tego z ich mocą pewnie łatwo to ukryć - rzucił Star. 

Kolejne kilka minut drogi spędziliście głównie w ciszy, aż nie dotarliście do hotelu, i na całe szczęście, po tobie nie było zbyt wiele widać, no może poza tym, że wyglądałeś na o wiele czystszego. Ale tak to było nieźle. Jednak, Starlight nie było na dole, a była około druga w nocy, więc łatwo było wywnioskować, że poszła już spać. Star również poszedł do swojego pokoju. A ty do swojego. 

W momencie gdy położyłeś się na łóżku, momentalnie zasnąłeś. 


I praktycznie tak szybko jak się obudziłeś, poczułeś światło wpadające ci na oczy, oznaczające poranek. 

Link to comment
Share on other sites

Otwieram oczy i zasłaniam je niemal natychmiast pod naporem i odruchowo rzekłem.

- Kurwa, zgaście to słońce - wymamrotałem i wstaje. następnie przecieram oczy i ziewam, by potem udać się do łazienki. Trzeba się załatwić po takim spaniu. Jak się da to sprawdzam tez która godzina. Jesli godzina na śniadanie to idę już na dół, a jak po... well... trudno się mówi. No nic idę się wpierw do łazienki załatwić a potem się zobaczy.

Link to comment
Share on other sites

Gdy zrobiłeś co musiałeś, udałeś się na dół, była jeszcze pora w której serwowano śniadania, a te było akurat w zestawie do waszego pobytu tutaj. temu też bez problemu udało ci się coś dostać. Była godzina dziewiąta czterdzieści siedem. Ale nie widziałeś ani Starlight, ani Stara tu na dole więc w zasadzie nie wiedziałeś gdzie byli. Nie widziałeś też zbyt wielu kucyków w okolicy. Ale wkrótce dostałeś swoje zamówienie, więc mogłeś w spokoju zjeść.

 

Ale co dalej? 

Link to comment
Share on other sites

Więc jem na spokojnie... w sumie tak czy siak miałem się udać do sklepu sam by kupić czysty dziennik oraz coś do pisania. Będę robił notatki z naszej podróży, jak zapisywał co się działo, albo robił szkice punktów zainteresowań, może parę szkicy starlight, bo wręcz grzechem byłoby jej nie szkicowanie. Mimo wszystko ruszam do owego sklepu by kupić odpowiednie rzeczy. Mimo wszystko to misja... a znając życie Twilight będzie chciała potem wszystko wiedzieć... więc dziennik taki dla niej będzie wręcz zachęcający. No nic... ciekawe co robią Starlight i Star...

Link to comment
Share on other sites

Po zjedzeniu posiłku wyszedłeś w hotelu i udałeś się wgłąb miasta, chociaż nie znałeś miasta, to w zasadzie miałeś całkiem sporego farta bo znalazłeś sklep. Prawie zaraz po wejściu do środka usłyszałeś głos kasjerki, czerwonogrzywej klaczy jednorożca, o kremowym umaszczeniu i w okularach, które to był złamane i teraz trzymane taśmą klejącą i spinaczem. 

- Witam pana, w czym mogę pomóc? - zapytała z uśmiechem. 

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share


Discord Server

Przydatne Linki

  • Regulamin Forum
  • Ogłoszenia
  • Ekipa Forum
  • Złóż Podanie

Partnerzy

  • For Glorious Equestria
  • Bronies Polska
  • Bronies na DeviantArcie
  • 6pony
  • Klub Konesera Polskiego Fanfika
  • Kącik lektorski Bronies Corner
  • Lailyren Arts
×
×
  • Create New...