Bester

Exanima: Awoken Demons [one-shot] [human] [pony] [SoL] [violence]

Recommended Posts

3YH1GdT.jpg

Spoiler

LDLSJ5W.jpg

 

Po długiej przerwie w pisaniu, postanowiłem wrócić do jednego z wykreowanych uniwersów. Padło na Exanimę, ze względu na to, że fik dalej w mojej głowie miał spory potencjał, nie wykorzystany i czekający na spisanie. Zasiadłem więc do klawiatury i zacząłem powoli pisać kolejne zdania, wersy, akapity i strony, by po około dwóch miesiącach mieć gotowe dzieło, które to dzisiaj tutaj pragnę wam zaprezentować.

 

Incydent w teatrze Exanima wiele lat temu zmienił życie tysięcy ludzi i kucyków. W mgnieniu oka ich świat runął i stanęli przed nieznanym: niebezpiecznymi demonami uwolnionymi w wyniku tego wydarzenia. Dzisiaj, nauczyliśmy się żyć w tymi potworami, wiemy jak z nimi walczyć, jak się przed nimi bronić. Ale czy na pewno? Czy incydent ten sprowadził na ten świat tylko te prawdziwe zjawy? Czy nie zbudził innych demonów, drzemiących gdzieś głęboko?

Byś może dwójka głównych bohaterów, Alex i Bright będą znali odpowiedź na to pytanie? Poznajcie historię z życia dwójki agentów chroniącym mieszkańców przed nieznanym.  To oni są głównymi bohaterami w tym opowiadaniu, zapraszam do poznania ich historii, o tym jak zmieniło się ich życie:

 

 

Exanima: Awoken Demons

 

Polecana muzyka:

Spoiler

Linkin Park - Castle of Glass

Linkin Park - In the End

Lazerhawk - King of the streets

Lazerhawk - Overdive

BrunhVille - Fields of Elysium

Dance with the dead - Signals

Nightwish - Moondance

Nightwish - Walking in the Air

Watt White - Eye of the Storm

Saliva - They Don`t Care About Us

Stuck In The Sound - Let`s go!

Beast in Black - Born Again

$uicideboy$ - Kill Yourself Part III

Zombie Hyperdrive - Red Eyes

Les Friction - Who Will Save You Now

Dallas Superstars - Fine Day

Breaking Benjamin - Dance with the Devil

The Rasmus - Livin` in the World Without You

The Chain Gang of 1984 - Sleepwalking

 

Z tego miejsca pragnę podziękować Hoffmanowi oraz Foleyowi, za pomoc, oraz ogrom pracy jaki wykonali przy okazji pre-readingu i korekty opowiadania. Wiele razy widziałem jak po nocy dłubali przy tekście poprawiając pewne niedoróbki, dzielili się swoimi sugestiami i przemyśleniami. Jeszcze raz, dzięki Panowie :yay:

  • +1 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Oryginalna „Exanima” jest opowiadaniem z września roku 2015, a więc ma już swoje lata. Pamiętam swój pierwszy kontakt z udostępnioną wówczas treścią oraz wszelkie swoje zastrzeżenia, po nieciekawe kreacje postaci, poprzez mierzące ku pewnej grotesce natężenie wulgaryzmów, na pewnym niedosycie kończąc. Jednocześnie otrzymaliśmy wartką akcję oraz interesujący, tajemniczy świat pełen niebezpieczeństw, co ostatecznie sprawiło, że treścią się zainteresowałem, została ona w głowie, czekałem na ciąg dalszy, gdyż mimo wszelkich problemów jakie miałem a fanfikiem, coś nakazywało mi przypuszczać, że autor coś przed nami schował, czymś nas jeszcze zaskoczy, po prostu, warto to śledzić z uwagą i dawać kolejne szanse.

 

Niestety, ciągu dalszego się nie doczekałem.

 

Nietrudno odgadnąć, że kiedy pojawił się kontrolowany przeciek o powrocie Bestera do wcześniej rozpoczętego fanfika, przyjąłem to z niemałym entuzjazmem. Kiedy zaś okazało się, że sprawa dotyczy „Exanimy”, autentycznie się ucieszyłem i wyczekiwałem nowego tekstu na skraju krzesełka. Dzisiaj wiemy już, że rzecz od początku dotyczyła obszernego prequela do „Exanimy”. Natychmiast w mojej głowie pojawiły się pytania – o czym to będzie? Czy poznamy świat sprzed incydentu? Czy wybędziemy poza strefę? Czy dowiemy się jak wyglądało życie bohaterów zanim znaleźli się tam, gdzie się znaleźli?

 

Skłamałbym, gdybym powiedział, że prequel absolutnie nie odpowiada na żadne z tych pytań. Jednocześnie nieprawdą by było stwierdzenie, że jego tematyka oraz konstrukcja ani trochę mnie nie zaskoczyła. Czyli na różnych polach „Exanima: Awoken Demons” odnosi sukcesy i do przedstawionego w roku 2015 świata wnosi bardzo wiele. Wszelkie elementy, których mógłbym się spodziewać, a których zabrakło nie budują wrażenia ich faktycznego braku, ale służą utrzymaniu tajemnicze otoczki która zachęca do czytania.

 

Przyjrzyjmy się bliżej najnowszemu opowiadaniu Bestera, prequelowi do „Exanimy” ;) Ostrzegam jednak przed rozmaitymi rzeczami, wypowiedziami zdradzającymi elementy fabuły oraz kluczowe wydarzenia! Rekomenduje się uprzednie zapoznanie z fanfikiem! :)

 

 

Fabuła, świat przedstawiony

Jeżeli wydaje się Wam, że „Awoken Demons” skoncentruje się na incydencie w teatrze Exanima, który to incydent uczynił świat takim, jakim go poznajemy na łamach fanfika, muszę Was rozczarować. Akcja niniejszego opowiadania rozgrywa się już w strefie, jakiś czas po incydencie, skupiając się na pracy i życiu bohaterów, tym samym przybliżając nam jak sprawy wyglądały zanim nastąpiła akcja głównej opowieści, „Exanimy”.

 

Myślę, że decyzja ta w ostatecznym rozrachunku okazała się słuszna i dała wymierne efekty, gdyż nie tylko geneza oraz przebieg incydentu nadal pozostają tajemnicą, co dodaje atmosfery i zachęca do śledzenia, poznawania historii, ale umieszczenie akcji w strefie, kiedy kształtowały się relacje między agentami a pozostałymi organizacjami oraz społeczeństwem, dało to szansę na obszerniejsze zbudowanie tego świata, którą to szansę autor doskonale wykorzystał.

 

Nie są to stricte początki w jednostce, kiedy poznajemy postacie, te mają już pewien bagaż doświadczenia, na tyle, że można z czystym sercem nazwać ich profesjonalistami. Chociaż opowiadanie przypomina raczej zbiór scen oraz wątków, gdzie spoiwem są osoby głównych postacie (Aleksandra Kellsa oraz Bright Spark), to jednak wczytując się dokładniej zauważamy, że jest pewien główny motyw, w postaci pytania dokąd ten świat zmierza, co sprawia, że nasi bohaterowie nadal walczą oraz życie Bright Spark, a także jej relacje z Aleksandrem.

 

Bright Spark poznajemy jako doświadczoną, ale również na swój sposób uszczypliwą oraz specyficzną klacz, która znalazła się w jednostce za sprawą tragicznego wydarzenia, które jednocześnie odcisnęło na niej piętno, ale które w jakimś sensie zbudowało ją taką, jaką widzimy ją w opowiadaniu. Waśnie to uznałbym za ten główny, "najgłówniejszy" wątek, naokoło którego krążą i do którego nawiązują wszystkie pozostałe, pomimo faktu, że to Aleksander jest głównym bohaterem. Wiele rozterek oraz wątpliwości, również pana Kellsa, odnosi się do niej i jej życiorysu, natomiast zwieńczenie opowiadania jest jednocześnie zamknięciem jej właśnie wątku.

 

Pozostałe wątki koncentrują się głównie na akcji oraz trudach dnia codziennego, trudach agenta parającego się zwalczaniem demonów i zapewnianiu bezpieczeństwa obywateli strefy. Warto wspomnieć, że sceny akcji są umiejętnie przeplatane retrospekcjami, wizjami, tudzież sytuacjami, z których możemy wyciągnąć co nieco na temat przeszłości Aleksandra. Dowiadujemy się wówczas, że, podobnie zresztą jak Bright Spark, jest to postać tragiczna, które swego czasu straciła swoje dotychczasowe życie, bliskie osoby, bezlitosny los siłą umieścił go w jednostce, zmusił do walki. W tym sensie są to postacie bardzo sobie bliskie, postacie którym chce się kibicować oraz których losy śledzi się z zainteresowaniem oraz pewną obawą o ich przyszłość. To znaczy, Alex pojawia się w oryginalnej „Exanimie” toteż co do jego osoby można było być spokojnym, natomiast wielokrotnie martwiłem się czy Bright Spark przetrwa.

 

Fabuła jest dużo bogatsza niż się wydaje, również za sprawą tego jak urządzony i przedstawiony został nam ten świat. W porównaniu do oryginału to niesamowity skok w jakości oraz złożoności. W „Exanimie” wszystko wydawało się uproszczone na rzecz scen akcji i sensacji. Tutaj jest zgoła inaczej, a co najważniejsze – warstwa akcji, warstwa sensacyjna nie została ani trochę naruszona kosztem opisów, czy budowania świata! Stanowi to bardzo mocny aspekt historii :D

 

Dowiadujemy się o nastrojach panujących wśród obywateli oraz ich nastawieniu co do agentów, które to nastawienie dalekie jest od przychylnego. Na co reaguje Alex. I co służy budowaniu również jego charakterystyki. Mamy też akurat tyle informacji, by wiedzieć jak wygląda tam władza, jakie jeszcze występują organizacje (mamy regularne siły policji oraz sektę, która organizuje akcje dywersyjne oraz ataki terrorystyczne wymierzone w agentów). Mało tego, mamy pojęcie o świecie poza strefą i że istnieje między nimi możliwe połączenie, które daje nadzieje takim postaciom jak chociażby Bright Spark, a co ma niebagatelne znaczenie w kontekście całej jej historii.

 

Jakby tego było mało, również w kwestii dostępnych środków oraz przeciwników, autor nie próżnował – poza standardowymi rodzajami broni palnej i sprzętu, otrzymujemy urządzenia rodem z pełnokrwistego Science-Fiction, w postaci Holo oraz sztucznej inteligencji Airi, która asystuje naszym bohaterom w trakcie służby i nadzoruje komunikację. Niemalże wszystko przed demonami chronione jest za pomocą run, również te runy służą do dezintegracji wyżej wspomnianych. Są zatem wykorzystywane w walce tak jak konwencjonalna broń i amunicja. Również demony dzielą się na różne klasy, w opowiadaniu zmierzymy się z kilkoma ich rodzajami.

 

Generalnie rzecz biorąc, z czystym sercem mogę określić tę fabułę mianem absorbującej oraz wielowarstwowej. Poszczególne jej elementy są przemyślane i umieszczone w takich momentach, że nie wszystko jest jasne od razu, część trzeba ułożyć sobie samemu jak układankę, dowiadujemy się tego co najważniejsze o bohaterach, o ich przeszłości, ale pierwsze skrzypce gra obecne życie w strefie oraz codzienne problemy jej mieszkańców. Jest to napisane ciekawie, przystępnie, w taki sposób, że lektura zatrzymuje czytelnika przy sobie, zaś to, co przeczyta, zostaje w głowie na długo. Jakkolwiek to zabrzmi, bo przecież życie w strefie lekkie nie jest, treść jest barwna i ciekawa, wciągnąć potrafi, a niekiedy nawet zaskoczyć ;)

 

Ogółem pozostaję pod wrażeniem jak znakomity postęp dokonał się w dziedzinie kreacji świata oraz prowadzenia fabuły, na zasadzie kilku idących równolegle wątków z tym jednym, najważniejszym na czele.

 

 

Postacie oraz przeprowadzenie ich przez fabułę

Chciałoby się rzec – nareszcie! Znów, w porównaniu do oryginalnej „Exanimy”, nastąpił znaczący postęp, kto wie, czy kreacje te ostatecznie nie wyprzedzają tych, którymi możemy się cieszyć w „Save Me”. Zaczynając od głównego bohatera, wypada on o wiele, wiele lepiej. Jak oryginalnie było troszkę 2edgy4me, tak tutaj kreacja poszła raczej w kierunku zdrowego rozsądku i chociaż jest on impulsywny, momentami wulgarny i dosadny, to jednak wypada zdecydowanie sympatyczniej, również dzięki temu, że dostajemy migawkę jak wyglądało jego życie przed incydentem (wprowadzenie oraz retrospekcja gdy oddawał się fotografowaniu) oraz jak się miał zanim trafił do jednostki (jego życie z Monnicą), mamy także rozmaite analogie między jego życiorysem, a życiorysem Bright Spark.

 

Bright Spark jest drugą najważniejszą postacią w fanfiku, jest to klacz jednorożca. Z Aleksandrem uzupełnia się ona znakomicie podczas służby, ale stanowią dla siebie nawzajem cenne oparcie również po godzinach. Jej kreacja wypada sympatycznie i barwnie tym bardziej, że dowiadujemy się o niej nieco więcej – odkrywamy, że jest matką, że jej córeczka trwa w stanie śpiączki i jak długo znajduje się na obszarze strefy, tak długo niczego nie wiadomo. Widać wówczas jak przeżywa jej los jako matka, ale także pojawia się dylemat, gdyż na tym etapie historii, w ramach programu relokacji, tylko Clear Spark może opuścić strefę. Dałoby to jej szanse na wybudzenie się ze śpiączki, ale za cenę rozdzielenia jej od matki. Motyw ten wydał mnie się interesujący i dosyć przejmujący.

 

Nieco później odkrywamy co stoi za tym stanem rzeczy. Atak demona, w którym Bright zaryzykowała wszystko, chroniąc córkę oraz dając sobie szansę na przeżycie, ale tracąc męża. Jest to rozszerzenie jej historii, nadanie podstaw również dla jej obecności w jednostce i służby jako agentka. I w tym sensie, kradnie ona troszkę show Alexowi ;) Spośród tej dwójki, czytelnik dużo bardziej nawiązuje więź właśnie z nią i to jej zaczyna głośniej kibicować. Jest to po prostu postać silniejsza.

 

Pod koniec tekstu, kiedy następuje zwrot akcji i atak terrorystyczny wymierzony w agentów, Bright zostaje ranna i trafia na łóżko szpitalne tuż obok córeczki. Dosyć symboliczne. Ale jest to również ten moment, w którym Alex udowadnia nam że jest lojalnym przyjacielem oraz kompetentnym agentem. Jego kreacja bardzo, bardzo zyskuje. Wydawałoby się, że w całym tym ferworze zaniedbaniu ulegnie jego ludzkie oblicze, z czasem zatracone zostaną jakiekolwiek współczujące odruchy. A, gdzie tam!

 

Tak jak nieco wcześniej, kiedy parze agentów przyszło zlikwidować demona nazwanego „Cieniem”, nakręcone zostały w nich pewne wątpliwości, pobudzona została ich wrażliwsza na cierpienie, a rzekomo uśpiona przez ich profesję, część duszy i emocje, tak tutaj widać jak na dłoni, że Alex przejmuje się losem nie tylko partnerki, ale również pozostałych agentów, a co nie odbija się w żaden sposób na jego determinacji, by wziąć odwet, zakończyć działalność sekty. Nie jest to zatem robot, który przeklina i strzela – jest on po prostu człowiekiem.

 

Pamiętam, że przy oryginalnej „Exanimie” miałem kłopot ze zidentyfikowaniem jakichś postaci dalszoplanowych. Tutaj jest... Troszkę podobnie, ale wciąż, znacznie lepiej. To znaczy, zostały tutaj naszkicowane charaktery, postacie takie jak Lopsang, Lars, nawet te wspomniane, takie jak Amanda chociażby, one biorą udział w akcji, wchodzą w interakcje z głównym duetem, jednak mam wrażenie, że nie mają zbyt wiele okazji do pełnego rozwinięcia swojego potencjału. Na pewno ponad resztę wybija się Lars oraz Lopsang, moment w którym para agentek zostaje zabita, chociaż nie poznaliśmy ich lepiej, łapie czytelnika kiedy ten ma opuszczoną gardę i było to dla mnie zaskoczenie. Po prostu, wypadła im zła karta, stało się to nagle, co zresztą dobrze ukazuje jak ryzykowna jest to fucha.

 

W sumie, nie wiem czy zakwalifikować Airi jako pełnoprawną postać, ale muszę przyznać, że również zapadła mi w pamięć - sztuczna inteligencja o aksamitnym głosie, dobry asystent dla każdej pary agentów :)

 

Generalnie jestem bardzo zadowolony z kierunku jaki został obrany przez autora. Postacie (w sumie, to łącznie z kucykami, ale więcej na ten temat później) wypadają ludzko, reagują na różne rzeczy dosyć realistycznie, mają swoje szczególne cechy oraz historię, co znacząco uatrakcyjnia śledzenie ich losów.

 

 

Atmosfera oraz proporcje

Opowiadanie wypada dosyć sensacyjnie, chociaż napatoczy się całkiem sporo elementów obyczajówki, tu i ówdzie. Kombinacja ta została wykonana bardzo starannie i kompetentnie, toteż ani razu nie będziemy mieli wrażenia, że akcja zostaje zaniedbana na rzecz życiowych rzeczy które „nikogo nie interesują”, ani odwrotnie – dużo akcji, dużo emocji, ale zero historii stojącej za postaciami, zero motywacji dla ich czynów. Wydaje się, że każdy element wzięty z życia głównych bohaterów ma znaczenie dla tej konkretnej historii, gdyż w jakimś stopniu wpłynęło to na to kim są teraz oraz działają na zasadzie pewnych analogii, czy też różne postacie odnoszą się do tychże zdarzeń. Na przykład, Bright Spark wspomina o fotografowaniu, co było pasją Aleksandra, ma u siebie nawet jedno z jego zdjęć.

 

W treści zawartych zostało kilka całkiem smutnawych, na swój sposób poruszających, bo brzmiących zupełnie ludzko, problemów. Chociażby scena w której Aleksander, za namową piegowatej Bright Spark, czyta bajkę jej córce, czy też później, kiedy odwiedza je obie, to potrafi chwycić. Niemałe wrażenie zrobiła na mnie również scena późniejsza, kiedy oboje odwiedzają cmentarz, gdzie spoczywają bliskie dla nich osoby i które to osoby straciły życie z powodu demona. Są to te właśnie analogie między ich życiorysami. Nie brakuje również momentów, w którym postacie, tak jak i my, zastanawiają się, dlaczego i po co dalej w to brniemy, kto nas zastąpi, kto nas zapamięta, co nas czeka. Zdecydowanie nadało to głębi nie tylko całej historii, ale również postaciom.

 

Sensacji nie brakuje, toteż niejeden raz będziemy mieli okazje uświadczyć strzelaniny, pościgi, zasadzki oraz narastające napięcie. Muszę przyznać, że wiele rzeczy wypadło iście „hollywoodzko”, na czele ze sceną poprzedzającą akcję wymierzoną w pewnego demona – Tura. Mam na myśli odliczanie do rozpoczęcia akcji, bohater puszcza w radiu wybrany motyw, komentuje sobie różne rzeczy między wierszami, sprawia wrażenie cynika. Jak z filmu. Nie jest to jedyna taka scena - nieco przerysowana brawura, czy lekkomyślność udzielają się jeszcze niejeden raz, na przykład kiedy Lars decyduje się w widowiskowy sposób pozbyć się „Elektryka”, czy też Aleksander, który w przypływie furii o mały włos nie pozbawia życia kluczowego świadka kluczem francuskim. W sumie, wszystko to dawało mi do zrozumienia jakbym oglądał film.

 

I w sumie tak wypada to opowiadanie – jak tekstowa wersja pełnometrażowego filmu sensacyjnego z drugim dnem. I było to satysfakcjonujące doświadczenie na które warto było poświęcić nieco czasu ;)

 

Słówko o proporcjach, gdyż jest to świat, w którym ludzie i kucyki egzystują obok siebie po prostu od zawsze i nie ma tutaj żadnego obszernego lore ani kontrowersji. Tak jak w „Save Me”, tak tutaj, tak po prostu już jest. No, wspomniane przez moment zostaje coś takiego, że fajnie by było zmienić się w kucyka, bo kucyki funkcjonują lepiej niż ludzie i aż tak się nie żrą. Przyznam, że to troszkę zmąciło mi atmosferę, zabrzmiało naiwnie i strasznie nie pasowało do tego właśnie świata; gdzie kucyki i ludzie żyją obok siebie od zawsze, nikt się w nikogo nie zamienia i Biura Adaptacyjne de facto nie istnieją.

 

W każdym razie, o ile w „Save Me” nie było to aż tak widoczne, gdyż Midnight miała mnóstwo czasu antenowego, w „Awoken Demons” wyraźnie odnosi się wrażenie, jakby autor był gotów do napisania czegoś w stu procentach ludzkiego, bez kucyków. Zastany świat jest, pomimo elementów Sci-Fi, demonów, pełen problemów typowo ludzkich, nawet kucyki się przed tym nie ustrzegły, gdyż nasza Bright Spark mierzy się z przeciwieństwami, odreagowuje trudne momenty szukając ukojenia w alkoholu (swoją drogą, niezły łeb mają, że nie pospadali z krzesełek jak pewien wojownik MMA ;P), gdyby nie wspomnienie o magii oraz wskazaniu, że jest to klacz jednorożca, w życiu nie pomyślałbym, że jest to kucyk.

 

W gruncie rzeczy, można to rozpatrywać jako plus i jako minus. Minus, gdyż osoby spodziewające się lepszego balansu między tymi rasami, również a materii atmosfery oraz stylizacji, mogą poczuć się nieswojo, może wręcz zniechęcone. Ale z drugiej strony, i tutaj na plus, poprzez nadanie całości ludzkiego, jednorodnego wydźwięku, znikają wszelkie problemy jakie mogą wynikać z połączenia ludzi i kucyków. W trakcie czytania nawet się nie zastanawiamy jak się to zaczynało, jak wyglądało kiedyś, po prostu przyjmujemy to i całość w żadnym niemalże momencie nie ściera się wewnętrznie, nic nie zgrzyta. I w tym sensie należy to rozpatrywać za plus. W sumie, chyba tylko Besterowi udało się i udaje się nadal tworzyć historie z kucykami i ludźmi w taki sposób, że granica między tymi dwoma jest starannie zatarta, toteż śledzenie fabuły przebiega bez żadnych zgrzytów, gdyż nawet się nie zastanawiamy skąd się wzięły te rasy w jednym świecie, po prostu tak jest i czytamy nie przejmując się niczym. Są to po prostu postacie egzystujące w jednym świecie, kropka. Dobra robota.

 

Ale generalnie, nie mam żadnych znaczących zarzutów co do atmosfery w opowiadaniu. Jest bardzo wyraźnie zarysowana, odczuwalna przez całą lekturę, współgrająca z tempem akcji oraz stylem autora wprost perfekcyjnie. Co może wydać się zaskakujące, gdyż ze stylem autora miałem nieco kłopotów, o czym krótko poniżej.

 

 

Styl oraz to z czym walczyłem...

...na etapie pre-readingu ofkoz :D. Narracja pierwszoosobowa spełnia swoje zadanie, pozwala na utożsamienie się z bohaterem (a poprzez lepszą kreację oraz bardziej przemyślany dobór słownictwa wypada on o niebo lepiej niż w oryginalnej „Exanimie”), obserwowanie wydarzeń z jego perspektywy również absorbuje. Tutaj nie mam uwag, opisy są bardzo solidnie wykonane, chociaż stosunkowo często natykałem się na powtórzenia czy też zdecydowanie zbyt długie zdania, które w mojej ocenie powinny zostać podzielone.

 

Niemniej przy dialogach było najwięcej problemów. Poważnie, jak opisy były przystępne i napisane solidnie, tak przy dialogach nagminnie miałem problemy z brakiem jakiejkolwiek narracji, niekiedy nie mogłem od razu zorientować się kto co mówi. A tam gdzie już jest jakaś narracja, nie ma tego wiele i przesiąknięte jest powtórzeniami, mnóstwo „odparł/ odparła”, „spytał/ spytała”, bardzo wiele jest też „rechotania” ale akurat ono nie występuje na tyle gęsto by zakwalifikować to jako regularne powtórzenie.

 

Generalnie powiedziałbym, że dialogi to jest ta część opowiadania, która została najmniej dopieszczona i która potraktowana została po macoszemu. Nie zrozumcie mnie źle, kwestie mówione brzmią ok, przekazują informacje, pytania, spostrzeżenia, lecz to braki w narracji, powtórzenia oraz niekiedy formatowanie, to tam zabrakło play testów. Ostatecznie efekt był taki, że to po prostu sterczało spod opisów oraz scen akcji, chociaż nie mogę powiedzieć, że jakoś szczególnie przeszkadzało. Da się przeboleć, ale naprawdę, narracji w dialogach brakowało wiele. Starałem się na to zwracać uwagę.

 

Autor swym stylem starał się utrzymywać przede wszystkim klimat sensacji oraz akcji, co udało się bez większych zarzutów, jedynie te dialogi, ich zapis, sposób prowadzonej między kwestiami mówionymi narracji, to mi zgrzytało i to dosyć wyraźnie. Ale poza tym nie mam większych zastrzeżeń. Po prostu przy kolejnym projekcie polecałbym zwrócić uwagę na pisanie dialogów oraz narrację ;)

 

 

Podsumowując, „Exanima: Awoken Demons” jest bardzo ciekawym, wciągającym kawałkiem historii, dosyć bogatej w wątki historii, która stanowi nie tylko godny prequel dla oryginału, ale radzi sobie świetnie, znakomicie również po prostu jako samodzielny fanfik. Mamy kilka złożonych, barwnych postaci, które zapadają w pamięć i których dalsze losy chętnie bym poznał, budowa świata przechodzi wszelkie oczekiwania gdyż udało zawrzeć się mnóstwo elementów, które doskonale ze sobą współgrają i budują oryginalny, zostający w głowie wizerunek. Co cieszy, nie uświadczyłem tutaj żadnych ograniczeń, więc możliwości rozwoju tej historii, poszerzania świata pozostają imponujące.

 

Ogółem poleciłbym ten fanfik, chociaż nie wydaje mi się aby był on dobry dla każdego. Osoby nie będące dostatecznie otwarte na kucyki oraz ludzi w jednym świecie zapewne uciekną z krzykiem, a niekiedy bijąca a opowiadania powaga oraz melancholia mogą zniechęcić, ale myślę, że ogólnie warto. Jest to troszkę jak film sensacyjny ze swoim drugim dnem oraz satysfakcjonującym, otwartym zakończeniem, zwieńczonym bardzo trafnym cytatem, który w jakimś sensie służy za najkrótszą z możliwych merytorycznych interpretacji przedstawionej historii. A może to ta fabuła została zmyślnie zbudowana wokół tego cytatu? Możliwe :D

 

Tak czy inaczej, opowiadanie oceniam bardzo pozytywnie, podobała mi się akcja, podobały mi się kreacje postaci, klimat oraz świat, można rzecz, że wszystko co irytowało mnie w oryginale i co stwarzało niedosyt, tutaj jest nie tylko poprawione, ale wyniesione na zupełnie nowy poziom jakości. No, minus te dialogi i takie tam, ale nie jest to nic co mogłoby spowodować, że miałbym ochotę zamknąć kartę przeglądarki. Poza tym, w obecnej formie, po pewnych poprawkach, już jest lepiej, chociaż nie idealnie. Ale wierzę, że z czasem autor po prostu da radę i na tym polu.

 

Rzućcie okiem, jest to historia stosunkowo długa (jak na Oneshot), ale warta czasu oraz uwagi. Bester nie zawiódł! :D

 

Pozdrawiam serdecznie!

  • +1 3
  • Mistrzostwo 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

I właśnie dla takich recenzji aż chce się pisać opowiadania :D

Dzięki za tę ogromną opinię, cieszę się, że fik się spodobał, mogę teraz z czystym sumieniem planować kolejny  :yay:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Exanima: Awoken Demons to kolejny fanfic Bestera, który utwierdza mnie w przekonaniu, że autor znajduje się w ścisłej czołówce polskich fanfikopisarzy. Po naprawdę długiej przerwie napisać w stosunkowo krótkim czasie bardzo dobrego oneshota na ponad sto stron... Moje gratulacje, to nie jest taka łatwa sprawa.

 

Zacznijmy od uniwersum, świata, który zaserwował nam autor. Po raz kolejny Bester wykorzystał swój wcześniejszy koncept i umieścił obok siebie ludzi oraz kuce "znających się od zawsze". Taki zabieg jest znacznie oryginalniejszy (i przyjemniejszy w odbiorze) niż zdecydowana większość [humanów], jakie miałem nieszczęście czytać. Poważnie, ten tag zazwyczaj działa na mnie odstraszająco, jednak tutaj autorowi udało się raz jeszcze sprawić, że nie miałem ochoty rzucić lektury po pierwszych stronach. Powiem więcej, nawet mi się to podobało! Taki sam zabieg występował w oryginalnej (nieukończonej i porzuconej) Exanimie, zaś nieco podobny w Save Me. Zatem łatwo można dostrzec, że autor ma już z nim doświadczenie i wie, jak go używać.

W "E:AD" zostajemy rzuceni w klimaty zalatujące Sci-Fi, jest wyraźnie obecna nowoczesna technologia. Fani tego typu spraw powinni piszczeć z zachwytu. Akcja zaś toczy się w jednej i tej samej metropolii, odciętej od reszty świata (celowo) i borykającej się z demonami. Na szczęście, funkcjonuje specjalna agencja, która zajmuje się walką z nimi i to właśnie w jej szeregach znalazła się dwójka głównych bohaterów.

Narracja pierwszoosobowa, którą Bester zastosował nie pierwszy już raz, znów dobrze współgrała z klimatem opowiadania i pozwalała na rozwinięcie Aleksa oraz jego stosunków z drugą z głównych postaci, czyli Bright Spark. Tę dwójkę naprawdę idzie polubić. Nie jest to może duet na miarę Maksa i Mid, jednak wciąż można o nich powiedzieć sporo pozytywnego. Oprócz łatwego "zapoznania się" z czytelnikiem, oboje mają bardzo wyraźne i dopracowane historie, które odkrywać będziemy powoli w trakcie czytania. Wtedy też dostrzeżemy, że charaktery Aleksa i Iskierki (ta ksywka wypada w mojej opinii rewelacyjnie) doskonale współgrają z wcześniejszymi wydarzeniami z ich życia, które przyszło nam poznać za sprawą wspomnień, retrospekcji i rozmów. To naprawdę duży plus dla całego opowiadania. Szczególnie, że (jak słusznie zauważył Hoffman) całość sprawia wrażenie jakby była wręcz filmem sensacyjnym, więc na pierwszym planie powinna być akcja (plus strzelaniny i wybuchy :D), toteż jeszcze bardziej cieszy fakt, że kreacje postaci nie zostały potraktowane po macoszemu. Są bardzo dobre, wręcz robią za jeden z bardziej solidnych filarów tego opowiadania. Z bohaterami drugoplanowymi nie ma już aż tak dobrze, ale tych też jest spora garstka - mniej lub lepiej zarysowanych, ale charakterystycznych na tyle, by spełnić swoją rolę w fanfiku.

 

Fabuły nie będę zdradzał, bo warto ją odkryć zupełnie samemu, powiem jednak, że jest skonstruowana bardzo inteligentnie. Niesamowicie wciągająca, pełna zwrotów akcji, z bardzo dobrze dawkowanym tempem. Mamy momenty pełne akcji, których pisanie Bester świetnie opanował, mamy też wyciszające i spokojniejsze. Złota proporcja została zachowana. A dzięki znajdującym się w tekście retrospekcjom i innym smaczkom, możemy stopniowo odkrywać całą tajemnicę, co tylko jeszcze bardziej wzmaga ciekawość. Do tego oczywiście solidna dawka besterowskiego humoru. Czego chcieć więcej?

 

Żeby nie było, że wymieniam same zalety... Wad jest stosunkowo niewiele, jednak z całą pewnością wspomniałbym przy nich o miejscami dosyć ubogich dialogach. Nie jest to na szczęście czynnik, który jakoś bardzo przeszkadza w czytaniu, niemniej jest to wciąż rzecz, którą dało się zrobić lepiej. Szczególnie rzucało się to nieprzyjemnie w oczy, jeśli weźmiemy pod uwagę doskonałe opisy, którymi raczył nas Bester. Z kolei stronę techniczną pominę milczeniem, bo spędziłem przy niej dobrych kilkanaście godzin i dokonałem dobrych kilkuset poprawek, bluzgając przy tym niemiłosiernie, a pewnie wciąż przegapiłem jedną trzecią tego, co było do zrobienia... bo ewentualne błędy zrzuci się na korektora, zamiast na autora. :D

 

Generalnie rzecz biorąc, mimo iż część elementów to nie moje klimaty (human, sci-fi), to jednak opowiadanie czytało mi się naprawdę bardzo przyjemnie i gorąco je polecam. Z kolei końcówkę uznaję za absolutnie rewelacyjną, szczególnie jeśli tuż po przeczytaniu wbijecie sobie na YT i puścicie piosenkę, której słowa znajdują się zakończeniu. Efekt nieziemski! Znakomicie dobrany utwór, po prostu 11/10.

Zatem raz jeszcze - polecam przeczytać, naprawdę warto.

Edytowano przez Foley
  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Fanfik naprawdę fajnie napisany i dość wciągający. :squee:

Fabuła osadzona w strefie gdzie panoszą się demony jest świetnym rozwiązaniem. Jest dobrze prowadzona i tylko w kilku miejscach pojawiło się u mnie znużenie opisami, które uważam, że powinny być krótsze, ale to tylko kilka razy było. Sposób prowadzenia fabuły z perspektywy pierwszej osoby przypomina mi jeszcze czasy dawniej Bruineny i to jest dodatkowym plusem. Jedyny minus to strasznie duża część to po prostu jeżdżenie z miejsca na miejsce w Subaru... to auto będzie mnie przez to prześladować, gdyż według mnie jest go stanowczo za dużo. :fluttercry:

Postacie są ok.

Według mnie najciekawsze postacie to oczywiście kucykowe, a wśród nich zdecydowanie na pierwsze miejsce wybija się Iskierka. Jest to bardzo fajna klacz, która z początku wydaje nam się twarda i dość zimna, ale w pewnym momencie poznajemy ją z zupełnie innej strony... :yay:

Główny bohater całej opowieści przez większość czasu mnie drażnił swym podejściem, zachowaniem i uwielbieniem dla Subaru. Jest on dobrze napisany jak na superbohatera. Kojarzył mi się mocno z jakąś postacią nastolatka lub dwudziestoparolatka, który po dorwaniu auta chce pokazać czym on to nie jest i czego nie potrafi... trochę szpaner. :suspicious: W pewnym momencie jednak powiedział coś do jednego kucyka i pojawiła się u mnie nadzieja, że może faktycznie na końcu opowiadania on w innej postaci i iskierka znajdą happy end... niestety zakończenie było inne. :dunno:

 

 

Podsumowując. Fanfik jak najbardziej godny polecenia i dokładnego przeczytania. Może się kojarzyć z xcomem albo facetami w czerni lub też z GhostBusters, ale to jak najbardziej zaleta i mimo niektórych rzeczy, które zaliczam na minus jest to kawał dobrej opowieści. :yay:

  • +1 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się