Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Anoax

Pomóżcie Fluttershy! Jak sobie radzicie z tremą?

Trema i strój na występ  

20 members have voted

  1. 1. Macie tremę?

    • Tak
      16
    • Nie
      4
  2. 2. Radzicie sobie z tremą?

    • Tak
      13
    • Nie
      7
  3. 3. Jak oceniacie mój strój na występ?

    • 0/10
      0
    • 1/10
      0
    • 2/10
      0
    • 3/10
      0
    • 4/10
      0
    • 5/10
      1
    • 6/10
      0
    • 7/10
      4
    • 8/10
      2
    • 9/10
      4
    • 10/10
      3
    • 11/10
      6
  4. 4. Nie za dużo tych ankiet?

    • Zdecydowanie tak!
      8
    • Więcej się nie dało?!
      12


Recommended Posts

Hej kucyki... Mogę mieć do was pytanko? Niedługo będę występować na scenie w sztuce z okazji jedynkowej rocznicy Celestii. Bardzo się stresuje, mam wielką tremę. Możecie mi pomóc? Jak radzicie sobie z tremą? 

Tak przy okazji jak oceniacie mój strój na występ? Może wasze słowa dodadzą mi otuchy. 

Fluttershy_making_a_regal_pose_S8E7.png

Edited by Anoax
  • Upvote 1
  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy mam tremę? Denerwuję się, gdy na forum klasy muszę coś przedstawić. Jestem też ministrantem i czytam czasem w kościele. Za każdym razem obawiam się o to, że źle przecxytam zdanie, zająkam się czy popełnię inny błąd. Jedyne co mi wtedy pomaga, to myśl o tym, że jak coś sp******ę, to i tak nikt mi tego nie powie. Natomiast jeśli zrobisz to dobrze, zostaniesz pochwalony. Nie jest to może naczęstotliwione 1:1 - czytanie:pochwała, ale i tak przyjemnie, gdy ktoś cię chwali.

 

Fajny strój tak bdw, ale ciastka brakuje w ręce

Edited by Papeć
  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

*siada sobie żeby posłuchać wypowiedzi*

 

Tak, mam tremę sceniczną, w dodatku gigantyczną i niestety strasznie trudno mi jest sobie z tym poradzić (więc zagłosowałam na nie w pkt 2). No cóż, staram się raczej po prostu unikać takich występów, a jeśli już muszę to skupiam się na tym żeby nie trzęsły mi się ręce i głos i zazwyczaj to wystarczająco pochłania moją uwagę aby przebrnąć przez to. Tak czy inaczej, to nic przyjemnego.

 

A strój całkiem śliczny c:

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam tremę od kiedy pamiętam. Lekcje muzyki były dla mnie katorgą, śpiewałam przy nauczycielce tak cicho, że ona ledwo słyszała i gardło mi się ściskało, a w oczach miałam łzy - pamiętam to do dziś.

Pamiętam też nawet sytuację jak ojciec mnie spytał czy znam hymn Polski - wolałam odpowiedzieć, że nie, bo bałam się, że powie bym zaśpiewała :rainderp:

Zawsze mnie tak ściska gardło, że wręcz czuje, że mi je wysysa. 

Mimo że czasami mam ochotę pośpiewać przy znajomych (sama, bo jak w grupie to w ogóle nie mam tremy) czy poudawać jakieś głosy różnych postaci, ich teksty, to tego nie zrobię przez tremę. Czasami jak mam momenty euforii to może, ale to rzadkie. Jedynie gdzie nie mam tremy to jak strimuję. Mimo że wiem, że ludzie mnie słuchają to jest jakaś ściana. I nie chodzi o brak widoku na tą osobę, bo jak rozmawiam na komunikatorze z kimś to też trema wraca.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam tremę od gimnazjum mniej więcej. W podstawówce i przedszkolu nie miałam ani trochę problemu z występami publicznymi, ba! Nawet chętnie brałam w nich udział. Czy to jakieś przedstawienie czy po prostu publiczne przeczytanie swojej pracy pisemnej chociażby. Albo wyrecytowanie wiersza z pamięci. 

Trema zaczęła się w gimnazjum. Z początku spoko, jak coś trzeba było powiedzieć przed całą klasą to dało radę, ale potem było coraz gorzej i w końcu bałam się nawet odpowiadać ustnie na pytania z lekcji, albo włączyć się w dyskusję na temat, o którym na lekcji była mowa. W technikum nieco to złagodniało, ale trema pozostała silna. 

 

Czy sobie z tym radzę? Ani trochę. Wręcz mam wrażenie, że wróciłam do punktu z późniejszych lat gimnazjum. Boję się często w ogóle odezwać, spytanie się obsługi w sklepie czy pomoże mi znaleźć jakiś produkt powoduje u mnie nierzadko palpitacje serca. Poważnych rozmów boję się do tego stopnia, że przez pewien czas w ogóle nie przychodziłam do pracy, bojąc się porozmawiać o moim problemie. 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właśnie sobie rozkminiłem, że w sumie nigdy nie miałem tremy :ohmy: 

Wręcz uwielbiałem występować publicznie - czy to wygłaszając prezentację czy biorąc udział w kółku teatralnym. Ale myślę, że to po prostu cecha charakteru. 

 

Moja porada? Wyobrazić sobie, że na scenie jest się wyższym co najmniej trzy głowy od widowni :D Wyobrazić sobie słuchaczy jako grupkę niziołków :twilight2: OCZYWIŚCIE dużo wcześniej należy się dobrze przygotować do tego, co ma się powiedzieć i mówić do publiczności tak jakby się stało samemu. Liczy się też postawa - stać stabilnie, pewnie, pracować nad gestykulacją, żeby nie była zbyt niepokojąca i powiedzieć, co się ma do powiedzenia. Po prostu DO IT! :bronies: Pomyśl sobie o RD, która traktowałaby to jak wyzwanie, które należy podjąć :rdblink:

 

A co do stroju - istnieje dla niego takie jedno określenie...

 

Spoiler

BAJECZNY! :soawesome:

 

 

  • Upvote 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam tremę od czasów podstawówki jakoś. Kiedy muszę gadać z jakimiś nowo poznanymi ludźmi albo występować gdzieś publicznie, to mam ten problem w takim stopniu, że czasami jestem bliski zemdlenia. Ale jak już z kimś lub czymś się zaznajomię i nie czuję takiego parcia stresu w moją stronę, to nie czuję zazwyczaj prawie żadnych ograniczeń. Przykład, to jak mam lekcje matematyki i jest sprawdzian, to myślę niemal w pełni, a jak muszę stać przy tablicy i robić jakieś zadanie to zastanawiam się ze stresu przy najprostszych pytaniach i waham się co napisać. Albo jak mój kolega mi przedstawił swojego innego kolegę, to początkowo nie wiedziałem o czym z nim gadać i stresowałem się w jego towarzystwie, a teraz to jesteśmy takimi znajomkami, jakbyśmy się od urodzenia znali. Radzę sobie z traumą w ten sposób, że przebijam te pierwsze lody, a później już z górki. P.S. świetny strój ^^
 

1 godzinę temu, Papeć napisał:

Jestem też ministrantem i czytam czasem w kościele.

Też byłem kiedyś ministrantem i jak mi mówili, że mam czytać, to zawsze się próbowałem wymigać z powodu stresu. I tak czasami musiałem czytać, bo nie dało się wymigać, ale to brzmiało tak źle, że nawet ja bym płakał jakbym słuchał, ale byłem za bardzo zestresowany żeby słyszeć dokładnie jak to brzmi. xD

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najpierw występy publiczne wiązały się ze stresem, lekkim przerażeniem. Na szczęście nauczyłem się trochę improwizować, starałem się czuć swobodniej. W sumie tremy już nie czułem, ani razu - a jeśli odczuwałem, to nie była ona wielka i byłem w stanie normalnie wystąpić, czy coś. Teraz lubię trochę przemawiać, trochę publicznie czytać, udzielać się w dysputach etc. Co do sposoby? Niestety, jestem bezradny, bo raczej całe poczucie stresu przed występami po prostu z czasem zniknęło. 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedyś tak, ale nie było to coś strasznego. Ot takie lekkie uczucie, że coś może pójść nie tak i może jednak nie próbować. Jednak jak już się znalazłem na... że tak powiem widelcu to wszystko mi było jedno, jak pójdzie dalej po prostu robiłem swoje. Teraz już nie mam tremy. :squee:

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ostatnim razem miałem większą tremę przed egzaminem na prawo jazdy, ale tylko przed egzaminem. Kiedy odpowiedziałem na pytania na początku i złapałem za kierownicę, przeszło mi i zdałem. Najgorsze jest to oczekiwanie, więc żeby poradzić sobie z tremą, najlepiej jest się czymś zająć i skrócić czas oczekiwana do minimum.  :fluttershy6:

Edited by Grento YTP
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak cobie radzę z tremą? 

Spoiler

nie radzę :rainbowcry:

 

A tak na serio, to nie mam zbyt wielu okazji żeby mieć tremę. A jak sobie z nią radzę gdy już się pojawi? No cóż... Doskonale pamiętam pewne ćwiczenia na studiach (pedagogika). Ćwiczyliśmy prowadzenie lekcji i myślałem, że dobrze mi pójdzie. A poszło beznadziejnie. Typowe "eee...", "yyy...". Byłem PRZERAŻONY. Jak ja do cholery poprowadzę prawdziwe zajęcia, skoro nie radzę sobie na "próbie"? :ohmy: A tym czasem nie miałem najmniejszych problemów... Dziwne, prawda? 

 

A co ma piernik do wiatraka (nie licząc mąki)? No cóż, trzeba wyrobić sobie podejście "rusz dupsko, to ciebie nie ominie. MUSISZ to zrobić". Nie myśl o możliwej porażce, a skup na tym co masz zrobić (sprawdza się też w pracy), na najbliższym kroku, słowach które powiesz.  

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ojeju... Tyle osób się wypowiedziało... Ale to mi i tak nadal zbytnio nie pomaga... no cóż... Życzcie mi powodzenia, może jakoś dam sobie radę... prawda..? prawda?

 

Spoiler

fluttershy.jpg.56975b39b1bfb1c801a60bf69ff730ae.jpg


Oczywiście nadal możecie pisać o waszej tremie i jak sobie z nią radzicie, może komuś to pomoże ;)

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie radzę sobie z tremą :/

Nawet jak siadam w pierwszych ławkach np. na mszy albo jestem pytany w szkole to mnie łapie trema straszliwa.

Jest to pewnie spowodowane tym że boję się jak ludzie zareagują na to co powiem.

Relaksuję się umysłowo [słowotwórstwo twisterowe] a pomaga mi wiara iż jestem dość ważną osóbką albo taką która zna się na rzeczy.

Oczywiście nie pozbywam się tremy w 100%, ale pozwala mi to się uspokoić na chwile.

Inną rzeczą która może pomóc (ale jest uważana za niegrzeczne) to nie patrzenie w widownie a bardziej na ścianę za nimi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jako osoba, która nigdy nie radziła sobie w relacjach międzyludzkich, zwykle miałem tremę przed każdym możliwym publicznym wystąpieniem, czy nawet mówieniem czegoś przy jakiejś grupce ludzi. Ale z czasem zaczęło się to ograniczać, odkryłem, że większą tremę mam przy ludziach na których mi zależy, a jeśli chodzi o takie przemówienia czy wystąpienia przy obcych ludziach - czuję się dużo pewniej. Bo nie obchodzi mnie ich zdanie i nie mam z tyłu głowy tego panicznego strachu przed zrobieniem czegoś nie tak i stratą w oczach osoby na której mi zależy. 
Troszkę sobie tę tremę wytrenowałem, bo często występowałem i śpiewałem za dzieciaka. Nadal jest okropnie, jak mnie dopadnie jakiś zryw fobii społecznej, ale radzę sobie z tym o wiele lepiej niż kiedyś. 
Trema dużo bardziej mnie nęka w ciaśniejszej grupce znajomych, przy której teoretycznie powinienem się czuć swobodniej. (No ale od czego jest alkohol, c'nie)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...