Lyokoheros

Nasza Mała Sunset [NZ][Slice of life][crossover][human]

Recommended Posts

Nie, pudło...

Spoiler

W każdym razie nie do końca. Poza tym o ile się nie mylę, to baśń o której mówisz się w polskiej wersji nazywała raczej "Stańcowane pantofelki"... a "12 tańczących księżniczek" (choć to jest bardziej dosłowne tłumaczenie oryginalnego tytułu... chyba, w sumie pamiętam tylko angielski, a on chyba nie był oryginalny) to tylko w wersji Barbie. Po za tym... w poprzednim rozdziale była chyba mowa o 6 córkach... 

 

I ciekawe czy zgadniecie co też może się wydarzyć w kolejnym rozdziale...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak naprawdę byłeś bardo blisko...

I zgodnie z moją ostatnią zapowiedzią na profilu... nareszcie mam przyjemność zaprezentować wam kolejny rozdział! Nosi on tytuł "Chwila prawdy". Jest to jeden z najważniejszych rozdziałów... a także chyba najdłuższy jaki dotąd się pojawił! 

A w nim...

Spoiler

Mała klaczka jednorożca to nie jest coś, co można długo ukrywać… i tak się składa, że po wieczorze, w którym po raz pierwszy powiedziała swoim przybranym rodzicom, że ich kocha i w pełni dotarło do nich, że jest ich córką… zostaje odkryta i Jeremie z Aelitą będą musieli stawić czoło nowemu wyzwaniu: jak to wszystko wytłumaczyć państwu Belpois? Postanawiają też, że skoro już do tego doszło, powiedzą im całą prawdę…

Na kolejny niestety będziecie musieli nieco dłużej poczekać, ale powinien pojawić się najpóźniej w lutym. 

 

I dla ciekawskich rozwiązanie zagadki: 

Spoiler

Baśń, czytana Sunset przez Aelitę to w rzeczywistości... "Nocny Taniec". Czyli "Midnight Dance". Który faktycznie bazuje na baśni znanej w języku angielskim pt. "Twelve Dancing Princesses" (czyli "12 tańczących ksieżniczek") jednakże użyte było tu właśnie tłumaczenie Midnight Dance wykonane przez Królewskie Archiwa Canterlotu - fragmenty czytane przez Aelitę (początek i koniec) były wzięte dokładnie z tej wersji, z tą tylko różnicą, że zostały ukryte nazwy "Equestria" i imię "Celestia". Nadal jednak była mowa o 6 bardzo różnych córkach itd.

 

Edited by Lyokoheros

Share this post


Link to post
Share on other sites

Stęskniliście się za mała Sunset i jej nowymi ludzkimi rodzicami? 

Jeśli tak nie musicie dłużej tęsknić, bo w tę wielką noc przybywa do was kolejny rozdział a z nim Stryjek Dominique, odwiedzający rodzinę Belpois. 

A wraz z jego wizytą wyjdzie też na jaw parę nowych faktów... 
Sam rozdział zatytułowany "Wizyta Stryjka" znajdziecie tu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawy rozdział, chociaż ten zbieg okoliczności wydaje się być lekko naciągany. Nie chce mi się wierzyć, że dwóch krewnych Jeremego należy do organizacji, która w tajemicy walczy z inną, zaskakująco podobną do iluminatów, albo będącom jakimś odłamem tej właśnie grupy.

Szkoda tylko, że Sunset było tak mało. Może któryś następny rozdzał będzie w 1000% o niej i jej przemyśleniach? Jakiś sen z przebłyskami wsponień z Equestrii?  

Edited by Crystal Arrow

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Crystal Arrow napisał:

Nie chce mi się wierzyć, że dwóch krewnych Jeremego należy do organizacji, która w tajemicy walczy z inną, zaskakująco podobną do iluminatów, albo będącom jakimś odłamem tej właśnie grupy.

Czy założenie, że jeden z braci wciągnął tego drugiego, faktycznie jest takie naciągane? Polemizowałabym. 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Midday Shine napisał:

Czy założenie, że jeden z braci wciągnął tego drugiego, faktycznie jest takie naciągane? Polemizowałabym. 

Bardziej chodzi mi o to, że w tajemnicy walczą z Kartaginą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Crystal Arrow napisał:

zaskakująco podobną do iluminatów

Hehe, cóż tutaj Kartagina jest właśnie takim odpowiednikiem Iluminatów(istnieje w tym świecie zamiast Iluminatów). Choć Custodes Romae są w całości moim pomysłem

Spoiler

No można powiedzieć, ze są tutejszym odpowiednikiem Smoczej Unii... która pochodzi z innego mojego opowiadania.

A czy ten zbieg okoliczności - obaj bracia Belpois należą do tej organizacji - jest taki dziwny... cóż nie do końca, bo: 

1. Są braćmi - więc jeden mógł wciągnąć drugiego

2. Dominique jest jej kapelanem, czyli w zasadzie jest dość wysoko postawiony, Michel natomiast jest zwykłym członkiem.

3. Jest to organizacja dość w tym świecie powszechna i o szerokim spektrum - skupia wszelkie osoby, którym drogie są wartości cywilizacji łacińskiej i chcą jej bronić. W dodatku pomimo iż organizacja zasadniczo ściśle współpracuje z Kościołem, to jak najbardziej należeć mogą do niej osoby niebędące katolikami (bo z tego, że drogie są im cywilizacji łacińskiej już wynika, że nie będą wrogie, a raczej przyjazne Kościołowi). Nie jest w żaden sposób tajna, stara się w miarę możliwości demaskować Kartaginę... ale oczywiście w jej realność mało kto wieży i nie jest to nawet wybitnie głośny temat. (Stąd Jeremie wcale nie musiał wcześniej skojarzyć "Kartaginy" jako organizacji.)

A że walczą z Kartaginą... cóż będąc odpowiednikiem Iluminatów Kartagina jest śmiertelnym wrogiem cywilizacji łacińskiej, więc w sposób naturalny broniąc niej walczą z Kartaginą.

Biorąc pod uwagę wprowadzenie Custodes Romae do fabuły to fakt walki z Kartaginą był tego naturalną konsekwencją (już ich nieco niedookreślony pierwowzór z Kod Lyoko budził we mnie pewne skojarzenia z iluminatami/masonerią... w dodatku mamy tu analogię to historycznego antagonizmu: Rzym-Kartagina) - więc sam fakt tej walki nie do końca nawet można nazwać zbiegiem okoliczności.

Zresztą Custodes Romae istniało już przed ujawnieniem się Kartaginy (w końcu podobnie do masonerii istniała oficjalnie - już od rewolucji antyfrancuskiej - ale oczywiście oficjalnie podawane cele nie były do końca tymi prawdziwymi) bo zostało założone... przez samego papieża podczas soboru trydenckiego. A przynajmniej tak sobie obecnie zakładam, bo w sumie nie wiem czy w ogóle w samą historię Custodes Romae będę tak daleko wchodził. 

No i to, że obaj bracia są w takiej właśnie organizacji jest też po prostu wyrazem, że mówiąc:

Cytat

[...] zamiast uciekać się do takich metod, powinno się raczej zaufać Bogu, a on na pewno znajdzie rozwiązanie.

Michel miał 100% rację :MJTQO:

 

Poza tym cóż... nie takie rzeczy widziałem... i tu uwaga spoiler z serii "Kroniki Kodu Lyoko"("Podziemny Zamek", "Bezimienne Miasto", "Powrót Feniksa" i "Armia Nicości")

Spoiler

Rodzice wszystkich Wojowników Lyoko byli współpracownikami Walda Schaeffera (ojca Aelity) i mieli udział przy tworzeniu technologii odpowiedzialnej za Lyoko.

Pani Hertz podobnie. 

 

Co do udziału Sunset... fakt, może w tym rozdziale jej aż tak wiele nie było (aczkolwiek nie była to też jaka bardzo mała ilość, nie przesadzajmy) w dodatku i te wydarzenia, w których nie brała udziału mają z nią o tyle ścisły związek, że będą w pewnym sensie decydujące dla jej przyszłości w tym świecie. 

 

A rzeczy takie jak przebłyski wspomnień z Equestrii faktycznie mam w planach, w różnych formach, niekoniecznie snów. Aczkolwiek wchodzenie w jej przemyślenia... cóż przez większość czasu raczej przyjmuję dość zewnętrzną narrację, w dodatku... obawiam się, że nie umiałbym w wiarygodny sposób przedstawić myśli czterolatki (nawet tak inteligentnej jak Sunset) - więc z tym myślę będę raczej musiał poczekać, aż będzie nieco starsza. 
I obawiam się, że kolejny rozdział nie da rady być w 1000% o Sunset... bo musiałoby o niej być 10 krotnie więcej niż cała długość rozdziału. 
No i kolejny rozdział będzie miał też niejako domknąć sprawy poruszone w tym i poprzednim rozdziale, więc nie będzie tak 100% o Sunsetce (przynajmniej wprost) - ale myślę, że będzie jej dużo. Obecnie napisane 3 strony są niemalże wyłącznie o niej. 

Edited by Lyokoheros

Share this post


Link to post
Share on other sites

W ramach czytania zajawek fanfików w Klubie Konesera Polskiego Fanfika, miałam styczność z trzema rozdziałami tego dzieła. Zacznę od tego, że w życiu nie widziałam ani jednego odcinka Kodu Lyoko, a mimo wszystko byłam w stanie to czytać i ogarniać, co się dzieje. Pod względem warsztatowym również nie mam wiele do zarzucenia - tekst jest solidny, a dialogi brzmią całkiem naturalnie. Dodałabym jednak trochę więcej opisów postaci, ponieważ dla kogoś, kto nie oglądał tej bajki, to pewne rzeczy nie są do końca jasne i oczywiste.

 

I cóż mogę rzec? Jest lepsze niż się spodziewałam. Tytuł wskazuje na kolejną nudną i miałką kopię My Little Dashie, czyli fanfika, który w sam sobie jest mdły, nudny i miałki. Nie znaczy to, że Nasza Mała Sunset mnie zaciekawiła, ale raczej... Nie zmęczyła mnie jakoś szczególnie. Po tych 3 rozdziałach nawet się nieco wkręciłam, w podobny sposób, w który człowiek wkręca się w telenowelę, która mu się zbytnio nie podoba, ale znajduje w niej coś interesującego. Czytanie o miłosnych rozkminach bohaterów Kodu Lyoko było dość zabawne :rainderp:.

 

Generalnie nie wiem, czy będę kontynuować lekturę, ale póki co tempo akcji wydaje się być momentami aż zbyt powolne. Ale przynajmniej bohaterowie wydają się być normalnymi, sympatycznymi nastolatkami w takim dość grzecznym typie, a nie żadną bandą patusów czy przegrywów, a to na plus. Zdecydowanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now