Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Victoria Luna

[Tawerna] pod Mroczną Gwiazdą

Recommended Posts

Usłyszałeś dziwne pogłoski, lecz to tylko strzępki informacji... Są one bezwartościowe, jak ci, którzy powtarzają je na okrągło. Jednak ostatnia wiadomość była dosyć intrygująca. Mówiła ona bowiem o tajemniczej knajpie, gdzie można dowiedzieć się czegoś więcej. Ryzykując prawdopodobnie swoje życie, postanawiasz zbadać tę sprawę.

 

Od kilku dni wałęsasz się po obcym Ci mieście, chcąc znaleźć cel swojej podróży, ukryty najpewniej gdzieś w najciemniejszym kącie tego obleśnego miasta. Ciężki deszcz bił o dachy domostw, tworząc ogromne kałuże na utwardzanej drodze- jednej z nielicznych w tym mieście, jednak Ty nie zwracasz nawet na to uwagi.
Liczy się tylko cel — powtarzasz sobie w myślach, stąpając w coraz to głębsze kałuże.
Nagle spostrzegasz jadący w Twoją stronę powóz z sianem. Kuc ciągnący powóz nie widzi Cię przez ogromny kapelusz na jego głowie. W ostatniej chwili uciekasz w bok, aby nie została z Ciebie czerwona plama. Gdy już odwracasz się, by przekląć niedzielnego kierowcę, po drugiej stronie ulicy spostrzegasz coś, po co przybyłeś taki kawał drogi.

Tawerna pod Mroczną Gwiazdą- tak głosił napis na wiszącej tabliczce wykonanej ze starego, zardzewiałego metalu. W głębi swojej duszy uśmiechnąłeś się szeroko i ruszyłeś w stronę ukrytej tawerny.
Kiedy znalazłeś w końcu u celu, pozostało jedynie zapukać do drzwi i rozwiać wszelkie wątpliwości. Czy dostanę to, czego pragnę czy wrócę z pustymi kopytami? Zapytałeś się sam siebie w myślach. Wziąłeś głęboki oddech i stuknąłeś kilka razy kopytem o ciemne, wyniszczone drewno. Przez pewien czas słychać było tylko dudnienie deszczu o szyby.
Czego?! — warknął szorstki głos, po czym otworzyła się niewielka dziurka, w której było szmaragdowe oko. Skierowało swoje spojrzenie na ciebie i oczekiwało na Twoją odpowiedź.
Gdy już chciałeś coś powiedzieć, okienko zostało zamknięte. Czekałeś przez pewien czas, lecz nic się nie działo... Kipiałeś ze złości i gdy już chciałeś odejść, do głowy przyszła Ci kolejna opcja.
Dobrze, że wziąłem ze sobą kilka drobniaków.
Ponownie podszedłeś do wyniszczonych przez czas wrót i zapukałeś trzykrotnie. Gdy tylko pojawiło się szmaragdowe oko, pokazałeś sakiewkę pełną kamieni szlachetnych.
Po chwili znalazłeś się wewnątrz legendarnej tawerny pod Mroczną Gwiazdą.

 

Wnętrze było bogato udekorowane - meble aż lśniły nowością, co nieco cię zaskoczyło. Kryształowy żyrandol ozdobiony diamentami, ametystami i szmaragdami rzucał na pomieszczenie delikatne, niebiesko-fioletowe refleksy światła. Na krzesłach z jasnego drewna siedziały rozmaite kucyki, wszystkich ras i płci, sącząc napoje alkoholowe i zachowując kulturę osobistą, która była niemalże nienaganna. W odległym kącie była grupka śmiałków, próbująca szczęścia w kartach, obstawiając wszystko, co mają -- złoto, klejnoty, a nawet drogocenną, sztuczną szczękę... Czego tu nie przehandlują... — pomyślałeś gorzko i ruszyłeś w stronę baru. Szklane półki wypełnione były przeróżnymi butelkami, od zwykłej, źródłowej wody po najlepszy cydr. A tak przynajmniej głosiła etykietka. Usiadłeś powoli na fioletowej poduszce, prosząc o jakiś napój, byle tani i dobry. Postanawiasz oszczędzać, ponieważ nie jesteś pewien, ile tu wydasz... Twoją uwagę odwróciły jakieś krzyki z drugiego końca lokalu. Dwa ziemskie kucyki kłóciły się, najpewniej o wygraną w kartach, rozrzuconych teraz na jasnej posadzce. Jeden wyzywał drugiego od kanciarzy i łgarzy, drugi natomiast upierał się, że wygrał uczciwie. Po kilku minutach wyzwisk oraz wrzasków przybyła ochrona i wyrzuciła awanturników z baru. Przez chwilę przyglądałeś się pustemu już stolikowi.
Co Cię do nas sprowadza, nieznajomy? — zapytał barman, sprawiając, że twoje serce podskoczyło do gardła ze strachu.

 

 

 

Przed rozpoczęciem łowów, idź najpierw na Wzgórze Ognia, aby wysłuchać przepowiednię Zecory.

Edited by Victoria Luna
  • Upvote 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Starzec znalazł się przed drzwiami budynku postanowił zapukać, po chwili okienko otworzyło się zza drzwi ogier usłyszał szorstki głos bramkarza. - Czego tu. - wykrzykną zbir, starzec spokojnie odpowiedział. - Poszukuje pewnej osoby mam nadzieje ją tu znaleść. - Po czym sięgną po sakiewke pełną brzęczących monet. - A to mały podarunek ode mnie. - Drzwi otworzyły się z nieprzyjemnym skrzypnięciem, bramkarz odpowiedział. - Dobrze możesz wejść. - Podstarzały ogier szybko przekroczył próg budynku, dziarskim krokiem ruszył w stronę lady, gdy znalazł się na miejscu zadał stojącemu za ladą kucykowi pytanie. - Poszukuję księżniczki Twilight Sparkle. - Barman odpowiedział. - Niestety nie ma jej. - Starzec westchną. - Ech no cóż w takim razie nic tu po mnie, dowidzenia. - Odpowiedział po czym udał się do wyjścia.

 

- Po upływie kilku godzin starzec znów powrócił do tawerny, musiał zdobyć odpowiedzi na dręczące go pytania. Rozsiadł się wygodnie przy stoliku. Zamówił coś do picia po czym zamyślił się. Tym razem będe czekał, aż do przyjścia księżniczki.

Edited by MagiMemNon

Share this post


Link to post
Share on other sites

Księżniczka Twilight Sparkle wracała z pilnego spotkania z Królewskimi Siostrami. Jechała ona karocą zaprzęgniętą w cztery rosłe kuco-nietoperze, na prośbę samej Pani Nocy. Nadciągała silna burza, o czym świadczył silny wiatr oraz przybierający na sile deszcz.
Twilight jednak nie zwracała na to uwagi. Miała inny problem na głowie.
Ostatni raz spojrzała na ciemną chmurę zwiastującą nawałnicę, po czym zamknęła oczy i ponownie przypomniała sobie przebieg spotkania...

— Jak to możliwe? Myślałam, że Koszmar został zniszczony! — Twilight spojrzała na Księżniczki siedzące na swoich tronach.
— Chciałabym, aby była to prawda. Rzeczywistość jest jednak bardziej brutalna — powiedziała chłodno Luna.
— Ale dlaczego... my?
— Istnieje możliwość, że to przez styczność Elementów Harmonii wzbudziła zainteresowanie Koszmaru. — Luna spojrzała na swoją siostrę. Na nieszczęście, księżniczka Celestia również może mieć ukryte w sercu pradawne zło.
— Czy... — przełknęła ślinę — nie ma innego sposobu?
— Przykro mi — rzekła Celestia, spoglądając wprost w oczy swojej uczennicy. — Ogień to jedyny sposób...
— A... a... ale co jeśli... —Nie mogła dokończyć. Głos uwiązł w jej gardle.
— Poddam się dobrowolnie — odpowiedziała bez emocji Władczyni Dnia.


Głośny grzmot wyrwał księżniczkę Przyjaźni z głębokiej zadumy. Coraz silniejszy wiatr kołysał karocę na boki, natomiast duże krople deszczu raniły bezlitośnie. Alikorn okrył się szczelnie płaszczem, jednak i tak była już przemoczona do suchej nitki.
Przydałby się teraz kufel cydru na rozgrzanie... Oraz posłuchanie co poddani mają do powiedzenia na temat tej plagi.
Twilight Sparkle nakazała ruszyć w kierunku tawerny pod Mroczną Gwiazdą.


Kazała wysadzić się kilka przecznic od knajpy. Postanowiła iść tam incognito, ponieważ nie chciała kolejnych plotek na mieście. W tawernie ujawni swoją tożsamość, ponieważ tam czuję się bezpiecznie...
Moja tawerna, moje zasady.
Twilight przez chwilę zastanawiała się skąd taka bezwzględność w niej. Przypomniała sobie jednak tamtą rozmowę z królewskimi siostrami, co było wystarczającą odpowiedzią. Po przejściu kilku mrocznych i podejrzanych uliczek znalazła się pod ciemnymi drzwiami. Zapukała kilka razy, a gdy otworzyło się okienko ze szmaragdowym okiem, alikorn stworzył niewielką iskierkę światła, która rozświetliła jej twarz na tyle, by tylko ochroniarz mógł ją zobaczyć. Drzwi niemal natychmiast otworzyły się na oścież, ukazując piękny, bogaty wystrój wnętrza tawerny. Fioletowy kucyk omiótł spojrzeniem zebranych i zdjął ciężki kaptur z głowy. Na chwilę zapadła mroczna cisza, jednak po chwili można było usłyszeć rozmowy czy też wrzaski. Klacz skierowała się do baru, gdzie za ladą siedział Silver Star — jednorożec o stalowym spojrzeniu i takim samym uścisku.
— Witam księżniczkę... — skłonił się lekko.
— Nie podlizuj się — Twilight zachichotała — Cydr poproszę.
Ogier zniknął za zaplecze, by przynieść zamówiony napój. Gdy się zjawił, niósł on kryształowy kielich wypełnionym złotym płynem.
— Cydr dla księżniczki... — Po chwili dodał szeptem. — Tamten ogier pytał dziś o ciebie. — Wskazał wzrokiem odległy kąt, w którym siedział pewien starzec.
— Dzięki... — powiedziała, po czym ruszyłam w kierunku nieznajomego. Czułam na sobie spojrzenia innych, jednak nie zwracałam na nie uwagi. Skupiła spojrzenie na tajemniczym przybyszu, starając się odgadnąć, co on od niej chce.


Witaj. Podobno mnie szukałeś... — Twilight usiadła naprzeciw rozmówcy.

Edited by Victoria Luna
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wasza wysokość. - Starzec skłonił się nisko. - W rzeczy samej. Mam do pani kilka pytań jako iż jest pani osobą oczytaną, zastanawiałem się czy wasza wysokość czytała kiedyś o czarnoksiężniku zwanym Spatul Zgniły?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Do tawerny wszedl Doktor, pierwsze co przykuło jego uwagę był jego znajomy. Również w oko rzuciła mu się zmierzająca do niego klacz. Bez wahania postanowił podejść do nich.

 

- Moje uszanowanie księżniczko, Dziadku. - witając się z nimi, przysiadł się koło staruszka - Ja równieżll mamy kilka pytań do Pani. - powiedział uprzejmie, wyciągając książkę Sunbersta.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Twilight Sparkle spojrzała na nowego przybysza nieobecnym wzrokiem- szukała ona bowiem odpowiedzi na pytanie zadane przez Starca.
Spatul Zgniły... — mruknęła klacz pod nosem. Po krótkiej chwili zaczęła mówić monotonnym głosem. — Był on niezwykle utalentowany pod kątem magicznym, jednak postanowił użyć swojej potęgi do celów innych niż wymyślanie nowych zaklęć. Utworzył on nieumarłą armię w celu chronienia jego rodzinnej wioski. Pomysł Nekromaty jednak nie spodobał się reszcie Equestrii — by stworzyć jednego wojownika, musiał on splądrować wiele grobów, by znaleźć odpowiedniego kandydata. Przez jego wizję o mało nie doszło do wojny domowej w naszym kraju... — Twilight zamilkła na chwilę. — Koniec końców, zgnił on w podziemnych lochach Zamku Dwóch Sióstr. Istnieją pogłoski, że jego ciało zostało pochowane gdzieś na Cmentarzu w samym sercu lasu Everfree, gdzie natura jako jedyna jest w stanie ujarzmić jego zdolności...
Księżniczka następnie spojrzała na pakunek, który przyniósł kolejny gość. Przyglądała się mu przez chwilę, jednak w głowie alikorna była jedynie pustka.
Szczerze mówiąc, na chwilę obecną nic mi nie przychodzi do głowy. Możesz mi nieco opowiedzieć o tej księdze?

Edited by Victoria Luna

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam pewne obawy, mianowicie według Zecory pióro użyte podczas rytuału barwy niebieskiej nie należy do Rainbow Dash, A może ono wcale nie należy do żadnego pegaza, być może należy ono do Gallusa jednego z uczniów pani szkoły.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdy tylko Księżniczka Luna powiadomiła kucyki o powrocie Koszmaru, kazałam swoim uczniom natychmiast wracać do ich rodzinnych domów. Dopóki ta sytuacja się nie rozwiąże, Szkoła Przyjaźni jest zamknięta — odpowiedziała księżniczka Starcowi. Ten argument usatysfakcjonował ogiera.
Alikorn następnie spojrzał na księgę oprawioną ciemnym materiałem. Twiligth użyła swojej magii jednorożca, by ją unieść, a następnie otworzyć ją, przeglądając strony. Na pierwszy rzut oka wyglądała ona na najzwyklejszą książkę kucharską z rozmaitymi przepisami, od zup po piękne torty. Jednak coś nie dawało Twilight spokoju. Cichy głos w jej głowie szeptał, że to może być podstęp lub nawet pułapka.
Wspomniałeś, że Sunburst zdjął klątwę — zwróciła się do Doctora. Ten kiwnął głową.
Co się działo przed odczarowaniem tej księgi?
Kucyk zamyślał się na chwilę, szukając odpowiedzi na pytanie.
— Księga wyglądała, jakby zapłonęła niebieskim ogniem.
Ta odpowiedź wystarczyła, ponieważ rozwiała ona wszelkie wątpliwości.
Panna Sparkle wstała i odeszła kawałek od stolika, postawiając księgę kilka kroków przed nią. Klacz zamknęła oczy i skoncentrowała się na negatywnych emocjach, które wypełniały ostatnie dni jej życia. Róg, zamiast zalśnić liliową poświatą, zaczął wytwarzać ciemne iskry, które zamiast tworzyć światło, pochłaniało je. Alikorn wymierzył w obiekt, a następnie wypuścił zaklęcie w postaci ciemnej wstęgi, która pochłonęła księgę, zamykając ją w ciemnej mgle. Gdy tylko chmura opadła, ujrzała nową księgę — bardziej mroczną, nadgryzioną zębem czasu...
...i napisana w nieznanym języku. Języku pradawnych magów.
— O Celestio... — szepnął Doctor. Twilight podniosła książkę, ostrożnie zaglądając do środka. Wewnątrz znajdowały się zakazane rytuały oraz mikstury, które nigdy nie powinny powstać. Księżniczka Przyjaźni, mimo swej ogromnej wiedzy, znała kilka słów i zdań w pradawnym dialekcie, jednak to wystarczyłoby określić, czym tak naprawdę jest teraz ten tom.
Księga ta jest bardzo niebezpieczna, jednak na szczęście niewiele kucyków zna ten język. Ja znam tylko kilka losowych słów, jednak z pewnością mogę stwierdzić, że ta książka mogła należeć do czarnoksiężnika lub nawet do samej wiedźmy... — Klacz zobaczyła zszokowane miny dwóch przybyszy i dopiero po chwili zrozumiała, co tak naprawdę zrobiła. — Wiem, że jestem w kręgu podejrzanych. Niemniej jednak musiałam użyć tego czaru, by móc zobaczyć czym tak naprawdę to jest... — zamilkła na chwilę. — Czy Sunburst użył jedynie białej magii? — zapytała Doctora.
— Tak — odpowiedział krótko.
No właśnie. Biała magia jeszcze bardziej wzmocniła ochronę nad prawdą, pokazując Wam to, czego pragnęliście. Zgaduję, że przyjaciel Starlight akurat piekł lub zajadał się ciastem dyniowy, tak?
Kucyk przytaknął.
To wyjaśnia tak dużo przepisów na ciasta dyniowe rozmaitych rodzajów... — Westchnęła.

Przez chwilę trzy kucyki trwały w milczeniu. Dwa z nich starały się uformować wnioski, natomiast trzeci popijał cydr z kryształowego kufla.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Doktor chwile pomyślał nad swoją wypowiedzią. Znał teorie magii, znacznie się w tym  kierunku wykształcił, lecz sucha teoria nie znaczył nic w praktyce. 

 

- Czy nie dało by sie określić właściciela? - zapytał, przypominając sobie kilka ksiąg mówiących o przeklętych rzeczach. 

 

Doktora ciekawiło, to czy alikorn dałby radę za pomocą magii znaleźć właściciela księgi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sunburst próbował? — spytała klacz Doctora. Ten przytaknął, nie spuszczając księgi z oczu.
Nie wiem, czy dam radę... Czarna magia wywiera na mnie zły wpływ, a poprzedni urok był nieco... niestrawny dla mnie... — powiedziała Twilight, ponownie otwierając księgę, by znaleźć jakąkolwiek poszlakę. Niestety, antyczne runy były nie do rozszyfrowania. Księżniczka nie chciała dawać po sobie poznać, że czarna magia bardzo ją osłabiła. Mimo że użyła ona negatywnych emocji, które kumulowały się w niej, nie było to dobrym sposobem na pozbycie się ich. Po tym rytuale czuła się bardzo osłabiona oraz dostawała ataki silnej migreny.
Możemy spróbować — westchnęła, nagle mając ochotę znaleźć się w swojej sypialni, pod ciepłą pierzyną, i spać mocnym snem.
Przymknęła oczy i ponownie przywołała mroczne uczucia, jakie towarzyszyły jej, odkąd rozpoczęło się polowanie na wiedźmy.
Mam nadzieję, że to tylko koszmar, z którego się zaraz obudzę i wszystko będzie jak dawniej...
Gniew, zazdrość, żal wypełniły serce, a następnie aurę magiczną Twilight. Ogiery patrzyły w zdumieniu, jak urok przybiera coraz bardziej na sile.
Nie zauważyły jednak, że księżniczka Twilight Sparkle jest na skraju wyczerpania. Ukryła to tak głęboko, że ona sama nawet tego nie widziała.

Nastąpiła eksplozja. Wybuch delikatnie poparzył dwóch gości, lecz to fioletowa klacz ucierpiała najbardziej. Twarz i szyja były mocno poparzone, końcówki włosów przypalone, a róg delikatnie osmolony. Do tawerny wpadły dwa kuco-nietoperze, wrzeszcząc, domagając się odpowiedzi, co tu się stało. Gdy tylko ujrzeli nieprzytomnego alikorna, kazali się odsunąć od ofiary i niemalże natychmiast wynieśli ją z tawerny, najpewniej zawożąc ją do lekarza.
Dwójka ogierów nadal nie mogła uwierzyć w to, co się stało. Najwyraźniej autor czy też posiadać książki postanowił dobrze zabezpieczyć swoją własność...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co to było?! - Wystraszył się starzec, na tę księge musiała zostać nałożona naprawdę potężna klątwa, lecz kto jest na tyle potężny by zagrozić samej Księżniczce Przyjaźni? Co o tym sądzisz Doktorze?

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Według mnie mogliśmy, za bardzo na nią naciskac. - odparł Doktor, chowając książkę do juk - Mam zamiar udać się z tym do Sunbersta. - stwierdził - Wiem, że wciąż chodzę w te same miejsca, ale - Doktor zawiesił się na chwilę - Na brodę Starswila, co jeśli zaczęła w tym kopyto

Celestie. - ogier spojrzał na staruszka - Tylko ona jest silniejszy od Twilight i jeszcze sen, co jeśli była tam też ona, Słońce w zaćmienie. - nawiązał do koszmaru, który widziała Luna - Co o tym sądzisz? - zapytal, wyciągając ciasto marchewkowo dyniowe.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uważam, że ma pan sporo racji Doktorze. - Powiedział starzec. - Byłem u Celestii jej zachowanie jest bardzo dziwne, być może będzie trzeba ponownie złożyć jej wizytę, a i wypadało by również zajrzeć do Luny może ma jakieś nowe informację.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Dobrze mówisz przyjacielu. - powiedział doktor, częstując dziadka ciastem - Udam się do Luny, ponieważ kilka innych spraw. - wstał - Do zobaczenia w drodze. 

Brązowy ogier opuścił tawerne, która wciąż była poruszona, chwilową sytuacją. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Żegnaj Doktorze. - powiedział po czym skierował się do wyjścia. - Muszę udać się do Lyry, mam do niej kilka pytań. - Skończywszy wypowiedź staną przed budynkiem. - Mam nadzieje, że księżniczce nie stało się nic poważnego. - Pomyślał po czym ruszył w dalszą drogę.

Edited by MagiMemNon

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pierwszym bodźcem, jaki poczuła Twilight, był silny ból głowy. Nie był to kolejny atak migreny, ponieważ one wyglądały zdecydowanie inaczej. Tym razem głowa emanowała stałym, silnym bólem zlokalizowanym na kości ciemieniowej.

Zupełnie jakbym oberwała...

Powoli otworzyła oczy, myśląc, że nadal znajduje się w tawernie i najpewniej oberwała od któregoś z pijanych ogierów, chcąc się wyżyć po przegranej w karty.

Zamiast tego zobaczyła ona swoją sypialnię w Zamku Przyjaźni, w Ponyville. Twilight leżała na miękkiej pościeli w łóżku z baldachimem, w jej zamku.

Jak ja się tu znalazłam?

W tej samej chwili drzwi do pokoju otwarły się, ukazując Spike — jej asystenta i pierwszego przyjaciela. Fioletowy gad podbiegł do łoża, wspinając się na górę.

— Twilight! Obudziłaś się! — wykrzyczał szczęśliwy. Podszedł do niej i przytulił ją. Klacz, dziwnie obolała, odwzajemniła gest. Nagle Spike zrobił zaskoczoną minę, a następnie zleciał z łóżka i pobiegł gdzieś. Księżniczka przyglądała się zaskoczona, próbując odgadnąć, co smok właśnie zrobił. Po kilku minutach okazało się, że poszedł on po doktora.

Chyba naprawdę mocno oberwałam... — pomyślała Twilight.

 

· · ·

 

— Proszę stosować się do moich zaleceń. Co do tego bólu głowy, powinien on minąć za kilka dni... W razie powikłań proszę się zgłosić do mnie — powiedział lekarz. Księżniczka kiwnęła głową, nadal zastanawiając się, po co ściągali do niej medyka. Kiedy w końcu badania się zakończyły, Twilight postanowiła zapytać Spike'a, co się takiego stało.

– Twilight... Spałaś pięć dni... – powiedział cicho smok. Klacz zatkało. Jednak okazało się, że na tym nie koniec.

– Kiedy ty byłaś nieprzytomna... – przełknął głośno ślinę. – Odbył się lincz... Społeczność podejrzewała kilka kucyków...

– Kto? – przerwała mu.

Asystent milczał, wpatrując się w swoje pazury.

– Kto...? – powtórzyła, tym razem nieco bardziej łamiącym głosem.

– Fluttershy.

Sparkle zamknęła oczy, błagając, że to nie jest prawda. Niestety, rzeczywistość była brutalna.

– Jak się czujesz? – Spike zmienił temat.

– Lepiej... – odpowiedziała bez emocji, modląc się za duszę swojej przyjaciółki.

Padło na Fluttershy... Kto będzie następny?

 

· · ·

 

– Ah, panna Sparkle! – zawołał Silver Star, wychylając się za blat baru. – Jak księżniczka się ma?

– Bywało lepiej – odpowiedziała ponurym głosem. Była nieco zmęczona podróżą do tawerny, ale jej stan był lepszy w porównaniu sprzed kilku dni. Martwiła się pogłoskami, lecz dopiero dziś mogła przyjść do tawerny o własnych siłach. Księżniczki, z którymi utrzymywała kontakt poprzez pocztę, nalegały, by ponownie wyruszyła ona z obstawą. Odmówiła.

– Jakie są plotki? – zapytała prosto z mostu.

Silver spojrzał na nią, początkowo nie rozumiejąc, o czym jest mowa. Gdy załapał, sprawdził, kto jest na sali.

– Różne. Jedni mówią, że ktoś odebrał ci twoją magię.

Prychnęła.

– Inni, że wiedźmy są potężniejsze nawet od alikornów.

Oby nie mieli racji.

– A co gadali po linczu?

Ogier westchnął.

– Myślą, że wybrali właściwie.

Twilight przymknęła oczy, starając się wyobrazić sobie tę scenę – tłum kucyków uzbrojonych w widły i pochodnię, ogromny stos, krzyk jej przyjaciółki... Potrząsnęła głową.

Kto teraz zajmie się Angelem? – pomyślała gorzko.

– Whisky proszę – rzuciła. Barman wziął butelkę i zaczął nalewać do małego kieliszka. Twilight spojrzła zdziwiona na ogiera i dodała – Dla ciebie też.

Barman był zaskoczony, ale nie protestował. Wyjął kolejny kieliszek i zalał go bursztynowym płynem. Oba kuce przy użyciu magii stuknęły szkło na znak toastu.

– Za Fluttershy i jej duszę spoczywającą w pokoju...

 

Twilight Sparkle miała cichą nadzieję, że zaraz ktoś przekroczy próg tawerny pod Mroczną Gwiazdą i poprosi o radę czy też zapyta o pewną postać, dzięki czemu będzie mogła choć na chwilę zapomnieć o stracie przyjaciółki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wtedy do tawerny, jak na prośbę wszedł Doktor. Nie zamierzał tu przychodzić, lecz czuł wyrzuty sumienia. Wchodząc, zauważył dwa kucyki przy barze.

 

- Dobry wieczór. - powiedział Doktor kłaniając się z lekka - Przyszedłem sprawdzić, jak Pani się miewa. I spokojnie dziś bez czarów.

Edited by Victoria Luna

Share this post


Link to post
Share on other sites

Księżniczka zaśmiała się cicho, jednak nie z poczucia humoru kucyka.

To dobrze... – powiedziała, po czym sięgnęła po kieliszek i wypiła jego zawartość. Zwróciła się do barmana. – Jeszcze jedna kolejka. – Spojrzała na gościa. – Dla niego też. Na mój koszt.

Silver Star schylił się, by wyjąć spod blatu dwa kryształowe kieliszki. Gdy już nalał do niego bursztynowy napój, Twilight użyła zaklęcia lewitacji i podała jedną szklankę Doctorowi.

– Nie, dziękuję.

Nalegam...

Ogier westchnął cicho i wraz z panną Sparkle wypił napój. Klacz przez chwilę miała mętne spojrzenie, jednak szybko odzyskała przytomność umysłu.

Więc... Co cię ponownie sprowadza do Mrocznej Gwiazdy?

Edited by Victoria Luna

Share this post


Link to post
Share on other sites

Starzec ponownie zawitał u progu tawerny "Pod Mroczną Gwiazdą" powoli ruszył w stronę stolika przy którym siedział Doktor. Rozmawiał właśnie z alikornem, ogier już z daleka zakrzykną. Witaj Doktorze, oraz ty wasza wysokość, rad jestem, że widzę cię całą i zdrową, przyznam się, że się niepokoiłem.

Edited by MagiMemNon

Share this post


Link to post
Share on other sites

– Nie ma to jak wrócić do starej dobrej tawerny...

 

Podmieniec stanął pod zardzewiałem szyldem, na którym wygrawerowano napis „Tawerna pod Mroczną Gwiazdą”. Kolejna smutna nazwa dla tawerny, pomyślał, podchodząc do ciemnego, wyniszczonego drewna drzwi wejściowych. Większość tych nazw posiadała w sobie jakieś mroczne elementy, tak jakby jeszcze nie było dość przygnębiająco. Z drugiej strony, kucyki miał w zwyczaju oswajać się ze strachem oraz rzeczami, które mogły im zagrażać, używając zabawnych nazwy na zjawiska paskudne oraz adaptują mrok do swojej codzienności.

 

Podmieniec pchnął nareszcie drzwi przed siebie, stając przed wyjątkowo błyszczącym wnętrzem, a to za sprawą licznych kryształów,  zawieszonych na żyrandole i lśniących ametystowym blaskiem. Wnętrze było bogato ozdobione. Krzesła z jasnego drewna gościły  rozmaite kucyki, wszystkich ras i płci, takich, o jakich podmieniec nie miał pojęcia. Nigdy nie widział kucyki wyglądające w ten sposób. Jednak od razu rozpoznał Księżniczkę przyjaźń. Nie było trudne, gdy tylko zwróci się uwagę na to, że była jedynym alicornem w tawernie, jednak coś z nią było nie tak... Twilight Sparkle wyglądała na wstawioną i nawet nie myślała przestać pić, zamawiając kolejne kolejki wysokoprocentowego alkoholu. Czasu było niewiele. Lepiej skorzystać z okazji, gdyż później z księżniczką może być już dużo gorzej. Śmierć Fluttershy musiała ja rozbić. Zobaczyłto wyraźniej, w jej udręczonym spojrzeniu, gdy tylko podszedł do baru, przy którym stał również Dziadek oraz Doktor.

 

– Witaj Księżniczko... Nazywam się Alrix. – schylił głowę, tak jakby chciał się ukłonić przed królewskim kucykiem. O etykiecie jednak wiedział tyle co nic. – W sumie... to powinien być wdzięczny. Ty byłaś pierwszym kucykiem, który okazał zaufanie Thoraxowi, mojemu wodzowi. Być może to od ciebie zaczęły się zmiany... Nie chciałbym też zbytnio się narzucać, ale potrzebujemy wiedzieć jak najwięcej o tych wiedźmach. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Twilight Sparkle wypiła kolejny kieliszek. Chciała się upić i zapomnieć o tej całej sytuacji... Nie mogła jednak pozwolić sobie na taką sytuację, gdy teraz, a zwłaszcza teraz, jest aż tak źle... Księżniczka Przyjaźni rzuciła urok poprawiający urodę, by nie dać po sobie poznać, jak bardzo źle wygląda. Spojrzała na Doctora, który sterczał na środku sali, nie wiedząc co ma zrobić.

Może usiądziemy? – zaproponowała. Kucyk chętnie przystał na taką propozycję.

Gdy już zajęli miejsca, Twilight poprosiła Silver Stara, by ten przyniósł jej jabłecznik na kruchym cieście według przepisu barmana, gdy już skończy się piec. Wiedziała, że dziś będzie je piekł. Robił to co tydzień i co tydzień Twilight objadała się tym ciastem na kruszonce. I tak również będzie w tym dniu.

Ja... Przepraszam... – powiedziała nieśmiało klacz. Jej towarzysz spojrzał na nią zaskoczony.

– Za co, jaśnie pani?

Za... – Westchnęła ciężko. – Za wszystko. I również za dzisiaj. – Zaśmiała się nerwowo.

– Księżniczko... Nie masz za co przepraszać...

Spojrzała na niego z bólem i prośbą o pomoc. Nawet księżniczki miewają chwile słabości, a Twilight nie należała do wyjątków. Jej oczy zaczęły się szklić, a po policzku spłynęła pojedyncza łza.

– Jesteś jak każdy kucyk. Taki jak ja. – Uśmiechnął się ciepło.

Klacz przetarła policzek, nieśmiało unosząc kąciki ust do góry. Doctor zaśmiał się szczerze po czym zaraził tym pannę Sparkle. Po chwili oboje rechotali radośnie.

Nagle do baru wszedł kolejny gość. Był nim Starzec, który ostatnimi czasu często bywał w tej oto tawernie. Przysiadł się do dwójki kucyków, prosząc barmana o coś płynnego.

Tylko nie bierz whisky. Dobra, ale nieco zbyt mocna na podwieczorek... – zażartowała księżniczka. Starzec nieco nie zrozumiał kawału ale to nie zaszkodziło, by on również z niego się śmiał, podobnie jak reszta. Przez pewien czas rozmawiali na codzienne tematy – co jedli na śniadanie, jak mieszkają, czemu pomidory na stoisku były nieświeże...

Dzięki temu Twilight Sparkle zapomniała o wiedźmach, polowaniu...

O dzisiejszym linczu.

Gdy tylko rozbrzmiał dzwonek oznaczający koniec pieczenia pysznego ciasta. Silver zniknął za zaplecze, by przynieść gotowy smakołyk. W tej samej chwili do tawerny przyszedł młody podmieniec. Trzy pary oczu natychmiast skierowały się ku wejściu, by zobaczyć kto właśnie zaszczycił skromne progi tawerny.

– Witaj Księżniczko... Nazywam się Alrix. – Skłonił się, przez co Twilight z hukiem wróciła na ziemie. Była księżniczką Przyjaźni w świecie, gdzie polowano na czarownice ukryte w sercach jej przyjaciółek. Niemniej jednak postanowiła zostawić pozory normalności. – W sumie... to powinien być wdzięczny. Ty byłaś pierwszym kucykiem, który okazał zaufanie Thoraxowi, mojemu wodzowi. Być może to od ciebie zaczęły się zmiany... – Zamilkł na chwilę. – Nie chciałbym też zbytnio się narzucać, ale potrzebujemy wiedzieć jak najwięcej o tych wiedźmach...

Klacz zamknęła oczy, oddychając coraz głębiej. Próby uspokojenia nie dawały rezultatu. Gdy już chciała coś powiedzieć, do sali wszedł Silver Star, mając ze sobą swoje popisowe dnia, czy też raczej ciasto. Zapach cynamonu i jabłek od razu wypełnił całe pomieszczenie.

– Proooszę bardzo! – zawołał uradowany ogier. – Skoczę tylko po talerzyki.

Może... Zanim odpowiem na to pytanie, skosztujemy jabłecznika? – zaproponowała Twilight.

Po chwili czwórka kucyków i podmieniec zajadali się pysznym ciastem na kruszonce. Ciasto było idealnie wypieczona a jabłka wyśmienite. Po skończonej uczcie, kucyki na nowo powróciły do zwykłych tematów...

Kiedy przyszedł czas zamknięcia tawerny, Twilight pożegnała gości i sama udała się do swojego domu.

– Do widzenia, księżniczko. – Barman skłonił się, żegnając swoją pracodawczynię.

Do zobaczenia, Silver – pożegnała barmana. – Do następnego jabłecznika... 

 

 

 

Lecz nie było kolejnego jabłecznika...

Edited by Victoria Luna
  • Sad 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...