Magus

Nowy świat TCB [ZAPISY]/[GRA]

Recommended Posts

Crystal Empire

- Nie musi się pani martwić - powiedział niezwykle spokojnie ogier, jakby chciał w ten sposób uspokoić klacz. Najwyraźniej ani on, ani jego towarzysze, nie zauważyli niczego niepokojącego w zachowaniu klaczy. - Przełożeni niestety niewiele nam mówią - lekko westchnął. - Coś zaginęło, ale nie jesteśmy do końca pewni co. Dostaliśmy tylko przybliżony obraz tego przedmiotu aby go szukać - lekko się skrzywił, czego pod hełmem nie było widać. - Nie wiemy też zbyt wiele o źrebakach, tylko tyle, że przełożeni nam powiedzieli o porwaniu i napaści i, że osobnik jest prawdopodobnie psychopatą. Mamy więc rozkaz go zabić bez zadawania pytań, by nikomu już nie zagroził - znów lekko westchnął. - Nie musi się jednak pani martwić. Przydzielono do sprawy dwóch żołnierzy z oddziałów śmierci, których wyznaczyła sama cesarzowa. Oni wytropią sprawcę i szybko się z nim rozprawią, jeśli my tego nie zrobimy pierwsi. Mimo to, lepiej niech pani zamyka dom dokładnie na noc, nim sprawa się nie wyjaśni. Dziękuje za pomoc - mruknął na koniec, oddając lekki ukłon, co było znakiem dobrego wychowania nim odszedł.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Sinister Spell 

Gdy kości przestały się toczyć podeszła do pierwszej z nich wykonanej z nefrytu. - Trzy - Stwierdziła wiedząc że wynik mógłby być wyższy. Spojrzała na drugi sześcian który wskazywał za to sześć oczek. Oznaczało to że rana powinna się uleczyć ale nadal będzie dokuczała jej utrata krwi. Zebrała obydwa przedmioty z ziemi i po dokładnym wyczyszczeniu schowała do pokrowca.

- Nienawidzę gdy to robisz. - Powiedziała z wyrzutem Star. - To nie jest to do czego służy twój talent. 

- Przynajmniej nie ma tu gwardii, w piekle chyba by się jakaś znalazła - Znowu zaczęła ignorować swoją nauczycielkę. Po usłyszeniu potrzeby nieznajomej sięgneła do swoich toreb i wyciągnęła dwa papierosy wraz z zapalniczką. - Po tym wszystkim ja też. Nie sądziłam że berło zabarwi się na czarny kolor. Zamiast tego spodziewałam się czerwonego, paru słów że się nie nadaje i w zasadzie tyle. - Wzruszyła ramionami i podała klaczy fajkę wraz z ogniem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nieznajoma

- Dzięki - mruknęła, zaciągając się papierosem. - Nie mam pojęcia co jest w piekle i mam nadzieje, że szybko się nie przekonam - powiedziała, próbując powoli wstać. Zaraz jednak usiadła, opierając o ścianę, czego szybko pożałowała, wyrażając to krzywym grymasem. - Fajne te twoje czary - mówiła dalej zaciągając się. - Widziałam wszystko, od początku do końca - wróciła nagle do wydarzeń ze świątyni. - Nie wiedziałam co myśleć, gdy wszyscy zaczęli tam panikować - lekko westchnęła. - Nie mogłam tam wejść i Cię wyciągnąć. Za wiele kucyków, więc czekałam, patrząc jak wciskają Ci te kłamstwa o spokojnej rozmowie - lekko zmarszczyła brwi. - Możesz mi wierzyć, to nie byłaby rozmowa przy ciastku i herbacie jak się wydaje - lekko się skrzywiła, jakby wracała do czegoś wspomnieniami. Dopiero po chwili znów spojrzała na Sinister. - Wybacz, musiałam, więc improwizować, żeby Cię wyrwać, bo potem nic by się nie dało zrobić - słabo się uśmiechnęła. - Jak to właściwie z Tobą jest? Jesteś jak ten Sombra, o którym kiedyś gadali, czy coś w tym guście? - spytała znów się zaciągając.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Sinister Spell 

- Fajne czary? - Zaśmiała się i odpaliła swojego papierosa. - Pokazałam tylko zielone oczy bo się zdenerwowałam ale żadnego zaklęcia nie rzuciłam - Wzruszyła ramionami patrząc na Star. - Gdyby nie White która nauczyła mnie lepiej kontrolować nad moim gniewem na pewno rozpętała by się tam walka a dopiero wtedy kucyki miałyby prawdziwy powód do strachu - Uśmiechnęła się na wyobrażony widok kucyków uciekających w popłochu ze świątyni. - A jeśli chodzi o tego gwardzistę to nie podobał mi się od samego początku ale chciałam spróbować porozmawiać żeby teraz nie musieć się ukrywać. Gdyby spotkanie bez ciastka i herbaty nie przypadłoby mi do gustu po prostu bym zwiała, może nie widać ale też mam swoje sposoby by wydostać się z niemiłych sytuacji - Gdy odpowiadała na pytanie o Sombrze musiała się chwilę zastanowić. - W sumie to nie śmiałabym porównywać się do niego bo jako pojedynczy jednorożec miał wystarczająco dużo mocy do opanowania całego królestwa a ja mogę co najwyżej porywać się na swoją rodzinną wioskę. Nasze umiejętności również się różnią bo tak się składa że mój talent to nie sama czysta czarna magia. Jest coś czego berło chyba nie wykryło... - Zrobiła małą przerwę by potem znienacka spytać. - Słyszałaś o Discordzie? 

 

Edytowano przez Shey

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nieznajoma

- Ta White, to musi być dobra przyjaciółka - na chwilę się uśmiechnęła, ale trwało to tylko chwilę, bo potem się skrzywiła. - Też miałam dobrą przyjaciółkę, ale zrobił się ten bałagan z ludźmi i ich światem, a nasz kontakt zniknął - lekko westchnęła i spojrzała na Sinister. - W każdym razie, nie chodziło mi o numer w świątyni - lekko zachichotała. - Miałam na myśli to jak mnie połatałaś - pokazała kopytkiem na grzbiet. - Mimo wszystko, dobrze, że do tego nie doszło - mówiła, wracając do tematu świątyni i tego co tam zaszło. - Nie chce umniejszać Twoich talentów, ale tam było sporo uzbrojonych gwardzistów. Kapłani, pewnie też co nieco potrafią, a jeśli ukrywał się tam jeden z tych słynnych oddziałów, to pewnie zabiłby Cię nim byś mrugnęła, przynajmniej tak mówią - lekko się skrzywiła. - Wybacz, gdybym wiedziała, że masz wszystko pod kontrolą, nie mieszałabym się - uniosła kopyto, pokazując brakujący kawałek ucha. - Ja nie miałam tyle szczęścia, jak widzisz - lekko westchnęła na samą myśl o powrocie do tego. Potem jednak krzywo się uśmiechnęła. - Nie jestem głupia. Chyba każdy zna pana chaosu i dysharmonii, ale już go nie ma. Crystal go uwięziła jak każdego kto może jej zagrozić - zaczęła bardziej przyglądać się Sinister. - Chcesz powiedzieć, że masz moce trochę jak on i możesz nam na głowy zrzucić deszcz czekolady? Nie jestem znawcą magii, ale to chyba nie do końca kucykowa magia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- Rozumiem - potaknęła głową. 

Zbladła jednak na wspomnienie oddziałów śmierci. Wczorajszy "gość" był już niepokojący, ale to? Albo to lustro jest naprawdę ważne, albo Crystal zaczyna używać swoich elitarnych oddziałów niezwykle liberalnie. Eastwind szczerze mówiąc miała nadzieję, że pierwsze przypuszczenie było prawdziwe. Szkoda jej było włamywacza - nikomu nie życzyła spotkania z oddziałami - ale nie zamierzała dla niego ryzykować.

- Nie ma za co. Miłego dnia - uśmiechnęła się delikatnie i zamknęła drzwi. 

  Po krótkich przygotowaniach Eastwind była gotowa do wyjścia. Sprawdziła, czy zamknęła drzwi (dwa razy) i ruszyła w drogę na poranny apel na placu. Znalazła na skraju tłumu Mason i przywitała się że współkonspiratorką. 

- Hej. Było włamanie blisko mojego domu. 

- Eh, pewnie im się należało. 

- Mason, nie o to mi chodzi! Pomyśl o źrebakach!

Eastwind zrobiła dłuższą pauzę. Nie wyglądało na to, żeby Mason myślała w tym czasie o źrebakach. 

- Strażnik mi powiedział, że sprowadza do sprawy dwóch żołnierzy z oddziałów śmierci - powiedziała w końcu cicho i sucho. 

- Oj.

- A żebyś wiedziała.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Haze siedziała przy oknie, patrzyła na gwiazdę która wschodziła i swym ciepłym blaskiem przyćmiewała wszystkie inne... Od drobnych rys na jej obudowie, rozchodziły się po całym pokoju drobne rozbite odbicia, a na słowa ogiera cicha muszka zmieniła się w chmarę szarańczy... Gdy kolejne systemy się uruchamiały, a klaczka powoli odwróciła głowę, potem dużo płynniej, zanim ciśnienie uzyskało wartość roboczą. A sprężarka ucichła...  

- Wydaję mi się że nie - uśmiechnęła się zeskakując z parapetu, a jej metalowe kopytka miarowo uderzały o deski, gdy podeszła do niego... - Mnie możesz nawet dotknąć tylko czy to wystarczy by we mnie uwierzyć... - zapytała stając przy nim... a jej głowa otarła się o jego kopyto... Tak jakby domagała się drobnych pieszczot. Brakowało ich jej. W tym samym momencie z góry słychać było cichy stukot... Ogier mógł poczuć, spore fluktuacje magii... To Fate i Mask schodziły na dół. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Sinister Spell 

- Najwidoczniej tak musiało być - Powiedziała nieco smutnym głosem myśląc co by było gdyby urwał jej się kontakt z White. - Ale spokojnie, Crystal już robi porządek z tym światem. Wystarczy że nie będziemy jej przeszkadzać a pewnego dnia wszystko się ułoży - Nie brzmiała jakby wierzyła w te słowa. - A co do świątyni i walki...  Nie wygrałabym - Chłodno stwierdziła. - Jak z resztą sama widziałaś moje czary wyglądają inaczej niż zaklęcia rzucane przez resztę jednorożców. Nie byłam przygotowana, nie miałam czasu ani materiałów potrzebnych do bycia groźną dlatego chciałam iść na tą rozmowę wiedząc że raczej dam radę uciec. Z drugiej strony gdy teraz o tym myślę nie byłabym wstanie logicznie wytłumaczyć skąd znam czarną magię a nie wiem czy kupili by kłamstwo. Prawda natomiast jest zbyt dziwna dla większości kucyków więc uznali by że oszalałam i jestem niestabilna. Cokolwiek to znaczy bo nadal nie rozumiem tego określenia. 

- Ja jestem dziwna? - Spytała urażona Star nieodpowiednim słowem. 

- Nie... Niezbyt miłe te rozmowy z gwardią. Może na początku nie wyglądałam na zachwyconą, pierwsza moja reakcja to "zdurniałaś" ale cieszę się że mnie uratowałaś - Najpierw odpowiedziała swojej nauczycielce a potem poprawiła się mając nadzieje że wyglądało to wystarczająco naturalnie by nieznajoma nie zadawała o to pytań. - Deszcz czekolady raczej odpada - Kontynuowała zastanawiając się - Ale parę chmurek na krzyż mogę zrobić. Czekolada jest jednak nudna i o wiele lepszy byłby deszcz nitrogliceryny. Faktycznie nie jest to chyba kucykowa magia - Wzruszyła ramionami. - Posiadam jej cząstkę ale wydaje mi się że nie umiem połowy a nawet jednej trzeciej tego co on. To co on zrobi za pomocą pstryknięcia palców mi zajmie nawet tydzień. Gdyby tak nie było Crystal na pewno by się mną zainteresowała już dawno temu...

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Victor zgodnie z poleceniem, miał odciągać uwagę strażników w wiosce. Plan wyszedł wręcz bardzo dobrze, kiedy rzeczony wychodził z domu aby udać się na rynek, łatwo odnalazł więcej gwardzistów kręcących się wokół jego chaty - Szanuję go, jak szybko zrouzmiał o co chodzi - parsknął.

Natomiast Eryk, Terens, Lucius, pretorianie i kilku drwali wykradli się nocą, wraz ze swoim ekwipunkiem i udali się do rzeczonego lasu, przy zachodniej wiosce, tam gdzie miał przejeżdżać tamten konwój. 

- Szefie...nie martwisz się że Victor może oberwać? - jeden z ochotników widocznie martwił się o swojego kompana - To jednak straż Crystal. Różnie może z nimi być.

- Nie martw się przyjacielu. Jeśli nic nie zrobi, to i oni będą siedzieć cicho - oparł się o drzewo - Wszystko będzie dobrze. A teraz proszę cię, abyś wrócił do obserwowania terenu. Nie mam zamiaru przegapić tej przesyłki.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się