Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Nika

Grzechy Księżniczki Cadenzy [Oneshot][Romance][Sad][Dark]

Recommended Posts

 

Od autora:

Spoiler

Przedstawiam wam krótkie opowiadanie, które jednak, jak zwykle, pisałam zasadniczo długo.

Było ono przeczytane w ramach premiery na Kąciku Lektorskim i zrobiono to absolutnie FENOMENALNIE, polecam inicjatywę z każdego możliwego punktu widzenia.

W każdym razie, jeśli będę dalej w tak dobrym (a jednocześnie tak złym) nastroju, to kto wie, może pojawi się z mojej strony więcej fanfików. (Tak, wiem, groźby nie są legalne).

 

Tymczasem, życzę wszystkim miłej lektury!

 

Korekta, sugestie, rady i wsparcie: @Coldwind@Hoffman - bardzo dziękuję.

grzechy3_by_nika191319_de0ogfu-pre.jpg?t


 

Grzechy Księżniczki Cadenzy

 

Edited by Nika
  • Upvote 4
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

- rozstrzelany ten tekst. Nie wiem po co te entery między wersami... :v

- w pewnym momencie za dużo "jej" i niepotrzebnie z dużej litery 

- mam wrażenie, że miejscami jest zbyt wiele przecinków. Niby ma to jakieś uzasadnienie narracyjne, ale podczas czytania czułem się jakbym co chwila potykał się o próg zwalniający

- "Wszystko wskazywało na to, że tak naprawdę nikt nie posłyszał echa stłuczonego

szkła." - posłyszał? Raczej "usłyszał". Nie ma co kombinować z takimi wyrazami

 

Wynudziłem się nieco. Forma dla formy, górnolotna narracja i słówka dla górnolotnej narracji i słówek, a fabuły i akcji nie za wiele. Ogólnie poprawnie, momentami nawet naprawdę dobrze, ale taka stylizacja, przynajmniej dla mnie, nie jest na tyle wciągająca i ładna, by nie ziewać przy laniu wody. Klimat jest naprawdę fajnie zbudowany, do samego końca jest niepewność i nutka tajemniczości, ale jednak jest to trochę zbyt rozciągnięte i rozwarstwione. Zabrakło, w mojej opinii, konkretów, by te opowiadanie było naprawdę bardzo dobre. 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeczytane. I mam problem z tym opowiadaniem. Określiłabym je jako przerost formy nad treścią. Forma jest prześliczna, podoba mi się również pewna aura tajemniczości, choć rozwiązania zagadki domyśliłam się jakoś na 2 stronie, przez co się wynudziłam, bo zostało ich jeszcze 13. Uważam, że fanfik jest najzwyczajniej w świecie za długi, zbyt rozwleczony, a Cadance jest tak emocjonalna, że to wręcz podpada pod chorobę psychiczną. Żartuję, rozumiem stylizację, ale to jest poziom utworów romantycznych. Zawsze lubiłam romantyzm, choć czytałam go "dla beki".

 

W każdym razie - ta Cadance jest dziwna i dziwnie sobie radzi ze śmiercią i stratą. W końcu minęły lata, wiele lat, a ona wciąż jest na skraju szaleństwa. Poza tym, czy skoro nieśmiertelność jest grzechem, to nie może się po prostu zabić?

 

Jakby to było 5 stron, a nie 15, to tekst sporo by na tym zyskał. A tak... wybitna forma i treść, która zdąży się znudzić.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziękuję @zsrrknight i @Cahan za komentarze :D

Ciężko mi się odnieść do wszystkiego (sami widzicie, że nie umiem dobrać długości wypowiedzi co do tematu), ale jednak spróbuję poruszyć kilka kwestii.

 

Generalnie, jakbym miała opisać moje uczucia co do entera, to od kiedy Word mnie z nim zapoznał, nie mogę przestać o nim myśleć. Trochę toksyczna relacja, ale staram się nad sobą panować (walczę! ale jak to zrobić, żeby nie popaść w jeszcze większe przynudzanie :/ Zawsze też myślałam, że piszę "losowo i za mało").

Co do przecinków - tutaj kwestia sporna. Dość powiedzieć, że stawiam je na czuja, ale dokładniejsze ich umieszczenie zawierzyłam w tym wypadku korektorom. Wiem, zrzucanie odpowiedzialności, ale przyznaję się i wierzcie mi: ja nie umiem tego robić ;( (realny dowód dostaniecie spoglądając na moje starsze teksty, ale lepiej dla nas wszystkich, jeśli uwierzycie na słowo). Mogę zagwarantować, że sama naprawdę się starałam i myślę, że Coldwind i Hoffman również.

 

Wciąż ćwiczę, czasem wyjdzie, czasem nie. Mam nadzieję, że kiedyś się uda napisać coś dobrego "świadomie".

No i tak zupełnie poważnie: ja nie umiem wymyślać ciekawych historii. Ba, ja nawet nie umiem wymyślać spójnych historii. Staram się czasem coś z tym zrobić i napisać coś dłuższego - ale również nie zawsze, tutaj na przykład chciałam iść w stronę, w której w samym tekście dzieje się niewiele. Taki był zamysł. Niestety, mistycznej kreatywności brak, a z tak pustego to by sam Discord nie nalał :/

 

Cahan, pozwól, że odniosę się tylko do trzech rzeczy (choć oczywiście dziękuję za cały komentarz, ciężko mi po prostu odpowiedzieć na każdy aspekt, nie powtarzając rzeczy oczywistych).

1. Osobiście, bardzo lubię romantyzm :D (a przynajmniej lubiłam, kiedy jeszcze go omawialiśmy, niemniej, do niektórych mam spory sentyment).

A dalej możliwe SPOILERY, dla tych, którzy czytają komentarze, ale nie przeczytali opowiadania (oczywiście, jeśli takowi tu są, to mimo wszystko ich także zachęcam wpierw do lektury fanfika):

Spoiler

2. "Poza tym, czy skoro nieśmiertelność jest grzechem, to nie może się po prostu zabić?"

To ciekawy wniosek i równie ciekawe pytanie, ciężko mi na to odpowiedzieć, ale może w zamian zarzucę taką ciekawostką: pierwotnie, opowiadanie miało się nazywać nieco inaczej.
Zapytam też, czy nieśmiertelność jest [największym] grzechem Cadenzy?

Ale to już znane i nielubiane "co autor miał na myśli".

3. W tym konkretnym przypadku, czuję że nie dałabym rady zmieścić wszystkiego co chciałam w 5 stronach. A już na pewno nie z tymi enterami :D

 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Spoiler

 

2 minuty temu, Nika napisał:

Zapytam też, czy nieśmiertelność jest [największym] grzechem Cadenzy?

 

Według niej samej? Tak z tego wynika. Do tego pewnie ma wyrzuty sumienia, że znalazła sobie nowego partnera i zmieniła pewne rzeczy po śmierci męża.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziękuję we własnym zakresie za możliwość odczytania czegoś innego niż kolejne wojny, post-apo lub SoL. Zawsze to jakaś odmiana. Klimat był budowany właściwie, ale muszę zgodzić się z tokiem dyskusji, która wynikła na Kąciku i po części z Cahan, że Kredens straciła swój Czajnik i w sumie nie do końca wiemy, co z tego wynika. Sama protagonistka wydaje się wyolbrzymiać, przez co, w moim odczuciu, nie do końca jestem w stanie "rozczytać ją między wierszami". Fanfik wśród słuchaczy rozbudził pełną werwy dyskusję, która rodziła o wiele więcej pytań i teorii niż faktycznych odpowiedzi. Nie wszystko jest jasne, co ma swój urok, ale co za dużo to nie zdrowo, bo zrobił się lekki quiz. Ale może to ja nie umiem w czytanko ze zrozumianko :rainderp:.
Od strony technicznej - tej bardziej lektorskiej - powiem, że czytało mi się przemiło i płynnie, czego mam szansę rzadko doświadczyć. Mogłam poaktorzyć, bo emocje były zapisane we właściwy sposób. Krótko mówiąc - żadnych problemów i wincyj pls!

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Wilczke

Dziękuję za komentarz :)

Może jeszcze tylko słówko wyjaśnienia, gdyż obawiam się, że mogłyśmy się nie zrozumieć do końca w tej kwestii:

8 godzin temu, Wilczke napisał:

Ale może to ja nie umiem w czytanko ze zrozumianko :rainderp:.

 

Wtedy miałam na myśli raczej, że wszystko to, o czym chciałam napisać, zawarłam w opowiadaniu, natomiast motywy, jakie towarzyszyły mi przy pisaniu, to nieco osobna kwestia. Wydaje mi się, że wyczerpałam temat, natomiast przyznaję się, że najwyraźniej przedstawienie tego, co chciałam przedstawić (a raczej zaakcentowanie tego, co chciałam zaakcentować) najwyraźniej poszło mi średnio i nie jest to w tym przypadku wina czytelnika-odbiorcy. Uważam jednak również, że opisywanie przeze mnie w tym temacie "co autor miał na myśli, ale może jednak nie" nie ma za dużo sensu (albo inaczej: może nawet by miało, ale jeszcze wyszłoby na jaw, że w ogóle nie umiem pisać :D a już tym bardziej nie o tym, "o czym chcę").

 

Więcej będzie, miejmy nadzieję (albo obawę). Coś tam się pisze, więc zobaczymy ;) (jak obronię TEN projekt, powinno pójść szybciej i na Celestię, żebym była w dobrym nastroju).

Że tak pozwolę sobie powiedzieć: starałam się najbardziej jak mogłam, ale następnym razem postaram się bardziej.

 

W każdym razie, dziękuję raz jeszcze i niech wiadomym będzie, że nikogo nie chciałam podobnym komentarzem, na przykład, urazić (bo nie wiem, co miałabym w głowie, żeby pisać fanfiki, a potem zarzucać ludziom, że je czytają i analizują).

Pozdrawiam :)

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

A oto i kolejne opowiadanie ze stajni Niki, jedno z najnowszych, wciąż świeżutkie, tym razem zajmujące czternaście stron, nie licząc stronki tytułowej, na której możemy podziwiać okładkę, którą zresztą autorka sama zaprojektowała i wykonała :D To mi przypomina, że powinienem bardziej zaangażować się w rozwinięcie swojego komentowania o prace graficzne. Szkoda tylko, że doba jest zbyt krótka :fluttersad:

 

W każdym razie, na pewno nie była zbyt krótka, by zabrakło czasu na kilkukrotną lekturę niniejszego opowiadania, najpierw w celu wyszukania możliwych zgrzytów w formie i treści oraz podpowiedzenia tego czy owego, a później by zastanowić się nad treścią i ustalić z czym tu tak naprawdę mamy do czynienia. A możliwości jest całkiem sporo – autorka po raz kolejny wiele pozostawiła wyobraźni czytelnika (więcej, niż np. w „Pedantce” gdzie też były puzzle do ułożenia, ale mieliśmy nieco jaśniejsze wskazówki i węższe obszary teoretyzowania o szczegółach fabuły), zastosowała charakterystyczne formatowanie tekstu, a także zabiegi stylistyczne, toteż nie stwierdzam radykalnych zmian w stylu, a jego naturalny, stopniowy rozwój. W praktyce, więcej tego, co lubię :D Niektóre rzeczy napisane trochę inaczej, pozostałe podobnie, wszystko ok.

 

Nawiązując do wypowiedzi szanownego przedmówcy oraz przedmówczyń, dla mnie opowiadanie nie wydało się zbyt długie czy przeciągnięte, te 14 stron tekstu (nie liczę strony tytułowej) to było zbyt mało, abym mógł mówić o znużeniu, pomimo prowadzenia przez autorkę jednego tylko wątku. Generalnie, w moim przypadku potrzeba dużo więcej tekstu, bym poczuł znużenie, w zależności od tego, czy to [Oneshot] czy wielorozdziałowiec. To, czy prowadzony jest jeden wątek, bądź czy dłuższa historia ma w sobie „tłuszczyk”, bez którego niczego istotnego by nie straciła, a wręcz zyskała na tempie akcji oraz ogólnym wrażeniu, też nie jest bez znaczenia. Zresztą, mnie się ten styl podoba, czytało mi się to dobrze, zatem nawet „rozstrzelenie” tekstu spowodowane takim, a nie innym formatowaniem nieszczególnie mi przeszkadzało. Krótko – mnie pasuje, ja się nie nudziłem, to nie są te ilości fanfika, po których mogłoby się pojawić zmęczenie tematem ;)

 

Odnośnie formy, napomknę tylko tyle, że w przy pierwszej wersji opowiadania było przy czym pracować, acz nie było tego tak wiele, głównie przecinki właśnie, a także propozycje podzielenia poszczególnych zdań złożonych na krótsze odcinki, coby wzmocnić efekt wyliczenia. A skoro o tym mowa, było trochę zabawy przy powtórzeniach, tzn. które z nich były intencjonalne, a które już niekoniecznie. Oprócz tego, zaimek „jej”, który faktycznie występował często i gęsto, ale myślę, że ostateczna wersja opowiadania jest wolna od wyżej wymienionych mankamentów. Oczywiście zwracam uwagę na rozróżnienie między postaciami, tj. kiedy „ona” jest pisane małą, a kiedy wielką literą ;) Ogólnie rzecz biorąc, praca z tym tekstem była samą przyjemnością.

 

Słownictwo zostało moim zdaniem dobrane bardzo dobrze, nie jest ani zbyt proste, ani przesadnie kwieciste, fakt faktem, że przewinęło się kilka, tak to ujmę, niestandardowych określeń, ale w żadnym wypadku nie powodują, że tekst staje się czymkolwiek przesycony, powiedziałbym, że te ładniejsze słowa po prostu urozmaicają treść, no i w sumie styl ten pasuje do postaci Cadance, której została poświęcona ta niedługa historia.

 

Fakt, że po zakończeniu lektury więcej jest pytań niż odpowiedzi, w tym przypadku, jest dla mnie plusem. Uwielbiam różnych rzeczy się domyślać, snuć teorie, o ile oczywiście nie zostanie przekroczona pewna granica (tj. ilość niedopowiedzeń, wespół ze zbyt otwartym zakończeniem, nie pozwala wyłącznie na snucie teorii, ale zmusza (nie zachęca) odbiorcę do samodzielnego opowiedzenia sobie większości historii), ale moim zdaniem w „Grzechach Księżniczki Cadenzy” granica ta nie została przekroczona. Dyskusja, która wynikła po czytaniu fanfika na Kąciku Lektorskim, bardzo mnie usatysfakcjonowała – z chęcią odnosiłem się do proponowanych przez grono lektorów oraz słuchaczy tłumaczeń, proponując przy tym własne teorie :D Według mnie, zawsze jest czymś interesującym wychodzenie z własnymi interpretacjami oraz spekulacjami, czy konfrontowanie ich z propozycjami innych, no i z wizją autora dzieła, ogólnie. Czy było tego za dużo? Jak dla mnie nie.

 

Zgodzę się, że główna bohaterka przeżywa, wyolbrzymia, ale tego należało się moim zdaniem spodziewać, gdyż tag [Romance] sugeruje wysoki poziom emocjonalności towarzyszący przemyśleniom postaci (w końcu fabuła będzie krążyć wokół romantycznej relacji między dwoma kochającymi się kucykami, mówiąc w uproszczeniu), natomiast towarzystwo [Sad] w zasadzie nie pozostawia wątpliwości. W tym wypadku, styl autorki, obrany sposób formatowania, a także bardzo dokładne (i bardzo ładnie brzmiące, momentami dość poetycko napisane) oddanie emocjonalności Cadance przedstawionej w fanfiku, służy budowie odpowiedniej atmosfery, która nie tylko jest przesycona jej uczuciami i obawami, ale także ma w sobie nutę tajemniczości, zaś im dalej brnąłem w opowiadanie, tym większe miałem wrażenie, że zbliżam się do czegoś złego. No i ostatecznie rzecz nie okazała się aż tak wstrząsająca, ale przyznam, że miałem się dość nieswojo. Cały czas byłem ciekaw o czym tak naprawdę czytam i co się mogło wydarzyć, co sprawiło, że występujące w fanfiku postacie trafiły tam, gdzie trafiły, a także co z tego wyniknie.

 

Autorce udało się wiarygodnie przedstawić uczucia i emocje, którymi targana jest Cadance, podobnie jak towarzysząca bohaterce niepewność oraz narastający strach. W ogóle, od początku do końca czuć, że nosi ona w sobie poczucie winy, toteż mamy zagwozdkę, co takiego się wydarzyło i czym był/ jest ów tytułowy grzech księżniczki. Oprócz tego, znajdziemy kilka przemyśleń na temat natury miłości, odnoszących się do przeznaczenia głównej bohaterki, która jest... no, Księżniczką Miłości właśnie.

 

Najbardziej intryguje niekoniecznie przeżywanie swoich emocji oraz bolesnej przeszłości przez Cadance, ale pytania, które przewijają się w trakcie lektury. Ponieważ dotyczą one wspomnianej przeszłości, to, co opisuje nam autorka, nie jest oderwane od tego, co zastanawia. Ciekawi nowa (?) lokacja przedstawiona w tekście, czyli dość enigmatycznie opisany azyl – dom, który jest zawsze otwarty dla wszystkich, do którego wszyscy przychodzą i do którego wracają. A mieszka w nim tajemnicza Ona, której może nagle zapragnąć każdy, wystarczy o Niej pomyśleć i Ją sobie wyobrazić. Jest fragment, z którego wynika, że nawet Księżniczka Miłości ma do niej słabość. Z pewnością jest to potężna istota... A może to po prostu zgrabna metafora? Sam nie wiem, ale mnie się wydaje, że ów Dom jest... powiem w ten sposób – fizyczną lokalizacją, którą można odnaleźć i do której można wejść. Pomimo końcówki, która nie jest znów taka jednoznaczna i po której można spekulować, czy to jednak nie jest lokacja zawieszona w jakimś magicznym wymiarze, do którego wstęp mają szczególnie potężne istoty magiczne... albo Księżniczka Miłości.

 

Tzn. wszyscy inni wracają do Niej i zostają z Nią, bo Ona im pozwala, natomiast, by wejść do owego domu od tak, z własnej woli, bez chęci obcowania z Nią, ma tylko Cadance. Ciekawe, kim lub czym jest Ona? W ogóle, słowo azyl kojarzy się zarówno ze schronieniem, jak i z ośrodkiem, w którym prowadzi się leczenie określonych rzeczy, no i szeroko rozumiana kultura zrobiła swoje, by nadać temu słowu nieco mrocznej otoczki. Stąd uważam użycie go za znakomitą decyzję. Bo nie wiadomo konkretnie czego się spodziewać po tym miejscu.

 

W każdym razie, wgląda na to, że to Cadance ma złamane serce, nosi w sobie poczucie winy każdego dnia, pomimo zmian, które zaszły w jej życiu. Początkowy motyw z gramofonem nakazuje sądzić, że minęło bardzo dużo czasu od znanych nam z kanonu wydarzeń. Tak sobie pomyślałem. Niemniej, skoro Shining trafił do azylu, w takim razie on również musiał mieć złamane serce. Oprócz tego, mamy przesłanki, by sądzić, że Ona wkroczyła w życie Cadance znacznie wcześniej. Może to jakaś mroczna strona Księżniczki Miłości? Coś a'la Nightmare Moon czy Daybreaker?

 

W tym miejscu chciałbym się odnieść do teorii z Kącika Lektorskiego, jakoby wspomniany przez bohaterkę Silver Wind był synem Cadance i Shining Armora. Fakt, to, że księżniczka wyjawia Shiningowi jego imię, jakby ten go nie znał, można wytłumaczyć tym, że zanim Silver zdążył się urodzić, wydarzyło się coś, w wyniku czego Shining zginął i trafił do azylu, ale nie sądzę, by teoria ta była prawdziwa. Po pierwsze, nie mam pewności czy ów azyl można rozpatrywać w kategorii jakichś zaświatów czy nie, choć ostatnie zdania opowiadania jasno określają, że Shining nie żyje, ale chodzi mi o to, że jest to dom dla tych, którzy mają złamane serce, a nie „zwykła” druga strona. To, że znalazł się właśnie tam i jest przy Niej to nie jest moim zdaniem przypadek.

 

Po drugie, gdyby to był ich syn, wówczas dlaczego Cadance miałaby przepraszać Shininga za to, że przelatują wspólnie nad ich starą ścieżką? I dlaczego miałaby zmieniać kuchnie, sypialnię itd.? Jak dla mnie to (i nie tylko zresztą, także późniejsze opisy) jasno wskazuje na to, że między Cadance a Silverem jest relacja partnerska, a nie matka-syn. Stąd nie mam cienia wątpliwości, że Silver Wind jest drugim mężem Cadance, którego poznała po tym jak Shining odszedł (nie wiadomo w jakich okolicznościach – mogła to być starość, choroba, śmierć w bitwie, a może i samobójstwo, wszystko jest możliwe), a ponieważ to temu pierwszemu przysięgała miłość i wierność, swój nowy związek postrzega jako grzech, stąd wyrzuty sumienia, no bo pokochała i nadal kocha obu. Tak to widzę.

 

Zatem bohaterka zbiera się na odwagę, by rozliczyć się ze swoimi wyrzutami oraz z przeszłością, ale także teraźniejszością i, opierając się Jej, idzie do azylu, by po raz ostatni spojrzeć Shiningowi w oczy i sformułować przeprosiny. Jednakże końcówka sugeruje, że być może to i tak zbyt mało, by ta mogła poczuć się wolna, co sprawia, że zakończenie jest otwarte. Może się zdarzyć tak, że Cadance prędzej czy późnej nie będzie mogła się Jej oprzeć, a wyrzuty sumienia i tęsknota za Shiningiem tylko pogorszą sprawę, bo nabierze przeświadczenia, że skoro znów będzie mogła z nim być i w ten sposób pozbyć się żalu oraz wyrzutów, w sumie co ją powstrzymuje? Pytane czy uczucie do Silver Winda okaże się wystarczająco silne.

 

Podsumowując, jest to klimatyczny, bardzo dobrze i elegancko napisany tekst, miły do czytania oraz słuchania. Wątki romantyczne, smutne i mroczne zostały dobrze wyważone, wprawdzie emocji jest tutaj najwięcej, co nie wszystkim może pasować, ale całościowo, proporcje są jak dla mnie w porządku. Tekst przypadł do gustu, niedopowiedzenia oraz tajemnice wymagały koncentracji, a wymyślanie własnych teorii zatrzymało mnie przy fanfiku i zachęciło do powrotów, zatem ostateczne wrażenia jak najbardziej pozytywne. Nie jest to co prawda taki sam kaliber co „Pedantka” czy też uwielbiana przeze mnie „Ewolucja gwiazd typu słonecznego”, lecz nie zmienia to faktu, że „Grzechy Księżniczki Cadenzy” są cennym elementem twórczości Niki, godnym polecenia oraz przeczytania :D

 

 

Pozdrawiam!

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...