kapi

W poszukiwaniu harmonii - [zabawa] sesja RPG (Drużyna idąca po jedzenie)

Recommended Posts

Wiktor wyjzał z sali i zobaczył kłóconcych się magów i wkurzonego Grima.

- Grim! jak byłem w armii i byliśmy na wojnie i mieliśmy do rozstrzelania magów to strzelaliśmy i w końcówki rogów które odpadały i magia zaczynała z nich wyciekać a efekt był jak napełnienie balonika wodą/powietrzem i lekkie ukłucie go w powierzchnie czyli eksplozja. - wiktor mniejwiecej tak się uśmiechnał -> :x  - mówie ci to na wszelki wypadek jak by ci dwaj za bardzo cie wkurzali - wiktor usmiechnął się szerzej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

-Rada bezcenna!-odkrzyknął do Wiktora z uśmiechem.-Dobra żarty na bok, kłótnie w niepamięć, narada czeka.-powiedział jakby nie słyszał całej tej rozmowy, w zasadzie w ogóle nie słuchał, myślami był w zupełnie innym miejscu, ale głos Wiktora usłyszał.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

-Widzę iż albo głupota albo zmęczenie przyćmiły twoją orientację w czasie kuglarzu...

 

Odezwał się raz jeszcze czarnoksiężnik. Kolejny raz mógł wypomnieć błędy dzieciaka który tak bardzo działał mu na nerwy.

 

-Dwie godziny temu to nawet nie mieliście pewności czy dotarłem do Canterlot. Więc skąd możesz wnioskować iż biłem się z kimkolwiek, a co dopiero że zostałem położony.

 

Tym razem w jego głosie pojawiła się nuta współczucia.

 

-I nie nazywaj mnie magiem gdyż nim nie jestem. Wy magowie słuchacie się jedynie Alikornów które zakazały mej magii bojąc się iż ktoś w końcu przejrzy na oczy i je obali. Ale to już się stało. I również uważam że ta rozmowa jest jałowa, lecz dlatego że nawet nie starasz się słuchać, a ja dobrze wiem o czym prawisz albowiem również kończyłem wasze szkoły.

 

Wtem wzrok jego przeniósł się na pozostałych.

 

-A moja śmierć nie skończy się tak przyjemnie jak pęknięcie balonika. Pamiętaj Wiktorze iż masz w sobie demona z którym sobie słabo radzisz....

 

Ostatnie jego słowa ociekały groźbą niczym kły węża ociekają zabójczym jadem.

 

*Zero poszanowania dla starszych i nawet nie są wstanie wynieść nauk z mych słów.* -Pomyślał

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Atlantis się lekko wzburzył,lecz zmęczenie przyćmiewało jego stan po czym powiedział:

 

-Mówiłem o tej walce na farmie,gdzie leżałeś ranny, położony przez zwykłego szeregowego podmienca jak mniemam-

 

Po czym zamyślił się chwilkę i odpowiedział:

 

-Ach tak przypomniało mis się, nie jest magiem ,jesteś adeptem potępionych sztuk-

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

-Lepsza nazwa i o nią nie będę się na ciebie gniewał, choć sztuka moja potępiona jest jedynie przez byłe tyranki.

 

Masked powrócił do naturalnego dla siebie tonu głosu.

 

-Masz rację, zostałem ranny w tej bitwie. W końcu nikt nie jest niepokonany i przyznam ci że żle było ze mną. Jednak właśnie dzięki moim potępionym sztuką wyszedłem z tego, ponadto natychmiast.

 

Temat ten nie był ciężki dla ogiera, w końcu wiedział że nikt nie jest nieśmiertelny.

 

-I mimo że pomogły mi moje sztuki przyznaję ci iż w tym wypadku lepiej sprawdziła by się twoja magia. Przyznaję przed tobą iż jest ona cudem jeśli chodzi o leczenie czy niesienie pomocy bądź jeśli chodzi o jej codzienną użytkowość w drobnych sprawach.

 

Kuc doskonale widział zmęczenie "Kompana"

 

-Jednak nasze spory muszą dobiec końca, przynajmniej na razie. Podczas narady nawet głupie pomysły się przydadzą. A jeśli wypoczniesz pewnie coś mądrego nawet tobie wpadnie do głowy.

 

Tymi słowami, w których to słychać było iż stara się być miły zakończył swą rozmowę z Atlantisem, jednak spojrzał raz jeszcze nieprzychylnie w stronę Wiktora.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiktor wyszczerzył sie  w strone Nicka

- A kto powiedział że to żart był?

 

Spojżał na Maskeda

- Wiesz od ostatniego spotkania troche się to zmieniło więc - jedno oko wiktora zwężyło się jak u kota - racz uważać na słowa magu bo toba wysadzimy wrota zamku

Wiktor stwozył w kopytach kule ognia i cisnął ją w kierunku maskeda, w ostatniej chwili omineła jego głowe i udeżyła w czubek pochodni zapalając ją.

- Pochodnia zgasła to ją zapaliłem *squee* - usmiechnął się Wiktor

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

-Z tego co pamiętam ja.-Odpowiedział Wiktorowi po czym zamyślił się. Po pewnym czasie zwrócił do Masked'a.-Skoro "tyranki" obalone to po co błądzisz z tymi którzy chcą je przywrócić? No tak zemsta, ale tu masz pewien problem skoro jak powiadasz czarna magia jest potężniejsza od zwykłej, a Ty nawet przeciwko Celestii miałbyś nikłe szanse to co dopiero przeciwko Chrysalis która cały czas posługuje się czarną magią i już prawie dwa razy zabiła Celestie? Rób co chcesz, możesz się zemścić i udowodnić swoją potęgę choć dla większości normalnych kucyków to samobójstwo, jeśli naprawdę tak ci zależy na zemście to albo zmysły postradałeś, ale jesteś zbyt tępy na strach. A i tak swojego celu nie możesz osiągnąć.-chciał to uzasadnić ale "skoro jest taki mądry niech sam to sobie wyjaśni".

Edytowano przez Arceus

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Grim zaśmiał się sucho, jakby głos przechodził przez drewno. Szybko, całkiem zręcznie choć wciąż z widoczną niewielką nieporadnością niewprawnego brańca wysupłał zza pazuchy naładowany pistolet. Wciąż rechocząc, tym razem cicho, wycelował od niechcenia w Maskeda.

- Niegłupie, Wiktorze, niegłupie z tym wysadzaniem - momentalnie udawany śmiech zamarł. Głos stał się zimny, szorstki i całkowicie poważny. Czarny otwór lufy skierował się w sufit, by nikomu nic się nie stało. - Ale jeszcze raz któryś z was, błazny, zrobi coś durnego, zatroszczę się o to, żeby w czasie walk znalazło się dość zabłąkanych kul na każdego. Nie będę ryzykował, że któremuś z was odbije. Pojęli? Mamy miasto do wyzwolenia, a paru poległych wte czy wewte to nie problem.

 

Po tych słowach ukrył pistolet w kurtce, zaklął siarczyście. Odwrócił się od wszystkich z ponurym wyrazem twarzy. Czarno widział tę przygodę, jeśli co kilka kroków będzie trzeba przywoływać gówniarzerię do porządku. A naprawdę, naprawdę nie chciał używać przeciwko nim broni, głównie ze względu na Animal Heart. Zatopił się w rozmyślaniach czarniejszych, mroczniejszych i głębszych niż noc ponad ich głowami, pomaszerował ciężko w stronę pomieszczenia, w którym miała odbyć się owa narada, rozstrzygająca wszystko dotyczące powstania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiktor  powoli podszedł do Grima.

- pssst.... jak ci dwaj znowu zaczną się kłócić to będzie ich trzeba obezwładnić, jak będą chcieli się bić to ty uśpisz lub co tam chcesz maskeda a ja sie zajme naszym panem zakochanym....

Wiktor lekko skinał  głową w strone towarzysza.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Masked szedł wyraźnie zadowolony i nucił coś pod nosem. Brzmiało niczym piosenka w nieznanym języku mile pieszcząca uszy, jakby nikt nic nie uczynił. Jednak wokół niego uniósł się odór palącego się mięsa który łatwo było rozpoznać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Uwaga nastąpiło połączenie sesji, dalsza gra toczy się w wątku "W poszukiwaniu harmonii - [zabawa] sesja RPG (Drużyna Wolnej Equestrii)

 

Zapraszam do udziału wszystkich, którzy chcą kontynuować grę :pinkie3:

 

Post wznawiający znajduje się na 12 stronie wątku i ma numer #223

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się