Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Mellie

Wyżal się.

Recommended Posts

23 godziny temu, kapibarapokoju napisał:

Ten serial uczy o przyjaźni.

 

Serial fajny, ale nie wiem czy bym wyciągał z niego jakieś nauki, w życiu dalszym niż gimbaza, czy co tam teraz jest. 

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
23 godziny temu, kapibarapokoju napisał:

 

Walcz o swoje prawa. Jeśli twoi rodzice myślą, że to tylko bajka dla dzieci to się mylą. Ten serial uczy o przyjaźni. To ważna rzecz w społeczeństwie. To, że twoi rodzice się z tym nie zgadzają to nie jest nowość wśród bronies. Część też tak miała lub ma. Trzeba walczyć o swoje prawa.

                              Dziękuję dobranoc.

A co jeśli cała ta "walka o prawa" skończy się tygodniowym banem na komputer, odebraniem smartfona i likwidacją kieszonkowego? :MJTQO: Nie mówię, że tak będzie (nie znam Keksa, ani jego rodziny), ale może być. Tupnięcie nogą i postawienie na swoim działa tylko w filmach (a już na pewno nie zadziała w przypadku 15 lat i wojskowej rodziny).

 

Swoją drogą też kiedyś myślałem, że serial uczy o przyjaźni. Owszem uczy, ale te lekcje są trywialne, przeznaczone dla dzieci mających max 12 lat i nie sprawdzą się w życiu dorosłym. Bo serio, czy jest coś, co było dla ciebie nowością? 

 

Na zakończenie - mógłbym napisać "hej, postaw na swoim. W przypadku pytania 'co ty bajkę dla dzieci oglądasz?', :fswhat:odpowiedz 'tak, oglądam, jest świetna'. :rd7: Nie tłumacz się, nie przejmuj i po prostu oglądaj dalej. U mnie zadziałało". No właśnie - u mnie. Moi rodzice są tolerancyjni i pytali raczej ze zdziwienia. Teraz mają na to wywalone. Niestety Keks nie może powiedzieć tego samego o swoich. 

Edited by Triste Cordis
  • Upvote 3
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 minut temu, Triste Cordis napisał:

A co jeśli cała ta "walka o prawa" skończy się tygodniowym banem na komputer, odebraniem smartfona i likwidacją kieszonkowego? :MJTQO: Nie mówię, że tak będzie (nie znam Keksa, ani jego rodziny), ale może być. Tupnięcie nogą i postawienie na swoim działa tylko w filmach (a już na pewno nie zadziała w przypadku 15 lat i wojskowej rodziny).

 

Swoją drogą też kiedyś myślałem, że serial uczy o przyjaźni. Owszem uczy, ale te lekcje są trywialne, przeznaczone dla dzieci mających max 12 lat i nie sprawdzą się w życiu dorosłym. Bo serio, czy jest coś, co było dla ciebie nowością? 

 

Na zakończenie - mógłbym napisać "hej, postaw na swoim. W przypadku pytania 'co ty bajkę dla dzieci oglądasz?', :fswhat:odpowiedz 'tak, oglądam, jest świetna'. :rd7: Nie tłumacz się, nie przejmuj i po prostu oglądaj dalej. U mnie zadziałało". No właśnie - u mnie. Moi rodzice są tolerancyjni i pytali raczej ze zdziwienia. Teraz mają na to wywalone. Niestety Keks nie może powiedzieć tego samego o swoich. 

 

Powiem tak: zostałem wyjaśniony.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
15 godzin temu, Triste Cordis napisał:

A co jeśli cała ta "walka o prawa" skończy się tygodniowym banem na komputer, odebraniem smartfona i likwidacją kieszonkowego? :MJTQO: Nie mówię, że tak będzie.

 

@Triste Cordis ty jesteś genialny u mnie się to tak skończy niestety.

Likwidacja kieszonkowego, nie bo uzbierałem sobie takie zasoby, że mnie na kompa za 2000 zł:rdblink: stać z moich bez wpłaty rodziców.

Ze smartfona to ja prawie nie korzystam.

Ban na kompa to by było największe zło:rainbowcry:

15 godzin temu, Triste Cordis napisał:

(nie znam Keksa, ani jego rodziny), ale może być. Tupnięcie nogą i postawienie na swoim działa tylko w filmach (a już na pewno nie zadziała w przypadku 15 lat i wojskowej rodziny).

Ty mnie jeszcze poznasz:badass:

Na tupnięcie noga to może pozwolić sobie moja jedna 4,5 letnia kuzynka.

Moja mama by to przełknęła,mój tata tak ni specjalnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 4.04.2018 o 20:56, Keks napisał:

Innym problemem jest mój brak odwagi nie potrafię powiedzieć rodzicą, że jestem bronym, po prostu nie umiem im się do tego przyznać.

Pomóżcie.

I proszę pamiętać, że pochodzę z mundurowej rodziny, o długiej tradycji wojskowości.

 

Posłuchaj rodziców, rzuć te osiołki i idź do szkoły wojskowej, prawdopodobnie pomoże na wszystkie problemy, o których piszesz. 

  • Upvote 1
  • Thanks 2
  • Downvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cytat

I proszę pamiętać, że pochodzę z mundurowej rodziny, o długiej tradycji wojskowości.

 

A musisz ją kontynuować? Tzn. nie możesz postawić na swoim i iść tam gdzie ci będzie dobrze? Nie wygląda na to byś nadawał się do wojska, i nie ma w tym nic złego, tam często masz dużą patologię społeczną. 

Osobiście polecałbym ci się usamodzielnić jak najszybciej, zamieszkać w bursie itd. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

Witam, witam to znowu ja:squee:

Dzisiaj mam nowy temat do ponarzekania w stylu "Dlaczego moje życie jest bardzo nudne"

Chodzi o zbliżający się w piątek egzamin z angielskiego:fluttercry:

Ci co wiedzą to wiedzą, ci co nie wiedzą  to się dowiedzą. Jestem po prostu przysłowiową "dupą" z angielskiego nic prawie nic nie potrafię z tego języka a muszę go pisać na egzaminie:flutterbad:

Mam nauczycielkę jaką mam z tego przedmiotu i jak ją widzę to w głowie uruchamia mi się czerwony przycisk z napisem: "kliknij mnie i pozbądź się problemu" nie dość, że wlepia mi same 2 ze sprawdzianów to jest chamska.

Nie ważne ile bym się godzin uczył to i tak wlepi mi 2. Ostatnio pisaliśmy dialog i  miałem 2 błędy oto one "  's   "

zapominałem tego apostrofu i dała mi -3.

To, że tego nie umiem to dobrze wiem, tylko nie ważne ile bym się starał to i tak nic z tego nie wychodzi.

A moi rodzice stoją przy niej(znaczy jej ciągle bronią i mówią, że dobrze robi bo pokazuje to według nich, że się nie uczę) i cały czas się prują, że mam się uczyć. Ja przez nią mogę stracić dostęp do dobrego liceum.

Pomoże mi ktoś z tym problemem?

Proszę:flutterblush:

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Keks zgłosić się do pedagoga i o tym pogadać? Jeśli nauczyciel przysłowiowo się na ciebie uwziął lub uważasz, że nie jest fair wobec ciebie to można tą rzecz zgłosić. Chyba, ze cała twoja szkoła to banda ostatnich idiotów, to nie wiem czy to dobry pomysł xD. Szczerze wątpię, ale wychowawca czy pedagog już z tobą porozmawiają. Przede wszystkim znaleźć kogoś komu się zwierzysz, wysłucha i co z tą sprawą zrobi. Możesz także pójść na korepetycje do innego nauczyciela i sprawdzić jak on ocenia i czy zgadza się ze sposobem oceny twojego nauczyciela od angielskiego. 

 

Co do angielskiego ... też go nienawidziłem xD. W liceum jednak coś mnie tknęło, i w końcu zrozumiałem, że ten język to konieczność w dzisiejszym świecie i ... jest serio prosty. Weź dla porównania polski i jego gramatykę. Angielski wtedy to małe piwo :NjdaT:. Nie twierdzę też, że byłem wybitny z tego języka, bo dopiero się go nauczyłem i zastosowałem w 1 liceum czyli po 9 latach nauki w podstawówce i gimbazie :giggle:. Doszedł jeszcze Erasmus, który trochę u mnie przełamał barierę językową.

 

Tylko te egzaminy są bardzo schematyczne, ale bądź co bądź opierają się na słownictwie (nie wyszukanym, ale takim z życia codziennego), bo bez tego nie uda ci się zrozumieć np. tekstu czy tego co mówią w czasie listening'u. You know, it is hard to say, what is wrong with your studying method, but i hope you will overcome it and someday, you will also know english as well :twilight2:. Będzie lepiej uwierz mi, a metod nauki jest od groma. Jednak jak napisałem wyżej, spróbuj z kimś pogadać i zweryfikować czy nauczyciel źle ci życzy, bo trochę kiepsko to wygląda, chociaż ... jak zdasz to będzie problem z głowy, ale na przyszłość pamiętaj, że szkoła ma ci pomóc, a jak robi odwrotnie to warto zainterweniować. A o pomoc możesz się zwrócić także do osób bliskich jeśli angielski znają, jak chcesz nawet do mnie. 

Edited by The Silver Cheese

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
3 minuty temu, The Silver Cheese napisał:

 Chyba, ze cała twoja szkoła to banda ostatnich idiotów, to nie wiem czy to dobry pomysł xD. 

Aaaaaa ta szkoła to jest banda idiotów i wszystkiego co najgorsze.

Ja w podstawówce byłem średni z angielskiego przyszła ona i nagle z 4 zrobiły się 2.

Ja jak mam w piątek pisać angielski to mnie trzepie, panikuję coraz bardziej a i do tego rodzinka też mi mówi trzeba było się uczyć.

Jak ja mam sobie z tym poradzić.

Na jednym teście osiągam 50% a na drugim już 20% to w który wynik mam wierzyć!!

A z pomocy chętnie skorzystam wiem, że egzamin przepadł ale chociaż na 3 podnieść przedmiot.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli uważasz że potrafisz angielski dobrze albo chociaż średnio, a nauczycielka się tylko wyżywa to powinieneś zdać egzamin z angielskiego.

A jeśli naprawdę masz problem z językiem angielskim to powinieneś sobie załatwić (albo raczej rodzice powinni) korepetycje. Tylko że no, skoro w piątek masz test to dość późno się zorientowałeś. W takim razie nie masz wyboru jak obejrzeć sobie testy z ostatnich lat i ogarnąć mniej więcej schemat tego, co na takim teście jest przydatne i popowtarzać sobie najważniejsze rzeczy, byle zdać. Ale potem, kiedy już zdasz, powinieneś coś z tym zrobić, bo w liceum będziesz miał spore tyły.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedy coś ci nie idzie, nie mów "ehhh facetka się na mnie uwzięła" tylko weź się za siebie. Sam nigdy nie byłem asem w szkole i z jednej nawet wyleciałem, ale nigdy jakoś nie zrzucałem winy na nauczycieli. Niektórzy potrafią być chujowi, to prawda, ale warto najpierw rozważyć czy ty dajesz z siebie wystarczająco, zanim zrzucisz winę na kogoś innego. Mówisz, że w szkole sami debile, więc wątpię żebyś logicznie podszedł do sytuacji. Co do angielskiego, to korepetycje będą dobrym pomysłem no i angielska strona internetu, youtube'a. Najlepiej z napisami. Możesz oglądać filmy pewdiepie'a albo jacksepticeye'a z napisami żeby oswoić się z angielskim. (Bo oni mają dużo wyświetleń i szybciej napisy do nich tworzą)
Angielski akurat dość łatwo poskromić, bo pełno go na każdym kroku i jest dosyć potrzebny w tych czasach. Powodzenia kumplu, btw jak poszedł piątkowy teścik? 

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wyżalę się.

 

Nie chce mi się przechodzić ostatniej misji w SC2, bo trzeba grać Zergami, a Zergowie mają najgorszy gameplay ze wszystkich ras. Mógłbym obniżyć poziom trudności, żeby po prostu to przejść i mieć z głowy, ale nie robi się takich rzeczy.

 

Aha, no i gram w SC2, zamiast pisać licencjat, a został mi niecały miesiąc do zdania go w dziekanacie. :fluttercry:

  • Confused 1
  • Sad 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wniosek, nie grać w Starcrafta, a zwłaszcza w część drugą.

 

A ja przyszedłem się wyżalić, że nie pozwalają mi się wysypiać przez prowadzony remont obok. W wyniku czego nie mogę osiągnąć tych optymalnych 10-13 godzin zdrowego snu w trakcie mojej przerwy letniej. Do tego jeszcze jakieś ptaki mi o drugiej w nocy hałasują za oknem, co jeszcze bardziej potęguje moją frustrację.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właśnie straciłam wszystkich swoich znajomych. Nie trzymam z nikim kontaktu już od około dwóch i pół miesiąca. Nikomu nie powiedziałam że wyjeżdżam za granicę. Myślałam że już mi się do niczego nie przydadzą, a jednak czasami mam ochotę z kimś pogadać. Trochę mi teraz głupio i już kilka tygodni zwlekam z napisaniem do nich czegokolwiek. Brakuje mi konkretnych powodów, bo bez powodu odzywać się nie wypada, może to być źle zrozumiane jako natarczywość. 

Niestety należę do tych osób które siedzą na tyłku i czekają na rozwój zdarzeń, nawet kilka lat.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, W.B. napisał:

Właśnie straciłam wszystkich swoich znajomych. Nie trzymam z nikim kontaktu już od około dwóch i pół miesiąca. Nikomu nie powiedziałam że wyjeżdżam za granicę. Myślałam że już mi się do niczego nie przydadzą, a jednak czasami mam ochotę z kimś pogadać. Trochę mi teraz głupio i już kilka tygodni zwlekam z napisaniem do nich czegokolwiek. Brakuje mi konkretnych powodów, bo bez powodu odzywać się nie wypada, może to być źle zrozumiane jako natarczywość. 

Niestety należę do tych osób które siedzą na tyłku i czekają na rozwój zdarzeń, nawet kilka lat.

 

Zawsze możesz napisać do kogoś, kogo najbardziej ceniłaś z kręgu przyjaciół... zapytać co u niego słychać, opowiedzieć o swoim wyjeździe itp. W końcu co Ci szkodzi. :squee: najwyżej rozmowa się nie będzie kleiła to powiesz, ze musisz lecieć coś gdzieś zrobić.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, W.B. napisał:

Właśnie straciłam wszystkich swoich znajomych. Nie trzymam z nikim kontaktu już od około dwóch i pół miesiąca. Nikomu nie powiedziałam że wyjeżdżam za granicę. Myślałam że już mi się do niczego nie przydadzą, a jednak czasami mam ochotę z kimś pogadać. Trochę mi teraz głupio i już kilka tygodni zwlekam z napisaniem do nich czegokolwiek. Brakuje mi konkretnych powodów, bo bez powodu odzywać się nie wypada, może to być źle zrozumiane jako natarczywość. 

Dwa i pół miesiąca? Mam znajomych których nie widziałem od lat, a jakby zaproponowali piwko/planszówy to bym się nawet nie zawahał.

Co do "powodu", cóż, wydaje mi się że zwykłe "Co tam u Ciebie" nie jest żadną formą natarczywości. Utrzymywanie starych kontaktów społecznych, nawet tych trochę wyblakłych, jest uważane za coś zupełnie normalnego. Jeżeli panicznie boisz się natarczywości, zagadaj i obserwuj jak chętnie rozmówca utrzymuje rozmowę.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, W.B. napisał:

Właśnie straciłam wszystkich swoich znajomych. Nie trzymam z nikim kontaktu już od około dwóch i pół miesiąca. Nikomu nie powiedziałam że wyjeżdżam za granicę. Myślałam że już mi się do niczego nie przydadzą, a jednak czasami mam ochotę z kimś pogadać. Trochę mi teraz głupio i już kilka tygodni zwlekam z napisaniem do nich czegokolwiek. Brakuje mi konkretnych powodów, bo bez powodu odzywać się nie wypada, może to być źle zrozumiane jako natarczywość. 

Niestety należę do tych osób które siedzą na tyłku i czekają na rozwój zdarzeń, nawet kilka lat.

Moim skromnym zdaniem, lepiej napisać bez powodu jak najszybciej,  niż za miesiąc czy dwa odezwać sie dlatego, że czegoś potrzebujesz... Ja na ich miejscu pomyślałabym wtedy,  że odzywasz się tylko jak masz jakiś problem,  a nikt nie chce takich znajomych :v

Napisz, zaproś na piwo. Jeśli to dobrzy znajomi to nigdy nie uznają tego za natarczywość. 

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, swinkipinki napisał:

Moim skromnym zdaniem, lepiej napisać bez powodu jak najszybciej,  niż za miesiąc czy dwa odezwać sie dlatego, że czegoś potrzebujesz...

Dokładnie. Wystarczy samo "cześć, co słychać? U mnie..." Przecież w domu nie rozmawiałaś ze znajomymi tylko na poważne tematy, prawda? :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chciałbym się wyżalić. 

 

Panicznie boję się dentysty. Kiedy siadam na fotel nogi mam jak z waty i czuję jakbym lada moment mógł stracić przytomność. Nie dalej jak tydzień temu byłem u dentysty, oczywiście odczucia takie jak opisywałem. Poprosiłem ją o znieczulenie, najmocniejsze jakie ma. Niestety nie dała mi żadnego. Mówiłem, że zapłacę itd, a ona mi powiedziała, że jak chce znieczulenie to powonieniem iść prywatnie. Tak czy inaczej, zęby nadal bolą, a strach przed dentystą, no może nie tylce dentystą, co borowaniem, pozostał taki sam.

  • Sad 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minut temu, WhiteHood napisał:

Chciałbym się wyżalić. 

 

Panicznie boję się dentysty. Kiedy siadam na fotel nogi mam jak z waty i czuję jakbym lada moment mógł stracić przytomność. Nie dalej jak tydzień temu byłem u dentysty, oczywiście odczucia takie jak opisywałem. Poprosiłem ją o znieczulenie, najmocniejsze jakie ma. Niestety nie dała mi żadnego. Mówiłem, że zapłacę itd, a ona mi powiedziała, że jak chce znieczulenie to powonieniem iść prywatnie. Tak czy inaczej, zęby nadal bolą, a strach przed dentystą, no może nie tylce dentystą, co borowaniem, pozostał taki sam.

 

Mam dokładnie tak samo. Panicznie boję się dentysty, nawet jeśli wiem, że będzie wszystko w porządku. Idę tylko jak już nie wytrzymuję z bólu, mimo że właściwie wiele zębów mam do wyleczenia, ale zwyczajnie tak ogromnie się boję. Sama poszłam do prywatnego, ze względu na brak terminów, to musiałam iść z matką i w dodatku w samym gabinecie rozpłakałam się :I Ale dentystka miała zajebiste podejście do takich przegrywów jak ja przez co przetrwałam parę wizyt, ale potem zrezygnowałam, ze względu na pieniądze, ale też i strach... 

Co do Twojego przypadku to wydaje mi się, że w publicznej jeśli poprosisz o znieczulenie to za opłatą powinni Ci dać, a nie że wypędzają Cię do prywatnych. Może spróbuj u innego dentysty nfz?

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, WhiteHood napisał:

Chciałbym się wyżalić. 

 

Panicznie boję się dentysty. Kiedy siadam na fotel nogi mam jak z waty i czuję jakbym lada moment mógł stracić przytomność. Nie dalej jak tydzień temu byłem u dentysty, oczywiście odczucia takie jak opisywałem. Poprosiłem ją o znieczulenie, najmocniejsze jakie ma. Niestety nie dała mi żadnego. Mówiłem, że zapłacę itd, a ona mi powiedziała, że jak chce znieczulenie to powonieniem iść prywatnie. Tak czy inaczej, zęby nadal bolą, a strach przed dentystą, no może nie tylce dentystą, co borowaniem, pozostał taki sam.

Dobrze, że w ogóle chciała użyć wiertła, a nie dłuta :burned: Też nie cierpię chodzić do dentysty. A wszystko przez to, że w podstawówce badali nam zęby. Ni z gruchy, ni z pietruchy biorą ciebie z lekcji i borują. Bez znieczulenia, w 3 klasie podstawówki. W życiu tego nie zapomnę. 

 

U mnie w mieście są tylko prywatne gabinety dentystyczne. Co prawda trochę to kosztuje, ale nawet nie muszę dopominać się znieczulenia (ale i tak zawsze proszę o jak najsilniejsze ;) ). Coś takiego powinno być wliczone w cenę

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja tam mam podobne odczucia, ale  u okulisty... Wolę  borowinowe zęba bez znieczulenia, niż wizytę u okulisty.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Przed chwilą, BiP napisał:

Ja tam mam podobne odczucia, ale  u okulisty... Wolę  borowinowe zęba bez znieczulenia, niż wizytę u okulisty.

Dlaczego? (jeśli można wiedzieć, oczywiście). Ja tam nie miałem problemu z pójściem. Koleś był w porządku, nic nie bolało, zero stresu. Kilka dni później miałem swój "rower" na oczach :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bo oczy to moja pięta Achillesa, najczulszy mój punkt na ciele. Wolałbym kopa w (...) niż mieć grzebane przy oczach. Już  samo gadanie o nich twarzą w twarz, powoduje łzawienie oczu. Żadnego lekarza się już nie boję, ani zastrzyków, ani pobytu w szpitalu, ale słowo "okulista" budzi we mnie ciarki i jest to jedyny lekarz jakiego od dziecka nienawidze.

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, BiP napisał:

Bo oczy to moja pięta Achillesa, najczulszy mój punkt na ciele. Wolałbym kopa w (...) niż mieć grzebane przy oczach. Już  samo gadanie o nich twarzą w twarz, powoduje łzawienie oczu. Żadnego lekarza się już nie boję, ani zastrzyków, ani pobytu w szpitalu, ale słowo "okulista" budzi we mnie ciarki i jest to jedyny lekarz jakiego od dziecka nienawidze.

 

O kurde, a to ciekawe! :ohmy:

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...