black_scroll

Za przekaźnikiem Macedonia Lambda Prime - Adam Volsky (peros81)

Recommended Posts

Połączenie Mass Effecta który dzieje się rok po inwazji Żniwiarzy i MLP.

Imię: Adam Volsky

Rasa: Człowiek

Wiek: 29 lat

Zawód: Najemnik Błękitnych Dowódca Eskapady

Wygląd: Brązowe włosy, blizna przebiegająca przez oko.

Charakter: Surowy przywódca, słucha wyższych rangą, umie ocenić sytuacje, szkoli swoich podwładnych w ekstremalnych warunkach (Np kadetów od razu daje trening "Przeżyj pod ostrzałem" z prawdziwą amunicją)

Preferencje bojowe: Broń i Technologia.

Nastawienie do innych ras: Nienawidzi Salarian, ale za to uwielbia Quarian

Historia: Urodzony na Eden Prime, jako syn farmerów. Podczas ataku piratów na małą osadę na północy planety, tylko on przeżył. Znalazł go trzy dni później oddział błękitnych słońc, które go zabrało i wychowało na świetnego dowódce. Podczas kariery najemnika, udało mu się zaprzyjaźnić z Gethem który jest inny od reszty (Drugi Legion), od tamtej pory są partnerami, udało mu się także pobić rekord w zdobyciu rangi dowódcy w wieku 26 lat. Ostatnio dostał zlecenie że, wraz z resztą swej brygady (60 żołnierzy) ma eskortować naukowca Asari, Sahile, która bada planety. Przy badaniu piątej, pole efektu masy statku Nautilius znika i spadają na planetę o strukturze podobnej do ziemi. Dzięki umiejętnością pilota statku, udaje się wyjść z tego tylko z poważnymi uszkodzeniami w maszynowni i kadłuba na poziomie mieszkalnym, ale są tylko ranni. Reszta działa sprawnie. On obecnie przebywa na mostku, słuchając raportu o zniszczeniach.

Ekwipunek: Ulepszony pancerz błękitnych słońc z hełmem do którego doczepił pióropusz, karabin Motyka, pistolet predator. Na statku znajduje się dodatkowo pojazd Mako, wahadłowiec Kodiak, śmigłowiec Modliszka.

Cel: Zbadać planetę i mieszkające tutaj istoty, znaleźć "Tą jedyną"

 

Mass-Effect-3-New-Control-Ending-570x302

 

Rok temu odbyła się bitwa o Ziemię. Shepard ocalił was i wszystkich, ginąc bohaterską śmiercią. Jak głoszą plotki, udało mu się uruchomić Tygiel i przeprogramować Żniwiarzy, aby służyli rozumnym rasom. Wnet rozpoczęła się odbudowa przekaźników, giganci pomagali naprawić szkody, które wyrządzili, stając się pewnego rodzaju sługami istot organicznych i gethów.

 

W gorliwości swej pracy, naprawili dawno zapomniany przekaźnik w Artemis Tau, w układzie Macedonia, nazywanym Macedonia Lambda Prime. Aria dalej trzymająca w garści Błękitne Słońca, chciała jako pierwsza zbadać zakamarki Wszechświata, skryte za przekaźnikiem MLP, wysłała więc swoją najbardziej kompetentną asari - naukowiec, Sahile, na statku Nautilus, wraz z twoją grupą najemników, w celu ewentualnej obrony.

Już pierwsze odczyty były dziwne. Przekaźnik MLP prawdopodobnie prowadził do innej galaktyki - IOK-1. Mimo wszystko, badania szły powoli i leniwie, ale przy piątej planecie coś poszło nie tak. Czujniki powariowały, elektronika odmówiła współpracy. Wylądowaliście awaryjnie na powierzchni planety. Każdy załogant, odpowiadał jedno - sprzęt z jakiegoś powodu dostaje świra, albo natężenie pola magnetycznego osiągało kilka milionów Amperów na metr, a ciśnienie na planecie nie przekracza 18 paskali. Coś takiego nie odkryto nigdy w Drodze Mlecznej. I ku zapewnianiu pani naukowiec, w ogóle nie do pomyślenia. Według niej wskazania czujników były przez coś zakłócane i koniecznie chciała sprawdzić co, narażając twoich ludzi.

- Jeszcze raz proszę, o pozwolenie opuszczenia Nautilusa, w celu zbadania powierzchni planety! - za tobą, przy podwyższeniu stała oburzona Sahile, ciemnoniebieska, prawie czterystoletnia asari.

Edited by black_scroll

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Z całym szacunkiem pani doktor, najpierw musimy ustalić czy na zewnątrz jest bezpiecznie, sprawdzić czy pojazdy jak mako działają. Jak coś się pani stanie, to zostanę nową tapicerką kanapy szefowej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Stałeś na podwyższeniu, przed aktualnie nie działającą mapą galaktyki. Nautilus, podobnie jak Normandia, miał wiele charakterystycznych cech turiańskich statków, jak chociażby, cofnięty mostek. Oprócz 5 tuzinów swoich ludzi, dostałeś porządną załogę, w wysokim standardzie. Tak samo Nautilus nie był wrakiem, a najnowszym statkiem badawczym, przerobionym z planów bojowych krążkowników turian i Przymierza. Załoga była w podobnym składzie - ludzie z domieszką turian. Batarianie, choć należeli do Błękitnych Słońc, byli zdecydowanie gorszymi lotnikami.

Do stanowiska podszedł sternik, salutując ci na powitanie.

- Sir, rdzeń efektu masy ma problem z odpaleniem. Do czasu napraw, jesteśmy tu uwięzieni. Technicy - wskazał kciukiem za siebie na czterech turian i czwórkę ludzi siedzących wzdłuż chodnika do kabiny sternika. - Ustalili pierwsze dane na temat planety. Podobno chcieliby to panu przedstawić. Może to pana zainteresować.

Kiedy pani doktor to usłyszała, pędem poleciała do techników, potrącając nawigatora. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Westchnąłem ciężko - Bardziej ciekawska niż kot - powiedziałem. Pomagam wstać nawigatorowi po czym poszedłem do technikõw.

Edited by peros81

Share this post


Link to post
Share on other sites

Asari stała wściekając się coraz bardziej.

- No, wreszcie się pan pojawił! Wlecze się pan tak specjalnie, prawda?

- Sir - odezwał się technik-turianin. - Mamy w końcu normalne odczyty. Mówiąc normalne, mam na myśli, że jakieś nieznanego rodzaju promieniowanie obejmuje tą planetę. Jeśli wierzyć czujnikom wewnętrznym, nawet nasz gruby pancerz, go nie zatrzymuje i od kiedy przedostaliśmy się przez atmosferę, przenika przez nas wszystkich. Chyba jest niegroźne, ale zalecałbym doktor Shuki, przygotowanie kilku środków na wymioty, niektóry będą musieli się przyzwyczaić do tego promieniowania. Zaraz zabieram się za dokładniejsze kalibrowanie czujników, żeby całkiem wyeliminować to "coś" z naszych odczytów.

- Niesamowite - szepnęła Sahile. - Nowego rodzaju promieniowanie. Jak je mierzycie?

- Cóż, jeśli weźmiemy pod uwagę pole masy z generatora i promieniowanie podczerwone, a do tego...

- Sir! - krzyknęła do ciebie, siedząca obok kobieta. Była to sierżant Vimms z twojego oddziału. - Proszę spojrzeć. Dzięki wstępnej kalibracji Taika, mamy rozpoznanie atmosfery planety. Widzi pan te odczyty?

Widziałeś. Odczyty wskazywały jedno - ta planeta miała praktycznie identyczne parametry co Ziemia. Tlenu 25%, grawitacja 0,9G, brak pierwiastków trujących w atmosferze, temperatura pod 15 stopni Celsjusza, wilgotność 20%, brak promieniowań szkodliwych na dużą skalę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Fascynujące. To jest druga ziemia, pani doktor, nie dość że pozwalam ci wyjść to idę z tobą. W między czasie niech doktor rozda torebki, a technicy przygotują Mako.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Asari trochę opuścił entuzjazm.

- Szkoda, myślałam, że skoro to inna galaktyka odkryjemy jakieś nowe formacje skalne, albo pierwiastki. No, ale przynajmniej jest to promieniowanie - zapatrzyła się w ekran turianina. Taik włączył komunikator personalny, a sierżant Vimms postanowiła porozumieć się przez oficjalny kanał komunikacyjny statku.

- Pani doktor, radziłbym przygotować leki na wymioty, mamy tu nietypowe promieniowanie - turianin rozmawiał na słuchawce wbudowanej w jego narząd słuchu. - Nieee, nic nie groźnego, ale proszę tego nie rozpowiadać.

- Pokładowa sierżant Vimms do obsługi technicznej hangaru - powiedziała twoja podkomendna. Jej głos widać było na ekranie. - Kapitan Volsky prosi o przygotowanie pojazdu Mako.

- Rozumiemy. Na szczęście nic mu nie jest, zaraz sprawdzę czy wszystko działa. Powinniśmy to zrobić, jak kapitan będzie do nas zjeżdżał windą.

- Sir! - odezwał się trzeci pokładowy, ludzki mężczyzna. - Ta planeta jest w pełni rozwinięta pod względem flory i fauny, ale wykrywam też odległą emisję fal mózgowych fal beta. Wylądowaliśmy niedaleko jakiejś wioski, a może i nawet miasta. Jeśli nas zauważyli, pewnie niedługo będziemy mieli spotkanie z tubylcami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Na wszelki wypadek bądźcie gotowi do obrony. A jeśli zaatakują i wygracie, to postarajcie się zachować okaz dla naszej pani Asari - powiedziałem po czym poszedłem do zbrojowni po uzbrojenie, później idę do Hangaru po drodze każe tam się stawić mojemu przyjacielowi Czwórce (geth), Turiańskiemu Snajperowi Antilus "Camper" i ludzkiemu medykowi Adrianowi "Strzykawa" Minesota.

Edited by peros81

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zakładasz pancerz bojowy, ze wzmocnionych płyt i tarczami, z malowaniami Błękitnych Słońc. Na plecach ląduje Motyka, przy udzie mocujesz Predatora. Uzupełniasz wymienniki ciepła i ruszasz na dół. W hangarze zaszło kilka zmian - A-61 Modliszka miała urwany jeden silnik wektorowy. Technicy kończyli zbierać części, pewnie niedługo zajmą się naprawami. Przy wozie Mako stali już twoi towarzysze i grupka techników, kończących renowację pojazdu.

- Sir - zasalutowali ci Antilus i Strzykawa. Też byli już przyodziani w pancerze z bronią gotową pacyfikować tubylców, czymkolwiek by nie byli. - Meldujemy się na służbie.

- Adam Kapitan - przywitał się krótko Czwórka. Za twoją namową, przemalował się na barwy Błękitnych Słońc.

- Nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć jak tym obcym wybuchają łby - powiedział swoim modulowanym głosem Camper.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Jak nas zaatakują. Pamiętacie historie z raknii? Zostali niedocenieni i omal nie rozpiepszyli galaktyki. Poza tym pani doktor"Wieczny okres" nie spodobał by się pomysł z strzelaniem do tubylców. Wsiadamy do pojazdu i czekamy na panią doktor, następnie ruszamy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sahile wkrótce do was dołączyła, robiła ostatnie operacje na swoim zmodyfikowanym omni-kluczu, który działał jak jedna wielka sonda, zbierająca całą gamę danych. Wzniosła dookoła siebie cienką, ledwo widoczną, ale za to wytrzymałą, barierę biotyczną. Zapakowała się z wami do Mako.

- Ruszamy, kapitanie? - spytała władczo.

Siedziałeś za sterami pojazdu, Czwórka nadzorował baterię, a Antilus karabiny maszynowe. Technicy opuścili rampę hangarową, a was na chwilę oślepiło jasne słońce, świecące na kompletnie nową (przynajmniej dla was planetę.

- Kapitan Volsky opuszcza statek. Tymczasowe dowodzenie obejmuje oficer pokładowy Hataiak - usłyszeliście komunikat z radia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mako wytoczył się z hangaru, na zieloną łąkę. Tutejsza okolica wyglądała spokojnie, szeroka i płaska dolina, po lewej znajdował się rozległy, gęsty las, a w oddali widać było piętrzące się góry. Nad wami na niebieskim niebie leniwie płynęły chmury. Po wojnie ze Żniwiarzami, taki obraz wydawał się idylliczny, nawet w porównaniu z dawnym Eden Prime.

- Niesamowite, wylądowaliśmy w jakiejś wielkiej kotlinie, która raczej nie uformowała się od upadku meteorytu, raczej wygląda na świadome działanie, chociaż niezbyt dokładne - mówiła doktor Sahile, rozglądając się dookoła. Nagrywała swój głos na omnikluczu. Pomimo wcześniejszego braku entuzjazmu widać było, że zachwyciła się nową planetą. - Proszę trochę zwolnić kapitanie! - powiedziała, otworzyła górny właz i zaczęła filmować otoczenie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przez środek kotlinki, prowadząc za las płynęła rzeka od wielkiego wodospadu, znajdującego się po prawej od was, spadającego z praktycznie pionowej ściany kotliny.

- Adam Kapitan, analiza - Czwórka odezwał się swoim monotonnym głosem. - Technicy wspominali osadę istot organicznych, podejrzewamy, że jest za lasem i przy wodopoju.

- Tak, każda osada ludzka była, w miarę możliwości, budowana nad rzeką - Strzykawa zgodził się z gethem. - Jak chcemy dogadać się z tubylcami, powinniśmy udać się tam. Może pomogą nam naprawić statek.

- Tak czyste środowisko raczej nie zwiastuje zaawansowanej technologii - mruknął turianin.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Zgadzam się z Antilusem. Taki krajobraz był w ludzkim średniowieczu. Ale i tak musimy zbadać całą planetę więc jedziemy do wioski. Słyszysz pani doktor? Jedziemy do tubylcõw.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Słyszę! - krzyknęła, a pęd powietrza nieznacznie ją zagłuszył.

- No szefie, to jedźmy do tych średniowiecznych oszołomów - Antilus przeładował Żmiję. Zbliżając się do rzeki i skraju lasu, lecz nadal nie było widać żadnego śladu wioski.

- Adam Kapitan, przeczuwamy pułapkę, baza tubylców powinna być już w zasięgu sensorów optycznych.

- Faktycznie, coś jest nie tak, pani doktor proszę się schować! - Strzykawa wciągnął Sahile do Mako i zamknął właz. W ostatniej chwili, bo parę metrów dalej tuż przy rzece okazało się, że reszta kotliny jest tylko hologramem, a Mako runął w przepaść.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Silniki zostały odpalone i wylądowaliście z lekkim łoskotem w prawdziwej kotlinie. Kontrolka wskazywała na drobne uszkodzenie przedniej osi kół. Z powodu cienia rzucanego przez skałę było tu ciemniej i najpewniej chłodniej.

- Chyba jest wcześnie rano, z tego co zaobserwowałam, niedługo powinny zacząć wpadać tutaj promienie słoneczne - powiedziała pani doktor po chwili ciszy. W oczach miała łzy, najpewniej od szoku po wypadku.

Przed Mako płynęła prawdziwa rzeka, ze znajdującego się po prawej gigantycznego wodospadu.

- Miasto jest pewnie niedaleko - spokojnie rzekł Strzykawa.

- Wiem, że to głupie, ale może opuścimy Mako i udamy się do wiochy na piechotę? - zaproponował turianin, rozpinając pasy.

- Opuszczenie pojazdu może spowodować mniej agresywną reakcję u tubylców - dodał Czwórka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- A oni wiedzą co to jest? Ale macie racje. Opuszczamy pojazd, i pamiętasz zasady. Idziesz pierwszy bo to twój pomysł - powiedziałem po czym wysiadłem z pojazdu.

- Czwórka, ty zostajesz pilnować Mako. Nie chce by jakiś tubylec wziął to za komorę lęgową. Nie chce wracać na Omegę, z pojazdem pełnym jaj. Będziemy w kontakcie.

Edited by peros81

Share this post


Link to post
Share on other sites

Turianin wymamrotał parę przekleństw, które prawdopodobnie były neologizmami, gdyż omni-klucz ich nie przetłumaczył, jednak posłusznie opuścił Mako i zeskoczył na powierzchnię.

- Czysto - rzucił przez komunikator.

- Sprawdzimy, czy nie da się naprawić przedniej osi - zakomunikował geth, kiedy opuszczaliście statek, jednocześnie przesiadając się na fotel pilota.

Kiedy wszyscy wydostaliście się na powierzchnię, uderzyło w ciebie podobieństwo do Ziemi i Eden Prime. Gdybyście nie przelecieli przez zapomniany przekaźnik i nie wylądowali awaryjnie na piątej planecie tego układu, można by naprawdę się pomylić. Pani doktor od razu podeszła do skały i zaczęła ją skanować.

- Niesamowite - mówiła do siebie. - Jak taka formacja mogła się wytworzyć w kilkanaście tysięcy lat.

- Sir - odezwał się głos ze słuchawki w twoim uchu. Rozpoznałeś głos sierżant Vimms. - Taik oczyścił ten dziwny szum z czujników. To dziwnie zabrzmi... ale ta planeta obraca się dzięki temu promieniowaniu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- I coś jeszcze sir, przed wami powinno być pole maskujące jakiegoś typu, używające tego promieniowania jako energii. Uważajcie, jest całkiem spore - dodała sierżant.

- Rychło w czas - mruknął Camper.

Ruszyliście przed siebie z małymi latarkami oświetlającymi wam drogę, co chwila czekając na panią doktor, która uparła się, żeby badać każdy ciekawszy kamień.

- Taik, byłbyś w stanie wysłać mi poprawki tak, aby mój omni czytał natężenie tego promieniowania? Dzięki - Sahile pokombinowała coś przy ręce i zaraz z uśmiechem zataczała ręką kręgi badając natężenie tajemniczego promieniowania. - Trzeba będzie jakoś nazwać to promieniowanie.

Turianin ruszył jako pierwszy, wy zaś podążyliście za nim. Po około kwadransie, kiedy słońce zaczęło świecić bardziej w kotlince stanęliście oniemieli.

- A niech mi elkor bajkę opowie - szepnął medyk.

- Chyba sobie jaja robicie... - dorzucił Antilus

 

city_night_by_molybdenumgp03-d34zpzq-992

 

W oddali przed wami zajaśniały wysokie i niezwykle czyste budynki, zbudowane w nietypowy sposób, miały coś w sobie obcego, jak każdy nowy gatunek. Do tego było tam wiele, jak na takie miasto, roślinności, zapewniającej tlen i materiał. Technologicznie przypominało Ziemię, sprzed dwustu lat, czyli trochę przed odkryciem na Marsie proteańskich ruin.

- Ekhm, sir. Coś wyszło z lasu i chyba zmierza w stronę statku - odezwała się Vimms.

Edited by black_scroll

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Kapitanie, pliz - odezwała się pani sierżant. - Skrzekotka, i wasza czwórka nie zrobi różnicy, nawet z Mako. Wygląda to na... komitet powitalny obcych. Jest ich chyba ze dwudziestka! I wyglądają jakoś dziw..bzzz... mają ze...wzzz... - sygnał zaczął się urywać.

- Poradzą sobie - powiedział Strzykawa, kiedy radio ogłuchło. - My mamy trochę trudniejszą sytuację.

Zauważyłeś, że z miasta zaczęli się schodzić tubylcy. Z takiej odległości ciężko było coś jeszcze o nich powiedzieć, na pewno nie poruszali się na dwóch nogach, zbyt nierówny chód. Turianin podniósł karabin do oka.

- No chodźcie tu brzydkie czworonogi...

Share this post


Link to post
Share on other sites