Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Cahan

Cień Nocy [NZ][Fantasy][Dark][Violence][Adventure][Romans]

Recommended Posts

Tak, powody są dwa.

1. Fanfik będzie poprawiany, kiedy tylko pozdaję egzaminy w tej sesji (albo i nie). Co oznacza, że kilkanaście rozdziałów przejdzie dość mocne zmiany, które sprawią, że będzie się to czytać lepiej.

2. Ktoś inny już kiedyś zaczął to lektorować, dlatego uważam, że ta osoba jest jedyną, która ma prawo do lektoringu tego fanfika. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu Cahan napisał:

Tak, powody są dwa.

1. Fanfik będzie poprawiany, kiedy tylko pozdaję egzaminy w tej sesji (albo i nie). Co oznacza, że kilkanaście rozdziałów przejdzie dość mocne zmiany, które sprawią, że będzie się to czytać lepiej.

2. Ktoś inny już kiedyś zaczął to lektorować, dlatego uważam, że ta osoba jest jedyną, która ma prawo do lektoringu tego fanfika. 

Ok :) Rozumiem... Akurat nie udało mi się znaleźć lektoratu, ale jeśli tak, to uszanuję prośbę i znajdę inne dzieło :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

No dobra, teraz pora na to. (Ktoś mnie chyba zamorduje za to siedzenie po nocach)

Ostrzegać nie będę, bo wiadomo co powiem. Po za tym - ile można marudzić o własnej ułomności?

Chociaż może zostawię to:

Nie powinno mnie tu być, ponieważ jeszcze nie skończyłem czytać aktualnych rozdziałów, lecz nie mam co ze sobą zrobić po nocy, dopiero co wypiłem gdzieś tak z 500 ml herbaty i po prostu czuję, że muszę tu zostawić jakiś ślad (czyt. nabijam sobie licznik komentarzy).

Nie będzie to komentarz wysokich lotów, a jedynie moje przemyślenia, spostrzeżenia i ogólna próba wyrażenie tego co się dzieje w mojej głowie po przeczytaniu aktualnych rozdziałów fika.

 

Więc co my tu mamy?

Akcja fika dzieje się jeszcze na długo przed akcją serialu. Mamy tu całe stada alikornów i jednorożców - elity tego świat.

I bohaterkę. Księżniczkę, której los już wybrano. Ona jednak chce to zmienić. Sama zdecydować czego chce. I tu następuję coś, co sprawiło, że już polubiłem to opowiadanie - zderzenie z brutalną rzeczywistością, kiedy to się okazuje, że jej zdanie nie obchodzi nikogo. Już mamy próbę walki o swoją wolność i ucieczkę. Udaną. Tyle, że to nie koniec problemów bohaterki. Teraz natomiast zderza się z problemami innego sortu: poszukiwana, sama, bez pieniędzy, w nowym, brutalny środowisku, do którego nie jest przystosowana. Polubiłem ten fik. Tak samo jak polubiłem ,,Wiedźmina" za zderzenie się bajek z realnością świata.

 

Jako, że jestem dopiero po pierwszym rozdziale, trudno napisać mi coś więcej oprócz tego, iż mi się podoba. Z wielką chęcią będę zagłębiał się dalej w opowiadanie i mam nadzieję, że zostanie ukończone.

Pozdrawiam i życzę powodzenia w pisaniu.

Edited by Ravik
  • Upvote 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pewnie wielu z Was myślało, że fanfik zdechł, ale... Otóż nie. Nadszedł czas powrotu. Problem jest jeden - otworzyłam docsa, zaczęłam nowy rozdział i doszłam do wniosku, że nie pamiętam wystarczająco dobrze poprzedników. Dlatego... Postanowiłam przeczytać go jeszcze raz, a czytanie połączyć z poprawkami poprzednich rozdziałów, tak by były dużo lepiej napisane. Rewrite to nie będzie, raczej remaster.

 

Dlatego, jeśli ktoś fika zna i czeka, ale nie pamięta, to sądzę, że będzie to dobra okazja do tego by go sobie odświeżyć.

 

Plan jest taki: poprawiam i czytam 1 rozdział dziennie, co jest aktualnie realne i piszę SA do czasu aż nie dojdę do końca rozdziału 26. Wtedy Smak Arbuza chwilowo pójdzie w odstawkę, za to Cień będzie priorytetem. Przy okazji, to mam nową okładkę, wykonaną prze @Moonlight.

 

Także, codziennie wypatrujcie aktualizacji - będą zaznaczone w 1 poście. Pierwsza z nich jeszcze dzisiaj, ale później :>

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Póki co zremasterowane zostały prolog i rozdział 1. Zajęło mi to nieco dłużej niż miało przez pewne zawirowania w życiu prywatnym, a także to, że pierwsze rozdziały Cienia są zwyczajnie dziurawe i słabe. Dlatego wycięłam sporą część pierwszego rozdziału i zastąpiłam nowym tekstem. Sądzę, że to lepiej rozwija i przedstawia niektórych bohaterów, a także ma po prostu więcej sensu niż wcześniej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cieniem Nocy byłem zainteresowany od dosyć dawna, ale jakoś brakło mi nieco motywacji by wreszcie zacząć się przez to przebijać. To dosyć stary fanfik, a stare fanfiki mają swoje mankamenty. Jednak nagły "news" o reworku mnie wreszcie zachęcił i przeczytałem Prolog oraz Rozdział I. Jak wrażenia?

Zacznę od negatywów, by móc od razu potem przejść do tego co mi się ewidentnie podobało. Faktem jest, że te "wady" to bardziej moje preferencje, ale pozwolę i tak się nimi podzielić. Otóż po pierwsze, ewidentnie widać że to stary fanfik z czasów wczesnego fandomu chociaż po tym jak są nazywani główni bohaterowie. O ile generalnie world-building jest naprawdę dobry (do tego jeszcze przejdę) to przyznaję, że trochę dobijały mnie imiona bohaterów, które brzmiały mocno topornie. Ja wiem i zdaję sobie sprawę jako pisarz, że generalnie, sama maniera tych kucykowych kanonicznych imion to przegrana sprawa, bo po prostu motyw po dłuższej analizie nie trzyma się kupy. Wydaję mi się, że mogły one brzmieć trochę "dostojniej" i mniej topornie, ale z drugiej strony - wątpię by ten rework miał akurat to zmienić.

Drugi problem tyczy się jednej (i jedynej) rzeczy, która w światotworzeniu mi nie pasuje - to jest idei, że alicornów jest dużo. Nie chodzi mi nawet o argumenty w stylu "to jest nielogiczne, nierealne itd. itp.", bo takie argumenty pewnie też dałoby się znaleźć, ale raczej chodzi mi o to, że alicorny jako takie są istotami wyjątkowo unikatowymi, więc ich nadmiar tylko szkodzi i zabiera im potencjału. Tym bardziej, że przynajmniej na tym etapie z tego powodu jest bardzo niejasne jaki jest właściwie power-level takiego alicorna. 

No dobra, a teraz przechodząc do rzeczy zrobionych naprawdę świetnie:

- Postacie - generalnie, wszystkie postacie co do jednej jakie póki co były w opowiadaniu przypadły mi do gustu, brzmiały wiarygodnie i ich motywacje były sensowne, oczywiście prym wiedzie Night Shadow, która jako główna bohaterka fanfika prezentuje się naprawdę dobrze. Muszę pochwalić świetnie opisane myśli wewnętrzne i generalnie dobrze zarysowaną motywację. Podoba mi się też, że nawet takie postacie, które raczej są tutaj antagonistami jak ojciec naszej bohaterki mimo, że są tymi antagonistami, to ich motywy są zrozumiałe.

- Światotworzenie - wszystko poza problemem z nadmiarem alicornów mi bardzo przypadło do gustu, ze szczególnym uwzględnieniem tego, że poszczególne Królestwa różnią się nie tylko kulturowo jako tako, ale też innym zestawem imion czy innym wyglądem. To dobry smaczek.

- Overall Quality - generalnie miałem wrażenie, że po reworku naprawdę mamy do czynienia z wysoką jakością jeśli chodzi o opisy, akcję oraz zwyczajne smaczki (np. to, że Night Shadow dalej używała dworskiej mowy gdy uciekła). 

Podsumowując - bardzo mi się podoba i czekam na więcej. Poczekam na spokojnie i będę czytał wraz z reworkami kolejnych rozdziałów.

Pozdrawiam

- Wreszcie - zwyczajnie przyjemnie się to czyta, a tekst zniknął tak szybko jak się pojawił. 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trwało to nieco dłużej niż planowałam, ale pojawił się drugi rozdział remastera. Skąd te opóźnienia? Początkowe rozdziały były często nielogiczne i jestem zmuszona usuwać długie partie tekstu i zastępować je czym innym. Nowa wersja rozdziału drugiego jest dłuższa od oryginału o 1000 słów.

 

https://docs.google.com/document/d/1zxaRHzod47_7qxWQErcAnT3KSO6ASG8sOjo3TNFYBus/edit

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

I jest rozdział III. Trochę to trwało, bo studia ostatnio naprawdę mocno dają mi w kość. Kolejny... Kolejny na pewno nie pojawi się przed 10 maja. Wszystko zależy od tego, czy pozdaję egzaminy i zaliczenia w pierwszych terminach, czy czekają mnie poprawy.

 

https://docs.google.com/document/d/1FOwLTT-QAc8E1kA1Tv3W9qTwI6OiVXcnTxjSkwrO5Y8/edit

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myślę, że doczekaliśmy się całkiem ciekawych czasów. Fanowskie gry i mody mnożą się na potęgę, a do łask powraca old school, co dało do myślenia nie tylko niezależnym twórcom gier, gdyż możemy także wybierać spośród różnych reedycji, remake'ów oraz remasterów, za sprawą których dawne ikony gamingu uzyskują zupełnie nowe życie. I, jak się okazuje, Cahan udaje się wstrzelić idealnie w ten nurt, serwując nam remaster jednej z pierwszych dużych produkcji jej autorstwa, pod tytułem „Cień Nocy”. Nie jest to (jeszcze) remaster kompletny, toteż w dowolnej chwili możecie wskoczyć na pokład i poczuć się częścią tej historii – czy to poprzez śledzenie prac nad remasterem z rozdziału na rozdział, czy przez wsparcie w postaci prereadingu chociażby. Możliwości jest mnóstwo. Miałem przyjemność czytać pierwsze wersje opowiadania, pamiętam premiery kolejnych rozdziałów, starałem się je komentować, toteż w moim przypadku ukazanie się tegoż remastera oznacza przeżycie tej historii na nowo, ale także nostalgiczną wycieczkę do przeszłości, próbkę tego jak bardzo poprawił się styl autorki. Brzmi interesująco?

 

Zakończmy ten przydługawy wstęp i przekonajmy się co opowiadanie, w swej nowej i ulepszonej formie, ma nam do zaoferowania w 2019 roku.

 

Remasteringu czar

Bohaterką tej opowieści jest królewna Night Shadow – szlachetnie urodzona czarna klacz alikorna, odkrywająca swój talent do iluzji. Zastała świat podzielony, w którym poszczególne królestwa i rody poszukują koneksji, knują i konkurują. Również zbrojnie. Stawką jest wielka władza oraz idące za nią bogactwa. Night Shadow jednak jest zbyt ambitna, by zgodzić się na narzucenie sobie czyjejś woli i sama chce napisać własną historię. Z Sunshine Arrow jako wzorem do naśladowania oraz czystą determinacją jako swą przewodniczką, wyrusza w drogę ku wolności, władzy i chwały. Każdy, kto pamięta rok 2013, czy 2014, bądź też natrafił na tekst później, zna tę fabułę i wie, że w trakcie swojej wędrówki Night Shadow spotka sojuszników, ale także i wrogów. To, co zremasterowała autorka na dzień dzisiejszy, jest jedynie przedsmakiem przygody. To znaczy, wydarzeniami przed timeskipem.

 

Chyba nikogo nie zdziwię, jeżeli napiszę, że praktycznie wszystko co kiedykolwiek zgrzytało, ślizgało się po sobie, bądź rozmywało obraz świata przedstawionego, zostało poprawione. I to ze znakomitym efektem. Poznikały przydługie ekspozycje, podczas których wymieniane były kolejne imiona, stronnictwa i powiązania, aż szło się zgubić, pomylić. Teraz zostało to przemyślane dużo, dużo lepiej, informacje zostały podzielone i porozmieszczane w różnych fragmentach rozdziałów, wprowadzając odbiorcę w realia i historię świata wtedy, kiedy to potrzebne. Bardzo dobrze. Dużo, dużo lepiej wypadają także wszelkie wątki polityczne, zaś niebezpieczeństwa wynikające z koneksji oraz możliwości budowania powiązań wyglądają teraz znacznie wiarygodniej.

 

Budowa oraz przedstawianie kolejnych elementów świata również się poprawiła. Nie czuć już nigdzie żadnego chaosu, nagłych przyspieszeń, zwolnień, czy wprowadzania elementów, które w danej chwili niewiele wnoszą i mogłyby zostać pominięte. Czegoś jednak brakuje, acz nie pamiętam już, czy elementy te pojawiały się na tym etapie, czy dopiero później. Wydaje mi się, że dosyć wcześnie w fanfiku. Chodzi mi o pieśni, rymowanki, czyli to, co określałem wówczas mianem „folkloru”. Liczę jednak, że z czasem zostaniemy uraczeni czy to piosenkami, czy inkantacjami, modlitwami. Rzeczy te, chociaż same w sobie wcale nie musiały wnosić wiele, budowały klimat, zwłaszcza, gdy czytelnik wyobrażał sobie towarzyszącą temu melodię, dźwięki, czy ekspresje występujących akurat postaci. Fanfik od razu się stawał taki... filmowy?

 

Tak czy inaczej, historia wciąga jak diabli. Główna bohaterka jest silna, ambitna i wyrazista, toteż z miejsca wzbudza sympatię i chce się jej kibicować. Nie jest jednak sama – na razie w historii głównie towarzyszy nam jej brat, Dark Mane, zaś na jej drodze stoi straż, sługi, bandyci, takie oto postacie bez swych imion, ale biorące udział w wydarzeniach, wpływające jakoś na poczynania bohaterki. Kreacje postaci, ogólnie, również uległy sporej poprawie. Co cieszy mnie niezmiernie, remaster nadal zachowuje ten vibe z 2013 roku – postacie są alikornami, cechują się ciemnymi barwami, a ich imiona jeżą włosy na karku ;) Nie ma co z nimi zadzierać. Autorka nie zrezygnowała z tych elementów i, nie po raz pierwszy zresztą, pokazała, że opowiadanie wypełnione alikornami może się czytać wartko, może ono być ciekawe, nie zbudzać żenady. Po prostu alikorny również mogą być normalnymi postaciami i to nie wstyd.

 

Postacie, elementy świata

Tak jak pisałem lata temu, tak i tutaj, alikorny nie bolą, toteż poczynania bohaterów śledzi się z zaciekawieniem, a bez kwaśnej miny. Co ciekawe, wydaje mi się, że pewnej rozbudowie uległy relacje między poszczególnymi postaciami, np. Night Shadow i Dark Mane'a, czy też Nighty i jej matki. Podobają mi się dialogi, ich brzmienie, didaskalia dają pojęcie jak kto się zachowuje, toteż wszystko wypada wiarygodnie, łatwo to sobie wyobrazić. Szczególnie maniera tytułowania co ważniejszych postaci pomaga sprzedać to, że faktycznie jest to dwór królewski i rozmawiają ze sobą kucyki szlachetnie urodzone. Narrator nierzadko wchodzi w głowę Night Shadow, toteż możemy poznać opisy jej przeżyć, myśli, uzyskując obraz tego jaką jest postacią i jak reaguje na różne rzeczy. Między innymi, widząc pewne sygnały, sama zaczyna spekulować co się może wydarzyć między królestwami, zatem jest świadoma wielkiej polityki, próbuje dostrzec dla siebie szanse.

 

Na uwagę zasługuje również ojciec królewny, który występuje rozpostarty nad grą wojenną, przesuwający figurki, co nie tylko buduje jego wizerunek, jako monarchy, ale także daje czytelnikowi pojęcie, że świat być może lada dzień znajdzie się na skraju kolejnego konfliktu. Są to jedne z tych scen, w których lśnią poprawione wątki polityczne. Historia nadal jest prowadzona organicznie, a więc zniknięcie Night Shadow w sytuacji, gdy jej kopytko było komuś obiecane, powoduje określone skutki i wymusza zmianę dotychczasowych planów. Widać to doskonale.

 

Innym przykładem rozwijania poszczególnych charakterystyk, jest scena, w której Night Shadow wychodzi znaczek. Ma to związek z Darkness Swordem, zatem przy okazji poznajemy inne jego cechy, a także jak traktuje poddaną mu straż. Autorka znajduje różne sposoby na kreowanie danych postaci, czy to umieszczając je w określonych sytuacjach, czy korzystając z możliwości Night Shadow – tutaj mieliśmy do czynienia z iluzją surowego króla, był to interesujący motyw. W sumie, jakby się nad tym głębiej zastanowić, najmniej z tego tortu otrzymuje matka głównej bohaterki, Moonlight Dust, aczkolwiek, z tego co pamiętam, otrzymała ona więcej czasu antenowego dopiero w późniejszych kawałkach tekstu. Zacieramy zatem ręce i czekamy.

 

Z innych rzeczy – w najnowszym rozdziale pojawiło się zwierzątko, młoda mantykora. Taki kotek, który towarzyszy Night Shadow przez jakiś czas ;) Poświęcono jej sporo uwagi, toteż początkowo przeszło mi przez myśl, że czasowo zastąpi ona, jakże ważną zresztą, postać smoka Hualonga, który zostanie przedstawiony później, niż miało to miejsce w oryginalnej wersji. Ale to już zostało wyjaśnione – po prostu Hoffman jest starym dziadem i nie pamięta już, że mantykora przecież zawsze tam była, a Hualong został przedstawiony w zupełnie innym miejscu.

 

Postacie dają się polubić i wypadają jeszcze lepiej niż poprzednim razem, a sposób, w jaki prowadzona jest akcja, a także proporcje w czasie występowania danej bohaterki, czy bohatera, sprzyjają spójności kompozycji, nikt nie wyskakuje nagle z kapelusza, nikt nie robi nic głupiego, wszystko jest na swoim miejscu.

 

Opisy, kompozycja, klimat i inne takie

Jakość opisów waha się między po prostu solidną, a znakomitą. Zwłaszcza kiedy opisywana jest nam natura, drzewostan, rośliny, ale także niektóre pomieszczenia, lokacje – dobór słów zadowala, żaden akapit nie jest ani za długi, ani za krótki, zaś czytelnik bez problemu wyobraża sobie otoczenie, jego barwy, panującą temperaturę, zapach czy to lokalnej flory, czy też bród, smród i ubóstwo, bo również i takie miejscówki się przewijają. Bardzo dobrze opisane zostało również odzienie poszczególnych postaci, ze szczególnym wskazaniem na pancerze, czy dodatki. Nierzadko trafiają się unikalne, profesjonalne określenia na poszczególne elementy ubioru, czy też fachowe nazewnictwo dotyczące końskich ruchów itp. Dla zaznajomionych z twórczością autorki nie będzie to jednak żadna niespodzianka.

 

I chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się, że w opowiadaniu uświadczymy głównie kunsztowne zamki, czy lasy, opisywany świat daleki jest od ideału. Niekiedy można wręcz odnieść wrażenie, że to iście obrzydliwe miejsce, a do tego wyprany z moralności, jako że każdy ma swoje słabości, wliczając w to szlachciców i władców, którzy nie panują nad chucią, zatem nie brakuje błąkających się po świecie bękartów. Kucykom znana jest bieda, woda w fontannie przy zaniedbanym rynku śmierdzi, tu i ówdzie znajdują się sterty śmieci. Zebrane w całość, tworzy to pewien kontrast – Night Shadow ma do wyboru życie w złotej klatce, bród i smród znajdujące się "w sąsiedztwie", albo to, co czeka ją poza granicami cywilizacji, czyli naturę, wolność.

 

Póki co, zróżnicowanie otoczenia, klimat, zdają egzamin, natomiast w przyszłości, o ile dobrze kojarzę oryginał, czekają nas nowe lokacje, postacie, a także przygody. Widząc jak dobrze wypadł ten kontent, który już został zremasterowany, mogę stwierdzić, że moje oczekiwania są dość spore, acz jestem spokojny, że poniżej pewnego poziomu jakość opowiadania nie spadnie nigdy.

 

Prognozy na przyszłość

Końcówka rozdziału czwartego zawiera ważną wskazówkę. Mianowicie, pojawia się nowa (tak naprawdę to nie) postać, lecz organizacja, w której jest zrzeszona, nosi inną nazwę. Jest to chyba pierwsza poważniejsza zmiana/ modyfikacja w historii. Co to oznacza?

 

Oceniając „Cień Nocy” z 2013 roku dziś, można się zgodzić, że fanfik był produktem swoich czasów, zaś autorka dopiero rozpoczynała pisanie, toteż miała do zdobycia najwięcej doświadczenia. Co jednak podtrzymuję do dnia dzisiejszego, opowiadanie broniło się i dało się je polubić, lektura była wciągająca, czasu na nią poświęconego nie było co żałować. I ciągle wracało się po więcej. Wygląda na to, że te właśnie elementy, a także podstawowe założenia, kluczowe mniej lub bardziej wydarzenia, to zyskało zupełnie nową formę w remasterze, natomiast pewne rzeczy jednak zostaną zmienione. Pamiętajmy, że oryginalny „Cień Nocy” nie był fanfikiem ukończonym, toteż od pewnego momentu, jak Bogowie pozwolą, rozpoczną się zupełnie nowe rozdziały, a historia nareszcie pójdzie dalej.

 

Na obecnym etapie czekam na kolejne postacie, związane z organizacją Łowców. Ciekaw jestem, czy może czyjeś imiona nie ulegną zmianie? Osobiście spekulowałbym coś w stylu: Awful Look – Pitiful Look albo Pitiful Impression, tego typu rzeczy. Chociaż z drugiej strony, nie ma na co liczyć – jeżeli dobrze pamiętam, co niektóre postacie nawiązują do wybranych użytkowników Tawerny.biz i był to dość charakterystyczny „smaczek” i w sumie sam nie wiem, czy ci bohaterowie, acz z poprawionymi imionami, to już będzie ten „Cień Nocy”. Przekonamy się.

 

A co poza tym? O pieśniach i rymowankach już pisałem, ale mam nadzieję, że niejeden raz potowarzyszymy postaciom w ich podróży, co będzie okazją do delektowania się wspaniałymi opisami przyrody i fantastycznych stworzeń. Jest to wierny remaster, bez jakiegoś ekscesywnego dodawania nowej zawartości do od dawna udostępnionych już rozdziałów. Trzymam kciuki za porywające zwroty akcji, trzymające w napięciu intrygi, a także pamiętne bitwy, bo nie ma mowy, by Night Shadow zgodziła się ustąpić komukolwiek. Opowiadanie oczywiście polecam :D

 

 

Pozdrawiam!

  • Upvote 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po lekturze zremasterowanych rozdziałów „Cienia Nocy”, bez wiedzy odnośnie tego jak wyglądały przed wprowadzeniem poprawek, mogę spokojnie stwierdzić, że opowiadanie na chwilę obecną prezentuje się wcale przyzwoicie, pomimo tego, że jego początek wydaje mi się do przesady wydłużony. Mam tu na myśli przede wszystkim niepotrzebne moim zdaniem dokonanie przez główną bohaterkę aż dwóch prób ucieczki, z których pierwsza stanowi zresztą jedynie pretekst do ukazania tej mniej jej znanej części miasta. Jest sprawdzonym, klasycznym i nie zaraz tam najgorszym motywem, że księżniczka schodzi ze złotej wieży i zostaje w sposób szokujący sprowadzona do parteru przez okrutną rzeczywistości. Osobiście uważam jednak, że chyba byłoby lepiej gdyby opowiadanie zaczynało się gdzieś tak mniej więcej z chwilą planowania przez Night dania nogi… Ale, ale! Z drugiej strony, pierwsza nieudana próba ucieczki, mało skomplikowane plany, porywczość, bolesne zderzenie z realnym światem mogą też służyć przedstawieniu charakteru bohaterki i jej naiwności połączonej z młodzieńczą pewnością siebie. Ponownie, to dość klasyczny motyw, który jednak wcale nie został przedstawiony źle. Przeciwnie, Night jest na razie postacią jak najbardziej obiecującą, choć jest to zaledwie pierwsze wrażenie i wiele może się w tym względzie jeszcze zmienić. Nie powiem, potencjał jest i może się to potoczyć różnymi drogami. Ciekawość, którą z nich wybierze autorka.

 

Niestety, choć główna bohaterka została w tych pierwszych rozdziałach przedstawiona przyzwoicie, choć dość klasycznie, autorce nie udało się uniknąć często spotykanego problemu z wprowadzaniem za jednym zamachem zbyt wielu postaci bez poświęcania im dostatecznej uwagi. Praktycznie każdy bohater jest tu tylko przedstawiany z imienia, po czym wypełnia on swoją niewielką rolę by po chwili zejść ze sceny i ja doskonale rozumiem, że nie jest wykluczonym, iż tak właśnie miało być. Ostatecznie, Night już chwile potem zupełnie zmienia swoje środowisko, tym samym zmienia się niejako scena, a potraktowani po macoszemu bohaterowie równie dobrze mogą robić po prostu za jeszcze jeden, mniej istotny element tła. Jednakowoż, chyba wolałbym, gdyby przynajmniej ci bohaterowie, którzy, zdaje się, będą pełnić jeszcze jakąś rolę – przede wszystkim najbliższa rodzina Night – byli przedstawieni w sposób bardziej zapadający w pamięć i wywołujący jakieś konkretniejsze emocje czy skojarzenia. Może i jest jeszcze za wcześnie by oceniać to tak z góry i autorka szykuje jakiś wyróżniający ich szczegół albo też nieco sprawniej przedstawi nowe postaci, bo na chwilę obecną zwyczajnie nie czuć by bohaterowie byli czymś innym niż kilkoma zapisanymi słowami.

 

Trzeba mi pochwalić opisy. Te opowiadające o mieście są porządne, wyważone, również dość klasyczne, ale wystarczą by wyobrazić sobie brud, w jakim żyją niższe warstwy społeczne. Widać tu może trochę tylko podręcznikową wiedzę autorki, dawkowaną w ilościach takich, że nieco żałuje się, iż nie ma jej jeszcze więcej, bo chętnie wyłapałbym jeszcze jakiś smaczek odnośnie wyglądu i funkcjonowania świata podobnego do naszych minionych czasów. Bardzo podobają mi szczegóły „anatomiczne”, z których autorka chyba słynie w całym fandomie. Nie są one tu przesadzone, nie powodują zdziwienia, jak najbardziej mają sens, nawet jeśli podczas lektury pada jakieś słowo, którego nie do końca można się było spodziewać. Nie ma tu też iście fanatycznego trzymania się realiów, które tylko popsułyby klimat. O właśnie, klimat! Najbardziej czuć go w opisach przyrody. Może i są ciut za krótkie, ale błyszczą pomysłowością. Co i rusz pojawia się jakiś zwracający uwagę szczegół, jakaś konkretniejsza nazwa zwierzęcia czy rośliny, a wymieszane jest to z po prostu solidnym warsztatem. Opisy czyta się płynnie i łatwo wyobrazić sobie to, co autorka chciała w nich przedstawić.

 

Co do dialogów, sprawa ma się tak, że najpierwsze z rozdziałów nie napawają w tym względzie optymizmem. Rozmowy są jakby wymuszone, toporne, nie przebrzmiewa w nich autentyczny charakter mówiących postaci, a raczej pewien wysiłek włożenia im do ust słów mających w domyśle odpowiadać  przypisanym im przez autorkę cechom charakteru, które miejscami wydają się do przesady wyraźnie uwypuklone. Paradoksalnie, ma to związek ze wspomnianym wcześniej problem z tworzeniem zapadających w pamięci bohaterów. Jest trochę tak jakby owe pojawiające się tylko na chwilę postaci klepały wyuczone kwestie. Dla przykładu, żebrak ma być przedstawiony jako potwór, więc mówi właściwie tylko o gwałcie. Królowa ma być z kolei potworem odmiennej kategorii, więc jest zimna i nawykła do rozkazywania – to widać, ale przedstawienie tego nie jest zbyt finezyjne, nie powiedziałbym, że jest karykaturalne ale przerysowane już chyba tak. Podobnie ma się sprawa z bratem głównej bohaterki – widać jego naiwność i głupotę, ale ponownie została ona przedstawiona dość niezręcznie. Czytelnik wie o niej raczej dzięki temu co jest bezpośrednio przedstawione słowami Night lub narratora. O ileż ciekawiej (i trudniej w realizacji, bądźmy fair) byłoby gdyby słowa bohaterów same przez się mówiły o tym jacy oni są.

 

Tutaj pojawia się światełko w tunelu, bo, jak wspominałem wcześniej, możliwe, że przedstawieni dotychczas bohaterowie wcale nie pełnią tak znaczącej roli jakby mogło się wydawać i wcale nie było konieczne by ich zapamiętywać. Łowcy z ostatniego z poprawianych rozdziałów są już przedstawieni o niebo lepiej. Owszem, w nich także jest odrobina sztampy, ale oni akurat wzbudzają jakąś ciekawość, zaś ich dialogi nie są już tak sztywne. Jak najbardziej są perspektywy na lepszy ciąg dalszy.

 

Innymi słowy, choć początki mogą niektórych zniechęcić sztampowością, warto się przez nie przebić by szybko dać się wciągnąć w lekturę. Cień Nocy nie jest opowiadaniem doskonałym, ale solidnym. Jego jakość zdaje się rosnąć z rozdziału na rozdział i na chwile obecną można mieć co do niego jak najbardziej pozytywne oczekiwania.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziękuję Johnny za ten piękny komentarz i już spieszę z wyjaśnieniami zanim usiądę do prac nad kolejnym rozdziałem.

2 godziny temu, Johnny napisał:

Praktycznie każdy bohater jest tu tylko przedstawiany z imienia, po czym wypełnia on swoją niewielką rolę by po chwili zejść ze sceny i ja doskonale rozumiem, że nie jest wykluczonym, iż tak właśnie miało być

I z większością z tych postaci tak jest, zwłaszcza z innymi niż alikorny. To tło, to są ci ludzie, którzy przewijają się na ulicach, ale na drugi dzień ich nie pamiętasz. Ale bez nich świat byłby dziwnie pusty, więc muszą w nim być.

 

Odnośnie rodziny Night - zarówno Dark Mane jak i Darkness Sword mają swoje własne POVy, z tym że początkowe rozdziały to niemal same POVy Night Shadow. Oni wchodzą pięć lat później. Królowa przewija się w wątkach męża i syna. Wuja Moonshine'a również jeszcze spotkacie i to wiele razy. To co się pojawiło dotychczas nie jest pełnoprawnym przedstawieniem tych bohaterów, tylko raczej zarysowaniem ich relacji z królewną i to jak ona ich postrzega.

 

Cień Nocy na początku skupia się na jednej bohaterce, a świat widziany z perspektywy Night Shadow wydaje się dość czarno biały, ponieważ bohaterka jest bardzo młoda. No i system POV w CN działa tak, że narracja jest zależna od postaci. Także narrator nie opisuje jaki jest np. Dark Mane, narrator opisuje jak Night Shadow go widzi.

 

2 godziny temu, Johnny napisał:

Co do dialogów, sprawa ma się tak, że najpierwsze z rozdziałów nie napawają w tym względzie optymizmem. Rozmowy są jakby wymuszone, toporne, nie przebrzmiewa w nich autentyczny charakter mówiących postaci, a raczej pewien wysiłek włożenia im do ust słów mających w domyśle odpowiadać  przypisanym im przez autorkę cechom charakteru, które miejscami wydają się do przesady wyraźnie uwypuklone.

Dialogi wielu postaci są ograniczone przez etykietę dworską. Postaci nie mają też ustalonych cech charakteru jako takich, a na pewno nie sztywnych. Raczej mają cele, upodobania i przeszłość.

 

3 godziny temu, Johnny napisał:

Dla przykładu, żebrak ma być przedstawiony jako potwór, więc mówi właściwie tylko o gwałcie.

Z tym, że to nie był żebrak, tylko zakamuflowany bandyta. I znów jest to postać, która nie wróci. I to nie tylko dlatego, że nie żyje. Ponownie jest to sytuacja, kiedy ktoś nieznany staje na Twojej drodze, znasz go tylko od tej strony i lepiej nie poznasz. Uważam, że nadmierne przedstawianie postaci, które pełnią funkcję niewiele większą niż mobek w grze RPG byłoby nudne, zbędne i zanadto wydłużało całą opowieść.

 

3 godziny temu, Johnny napisał:

Królowa ma być z kolei potworem odmiennej kategorii, więc jest zimna i nawykła do rozkazywania – to widać, ale przedstawienie tego nie jest zbyt finezyjne, nie powiedziałbym, że jest karykaturalne ale przerysowane już chyba tak.

I odnosisz zupełnie mylne wrażenie. Moonlight Dust nie jest potworem. Jest klaczą, która śmiertelnie poważnie traktuje etykietę i wszystkie konwenanse. A ponieważ wzorowa szlachcianka powinna ukrywać swoje emocje, to ona to robi. Przez większość czasu. Póki co widzieliście ją oczami Night i to w wersji zestresowanej, przeżywającej silne i trudne emocje. Widzieliście ją przez chwilę z perspektywy skłóconej z nią bohaterki i, podobnie jak Night Shadow, nie zauważyliście, że wbrew pozorom królowa przez cały czas starała się chronić swoje dzieci przed światem. By miały dobre życie w tych realiach.

 

3 godziny temu, Johnny napisał:

Podobnie ma się sprawa z bratem głównej bohaterki – widać jego naiwność i głupotę, ale ponownie została ona przedstawiona dość niezręcznie. Czytelnik wie o niej raczej dzięki temu co jest bezpośrednio przedstawione słowami Night lub narratora. O ileż ciekawiej (i trudniej w realizacji, bądźmy fair) byłoby gdyby słowa bohaterów same przez się mówiły o tym jacy oni są.

Bo może czytelnik nie wie jaki on właściwie jest? Tylko wie jak widzi go siostra. W dodatku zazdrosna siostra. Jest naiwny i nieświadomy, ale głównie przez wiek, własną wygodę i lekceważenie różnych rzeczy. Jednocześnie ktoś, kto całkiem sprawnie posługuje się magią w tak młodym wieku nie może być głupi.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kolejny, piąty rozdział, okazuje się kompletnym rewritem swojego poprzednika, a znajdziemy w nim nowe, choć znane nam postacie. Night Shadow, wiedziona przez Random Adventure'a, trafia do kwatery Łowców w Sunfall, gdzie zostaje rozpoznana jako zaginiona królewna. Spośród wielu opcji, dumna Night Shadow wybiera próbę ucieczki, co za sprawą doświadczenia oraz zaklęć Łowców jej się nie udaje, ale ostatecznie ci postanawiają przyjąć ją w swe szeregi, na co ta przystaje. Doskonale znany z poprzedniej wersji opowiadania wątek, napisany od nowa, nieco inaczej i lepiej.

 

Jak nietrudno się domyślić, jest to kilka poziomów wyżej w stosunku do tego co mieliśmy wcześniej, dostaliśmy nawet dysputę o tytułowej wolności wyboru. Motyw przewija się praktycznie aż do końca rozdziału – zebrania Łowców, gdzie zostają podjęte decyzje odnośnie dalszych działań, nie tylko przygarnięcia Night Shadow. Wspomniany zostaje np. Alikorngard, jest to lokacja, którą powinien kojarzyć każdy kto miał okazję poczytać poprzednią wersję fanfika.

 

Rozdział czyta się bezstresowo i wartko, przy czym dialogi wydają się dominować nad opisami. Wiele pracy poświęcono na wprowadzenie nowych postaci, z czego najwięcej czasu antenowego otrzymał Bastard Spell, który stoi na czele Łowców. Jak można zauważyć, w ich organizacji można zapomnieć o jednomyślności, a głosowania ujawniają kolejne różnice między bohaterami. W piątym rozdziale, przy okazji dowiadujemy się kto jak postrzega Night Shadow oraz jak ocenia jej moc, czy deklaracje – młoda alikorn w dalszym ciągu pragnie objąć tron i nie zamierza zmieniać zdania, nie traci czasu i korzysta z każdej okazji, by zbiec i samodzielnie wykuć ze swego losu coś wielkiego.

 

Aczkolwiek, taką okazję do ucieczki otrzymuje bodaj raz i jest to szansa dla nas, by przeczytać o zaklęciach Spella w akcji, z czego wynikają dwie rzeczy. Pierwsza z nich, jednorożec dysponuje całkiem imponująca mocą. Druga sprawa, mimo formy alikorna, Night Shadow ma swoje słabości i jak najbardziej jest do pojmania, co z kolei jest podtrzymaniem koncepcji, by postacie-alikorny były takimi samymi postaciami jak inne kucyki. Jak to pisałem ładnych parę lat temu, alikorny nie bolą ;) Powracając do przywołanej sceny, wypada ona dynamicznie, pojawi się kilka zapadających w pamięć opisów, czy tekstów, np. o kręgu wypalonej trawy, czy spaleniźnie mieszającej się z zapachem lokalnej flory. W ogóle, chociaż mamy sporo dialogów, pojawiające się opisy cieszą i budują odpowiedni nastrój, by uatrakcyjnić lekturę, no i dać pojęcie jak wyglądają poszczególne lokacje, co się dzieje i tak dalej, i tak dalej. Szkoda, że na razie nie poznajemy jakichś cech szczególnych postaci, głównie barwę ich umaszczenia... no i zapamiętałem, że Crossbow bodajże, ma dosyć nieciekawy stosunek do klaczy. Matka bynajmniej nie będzie dumna. Zapamiętałem również Good Taste. Może byłem głodny podczas lektury rozdziału, a może po prostu świetne opisy strawy tak zapadły w pamięć.

 

I jak poprzednio, nie zabraknie paru fachowych określeń odnośnie roślin czy końskich manewrów. Opowiadaniu nie brakuje mrocznego, ale przygodowego klimatu – czuć, że akcja zmierza do czegoś wielkiego.

 

Rozdział spełnia swoje zadanie wzorowo – wciąga, historia jest kontynuowana, wygląda na to, że coraz więcej rzeczy ląduje na swoim miejscu przez timeskipem. Dziewiętnaście stron, przy których czas mija bardzo szybko, ale w głowie wiele zostaje, no i człowiek ciągle jest ciekaw tego co będzie dalej. Cieszy również fakt, że Night Shadow w remasterze jest postacią kreowaną niezwykle wyraziście, w stosunku do swojej poprzedniej wersji odniosłem wrażenie, że ma więcej energii, częściej zabiera głos, a w wydarzeniach uczestniczy aktywniej, manifestując swoją wolę walki oraz niezależność. Od razu widać, że ma przed sobą ambitny cel i zamierza do niego dążyć. Za jej sprawą lektura jest aż tak absorbująca.

Aha – liczę, że z czasem do nieustannie poszerzającego się zbioru atutów Nighty dołączy cięty język. Już teraz trafiło się kilka niezłych tekstów, np. odnośnie zatrudniania przez Łowców błaznów, czy też tłumaczeniu znaczenia słów pospólstwu. Fajna rzecz, rozluźniająca nieco atmosferę. Dobrze by było mieć tego nieco więcej.

 

 

Cóż więcej dodać? Polecam najnowszy rozdział, no i oczywiście zachęcam do lektury nowego „Cienia Nocy”. Miło oglądać odradzanie się kolejnych rozdziałów, dających nam znajomą historię, lecz w dużo lepszej formie. No i postać Night Shadow, wypada póki co lepiej niż kiedykolwiek. Dobra robota :D

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Za fanfika pierwszy raz zabrałem się niemal sześć lat temu (heh, jak ten czas leci), wtedy było jakieś trzynaście rozdziałów i wydaje mi się, że na tym etapie się zatrzymałem.

 

Niemniej zachęcony faktem "remasterowania" zabrałem się ponownie za lekturę pierwszych pięciu "przepisanych" rozdziałów. Po takim czasie fanfika czyta się trochę na nowo. Niemniej efekt jest bardziej niż zadowalający.

 

Spoiler

 

 

Światotworzenie  jest dla mnie bardzo dobre, istnienie alicornów jako osobnej rasy-kasty w pełni mi odpowiada (i tworzy ciekawy punkt wyjścia w porównaniu do domniemanego "finału", czyli sytacji gdzie ostały się tylko dwa), chociaż "nieśmiertelność" dla każdego wydaje się być drobnym przegięciem (drobnym, bo i tak z innych powodów śmiertelność jest wysoka). Sposób działania magii jest wiarygodny, podobnie jak możliwości głównej bohaterki. Do tego podoba mi się łapatologiczne nazewnictwo miejsc i postaci, łatwe w czytaniu i zapamiętywaniu.

 

Jedyne czego się przyczepię to istnienia  dużym mieście grupy kucy pariasów-żebraków, może wyjdę na apologetę kucy, ale według mnie kucom z marginesu społecznego lepiej żyłoby się na obrzeżu lasu niż na bruku, bo w przeciwieństwie do ludzi mogą żreć trawę. Przynajmniej teoretycznie, i tak powstaje pytanie jak bardzo biologia ludzi przekłada się na biologię kucy.

 

Tym bardziej, ze opisy lasu mamy piękne,  w żadnym innym fanfiku nie spotkałem się z równie malowniczymi sceneriami flory i fauny, które jednak nie są przedłużane na siłę, a to jest zdecydowanie na plus.

 

Co rozwoju wydarzeń nie mam żadnych zastrzeżeń. Owszem, nie lubię gdy główny bohater przeżywa dzięki cudownym zbiegom okoliczności, a czasami Night Shadow zdaje się mieć nad wyraz dużo szczęścia (ocalenie przed zbirami , oszczędzenie przez  mantykorę-matkę) to jednak każde z tych wydarzeń samo w sobie nie jest zbyt naciągane i ja jako czytelnik mogę je sobie jakoś zracjonalizować.

 

Podoba mi się również, że zasadniczo nie ma podziału na „dobrych i złych”, każda postać ma swoje motywacje, lepsze lub gorsze, ale da się ją lubić. Dotyczy to również głównej bohaterki, w sumie motywacje ma niezbyt szczytne, ale da się lubić. Jedyne co mnie zastanawia to, że ma dziesięć lat, a to jednak trochę mało, na taki hardy młodzieńczy bunt i ucieczkę z domu to mi pasuje raczej szesnaście lat.

 

No ale, właśnie na ile biologię ludzi można przełożyć na biologię alicornów? Jeśli odwołamy się do serialu (co zabawne do sezonów, które powstały  później niż ten fanfik) to taka Flurry Heart wydaje się być umysłowo bardziej rozwinięta niż starsze od niej Pump and Pumpkin (dzieciaki państwa Cake).

 

No i do tego mamy Cozy Glow, źrebaka co ledwo od ziemi odrósł, a już planuje jak zawładnąć Equestrią.

 

W sumie…naszed taki motyw,  że żądza władzy Cozy Glow mogła zostać rozbudzona przez historię Night Shadow. Tak samo jak Night Shadow została zainspirowana przez Sunshine Arrow. ;) 

 

 

Dobry fanfik, polecam fanom fantasy. 

Aha, daję głos na EPIC w ramach zachęty do dolszego robienia remastera.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...