Gandzia

Ciekawostki historyczne

Recommended Posts

Zapewne każdy z was zna jakieś ciekawostki historyczne. Przypomniałeś sobie jakąś anegdotę dotyczącą znanej postaci? Znasz jakiś zabawny, mało znany fakt związany z jakimś wydarzeniem? Podziel się!

 

Zacznę ja.

 

Czasy PRL, dokładnie 9 czerwca 1979. Trwała pielgrzymka Jana Pawła II, więc Trybuna Ludu drukowała artykuły o wszystkim, byle nie o papieżu - np. o obchodach 35-lecia PRL czy o wychowywaniu dzieci, by nie deptały trawy. Jednak niektórzy szczęściarze mogli natknąć się na wydanie specjalne. Już sam nagłówek jest niezły. Uwaga, trzymajcie się:

"Pierwszy sekretarz Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej tow. Edward Gierek podał się do dymisji. Rozwiązany PZPR. Karol Wojtyła na tronie polskim."

Powodem dymisji Gierka i rozwiązania PZPR miał być... katar ("wobec tej sytuacji powiedziałem sobie: Edward, zostaw twoje stanowisko, rozwiąż PZPR, idź do szynku i ogrzej się ćwiartką wódki. I tak uczyniłem").

Dalej podane były informacje o manifestowaniu radości przez naród, przeniesieniu stolicy do Gniezna, założeniu Polskiej Zjednoczonej Partii Chrześcijańsko Roborniczej i o tym, że minister spraw wewnętrznych był... sowieckim robotem. Była też krótka notka od redakcji: "Przepraszamy naszych czytelników za liczne błędy drukarskie i graficzne w dzisiejszym wydaniu Trybuny Ludu, które bardzo różni się od swej normalnej formy. Powodem zmian jest fakt, że od ponad trzydziestu lat przyzwyczajeni jesteśmy pisać wykonując wskazówki, zalecenia Biura Politycznego PZPR, ambasady radzieckiej i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych."

Szybko okazało się, że autorami specjalnego wydania Trybuny Ludu jest grupa dziennikarzy włoskich, która jakiś czas później sfałszowała też radziecką Prawdę. Po więcej informacji odsyłam o tu: http://www.debata.olsztyn.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=944:-art-z-organu-o-faszywej-trybunie-ludu-z-czerwca-1979-r&catid=58:z-archiwum-ipn&Itemid=125

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wojna angielsko-zanzibarska

Pod koniec XIX wieku umiera sułtan Zanzibaru niejaki Hamad bin Thuwaini . W wyniku zamachu stanu władzę obejmuje Khalid bin Barghash. Na podstawie traktatu z 1886 r. każdy sułtan musiał być zaakceptowany przez brytyjski konsulat. Akceptacji ni ma, Hamad nie chce oddać władzy, przeto kończy się to wojną. 

Na pierwszy rzut oka nie ma w tym nic dziwnego. Uzurpator, który nie podoba się tzw. "wyższej władzy", która chce siłą wprowadzić na miejsce sułtana kogoś pro-brytyjskiego. Konflikt zakończy się zwycięstwem Brytyjczyków. Wiktoria jednak nadejdzie w takim tempie, że sam Usain Bolt mógłby pozazdrościć. Konflikt ten będzie trwał...  38 minut. Mamy tu do czynienia prawdopodobnie z najkrótszym konfliktem zbrojnym w historii uniwersum.

Kiedy 27 sierpnia 1896 o 9:00 upłynął czas ultimatum, Anglicy natychmiast otworzyli ogień w stronę pałacu w Zanzibarze. Miażdżąca przewaga żołnierzy z Wysp Brytyjskich spowodowała, że po pół godzinie Khalid bin Barghash ucieka z pałacu, by się schronić w niemieckim konsulacie. O 9:40 następuje wstrzymanie ostrzału, by potem wojska brytyjskie mogły przy szklance whisky świętować zwycięstwo.

Skutki? W imię samozwańczego sułtana życie straciło ok. 500 żołnierzy zanzibarskich i na dno Oceanu Indyjskiego poszedł okręt HHS Glasgow. Gdyby jeden z angielskich żołnierzy żył w czasie II Wojny Światowej i służył w wojsku amerykańskim, zostałby odznaczony Purpurowym Sercem, gdyż jako jedyny ucierpiał z wojsk brytyjskich. No i chyba najważniejszy skutek: Wojna angielsko-zanzibarska (podobno) trafia do Księgi Rekordów Guinnessa jako najkrótszy konflikt zbrojny.

Historykiem nie jestem, ale przypomniało mi się o tym myślę ciekawym wydarzeniu :rainderp: . Dla niedowiarków: http://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_angielsko-zanzibarska

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to i ja coś dam :) Dwie małe ciekawostki, choć raczej znane

1. Hermann Göring został odznaczony Orderem Orła Białego. Oczywiście działo się to przed II wojną, kiedy to Niemiec ten był w Polsce częstym i mile widzianym gościem.

2. Adolf Hitler był polonofilem, najprzyjaźniej do nas nastawionym politykiem niemieckim w latach 1918-1938 i wielkim wielbicielem marsz. Piłsudskiego. Wrogo nastawił się do nas dopiero w '39 gdy podpisaliśmy "sojusz" z żabojadami i Brytolami. Hitler widział w nas pogromców bolszewików z 1920 roku, a w Marszałku genialnego dowódcę i przeciwnika komunizmu. Wierzył, że Polska pomoże mu zniszczyć "czerwoną zarazę", jak to on mówił. Nawet sam Piłsudski dążył do porozumienia z Hitlerem, jednak po jego smierci wszystko spieprzył Beck...

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Działo się to w czasach, gdy w ZSRR rządził Stalin. Pewnego oficera wojsk pancernych oskarżono o zdradę, aresztowano i poddano brutalnemu przesłuchaniu. Enkawudzistom nie chodziło jednak o udowodnienie winy, ale o to, by powiedział, kto go zwerbował do obcego wywiadu. Oficer natomiast nie chciał oskarżyć swoich niewinnych znajomych, ale czuł, że wymięka i zaraz podpisze jakąkolwiek bzdurę. W końcu spojrzał na najstarszego stopniem enkawudzistę - a przesłuchiwało go trzech - i powiedział.

- To ty mnie zwerbowałeś! Co ty, nie pamiętasz?

- On bredzi, zwariował. Odprowadzić go! - krzyknął oskarżony oprawca, jednak jego koledzy z uśmiechem odparli:

- Nie, niech mówi dalej.

Efekt: oskarżony przez oficera enkawudzista gdzieś zniknął, zaś sam oficer trafił do obozu z dwudziestką piątką.

 

Inna historia. W czasie lądowania w Normandii Amerykanie wzięli do niewoli grupkę... Koreańczyków. Okazało się, że ci Azjaci zostali siłą wcieleni do armii japońskiej i w 1939 dostali się do radzieckiej niewoli. Po inwazji Niemiec na ZSRR Koreańczycy zostali siłą wcieleni do Armii Czerwonej i dostali się do niemieckiej niewoli. Niemcy, niewiele myśląc, wcielili ich siłą do Wehrmachtu...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rok 1943 bitwa na Łuku Kurskim szeregowy Armii Czerwonej niszczy z karabinu przeciwpancernego  7 czołgów  4 pz3, 2 pz4, i 1 tygrysa który przejechał nad nim gdy ten siedział w okopie strzelając w podłogę. Odwaga godna RD.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dwie ciekawostki z Lądowania w Normandii::

1. Grupa amerykańskich spadochroniarzy tuż po wylądowaniu dostało się pod ogień z niemieckiego bunkra. Po kilku minutach ostrzał ustał, ze środka rozległ się pojedynczy strzał, śmiechy i z bunkra wyszła poddająca się załoga. Okazało się, że to wcieleni do Wehrmachtu Polacy, którzy nie chcieli walczyć z Amerykanami, więc zastrzelili niemieckiego oficera i się poddali.

2. Kwintesencja brytyjskości: jeden z angielskich spadochroniarzy przed odlotem do Normandii postanowił zrobić zapasy na czarną godzinę, mianowicie napchał sobie do nogawek paczek z herbatą. Niestety wylądował po kolana w bagnie.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fuhrer nigdy nie podszedł do matury

Na początku opercji Barbarossa rosyjscy piloci, z różnych powodów(m.in braki w zaopatrzeniu,brak odpowiedniego dowodzenia,taktyki itp.) 

zrzucali na żołnierzy rzeszy...gwoździe,czasem cegły

Znana wszystkim ciekawostka,ale i tak zapiszę:

A.Hitler wmawiał niemcom,że idealny niemiec to wysoki,niebieskooki blondyn.Sam był ciemnookim,niskim brunetem.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

W Czerwcu 1941 III Rzesza i ich sojusznicy zgromadzili 3 miliony żołnierzy, czołgi, samoloty przy granicy z ZSRR. Mimo ostrzeżeń ze strony wywiadu, ministerstwa spraw zagranicznych a nawet od aliantów zachodnich radziecki sztab z Stalinem na czele zupełnie ufał w pakt nieagresji z 1939. Kiedy nastąpił atak doszło więc do takiej rozmowy między radzieckim podoficerem a sztabem przez radio:
- Strzelają do nas! Co mamy robić?
- Strzelają? Kto strzela?
- Niemcy, do cholery! A niby kto?
- Chyba oszaleliście! Dlaczego wysyłacie takie meldunki niezaszyfrowane - chcecie rozpętać wojnę?

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podczas potopu szwedzkiego miała miejsce wielka anomalia pogodowa, mianowcie był to okres 10(plus/minus) bardzo surowych i długich zim zrzędu. Bałtyk, który częściowo zamarzał, w tym okresie był skuty lodem cały. Z Polski do Szwecji można było przejść na piechote. Stąd też w naszym hymnie "Dla ojczyzny ratowania Wrócim się przez morze". O dziwo nigdy o tym nie widziałem w ksiązce od historii, a moja obecna nauczycielka w technikum musiała to sprawdzić, bo tego nie wiedziała.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites


Podczas potopu szwedzkiego miała miejsce wielka anomalia pogodowa, mianowcie był to okres 10(plus/minus) bardzo surowych i długich zim zrzędu. Bałtyk, który częściowo zamarzał, w tym okresie był skuty lodem cały. Z Polski do Szwecji można było przejść na piechote. Stąd też w naszym hymnie "Dla ojczyzny ratowania Wrócim się przez morze".

Sprzeciw, słowa hymnu odnoszą się do konkretnego wydarzenia, tj. udanej przeprawy w wykonaniu jazdy Stefana Czarneckiego na wyspę Als w Danii. Ponadto nie przeszli wtedy po lodzie, a przepłynęli morze - konie wpław, żołnierze prawdopodobnie na łodziach.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale prawdą jest zamarzający Bałtyk. W czasie srogich zim, dało się przrjść z Polski do Szwecji

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tego, że dało się przejść po Bałtyku ze Szwecji do Polski, się nie czepiam (chociaż brzmi to nieprawdopodobnie), bo nie znalazłem ani zaprzeczenia tej informacji, ani jej potwierdzenia. Czepiam się tylko błędnej interpretacji hymnu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdzieś o przejściu przez morze na piechotę zimą do Szwecji też już czytałem, więc to chyba fakt. tylko to chyba nie było w czasie potopu. co do hymnu masz rację.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pamiętacie, jak mówiłem, że nie będę się czepiał historii o przechodzeniu ze Szwecji do Polski po zamarzniętym lodzie, bo nie mogę znaleźć informacji na ten temat? 

Bo znalazłem. http://doskonaleszare.blox.pl/2012/03/Karczmy-na-Baltyku.html

tl:dr

Wynika z tego, że nie macie racji. Po zamarzniętym Bałtyku owszem, przechodzono, ale tylko tam, gdzie odległości między brzegami były niewielkie lub które na ogół zamarzają dość wcześnie. Innymi słowy - przechodzenie z Polski do Szwecji można między bajki włożyć. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdzieś na pewno o tym czytałem, chyba w jakimś szkolnym podręczniku. Coś tam było nawet, że budowali coś na lodzie. Ale możliwe, że szkoła kłamie :dunno:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Karczmę na morzu budowali. Na innych stronach piszą z reguły że to mit... Inni piszą że przeprawa na piechotę możliwa była.
Ciężko powiedzieć.
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro dzisiaj 17 IX...

Wiele osób wie, że w czasie kampanii wrześniowej w wojsku polskim walczyli żołnierze innych narodowości. Powszechnie wiadomo o Legionie Czesko-Słowackim, ale niewielu już wie o oficerach z Gruzji, nie mówiąc już o... wziętych do niewoli żołnierzach Armii Czerwonej, którzy przeszli na polską stronę - ponoć dla Polaków okazali się być wiernymi towarzyszami broni.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niech będzie obudzenie tematu też rzucę ciekawostką.

Podczas wojny secesyjnej często znajdowano karabiny wypełnione 20 (!) niewystrzelonymi ładunkami. Nie potrafiąc strzelić do człowieka żołnierze ładowali kule oraz ładunek prochu, a potem w ogólnym zamieszaniu udawali, że strzelali.

 

I kolejna (chociaż bardziej to chyba legenda. Ale ważne że spisana gdzieś w kronikach jako wydarzenie rzeczywiste) : Pan na zamku Chojnik był wielkim entuzjastą wszelakich zjawisk paranormalnych a poszła plotka, że pastor z okolicy potrafi przepowiadać przyszłość. Zaprosił go na ucztę i zaczął go męczyć o przepowiednię. W końcu pastor się zgodził i powiedział, że zginie od "Zimnego żelaza" czyli miecza katowskiego. Rozbawiony gospodarz wskazał owcę przez okno i zapytał pastora jaka z kolei jest jej przyszłość. Pastor powiedział, że zostanie zjedzona przez wilka. Lord po cichu kazał zabić i przyrządzić owieczkę. Czekali na ową przyszłą potrawę podczas uczty, gdy do komnaty wbiegł sługa i powiedział, że została zjedzona przez... oswojonego zamkowego wilka, który od lat miał legowisko w kuchni. Sam lord został potem rzeczywiście oskarżony o zdradę cesarza Niemieckiego (niesłusznie) i ścięty.

 

No i kolejna też związana z zamkiem Chojnik, a konkretniej z podległym mu miastem Gryf. Po procesie pewnego mężczyzny oskarżonego o podpalenie miasta znowu doszło do podpalenia. Okazało się, że żona w zemście za skazanie męża podpaliła dom. Miasto spłonęło doszczętnie, ale winowajczynię złapano i też osądzono... a miasto znowu spłonęło dziesięć lat potem. Dwóch braci, synów owej pary też postanowiło pomścić swoich rodzicieli. Tym razem w obawie przed następnymi takimi przypadkami wyłapano i wybito całą ową niefortunną rodzinę.

Edited by Karwelas

Share this post


Link to post
Share on other sites

a zarzucę może nie cekawostką ale pewnym wydarzeniem z historii III Rzeszy które czesto na lekcjach histori jest pomijane, albo omiawiane bez chęci w stylu "nie chcem ,ale muszem"

 

Akcja T4

Program realizowany w III Rzeszy w latach 1939–1944 polegający na fizycznej eliminacji (zabijaniu) ludzi niedorozwiniętych umysłowo, przewlekle chorych psychicznie i neurologicznie . Szacuje się, że w okresie szczytowym tego programu, tj. w latach 1940–1941, zabito w jego ramach 70 273 chorych i niepełnosprawnych[1], w tym także pensjonariuszy szpitali psychiatrycznych na terenach okupowanych.

Od kwietnia 1941 r. program ten rozszerzono o "akcję 14f13" (niem." Aktion 14f13"), obejmującą chorych psychicznie i niepełnosprawnych nieniemieckich więźniów obozów koncentracyjnych, w ramach której wymordowano ok. 20 tys. osób.

Aktion T4 była pierwszym masowym mordem ludności dokonywanym przez niemieckie państwo nazistowskie, podczas którego opracowano "technologię" grupowego zabijania, zastosowaną później w niemieckich obozach zagłady.

Akcja ta była także nazywana "eutanazją" osób upośledzonych – stąd skrót E-Aktion, natomiast szerzej znany skrót T4 pochodzi od adresu biura tego przedsięwzięcia mieszczącego się w Berlinie przy Tiergartenstraße 4.

Skrót "14f13" był jednym z oznaczeń kodowych SS używanych w obozach koncentracyjnych przy ewidencji przyczyn zgonów oraz sposobu postępowania z więźniami 

 

A jak w praktyce taka elimnacja chorego wyglądała ? Cóż na początku stosowano zastrzyki z arszenikiemm cyjankiem potem stosowane przenośne komory gazowe w ciężarówkach (mówiono chorym, by weszli i tlenkiem węgla i zagazowywano) Potem w zakładach zbudowano pseudo prysznice i kazano chorym iść się niby umyć, ale tak naprawdę wpuszczano tam tlenek węgla (w późniejszym okresie nawet Cyklon B lub inny gaz bojowy)i i mordowano niepełnosprawnych (te samie metody zastosowano później przy Holokauście)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chyba wszyscy znają wypowiedź generała Georga Pattona nt. celu wojny („Pamiętajcie, że waszym zadaniem NIE JEST umierać za Ojczyznę. Waszym zadaniem jest dopilnowanie, by tamci sk***iele poumierali za swoją”). Generał był autorem wielu innych ciekawych anegdot, dygresji czy wypowiedzi. Niektóre z nich można traktować jako zabawne powiedzonka, większość jednak w prostych słowach wyjaśnia podstawowe zasady prowadzenia wojny czy polityki.

Wypowiedz z 8 maja 1945, wygłoszona na konferencji prasowej, podczas której nazwał Stalina "gorszym od Hitlera" i potępił amerykańską politykę w Europie wschodniej. Ogólny stosunek generała do Rosjan był raczej negatywny:
Cytat:
"Problem w zrozumieniu Rosjanina jest taki, że nie bierzemy pod uwagę faktu że on nie jest Europejczykiem, ale Azjatą i dlatego myśli przebiegle. My nie możemy zrozumieć Rosjanina bardziej niż Chińczyka czy Japończyka i od kiedy mam z nimi do czynienia, nie miałem żadnego szczególnego pożądania zrozumienia ich poza obliczeniami jak dużo ołowiu lub stali trzeba zużyć, aby ich zabić. W dodatku, poza cechami charakterystycznymi dla Azjatów, Rosjanie nie mają szacunku dla ludzkiego życia i są sukinsynami, barbarzyńcami i pijakami"

Generał znany był z zamiłowania do działań ofensywnych:

Cytat:
„Jeśli nie jesteś pewien co robić – atakuj.”

Cytat:
Fortyfikacje są pomnikiem ludzkiej głupoty.

Ogólnie o armii:

Cytat:
Głupotą i błędem jest opłakiwanie poległych. Powinniśmy raczej dziękować Bogu za to, że tacy ludzie żyli.

Cytat:
Armia to drużyna. Żyje, śpi, je i walczy jak drużyna. Te bzdury o indywidualnych bohaterskich czynach to tylko końskie gówno. Bękarty, które piszą je do Saturday Evening Post wiedzą o prawdziwej walce, pod ogniem przeciwnika, mniej niż o pieprzeniu.

Cytat:
Prawdziwi bohaterowie to nie tacy, jakich znacie z książek. Każdy człowiek w tej armii odgrywa istotną rolę. Nigdy się nie poddawaj. Nigdy nie myśl, że twoja praca się nie liczy. Każdy ma swoją robotę do spełnienia i musi ją wykonać. Wszyscy jesteście ogniwami tego wielkiego łańcucha.

Odpowiedź udzielona żołnierzowi rozpoznania, na pytanie co ma zrobić:

Cytat:
Po prostu jedź tą drogą, dopóki cię nie rozpieprzą.

Przytyki do Eisenhowera:

Cytat:
Do sztabu, właśnie nasikałem do Renu. Na litość boską przyślijcie trochę benzyny.

Rzeczywiście po dotarciu nad Ren Patton wysikał się z jednego z mostów.

Cytat:
Właśnie zdobyłem Trewir dwiema dywizjami. Co chcesz żebym zrobił? Mam go oddać?

O zakończeniu wojny:

Cytat:
Pewnie, że chcemy wracać do domu. Wszyscy chcemy końca tej wojny. Najszybszym sposobem na jej zakończenie jest dotarcie do tych sk***ieli, którzy ją zaczęli. Im szybciej się nimi zajmiemy, tym szybciej wrócimy do domu. Najkrótsza droga do domu wiedzie przez Berlin i Tokio. A kiedy dotrzemy do Berlina, osobiście zastrzelę tego sukinsyna Hitlera. Jak psa!

Na temat swojej śmierci:

Cytat:
„A kiedy pójdę Doliną Śmierci to zła się nie ulęknę… bo jestem najgorszym sk***ysynem w Dolinie.” :cheese:


O Pattonie inni:

Artykuł Sida Olsena w magazynie „Time” rozpoczynał się anegdotą, którą usłyszeli reporterzy afiliowani przy SHAEF na temat „nieprzewidywalnego” i błyskawicznie się przemieszczającego Pattona. Aliancki oficer zapytał kiedyś Ike’a, w jakim obszarze Niemiec znajduje się teraz Patton. „Cholera, nie wiem – odparł Eisenhower. – Już od trzech godzin nie mam od niego meldunku”.

Jerzy VI Windsor: Ile osób zabił pan na wojnie, generale?
Patton: Siedmiu, wasza wysokość.
Eisenhower: Ilu pan powiedział?
Patton: Trzech, panie generale.
Eisenhower: No dobra, George, niech ci będzie.
Źródło: anegdota z książki Sarah Bradford The Reluctant King: The Life & Reign of George VI, 1895–1952, St. Martin’s Press, 1989.

- "Nie mogę go odwołać, on wie jak walczyć".
Autor: Generał Eisenhower, do reporterów po incydencie ze spoliczkowaniem na Sycylii.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najlepszy cytat, jeśli brać pod uwagę amerykańskich generałów, to odpowiedź gen. MacAufille'a na niemiecką propozycję kapitulacji Amerykanów broniących Bastogne.

 

 

To the german commander:

 

NUTS!

 

Signed: American commander Anthony MacAufille

Mogłem coś niedokładnie zapamiętać :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

J.Piłsudski:

 

,,Sejm ladacznic."

 o Sejmie Ustawodawczym.

 

,,Rzeczpospolita to wielki burdel, konstytucja to prostytutka, a posłowie to ku#wy!"

 

 

 O sytuacji politycznej w kraju.

 

,,Trybunał Stanu (…) nie ośmieli się zebrać ani razu."

 

 

,,Umiłowanym stanem Polaków jest niezdecydowanie.

 

 

,,W Polsce wszyscy krzyczą, iż posiadają większość."

 

,,Pan jesteś jak ku#wa, co każdemu dupy daje."

 

,,Do Stanisława Szeptyckiego

 Panie marszałku, a jaki program tej partii?

– Najprostszy z możliwych. Bić ku#wy i złodziei, mości hrabio."

 

Rozmowa hrabiego Skrzyńskiego z Piłsudskim na temat możliwości założenia przez Piłsudskiego partii politycznej.

 

,,Publiczne szmaty"

 

O posłach II kadencji.

 

Kurde,minęło prawie 100 lat,a hasła wciąż aktualne -.-

 
I coś Stalina,co da wam do myślenia o dzisiejszej polityce:
 
,,Gdy obstrukcjoniści staną się zbyt irytujący, nazwijcie ich faszystami, nazistami albo antysemitami. Skojarzenie to, wystarczająco często powtarzane, stanie się faktem w opiniipublicznej."

 

Dekret z 1943,

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pewnie słyszeliście o tym nieraz ale dobrze wspomnieć o tzw. rozejmie bożonarodzeniowym. W roku 1914 wojska brytyjskie i niemieckie w okolicy Ypres (dzisiejsza Belgia) uzgodniły pokój do drugiego dnia świąt.Ich oddziały wspólnie pochowywali poległych, śpiewali kolędy a nawet ozdabiali swoje okopy lampkami i życzyli sobie nawzajem życzenia. Doszło również pomiędzy brytyjczykami a niemcami do towarzyskiego meczu piłki nożnej na ziemi niczyjej, który zakończył się przedwcześnie wynikiem 3:2 dla Niemiec. Przedwcześnie, bo piłka wpadła na drut kolczasty i pękła.

Edited by Moloch

Share this post


Link to post
Share on other sites

W roku 1914 wojska brytyjskie i niemieckie w okolicy Ypres (dzisiejsza Belgia) uzgodniły pokój do drugiego dnia świąt.

Takie sformułowanie sugeruje, że był to jakiś rozejm ustalony przez dowództwo, albo przynajmniej oficerów na danych odcinkach frontu. W rzeczywistości były to masowe akty fraternizacji pomiędzy szeregowymi żołnierzami, na które większość oficerów przymknęła oko, a tylko nieliczni próbowali powstrzymać.

I W.Ś. to nie był piknik, ale też nie była to jeszcze barbarzyńska rzeź, którą od początku była druga wojna. Oficerowie byli wychowani w duchu szacunku do przeciwnika, jaki cechował konflikty w XVIII i XIX wieku. Szeregowcy też widzieli we wrogich żołnierzach ludzi, a nie tylko nazistów/faszystów/komunistów/zamorskich diabłów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now