Jump to content

Cygnus
 Share

Recommended Posts

Nie znalazłem w sumie tu takiego tematu, a trochę szkoda, bo z przyczyn logicznych związanych z serialem powinien się tu to znaleźć.

"Jak było to sorry" :rainderp:

Zamysł? Cóż. Jeśli nauczyłeś/łaś się czegoś wartościowego dzisiejszego dnia, czemu nie napiszesz listu do Księżniczki, który traktowałby właśnie o tym? Bądźmy szczerzy - każdy jest "Jej wiernym uczniem/uczennicą". A co robią wierni uczniowie i uczennice? Piszą listy. Do pracy, rodacy! Dajcie świadectwo stawania się nowymi, lepszymi ludźmi!

Miłym byłoby, gdyby sama księżniczka odpowiadała na listy swoich lojalnych poddanych :D

 

~oOo~

 

Droga Księżniczko Celestio.

 

Dzisiejszy dzień nauczył mnie, że nie można tracić wiary i walczyć o sprawę do samego końca, oraz nie upadać mimo kłód rzucanych pod nogi przez życie. Nie chcę myśleć co by było, gdybym poddał się na początku tego dnia i nie pojechał na spotkanie z przyjaciółmi do Katowic. Spóźnieniu się na autobus zawdzięczam drugi w moim życiu przejazd jednym z bardziej luksusowych (moim zdaniem) pociągów.

Wstyd się przyznać, ale na ten meet wyjątkowo przyjechałem nie po to by się bawić. Przyjechałem po to, by siać swoją nienawiść do świata. Okazuje się jednak, że wystarczy obrócić się w odpowiednim towarzystwie i zacząć wkładać serce w walkę o dobrze przeżyty dzień, żeby otrzymać zwielokrotnioną ilość wkładu własnego. Nie spodziewałem się, że wyjadę z Katowic z poczuciem dawnej tęsknoty, która ciągnęła mnie na Śląsk od mojego pierwszego meeta.

Nie należy się poddawać nawet jeśli sytuacja wydaje się beznadziejna. W autobusie do Wrocławia okazało się, iż nie mam wystarczająco pieniędzy by jechać do domu. Nawet pożyczka od Flyghtinga, mojego towarzysza podróży, na nic się nie zdała. Zrozpaczony i przejęty wizją siedzenia w mordowni nocnej (potoczne określenie pociągów nocnych w naszym kraju - panuje tu ścisk i niewygoda) miałem już wychodzić z autobusu, gdy kierowca okazał się mieć złote serce i puścić mnie po promocyjnej cenie.

Ostatni, prozaiczny dość przykład. Ktoś zamknął drzwi do mieszkania na dwa zamki, mimo, że mamy klucze (stancja) tylko do jednego zamku. Szarpię się i szarpię, w głowie rodzą się plany gdzie przenocować (była 03:30!), jednak słychać szczęk kluczy i właściciel otworzył mi drzwi.
Nocleg w swoim łóżku!

 

Słowem zakończenia, dzisiejszy dzień nauczył mnie wielu pożytecznych rzeczy. Dlatego właśnie ślę do Ciebie ten list, oby nie ostatni, w którym udowadniam Tobie i przede wszystkim sobie, że mogę stać się kimś lepszym z każdym nowym doświadczeniem.

Twój wierny uczeń
Cygnus, zwany Łabuńdziem.

 

 

Pomysł na który wpadłeś jest naprawdę genialny. Dział potrzebował takiego tematu, więc Księżniczka Celestia z chęcią odpowie na wszystkie listy, które się tu znajdą!~ Zack

 

+3 punkty ~Mad Mike

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Było, ale po dogadaniu się z Avatarem Twilight Sparkle, temat ląduje w Regnum Solis... Niniejszym przekazuję słowa od Jej Wysokości Księżniczki Celestii:

 

"Cygnusie,

 

Nie wyobrażasz sobie, jak miło mi to słyszeć! Cieszy mnie, że tak szybko zdołałeś zmienić swoje nastawienie, bowiem jeśli mam być szczera, to Tarreth też mi trochę opowiadał o spotkaniu. I tak (nie) między nami, to gdy Ciebie zobaczył, też chciał być złośliwy... Jednak, jak widać i on się przełamał.

 

Popatrz, mój wierny uczniu: Tak niewiele trzeba by sprawić, aby dzień był udany. Odrobina dobrych chęci! Nigdy nie zapominaj, że to od Ciebie - i tylko Ciebie - zależy, jak będzie wyglądał TWÓJ właśnie dzień.

 

No i oczywiście cieszę się, że szczęście Cię nie opuściło nawet po zmroku! Podejrzewam, że Luna miała coś wspólnego z "cudownym wybudzeniem" właściciela.

 

Jestem z Ciebie bardzo dumna i z niecierpliwością czekam na kolejne listy."

 

Podpisano, księżniczka Celestia...

Taaaak... Po ostatnim serio miałem ochotę być złośliwy, ale stwierdziłem, że nie ma sensu psuć sobie, Tobie i komukolwiek innemu pięknego dnia.

Link to comment
Share on other sites

Droga Księżniczko Celestio.

Dziś nauczyłam się aby nie dołować przyjaciół swoimi kłopotami,

gdy nie możemy sobie sami z nimi poradzić. Nie prosić nachalnie o pomoc

nie patrząc na to, czy ta osoba sama nie ma problemów.

Każdy, nawet twój najlepszy przyjaciel ma prawo odmówić ci czasem pomocy..

Także nauczyłam się by bardziej otwierać się na krytykę ze strony przyjaciół,

ponieważ taka krytyka, może czasami nas uratować przed krzywymi spojrzeniami

ważnych dla nas osób.

Twoja uczennica

Insomnia.

 

+2 punkty ~Mad Mike

Link to comment
Share on other sites

Insomnio,

 

Nauczyłaś się dzisiaj czegoś bardzo ważnego. Nauczyłaś się walczyć z samolubnością, którą każdy z nas w jakimś stopniu posiada. I w jakimś stopniu rujnuje znajomości, a nawet przyjaźnie. Byłam świadkiem wielu takich wydarzeń na przestrzeni tych wszystkich lat i nawet, jako jedynie obserwator, było to trudne.

 

Jestem z Ciebie dumna, moja droga.

 

Księżniczka Celestia.

Link to comment
Share on other sites

Droga Księżniczko Celestio!

Dzisiaj nauczyłam się że choć kłócimy się z przyjaciółmi to zawsze można im wybaczyć. Bardzo pokłóciłam się z przyjaciółką, lecz już tego dnia się pogodziłyśmy. Właśnie z tą przyjaciółką najbardziej się kłócimy, ale zawsze potrafimy sobie wybaczyć. Nauczyłam się także, by nie tracić wiary w przyjaciół bo ta wiara jest przydatna.

Twoja wierna poddana. Keyhole.

Wybacz, musiałem poprawić błędy ortograficzne, gdyż jestem na nie uczulony :D~ Zack

Dzięki i sorry za nie.

Edited by Keyhole
Link to comment
Share on other sites

Keyhole,

 

Pamiętaj, że przyjaźń jest jedną z najwspanialszych rzeczy, jakich można doświadczyć i jest zaiste jedną z najpotężniejszych mocy! To właśnie przyjaźń potrafi nas utrzymać silnych, kiedy my sami siły nie mamy. Bowiem nie jesteśmy sami z naszymi trudami. Jest ktoś, kto chce nam pomóc, odciążyć nas. Jest ktoś, dla kogo nasz los obojętny nie jest.

 

Jednak skarb ten wymaga pielęgnacji. Bez dbania o swoich przyjaciół, można ich utracić. Więzi mogą zostać zerwane, a ponowne ich nawiązanie jest trudne.

Dlatego tym bardziej przepełnia mnie radość na wieść, że wasza przyjaźń przetrwała tą próbę.

 

Pamiętaj: NIC nie jest na tyle cennego, by zapłacić za to swoimi przyjaciółmi.

 

Księżniczka Celestia.

Link to comment
Share on other sites

Droga Księżniczko Celestio.

 

Ostatnie dni nauczyły mnie kolejnych bardzo ważnych rzeczy. Wstydzę się powiedzieć w jakich okolicznościach, i jeśli pozwolisz, Pani Dnia, pozostanie to zakryte nimbem tajemnicy.

 

Mówienie prawdy jest dobrą rzeczą i bardzo cenioną wśród prawdziwych przyjaciół. Czasem jednak prawda może okazać się tak boląca, że wypowiedzenie jej może doprowadzić do zupełnie odwrotnych skutków niż te, na które liczyliśmy. Nie należy być szczerym do bólu. Nie mówię jednak by od razu zacząć kłamać na potęgę, czy knuć spiski za plecami innych ludzi. Kłamstwo w pewnych momentach lub przemilczenie sprawy może okazać się o wiele lepsze. Ogólnie należy jednak się wystrzegać korzystania z tego wyjścia awaryjnego.

 

Te same Tajemne Wydarzenia nauczyły mnie także, że powinienem zacząć ufać ludziom, gdy mówią mi, że jestem w czymś dobry. Demony przeszłości będą nade mną wisieć i hamować przed jakimkolwiek postępem. Ważnym jest to, by im się nie dać i pokonywać je za każdym razem gdy się pojawią. Najprawdopodobniej będą ze mną jeszcze długi czas. Ważne by walczyć. Bo jak powiedział kiedyś święty (czyli mówiąc kucykowym językiem ktoś, kto swoim stylem bycia dał przykład jak należy postępować w danych sytuacjach, oraz dochodził do bardzo mądrych wniosków. Proszę poprosić Tarretha o wyjaśnienie, powinien to wiedzieć także i wytłumaczyć lepiej) Augustyn z Hippony: "Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą."

 

Muszę także pamiętać, że w mojej walce nie jestem sam. Są ludzie gotowi mi pomóc, nie oczekując nic w zamian. Widzą jak wielki potencjał we mnie drzemie, oraz dostrzegają to, że mogę dawać więcej od siebie. Innym.

 

Prawdziwa przyjaźń to nie tylko akceptacja drugiego człowieka takim jaki jest. To także wzajemne, wspólne pracowanie nad sobą, a co za tym idzie, dążenie do doskonałości.

 

Twój wierny uczeń

Cygnus zwany Łabuńdziem

+2 punkty ~Mad Mike

Link to comment
Share on other sites

Cygnusie,

 

Życie stawia przed nami wiele wyzwań, którym musimy sprostać. Wiele razy możemy ugiąć się pod ciężarem ogromu spraw i problemów, jakie nas dotknęły, lecz - tak, jak zauważyłeś - w walce nie jesteśmy sami. Nasi przyjaciele, rodzina, osoby dobre pragną nam pomóc.

Przyjaźń, a nawet miłość wymaga od nas trudnej umiejętności. Jest to umiejętność walki o dobro tych, na których nam zależy. I wymaga ona poświęceń i bolesnych kroków.

Tak, jak ja - kiedy poświęciłam swoją więź z Elementami Harmonii, by uratować moją siostrę i cały świat przed Koszmarem. To było dla mnie bardzo trudne, ale wiedziałam, że muszę to zrobić.

 

Bronić naszych bliskich nawet przed nimi samymi. To chwalebna, jednak niestety trudna i bolesna sztuka. Z czasem jednak zaowocuje - nawet, jeśli przyjdzie czekać na to tysiąc lat.

 

Cieszę się, że mogłam przeczytać ten list, mój uczniu. Twoje postępowanie napawa mnie wielką dumą.

 

Księżniczka Celestia.

Link to comment
Share on other sites

Księżniczko Celestio,

 

Wczoraj życie udzieliło mi, a raczej mojemu koledze, dość nieprzyjemnej lekcji, ale najlepiej zacznę od początku.

 

Rzecz dzieje się na polski podczas omawiania tragedii Szekspira pt. „Makbet”. Kolega został wywołany do tablicy. Wszystkiego nauczył się na pamięć, przy mojej pomocy, więc jego odpowiedzi były krótkie, zwięzłe i na temat. Gdy skończył odpowiadać i wszystko było według niego się zgadzało, cała klasa zresztą też tak uważała. Otrzymał jedynkę z uzasadnieniem, że nic tak naprawdę nie umie, bo nie rozumie tego co mówił. Dlaczego tak się stało? Najprawdopodobniej z tego powodu, że podpadł nauczycielce parę razy, ale to nie powód by go niesprawiedliwie oceniać. Prawda? Jego odpowiedzią daleko było do idealnych, ale zawierały wszystkie potrzebne informacje z przykładami. Już dawno stwierdziliśmy w klasie, że umiemy posługiwać się matematyką i tylko jej logiczny język w pełni rozumiemy, a nasza wychowawczyni, która uczy także polskiego, próbuje na siłę zrobić z nas humanistów.

 

Jak cię postrzegają, tak będą cię oceniać. Tym jednym zdaniem można opisać wczorajsze wydarzenia. Ludzie, gdy mają wyrobione zdanie na twój temat to się go trzymają i ciężko jest je zmienić tak, więc od początku trzeba się pokazać z jak najlepszej strony, by nie odepchnąć od siebie osób, które w późniejszym okresie mogą stać się naszymi przyjaciółmi. Jak się nimi nie staną to będą nas traktowały najpewniej neutralnie a nie jak wrogów.

 

Przepraszam, jeśli zająłem niepotrzebnie czas, ale musiałem to napisać, by z siebie wyrzucić część bólu, co mnie spotkała jednakże, jeśli twoje wprawne oko znajdzie błędy w tej wypowiedzi przepraszam również za nie.

 

Jeden z wielu twoich uczniów

Hoffner.

+1 punkt ~Mad Mike

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Droga Księżniczko Celestio!

 

To znowu ja, Cygnus. Dzisiaj nie tylko chciałbym donieść Waszej Wysokości o moim postępie w stawaniu się lepszym, ale i poradzić się nieco, w ważnych dla mnie sprawach i rozterkach, z którymi boję się poradzić sobie sam. Powinienem był sobie z nimi radzić, jednak wolę zapytać Waszej Wysokości.

 

Szczerze mówiąc, nie nauczyłem się niczego nowego. Proszę jednak nie myśleć, że cały czas od ostatniego listu siedziałem i nic nie robiłem ze sobą. Uznałem, że tym razem wystawię się na próbę. Polegało to na tym, że niejako zmuszałem do dyskusji osoby na tutejszym forum. Gdy te zaczynały obierać znajomą już mi praktykę wyprowadzania z równowagi, hamowałem się jak mogłem i zagryzałem język, byle nie odpowiadać tak, jak kiedyś. Co więcej, zacząłem bronić tutejszych Strażników Porządku, stojąc w zgodzie z moimi poglądami na całą sytuację. Nie złamałem się ani razu.

 

Nie uważam jednak, że ten teścik od razu definiuje to, czy już jestem zreformowanym i udomowionym Łabuńdziem, czy jeszcze nie. Mam świadomość, że to jeszcze nie jest koniec mojej wędrówki. Ostatnio jednak mam wrażenie, że doszedłem do tego samego punktu co zazwyczaj. O ile każdy "napad" cofa mnie w dziele poprawy, i o ile każde zwycięstwo krok do przodu, o tyle można powiedzieć, że "mam znowu ten poziom, którego nie mogę przejść" i potrzebuję wskazówek.

 

Zazwyczaj gdy przyjaźnię się z kimś, jest wszystko w porządku. Jest cudnie wręcz, jednak prędzej czy później nadchodzi chwila, w której pojawia się "ktoś trzeci". Jestem strasznie zazdrosny w takich momentach. Na przykład, gdy ktoś spędza z "trzecim" czas za moimi plecami. Czuję się wtedy niepotrzebny i opuszczony, choć przecież nie powinienem. Za tym idzie zazdrość o to, że ktoś może być lepszy, która później przeradza się w gniew...

 

Mam dwóch kolegów. Jeden z nich jest sławny z powodu muzyki, drugi z powodu działalności w fanfikach. Z charakteru są wspaniałymi ludźmi, mimo że starszymi ode mnie. Spotykamy się dość często na żywo, jest fajnie. Sam jednak czasem czuję się, jakbym żył w ich cieniu. Trochę jak siostra Waszej Wysokości. Co mam zrobić? Dostrzegam tylko dwa wyjścia - albo zacząć na siłę interesować się tym co oni, albo darować sobie. Nie chcę jednak stracić takich znajomych...

 

Ostatnia rzecz. Do uszu Waszej Wysokości zapewne doszły słuchy o aferze w gazetce Brohoofa (gazetka o tematyce fanowskiej), oraz odejściu kilku redaktorów (w tym mnie) z redakcji. Chciałbym zapytać jak to jest z tym zaangażowaniem w spory. W tym nie zabierałem głosu, bądź jednako świadczyłem na korzyść obu stron, próbowałem także je godzić, bezskutecznie jednak. Określałem się jako neutralny. Mimo to, sam cel o który walczyłem okazał się być nie do osiągnięcia, mimo że był szlachetny. Gazetka się rozsypała, a ja sam czuję jakbym przegrał najbardziej ze wszystkich całą batalię.

 

Innym razem, dość długo wcześniej, była sprawa w której zająłem twarde stanowisko ponosząc swoje koszta i odbierając swe korzyści z tego wynikające. Także jednak czuję, że przegrałem uczestnicząc.

 

Innymi słowy: brałem udział - przegrałem. Byłem neutralny - przegrałem. Czy jest jakiś złoty środek lub sposób, by nie tracić nic i nikogo, lub przynajmniej ograniczyć straty do minimum?

 

Bardzo proszę o pomoc w danych sprawach, oraz o duchowe wsparcie.

Dziękuję za już udzielone.

Cygnus zwany Łabuńdziem

 

P.S. Moja poprawa zaczyna już być zauważalna pośród ludzi. Jest to krzepiące, muszę powiedzieć. Dziękuję także za dotychczasowe wsparcie mi udzielone. To działa!

+1 punkt ~Mad Mike

Link to comment
Share on other sites

Droga Księżniczko Celestio!

Dzisiaj, a właściwie wczoraj nauczyłam się, że jeśli twój przyjaciel mówi, że coś mu zrobiłeś to należy go przeprosić. Nawet jeśli tego nie zrobiłeś to nie należy się upierać, że nie zrobiłeś, tylko od razu przeprosić.

Twoja uczennica.

Harmony.

Link to comment
Share on other sites

Droga Księżniczka Celestio!

 

Dzisiaj nauczyłam się, aby nie ulegać presji otoczenia. 

Jeśli ktoś cię zmusza do czegoś, czego nie chcesz- nigdy nie ulegaj.

Nieważne czy chodzi o całowanie się z kimś, papierosa czy alkohol.

Nie próbuj także zakochać się na siłę, aby twoi przyjaciele i znajomi, 

byli zadowoleni. Tacy ,,przyjaciele'' nie są prawdziwi i trzeba ich porzucić.

To ważna lekcja która otworzyła mi oczy na moich ,,przyjaciół''. 

Teraz wiem, że przez cały czas przyjaźniłam się nie z tymi co trzeba.

 

Twoja poddana i fanka Celly. czyli po prostu Natalia.

+1 punkt ~Mad Mike

Link to comment
Share on other sites

Coraz więcej listów trafia do Jej Majestatu! Nie wyobrażacie sobie, jak Pani Dnia cieszy się, gdy nadchodzi taka poczta! Jednak powrócę do listów... oto treść listów odpowiadających:

 

Hoffnerze,

 

Prawda jest taka, że bardzo łatwo można paść ofiarą zwykłego uprzedzenia. Pierwsze wrażenie, tudzież seria wydarzeń może skazać nas na taką, a nie inną opinię w oczach innych... Nawet, jeśli nie jest to zgodne z prawdą. Zdaję sobie sprawę, jak bardzo wtedy jest trudno dogadać się z kimś takim, przekonać go, czy po prostu żyć obok.

Jednak pamiętaj, ze nigdy nie jesteśmy bezsilni! W takich chwilach trzeba pracować na zmianę swojego wizerunku. Jeśli nam zależy, osiągniemy cel, a inni ujrza nas takich, jakimi jesteśmy naprawdę.

Niestety, jest to jednak ciężka sztuka, wymagająca czasu i odpowiedniego podejścia. Bardzo łatwo można bowiem zamienić takie akcje w prawdziwą katastrofę - dla nas samych - a tym samym wręcz pogorszyć nasz wizerunek.

 

Dziękuje za Twój list i mam głęboką nadzieję, że Twój przyjaciel osiągnie sukces.

 

____________________________________

 

Witaj, drogi Cygnusie!

 

Przede wszystkim pragnę powiedzieć, że zawsze Cię wspieram. Nie zawsze to możesz odczuć, a w większości przypadków nie oglądam Twoich zmagań na własne oczy, jednak nigdy nie zapomniałam, że jesteś jednym z moich najlepszych uczniów. Z przyjemnością pomogę Ci, jak tylko potrafię.

 

Dobrze robisz, uważając na siebie i swoje nastawienie do świata. To zawsze pomaga utrzymać stabilność i potrzebną siłę, by przetrwać próby... Których Ty masz wiele.

Jednak zaczynając od początku:

 

Wiesz już doskonale, że zazdrość jest destrukcyjna. Cieszy mnie, że wyciągasz nauki z historii - nawet, jeśli jest to historia, która nie tyczy Twojego świata. To dobry początek. Jednak początek nie zapewni sukcesu na końcu. Posłużę się przykładem mojej ukochanej siostry:

Jej zazdrość wobec mnie i całej uwagi, jaką nasi poddani mi oddawali nie zauważyła, jak wiele ona daje ich życiom. Podczas, gdy ja daję im dzień, energię i działanie, ona oddaje im odpoczynek. Odpoczynek jest niezmiernie ważny w życiu każdego. Odpoczywając, nabieramy sił. Odpoczynek jest nierozłączną częścią życia, którą winniśmy adorować równie mocno, jak możliwość otwarcia oczu rano, by powitać dzień.

Jednak moja siostra była zaślepiona tym, że to podczas mojej zmiany, kucyki rozmawiały, śmiały się, ucztowały, bawiły się. Zazdrość i gniew nas zaślepia. Zawsze. Podczas, gdy ona zajęta była dostrzeganiem, co posiadał dzień, a czego brakowało nocy... Nie zauważała, że noc daje równie wiele. To właśnie nocą kucyki obserwowały niebo, którego delikatne piękno zapierało dech w piersiach. Robiły to nocą, gdyż dzienne światło je oślepiało. Nie były w stanie ujrzeć tego, co było tak doskonale widoczne nocą. Ta zwykła, jedna rzecz... Rodziła naukowców, artystów, poetów. Wspaniałe osobistości, o których dzisiaj młode kucyki czytają w książkach.

 

Pamiętaj, że Twoi przyjaciele są nimi, bo Cię doceniają. Nawet, jeśli Ty tego nie widzisz, jeśli tego nie okazują, to są z Tobą, bo Cię doceniają. Zmuszając się do czegoś nic nie osiągniesz. Stworzysz wręcz sztuczną atmosferę i nie daj losie rywalizację. Pomyśl o tym.

 

Co do waszej gazety... Tak, słyszałam o tym. Smutne, jednak po tym, co mi opowiadał Tarreth... To trochę nie dziwię się takiej postaci rzeczy. Sama się zastanawiam, czy bym tego nie porzuciła po czymś takim. Jednak, co do sporów... Swoich znajomych, przyjaciół... Trzeba czasem chronić nawet przed nimi samymi. To bywa bolesne, trudne... Jednak jest to konieczne. Nigdy nie porzucaj tego, w co wierzysz, nie okłamuj siebie. Przedstawiaj swoje punkty widzenia, lecz ich nie narzucaj i jestem przekonana, że na tym nie ucierpisz. W końcu tylko osoby, które Cię znają i cenią, dostrzegą Twoje intencje, prawda?

 

Nie posiadam recepty na złoty środek. Jedyne, co mogę powiedzieć, to najlepsze, co możesz zrobić dla siebie i swoich przyjaciół, to walczyć o to, w co wierzysz. Bowiem wierzysz w przyjaźń. Wtedy z pewnością powinieneś otrzymać spokój ducha, jak to mówicie.

 

Bądź sobą. Zdecydowałeś się zmienić na lepsze. I wychodzi Ci to. To oznacza, że zawsze taki byłeś, tylko nie zdawałeś sobie z tego sprawy, miałeś inne nawyki.

 

Mam nadzieję, że pomogłam Ci zrozumieć pewne rzeczy.

Czekam z niecierpliwością na kolejne listy, Łabuńdziu!

 

___________________________________

 

Hole Hooves,

 

O przyjaźń należy dbać. Twój przyjaciel to Twój skarb. i duma nie jest tym, co powinno brać pierwszoplanowy udział w waszych relacjach. Jednak uważaj, bo bycie uległym może sprowadzić się do bycia ofiarą. Szanuj innych tak, jak szanujesz SIEBIE.

 

___________________________________

 

Celly,

 

Otrzymałaś jedną z najważniejszych lekcji życia: Poczucia własnej wartości.

 

Bez znajomości siebie, zdefiniowania, kim jesteśmy... Możemy wpaść w wielkie kłopoty. Ulec. I wtedy jest niestety za późno. Trzeba być silnym. Nasza wewnętrzna siła sprawia, że jesteśmy, kim jesteśmy, a nasi przyjaciele widza w nas swoją opokę.

 

Jestem z Ciebie bardzo dumna.

 

__________________________________________

 

Wszystkie listy podpisała Jej Wysokość Księżniczka Celestia. To był mój zaszczyt, móc odczytać wam słowa mej Pani. I dumny jestem, widząc wasze postępy.

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Księżniczko Celestio,

Kilka dni temu do naszej klasy przyszła nowa dziewczyna.

Była ona dosyć niechlujna, miała wiele problemów rodzinnych.

Jednak gdy z nią zaczęłam rozmawiać, okazała się przemiłą osobą.

Nauczyłam się dzisiaj, że nie warto "oceniać książki po okładce" czyli

ludzi po wyglądzie.

Nauczyłam się jeszcze jednego, że nie ma sensu nieładnie mówić o

osobie, której się nawet nie zna.

Twoja uczennica Vikishy.

+1 punkt ~Mad Mike

Link to comment
Share on other sites

Vikishy,

 

Jest to jedna z tych lekcji, które nie tylko sprawiają, że jestem dumna, ale też szczęśliwa i spokojna, bowiem to dzięki takim lekcjom w przyszłości możemy nie tylko uniknąć błędów, ale i zyskać na tym. Mówiłam to tutaj wiele razy, ale będę powtarzać każdej osobie:

 

Jestem dumna i czekam na kolejne listy!

 

Księżniczka Celestia.

Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...

Droga Księżniczko Celestio!

Na samym początku chciałbym życzyć Jej Książęcej Mości wszystkiego dobrego na ten rok jak i na przyszłe lata panowania. Niechaj słońce nigdy nie zachodzi nad smutkiem, złem czy chorobą, a wschodzi zawsze nad radością, dobrem i zdrowiem. Szczęśliwego Nowego Roku*!

Tym razem także mam dla Waszej Wysokości sprawozdania z osiągnięć jak i pytania. Zacząć chciałbym od osiągnięć.

Od niedawna sprawuję urząd Cygnusa Skarg i Zażaleń. Jest to całkowicie nowa kreacja mojego pomysłu (jak pewnie Jej Wysokość zauważyła), która za swój cel obrała pomoc moderatorom naszego forum (zwanych Inkwizycją, Zielonymi bądź pieszczotliwie Ogórami). Jak pewnie Wasza Wysokość wie, moja bliższa teraźniejszości przeszłość nie jest powodem do dumy. Jednakże jest ona także neutralnym, nienacechowanym wcale doświadczeniem, które zechciałem  wykorzystać by nieść pomoc tam, gdzie jest i będzie ona potrzebna.

A jest ona dość często potrzebna (choć szczerze mówiąc odnotowuje się spadek "przestępczości" na forum, który w sumie czyni mnie bezrobotnym) na forum, ze względu czasem na niemożność oraz nieumiejętność dogadania się z użytkownikiem. Z drugiej strony są odnotowywane najczęściej braki pokory oraz poczucie niesprawiedliwości. Dochodzi do wymiany zdań, która przeistacza się w dyskusję, a w ostrych wypadkach i w kłótnię. Pół biedy, jeśli będzie to w prywatnych wiadomościach, cała zaś bieda toczy się na forumowym komunikatorze - "shoutbox'ie"(w skrócie SB), gdy istnieje wielka szansa, że przyłączą się inni użytkownicy.

W takich momentach wkraczałbym ja. Wykorzystując doświadczenie zdobyte z czasów, gdy sam toczyłem ostre kłótnie na SB, wiem jakie uczucia targają ukaranym i mogę takiemu awanturnikowi pomóc, uspokoić go, czy może nawet, choć raczej w to nie wierzę, pogodzić go z wystawiającym ostrzeżenie moderatorem. Moje założenie odnośnie do inkwizycji nie mogło być prostsze - Inkwizycja musi robić co do niej należy, dla dobra wszystkich wokół. Nie jest złem, nie jest też diabłem wcielonym. Pilnuje porządku.

Korzyści jakie mogą wyniknąć z mojej roli są ogromne - statystycznie najwięcej Inkwizytorów odchodziło z powodu "zmęczenia". Skrycie jednak, po rozmowie z nimi dochodziłem do wniosku, że to wyczerpujące kłótnie oraz brak jakiejkolwiek wdzięczności powodował ten stan "zmęczenia", oczywiście oprócz najzwyklejszego powodu - nudy i braku czasu. Teraz, dzięki Cygnusowi Skarg i Zażaleń, Inkwizycja jak i reszta użytkowników może czuć się uwolniona od ciężaru ewentualnych rozmów, które tylko psują humor, stabilność forum jak i przyjaźnie.

Cena? Czas pokaże, wiem jednak, że teraz to ja jestem od tej "najgorszej" roboty. Chwilowo jednak przeprowadziłem jedną rozmowę na temat warna i sądzę, że jak na pierwszy raz poszło mi całkiem nieźle, mimo że nadal niesatysfakcjonująco dobrze (ambicja!).

 

I na tym chciałbym zakończyć część "chwalebną" listu.

Wasza Wysokość, coś mi umyka. Nie jest tak, jak mówią kucyki, nie jest tak, jak w lekcjach Twilight. Przyjaźń, o której tyle się mówi, nie jest we mnie, jest gdzieś obok. Nie rozumiem tego, zwłaszcza, że powoli zaczynam mówić i robić to co myślę, i to nie tylko w negatywnym zabarwieniu. Czy jest to swego rodzaju próba wytrzymałości znajomości? Albo po prostu to moja wina? Nie wiem co robić.

Impet "reformacyjny" zmalał. Wygląda na to, że jest to koniec moich przepoczwarzeń. Nie wiem tylko, czy jestem już normalny.

Coś jest nie tak. Czegoś brakuje.

Twój wierny student
Cygnus zwany Łabuńdziem

----------------------------------------------------------
*ludzkiego, gregoriańskiego, którego początek świętowaliśmy czternaście dni temu

Link to comment
Share on other sites

Droga Księżniczko Celestio!

 

Nigdy nie wierzyłam, że gdy komuś pomogę, później się zrewanżuje. Ale dziś dopiero nauczyłam się, że tak jest. Zostałam uratowana przez kolegę, bo gdyby nie on, skończyłabym z nogą w gipsie. Nadal pamiętam, kiedy on sam był w podobnej sytuacji i jako jedyna naraziłam swoje zdrowie, by mu pomóc. Dzięki temu z większym optymizmem spoglądam na świat i czuję przyjemność z Tego, gdy komuś podam pomocną dłoń i wyjdzie z niezbyt miłej sytuacji, a na koniec mi dziękuje. Niedługo potem mogę liczyć na to samo.

 

Twoja Studentka

Violett

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

  • 3 months later...

Księżniczko Celestio!

 

Ostatnio po pewnej sytuacji w szkole dość nieprzyjemnej dla całej klasy. Popadłem w zadumę; „Jak bardzo można ufać innym ludziom. Czy ich słowa to tylko pusty przekaz, a to co robią to ich prawdziwe intencje.” Borykam się z tym problemem, bo gdy twój najlepszy kolega okazuje się złodziejem, co po dwóch latach drobnych zniknięć przedmiotów. Tu 10zł tam 20 itp. Został uchwycony na kamerze, gdy arogancko odnosząc profilaktycznie nasze „kosztowności” (czytaj portfele, komórki, łańcuszki itp.) z portfela kolegi wyciągnął dwieście złotych i schował do gaci. Po tym przez dwie godziny wypierał się, że to nie on i jak tu wierzyć komukolwiek? Nie wiem. Teraz milczy. Został wyrzucony ze szkoły. Wychowawczyni cieszy się, że pozbyła się problemu. Tylko, dlaczego robi to na bazie czyjegoś nieszczęścia?

 

Mało tego najgorsze było jego stwierdzenie; „Współczuje ci.” Skierowane w stronę poszkodowanego. To zupełnie zmieniło pogląd na jego zachowanie. Że palił trawkę. Wiedziałem i dopóty mnie w to nie wciągał. Było w porządku. Ale kłamać w żywe oczy i tak grać przed wszystkimi, że to nie on jak już wszyscy wiedzieli, bo zobaczyli nagranie gdzie ewidentnie było widać. Zamiast wyznać, że; Tak to ja” i powiedzieć, dlaczego potrzebne mu to było. To nawet nie oszczędził swojego Honoru.

 

Nie rozumiem wszystkich ludzi a na pewno jestem za młody by zrozumieć większość. Może narkotyki poprzewracały mu w głowie? Nie dowiem się i oby tak zostało.

 

Jeden z wielu twoich uczniów

Hoffner

 

P.S.

​Przepraszam że dawno nie pisałem ale brak mi było tematu.

Edited by Hoffner
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

 Share

×
×
  • Create New...