Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Recommended Posts

Przypadkiem otrzymałem dziś bardzo interesujący list wysłany przez Twilight Sparkle (wygląda na to, że Derpy omyłkowo dostarczyła go do mnie, zamiast do Księżniczki Celestii, do której był oryginalnie zaadresowany :shrug: ). Przed odesłaniem go pod właściwy adres, po prostu musiałem zrobić kopię i podzielić się nią z Wami, bo jego treść wywala mi kory! :pinkieo:  Twilight opisuje w nim swoje zadziwiające odkrycia w dziedzinie genetyki kucyków; odkrycia, które odpowiadają na wiele istotnych pytań, jakie wielu z Was na pewno sobie zadawało od dawna, jak np. "paradoks bliźniąt Cake", czy córka Derpy i Doktora Whooves :tardis: , albo przyszłe źrebieta Księżniczki Cadence i Shining Armora :shiningcadance: . Myślę, że to może być bardzo użyteczne dla ludzi zajmujących się shippingiem (związkami uczuciowymi między kucykami). Lecz dotyka także spraw nieco głębszych, np. pochodzenia Jednorożców i Pegazów, albo możliwości zostania Alikornem.

Zainteresowani? :->

Poniżej cytuję cały list, lecz pozwoliłem sobie gdzieniegdzie wstawić nieco dodatkowych wyjaśnień (w nawiasach klamrowych), by podobieństwa między genetyką znaną ludziom, a genetyką znaną w Equestrii, stały się bardziej widoczne. Dla czytelności dorzuciłem też kilka nagłówków.

 

Z powodu ograniczeń technicznych tego forum, musiałem też podzielić ten list na kilka części. Po zamieszczeniu pierwszej z nich będę musiał odczekać 1 dzień, lub aż ktoś skomentuje tę pierwszą, by móc zamieścić następną. Na wszelkie takie komentarze odpowiem dopiero pod koniec całej serii, by nie rozwalać tematu, więc proszę o cierpliwość.

 

OK, bez dalszej zwłoki, oto pełna treść listu:

 

Droga Księżniczko Celestio.

Niedawno w Ponyville miało miejsce dziwne wydarzenie, które natychmiast przykuło moją uwagę: państwu Cake urodziła się para bliźniąt: Pound Cake (Pegaz) i Pumpkin Cake (Jednorożec). Podczas wizyty w szpitalu moja przyjaciółka Applejack zadała mi ciekawe pytanie, które naprawdę mnie zaintrygowało: Jak to możliwe, że te bliźniaki są Pegazem i Jednorożcem, skoro oboje ich rodziców jest Ziemskimi Kucykami?! Pan Cake próbował nam wyjaśniać, że jego pra-pra-pra-pra-pradziadek był Jednorożcem, podczas gdy dalszy kuzyn ciotecznej babci z drugiego pokolenia był Pegazem. Jednak pan Cake sam też wydawał się gubić w tych relacjach rodzinnych.
{Fani też się w tym gubią i wielu twierdziło, że był to błąd scenarzystów. Wkrótce przekonacie się, że to wcale nie był błąd, i da się to naukowo wyjaśnić :godpony:  }

Ta sprawa bardzo mnie gnębiła, więc postanowiłam przeprowadzić małe studia nad tym, jak kucyki dziedziczą cechy po swoich przodkach i jak to wszystko działa. Studia te okazały się bardzo owocne i doprowadziły do pewnych interesujących odkryć, które przerosły moje początkowe oczekiwania. Nie tylko wyjaśniają one "paradoks bliźniąt Cake", lecz także stawiają w całkiem nowym świetle małżeństwo Cake i ich korzenie. Zdecydowałam więc, by niezwłocznie Ci o nich napisać, ponieważ mogą one mieć istotne skutki dla całej Equestrii i jej przyszłości. Rzucają także nieco światła na naszą przeszłość i pochodzenie. Pomogły mi nawet poczynić trochę przewidywań na temat przyszłego potomstwa Księżniczki Cadence i mojego brata, Shining Armora.

 

Teoria bąbelków

W starych, zakurzonych księgach Jednorożców w bibliotece Canterlot znalazłam informację, że Kucyki są zbudowane z całego mnóstwa maleńkich bąbelków.
{Myślę, że Derpy Hooves spodobałby się ten pomysł, zważywszy jej znaczek :derp2: } To dlatego, że wszelkie Życie rozpoczęło się w wodach mórz. {To mi bardzo przypomina nasze teorie na temat początków życia, a te "bąbelki" wydają się być tym, co my nazywamy "komórkami" żywych organizmów.} Nasze ciała są jak morska piana zrobiona z bąbelków, a wewnątrz każdego takiego bąbelka zamknięte jest Światło Życia. Przyjmuje ono formę dwóch wstęg kolorowej tęczy -- jednej od matki, jednej od ojca -- które są ze sobą splecione jak warkocz lub podwójna spirala, co przedstawiam na poniższym obrazku:

DNA.png

{To wydaje się być bardzo podobne do naszej idei cząsteczek DNA, które też przyjmują kształt podwójnej spirali. Wygląda jednak na to, że Starożytne Jednorożce mogły wiedzieć o DNA coś więcej, niż my, bo piszą coś o jakimś Świetle Życia, w postaci tęczy, co przypomina mi pełne widmo promieniowania elektromagnetycznego. Czyżby naukowcom w naszym Świecie Ludzkim umykał jakiś ważny szczegół? :aj2 }

Warto zauważyć, że ta podwójna spirala tęczy wygląda bardzo podobnie do efektów potężnej Magii wytwarzanej przez Elementy Harmonii. Dlatego myślę, że oba te zjawiska mogą mieć coś wspólnego: mam teorię, że te żyjące bąbelki tworzą jakąś Magię Harmonii, by utrzymywać się przy życiu, i że funkcjonują podobnie do Elementów Harmonii, lecz w dużo mniejszej skali. To może też oznaczać, że moc Elementów Harmonii objawia się, gdy te wszystkie małe bąbelki rezonują ze sobą w Harmonii, a wtedy ich tęcze łączą się ze sobą w jeden wielki promień podwójnej tęczowej spirali.

Wróćmy jednak do tematu mego listu...

 

Tęczowe warkocze

 

Ciała Kucykow mogą mieć różne cechy: mogą mieć różne kolory oczu, grzyw, umaszczenia itd. No i oczywiście istnieją różne rodzaje Kucyków: mamy Ziemskie Kucyki, Pegazy, Jednorożce, oraz Alikorny (jak Ty i Luna). Wiadomo też, że dzieci dziedziczą niektóre z tych cech po swoich rodzicach. W jaki sposób to się odbywa?

 

Według ksiąg Jednorożców cała informacja o budowie ciała kucyka jest zapisana w tych tęczowych warkoczach. Księgi nie mówią w jaki sposób ta informacja jest tam zapisana, jednak wydaje się sensowne zakładać, że tęczowe warkocze muszą jakoś przechowywać informacje zarówno od matki, jak i od ojca (najpewniej każdą z nich na jednym z dwóch pasm tęczy). Ponadto każda cecha jest dziedziczona niezależnie od pozostałych, więc musi być zapisana na oddzielnym tęczowym warkoczu. {Wydają się one odpowiadać naszej idei chromosomów.} Poniższy obrazek przedstawia pojedynczy bąbelek, w którym zawarte jest kilka tęczowych warkoczy. Każdy z nich przechowuje informację jednej cechy, np. koloru oczu, albo wyglądu ogona.

Alleles1.png

{Według ludzkiej Nauki fragment DNA kodujący daną cechę to gen, a różne wersje tego samego genu to tzw. allele. Kucykowe nazewnictwo jednak jakoś bardziej do mnie przemawia, bo jest dużo prostsze.}

 

Ukryte cechy

 

Jak już wspomniałam, każdy warkocz zawiera dwie wersje danej cechy: jedną odziedziczoną po matce, drugą odziedziczoną po ojcu, każdą na osobnym pasmie warkocza. Skoro tak, to skąd wiadomo, którą z nich wybrać? Przecież organizm może mieć tylko jeden kolor oczu na raz, jeden wygląd ogona itd.

 

Zazwyczaj tylko jedna z wersji danej cechy się ujawnia, a druga pozostaje w ukryciu. Taką sytuację będziemy nazywać przesłanianiem. Tą z dwóch wersji danej cechy, która się ujawnia, będziemy nazywać silniejszą, a tą, która jest przesłaniana, będziemy nazywać słabszą. {Ludzie nazywają to allelem dominującym i allelem recesywnym.} Silniejsza wersja danej cechy potrafi przesłonić tą słabszą i całkowicie zablokować jej ujawnienie się {ekspresję genu}. Jednak Ta słabsza cecha wciąż tam jest, i może ujawnić się, gdy będzie miała okazję (np. w następnym pokoleniu).

 

Czasami jednak różne wersje tej samej cechy mogą się ze sobą mieszać i ujawniać się jednocześnie w jakichś proporcjach. {Ludzie nazywają to współdominacją lub kodominancją.}

 

Obie te sytuacje przedstawia poniższy obrazek:

Dominance.png

W przypadku zabarwienia ogona mamy do czynienia z mieszaniem: granatowy ogon odziedziczony po ojcu miesza się z białym ogonem z fioletowymi pasemkami. Granatowy kolor zastąpił biały, ale fioletowe pasemka pozostały, więc w efekcie wyszedł granatowy ogon z fioletowymi pasemkami. Tak właśnie było w przypadku mojego ogona, który jest mieszanką barw ogonów moich rodziców.

 

Twilight_Sparkle_parents_S1E23.png

 

W przypadku koloru oczu mamy do czynienia z przesłanianiem: wersja z zielonymi oczami odziedziczona po ojcu jest silniejsza od wersji z pomarańczowymi oczami odziedziczonej po matce, więc przesłania je, i kucyk będzie miał zielone oczy. Taka sytuacja ma miejsce w przypadku Applejack i Big Macintosha, którzy mają zielone oczy, ponieważ odziedziczyli zarówno pasek tęczy dla zielonych oczu, jak i pasek tęczy pomarańczowych oczu po swoich rodzicach. Mają oczy zielone, ponieważ ten kolor jest silniejszy. Apple Bloom ma oczy pomarańczowe, tak jak Babcia Smith, ponieważ jej trafiły się aż dwa paski tęczy dla pomarańczowych oczu po obu rodzicach, więc nic już nie przesłania wersji z pomarańczowymi oczami i może ona się ujawnić. Na dowód zamieszczam ich zdjęcie:

 

The-Apple-Family-my-little-pony-friendsh

 

Niestety czasami interakcje różnych wersji danej cechy są bardziej skomplikowane. Nie udało mi się do tej pory zrozumieć ich działania dla koloru umaszczenia, grzyw i ogona kucyków. Ale w przypadku rodziny Apple da się zaobserwować pewien schemat: Big Macintosh ma taki kolor grzywy i ogona, jak umaszczenie Applejack. Ona z kolei ma taki kolor grzywy i ogona, jak umaszczenie Apple Bloom. Natomiast Apple Bloom ma taki kolor grzywy i ogona, jak umaszczenie Big Macintosha. Wygląda więc na to, że te kolory są ze sobą jakoś powiązane i mogą się wymieniać między sobą. Być może oznacza to, że znajdują się na tym samym tęczowym warkoczu. {My, ludzie, powiedzielibyśmy, że ich geny znajdują się na tym samym chromosomie.}

 

Jak widać, różne kombinacje pasków tęczy wewnątrz bąbelków dają ostatecznie różny wygląd zewnętrzny kucyka, w zależności od tego, które wersje danej cechy zostaną wprowadzone w życie i ujawnią się. {U nas zestaw genów nazywamy genotypem, a wygląd organizmu, który powstaje na ich podstawie, nazywamy fenotypem.} Za chwilę pokażę Ci, jak ten mechanizm określa, czy dany kucyk będzie Pegazem, Jednorożcem, Ziemskim Kucykiem czy Alikornem, co było głównym tematem mojego listu. A tym czasem zostało jeszcze wyjaśnić, jak informacja dziedziczna przekazywana jest dalej, od rodziców do dzieci.

 

Nasiona Życia

 

Gdy kucyki się kochają i chcą mieć źrebięta, ich organizmy produkują specjalny rodzaj bąbelków, które zawierają tylko połowę z całej tęczowej informacji {połowę genomu}. Każdy tęczowy warkocz rozplątuje się i jego paski oddzielają się od siebie, po czym bąbelek rozpada się na dwa mniejsze. Każdy z takich bąbelków staje się Ziarnem Życia, z którego może wykiełkować nowy kucyk. Takie ziarno zawiera tylko po jednej wersji każdej cechy dziedzicznej: albo tej od matki, albo od ojca; ale nigdy obie na raz. To, czy do danego ziarna trafi tęczowy pasek od matki, czy od ojca, jest dziełem przypadku. Przedstawia to poniższy magiczny ruchomy obrazek:

Meiosis_anim.gif

{W ludzkiej genetyce taki sposób podziału komórki nazywa się mejozą, a powstałe komórki rozrodcze nazywane są gametami. Widać w przeciwieństwie do kucyków, nasi naukowcy lubią trudne słowa, których nikt poza nimi nie rozumie :twilight8: }

 

Dlaczego bąbelki dzielą się w tak dziwaczny sposób, by utworzyć Ziarna Życia? Dlaczego nie przekazują całej informacji, tylko połowę? Dzieje się tak dlatego, że poczęcie nowego kucyka wymaga połączenia Ziaren Życia od matki i od ojca, i połaczenia się tęczowego Światła Życia od obu rodziców. Gdyby przekazywana była cała tęcza od ojca i matki, to nowy kucyk musiałby mieć dwie tęcze, czyli o jedną za dużo. Ale gdy przekazywana jest tylko połowa tęczy, po połączeniu dwóch połówek powstaje znów pojedyncza tęcza, która może skręcić się w warkocz. Nowy kucyk dostanie po jednym pasku tęczy od matki i od ojca i będzie miał po dwie wersje każdego z pasków, tak jak opisywałam wcześniej.

 

 

OK, może tutaj zróbmy przerwę. Zapoznajcie się dokładnie z tą częścią, bo następna część będzie używać całej powyższej wiedzy, by wyjaśnić pochodzenie różnych rodzajów kucyków (Pegazów, Jednorożców, Ziemskich Kucyków i Alikornów), oraz ich genetykę. Może zdołam tam również zmieścić rozwiązanie paradoksu bliźniąt Cake, albo dopiero w trzecim odcinku (bo następna część będzie zawierać wiele ilustracji i nie wiem, czy się z nimi zmieszczę). Ciekaw jestem jak Wam się podoba to, co do tej pory zobaczyliście, i jak bardzo ciekawi Was, co znajduje się w dalszej części listu :giggle:

Edited by SasQ
  • Upvote 6

Share this post


Link to post
Share on other sites

List porusza niezwykle ciekawy kontekst, na sam temat jeszcze się nie wypowiem z braku pełnej treści jednak 2 małe sprawy nie uszły mojej uwadze. List może być podrobiony, nie napisany przez Twilight. Gdyby list był od Twi do Celesti myślę że raczej wysłała by go przy pomocy Spika (by uniknąć takiej wpadki) ale co ważniejsze z tego co pamiętam jej ojciec ma pomarańczowe oczy a matka niebieski.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A moja teoria jest taka- geny recesywne i dominujące. Możliwe, że cechy odpowiedzialne za róg i skrzydła są kodowane przez różne geny.

 

Bliźniaki Cake- moja teoria jest taka, że pani Cake obdarzyła męża rogami. Zresztą to było widać, iż ów robił dobrą minę, do złej gry. To tłumaczenie się kuzynami ciotecznymi, etc. Według mateczki biologii to nie miało prawa zajść.

 

A Doktor i Derpy w serialu parą nie są i dzieci nie mają, a przynajmniej nic o tym nie wiadomo. Bo na tej zasadzie to Cadance jest córką Sombry i Celestii, bo ja tak powiem :derpdash:.

Edited by Cahan

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawa jestem jaka jest dalsza treść listu. Póki co, podoba mi się. W Internecie jest wiele teorii odnośnie dziedziczenia cech u kucyków. W takiej kwestii jaką jest genetyka można dyskutować długo, a i tak nie dojdzie się do jednej wspólnej wersji. Podobnie jest z pewnymi aspektami genetyki ludzkiej.

Według mnie teoria pana Cake'a może być dobra i to, co mówi może być prawdą. Nie trzeba z góry zakładać, że żona obdarzyła go rogami (równie dobrze mogła to zrobić pra-pra-prababcia pra-pra-pradziadkowi i tym samym dzieci mogły zyskać nowe geny, które właściwie nie muszą się ujawniać).

Tak naprawdę nie uda się do końca ustalić jak to było, bo niewiele wiemy o samej komórce kucyków (nawiązując do teorii bąbelków :>). Cały materiał genetyczny nie jest zlokalizowany tylko w jednym miejscu w komórce. Są takie elementy w "bąbelkach", które są niezależne i posiadają swoje własne DNA. Np. ślimaki mogą mieć muszlę, która skręca się w lewą bądź prawą stronę. To, w którą stronę skręci się jego "domek" zależy od tego, jaki materiał genetyczny w pewnej strukturze komórkowej posiada jego matka (dla wtajemniczonych: tą strukturą jest mitochondrium). W takiej sytuacji znane prawa pana Mendla troszkę zawodzą.

Inna sprawa: mutacje. W świecie przyrody (pewnie i także w świecie kucyków) występują różne rodzaje mutacji. Niektóre się dziedziczy, niektóre nie, inne zależą od czynników środowiska, a inne nie. Zawsze można sobie założyć, że np. alicorny to szczególny przypadek mutacji albo że pegazy to kuce, które przystosowały się do życia w Cloudsdale, stąd też wykształciły w toku ewolucji skrzydła.

Pojawia się też kwestia dominacji niepełnej. Są czerwone kwiatki i białe kwiatki. Ale mogą być też różowe. Wtedy trzeba wiedzieć jakie geny ulegają drugim i w jakiej sytuacji dojdzie do wytworzenia innego koloru.

 

No, nic. Czekam na kolejną część listu, a w szczególności na te ilustracje! :yay:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sabina, jako biochem i przyszły wet, powiem tak- nie ujawniłyby się po takim czasie i to tylko od strony pana Cake. Zresztą ten stopień pokrewieństwa, który on podawał... Musiałyby się spotkać dwa allele recesywne.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cahan, jako biochem (pozdrawiam! :>) i przyszły... Ee... Ktoś tam na pewno, odpowiadam tak- wydaje mi się, że mogłoby być to prawdopodobne nawet i po takim czasie. Co prawda, nie wiem ile wynosi prawdopodobieństwo w tej sytuacji. Bardzo niewiele wiemy na temat reszty rodziny, przodków Cake'ów. Zważ też na to, że genetyka tak naprawdę te allele rozrzuca losowo, ot tak. I jedyne co możemy zrobić, to liczyć sobie prawdopodobieństwa. Poza tym, dlaczego dwa allele recesywne miałby się nie spotkać? Nie znamy informacji genetycznej zawartej w komórkach żony tego prapraprapradziadka, jego dzieci ani właściwie nikogo. Mało tego, tak naprawdę ciężko jest ustalić co w ogóle jest allelem recesywnym, a co dominującym. W Internecie pojawia się wiele wersji. Niektórzy uważają, że za to, iż kucyk jest ziemski odpowiadają dwa allele recesywne. Inni zakładają, że to pegazy posiadają takie allele.

Zauważ też, że celowo wspomniałam o dziedziczeniu mitochondrialnym, bo to ważna kwestia. Dlaczego nie udało się idealnie sklonować owieczki Dolly? Właśnie przez to dziedziczenie. DNA dostała od owieczki, której miała być klonem, ale dostała także część DNA drugiej owieczki. Dlatego nie była idealnym klonem.

Oprócz tego, prawa Mendla nie są dokładne. Trzecie prawo właściwie w ogóle zostało poddane wątpliwości.

Ale podkreślam, to co piszę to tylko gdybanie :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Owieczki Dolly nie udało się sklonować idealnie z 2 powodów. Po pierwsze to co mówiłaś, czyli DNA mitochondrialne, apo drugie telomery. Tak telomery właśnie.

Allele trafiają losowo, ale zawsze jest prawdopodobieństwo 1/2, że dziecko ten właśnie allel od rodzica otrzyma.

Jeśli chodzi o kuce- niewykluczone, że o przynależności gatunkowej decydują np. geny 2, 3. Albo, że są to geny współdziałające.

Np. ab ziemniok, Ab pegaz, AB jednorożec, a alikorn to zupełnie inna bajka, jakiś dodatkowy gen.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie przeczytałem całości od deski do deski, ale tak mi cały czas się kołacze w głowie pewna kwestia. Przecież tu wchodzi w grę genetyka magicznych koni. Może to mieć (i pewnie ma) wyjątkowo duży wpływ na rozwój płodu.

 

Podobnie jak choćby z wpływem promieniowania jonizującego, choć oczywiście nie zakładam, że magia powoduje jedynie negatywne skutki jej działania.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cahan, no dobra. Ale co z crossing-over? Przecież to też ważna kwestia. Gdyby nie to, to pewnie bylibyśmy idealnie 1/2 matki i 1/2 ojca. Ale tak nie jest przecież... I tak już wspomniałam. Prawa Mendla nie są idealne. Nie wyjaśniają wszystkiego niestety. Biologia robi wszystko, żeby doprowadzić do różnorodności organizmów. I chociaż wszyscy na tym forum jesteśmy tym samym gatunkiem, to i tak mamy cechy swoiste tylko dla nas jako osobnika.

 

Wracając do alikornów. Wg mnie mogą być bardzo piękną mutacją :)

 

Avan, wpływ środowiska zewnętrznego ma zawsze wpływ na rozwój organizmu. Także Twoje rozumowanie, że to ma wpływ na rozwój kucykowego płodu jest jak najbardziej wg mnie poprawne :)

Edited by Sabina

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jesteśmy idealnie 1/2 matki i 1/2 ojca. No, nie liczę możliwych mutacji, ale to max 1% jest. A crossing over przecież zachodzi pomiędzy chromosomami 1 osobnika, kiedy tworzą one biwalent.

 

Pamiętajmy, że to, iż u matki/ojca dana cecha się nie ujawniła, to nie oznacza, że jej nie ma. Bo ma. Czasem uaktywni ją dopiero obecność innego allelu [allele recesywne i geny współdziałające, oraz cechy kumulatywne].

 

Czyli genetycznie jesteśmy 1/2 naszych rodziców.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tylko u jednego osobnika?! Przecież crossing-over zachodzi w trakcie mejozy. W trakcie mejozy dochodzi do powstania gamet. Gamety produkuje matka i ojciec. Ale z tego co napisałaś wynika, że albo crossing-over zachodzi u ojca albo u matki. Poza tym, crossing-over to zjawisko, którego najważniejszym znaczeniem jest doprowadzenie do tego, by genotyp organizmów potomnych był różny od rodzicielskich. Chyba, że Cię źle zrozumiałam albo użyłaś skrótu myślowego D:

 

Oczywiście, że się z tym zgodzę. To, że jakaś cecha się nie ujawniła to nie znaczy, że jej nie ma. Ale nie można stwierdzić, że jesteśmy 1/2 rodziców... Rodziców jako dwóch osobników, czy jak? Nie mogę powiedzieć przecież, że z 10 pewnych cech mojej mamy, mam 5 jej cech, a drugą piątkę mam od taty. To tak nie działa przecież.

 

Ale może naprostujmy co do tych cech. Pisząc to mam na myśli fenotyp, nie genotyp. Chodzi mi tylko o te cechy, które faktycznie się ujawniły i widać je gołym okiem.

Edited by Sabina

Share this post


Link to post
Share on other sites

Crossing over zachodzi i u ojca i u matki. Ale niezależnie od siebie. Tzn,- podczas powstawania gamet. Więc wychodzi 1/2 od ojca i 1/2 od matki. Genetycznie to tak działa. No, więcej zawsze jest od matki, bo na chromosomie Y jest mniej genów + mitochondrialne DNA, które dziedziczy się tylko po linii żeńskiej. Po prostu z 10 cech wszystkie są swego rodzaju wypadkową od ojca matki, ale jak to rozbić na allele, to będzie ich razem 20, po 10 od ojca i po 10 od matki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oczywiście, że niezależnie od siebie... To było nielogiczne, gdyby crossing-over było zależne od takiej kwestii. A tak z Twojego wpisu wynikało. Jeżeli rozbijemy to na małe "cegiełki" zwane genami, to może i wyjdzie 1/2, ale chyba w bardzo dużym zaokrągleniu... Jeżeli połączą się dwie gamety, które przeszły c-o, to tak naprawdę osobnik potomny ma już NOWE cechy. Skutek wymieszania cech ojca i matki. Nie ma takiej genetycznie opcji, żeby wyszło idealne 50% matki i 50% ojca... Chociaż rozumiem co masz na myśli, to jednak nie można uznać że nowa cecha to 1/2 ojca i 1/2 matki. Nigdy nie będzie tak, że fenotypowo osobnik będzie w połowie matką, w połowie ojcem. A czemu? Dzięki crossing-over...

Gdybyśmy rozmawiały o rozmnażaniu bezpłciowym to mogłybyśmy rzucać pewnymi procentami i stwierdzić: osobnik potomny jest w 100% taki sam jak macierzysty. Ale skoro mówimy o kucach, które rozmnażają się płciowo i których genetyka jest dość podobna do ludzkiej to tak odważnymi procentami rzucać nie możemy...

 

I poprawię Cię. Chromosom Y u człowieka jest prawie pusty. Zawiera tylko informację dotyczące spermatogenezy i nie, nie ma tam mitochondrialnego DNA... Gdy plemnik łączy się z komórką jajową to ten fragment gdzie jest mitochondrium po prostu odpada.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przecież napisałam, że na Y jest MNIEJ genów niż na X- nie tylko spermatogeneza tak się składa. Ale owszem jest niemal pusty. A mitochondrialne DNA otrzymuje się TYLKO od matki.

 

A genotypowo, jest to mniej więcej 50% od matki, 50% od ojca. I o tym mówi I Prawo Mendla. Co nie zmienia faktu, że fenotypowo mogą powstać różne dziwne rzeczy. A część cech zapisanych w genach mogą ujawnić tylko warunki. Jednak pod względem genetycznym jesteśmy w 50% matką, a w 50 ojcem. Całości od nich nie otrzymujemy, tylko po połowie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To uczucie, gdy człowieka zainteresowanego biologią (czyli mnie) bawi doszukiwanie się logiki i odniesień do ziemskiej w ŚWIATACH FIKCYJNYCH, z całkowicie innymi prawami niż te znane nam. xD

Share this post


Link to post
Share on other sites

"chromosomie Y jest mniej genów + mitochondrialne DNA," z tego wynika, że na Y jest mniej genów i mitochondrialne DNA, co jest niezgodne z prawdą.

 

Klimuk, zauważ, że post rozpoczynający tę dyskusję nawiązuje do ludzkiej genetyki. Autor używa tylko "bajkowych" nazw, aby było bardziej kucykowo :) Gdyby nie ten wpis, na pewno nie rozmawiałabym z Cahan na takie zagadnienia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Widzę że pod moją nieobecność nawiązała się ciekawa dyskusja (sprzeczka)a  drugiej części nie ma. Jednak jak już tak się kłócimy wróćmy do podstaw. Jak wiemy cały czas myślimy w zakresie "ludzkiej genetyki" a tematem była GENETYKA KUCYKÓW z tond moje pytania: czy ktokolwiek wziął pod uwagę liczbę par chromosomów u kucyków, czy pegazy, jednorożce i ziemskie kucyki mają ich tyle samo oraz czy nie ma więcej przypadków jak z chromosomem X i Y płci (w sensie czy w parach chromosomy są identycznej wielkości wszyscy chyba zdają sobie sprawę jak chromosomy X i Y wpływają na dziedziczenie z powodu niewielkiego Y).

Oczywiście zgadzam się z crossing over. Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę że w Equestria jest magia i ona bardzo komplikuje sprawę ale też sprawia że wiele wyjaśnień jest dostępnych. Choć jak tak dalej pójdzie pewnie powstanie kilkanaście teorii zanim w ogóle dane nam będzie przeczytać drugą część.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli po X pokoleniach międzygatunkowe potomstwo jest płodne, to ziemnioki, pegazy i jednorożce mają taką samą liczbę chromosomów.

Jeśli tak nie jest- to mają różną liczbę chromosomów.

 

A X i Y są wyjątkowe, bo to chromosomy płci. Z innymi tak nie będzie. Choć u niektórych zwierząt płeć genetycznie jest dziedziczona inaczej, albo nie jest zależna od genów, ale to są kuce, więc będzie tak jak u ludzi.

Edited by Cahan

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeżeli nie miałyby ten samej liczby chromosomów to można stwierdzić, że ziemniaki, pegazy i jednorożce to tak naprawdę trzy różne gatunki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co nie zmienia faktu, że jeśli mają tą samą liczbę chromosomów, to też są różnymi gatunkami. Czasami różne gatunki mogą się dowolnie krzyżować i dawać płodne potomstwo- np. Apistogramma viejita i Apistogramma macmasteri, kot domowy i kot błotny, koń domowy i koń Przewalskiego, a w przeszłości tarpan i koń górski.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chodziło mi o założenie, że ziemniaki, jednorożce i pegazy to trzy różne gatunki. Ziemniaki mają np. 46 chromosomów, pegazy 48, a jednorożce 44. To, że się krzyżują nie oznacza, że muszą być tymi samymi gatunkami, tylko bardzo blisko spokrewnionymi, dlatego mogą to robić. Przecież nie można skrzyżować lisa z kotem, chociaż ich liczby chromosomów są porównywalne. Ale wracając do kuców. Jeżeli ziemskie, pegazy i jednorożce są odrębnymi gatunkami, to muszą być blisko spokrewnione, żeby w ogóle była mowa o rozmnażaniu i wydaniu na świat zdrowego, płodnego potomstwa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To, że się krzyżują i dają płodne potomstwo oznacza, że mają tyle samo chromosomów.

Gatunkami są różnymi, gdyż różnice fenotypowe są zbyt duże.

Lis i kot to zły przykład, bo to ssaki, należące do różnych rodzajów. Jednak w obrębie rodzaju da się skrzyżować wiele zwierząt.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To, że mają inne fenotypy, to nie znaczy że są innym gatunkiem... Spójrz na ludzi. Też między nimi są duże różnice fenotypowe: inny kolor skóry, inny kształt nosa itd.

Ale ciężko jest jednak w wyniku takiego krzyżowania otrzymać płodne potomstwo. Bardzo rzadko się to udaje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale tutaj jest kwestia dodatkowych organów.

Całkiem często. Przykłady:

- Apistogramma macmasteri i Apistogramma viejita; zapewne też z A.honglosoi

-Apistogramma panduro i Apistogramma nijseni; zapewne też z A.baenshi

-Pielęgnica zebra i pielęgnica nikaraguańska

-Koń domowy i koń Przewalskiego [który nie jest przodkiem konia domowego]

-Kot domowy i serwal

-Kot domowy i kot błotny

-koń i osioł- zdarza się, że niektóre klacze powstałe z takich związków są płodne; tak samo lew i tygrys

-Już nawet nie piszę o psie i wilku oraz o kocie i żbiku

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...