Dolar84

Stowarzyszenie Żyjących Piszących - dyskusje ogólne o pisaniu/tłumaczeniu.

Recommended Posts

Cóż, albo zostaniesz bogiem fanfików MLP i zdobędziesz coś w rodzaju wszechwiecznej chwały, albo wylądujesz w zakładzie psychiatrycznym.
Nie wiem w zasadzie, co gorsze. :crazytwi2:

6.01.2016 at 22:27 Star Light napisał:

czego mogłaby dokonać taka bajeczka... W szczegóły publicznie nie będę się wdawał.

No, czego? Nie bądź taki, podziel się wrażeniami z cynikiem. Cóż takiego może dokonać (?) fanfik, o czym niestosowne jest (?) publicznie opowiadać? Zaintrygowałeś mnie.

 

6.01.2016 at 22:27 Star Light napisał:

Nie wiem czy kolorowe salcesony to określenie dosłowne czy w pewności, bo na tym forum wszystko jest możliwe.

Wyobrażenie sobie fioletowego salcesonu leżącego na otwartej książce, podczas gdy w tle przelatuje niebieska laska kiełbasy ze skrzydłami - bezcenne.

Ogółem, to nie wiem, co tu się zaczęło w tym temacie dziać, ale nawet mi się to podoba.

Share this post


Link to post
Share on other sites
6.01.2016 at 22:27 Star Light napisał:

wydaje mi się, że tylko ubieramy własne myśli, odczucia, historie, wiedzę, itd., w znany i lubiany kształt - świat MLP.

Ja lubię nadawać światu MLP ludzki kształt przy pomocy Związku Radzieckiego i RKKA, szkoda, że tylko ja:fluttercry2:. Nikt nie lubi pędzących przez EQ T-80, BMP i panujących na niebie MiGów, a nie daj Celestio, jak jeszcze przejadą nic nie robiąc sobie z wielkiej i wszechpotężnej magii! :x

 

6.01.2016 at 21:53 Ylthin napisał:

a ja tak tylko siedzę i zastanawiam się, czy 12 rozdziałów po 20-30 stronnic każdy wystarczy mi na moje wypociny, czy może będę te liczby ciąć z braku sensownej treści do zapisania. I czy wyrobię się przed końcem studiów

Ja też tak czasem siedzę i się zastanawiam, co, jaki i gdzie w moim najnowszym fanfiku. Planuję, układam, ustawiam, dopasowuję, chucham na zimne i z reguły na tym całe moje pisarstwo się kończy... :ming:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja mam ochotę napisać fanfika o radzieckich czołgistkach w minispódniczkach. Czy coś jest ze mną nie tak?

 

Tak, ja to napiszę :rarirage:.

  • Upvote 5

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu Cahan napisał:

Ja mam ochotę napisać fanfika o radzieckich czołgistkach w minispódniczkach. Czy coś jest ze mną nie tak?

 

Tak, ja to napiszę :rarirage:.

 

Do et. I double dare you :rd8: 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miałam pomysł na opko o radzieckich kucoperzach celebrujących chyłkiem Święto Zmarłych, cykl krótkich form opartych o pewien album rock n' rollowy oraz opko czy dwa poświęcone "nie-wiedźminom" ze Stalliongradu.

A potem zafiksowałam się na tym nieszczęsnym SoLu i przestałam pisać cokolwiek.

 

Zresztą moje kucoperze przypominają Naród Wybrany, a BP nie istnieje :cyg:

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 godzin temu Nicz napisał:

No, czego? Nie bądź taki, podziel się wrażeniami z cynikiem. Cóż takiego może dokonać (?) fanfik, o czym niestosowne jest (?) publicznie opowiadać? Zaintrygowałeś mnie.

Mogę napisać wyłącznie to: ten fanfik wywołał pewien bardzo rzadki rodzaj uśmiechu, taki, który widziałem po raz pierwszy w życiu, i nigdy go nie zapomnę. Wykrzesał samotne, maleńkie światełko pośród wszechogarniającej ciemności.

 

Nie żyję jeszcze specjalnie długo, ale widziałem już trochę rzeczy. Ten jeden uśmiech przewyższył całe piękno, jakiego dotąd doświadczyłem.

 

Tyle.

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 godziny temu Cahan napisał:

Ja mam ochotę napisać fanfika o radzieckich czołgistkach w minispódniczkach. Czy coś jest ze mną nie tak?

 

Tak, ja to napiszę :rarirage:.

Ale bez koni? Koń w minispódniczce to konfundujący widok.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pisanie zniszczyło we mnie nałogowego czytelnika. Od jakiś dwóch lat nie jestem w stanie sięgnąć po pierwszą lepszą książkę z biblioteki, ostatnia książka, jaką dostałem od rodziny ("Metro 2033" w wersji krakowskiej), leży zakurzona na półce. Z książkowych serii śledzę jedynie "Archiwum Burzowego Światła" Brandona Sandersona, na bieżąco czytam jedynie lektury szkolne ("Kordian", brrr... Kto wymyślił, żeby coś takiego było lekturą?). Czasem w ramach inspiracji sięgam od "Wiedźmina" i opowiadań Sapkowskiego.

Skąd ta zmiana z "mola książkowego", który potrafił w tydzień przeczytać osiem książek?

Zniszczył mnie własny warsztat. 

Nie uważam, że te wszystkie dzieła, które rozpocząłem i porzuciłem w pół drogi, stałyby się wybitne. Nie mniemam, że jestem genialnym pisarzem, który jest w stanie napisać utwory godne "Gry o Tron" czy wspomnianego "Wiedźmina". Mimo to, myślę, że mój warsztat jest dobry. Nie piszę o pomysłach na rozwijanie fabuły, na ciekawych bohaterów. Piszę o stylu i umiejętnościach pisania.

Z tego powodu stałem się próżny, pyszny.  Nie potrafię przeczytać pierwszej lepszej książki. Za każdym razem, kiedy trafiam na... średnie dzieło, mój umysł prześladuje ta sama myśl, odbierająca mi całą przyjemność: "Mógłbym napisać to lepiej". Z tego, co pamiętam, wszystko zaczęło się od "Dziewiątego Maga", ot, króciutkiej książki z zapowiedzianą kontynuacją. Czytałem ją po raz drugi, pierwszy raz miał miejsce przed rozpoczęciem mojej "kariery pisarskiej". Za drugim razem moje oczy krwawiły. Było to dzieło słabe, okropne, z miałką fabułą, płaskimi postaciami i beznadziejnymi opisami. Uderzyło mnie to niczym rozpędzony pociąg. Jak pisarka, jak osoba, której udało się wydać książkę, mogła stworzyć coś tak złego? Tak złego, by nawet persona pisząca niedokończone, fanowskie opowiadania o kucykach i transformujących się robotach zauważyła diametralną różnicę między swoim a jej warsztatem? Jak...

Jak udało jej się spełnić moje największe marzenie, tworząc coś tak bardzo... niegodnego?

Zniszczyło mnie to. Od tej pory nie potrafię czytać przeciętnych książek, jedynie wybitne dzieła, takie jak "Droga Królów" i inne. Nie potrafię. Odrzucają mnie z miejsca swych stylem, swą fabułą. Bo z tyłu głowy wciąż ktoś szepcze "Dałbyś radę stworzyć coś lepszego niż to". Kiedy odwiedziłem Niucon, nie dałem rady nawet przeczytać fragmentu opowiadania na ulotce reklamującej antologię polskich pisarzy steampunkowych (coś z "Wilkiem" chyba). Być może to jedynie pycha, próżność i te myśli nie mają nic wspólnego z rzeczywistością - ale są.

 

A na koniec tak sobie wrzucę inspirujący mnie ostatni filmik:

 

Edited by Generalek
  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Generalek, dzięki Oskarom krzywię się czytając większość książek. Po prostu dostrzegam te stylistyczne babole, powtórzenia i głupoty fabularne. Często ogromne braki w warsztacie. Dzięki pisaniu opowiadań o kolorowych koniach poznałam sporo osób, które pod względem umiejętności pisania, redagowania tekstu oraz korekty biją na głowę większość profesjonalistów. W naszej zaściankowej Polsce. Nie uważam się za żadnego geniusza czy innego guru w tej materii, ale to czasami naprawdę mocno widać. I bolą mnie kompleksy niektórych osób, które dawno przegoniły swoich idoli i nawet tego nie widzą.

Rynek książki jest jaki jest... Nie drukuje się tego co dobre, tylko to co się sprzeda (i stąd na półkach stoją Dziewiąte Magi, Gry o Ferrin czy inne Achaje). Powiem więcej - Sapkowski warsztatowo też jakiś super nie jest, po prostu te braki nadrabia w inny sposób.

Dlatego panie, panowie... Porzućcie swoje kompleksy i wskrzeście rynek wydawniczy :fluttershy4:.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 minuty temu Cahan napisał:

Powiem więcej - Sapkowski warsztatowo też jakiś super nie jest, po prostu te braki nadrabia w inny sposób.

Jasne, aczkolwiek Sapkowski pod względem warsztatu inspiruje mnie opisami - krótkie, zwięzłe i od razu przekazujące charakter postaci. Nie strzępi pióra na hiper dokładne i nudne opisy, co jest moją największą bolączką (no, są jeszcze problemy z interpunkcją w dialogach, ale co artykuł o nich, to inne zasady).

17 minut temu Cahan napisał:

Dlatego panie, panowie... Porzućcie swoje kompleksy i wskrzeście rynek wydawniczy :fluttershy4:.

Załatw mi duży zapas determinacji, który pozwoli mi wybrać jedną tematykę i trzymać się jej przez kolejne osiemset stron :spike:. W końcu po tylu latach pisania na koncie mam wyłącznie jedno skończone dzieło... Które napisałem w jeden wieczór.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Cahan taaa, wskrzesić to może jakoś 'Kryształowe Oblężenie'. Chociaż co ja tam wiem. Ja przy Tobie ... to różnica lat świetlnych. Czym mogę się poszczycić ... słusznym opieprzem od Dolara, o który sam się prosiłem? Nieważne i tak dalej piszę kolejny fik, a nie wiem ile mi to zejdzie (na papierze ma być 500 stron)
W sumie to jestem duchem, czyli coś niby mam, a jakoś mnie nie widać ... może być

Co do poprzednika. Kolega mi powiedział, że piszę coś na kształt tegoż autora, ale z ręką na sercu mogę powiedzieć, że nigdy nie wziąłem do ręki żadnej jego książki.
Tak czy owak, biorę się dalej za nędzny tekst, może coś z tego wyjdzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Świeży rekrut, czytałam trochę Kryształowego Oblężenia i uważam go za słaby fanfik. Wręcz bardzo słaby. Może potem się rozkręca, nie wiem... Kiedyś zamierzam przeczytać całość.

  • Upvote 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Każdy ma inne gusta, ja nie wiem co Ty preferujesz i vice versa.
Tak, czy też w ten sposób, mam nadzieję, że czytelnik się nie zrazi taką ilością stron ... cóż, pozostaje mi mieć nadzieję, że jak się zdecydujesz się przeczytać, to nie rzucisz mnie na pożarcie rosiczkom :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu Generalek napisał:

Z tego powodu stałem się próżny, pyszny.  Nie potrafię przeczytać pierwszej lepszej książki. Za każdym razem, kiedy trafiam na... średnie dzieło, mój umysł prześladuje ta sama myśl, odbierająca mi całą przyjemność: "Mógłbym napisać to lepiej". Z tego, co pamiętam, wszystko zaczęło się od "Dziewiątego Maga", ot, króciutkiej książki z zapowiedzianą kontynuacją. Czytałem ją po raz drugi, pierwszy raz miał miejsce przed rozpoczęciem mojej "kariery pisarskiej". Za drugim razem moje oczy krwawiły. Było to dzieło słabe, okropne, z miałką fabułą, płaskimi postaciami i beznadziejnymi opisami. Uderzyło mnie to niczym rozpędzony pociąg. Jak pisarka, jak osoba, której udało się wydać książkę, mogła stworzyć coś tak złego? Tak złego, by nawet persona pisząca niedokończone, fanowskie opowiadania o kucykach i transformujących się robotach zauważyła diametralną różnicę między swoim a jej warsztatem? Jak...

Odpowiedzią na to pytanie mogą być słowa, na które natknąłem się wczoraj: „Większość pracy większości ludzi, włącznie z moją, jest zła, gdyż trudno jest stworzyć coś dobrego. Dlatego trzeba założyć, że większość dzieł filmowców, autorów, dramatopisarzy, malarzy nie jest pierwszego sortu. Raz na jakiś czas trafia się autentyczny talent czy nawet geniusz, ale rzadko. Mamy się dobrze, bo publiczność nie jest nazbyt wymagająca i dzieło nie musi być wybitne, żeby odniosło sukces. Ale trzeba mieć szczęście”. Woody Allen

 

Kolejna rada, jaką wczoraj znalazłem i uważam za genialną: początkujący piszący powinien iść w ilość, nie w jakość, bo zbytnio koncentrując się na jakości, można nie wyjść nawet poza pierwsze zdanie, a w Twoim przypadku, możliwe, że porzucić zaczęty projekt. Ważnym jest, aby dokończyć to, co się zaczęło, nie patrząc na jakość, która przyjdzie z czasem (może). Ewentualnie po skończeniu danej książki pomyśleć, jak choć części tej ilości można poprawić jakość.

 

Po konstruktywnej krytyce np. opisów z mojej historyjki, poradziłem się kogoś w tej materii. Polecono mi, abym zerknął do Opowieści z Narnii. Podobno opisy w niej są bardzo dobre (choć określone zostały na jeszcze lepsze). Dlatego zerknę w czym rzecz, licząc, że to poprawi moje własne opisy.

 

@Świeży rekrut nie jesteś w menu rosiczek. :P Wiem co mówię.

Edited by Star Light

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minut temu Star Light napisał:

Kolejna rada, jaką wczoraj znalazłem i uważam za genialną: początkujący piszący powinien iść w ilość, nie w jakość, bo zbytnio koncentrując się na jakości, można nie wyjść nawet poza pierwsze zdanie

Absolutnie się nie zgadzam. Ludzie, którzy szli w ilość nabierają masy złych nawyków, które potem ciężko wyplenić. Lepiej sprawę wypośrodkować i pisać pod okiem doświadczonych prereaderów i korektorów, którzy nam wytłumaczą co robimy źle i jak to poprawić.

 

13 minuty temu Star Light napisał:

wieży rekrut nie jesteś w menu rosiczek. :P Wiem co mówię

Jakby go pokroić to nadałby się na karmę dla dzbaneczników...

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie dam się! Nie! Nie! Nie!
Nie stanę się karmą dla jakiś dzbaneczników, przecież i tak każdy z nas skończy w dole, ale wolę, aby to się stało jak najpóźniej.
Poza tym nikt mnie nie kieruje w mojej twórczości.

Share this post


Link to post
Share on other sites
52 minuty temu Świeży rekrut napisał:

@Star Light skoro tak twierdzisz :) 
To teraz raczej idę w stosunkowo dobrą ilość, gdyż około 500 stron do dość dużo :P 

To nie są moje słowa. Ja je tylko sparafrazowałem i skróciłem. 500 stron... no... trocha tego jest, do tego zapewne A4...

 

49 minuty temu Cahan napisał:

Absolutnie się nie zgadzam. Ludzie, którzy szli w ilość nabierają masy złych nawyków, które potem ciężko wyplenić. Lepiej sprawę wypośrodkować i pisać pod okiem doświadczonych prereaderów i korektorów, którzy nam wytłumaczą co robimy źle i jak to poprawić.

 

Jakby go pokroić to nadałby się na karmę dla dzbaneczników...

Są gatunki dzbaneczników, które go przetrawią w tej formie, ale tylko bardzo nieliczne byłyby w stanie rozpuścić go prawie całego. Kości i tak zostaną, więc lepiej byłoby obrać je z mięsa... Serce można oddać rodzinie, bo w tym kraju to świątynia, można to uszanować. (Co ja napisałem.........!?)

 

Słowa o jakości i ilości, to nie były moje myśli, a zostały zaczerpnięte stąd: "Po bandzie, czyli jak napisać potencjalny bestseller" autorstwa Jakuba Winiarskiego. Prowadzi kursy o tym jak pisać, podobno dobre... nie wiem, nie korzystałem, nie będzie mi dane, ale tak czytałem. (Mam nadzieję, że nie oberwę za to, że w taki sposób wspomniałem o tym... :/) Nie mniej, w chwili obecnej osobiście postawię na jego słowa, bo mądrze napisał, a może ja nie umiem tego właściwie przekazać. Każdy natomiast może mieć inne zdanie. Nikt też nie ma monopolu na rację, a już na pewno nie należy do większości, i to jest piękne. :)

Edited by Star Light

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu Star Light napisał:

ą gatunki dzbaneczników, które go przetrawią w tej formie, ale tylko bardzo nieliczne byłyby w stanie rozpuścić go prawie całego. Kości i tak zostaną, więc lepiej byłoby obrać je z mięsa... Serce można oddać rodzinie, bo w tym kraju to świątynia, można to uszanować. (Co ja napisałem.........!?)

No myślałam o samych tkankach miękkich, bo kości ludzkie są jednak sporo większe od mysich. I wiadomo że nie każda roślina dałaby radę. Serce to się wyrywa na żywca, a potem odrąbuje łeb i zrzuca ze szczytu piramidy, nie znasz się :crazytwi:.

 

4 minuty temu Star Light napisał:

Słowa o jakości i ilości, to nie były moje myśli, a zostały zaczerpnięte stąd: "Po bandzie, czyli jak napisać potencjalny bestseller" autorstwa Jakuba Winiarskiego. Prowadzi kursy o tym jak pisać, podobno dobre... nie wiem, nie korzystałem, nie będzie mi dane, ale tak czytałem. (Mam nadzieję, że nie oberwę za to, że w taki sposób wspomniałem o tym... :/) Nie mniej, w chwili obecnej osobiście postawię na jego słowa, bo mądrze pisze, a może ja nie umiem tego właściwie przekazać. Każdy natomiast może mieć inne zdanie. Nikt też nie ma monopolu na rację, a już na pewno nie należy do większości, i to jest piękne. :)

Cóż nie znam gościa. Ale wiem że porad pisarskich udziela Ziemiański... Cóż... Achaja jest książką tragiczną pod niemal każdym względem. A co do racji - w Internetach to wiadomo, że moja racja jest mojsza, a adwersarz jest gupi :rdblink:.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
godzinę temu Star Light napisał:

Kolejna rada, jaką wczoraj znalazłem i uważam za genialną: początkujący piszący powinien iść w ilość, nie w jakość, bo zbytnio koncentrując się na jakości, można nie wyjść nawet poza pierwsze zdanie, a w Twoim przypadku, możliwe, że porzucić zaczęty projekt. Ważnym jest, aby dokończyć to, co się zaczęło, nie patrząc na jakość, która przyjdzie z czasem (może). Ewentualnie po skończeniu danej książki pomyśleć, jak choć części tej ilości można poprawić jakość.

Co prawda raczkuje na forum, ale pozwolę sobie na wypowiedź.
Rada nie jest zbyt dobra, co sprawdziłem na własnej skórze, wstawiając moje pierwsze opowiadanie. Jak zostało mi to wskazane na samym początku, było za dużo nic nie wnoszących, wręcz napompowanych scen, których jedynym skutkiem było znudzenia czytelnika.
Co prawda spełniły swoje zadanie, usypiając czujność czytelnika, ale koniec końców stwierdzam, że znacznie z nimi przesadziłem.

Sam nie powiem, że preferuje, ale raczej staram się pisać z naciskiem na jakość, a gdy ona jest na przyzwoitym poziomie, to ilość sama się znajdzie. Takie odwrócenie powyższej porady :ajawesome:.

 

Też samo stwierdzenie " początkujący piszący powinien iść w ilość, nie w jakość, bo zbytnio koncentrując się na jakości, można nie wyjść nawet poza pierwsze zdanie" ma w sobie trochę racji, ale zarazem jest pułapką. Olewając jakość i przeskakując przez pierwsze zdanie można się zatracić w swoim dziele i pisać tak wiele, że z kolei nie wyjdzie się poza pierwszy rozdział (po części też tak miałem). Poza tym wstawiając przepełnione chłamem dzieło, autor ma duże prawdopodobieństwo zakończyć pisarską przygodę wraz z komentarzami, które doprowadza go do złamania.
Sam osobiście wolę posiedzieć nad pierwszym zdaniem trzymając się zasady "najtrudniejszy jest pierwszy krok".

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
50 minut temu Flashlight napisał:

 Poza tym wstawiając przepełnione chłamem dzieło, autor ma duże prawdopodobieństwo zakończyć pisarską przygodę wraz z komentarzami, które doprowadza go do złamania.

Pokazując innym gotowy "chłam", a nie fenomenalny półprodukt, którego nikt nie zobaczy, dowiesz się czegoś od innych. Bez tego zostaje Ci własne wyobrażenie i niepełna perspektywa na swoje stworzenie. Trzeba jednak rozróżnić, czy ktoś próbuje zranić swoją opinią, bo wtedy należy ją zlać. Jak przekazuje swoją szczerą opinię, to w ten sposób otwiera autorowi oczy na zauważony problem, który mu umknął. Nikt specjalnie "chłamu" nie pisze... tak zakładam. Ja na forum może nie dostałem jakiś pochlebstw, ale gdybym tylko tego chciał, to nie umieściłbym swojego fanfika tutaj, bo poza forum miałem "przyjemniejsze" komentarze. Komplementy cieszą i na pewno napędzają, ale nie rozwijają. Krytyka może odbiera trochę chęci i uciechy, ale zmusza do zastanowienia się i skłania do dalszego rozwoju. Obie formy opinii są potrzebne autorowi. Dobrze, jeżeli opiniujący potrafi wskazać zarówno pozytywy jak i negatywy, nawet, jeżeli według niego jedne są w znacznej przewadze. To dobrze o nim świadczy.

 

Zaznaczę, że tytuł wymienionej przeze mnie książki mówi o napisaniu "bestsellera". Proszę nie mylić tego z "wielkim dziełem" czy co gorsza z "arcydziełem", to nie to samo. (Zerknąłem w regulamin, czy mogę wrzucić jakiś dłuższy cytat, żeby nie dostać po głowie.) Żeby nie było nieporozumień, wrzucam cały fragment odnośnie jakości i ilości w kontekście początkującego piszącego z wcześniej wspomnianej książki:

 

Cytuj

 

1. Kiedy zaczynasz przygodę z pisaniem, bardziej liczy się LICZBA napisanych stron niż ich JAKOŚĆ. Dlaczego?

Powtarzam często początkującym pisarzom, że na dobry początek nie powinni skupiać się na jakości tego, co piszą, tylko na ilości. Dlaczego? Ponieważ zaczynając dowolną praktykę – tancerza, gitarzysty, garncarza, hafciarki czy właśnie pisarza – nie można liczyć, że od początku będzie nam wychodziło. Przez długi czas może nie wychodzić i będzie nie wychodzić – trzeba to sobie założyć i wliczyć w koszty bycia początkującym. Dobra wiadomość jest taka, że LICZBA przejdzie w JAKOŚĆ, jeśli tylko dasz sobie szansę. Ale podstawą jest LICZBA. Umów się ze sobą: najpierw napiszę książkę do końca, bez oglądania się na JAKOŚĆ, lecz dbając, by przybywało stron, a dopiero po tym zacznę myśleć, jak mogę poprawić swoje pisanie. Dlaczego nie zaczynać od stawiania na JAKOŚĆ? Przypomnij sobie Granda z Dżumy, który do tego stopnia był owładnięty obsesją napisania perfekcyjnej powieści, że w dążeniu do ideału nigdy nie wyszedł poza pierwsze zdanie. Teraz rozumiesz?

 

 

Ze swojego, ogólnego doświadczenia mogę z całym przekonaniem powiedzieć to: Fakt, iż ktoś coś potrafi i robi to doskonale, WCALE nie oznacza, że umie przekazać własną wiedzę innym czy dobrze ich pokierować ich na tej samej ścieżce. Wielokrotnie spotkałem się z sytuacją, że ktoś nie rozumiał przyczyny swojego sukcesu w jakiejś dziedzinie, a rady dawał i one nie służyły obdarowanym. O tym czy ktoś potrafi dać dobrą radę, świadczą efekty tych rad, tylko i wyłącznie. (Kompetencja obdarowanych ma też swój istotny udział. :) )

Jako ciekawostkę dodam, że wcale nie trzeba mieć rąk mistrza i drogocennego minerału na start, żeby zaciekawić innych swoim wyrobem. Czasem wystarczy garść ziemi, trochę pracy i wytrwałości, aby dać innym sporo do myślenia. :) Jednak trzeba mieć co pokazać, a nie chować się z tym.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now