Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Dolar84

Stowarzyszenie Żyjących Piszących - dyskusje ogólne o pisaniu/tłumaczeniu.

Recommended Posts

Muzyka. Klimat zależy od klimatu opowiadania. Słuchawki na uszy, nie za głośno a wena powróci. Testowałem na sobie :)

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
godzinę temu Coldwind napisał:

Mam taki męczący problem.

 

Blokada twórcza.

 

Pracuję nad pewnym dłuższym dziełem, mam przemyślaną mniej więcej fabułę, czas na pisanie też jest, ale... Gdy zaczynam pisać, pojawia się problem, jak przelać myśli na papier, by w pełni odwzorować swoją wizję.

 

Co mogę w takiej sytuacji zrobić? Przeczekać, może minie? Napisać cokolwiek, najwyżej potem się poprawi? A może coś innego? Oferuję walutę watykańską za pomoc.

 

Popularny problem wśród piszących i nie ma na nią jednego skutecznego sposobu - każdy radzi sobie inaczej. Albo sobie nie radzi (na przykład ja) i czeka aż samo przejdzie.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Znajdź swój własny sposób. Najważniejsze, żebyś nie pisał na siłę jak nie czujesz weny, bo to meczące i zwykle nie daje zadowalających rezultatów ^^

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
godzinę temu Coldwind napisał:

Mam taki męczący problem.

 

Blokada twórcza.

 

Pracuję nad pewnym dłuższym dziełem, mam przemyślaną mniej więcej fabułę, czas na pisanie też jest, ale... Gdy zaczynam pisać, pojawia się problem, jak przelać myśli na papier, by w pełni odwzorować swoją wizję.

 

Co mogę w takiej sytuacji zrobić? Przeczekać, może minie? Napisać cokolwiek, najwyżej potem się poprawi? A może coś innego? Oferuję walutę watykańską za pomoc.

Przelać myśli na papier, powiadasz... Pewnie ten fik zajmuje w tej chwili dla Ciebie dość ważne miejsce, być może nawet priorytetowe; a spróbuj tak wyrzucić te opowiadanie ze swej głowy na parę dni (przy intensywnych rozmyślaniach pojawiają się wątpliwości, przynajmniej mi się tak wydaje, gdyż sam dużo rozmyślam nad pewnymi kwestiami i nie zawsze skutek jest dla mnie dobry). Przez ten czas nie stawiaj przed sobą trudnych wyborów, innymi słowy, nabieraj kreatywności. A gdy nabierzesz, postaraj się usiąść i wtedy coś napisać. Możliwe, że takie działanie przyniesie u Ciebie oczekiwany rezultat. 

Edited by Melosz
  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziękuję wam, Żyjący Piszący. Oto obiecana wdzięczność w walucie watykańskiej:

Spoiler

Bóg zapłać.

 

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja mam trochę inny problem z fanfikami.

 

Pomysłów na nie mam za dużo, ale efekty są mierne. Udało mi się napisać zaledwie trzy fanfiki i jeden rozdział wielorozdziałowca. Cierpię na straszną blokadę twórczą i nie mogę przez to dobrze spać. Mam tego dosyć, a czuje się przez to coraz gorzej...

 

19 godzin temu Dolar84 napisał:

Popularny problem wśród piszących i nie ma na nią jednego skutecznego sposobu - każdy radzi sobie inaczej. Albo sobie nie radzi (na przykład ja) i czeka aż samo przejdzie.

 

Pół roku to trochę długo. Wydaje mi się, że to raczej nie to, bo ja chcę pisać, ale jednocześnie boję się krytyki z waszej strony, mam straszne koszmary i coraz krócej śpię. Przez długi czas myślałem, że to jakaś choroba, ale neurolog mi powiedział, że to raczej na tle emocjonalnym, a nie neurologicznym.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

1. Pij melisę.

2. Poczytaj Cahan Uczy i Bawi.

3. Znajdź prereaderów i korektorów.

4. Jak masz wątpliwości to z nimi konsultuj.

5. Pisz.

6. Daj patroszycielom do patroszenia.

7. Popraw.

8. Publikuj.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przestań bać się krytyki, bo ona jest czymś normalnym w naszym świecie. Poza tym, nie każda krytyka jest uzasadniona; a jeśli taka jest - to należy na nią zważyć. 

Edited by Melosz

Share this post


Link to post
Share on other sites
57 minut temu Melosz napisał:

Przestań bać się krytyki, bo ona jest czymś normalnym w naszym świecie.

Gdyby życie było takie proste, nie wybierałabym się do psychiatry w bliżej nieokreślonym czasie.

Przywołuję tę specjalizację lekarską, bo zmagam się z czymś nieco podobnym do problemów Dayana - z tą różnicą, że... Borze Tucholski, trzy latka już stukną? No, może dwa z okładem. Psycholog już rok temu mówił, że bez dwóch zdań - depresja. A w pakiecie z depresją perfekcjonizm tak skrajny, że każdy pomysł jest do niczego, każdy brudnopis czy szkic (nie mówiąc o przepatroszonych zapiskach, bo takowe nie istnieją) nadaje się do wywalenia, człowiek nie jest w stanie klawiatury choćby tknąć, a do korekty/prereadu/koronera nie ma co iść bez tekstu. Zreszta nie wypada zawracać ludziom czterech liter jakimś tam mniej lub bardziej skonkretyzowanym, ale kompletnie niespisanym pomysłem. Albo pomysł jest durny i aż wstyd o nim mówić, bo fanfiki w jakiejkolwiek postaci to Poważny Biznes dla Poważnych Ludzi. Na to wszystko nakłada się strach, że nawet jeśli jakimś cudem coś się napisze... to i tak nic z tego, bo wyjdzie źle. Bo będzie jakiś błąd. Albo, nie daj Borze, niewykorzystany potencjał gdzieś się wkradnie. Każda mała pomyłka czy niedociągnięcie nagle urasta do rangi przysłowiowego końca świata i nie możesz po prostu powiedzieć sobie, że to nic, że da się poprawić, że się przecież uczysz - to jak rzucać nawet nie grochem, a pierzem i nie w ścianę, a w gruby mur. Nic nie przechodzi.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu Ylthin Maruda napisał:

Gdyby życie było takie proste, nie wybierałabym się do psychiatry w bliżej nieokreślonym czasie.

Przywołuję tę specjalizację lekarską, bo zmagam się z czymś nieco podobnym do problemów Dayana - z tą różnicą, że... Borze Tucholski, trzy latka już stukną? No, może dwa z okładem. Psycholog już rok temu mówił, że bez dwóch zdań - depresja. A w pakiecie z depresją perfekcjonizm tak skrajny, że każdy pomysł jest do niczego, każdy brudnopis czy szkic (nie mówiąc o przepatroszonych zapiskach, bo takowe nie istnieją) nadaje się do wywalenia, człowiek nie jest w stanie klawiatury choćby tknąć, a do korekty/prereadu/koronera nie ma co iść bez tekstu. Zreszta nie wypada zawracać ludziom czterech liter jakimś tam mniej lub bardziej skonkretyzowanym, ale kompletnie niespisanym pomysłem. Albo pomysł jest durny i aż wstyd o nim mówić, bo fanfiki w jakiejkolwiek postaci to Poważny Biznes dla Poważnych Ludzi. Na to wszystko nakłada się strach, że nawet jeśli jakimś cudem coś się napisze... to i tak nic z tego, bo wyjdzie źle. Bo będzie jakiś błąd. Albo, nie daj Borze, niewykorzystany potencjał gdzieś się wkradnie. Każda mała pomyłka czy niedociągnięcie nagle urasta do rangi przysłowiowego końca świata i nie możesz po prostu powiedzieć sobie, że to nic, że da się poprawić, że się przecież uczysz - to jak rzucać nawet nie grochem, a pierzem i nie w ścianę, a w gruby mur. Nic nie przechodzi.

Nie uważam, że jest łatwe. W zasadzie, też coś takiego przechodziłem - może trochę w innej formie. Depresja w dzisiejszych czasach jest normalnością - głównie przez media i podejście społeczeństwa do niektórych spraw, ale to chyba wiadome. Perfekcjonizm - trudna rzecz, bo człowiek potrafi siebie zbesztać za wszystko, nawet za największe pierdoły, a jeżeli dochodzi do tego wszystkiego jakiś negatywny odzew innych osób, to już w ogóle masakra.

Jak już wcześniej wspomniałem, też mnie to dotyczyło, ale mówiłem sobie w duchu, że nie mogę się zamartwiać, ponieważ czas leci jak rakieta ziemia-powietrze. Wtedy stwierdziłem: "Dzień za dniem leci, a ja mam się przejmować pejoratywną opinią (często bezpodstawną) ludzi, którzy życia mi nie poprowadzą.". Tak sobie wmawiam do dziś (nie wiem, czy robię dobrze) i jakoś funkcjonuję. Oczywiście, staram się uwzględniać wskazówki innych.

Wracając do perfekcjonizmu, w twórczości - jakiejkolwiek - może być on takim samym przyjacielem jak i wrogiem, bo robisz daną rzecz dobrze, ale nie wiesz, że robisz ją dobrze, ponieważ takiej osobie (również mi i nie, nie sugeruję tutaj, że ja cokolwiek w życiu zrobiłem dobrze

) zawsze coś nie pasuje w swoich dziełach. 

 

Edited by Melosz
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 godzin temu Dayan napisał:

boję się krytyki z waszej strony

O czym Wy, ludzie, piszecie? Jaka krytyka? Przecież tych opowiadań i tak nikt nie czyta, o komentowaniu już nie wspominając. Nie ma czym się przejmować :D

Poza tym, mam wrażenie, iż niektórzy z tu się wypowiadających nieco zbyt poważnie podchodzą do pisania opowiadań o kolorowych kucykach. Lub pisania w ogóle.

Przy okazji, w kwestii czytania i komentowania, chodzi mi po głowie pomysł napisania czegoś wyjątkowo idiotycznego, pełnego błędów itp., a następnie sprawdzenia czy ktoś to przeczyta i skomentuje. Nieco obawiam się oberwania łopatą przez łeb za tego typu tekst, ale to byłby przecież swego rodzaju eksperyment społeczny, przeprowadzony dla dobra naszej niewielkiej społeczności :godpony:

  • Upvote 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Załóż fakekonto, np. "taboret90" (#pdk) i spróbuj szczęścia. Sądzę, że komentarzy będzie na pęczki. Zastanawiam się, jak to jest, że przy słabszych ff szybciej tworzy się fanklub autora, takie kółko wzajemnej adoracji.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu Arkane Whisper napisał:

Przy okazji, w kwestii czytania i komentowania, chodzi mi po głowie pomysł napisania czegoś wyjątkowo idiotycznego, pełnego błędów itp., a następnie sprawdzenia czy ktoś to przeczyta i skomentuje.

Chłam u nas na forum cieszył się z reguły większym zainteresowaniem niż przeciętny dobry fanfic, więc... :rdblink:

 

Chociaż to jeszcze zależy kto go pisze - jeśli ktoś nowy, nieznany, to zleci się masa ludzi przerzucająca się kto wymyśli bardziej kreatywną formę krytyki (bo to przecież tak fajnie pobóldupić i się powyśmiewać, nie?). Jeśli ktoś znany i lubiany - ludzie wezmą to za ekstrawaganckie dzieło sztuki, parodię etc., będą je wychwalać, rozpływać się w komplementach i ogólnie wazelina level 100.

 

BTW, przez dzielenie się takim pomysłem, tracisz efekt zaskoczenia, Arkane. ;) Chociaż to akurat taki pomysł z gatunku "połowie z nas chodzi po głowie, ale nikt głośno nie mówi". :D

 

A tak poza tym, to dział umiera, trololo.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiem o co chodzi z tym "strachem przed wielką krytyką". Ja mam problem z otrzymywaniem jakichkolwiek komentarzy, a co dopiero krytyki. Stałych czytelników, którzy są na bieżąco z wychodzącymi rozdziałami mam między 3 a 5, w tym jeden z nich to jest sam korektor. Naprawdę chciałbym mieć takie problemy jak wy.

 

A szkoda, bo jak się potem okazuje jak już otrzymuję jakiś konkretniejszy feedback, to zwykle jest on sensowny i mam co poprawiać w swoim fanfiku. Ale rzeczywiście coś w tym chyba jest, że słabsze opowiadania ściągają z jakiegoś powodu znacznie większą bazę czytelników. No cóż. Podsumuję to tak:

 

Spoiler

f3628f16b9.jpg

 

 

Edited by Verlax

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu Verlax napisał:

Stałych czytelników, którzy są na bieżąco z wychodzącymi rozdziałami mam między 3 a 5, w tym jeden z nich to jest sam korektor.

Wait... Ile?! :shock:Poważnie narzekasz na taką liczbę? Mówię teraz zupełnie poważnie - w dzisiejszych czasach to naprawdę dobry wynik, godny pozazdroszczenia wręcz. Kiedyś owszem, byłoby to niewiele. Ale teraz? Ja dla takiej liczby czytelników musiałbym chyba zsumować wszystkich ze swoich pięciu ostatnich fików. :ming: 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tylko, że ja mam na myśli osoby, które po prostu zaglądają do dokumentów (a nie takie które komentują na bieżąco, to inna kategoria). Google.docx nie pozwala na dobre śledzenie ile, kto wchodzi do dokumentu i na jaki czas, więc czasem po publikacji rozdziału po prostu obserwuję co jakiś czas status czytelników bezpośrednio w pliku. Wychodzi zwykle, że w 48 godzin od publikacji są trzy osoby, które zajrzały do ostatniego rozdziału (w tym jeden z nich to korektor). To nie jest dalej dobry wynik.

 

Lepsze pod tym względem były statystyki czytelnictwa z FimFiction gdzie było ewidentnie widać, że np. pierwszy rozdział mógł mieć 28 czytelników, a ostatni 3. Pokazywało to ile tak naprawdę dedykowanych czytelników fanfik posiadał. MLPPolska ma trochę bardziej ograniczone opcje.

 

 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Aaa, to w taki sposób sobie liczysz... Cwane.

 

No ale fakt, muszę się zgodzić, że tutaj na forum mamy bardziej ograniczone możliwości, ale hej, rodzime MLPFiction się ponoć tworzy... Hm, ciekawe czy będzie szybciej niż wyniki drugich Oskarów? :lunathink: Obstawiamy zakłady?:fluttershy4:

Share this post


Link to post
Share on other sites
5.02.2017 at 21:33 Coldwind napisał:

Mam taki męczący problem.

 

Blokada twórcza.

 

Pracuję nad pewnym dłuższym dziełem, mam przemyślaną mniej więcej fabułę, czas na pisanie też jest, ale... Gdy zaczynam pisać, pojawia się problem, jak przelać myśli na papier, by w pełni odwzorować swoją wizję.

 

Co mogę w takiej sytuacji zrobić? Przeczekać, może minie? Napisać cokolwiek, najwyżej potem się poprawi? A może coś innego? Oferuję walutę watykańską za pomoc.

Mam ten sam problem. Po roku przerwy próbuje wrócić do pisania, ale idzie to jak krew z nosa. Jak próbuje sobie z tym radzić? Odcinam się od fb, yt, mlppolska i trochę się przymuszam. Jak zaczynam mieć z tego przyjemność piszę dalej, a coraz bardziej się męczę to przekładam na następny dzień.

 

Za to mam jeszcze jedne problem. Wymyślam historię, która moim zdaniem dobra, jednak z czasem wydaje mi się coraz gorsza i nie wiem czy tylko tak mi się wydaje, czy faktycznie jest taka. Również z tego powodu tracę chęci do pisania mimo znacznych postępów.

 

20 godzin temu Dayan napisał:

Ja mam trochę inny problem z fanfikami.

 

Pomysłów na nie mam za dużo, ale efekty są mierne. Udało mi się napisać zaledwie trzy fanfiki i jeden rozdział wielorozdziałowca. Cierpię na straszną blokadę twórczą i nie mogę przez to dobrze spać. Mam tego dosyć, a czuje się przez to coraz gorzej...

Miałem podobnie. Chwyciła mnie ta przypadłość po opublikowaniu dużego i nieudanego fanfika. Po krótkim załamaniu się napisałem króciutkie podajże trzy stronicowe opowiadanie, które zostało przyjęte stosunkowo pozytywnie. Potem było tylko lepiej.

 

18 godzin temu Ylthin Maruda napisał:

Gdyby życie było takie proste, nie wybierałabym się do psychiatry w bliżej nieokreślonym czasie.

Przywołuję tę specjalizację lekarską, bo zmagam się z czymś nieco podobnym do problemów Dayana - z tą różnicą, że... Borze Tucholski, trzy latka już stukną? No, może dwa z okładem. Psycholog już rok temu mówił, że bez dwóch zdań - depresja. A w pakiecie z depresją perfekcjonizm tak skrajny, że każdy pomysł jest do niczego, każdy brudnopis czy szkic (nie mówiąc o przepatroszonych zapiskach, bo takowe nie istnieją) nadaje się do wywalenia, człowiek nie jest w stanie klawiatury choćby tknąć, a do korekty/prereadu/koronera nie ma co iść bez tekstu. Zreszta nie wypada zawracać ludziom czterech liter jakimś tam mniej lub bardziej skonkretyzowanym, ale kompletnie niespisanym pomysłem. Albo pomysł jest durny i aż wstyd o nim mówić, bo fanfiki w jakiejkolwiek postaci to Poważny Biznes dla Poważnych Ludzi. Na to wszystko nakłada się strach, że nawet jeśli jakimś cudem coś się napisze... to i tak nic z tego, bo wyjdzie źle. Bo będzie jakiś błąd. Albo, nie daj Borze, niewykorzystany potencjał gdzieś się wkradnie. Każda mała pomyłka czy niedociągnięcie nagle urasta do rangi przysłowiowego końca świata i nie możesz po prostu powiedzieć sobie, że to nic, że da się poprawić, że się przecież uczysz - to jak rzucać nawet nie grochem, a pierzem i nie w ścianę, a w gruby mur. Nic nie przechodzi.

Określiłbym to tak: co jest więcej warte głaz z kilkoma idealnie odłupanymi kawałeczkami, czy nie do końca idealna rzeźba?

Należy kończyć swoje dzieła i publikować je w mniejszym lub większym gronie. W końcu przez nowe doświadczenia (takie jak oddawanie czegoś do oceny) , krytykę (konstruktywną jak i niekonstruktywną) i popełnianie błędów (w końcu najlepiej uczyć się na błędach) jesteśmy w stanie dojść do perfekcji.

 

3 godziny temu Verlax napisał:

Nie wiem o co chodzi z tym "strachem przed wielką krytyką". Ja mam problem z otrzymywaniem jakichkolwiek komentarzy, a co dopiero krytyki. Stałych czytelników, którzy są na bieżąco z wychodzącymi rozdziałami mam między 3 a 5, w tym jeden z nich to jest sam korektor. Naprawdę chciałbym mieć takie problemy jak wy.

Pod termin "strachem przed wielką krytyką" można by było podpiąć wiele elementów. Ludzie boją się ośmieszenia, niezaakceptowania przez grupę, również osoby które już pisały i publikowały dodatkowo mogą się bać tego, że zaczną mieć regres formy itp.

 

@Coldwind, @Dayan, @Ylthin Maruda jeśli miałbym wam coś poradzić, to znajdźcie kogoś (na forum bądź w prawdziwym świecie) komu ufacie. Kogoś kto was będzie wspierał, motywował, dodawał sił, przyjacielsko oceniał pracę, chwalił za dobre i pokazywał co jest źle.
Sam dzięki takiej osobie wciąż jestem na forum i mimo wielu przeciwności cały czas coś tam po trochu skrobie.

  • Upvote 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu Foley napisał:

Wait... Ile?! :shock:Poważnie narzekasz na taką liczbę? Mówię teraz zupełnie poważnie - w dzisiejszych czasach to naprawdę dobry wynik, godny pozazdroszczenia wręcz. Kiedyś owszem, byłoby to niewiele. Ale teraz? Ja dla takiej liczby czytelników musiałbym chyba zsumować wszystkich ze swoich pięciu ostatnich fików. :ming: 

Wiecie, jeśli ja jako lektor, mam w większości rozdziałów po ponad 20 wyświetleń - stałych - to się cieszę :) A wy biadolicie, że na forum czytelników nie macie. Jak ja w szerszym medium jakim jest YT, nie mam za dużo słuchaczy. Mino przeszło 1,2k subskrypcji, a wiem ze ludzie stale śledzą kanał...

 

Może po prostu popularność twórczości fanowskiej, jakimi są kucofiki, spada?

Poniżej pewien dowód, statystyka "Orła Białego" w wersji czytanej :)

Spoiler

tSyx5.jpg

 

Edited by Accurate Accu Memory

Share this post


Link to post
Share on other sites

Popyt jest, ale niestety dużą jego część zabiera chłam.

 

Proponuję powrót do dyskusji o piórkach (więcej informacji na stronie 75). Trzeba jakoś dać znać cztytelnikom, które opowiadania są dobre, a które nie.

Znaczy się, za sugestią Dolara to mogą być Zwoje. Niech będzie np. 12 użytkowników zwanych Bibliotekarzami, którzy będą mogli te decydować o przyznaniu zwojów fanfikom: Brązowe - opinia jednego Biblotekarza, Srebrne - trzech, Złote - sześciu, Platynowe - wszystkich (to moja wstępna propozycja, Srebrne, Złote i Platynowe mogłyby też być rozdawane zasługującym na to opowiadaniom odpowiednio z danego kwartału, półrocza, roku). Samych Bibliotekarzy można by zrekrutować spośród znanych i szanowanych pisarzy oraz recenzentów.

 

Dyskusjo, leć.

Share this post


Link to post
Share on other sites
48 minut temu Coldwind napisał:

Samych Bibliotekarzy można by zrekrutować spośród znanych i szanowanych pisarzy oraz recenzentów.

A jak jacyś Bibliotekarze nie lubią danego autora, jego dzieł. Mimo że ów autor ma wielu fanów? Nie lepiej by było, poszukać choć jednego Bibliotekarza spoza fandomu?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Są ludzie, których stać na względny obiektywizm :v

 

A co do fanów, to przypominam, że Gang Albanii też jakichś ma. Czy to czyni z niego wartościowe... coś? :ming:

  • Upvote 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu Zodiak napisał:

Są ludzie, których stać na względny obiektywizm :v

Ponoć są, ale nikt nigdy ich nie spotkał.

 

Wysyp urażonych ludzi, twierdzących, że "przecież ja potrafię być obiektywny" za 3... 2... 1...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...