Yax

Odcinek 17: Somepony to Watch Over Me

  

42 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Ocena

    • 1
      1
    • 2
      1
    • 3
      0
    • 4
      3
    • 5
      3
    • 6
      4
    • 7
      6
    • 8
      13
    • 9
      5
    • 10
      6


Recommended Posts

Zapraszam do oceniania tym razem 17 odcinka.

 

Tym razem w roli głównej CMC i Applejack.

Mi tam się odcinek podobał, może dlatego że ja lubię CMC i ich niezdarność w wielu sytuacjach :D

 

Plusy i minusy dopiszę po obejrzeniu odcinka jeszcze raz, tym razem już z napisami.

 

EDIT: Dzisiejszy Epizod:

https://www.youtube.com/watch?v=7Ojen2FFOtg

Wersja na napisami od Mystherii:

http://www.dailymotion.com/video/x1gd3w4

Edytowano przez yaxes

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Cóż, tym razem dam 8/10 za troll songa, dziwną i nudną fabułę i jeszcze kilka denerwujących rzeczy, dobrze, że to stworopodobne coś uratowało chociaż końcówkę i te rękawiczki czy co to tam jest od AJ :3

 

7nyjb.png

large.png

569363__safe_solo_apple+bloom_screencap_

large.png

Edytowano przez Dashek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jak dla mnie, jeden z gorszych odcinków S4. O ile sam koncept był fajny i dawał nadzieję na dużo CMC i problemów w domu, z którymi później nasze klaczki musiałyby sobie poradzić, dostaliśmy bardzo irytującą, wkurzającą wręcz, over attached AJ. No ja rozumiem, jeszcze bym to przebolał, gdyby faktycznie już wcześniej się zachowywała tak wobec Apple Bloom. No ale przecież dała siostrze i jej przyjaciółkom swój stary domek na drzewie, a one już pokazały, że potrafią się zaopiekować mieniem. Poza tym, Applejack nie kontrolowała jej aż tak bardzo do tej pory. Zdecydowanie nie miała powodów do tego, skąd nagle teraz sobie o tym przypomniała?

 

Cóż, miała to być lekcja, że nadopiekuńczość jest gorsza od faszyzmu... I w sumie to pokazali, z tym, że mnie osobiście bardzo to irytowało i reagowałem podobnie jak AB. Nie dziwię się, że uciekła, mając taką siostrę. Serio, ponies, co się z wami dzieje w tym czwartym sezonie? Bardzo często mane6 reaguje dość zaskakująco. Chciałbym wierzyć, że to z powodu oddania elementów harmonii, z którymi nasze klaczki były tak mocno związane. Bo jeśli to progres postaci, to cóż... nie podoba  mi się to w ogóle. Zgoda, AJ miała powody, by martwić się o siostrę, lecz nie w taki wkurzający sposób, naprawdę!

 

Powiem wprost, gdybym miał oceniać 3/4 odcinka, dałbym mu 2/10, bo był naprawdę irytujący i wkurzający. Jednak wtedy była ta 1/4, która uratowała epizod. Apple Bloom podróżująca samotnie przez las i stawiająca czoło takim niebezpieczeństwom była naprawdę wiarygodna. Potwór, którego spotkała, wyglądał zdecydowanie jak dzieło Czarnobyla z serii Stalker, jednak ciekawym zabiegiem było nadanie bestii inteligencji i głosów. Dwie głowy i wężowy ogon, trzy różne opinie, jeden cel - zjeść jabłecznik xd Interesujące. Wejście AJ było typowe dla takich... stereotypowych filmów, gdzie ktoś jest ratowany w ostatnim momencie. Element już-nie-tła pokazała, że w razie niebezpieczeństwa zrobi wszystko, byleby uratować swoją rodzinę. Walczyć umie, a i do tego jest sprytna jak cholera i dobrze przygotowana. 

 

No, dzięki temu twórcy wyciągnęli się z bardzo miernej oceny na przeciętną. Za tę 1/4 odcinka, który podwyższa ocenę o 3, daję całości 5/10, co wychodzi mi na najgorszy odcinek S4.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dobry odcinek. Na początku trochę nudnawy, ale później pojawiła się umiłowana przeze mnie AKCJA. Tematem tego epizodu była nadopiekuńczość, choć tytuł sugerował raczej, że będzie chodziło o odpowiedzialność Apple Bloom. Tym lepiej, bo wkurzyłbym się jakby tym razem to z Apple Bloom twórcy postanowili zrobić fajtłapę. :twitch:

Cóż, było parę takich momentów, ale są one w pełni uzasadnione wkurzającymi poczynaniami AJ. Wiem co mówię, znam to z autopsji. Jednak fakt faktem, pomocy nie potrzebowała, aż do momentu gdy nie wytrzymała i postanowiła dostarczyć te szarlotki ...

+ Tak więc pierwszym plusem jest lekcja, że nadopiekuńczość może czasem doprowadzić do większych szkód niż brak pomocy.

+ Polew z nadopiekuńczych rodziców. He he he. Już widzę ich miny, kiedy wspólnie ze swoją dobrze odkażoną i pozbawioną cukru latoroślą, oglądają ten odcinek z kwaśnymi minami.

+ AKCJA. Uwielbiam epizody w których jest trochę bijatyki (dlatego kocham ten sezon). Mam na myśli przede wszystkim pojawienie się Chimery i Apple Bloom przypartą do muru, aczkolwiek zachowującą na tyle odwagi, że chroni transportowany ładunek. Najlepsza w walce była oczywiście AJ. "Battle outfit" który miała na sobie był bardzo w jej stylu. Do tego zrobiła swój słynny ślizg jak podczas walki z roślinkami Discorda. Nice one. :aj5: Dodatkowo doszły pewne akcesoria jak flet i rozkładane krzesło. Cały klimat dopełniał obszar walki ... ten płonący gaz był bardzo klimatyczny.

+ I taki mniejszy plusik, a raczej ciekawostka ... Sweetie śpi jak Rarity ^^

Inna ciekawostka ... w czasie reklam rozbawiły mnie "papierowe ręczniki Sparkle". Że też wyemitowali akurat taką reklamę w czasie MLP. Przypadek?

- Na początku zbyt nudno było.

 

- Trolling z piosenką.

 

Ocena końcowa 9/10

 

PS: Mam jeszcze jedno pytanie na koniec. Czy ktoś pamięta gdzie dostarczali te szarlotki? Nie widziałem samego początku, więc nie usłyszałem nazwy. Ostatnia scena na myśl przywodzi Hallow Shades, ale ciężko powiedzieć.

Edytowano przez Razjel666
  • +1 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bardzo śmieszny odcinek AJ przewrażliwiona siostra po prostu nie wiedziałem czy się śmiać czy załamać. Ogólnie dawno nie było odcinka z tak mocno podkreślonymi relacjami między Applebloom a AJ. Jak dla mnie 8/10 nic nadzwyczajnego ale naprawdę przyjemny odcinek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ok. A więc tak.…

 

    Odcinek o Apple Bloom. Świetnie, koniec końców od  „ Family Appereciation Day”  z 2 sezonu nie było, żadnych epizodów poświęconych wyłącznie tej postaci.  Jako że CMC to w tym sezonie postacie naprawdę doceniane przez twórców, spodziewałem się dość dobrego odcinka. Co tu dużo gadać, nie zawiodłem się.

   

    Odcinek mimo, że jego główną bohaterką była Apple Bloom to chyba o wiele istotniejszy był dla Applejack. Została ona pokazana od zupełnie nieznanej nam wcześniej strony – nadopiekuńczej starszej siostry. Jej troska o AB osiągnęła punkt krytyczny, co doprowadzało do komicznych sytuacji min. poduszka na grabiach. Słusznie może się to wydawać dziwne, ale jak zresztą pokazało choćby „Applebuck Season”, albo „Apple Family Reunion” nasza farmerka ma tendencje do zbyt wielkiego angażowania się w niektóre sprawy. W poprzednich epizodach nic dobrego z tego nie wyniknęło, ten odcinek nie był wyjątkiem. Applejack oczywiście jak zwykle spokojnie przyznała się do błędu mówiąc, że „troszeczkę” przesadziła. Innymi słowy jej wada jaką jest przesadna dbałość o wykonywaną pracę została ukazana w nowym wydaniu. Mimo tego widać było, jak nigdy dotąd jak bardzo AJ kocha Apple Bloom i jak jej zależy na dobru swojej siostry. O tyle jak jej zachowanie było eee… ekscentryczne, tak troska o członka swojej rodziny( która jak zdążyliśmy zauważyć jest dla Applejack najważniejszą wartością) była po prostu piękna. Niektóre sceny odcinka np. kiedy AJ przytulała AB miały w sobie to coś, że aż robiło się ciepło na sercu.  

 

    Apple Bloom – prawdę mówiąc jeżeli chodzi o nią i pozostałych CMC, to nie należy spodziewać się rewelacji jeśli chodzi o ich charaktery. AB była w tym odcinku taka jak zawsze, a jej zachowanie( w przeciwieństwie do jej „Big Sister) nie odbiegało od normy.   Prawdę powiedziawszy gdyby nie odcinek „Twilight Time”, w którym zostało pokazane jak pracuje nad swoimi umiejętnościami, pomyślałbym, że podobnie jak reszta źrebaków w serialu jest postacią całkowicie statyczną, niezmienną, a co za tym idzie nudną.

   

    Mówiąc o zaletach odcinka nie sposób nie wspomnieć oczywiście o nowych stworzeniach i miejscach do uniwersum. Uwielbiam odcinki, które ubarwiają świat Equestrii poprzez ukazanie wcześniej nieznanych lokacji i potworów. Pod tym względem główną atrakcją była oczywiście chimera. Jej wystąpienie nie powinno nikogo zdziwić, w końcu MLP zapożycza wiele wątków z greckiej mitologii. Nie mniej jednak zaskoczyły mnie dwie rzeczy:

- Chimera zamiast jednej głowy lwa, miała głowę tygrysa.

- Wszystkie głowy potrafiły mówić, ale za bardzo inteligentne to one jednak nie były tak jak choćby smoki.

 

    Chimera została moim zdaniem dość dobrze pokazana. Pogoń za Apple Bloom i walka Chimery z Applejack nie należały do grona typowych dla tego serialu scen. Applejack zresztą po raz kolejny pokazała, że ma w sobie krew Białego Wilka i potrafi się bić z potworami. Podobna scena była ostatnio w „Spike at Your Service” kiedy na luzie rozwaliła stado Timperwolfów.

 

    Reasumując epizod bardzo dobry, schematem przypominający „The Bats” – pierwsza połowa była urocza i zabawna, za to druga była stosunkowo mroczna i obfitująca w sceny rodem z książek Sapkowskieo. Pojawiło się też parę nowości – miejsce i stwór. Odcinek był bardzo zrównoważony, więc praktycznie każdy, za wyjątkiem fanów piosenek, mógł znaleźć coś dla siebie.

  • +1 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Miło było ujrzeć dalekiego kuzyna Discorda (zwracam uwagę, że Discord to też chimera, choć w serialu nazwali ją draconequs). Odcinek zabawny i ciekawy. Po prostu solidny. 8/10.

Edytowano przez SPIDIvonMARDER

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Heh... Jedyne co ciśnie mi się na usta to BEST EPISODE EVER :D

 

Okej, może najpierw o tym, co mi się nie podobało, przy czym zejdę tu lekko w offtop zapewne. Bo to, co mi się nie podobało to nie to, co było częścią odcinka, a sam fandom i jego reakcja. Dość uważnie śledzę opinię podczas i zaraz po emisji i powiedzieć, że się zirytowałam to bardzo delikatne ujęcie tego, co czuję. Ilość komentarzy z serii ''Słaby odcinek, bo nie o mojej ulubionej postaci" mnie po prostu osłabiła. To samo ludzie, którzy na każdym kroku piszczą o tym jak bardzo AJ była OOC ignorując, że:

 

a) miała ku temu powód

Ich rodzice nie żyją i AJ zawsze była taką mother figure dla Apple Bloom. Dla rodzice to ciężkie czasem pojąć, że dziecko dorasta, znam to z autopsji, patrząc po tym jak moja mama traktuje mojego młodszego brata. 

 

b) wszystko zostało przedstawione w sposób humorystyczny

Żeby się ŚMIAĆ. i faktycznie o ile w którymś momencie lekko przesadzili, to większość tych żartów i scen faktycznie była przezabawna :) nawet przyjmując do wiadomości, że każdy ma inne poczucie humoru, nie jestem w stanie uwierzyć, że byłam jedną z niewielu osób, które to rozbawiło.

 

 

Anyway... pomijając to wszystko - naprawdę mnie ten odcinek ujął :) Lubię widzieć inne strony Applejack i czekałam długo aż rozwiną fakt, że bywa nadopiekuńcza. Jako starsza siostra w jakimś sensie znam ten ból XD Poza tym odcinek miał świetną równowagę między humorem, akcją a emocjami. Naprawdę, pod tym względem absolutnie ten odcinek mnie zachwycił. Nadopiekuńcza AJ była mega zabawna, CMC jak zawsze wypadają uroczo, chimera była fantastycznym dodatkiem, a scena walki z nią dla mnie przebiła absolutnie wszystko! Badass Applejack is the best Applejack >D I te buty... wow, wow, wow. Co jak co, ale walczyć Applejack umie i mam ogromną nadzieję, że zobaczymy więcej scen jak ta. Idealnie pokazuje to, że earth ponies w niczym gorsze od pegazów czy jednorożców nie są i jak trzeba to też potrafią dać czadu. 

 

 

post-4758-0-67523000-1394303207_thumb.jppost-4758-0-79498700-1394303208_thumb.jppost-4758-0-86179500-1394303209_thumb.jppost-4758-0-11989900-1394303211_thumb.jppost-4758-0-38482500-1394303212_thumb.jp

 

 

 

  • +1 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Odcinek niezły, choć muszę obejrzeć jeszcze co najmniej raz, żeby sprawiedliwie ocenić.

 

Natomiast co mogę powiedzieć już teraz... Jak dla mnie cała scena z Chimerą była bodajże najmroczniejsza w całym serialu. Serio, jakiś ciemny las, płomienie ognia dookoła i dziwny, niepokojący stwór (zwłaszcza kozia głowa dodawała demoniczności) - taa, zdecydowanie MLP jest dla małych dziewczynek :) Czuję, że za dzieciaka bym się trochę przestraszył, co trudno powiedzieć o Nightmare Moon, Crysalis czy Discordzie. Oczywiście uważam to za plus.

 

I nie lubię narzekań, że Applejack była zbyt "przepakowana". Rety, ona trochę w tej Equestrii żyje, musi sobie radzić bez rodziców, pokonywała tę trasę (chyba?) wiele razy... Więc wie jak się przygotować do walki z chimerą. Gdyby na jej miejsce dać Rarity albo Pinkie, to ok - byłaby przesada. Ale akurat AJ, jak cała rodzina Apple może ogarniać podobne tematy. 

  • +1 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Odcinek obejrzałem i muszę przyznać, że był bardzo dobry. Na początek, bardzo cieszy mnie fakt, że był to odcinek o Apple Bloom. Bałem się przed premierą, że pozostałe CMC będą tutaj nieco rozpraszać, ale na szczęście ich rola została ograniczona do minimum i logicznie usprawiedliwiona. A teraz creme de la creme odcinka czyli zachowanie AJ, które było naprawdę uroczę. Sposób w jaki zajmowała się AB był nawet bardziej niż siostrzany. Rodzicielski bym powiedział. To w sumie jest dosyć ciekawe bo nie wiemy czy AJ była podczas odejścia jej rodziców, oraz jakie utrzymywała z nimi relacje. Może np. jej matka umarła przy porodzie AB? Albo w jakikolwiek inny sposób miłość AJ do rodziców została przerzucona na jej młodszą siostrę. Bic Mac był już starczy i pewnie ma lepsze relacje z AJ niż z małą. Przynajmniej ja tak uważam. Więc jej nadopiekuńczość była by jak najbardziej zrozumiała. A nawet jeśli nie, to martwienie się o młodszą siostrę jest w pełni naturalne w rodzinach o silnych więziach i miło było zobaczyć AJ, która tak bardzo martwi się o Apple Bloom. Pierwsza połowa odcinka jak najbardziej daje radę, ale jest dosyć skontrastowana z drugą w której dzieje się zdecydowanie więcej. Sam pomysł na Chimere z innymi osobowościami jak najbardziej na plus, szkoda jednak , że nie była jakoś specjalnie groźna..i nie wiem jakim cudem ten tygrys bardziej dba o ciasta niż o świeże salami 
 
Co do zakończenia to jest ono bardzo dobre. I wilk był syty i owca cała. AJ zrozumiała, że przesadziła i ją poniosło a mała udowodniła, że jest w stanie sama poradzić sobie z niebezpieczeństwem i udało jej się uratować cenny ładunek. Obydwie się czegoś nauczyły, ale wpisu do pamiętnika nie było, choć to jest akurat oczywiste, biorąc pod uwagę fakt, że były w takim dzikim miejscu. Tamte kucyki z lasu to już w ogóle odpały jakich mało, ale na szczęście, szybko zniknęły z pola widzenia. 
 
A co do tych skarpetek..to były bardziej rękawice ognioodporne by AJ mogła swobodnie biegać podczas przeprawy przez ogniste bagna. Jak dla mnie są w pełni usprawiedliwione i nie wiem co by lepiej pasowało w tym momencie, więc czepialstwo wszelakie o to jest dla samego czepialstwa 
 
Odcinek bardzo dobry 9/10.
 
Gorszy dla mnie niż ten z zeszłego tygodnia, ale nadal bardzo ładnie rozpisany i zrealizowany, lepiej niż myślałem 
  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

AJ i reszta Mane 6 są kanonicznie OP i to dobrze wygląda. Jest nadzwyczaj silna jak na klacz, szybka i zręczna. Już w odcinku Jesienna Przyjaźń to było bardzo dobrze widać. Zatem hajs się zgadza :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Odcinek według mnie kiepski. Fakt było CMC, była chimera, ale po za tym nic ciekawego. A ja myślałam że  w tym odcinku Apple Bloom dostanie znaczek. Moja ocena to 7/10.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A miałam nadzieję, że chimera ją zje- błeeh.

Odcinek zabawny, fajny, miło się oglądało. Apple Bloom ponownie udowodniła, że jest głupia, AJ uratowała świat, a biedny antagonista dostał po zadzie.

A na koniec Zorza Tęczarna. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To nie był wybitny odcinek, ale zły też nie był. Jak dla mnie plasował się "po środku".

 

PLUSY:

 

+ Chimera i Ogniste Bagna - ta część odcinka automatycznie podnosi rangę odcinka o 2. Sceneria, napięcie i walka z Chimerą... dla mnie bomba.

+ Piosenka była... jako tako. Swoją drogą, fajny trolling, Scootaloo xD

+ Apple Bloom ostatecznie postawiła na swoim.

 

MINUSY:

 

- Zachowanie Applejack. A ja myślałem, że to moja mama jest nadopiekuńcza... Chociaż, z drugiej strony, można to usprawiedliwiać faktem, że rodzice AJ nie żyją i ona wzięła na siebie wychowanie AB. Wtedy to już nie jest aż tak złe, choć nadal wkurzające.

 

Ogólnie było sporo śmiechu i trochę dreszczyku emocji. Daję 7/10, głównie za chimerę i interwencję Applejack (ognioodporne buty FTW).

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Gdzie można obejrzeć ten odcinek? Mystheria24 nie wstawiła, czy co? Ponieważ nie mogę znaleźć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Dayan

Rozwiń spoiler w pierwszym poście.

 

Tak, ale mi chodzi o wersje z napisami. Może Mystheri24 coś wypadło?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ponoć w Polsce była, to nie miała jak się zająć tłumaczeniem.

 

Ale szkoda, że na razie nikt inny się tym nie zajmuje, poza nią ;p Sol sam nie wyrabia, a mwerec od dłuższego czasu nic nie robi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dayan, daj jej trochę czasu. To nie jest takie proste, poza tym przecież ma też swoje życie. 

 

Poczekam cierpliwie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie to że Sol nie wyrabia, on po prostu chcę, żeby jego tłumaczenie było jak najlepsze. Mysteria, niestety, ostatnio trochę się opuściła w jakości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się