Mordecz

Buldożerem przez Krainę Hipokryzji ( ͡° ͜ʖ ͡°) [Seria][Recenzja][Publicystyka][Kraina hipokryzji]

Recommended Posts

„Buldożerem przez fanfiki", czyli cykl niezależnych recenzji, które publikuję co jakiś czas na łamach bloga FGE. Ponieważ fandom cierpi na pewien niedostatek pod względem na komentarzy skierowanych do potencjalnych odbiorców, postanowiłem publikować co jakiś czas recenzje kucykowych opowiadań. Ponieważ parokrotnie wyraziliście pozytywne opinie na temat mojej działalności, postanowiłem dzielić się z wami tekstami również na tym forum. Co jakiś czas mogę uzupełnić ten temat o felietony o podobnej długości, dlatego też poza standardowym tagiem [Recenzja] dodałem [Publicystyka].

 

Ku uciesze fanów dodałem jeszcze jedną etykietę. Witam w Krainie Hipokryzji. 

 

0. Przedmowa - GoogleDocs - wydany 02.04.2014

1. Trzy Strony Medalu - GoogleDocs || Opowiadanie (MLPPolska)wydany 02.05.2013; przestarzałe

2. Blast - GoogleDocs || Opowiadanie (Niedostępne) - wydany 30.05.2013; przestarzałe

3. Piękne Serce - GoogleDocs || Opowiadanie (FGE) - wydany 18.06.2013

4. Wybrane prace z Mojego Małego Fanfika - GoogleDocs || Link do wszystkich dzieł (FGE) - wydany 08.01.2014

5. Księżniczka Twilight Sparkle - GoogleDocs - wydany 13.01.2014; dotyczy epizodu serialu, kierując się jednocześnie podobnymi kryteriami co w przypadku opowiadań

6. F:E:TMAFITW - GoogleDocs || Opowiadanie (GoogleDocs) - wydany 31.03.2014; wydany na Prima Aprilis

7. Kroniki Equestrii: Nadejście Ognia - GoogleDocs || Opowiadanie (FGE)wydany 15.04.2014

8. Projekt Alicon - GoogleDocs || Link do opowiadania (FGE) - wydany 26.05.2014

9. Efekt Motylka - GoogleDocs || Opowiadanie (MLPPolska) - wydany 11.06.2014

10. Przewodnik Stada - GoogleDocs || Opowiadanie (MLPPolska)wydany 24.07.2014

11. Czas I Harmonia, Tom I - GoogleDocs || Opowiadanie (MLPPolska)wydany 26.12.2014

12. Przegląd jednostrzałów - Malvagio - GoogleDocs || Zbiór opowiadań (FGE) - wydany 24.01.2015

13. Laurka "ku po pokrzepieniu serc" - GoogleDocs || Opowiadanie (MLPPolska)

 

R. Cień Nocy - GoogleDocs || Opowiadanie (MLPPolska)wydany 19.05.2014; robocze

 

Kącik publicystyczny - czasami pod wpływem impulsu podejmuję się pisania ponadprogramowych tekstów nawiązujących do opowiadań. Rzadko się to zdarza, ale jednak.

 

1. Nieco o dialogach (parę rzeczy, na które zwracam uwagę podczas sprawdzania prac) - wydany 26.03.2014

2. Rozwinięcie wątku oceniania (szczegóły opisujące mój sposób oceniania treści z krótkimi dywagacjami) - wydany 21.04.2014

3. Tyrada o przecinkach (podstawowe zasady i reguły dotyczące stawiania przecinków) - wydany 31.07.2014

4. Muzyczne podsumowanie 2014 roku (przegląd ważniejszych dzieł muzycznego fandomu) - wydany 05.01.2015

5. Derpy's Wings IV (recenzja albumu) - wydany 17.05.2015

6. !(Zaufaj) mi, jestem recenzentem! (felieton) - wydany 18.12.2015

 

Pozdrawiam

Edytowano przez Mordecz
  • +1 6

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Buldożerem przez fici

 

Fiki* :v

 

Powinno być wincyj buldożera made by Mordecz, zrobiłbyś jakieś, czo :v

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No patrzcie, recenzja kilka razy dłuższa od opowiadania, o którym traktuje.
Całkiem poważnie, jeden z przyjemniejszych żartów prima aprilisowych. Doceniam tym bardziej, że włożyłeś w niego trochę pracy.
 

Powinno być wincyj buldożera made by Mordecz (...)


Popieram
 

Edytowano przez Fistach8

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Również jak najchętniej będę widział kolejne części Buldożera i jestem skłonny uczynić dla tej serii wyjątek od polityki stricte fanfikowej w dziale.

  • +1 4

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Powinno być wincyj buldożera made by Mordecz, zrobiłbyś jakieś, czo

 

A zamierzasz kontynuować tę serię?

 

Popieram

 

 

A co jeśli wam powiem, że mam już pięć pozycji na oku?  :fluttershy4:

 

W takim razie postanowione - założę tutaj temat z kilkoma opublikowanymi tekstami. Dotychczasowe delikatnie zaktualizuję, poprawię parę błędów, może dodam jakieś obrazki dla ciekawszej lektury. Póki co możecie się cieszyć przedmową i najnowszą publikacją.

 

Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Hmm, bardzo mnie cieszy, że postanowiłeś powrócić do tego xd No i jak faktycznie zadziałasz tak, jak piszesz w przedmowie, będzie git xd

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Uzupełniłem pierwszy post o brakujące teksty i wrzuciłem fragment bardziej pasujący pod publicystykę. Recenzje z kolei nieco wzbogaciłem grafikami, a co by było na czym oko zawiesić na moment. Dodałem również daty wydania recenzji, żebyście mieli pewność, że niektóre z dzieł były aktualizowane i część opinii może się nie pokrywać z rzeczywistością.

 

A jeśli chodzi o podpięcie tego tematu... Cóż, byłby to niewątpliwie ukłon w moim kierunku, co mnie niezwykle cieszy. Jeśli żaden z innych publicystów (a to w Brohoofie, a to w Manezette) nie będzie miał nic przeciwko temu niewielkiemu wyróżnieniu, to z chęcią skorzystam z waszej propozycji  :rarityawesome:

 

Pozdrawiam

Edytowano przez Mordecz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Żaden z "publicystów" czy to z MZ czy z BH nie ma tu nic do gadania (no oprócz siłą rzeczy mnie) :D. W każdym razie ten temat jest zdecydowanie godny przypięcia, bo te recenzje czyta się doskonale. Jeżeli mogę mieć jedną prośbę, to umieszczenie dodatkowo tagu [seria] byłoby jak najbardziej na miejscu, o ile oczywiście masz zamiar kontynuować jazdę przez kolejne porcje tekstów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

           Akcja „Buldożerem przez fanfiki” istnieje już od jakiegoś czasu, teraz dopiero jednak trafiła mi się naprawdę dogodna okazja, by wypowiedzieć się na jej temat. Wielki powrót, trochę nowości, wręcz wystawienie artykułów na front i ogień maszynowy krytyki, wymarzona sytuacja, bym i ja wtrącił swoje trzy grosze.

           Zanim jednak przejdę do sedna, pragnę trochę się usprawiedliwić. Pozwalam sobie na wiele oraz piszę z perspektywy znawcy tematu, ponieważ, nieskromnie przyznam, faktycznie już zdążyłem się z nim zapoznać. W fandomie bytuję na tyle długo, że dość dobrze rozumiem, co się w nim dzieje. Co więcej, od początku swojej kariery w naszej społeczności, jestem autorem, czytelnikiem i komentatorem fanfików. Tym bardziej nie mogłem przejść obojętnie wobec publicystyki Mordecza oraz jego wizji recenzji.

           Ciągnę wstęp, bowiem przed przystąpieniem do „recenzji recenzji”, jest jeszcze kilka kwestii godnych wyjaśnienia. Fandom bardzo zmienił od początku swojego istnienia, jednak pewne sprawy wciąż pozostają ważne, a niektóre potrzeby wciąż są aktualne, wręcz ponadczasowe. Od samego początku postulowałem, że jedną z najbardziej potrzebnych rzeczy na scenie fanfików, jest solidne zaplecze recenzentów i opiniotwórców. Stan tego zaplecza znacznie się poprawił, ale ludzie zajmujący się tym są ciągle w cenie, cały czas mogą zrobić masę dobrego dla nas wszystkich, zarówno autorów, jak i czytelników. Ci pierwsi potrzebują jak najwięcej rad i informacji, w którą stronę powinni zmierzać ze swoją twórczością, jak doskonalić swój warsztat i jak lepiej radzić sobie z kreacją swoich opowiadań, drugim natomiast przydałyby się wskazówki, które opowiadania warto czytać. Czytelnicy są jak życiodajna woda, którą opiniotwórcy, niczym rów melioracyjny, mogą (i powinni) doprowadzać do najlepszych dzieł.

           Każda pojawiająca się w świecie twórczości literackiej tego rodzaju inicjatywa, z miejsca staje się wartościowa. Tym pozytywnym akcentem przejdźmy do meritum mojego komentarza na temat „Buldożera”.

          

           Obecnie jest to sześć recenzji, przedmowa, wyjaśniająca genezę serii, na końcu mały dodatek, w postaci artykułu na temat dialogów. Mam niestety tego pecha, że żadnego z recenzowanych dzieł nie przeczytałem w całości, dlatego nie mogę porównać mojej opinii z opinią Mordecza, a tylko i wyłącznie odnieść się do tego, co napisał. Szkoda.

           Zacznijmy od przedmowy, ponieważ z niej najłatwiej będzie wyjść nam dalej. Już na samym początku w oczy rzuca mi się pewna rzecz. Z mojej perspektywy autor zdecydowanie należy do tych, których działanie może pomóc twórcom fanfików, znacznie bardziej, niż ich czytelnikom. Spójrzmy prawdzie w oczy – rajd kombajnem po polu docsów, by pozaznaczać tam jak najwięcej błędów, nieścisłości i niesprawnej stylistyki, jest bezcenny dla autora już od początku, jednak czytelnikowi pomóc może najwyżej pośrednio, gdy autor jakoś się do wytknięcia tych błędów odniesie. Mordecz sam jednak potem napisał, że dalej przerzucił się na rzeczy „przyjazne czytelnikowi”, to jest opisywanie tych cech fików, które mogą dla czytelnika mieć większe znaczenie, niż sama strona techniczna.

           Ta opisana zmiana wydała mi się interesująca. Mordecz stwierdził, że złagodniał, przyjął jeden schemat recenzji, zaś ich treścią starał się zainteresować czytelnika. To dobrze. Moim zdaniem, jest to zabieg wręcz konieczny, jeśli przyjmuje się taką formę. O ile komentarz pod fikiem na forum lub FGE trafi przede wszystkim do pisarza, o tyle oficjalna recenzja, mniej lub bardziej profesjonalna, ma już inną docelową grupę odbiorców. Dalej trochę informacji, jak całość będzie wyglądać, krótko o kryteriach oceny i preferowanych opowiadaniach. W porządku. Własnej osoby opisanie pozostaje ciekawe, ale na dłuższą metę nieistotne przy reszcie recenzji.

 

           Teraz właściwa część, czyli same recenzje. Na pierwszy ogień pójdą dwie pierwsze, ponieważ tyczą się one dużych fików, mających swoich zaprzysięgłych fanów i pewną popularność. „Trzy Strony Medalu” Pillstera i „Blast” Applejuice. Pierwsze co rzuca mi się w oczy, już od razu, to duża ilość tekstu. To z całą pewnością zaleta, ponieważ jeśli oczekuję poważnej recenzji, chcę mieć co poczytać. Tutaj też można zauważyć pewną kompozycję. Tak jak Mordecz już wspominał, przyjęty został stały schemat: wstęp, przedstawienie fika, jego mocne i słabe strony (wyraźnie wyszczególnione), na końcu podsumowanie. W skrócie – typowy, choć jak najbardziej poprawny schemat. Co do treści – mam kilka zastrzeżeń.

           Zacznijmy od bardziej technicznej sprawy, czyli stylu. Niektóre zdania dziwnie mi brzmią, trochę jak połączenie stylu szkolnego z wypowiedziami intelektualisty. Ogólnie całość stoi na dość dobrym poziomie, jednak czasami zdarzają się potknięcia. Zaznaczyłem w tekście kilka rzeczy, jeśli chodzi o budowę zdań lub użycie pewnych słów. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, dlatego nie należy się tym przejmować, choć z przykrością stwierdzę, że z perspektywy ocenianych może niezbyt profesjonalnie wyglądać, gdy oceniający ich popełnia błędy. By nie pozostać gołosłownym, przywołam tutaj kilka rzeczy, które sam znalazłem:

         

„Ciekawą kreacją jest Celestia, którą znamy jako ta dobra, miłościwa istota. W „Trzech Stronach Medalu” występuje jako ofiara skorumpowana przez żądzę władzy. Pragnąc utrzymać autorytet wspaniałej i majestatycznej księżniczki, jest w stanie pozbyć się każdego potencjalnego zagrożenia, który mógłby rzucić cień na jej pozornie nieskazitelną postać.”

           To zdanie to przykra kopalnie niedociągnięć. Podkreśliłem je w tekście. Po pierwsze, odmiana sugeruje, że powinno się pisać: „…którą znamy jako tę dobrą, miłościwą istotę”. Po drugie słowo „ofiara” wyraźnie zostało użyte niepoprawnie, sugerując, że Celestia jest postacią dobrą lub pokrzywdzoną, gdzie dalsza część wyraźnie mówi co innego.

 

         

„Podsumowując, „Trzy Strony Medalu” jest na pewno jedną z bardziej interesujących produkcji.”

           Błędne wykorzystanie imiesłowu. Ten błąd jest dość powszechny, nawet mógłbym przymknąć na niego oko, ale widziałem, że potem się powtarzał. Brakuje drugiej części do „podsumowując”.

 

           Dla mnie większym mankamentem są zdarzające się nieścisłości w rozumowaniu autora recenzji, sformułowania, które w mniejszym lub większym stopniu sobie przeczą. Na przykładzie recenzji „Blasta” zauważyłem niezbyt elegancki przypadek. W tym samym tekście, z tej samej perspektywy, autor więcej niż raz napisał, że tekst jest „uzależniający” i „można czytać go bez ustanku”, jednocześnie mówiąc: „w pewnym momencie lektura zaczyna nużyć”. Ponownie słowa „uzależniający” i „nużący” pojawiają się w podsumowaniu.

           Przepraszam, że nie zaznaczyłem wszystkiego, co rzuciło mi się w oczy, ale pisałem ten komentarz dość późno i zwyczajnie nie starczyło mi sił. Gwoli ścisłości – nie jest to pole minowe błędów, te rzeczy, o których wspomniałem, zdarzają się sporadycznie, jednak niezaprzeczalnie istnieją. Trudno, czas przejść do tego, co właściwie te recenzje ze sobą niosą.

 

           Przeczytałem wszystkie, ciekawy, jak prezentuje się postęp. Zdecydowanie najlepsza jest recenzja „Pięknego Serca”, to chyba jedyny fanfik, którego nie znałem, a po lekturze faktycznie mógłbym chcieć go przeczytać. Dobra robota! Na przykładzie tego postanowię jednak uskutecznić prywatę i moją osobistą krucjatę – dlaczego tak wielu upiera się stosować oceny numeryczne? Niby mogą one pomóc czytelnikowi, by jednym rzutem oka wiedział, czy tekstem faktycznie warto się zainteresować, czy jest słaby, średni, całkiem dobry, czy znakomity. Jednak oceny mają taki mankament, że rzadko korespondują z rzeczywistością. Przede wszystkim opinie i recenzje zawierają duża dawkę subiektywizmu, przez co to, co jeden oceni tekst na 4/10, inny na 8/10. Ponadto czytelnikowi ciężko wyrobić sobie skalę, gdzie właściwie zaczynają się rzeczy dobre, a gdzie wybitne. Może też doprowadzić to do katastrofy, gdzie różnica między dwoma fikami (ocenionymi na przykład 5/10 i 6/10) będzie nieporównywalnie większa, niż między jakimiś innymi (w recenzjach dajmy na to 6/10 i 9/10). Pod żadnym pozorem nie zabraniam nikomu stosowania ocen punktowych, jednak zapewniam, ze prowadzi to do ogromu problemów, a pożytku nie daje wcale tak wiele, zwłaszcza dla literatury.

           Następne recenzje też mają swoje wady. Ta z „Mojego Małego Fanfika” byłaby dobra, ale jako wydanie specjalne lub coś w tym rodzaju. Forma jest tu zupełnie inna, opisanie opowiadań jest zbyt krótkie, by mnie zachęcić lub pozwolić wyrobić sobie wstępną opinię. Dalej dostajemy recenzję odcinka. Tak, właśnie tak, ocenę odcinka. Moim zdaniem też mogłaby znaleźć się tam tylko i wyłącznie jako dodatek. Przede wszystkim, sama nazwa serii mówi: „Buldożerem przez fanfiki”. Odcinek zdecydowanie fanfikiem nie jest. Ostatni tekst… Nie mam nic do żartów, jednak byłoby lepiej, gdyby pojawił się on w momencie, gdy recenzji jest już na liście więcej, wtedy byłby bardziej na miejscu.

           Przez zakończeniem swojego wywodu pozwolę sobie jeszcze rzucić okiem na „Kącik publicystyczny”. Dostajemy w nim artykuł na temat konstrukcji dialogów, użycia w nich wielkich i małych liter oraz znaków interpunkcyjnych. Temat ciekawy i biorąc pod uwagę ilość błędów, nawet całkiem użyteczny. Osobiście stwierdzę z lekkim zawodem, że widziałbym dziesiątki ważniejszych spraw, które należałoby omówić, choć przyczyną tego może być fakt, że sam nie zwracam na tę budowę dialogów specjalnej uwagi. Tak czy inaczej, kącik zdaje egzamin, jestem przekonany – może być cennym dodatkiem, gdy trochę bardziej się zapełni. Co ciekawe, „Kącik” znacznie bardziej kierowany jest do pisarzy, niż czytelników, w przeciwieństwie do recenzji. Czy pójdzie w tę stronę? Czas pokaże.

 

           Pora przejść do posumowania… Z „Buldożerem przez fanfiki” wiązałem od początku duże nadzieje. Zdecydowanie na taką akcję jest miejsce w fandomie, z całą pewnością możemy ją pochwalać, jednak nie ukrywam, że trochę się rozczarowałem. Mordecz zdecydowanie lepiej sobie radzi w doradzaniu autorom, niż pisaniu spójnych, publicznych recenzji. Wiem, tekst ma już swoje lata, dlatego masa niedociągnięć wynika zapewne z niezdecydowania i rozbieżnych celów na przestrzeni tego okresu (tylko spójrzmy na przedmowę). Jak mówiłem, fandom potrzebuje wszelkich akcji recenzentów, dlatego będę ostatnim, który potępi „Buldożera”, nawet jeśli mam do niego wiele zastrzeżeń.

           Co doradzam twórcy? Napisać więcej recenzji, zdecydować się, czy chce bardziej pomagać autorom, czy czytelnikom, poprawić kilka niedociągnięć i z czasem cieszyć się solidną marką, gdy ta w końcu się wyrobi.

           Co zrobiłbym, gdyby to była moja seria? Być może trochę teraz przesadzam, dlatego ostrzegam, że to subiektywizm w najczystszej postaci. Bardziej poszedłbym w stronę zachęty i opiniotwórczości, w końcu stwierdziłeś w przedmowie, że akcja kierowana jest do czytelników.. Zrezygnowałbym też z ocen punktowych, zastępując je krótkim podsumowaniem słownym (i całkiem rozsądną formą plusów i minusów).

           Tak czy inaczej dziękuję za możliwość przeczytania tych recenzji. Z całą pewnością będę obserwował, jak rozwija się to przedsięwzięcie.

           Pozdrawiam i dziękuję za rozwijanie opiniotwórczej strony literackiej naszego fandomu!

          

  • +1 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Czasy późne, ale nie próżne. Spróbujmy na część kwestii odpowiedzieć:

 

Z wypowiedzi wynika, że dostrzegłeś rzeczy, które starałem się zamieścić w samej przedmowie. To dobrze. Teraz mogę żyć w przeświadczeniu, że niektóre osoby zdołają zrozumieć podejście prezentowane w recenzji oraz komentarzu. Jak wspominałem - próba podziału tego na stosowne etapy jest nieco czasochłonna, bo inaczej wygląda przekaz do adresata, a inaczej do odbiorców. Fandom cierpi na brak społeczności opiniotwórczej. To nic złego, jeśli nadrabia to kreatywnością i próbą generowania kolejnych historii. Problem zaczyna się kiedy wszyscy piszą i nie ma komu tego czytać. A kiedy nachodzi problem "wybrania właściwego dzieła" trzeba się posiłkować opinią znajomych, tematami typu "Szukam fika" itp. Mało kto podejmuje się podzielenia swoją opinią dalej niż ramy tematu z opowiadaniem. Wyjątek stanowią fandomowe gazetki, ale niczego więcej już nie znajdziemy.

 

Być może pamiętasz (a może i nie), jak w jednym z publicystyczno-podobnych artykułów pisałem o zaletach komentowania różnych treści. Mam tutaj na myśli możliwość samorozwoju, w końcu kształtuję własną umiejętności formułowania myśli oraz przedstawiania własnej opinii szerszemu gronu odbiorców. Próby te oczywiście zawodzą, mieszanie się tych stylów z pewnością skutkuje negatywnie. Nadto wychodzę z założenia, że inaczej należy podejść do dzieła krótkiego, gdzie nie można sobie pozwolić na dłuższą wypowiedź, a jeszcze inaczej na dzieła większego formatu. Najbardziej obawiałem się tego, że czytelnik zacznie traktować recenzję na podobnym poziomie co opowiadanie - zacznie je postrzegać jako odpowiedniki kolejnych rozdziałów. Parodii robionej na Prima Aprilis nie liczę, bo to raczej miało traktować jako odpowiedź na parodię albo czegoś, co to opowiadanie miało pozorować. Opinia dotycząca odcinka też ma raczej formę ciekawostki niż prawdziwej publikacji, zwłaszcza że na końcu dokumentu zaznaczyłem o zbliżonych kryteriach oceniania obrazu do tych stosowanych w przypadku pisma. Koniec końców fikiem 20-minutowa animacja nie jest, ale na jej podstawie wiele może takowych powstać.

 

Przy ocenach zostanę (podobnie jak przy całym podsumowaniu - skwitowanie najważniejszych informacji, przedstawienie dla odpowiedniej grupy odbiorców, wymienienie dobrych i gorszych stron opowiadania). Teoretycznie mają one spełniać funkcję komunikacyjną, ale obecnie jesteśmy świadkami sytuacji, gdzie rzeczą dobrą ludzie postrzegają produkt z półki 8/10 wzwyż, a całą resztę wrzucają do jednego worka. Trafiają się osoby, które liczą tylko na podsumowanie, inne na treść. To już od drugiej osoby, potencjalnego odbiorcy mojej wypowiedzi, zależy sposób interpretowania zawartej w dokumencie treści. Na podstawie dotychczasowych ocen można dojść do wniosku, że mam bardzo zaniżoną skalę oceniania albo opowiadania nie spełniają do końca moich oczekiwań. Zazwyczaj, z perspektywy osoby przedkładającej opis ponad wszystko inne, nie spełniają. Tak naprawdę problem zrodziłby się wtedy, gdybym wystawiał jedynie oceny z zakresu 90-100. Wtedy numerki nie miałyby jakiegokolwiek znaczenia, bo pokazywałyby to samo.

 

Poza tym wolę to przedsięwzięcie traktować jako próbę nauczenia się prostszego stylu wypowiedzi. A błędy, cóż, człowiek nigdy się ich nie wyzbędzie...

 

Pozdrawiam

Edytowano przez Mordecz
  • +1 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zagnijmy czasoprzestrzeń i przenieśmy się o jeden dzień do przodu. Tym razem tekst stary jak fandom (no, prawie). Kroniki Equestrii: Nadejście Ognia autorstwa Nicza. Po więcej szczegółów odsyłam do posta głównego. Niech to będzie ostrzeżenie dla każdego pisarza, który myśli, że jego stary fanfik (o ile został opublikowany i nieskasowany) mógłby zostać przeze mnie pominięty  :aj5:

 

Pozdrawiam

Edytowano przez Mordecz
  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie lubię cię. Nie czytałem jeszcze tego tekstu, ba, nawet o nim wcześniej nie słyszałem(!); i przez twoje, wydaje mi się, uczciwe postawienie sprawy, dalej mam wątpliwości czy powinienem go dodać do kolejki oczekujących na przeczytanie. Jestem zainteresowany, ale jednocześnie trochę zniechęcony. Z jednej strony moje klimaty, ale z drugiej wymienione przez ciebie problemy są dla mnie istotne.

Ogólnie odniosłem wrażenie, że tekst jest co najwyżej średni. Nie pomaga też sama ocena liczbowa. Wiadomo, że każdy przykłada większą uwagę do czegoś innego. Dlatego interesuje mnie głównie, jak bardzo na ostateczną ocenę wpłynęły problemy techniczne, bo przykładam do nich bardzo dużą wagę, jeżeli uniemożliwiają one czerpanie przyjemności z czytania. Mam też wątpliwości, czy justowanie to problem techniczny, ale to sprawa trzeciorzędna. Myślę, że podawanie wag może być przydatne.

Czy wątki Sir Godryka i Luny stanowią większość tekstu, czy jest to tylko kropla w morzu wielu nijakich bohaterów?

Ciekawy jestem też, czy dla ciebie okolice 80 punktów tekst tylko dobry, czy podchodzący już pod wybitny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Powinienem dać legendę do punktacji oraz sposób dobierania ich w zależności od obranych kryteriów. Wymienione w ostatnim punkcie babole techniczne nie miały wpływu na ocenę - to najprostsze rzeczy do skorygowania. Nie zmieniają fabuły ani innych elementów opowiadania. Zwracam na to jednak uwagę, ponieważ ktoś może się zdziwić nietypowym podejściem (albo zwykłym przeoczeniem) autora. Zbiorę w najbliższym czasie notatki w celu wyjaśnienia mojego sposobu oceniania. Te błędy techniczne można przełknąć, jeśli nie zwraca się na nie uwagi (ale mimo wszystko dłuższy kontakt odbija się negatywnie na wrażenia z lektury).

 

Wymieniając dobre i słabe strony opowiadania, próbuję uczulić potencjalnego odbiorcę na elementy zauważalne gołym okiem. Nie mogę napisać samych pozytywów o opowiadaniu, ponieważ wtedy byłbym niewiarygodnym recenzentem. Preferuję przedstawianie brutalnej rzeczywistości, zamiast przymykać oczy na ewidentne błędy ze strony autora, nawet jeśli działa to na moją osobistą niekorzyść. A nuż jednak ktoś się skusi na poznanie opowiadania, które notabene zostało bardzo pozytywnie przyjęte przez fandom "z zamierzchłych czasów".

 

"Kroniki..." są mimo wszystko przeciętnym opowiadaniem. Historia sprzed czterech lat może i nie uległa przedawnieniu, ale za to posiada szereg problemów, z którymi spotykają się nawet współczesne fanfiki. Oczywiście mowa tutaj o tworzeniu charakterów, opisywaniu świata, prowadzeniu akcji i całej masy innych elementów, z którymi amatorscy pisarze będą borykali się niemal od zawsze. To opowiadanie, jak zresztą cała masa innych, zostało zapomniane i przepadło w odmętach Internetu. Szansa na wzbudzenie zainteresowanie nim leży właśnie w recenzji, próbie "zareklamowania". Czytając twoją wypowiedź, najwidoczniej osiągnąłem sukces.

 

Wspominane wątki zaczynają się w późniejszych rozdziałach, tuż po części wprowadzającej czytelnika do historii. Już może zaspoileruję, że Godryk, nawet jeśli pełni rolę drugoplanową, towarzyszy nam przez 75% tekstu. Luna natomiast ma nieco więcej do zaoferowania, za to spędzimy z nią około 65% tekstu. Resztę musiałbyś sobie dopowiedzieć.

 

Generalnie próbuję wybierać opowiadania, które "da się" przeczytać, ale to i tak subiektywna ocena. Proponuję przeczytać 6-7 rozdziałów i potem zastanowić się nad kontynuacją. Wielu starszych czytelników z pewnością poleciłoby to opowiadanie, ja natomiast... niezupełnie. Znalazłbym lepsze fiki opisujące "mroczną Equestrię", za to miałbym wiekszy problem z wątkiem rycerza i giermka. Tam gdzie wiele osób zachwyca się opowiadaniami, ja widzę w nich dyskwalifikujące dziury oraz cechy, które za nic w świecie nie mogą mnie przekonać do uznania tego dobrym (tutaj przykładami niech będą "Atut Spike'a", "Księżniczka na tronie" oraz "Cena prawdy"). Mam po prostu bardziej specyficzne podejście w porównaniu do reszty fandomu - szukam dziur tam, gdzie inni nie zwracają na nie uwagi i zazwyczaj dochodzi do sytuacji, kiedy to wszyscy mówią "tak", a ja "nie".

 

Pozdrawiam

Edytowano przez Mordecz
  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za szybką odpowiedz. W sumie teraz, kiedy bardziej rozumiem, jaki cel przyświeca tej recenzji, jakoś łatwiej jest mi podjąć decyzję.

Rozumiem też twoje podejście do stronienia od jednoznacznego stwierdzenia: tak, to jest dobre, czytaj w ciemno. Potem po kilku takich nietrafionych poleceniach okazuje się, że wymagania czytelnika są sztucznie pompowane. Jak w końcu znajdzie się ktoś, kto postawi sprawę uczciwie, to człowiekowi wydaje się, że to opowiadanie jest wyjątkowo słabe mimo tego, że trzyma podobny poziom do reszty. Wczoraj chyba padłem ofiarą takiego właśnie myślenia…

Zrobię jak radzisz, przeczytam kilka rozdziałów. Jak do tego czasu temat nie ruszy zbytnio do przodu (nie trzeba będzie przekopywać się przez tony postów, żeby wydobyć kontekst), to wrócę tutaj i będę się mógł odnieść co do tego, czy zgadzam się z twoją recenzją czy też może nie. Do tego czasu: idź dalej tą drogą, albowiem misja twoja jest jak najbardziej słuszna :)

Również pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Cieszy mnie, że moje podejście wygląda przekonująco :) Może i rzeczywiście stosuję nietypowe metody podczas osądzania, z pewnej perspektywy mogą być niesprawiedliwe. Cóż, musimy pamiętać, że recenzja nie jest tworem obiektywnym.

 

Kilka dni temu doszedłem do wniosku, że jednak powinienem zwrócić uwagę na parę rzeczy, które osobiście przyjąłem, a których niektórzy z was nie mogli zrozumieć. Dla nie rozumiejących mojego toku rozumowania przygotowałem krótką rozprawę dotyczącą własnej interpretacji oceny. Mniej więcej zrozumiecie, co rozumiem przez opowiadanie dobre, słabe, przeciętne czy wybitne. Lektura nieobowiązkowa wyląduje w poddziale publicystycznym, bo tak naprawdę nie wiem, gdzie powinno trafić (jako element przedmowy albo jego uzupełnienie?). Dokonałem również drobnej korekty w dotychczasowych ocenach, żeby bardziej je zbliżyć do przyjętego schematu.

 

Link tradycyjnie w pierwszym poście.

 

Pozdrawiam

 

EDIT: Poprawiłem. To trochę dziwne, że zmieniły się uprawnienia dostępności. No trudno, nie ma czego roztrząsać.

Edytowano przez Mordecz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ok, zapoznałem się z tymi dwoma rzeczami i dlatego usunąłem posta, by móc walnąć nowego.

 

No, oceny stały się teraz bardziej zrozumiałe, dobrze, że podałeś na co zwracasz uwagę.

 

A co do dialogów, które wcześniej nie działały z jakiegoś powodu, ciekawe, nie powiem. W sumie nawet dodałbym je do moich linków dotyczących pisowni, tylko nurtuje mnie jeszcze jedna rzecz:

 

 

- Lubię dżem. - Powiedział Adam. (nie wiemy, kiedy to zrobił)

 
W jakich momentach to działa? Bo jednak zgrzyta mi taka pisownia.
 
I ciekaw jestem czy planujesz również coś o interpunkcji.
Edytowano przez Nicolas Dominique
  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ten przykład dobrze kiedyś wytłumaczono na zamkniętym już serwisie "Wehikuł Czasu" (gra forumowa przenosząca uczestników do XIX-wiecznej Anglii). Generalnie cała zabawa polegała na określeniu czasu, w jakim pada podana kwestia. Kropka fonetycznie stanowi długą przerwę, co w tym przypadku sugeruje, że nie interesuje nas konkretny moment powiedzenia tej kwestii.

 

- Lubię dżem - powiedział Adam >> sugerowanie, że po prostu to powiedział.

- Lubię dżem. - Powiedział Adam >> sugerowanie, że najpierw zrobił jakąś niegodną opisania czynność (przeszedł na drugi koniec pokoju, przewrócił kartkę w książce, oddelegował drugą osobę do robienia innych rzeczy), a później dopiero to powiedział.

 

Niestety nie mam stuprocentowej pewności, że dobrze to wytłumaczyłem. Nie udało mi się znaleźć odpowiedniego wytłumaczenia tego zagadnienia i bazuję na własnych domysłach (w sumie powinienem o tym wspomnieć w artykule, dzięki za zwrócenie uwagi).

 

Pozdrawiam

 

EDIT: Jeśli chodzi o interpunkcję - na ten temat można się rozwodzić i rozwodzić. Kiedyś stworzyłem serię mini-artykułów o poradach i podstawowych funkcjach każdego znaku - przecinka, kropki, średnika, cudzysłowu, nawiasu itd. ale jakoś nie starczyło mi siły, aby to wszystko scalić i podzielić się z tym dalej xP Cóż, przecinki są prawdziwym problemem amatorskich opowiadań, tak więc z całą pewnością kiedyś poruszę ich temat.

Edytowano przez Mordecz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


sugerowanie, że najpierw zrobił jakąś niegodną opisania czynność (przeszedł na drugi koniec pokoju, przewrócił kartkę w książce, oddelegował drugą osobę do robienia innych rzeczy), a później dopiero to powiedział.

 

Hmm, ciekawe. Szkoda, że już głębsze wyjaśnienie tegoż wyparowało. Ja osobiście w takim przypadku mimo wszystko opisałbym tę czynność, bo pisanie tego "Powiedział" po prostu mnie razi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To wszystko jest kwestią umowną. Na szczęście znalazłem praktyczny przykład wykorzystania tego zabiegu:

 

- Wiedział, że długo tam pana nie dadzą rady zatrzymać. Odwieźć pana do domu?

- Nie. - Zegarek Vandama stanął już wcześniej. - Która godzina?

- Pięć po drugiej.

- Zakładam, że pan Wolff nie jadł kolacji sam.

- Nie, panie majorze. Osoba towarzysząca znajduje się w areszcie w Kwaterze Głównej.

- Zawieź mnie tam.

- Jeżeli pan jest pewien...

- Owszem.

Samochód ruszył. Vandam spytał:

- Zawiadomiłeś dowództwo?

- O wydarzeniach dzisiejszego wieczoru? Nie, panie majorze.

- Świetnie. Jutro najzupełniej wystarczy. - Vandam nie dopowiedział tego, co wiedzieli obaj; mianowicie, że widział, już i tak w niełasce za to, iż Wolff zdobył dostęp do informacji, teraz zhańbi się do reszty tym, iż ten człowiek wymknął im się z rąk. - Zakładam, że osoba towarzysząca Wolffowi to kobieta.

- W całej pełni, jeśli tak wolno rzec, panie majorze. Smakowity kąsek. Ma na imię Sonia.

- Tancerka?

- Zgadł pan.

 

~Klucz do Rebeki, Follett; wydanie z 1989 roku.

 

Jak widać nie interesuje nas ton wypowiedzi, a czynności, które temu towarzyszą. Możliwe, że wciąż mówimy o elementach związanych bezpośrednio z nadawcą (zegarek, informacja) bez konieczności tworzenia kolejnego akapitu i "wydłużania" niepotrzebnie treści (co wiąże się z mniejszymi kosztami drukowania książki). W ten sposób wydawca/tłumacz uniknął problemu z tłumaczeniem zasady stosowania kropki. To jest jedna z możliwości.

 

(Ciekawe jest to, że ten fragment całkowicie obala moją poprzednią teorię :P)

 

Pozdrawiam

Edytowano przez Mordecz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To może dorzucę coś od siebie, bo mam podobne wątpliwości co Nicolas. Kiedy ja kiedyś szukałem jak powinno się poprawnie zapisywać dialogi, to, jak się pewnie domyślacie, znalazłem wiele szczegółowych reguł, co jak powinno wyglądać w różnych sytuacjach. Uważam jednak, że najlepsza reguła to taka, która jest jak najbardziej ogólna i jednocześnie ma bardzo mało wyjątków. Udało mi się taką znaleźć i brzmi ona po prostu:

 

Małą literą po myślniku rozpoczynamy tylko narrację zawierającą czasowniki oznaczające mówienie (ewentualnie mówienie połączone np. ze śmiechem bądź płaczem), np.

– Bez wątpienia jest pani odważna – stwierdził z uznaniem Święty.

– Ależ to niemożliwe! – zawołał trzęsącym się głosem lord Iveldown.

– Więc wróciłeś? – powiedziała.

– A jednak... – rzekła w zadumie.

Wszelkie inne didaskalia, które nie zawierają określeń mówienia, piszemy od wielkiej litery. Dotyczy to w szczególności didaskaliów:

a) parawerbalnych (prozodia, mimika itp.), […]

b) kinezyjnych (ruch) […]

c) sytuacyjnych, […]

d) introspektywnych, […]

Źródło: 1   2

Dodatkowo w kwestiach oznaczających mówienie, czasownik zawsze występuje przed podmiotem.

— Cześć! — powiedział Adam.

Zamiast

— Cześć! — Adam powiedział.

Źródło: 3

W mojej skromnej opinii, jednoznacznie tłumaczy to, dlaczego pogrubione przez Mordecza fragmenty pisane są z wielkiej litery.

  • +1 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W mojej skromnej opinii, jednoznacznie tłumaczy to, dlaczego pogrubione przez Mordecza fragmenty pisane są z wielkiej litery.

 

Dzięki tobie i Mordeczowi za przykłady, ale wciąż nie widzę tutaj tego, co sam zastosował w swoich dialogach, czyli wypowiedzi w formie:

 

- Cześć. - Powiedział ktośtam.

 

Niby teraz rozbudował tę wypowiedź, ale mimo wszystko nie czuje się przekonany sugerowaniem niegodnej wzmianki czynności. No ja zupełnie nie czuję, co ta wypowiedź miałaby sugerować :P

Edytowano przez Nicolas Dominique

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dzięki tobie i Mordeczowi za przykłady, ale wciąż nie widzę tutaj tego, co sam zastosował w swoich dialogach, czyli wypowiedzi w formie:

- Cześć. - Powiedział ktośtam.

Nieporozumienie. Chciałem pokazać uzasadnienie dla zdań, które Mordecz umieścił w spoilerze:

 

- Nie. – Zegarek Vandama stanął już wcześniej. - Która godzina?

[…]

- Świetnie. Jutro najzupełniej wystarczy. – Vandam nie dopowiedział tego, co wiedzieli obaj; mianowicie, że widział, już i tak w niełasce za to, iż Wolff zdobył dostęp do informacji, teraz zhańbi się do reszty tym, iż ten człowiek wymknął im się z rąk. - Zakładam, że osoba towarzysząca Wolffowi to kobieta.

Z tego co zacytowałem, konstrukcja: „- Cześć. - Powiedział ktośtam.” Jest niepoprawna, ponieważ "powiedział" jest „czasownikiem oznaczającym mówienie” i w takich przypadkach, trzeba użyć małej litery i pominąć kropkę przed drugą pauzą. Zaś pogrubione fragmenty zaliczają się do punktów a – d, dlatego są pisane z wielkiej litery i zawierają kropkę przed pauzą.

Edit: ort

Edytowano przez Fistach8
  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Hmmm... Cóż, mam nie lada zgryz :D Zanim przejdę do podsumowania naszych błądzeń, przytoczę jeszcze parę fragmentów, tym razem własnych:

 

- Och, witam! Jestem Pinkie Pie i właśnie przyszłam sprawdzić, kto postanowił odwiedzić nasze Ponyville. Widziałam wielu oczekujących, ale ty wyglądałeś tak samotnie, więc postanowiłam… - Nieskrępowany monolog ciągnął się bez końca. Szybko nazwałem ją „różową zmorą”, ponieważ uzmysłowiła, że prawdziwy koszmar dopiero się rozpoczyna.

- Wi…

- Och, jak to dobrze, że nie jesteś niemową! Wiesz, raz miałam do czynienia z takim jednym i było bardzo zabawnie, kiedy dowiedziałam się… - Próba przerwania nieustającego trajkotu połączonego z kręceniem się na wszystkie strony spaliła na panewce. Zabrałem głos dopiero po paru minutach, kiedy to Pinkie Pie łapała głębszy oddech:

- Czy mogłabyś mi powiedzieć, gdzie znajdę…

- Och, ależ oczywiście, że cię oprowadzę po calusieeeńskim Ponyville! – wrzasnęła co sił, po czym spojrzeliśmy sobie prosto w oczy. W tym momencie byłem przekonany, że gdzieś tam, w głębi tego różowego, rozczochranego serca, gnieździ się obłęd. – Gdzieś chcesz się wybrać? Nic nie mów… O, wiem! Pokażę ci ratusz i farmę jabłek, i pola marchwi, i butik, i siłownię, i…

- Biblioteka, wystarczy jedynie biblioteka. - Dłuższa rozmowa z różową zmorą nie miała sensu. Odnosiłem wrażenie, że wszelkie słowa do niej kierowane prędzej czy później nikną. Po odsłuchaniu kilkuminutowej piosenki „na cześć poznania nowego przyjaciela” ruszyliśmy w obchód po całym Ponyville.

~Szkatuła, rozdział 1

 

- Tutaj nasze drogi się rozchodzą - oznajmił szary ogier, który do tej pory dotrzymywał towarzystwa. - Wróćcie kiedyś. Hollow Shades potrafi zaskakiwać za każdym razem.

- Bardzo dziękujemy za pomoc - powiedziała za wszystkich matka Floata. Tata zajmował się w tym czasie załadunkiem, zaś malec wpatrywał się w towarzysza jak w obrazek. Dawne lęki odeszły w niepamięć, ustępując pozytywnym uczociom.

- A ja... A ja chciałem... - zaczął nieśmiale. Szary jednorożec uklęknął przy nim i potarł jego podróbek. Ten wyciągnął przyjemnie głowę, jakby nabrał przy tym więcej pewności siebie. Doskonale wiedział, czego teraz potrzebuje. W końcu zdołał wykrzesać: - Jak masz na imię?

- No tak, całkiem zapomniałem! - Puknął się w czoło wyraźnie zaskoczony pytaniem. - Nazywam się Brisk Whiz.

~Śpiew Kryształów, rozdział 1

 

Po pauzach (myślnikach) wielką literą napisałem czynności towarzyszące mówionej kwestii, zaś sam sposób artykułowania zamieszczałem z małej. Teksty mają jakieś pół roku różnicy, ale zasadę stosuję tę samą. W Szkatule, zwłaszcza w przytoczonym fragmencie, Mamy relacje głównego bohatera przekładane z kwestiami Pinkie. Można sobie wyobrazić, że ona wciąż mówi w trakcie rozmyślań drugiego kucyka.

 

- Dziękuję za pomoc. – Odparłem zaraz po tym, jak mnie wypuściła, upewniając się zawczasu, że Pinkie tu nie powróci. Krawcowa spojrzała z politowaniem i uśmiechnęła podejrzliwie. Chcąc nie chcąc, streściłem całą sytuację, jaka miała miejsce na dworcu. Co chwile chichotała i kręciła głową z niedowierzaniem.

- Trzeba było dać jej się wyszaleć - podsumowała. – To tylko Pinkie Pie, niegroźna klacz nastawiona na zabawę. Zapewniam pana, panie…

- Dolefulfate – powiedziałem bez zastanawiania się. Jak wcześniej wspominałem, uznałem tę maskę za najbardziej odpowiednią – zwą mnie, Dolefulfate. Przepraszam za wybrakowane maniery, tak sądzę.

~Szkatuła, rozdział 1

 

Podczas pisania myślałem, że nie popełniłem błędu, ale patrząc na zebrane dotychczas zagadnienia, dochodzę do wniosku, że się pierdzielnąłem :P Ponadto dostrzegłem w trzecim fragmencie jeszcze jeden szkopuł związany z nieprawidłowym przecinkiem, bo przecież nie ma tam zwrotu bezpośredniego. Nie wszystko zdołałem upilnować ^^ Stąd te nieporozumienia.

 

Myślę, że wytłumaczenie podrzucone przez Fistacha jest najlepsze i najbezpieczniejsze w użyciu. Niestety serwis, z którego czerpałem informacje, przestał egzystować, tak więc nie mam wiarygodnego źródła potwierdzającego poprzednie teorie. Reasumując bez uwierzytelnienia mogę wprowadzać ludzi w błąd, na czym mi kompletnie nie zależy. 

 

Czyli:

- Lubię dżem. - Powiedział Adam. >> jest niepoprawne (przynajmniej do czasu, aż ktoś nie udowodni mi, że jest inaczej)

 

Niezwłocznie poprawię tamten kontrowersyjny fragmencik. Język polski, taki piękny...

 

Pozdrawiam

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się