-
Zawartość
483 -
Rejestracja
-
Ostatnio
-
Wygrane dni
1
Wszystko napisane przez FlutterBlue Melody
-
No to ja też sobie zamówię. Typ usługi: Sygnatura (Bez avatara) Obraz: Znajdź jakąś słodką małą Lunę. Szary czy kolorowy?: Kolorowy, oczywiście. Dodatkowe sugestie?: Brak
-
O, ja też się przyłączę. Poproszę sygnę z tą Luną : I mój nick :3 A tło ma być takie jak w stylu Luny :3
-
Na pewno musi tu być jakaś wskazówka. Chodźmy poszukać czegoś, np. jakiś ukrytych przejść w naszych pokojach. - powiedziałam i zaczęliśmy szukać.
-
A więc, zgadzamy się. Bo nie mamy innego wyboru. - powiedziałam, lecz kłamałam. Dobry wybór. A więc idźcie sobie, moi pomocnicy, i róbcie co chcecie. Ale nie możecie wyjść na dwór lub poza szkołę, bo nie możecie, ponieważ magią zrobiłam tak, że nie możecie wyjść. Więc idźcie sobie. - powiedziała dyrektorka i uwolniła nas. Chodźmy - powiedziałam do Bryana i Lils.
-
Nie wydaje mi się - powiedziała dyrektorka i zaśmiała się diabolicznie. Bryan, nie możesz pozwolić się zabić! Musimy jej pomóc...- powiedziałam ze smutkiem a potem szepnęłam : Nie bój się, mam plan..
-
A więc wyjaśnię, moi drodzy. - powiedziała diabolicznym tonem dyrektorka - jestem tak na prawdę czarownicą. Chciałam znaleźć jakieś wyjątkowe durne dzieci, by pomogły mi w władzy nad światem. O to mi chodzi. I nie wypuszczę was, dopóki nie przysięgniecie, że mi pomożecie nad przejęciem świata. Jeśli odmówicie, zginiecie na miejscu.
-
Dzień dobry. - przywitałam się grzecznie. A więc, to wy jesteście tymi nowymi uczniami, co mieli przyjechać? - zapytała się dyrektorka, która siedziała sobie na fotelu. Umm, tak. - powiedziałam zdziwiona. I słyszałam, że macie dziwne umiejętności.... - powiedziała tajemniczo dyrektorka. Skąd pani o tym wie? - zdziwiłam się jeszcze bardziej. Niestety, ale muszę to kliknąć. - powiedziała dyrektorka i wyjęła pilot z guzikiem z szuflady i kliknęła go. Znajdowaliśmy się w klatkach.
-
Przecież dyrektorka nie jest jakąś złą osobą. Wszystko nam wytłumaczy! - powiedziała Lils.
-
Wszyscy weszliśmy do szkoły. Szukaliśmy wszędzie, aż wreszcie trafiłam na drzwi pod nazwą "Gabinet dyrektora" Hej... chyba znalazłam biuro - powiedziałam do reszty. * To na co jeszcze czekamy? - powiedziała Lils - wchodzimy?
-
Hej, a może pójdziemy poszukać dyrektorki? - zapytała się Lils. * To świetny pomysł. Na razie nie widzę tutaj żadnego pracownika tej szkoły. - powiedziałam i otarłam łzę. - idziesz z nami? A poza tym, nie poznaliśmy się. Jestem Aria, a to jest Lilly.
-
A więc.. To przez ten pożar. Moja mama leży w szpitalu z wielkimi obrażeniami. Bardzo za nią tęsknie. - powiedziałam a w oczach miałam łzy. * Naprawdę, szkoda mi twojej mamy - powiedziała Lils i zeszła z drzewa.
-
Narysujesz dla mnie Flutterkę z bluzą? PS. ładnie rysujesz. Ja rysuję, tylko nie chce tego dodawać na forum. Przygotowuję się do wielkiego rysowania Luny i Celestii :3
-
Um, lepiej nie. Jeśli chcesz, powiem ci, skąd mam ten bandaż.... - powiedziałam . * Sorka, to był wypadek. Nawet nie wiedziałam, że tak potrafię! - przysięgła Lilly.
-
Coooo? - powiedziała Lils - wy też mieliście pożar? I wtedy na głowy Bryana i Arii spadła cała woda i byli mokrzy.
-
Najlepszy moment z obietnicą Pinkie :3 najulubieńszy odcinek .
-
Uspokój się... - jąkałam się z przerażenia - to był wypadek.... * AAA! - krzyknęła Lils i pobiegła na drzewo i nie zeszła z niego.
-
Mi się ten odcinek mniej podoba, ale dlaczego to się nazywaj "Czytaj i Płacz'? Jakoś nie widzę, żeby ktoś w tym odcinku płakał :/
-
To raczej nie jest Flutterrage, tylko wszystkim znana Flutterbitch XD (Przepraszam za to) Ale odcinek ten najbardziej mi się podobał zaraz po lekcji zerowej :3
-
No nie wiem. A może to ci udowodni ? - powiedziałam i próbowałam z całych sił wydobyć z moich dłoni powietrze. Niestety to się nie udawało. Aż wreszcie, kiedy byłam u kresu wytrzymałości, z moich rąk wydobyło się powietrze i popchnęło mocno Bryana daleko.
-
Odcinek 25 & 26: A Canterlot Wedding (Ślub w Canterlocie) [finał sezonu]
temat napisał nowy post w Sezon II
Już na sam początek już się bałam, że Cadance będzie badassem. Na szczęście, tak się nie stało. Cóż powiedzieć o odcinku? Fajny jest, tylko za nim nie specjalnie przepadam. -
Bo sama się o tym przekonałam - powiedziałam . Coś mi się wydawało, że on też ma moc, tylko nie chce się przyznać.
-
To nie jest śmieszne - powiedziałam bardzo na niego zła, że myśli, że to żart - ja chyba prawdopodobnie panuje nad żywiołem powietrza. * Ciekawie, jakim ja panuje żywiołem - powiedziała Lils.
-
Kiedy byłam na podwórku, postanowiłam im powiedzieć o tym zjawisku na temat naszych mocy. Nie wiem co mnie do tego wzięło. Umm, nie uważacie, że to dziwne? - powiedziałam - bo mi się wydaje, że mamy jakieś moce i panujemy nad żywiołami. * Cooo? - powiedziała zdziwiona tym wszystkim Lils.
-
(Ok) Bo przecież jest się z czego cieszyć! - powiedziała Lils - okej, chodźmy na podwórko, sobie pogadać. I poszła za Arią. * Ja też chce, żebyś poszedł - powiedziała do niego.
-
Chyba jednak nie będzie tu aż tak źle, jak na początku mi się wydawało. Może później zmienię zdanie, ale na razie jest całkiem nieźle. Wyjęłam już rękę z kieszeni. Właściwie to już mniej bolała. Jutro już pewnie przejdzie... mam przynajmniej taką nadzieje. - Więc... idziemy? - zapytałam wstając z fotelu. Powoli zaczynało kręcić mi się w głowie, wyjście na zewnątrz na pewno by mi pomogło. Mogłabym wtedy zarówno poznać bliżej tych ludzi, jak i cały teren szkoły. A gdybym im bardziej zaufała... może bym nawet powiedziała coś o sobie, mimo że nie robiłam tego od wieków. Wszyscy wydawali się mili, ale życie nauczyło mnie, że czasami ludzie nie są tacy, jak się wydaje..
