Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Forums

  1. Ogólne

    1. Serwis & Regulamin

      Ważne informacje z życia forum.

      4,728
      posts
    2. Organizacja

      Ogłoszenia, nieobecności, organizacja - Dział informacyjny dla Bronies.

      11,737
      posts
    3. 10,843
      posts
    4. Zapisy/Eventy

      Tutaj odbywają się zapisy do różnych sesji i eventów organizowanych na MLPPolska.

      408
      posts
    5. Projekty

      Masz poważny projekt, z którym sam sobie nie dasz rady? Szukasz pomocy kogoś doświadczonego, bądź po prostu kogoś, kto wie, gdzie znaleźć potrzebną Ci rzecz? Tutaj znajdziesz tego typu pomoc!

      4,360
      posts
    6. Na start...

      Jesteś nowy na forum i nie wiesz, jak zacząć? Przywitaj się! Powiedz coś o sobie! Witamy na naszym forum!

      22,753
      posts
  2. My Little Pony

    1. Generacje 1-3

      Starsze generacje serialu My Little Pony i dyskusja o nich.

      393
      posts
    2. "Friendship is Magic" (Generacja 4)

      Dyskusje o serialu "My Little Pony: Friendship is Magic" i wszystkich jego sezonach.

      17,960
      posts
    3. Equestria Girls

      Equestria Girls, czyli pełnometrażowy spin-off serialu.

      3,024
      posts
  3. Działy Postaci

    1. 741
      posts
    2. 9,027
      posts
    3. Zamek Twilight Sparkle

      Księżniczka Przyjaźni zaprasza w swe progi!

      4,341
      posts
    4. Chatka Fluttershy

      Witaj w chatce Fluttershy. Uwaga! Angel bywa złośliwy

      1,934
      posts
    5. 5,174
      posts
    6. 5,375
      posts
    7. 2,099
      posts
    8. 178
      posts
    9. 1,001
      posts
    10. 173
      posts
    11. Wymiar anarchi

      Witaj drogi kucyku w dziale Discorda... Przekrocz bramy i wejdź do tego cudownego miejsca. Anarchia, chaos i niezgoda... Wszystko czego potrzeba do szczęścia!

      129
      posts
    12. Sekretne Laboratorum Sunset Shimmer

      Witajcie w moim sekretnym laboratorium, gdzie będziemy mogli wspólnie odkrywać tajniki działania magii przyjaźni w ludzkim świecie i wiele więcej.

      284
      posts
    13. Ogólna dyskusja na temat kucyków

      Czyli wszystko to, co nie mieści się w działach kucykowych.

      16,238
      posts
    14. 9,407
      posts
  4. RPG/PBF

    1. Organizacja

      Zapisy, zasady, regulamin i takie tam.

      63
      posts
    2. Zapisy graczy

      Tutaj zapisujemy się, jeśli chcemy wziąć udział w grze z pewnym Mistrzem Gry.

      198
      posts
    3. 80,934
      posts
    4. Luźna gra ról

      Chcesz założyć własny, kucykowy świat? Bawić się "na luzie"? Podszkolić się w tworzeniu historii? Zapraszamy!

      44,223
      posts
    5. 7,412
      posts
  5. Twórczość fanów

    1. Opowiadania wszystkich bronies

      Opowiadania tworzone przez fanów z całego świata.

      26,025
      posts
    2. 1,514
      posts
    3. Prace graficzne

      Jeśli nie lubisz czytać opowiadań, to tutaj na pewno znajdziesz coś dla siebie.

      10,099
      posts
    4. Filmy, muzyka, parodie....

      Miejsce gdzie trafia wszystko co dotyczy więcej niż jednego bohatera/bohaterki.

      1,029
      posts
    5. Inne...

      Inne, niekoniecznie powiązane z fandomem prace...

      671
      posts
    6. 27,506
      posts
  6. Wymiar Discorda

    1. Brony Gaming

      Najlepsi gracze wśród naszego świętego fandomu, reprezentacji Equestrii! Tutaj znajdziecie wszystko dla siebie!

      27,565
      posts
    2. 15,883
      posts
    3. Off-topic

      Miejsce na luźne rozmowy i wszelakie gry! Bawcie się i rozmawiajcie! Acz trzymajcie poziom...

      140,488
      posts
    4. Humor

      Kawały, śmieszne video etc.

      4,472
      posts
    5. Książki

      Dział dla miłośników książek i wiernych czytelników.

      1,458
      posts
    6. Filmy i seriale

      Wasze ulubione filmy, dyskusja o kinematografii.

      2,163
      posts
    7. Muzyka

      Dla lubiących muzykę.

      6,583
      posts
  7. Inne

    1. 231,883
      posts
    2. Kosz

      Automatycznie czyszczony po 7 dniach.

      • No posts here yet
  • Who's Online   3 Members, 0 Anonymous, 66 Guests (See full list)

  • Member Statistics

    9,382
    Total Members
    3,858
    Most Online
    Hubix_Play
    Newest Member
    Hubix_Play
    Joined
  • Forum Statistics

    13,042
    Total Topics
    778,222
    Total Posts


  • Regulamin Forum
  • Ogłoszenia
  • Ekipa Forum
  • Złóż Podanie


  • For Glorious Equestria
  • Przyjaźń to Magia WIki
  • Bronies Polska
  • Bronies na DeviantArcie
  • Ponymemes
  • 6pony
  • Klub Konesera Polskiego Fanfika
  • Sparkle Subs
  • Kącik lektorski Bronies Corner
  • Lailyren Arts


  • Ostatnie Ogłoszenia Od Administracji

  • Today's Birthdays

    1. Dismas
      Dismas
      (24 years old)
    2. Doctor Whooves
      Doctor Whooves
      (21 years old)
    3. Dominik_12
      Dominik_12
      (22 years old)
    4. Hoirak124
      Hoirak124
      (24 years old)
  • Posts

    • Batty  Pomimo magicznych błysków dających pewne oświetlenie dużo nie widziała w tej dziurze... Ale po dźwiękach wnioskowała że dużo się tam działo i dziękowała sobie że nie zgrywała bohaterki która by tam po prostu skoczyła. Wiedziała że nie jest jedną z nich nie mówiąc już o tym że nieznane może zadać druzgoczący cios i nie zawsze chciała z tym igrać. Na szczęście Spearowi udało się zaklęcie teleportacji mimo że sprowadził gości. Takie było ryzyko ale ważne że się wydostał. Teraz mógł liczyć na pomoc drugiej osoby która prędko wzięła za cel jedno z tych stworzeń i pociągnęła za spust uwalniając dawkę magii. Szybkość jednak sprzyja niedokładności i pocisk chybił pająka. Batty nawet nie myśląc wzięła poprawkę i za kolejną próbą uśmierzyła ból istnienia pierwszego z przeciwników. To nie był jeszcze koniec ale jak na jej gust dało się to nazwać dobrym początkiem. Spostrzegła drugie zagrożenie ale był pewien problem - bezpośrednio za nim znajdował się Spear i wiedziała że najpewniej, jeśli zdecyduje się strzelić upiecze dwie pieczenie na jednym ogniu. To jednak dalece rozbiegało się z jej intencjami więc opuściła broń która upadła bezwiednie na ziemie i sięgneła po bagnet z zamiarem skrócenia tego stworzenia o żuwaczki by potem rozbebeszyć go tak dla pewności. Miała nadzieje że zdąży zanim stanie się coś złego.    Sinister Sinister usłyszała głos który w swojej arogancji miał odwagę się czepiać o godzinę w której się wybrała by podziwiać piękną okolicę a po nawet mogła zobaczyć jego właściciela na co prychnęła. ,,Na to mnie nie nabierzesz, jebańcu'' - Stwierdziła mając na myśli swój mózg. ,,Jakie szanse są że spotkam gwardzistę w tym lesie? Raczej małe bo nikt normalny tego nie patroluje.'' - Uśmiechnęła się zacięcie świętując w duchu kolejne zwycięstwo logiki nad chorymi wytworami swojej wyobraźni. Niestety zdażyła już zapomnieć że kogoś tutaj mieli szukać... I właśnie znaleźli się nawzajem.  - Nie wydaje mi się - Jej ton głosu wskazywał na to że traktuje swojego rozmówce z góry. - Po za tym moje pozwolenie mam tam - Pokazała na Stalkera. Z krzaków wystawała mu jedynie opierzona głowa z lekko rozchylonymi szczekami by dało się podziwiać ilość zębów w jego arsenale i przednie łapy z pazurami. Tułów miał lekko pochylony jakby był gotowy do skoku jednak otwartej wrogości raczej nie ukazał a bardziej zaciekawienie połączone z ostrożnością. - I wyprowadzam je właśnie na spacer... - Zamierzała iść dalej ale... Mimo że była otumaniona końską dawką narkotyku coś jej nie grało w tym temacie. Od kiedy twory jej magii mogły widzieć twory jej wyobraźni? No właśnie tu mniej więcej leżał pies pogrzebany. - To ty to zrobiłeś prawda? - Zapytała już nieco spuszczając z tonu ale nie była zażenowana swoją pomyłką.    Star w międzyczasie od razu wiedząc co jest na rzeczy spróbowała zagrać w pewną grę. Wiedziała że wychodzą naprzeciw potężnemu jednorożcowi biegłemu w sztuce magicznej i chciała zajść go od tyłu po szerokim łuku zostawiając Sinister z tyłu. To mogło być głupie ale jedynie gdyby żyła. Prawda była taka że jej tutaj nie było, nie miała żadnej mocy a więc nie mogła nikomu nic zrobić ale ona sama nie mogła paść celem ataku. Jedyne co ją motywowało do tego zachowania to po prostu dzika ciekawość czy ten gwardzista się zorientuje i chciała ją zaspokoić nie mając nic do stracenia. 
    • Nareszcie znalazłem trochę czasu, by zasiąść przed dwiema ostatnimi odsłonami serii „Kroniki Azumi”. Miałem zamiar przeczytać (a raczej, doczytać) ów fanfik wcześniej, nawet dopisałem go sobie do niniejszej serii komentarzy, jednakowoż w trakcie – jak zwykle – rozjechały mi się terminy, nawarstwiły zajęcia, zamiast normalnie usiąść, pomyśleć, zorganizować sobie kolejne dni, jak zwykle próbowałem wszystko prowadzić do przodu równolegle. Cóż, ale lepiej późno, niż wcale, no i jak tak sobie spoglądam na datę ostatniej aktualizacji, nie minęło jeszcze tak wiele czasu od premiery, więc jest w miarę na bieżąco.   W miarę, to są słowa klucze. Zresztą, w internetach czas płynie troszeczkę inaczej i te kilka miesięcy w tę, czy w tamtą, to przecież nie jest znowu taka ogromna różnica... prawda?   Przed „Nie ma ciemności” oraz „Apogeum” przejrzałem sobie poprzednie odsłony cyklu, sprawdziłem też moje poprzednie komentarze. Generalnie, niewiele się zmieniło. Wbrew pozorom, to dobry znak. Wprawdzie lepiej nie jest, ale nie jest też gorzej, a to znaczy, że tekst się nie znudził, ani nie zestarzał, nadal radzi sobie dobrze. Oczywiście, zarzuty dotyczące formy zostają, to w miarę obiektywna sprawa. Gdybym miał ująć rzecz w pigułce – ciekawi mnie to, że poszczególne partie tekstu niekiedy potrafią sprawiać wrażenie nieuporządkowanych pod kątem chronologii, a jednocześnie siać w odbiorcy poczucie, że przecież wszystko jest dobrze, że tak miało być. Powiedziałbym, że treść momentami sprawia wrażenie uporządkowanej w sposób chaotyczny  Co mam przez to na myśli? Ano to, że seria – włączając w to także najnowsze jej odsłony, do których zresztą niebawem przejdę – lubi przeplatać akcję ze wspomnieniami, retrospekcjami, wizjami sennymi (głównie koszmarami), niekiedy niespodziewanie zmienia się narracja (z trzecioosobowej na pierwszoosobową), niekiedy człowiek ma zagwozdkę i musi troszkę podumać, by poukładać poszczególne wydarzenia w porządku chronologicznym i zrozumieć, jak to się zaczęło, kiedy się zaczęło, jak długo trwało i gdzie w tym wszystkim jest Samhain.   Jak wspominałem innym razem, cieszy to, że wspólnym mianownikiem każdej odsłony jest tajemniczość, mroczny nastrój, gdzieniegdzie przemieszany (ale z pomysłem) z serialową sielanką, raz po raz towarzyszy nam spokój, innym razem poczucie zagrożenia, coś się dzieje, potem okazuje się to snem bądź wspomnieniem, poza tym, towarzyszy nam tematyka wielokrotnie wymienianego w niniejszym wątku eventu forumowego, co by nie mówić, jest całkiem bogato. Tym bardziej szkoda, że forma jest taka niedopieszczona. Nie jest zupełnie zła, wręcz przeciwnie, autor z reguły nie pozwala sobie na wpadki, które wzbudzałyby żenadę, niemniej jest szerokie pole do poprawy, w wielu miejscach mogło być lepiej – stylistycznie, pod kątem interpunkcji, czy też samego formatowania.   W tym wszystkim gwiazdą wieczoru jest oczywiście tytułowa Azumi, znana również jako Three Weed. Podtrzymuję, że w trakcie lektury nie da się nie zauważyć tego, że autor poświęcił swojej postaci wiele uwagi i troski, mozolnie budując jej tragiczną, bolesną historię, co zapewne miało na celu nie tylko wyraziste wykreowanie głównej bohaterki, ale również sprawienie, by czytelnik jej współczuł, by nie chciał się z nią rozstawać, by jej kibicował, życzył powodzenia. Co nie oznacza, że w tekście zabraknie innych oryginalnych postaci, jednakże to Azumi gra główne skrzypce, to jest jej saga. Efektu dopełniają okładki, bazujące na rysunku od Cahan, a jak wiadomo, Cahan byle jak nie rysuje, toteż grafiki są bardzo miłe dla oka, aczkolwiek, wydaje mi się, że istnieje ich trochę, głównie jako komisze, stąd wniosek formalny do autora – a może warto by było zamieścić w pierwszym poście, oprócz serii, galerię, cobyśmy mogli podziwiać Three Weed w pełnej krasie?   Pamiętam także, że na przestrzeni czterech odsłon prequelowych, momentami czułem się nieco znużony kolejnymi scenkami z przeszłości, ujawniającymi kolejne przykre chwile Azumi, aż zacząłem się zastanawiać, czy to aby nie przesada, no i ile jeszcze cierpienia na nią spadnie, zanim fabuła potoczy się dalej. Miałem wrażenie, że troszeczkę za bardzo tkwimy w przeszłości, że być może najwyższy czas ruszyć naprzód. Nie ukrywam, że miałem pod tym względem pewne oczekiwania w stosunku do najnowszych kawałków cyklu, ale z zadowoleniem mogę powiedzieć, że zostały one spełnione. Bardzo mnie to cieszy   Oczywiście, wszystko to kwalifikuje się pod kreację postaci, pieczołowite budowanie jej tła, lecz z jakichś powodów, o ile owszem, czułem ten klimat, było przykro, o tyle zadawałem sobie pytanie „Ile jeszcze?”... Co w sumie przypomina mi o pewnym rapowym utworze, dosyć starym. A może, to nie takie od czapy?    No, w każdym razie, najwyższa pora przyjrzeć się najnowszym odsłonom „Kronik Azumi” i sprawdzić, co ma nam do zaoferowania autor. Już sam początek „Nie ma ciemności” (Swoją drogą, znając całość cyklu, cóż za ironiczny tytuł. Autor naprawdę sprytnie to rozegrał.) dał nadzieję na pójście z fabułą do przodu i zaserwował coś świeżego, co z kolei rozpoczęło proces wypełniania moich oczekiwań względem fanfika. Trwało to całą lekturę. Oto dowiadujemy się o przeskoku czasowym oraz o nowym celu Azumi, jaką jest rodzinna kraina, Zebrice. Jak się okazuje, nie udaje się tam sama, gdyż towarzyszy jej Applejack, w formie Wilkomorfa. W ogóle, mając świadomość post-apokaliptycznej rzeczywistości, czułem się dziwnie nieswojo, czytając o Azumi, która w niesprzyjających realiach zaszła aż tak daleko. Zresztą, nieźle mnie to zaintrygowało. Wyobrażałem sobie, jak musiała wyglądać jej wędrówka, co widziała, na jakie niebezpieczeństwa była narażona, niemniej, w tym wszystkim najbardziej przytłaczające było, że przecież nie miała prawa spotkać na swej drodze żywej duszy. To znaczy, kucyka, rozumnej, czującej istoty, która przetrwała i tak dla odmiany nie chciałaby jej pożreć. Nie mam pojęcia, jak bym się miał, gdyby przyszło mi w towarzystwie przyjaznej bestii przemierzać zgliszcza znajomego świata. Na pewno czułbym się bezpieczniej, jasne, ale domyślam się, że towarzyszyłyby mi różne emocje, acz z zestawu tych trudnych do zniesienia, skłaniających do refleksji, tudzież odbierających resztki chęci do życia.   Aczkolwiek, tutaj wiele zależy od wyobraźni, gdyż autor nie poświęcił temu aspektowi zbyt wiele opisów, rzekłbym wręcz, że trochę ich brakuje, ale z drugiej strony, zapewne sztucznie wydłużyłoby to tekst, czy też zbędnie spowolniło akcję, odłożyło na później kolejną retrospekcję... No, ok, brzmiało to znajomo, ale kiedy zdałem sobie sprawę, że to w istocie „Kroniki Diany”, acz a innej perspektywy, ucieszyłem się i w sumie przez tę część tekstu przebrnąłem z przyjemnością i zaciekawieniem  Szkoda tylko, że w sumie niewiele wynikło z wizyty Diany w tym zdewastowanym, umarłym świecie. To znaczy, bohaterki spotkały się, Pinkie miała sprowadzić pomoc, lecz... Coś mi się zdaje, że nie będzie dokąd owej pomocy sprowadzić. Rzecz tę rozwija ostatnie opowiadanie z serii, po prostu wiem już, co się wydarzy. Stąd patrzę na ten wątek troszeczkę inaczej, niż wcześniej.   Niemniej, dobrze było znów zobaczyć je razem w fanfiku. Ciekawa rzecz, a poza tym, nie stracił na tym klimat, który – a jakże – kontynuuje trend z poprzednich odsłon, dając nam mroczny, niepewny nastrój, podszyty odczuwalną domieszką smutku i braku nadziei (wbrew temu, jak się kończy opowiadanie, nie mam pojęcia jak autor to zrobił, ale skutecznie przekonał czytelnika, że lepiej nie będzie, co najwyżej można liczyć na ulotną, kruchą normalność, chwilę wytchnienia – gorzkie pocieszenie), a poza tym, tekst przypomina nam o tym, przez co przeszła Azumi, toteż odbiorcy trzyma się współczucie. No, tym razem z tym nie przesadzono, toteż nie mogę narzekać. Nie miałem wrażenia, że znowu czytam o tym samym, raczej, że autor po prostu przypomina, z reguły w sposób dość zwięzły.   Jest pewna postać, która kradnie pasiastej bohaterce show. Mowa oczywiście o Applejack. Przyznam, że jest coś przejmującego w tym, że ta, pomimo formy potwora, zachowuje w pewnym stopniu świadomość, rozpoznaje przyjaciółki, jest udomowiona, no i z zapałem broni Azumi. Dawało to poczucie bezpieczeństwa oraz otuchy, może nawet promyk nadziei, nawet jeśli miało to gorzki wydźwięk. Według mnie, wątek zrealizowany doskonale, spora cegiełka do posępnego, nostalgicznego klimatu, na który postawił autor. Nie wspominając już o tym, że czytelnik ma dodatkową postać, której chce kibicować. Dzięki temu osobiście czułem się bardziej zaangażowany w treść, czy też związany z tymi postaciami.   Natomiast, zmartwiło mnie to, że forma – ponownie – jest niedopracowana, może nie w jakimś przytłaczającym stopniu, ale z pewnością różne zgrzyty są widoczne i odwracają uwagę od lektury. Widać autor działał na własną rękę, a może i miał kogoś do pomocy, niemniej, to najwyraźniej to nie wystarczyło, by tekst ustrzegł się przed błędami, na przykład:     Spojrzeć – na co? Coś mi się zdaje, że czegoś tutaj brakuje. Podpowiedź: „Postanowiłam jeszcze raz spojrzeć na/ w gwiazdy (...)”     Powtórzenie.   Na stronie siódmej jest dosyć długi opis, troszeczkę zbyt długi, podzieliłbym go na dwie albo i trzy części, coby uniknąć wrażenia ścian tekstu.     Wybierz jeden czas i jego się trzymaj  Chyba, że celowo rozpisujesz inaczej wybrany fragment w całości, w ramach zabiegu stylistycznego. Tutaj jest najpierw „znaleźliśmy” (co również jest błędne, skoro w scenie biorą udział wyłącznie postacie żeńskie, powinno być „znalazłyśmy”), a potem po teraźniejszemu „może naprawić”.     Szczeciną.   Generalnie, nie jest pod tym względem aż tak źle, niemniej różne błędy rzucają się w oczy, podobnie jak raz po raz nieobecne wcięcia przy poszczególnych fragmentach (czyli brak akapitów), szwankujące justowanie (bardzo sporadyczna sprawa, w sumie, nie jestem pewien, czy to już przy okazji tego powiadania, czy następnego, a może i tu, i tu), raz pamiętam, że cała kwestia mówiona była wyrównana do akapitu, podczas gdy wcięcie powinno obejmować tylko pierwsza linijkę danej kwestii (tam, gdzie powinniśmy mieć półpauzę), a zwłaszcza, łączniki zamiast półpauz. Chyba piszę o tym odkąd zabrałem się za „Kroniki Azumi” po raz pierwszy – gdzie są półpauzy, co się stało?    W każdym razie, o ile forma mogła być lepsza, „Nie ma ciemności” cierpi z grubsza te same błędy, co poprzednie części cyklu, co z kolei wydaje mi się dosyć zaskakujące. W końcu to już piąta odsłona serii. Pisałem, zwracałem na to uwagę    Przechodząc do ostatniej, chyba najważniejszej – bo rozwiązującej całą historię – części, czyli „Apogeum”, zatrzymam się jeszcze trochę przy formie, gdyż, o dziwo, tekst ten zawiera jeszcze więcej różnych zgrzytów, acz możliwe, iż wynika to z tego, że po prostu był najdłuższy, toteż i pole do popełnienia błędów było największe. Mimo wszystko, jak na kolejny z cyklu tekst, dziwi mnie to, że nadal w zapisie dialogowym brakuje półpauz, zdarzają się podstawowe błędy interpunkcyjne, czasem formatowanie nie działa i np. brakuje wcięć akapitowych, tudzież jakieś jedno zdanie umyka justowaniu. Niby proste rzeczy, ale widoczne, powtarzam to cały czas.     Brakuje kropki na końcu zdania.     „Zbliżała się czerwony koń”, coś tu poszło nie tak z odmianą      Bądźmy konsekwentni, trzymajmy się jednego czasu. „(...) i od tamtej pory nawiedzały ją każdej nocy.”     Skoro zapytał, to gdzie się podział znak zapytania? Poza tym, „zapytał, uśmiechając się (...)” z małej.     „Odpowiedziałam” z małej, zjedzona literka w wyrazie „widziałam”   Zmienił się tryb narracji, jest pierwszoosobowa. W sumie, w tym przypadku, mam z tym pewien kłopot. Dlaczego nastąpiła taka zmiana?     Dożywotni.     A co to za literka „y” z kreseczką?      Zdanie rozpoczynamy z wielkiej litery. Pamiętaj o tym     Trzymajmy się czasu, „tak zostało zapisane”.     Co te kropeczki tam robią, wewnątrz wyrazu?     Skoro wcześniej było tam „nasza”, to w kolejnej kwestii powinno być: „Nie nasza, tylko moja!”   Poza tym, co to za ściana tekstu na stronie dwudziestej?  Sugeruję podzielić wspomnienie na dwa-trzy akapity.     „Nie zamierzam to stracić”? Chyba prędzej: "Nie zamierzam go stracić." I co to za podwójna spacja po „nie”?     Literówka, „ć” zamiast „c”.   No cóż, z pewną przykrością muszę przyznać, że na przestrzeni całego cyklu, wszystkich sześciu jego części, forma cierpi ciągle te same błędy, przewrotnie powiem, że przynajmniej z czasem nie jest pod tym względem coraz gorzej, tudzież nie można powiedzieć, że jakość formy zalicza spektakularne amplitudy. Po prostu pod tym kątem jest dosyć jednolicie. Dywizy w zapisie dialogowym, miejscami kulejąca interpunkcja, literówki, raz po raz z formatowaniem coś nie zaskoczyło. Momentami zmiana trybu narracji następuje dosyć niespodziewanie i prawdę mówiąc, trudno powiedzieć z jakiego powodu, tudzież jaki to ma cel. Natomiast, nie można powiedzieć tego samego o fragmentach pogrubionych, pisanych kursywą, te zostały dosyć dobrze wyróżnione, ich cel jest jasny.   Mimo wszystko, dziwi mnie, dlaczego aż do końca cyklu pojawiają się w nim ciągle te same błędy. Doradzałbym uważne przeczytanie własnego tekstu i poprawienie różnych usterek, czy też zapytanie kogoś z zewnątrz, czy mógłby się nad tym pochylić i pomóc.   Skoro jesteśmy w temacie rzeczy, które nie do końca się udały, a zbliża się nieuchronnie kwestia fabuły, od razu powiem, że tekst, zwłaszcza w porównaniu z odsłonami prequelowymi, jest świeży. Powiedziałbym nawet, że atmosfera mroku przestała być taka gęsta i beznadziejna, tekst dosyć długo utrzymuje czytelnika w nadziei, atmosferze gorzkiej, ale posiadającej w sobie coś pocieszającego, przekonującej, że nastaną lepsze czasy. W kontekście tego, jak się to ma zakończyć, to mógł być potężny czynnik przejmujący, wręcz uderzający w czytelnika, za sprawą którego nie mógłby wyrzucić tekstu z głowy zbyt prędko, musiałby o nim myśleć, kontemplować nad tym, co przeczytał. Zakładając oczywiście, że jest wrażliwy na tego typu klimaty oraz zagrania, że podobne rzeczy do niego docierają. Tak mogło by być.   Niestety, nie został zrealizowany pełny potencjał tejże koncepcji z jednego, prostego powodu. Mimo, że tekst jest jak do tej pory najdłuższą odsłoną cyklu, dzieje się w nim sporo, pojawiają się nowe postacie, natomiast czytelnik dowiaduje się bądź co bądź wstrząsających rewelacji o rodzinie Azumi, wszystko to mieści się w fanfiku na styk i... Ech, jest niedosyt, ale wynikający z czegoś innego. Nie chcąc czynić z tego recenzji spoilerowej – tyle emocjonalnych momentów, tyle wstrząsających rewelacji, taki zwrot akcji pod koniec, akcja przyspiesza, a my... nie czujemy napięcia  Niestety, rzeczy dzieją się zbyt szybko, przejścia między poszczególnymi scenami następują nagle, tekst ma bardzo wąski obszar rozwijania napięcia, dlatego też, trudno je poczuć, co z kolei przekłada się negatywnie na nastrój oraz odbiór tekstu. Podejrzewam, że autor chciał czytelników zaskoczyć i jasne, to się udało, niemniej, zabrakło czynnika elektryzującego, od którego rozpoczęłoby się niepewne scrollowanie, na skraju krzesełka.   Przyglądając się dokładniej, bynajmniej nie byłyby potrzebne radykalne zmiany. Wystarczą dodatkowe opisy, skupiające się nie tyle na otoczeniu, na tym, co się dzieje wokół, co na przemyśleniach, emocjach poszczególnych postaci, głównie Azumi. Wychodzi to całkiem ładnie przy jej interakcjach z Lavender Craft oraz Verbeną, sprawdza się przy wstawkach z Applejack, natomiast pod koniec (W ogóle, nie spodobała mi się nagła zmiana słownictwa postaci, na bardziej wulgarne. Niestety, to nie zbudowało napięcia, ani nie zagęściło klimatu, po prostu brzmiało dziwnie, nieodpowiednio.) tego po prostu brakuje. Rzeczy się dzieją, przeskakujemy z jednej sceny na drugą za szybko, ale nie czuć dramatu postaci, nie czuć napięcia, rozczarowania bohaterki, bezsilności, braku zgody na to, co ma się stać, również na samym końcu... O ile ta końcowa rozmowa owszem, powinna być krótka, o tyle zabrakło bardziej rozbudowanych opisów emocji, przeżyć wewnętrznych. Tam aż się prosi o szybki rachunek sumienia, refleksję nad tym, czy protagonistka mogła coś zrobić lepiej, a może czegoś żałuje, czytelnik chciałby wiedzieć, czy ma jakieś nadzieje, co czuje patrząc na swoją rozmówczynię, czy w jej głowie przewinęły się jeszcze jakieś wspomnienia.     Ale końcowe zdanie... w porządku. Tak powinno się to zakończyć. Chodzi mi o to, że przed tym, mogłoby się znaleźć trochę więcej tego, o czym już wspominałem.   Czyli krótko – zaczęło się fantastycznie, rozwijało się ciekawie, lecz im dalej, tym opowiadanie ma coraz większe problemy z budowaniem napięcia, atakuje kolejnymi rewelacjami, acz nie serwując dostatecznie satysfakcjonujących opisów emocji, przemyśleń, chcielibyśmy po tym wszystkim wiedzieć, co się dzieje w głowach tych postaci, jak one reagują, lecz nie mamy żadnych poszlak. Myślę, że autor chciał to zrealizować ambitnie, ale jednocześnie sprawnie, unikając dłużyzn, lecz mnie się wydaje, że akurat „Apogeum” bardziej by zyskało, gdyby wątek [Slice of Life] nie miał domieszki akcji, ale refleksji, zas całość została bardziej zorientowana na nastrojowości. Zatem więcej opisów, więcej przemyśleń, wolniej, spokojniej. Budujemy napięcie, nie rwiemy na złamanie karku, pozwalamy postaciom wziąć większy udział w scenach, podzielić się z czytelnikami tym, co mają w głowach, cobyśmy mogli się wczuć, może nawet utożsamić. Współodczuwać ich rozterki, smutek, dramat, itd.   No, ale bynajmniej nie oznacza to, że całość fabuły została zrealizowana w niesatysfakcjonujący sposób, w żadnym wypadku nie ciśnie mi się na usta „a mogło być tak pięknie”. Mówiąc krytycznie o końcówce, mam na myśli głównie niedosyt, brak należytego napięcia i niewykorzystany potencjał na sceny emocjonalne, refleksyjne. To, co napisał autor, samo z siebie, robi robotę i pchnie fabułę do przodu, widać tutaj pomysł, chęć zamknięcia historii w dramatyczny sposób, ba, podejrzewam, że osoba nie lubująca się w klimatach emocjonalnych tak jak ja, nawet nie zwróci uwagi na to, co mogłoby się tam znaleźć i po prostu będzie się cieszyć zwrotami akcji, intrygą, no i zakończeniem  Znaczy, nie cieszyć się, że się weselić, tylko czerpać z tego wrażenia.   Według mnie, zdecydowanie lepiej wypada pierwsza połowa fanfika, tak w porywach do jego trzech czwartych (czyli w sumie większość jak najbardziej jest ok). Tam akcja przebiega w dobrym tempie, ani mi się to nie dłużyło, ani czytanie nie szło za szybko, było w sam raz. W ogóle, przybycie do tej nowej Zebrice, gdzie mieszały się różne kultury, gdzie dom znaleźli wszyscy ci, którzy przetrwali Wielką Zarazę, skojarzyło mi się z sagą „Owsa na tysiąc sposobów”, autorstwa Darkbloodpony'ego, a to zdecydowanie dobry znak  Było spokojnie, pocieszająco, mnie najbardziej spodobały się scenki z Applejack (w obu formach), a także spotkanie Azumi z Lavender Craft oraz Verbeną (bardzo ładne, klimatyczne i wpadające w ucho imiona, tak swoją drogą). Zanim nastąpił koniec, uwierzyłem, że to koniec koszmaru, że świat ma szansę przetrwać i że będzie lepiej. Zdałem sobie wówczas sprawę z tego, że Azumi ma w fanfiku już trzydzieści sześć lat i jak tak sobie przypomnę jej losy, przytłaczająca większość jej żywota była pełna bólu, rozczarowań, upłynęła w samotności, poczuciu zagrożenia, pośród trupów. Czuć tragizm tej postaci oraz coś takiego, że w sumie nic zbyt dobrego jej nigdy nie spotkało. Wszelkie przebłyski były jedynie ciszą przed tym, co zgotował jej (oraz całemu światu) nieubłagany los. Ciekawe.   Niemniej, doceniam pomysł autora oraz dalsze rozwijanie postaci Azumi. Zupełnie niespodziewanie, dowiedzieliśmy się o niej oraz jej rodzinie wiele, wiele nowego, czego z kolei w ogóle nie przewidywałem i co wydało mnie się zaskakujące. Tym bardziej szkoda, że opowiadanie niezbyt rozwija przed poszczególnymi scenami napięcie, czy emocje, ale ok, trudno, nie można mieć wszystkiego. Układając sobie nowo poznane fakty w chronologii, owszem, miałem odczucie, że nareszcie wszystkie elementy zaczynają do siebie pasować i że nareszcie uzyskuję pełen obraz tego, co było jej pisane. A pomysł na zakończenie, na wyjaśnienie trapiących bohaterkę wizji oraz koszmarów? Również bardzo dobry, był to pewien powrót do tajemniczości, mroku, poczucia bezsilności wobec tego, co musi nastąpić, nie wspominając już o gniewie, rozczarowaniu.   W sumie, może jednak brakuje mi bardziej rozbudowanych opisów otoczenia, szczególnie tego, jak wygląda ta nowa Zebrice, po latach. Nie zrozumcie mnie źle, autor poświęcił temu aspektowi nieco czasu, narracja podejmuje tę tematykę, po prostu ja, osobiście, poczytałbym na ten temat więcej. Taki już jestem.    Ostatecznie, mimo niedosytu spowodowanego niewykorzystanym potencjałem ostatniej części cyklu... Całością „Kronik Azumi” jak najbardziej czuję się usatysfakcjonowany. Czuję, że dowiedziałem się o bohaterce wszystkiego, przy czym owe wszystko, w większości nie było ani wesołe, ani przyjemne, ani nie było to coś, na co zasługiwała. Szkoda jej, zdecydowanie postać tragiczna, która jednak nie poddaje się i walczy, wydaje się silna. To mi się bardzo spodobało. Zresztą, widzę tutaj pewne pole do rozszerzeń, dodatków, spin-offów, chociażby historia Light Wrighta, ale opowiadana z jego perspektywy, a może również z punktu widzenia Lavender Craft. Podobnie jak przeszłość rodzeństwa Azumi. Albo przybycie do Zebrice ocalałych i próba odbudowy tego, co uległo zniszczeniu wraz z nadejściem Zarazy. Historia starszej siostry głównej bohaterki, jej poświęcenia, próby uratowania tego świata. Zdecydowanie, zostało jeszcze sporo do odkrycia, tym razem z perspektywy pozostałych postaci. To może być całkiem ciekawe. Tym bardziej, że „Kroniki Diany”, pisane z innego punktu widzenia, dały radę  Przewinęło się sporo scen mrocznych, tajemniczych, były trudne momenty, w których bohaterce wiele zagrażało, ale były także sceny słodko-gorzkie, spokojne, a nawet na swój sposób piękne, bo mające w sobie taki braterski, rodzinny wydźwięk, a także akty woli walki, niezależnie od tego, co by się działo. Momenty, w których Azumi wykazała się niezłomnością, w których usiłowała o sobie decydować i gonić za marzeniami. Była cisza przed burzą, apokalipsa, zaraza, potem podnoszenie się ze zgliszczy, poszukiwanie nadziei. Były rzeczy inspirujące, satysfakcjonujące, ale również takie, które dało się napisać lepiej, obszerniej. A w tle forumowy event oraz historia zebr. Bez wątpienia, to była pewna podróż   Pragnę z tego miejsca pogratulować autorowi zacięcia i konsekwencji oraz tego, że udało mu się napisać całą (Główną?) serię, w ogóle, gratulacje należą się również za samą główną bohaterkę  Cieszę się, że swoimi komentarzami udało mi się zmotywować autora do dalszego działania, no i mam nadzieję, że rzeczy, na które zwróciłem uwagę, pomogą mu w przyszłości pisać opowiadania jeszcze lepsze, głównie mam tu na myśli formę. Miło mi, dzięki za podziękowania zawarte w posłowiu, no i za możliwość przeczytania „Kronik Azumi”  To było ciekawe, klimatyczne, opisywało dzieje całkiem ciekawej, choć tragicznej postaci, nie zabrakło ciekawych pomysłów oraz prób napisania rzeczy w sposób bardziej przejmujący, niż zaskakujący, tudzież odwrotnie. Nie jest doskonale, ale z pewnością nie jest nawet średnio, powiedziałbym, że całkiem dobrze, solidnie, chociaż dopracowałbym formę. Fanfik godny uwagi i przeczytania, bez dwóch zdań było to coś innego. No i imponuje to, jak to wszystko wzięło się przecież od eventu forumowego. Coś podobnego chyba nie zdarzyło się od lat.   Jeszcze raz gratuluję kompletnych kronik i generalnie zachęcam zainteresowanych do lektury oraz wyrobienia sobie własnego zdania. Osobiście, ta historia zapewne na długo zapadnie mi w pamięci. Dzięki!      Pozdrawiam serdecznie!
    • Krystynka, wygląda naprawdę prześlicznie
  • Recent Status Updates

    • Fanuś

      W. wiłem się dziś w opór i definitywnie usunąłem konto na paypal, po tym, jak wprowadzili tą kretyńską podwójną weryfikację, której za japońskiego boga, nie można wyłączyć. Wiem - niby bezpieczeństwo, ale na Allegro też mam 100 milionów różnych danych, włącznie z przypisaną/podpiętą kartą i nie mam w ogóle włączonej podwójnej weryfikacji. Konto na PP, założyłem dla własnej wygody. Wystarczyło się zalogować i kliknąć "zapłać" i poszło. Bo to jest wygodniejsze i szybsze od BLIKa, gdzie trzeba pozyskać kod, a następnie, zatwierdzić w telefonie. I naprawdę uważam, że każdy powinien mieć możliwość decydowania czy chce mieć włączoną podwójną weryfikację, czy też nie 
      · 1 reply
    • Fanuś  »  meqiopeach

      Siemka! Wszystkiego najlepszego w dniu urodzin 
       
      · 0 replies
    • Triste Cordis

      Shivers - Armina van Buurena wygrało plebiscyt na 1000 najlepszych utworów muzyki trance. Żeby nie było - to fajny kawałek, ale są dziesiątki o niebo lepszych. Zanim ktoś wypisze mi Maść Na Ból Dupy, to wyobraźcie sobie, że "Przez Twe Oczy Zielone" wygrało głosowanie na najlepszą polską piosenkę 
       
       
      · 0 replies
    • MrThunderPL  »  Altius Volantis

      Wszystkiego najlepszego Alti!
      · 0 replies
    • Triste Cordis

      Ten mój post na FB jest tak jakby... Popularny (prawie 1200 polubień) A o co chodzi ktoś/nikt nie (niepotrzebne skreślić) zapyta? W Animal Crossing trzeba zapłacić z góry za budowę mostu lub "schodów". Niby oczywiste, prawda? Na szczęście można to robić na raty. Co ciekawe każdego dnia mieszkańcy wyspy (max 10) też wpłacają bardzo, ale to bardzo symboliczne kwoty. Wpadłem na pomysł, żeby sprawdzić ile im to zajmie? Miesiąc? Dwa? Więcej? Tak, wiem... Mam dziwne pomysły
       
      · 0 replies
  • Popular Contributors

×
×
  • Create New...