Skocz do zawartości

Alcyone

Brony
  • Zawartość

    127
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Posty napisane przez Alcyone

  1. Bardzo dziękuję za tak obszerny komentarz i za wszystkie miłe słowa. Nie byłam w stanie odpowiedzieć wcześniej, ponieważ dopiero dziś wróciłam z wyjazdu wakacyjnego, podczas którego miałam dostęp do internetu, ale tylko przez telefon.

     


    Mamy tu do czynienia z narracją pierwszoosobową prowadzoną w czasie… teraźniejszym. Dało to bardzo pozytywny rezultat – czytelnik zagłębia się w emocje bohaterów, zżywa się z nimi i niemal „stoi obok”, obserwując, jak postaci radzą sobie z problemami. Taki sposób pisania jest bardzo trudny – wymaga skupienia, bo jest mniej naturalny niż czas przeszły, a ponadto wymusza niespieszny rozwój akcji.

    Czas teraźniejszy wydał mi się bardziej odpowiedni w momencie, gdy rozpoczynałam fika. Potem parę razy żałowałam w duchu tej decyzji, ale było już za późno na zmianę, pisałam więc, aż czas teraźniejszy zaczął wydawać mi się niesamowicie naturalny i prosty - w efekcie obecnie miewam problemy, gdy chcę pisać coś w czasie przeszłym ;)

     


    Nie wiem, jak innych, ale mnie urzekło, że zamiast na typową sensację i przygodówkę postawiłaś na psychologiczny rozwój postaci.

     

    O ile mi wiadomo, inni czytelnicy wolą szybszy rozwój wydarzeń i więcej akcji, natomiast ja zdecydowanie wolę pisać dialogi i wewnętrzne rozważania postaci. To chyba już taka bardziej kobieca przypadłość ;)

     


    Przejdźmy jednak do kwestii, o której żaden z moich poprzedników ostatecznie się nie wypowiedział, czyli o wątku pobocznym, którym jest… shipping. Bardzo piękny, subtelny, niemal ukryty. Wplotłaś go do historii z taką gracją, że wyszło całkowicie naturalnie i chociaż nie jestem zwolenniczką takiego statkowania, niesamowicie podobała mi się ta burzliwa relacja.

    Z tym shippingiem to sytuacja była taka, że kiedyś miałam nieco inny pomysł na zakończenie, w którym ten wątek byłby nieco bardziej widoczny, ale potem zmieniłam plany. Postanowiłam jednak zachować te drobne aluzje do shippingu (ponieważ to moja ulubiona para i po prostu nie mogłam się powstrzymać). Cieszę się, że go dostrzegłaś i wspomniałaś o tym, zawsze lubię wiedzieć, że ktoś dokładnie czyta i wyłapuje takie niuanse :)

     


    I cieszę się, że postanowiłaś jednak napisać kontynuację. „Szklistość…” się jej wręcz domagała. Pewne wątki nie zostały całkiem zamknięte… I chociaż nie znoszę czytać nieukończonych opowiadań, dla „Eufonii” pewnie zrobię wyjątek, bo jak znam siebie, ciekawość mnie zeżre i tyle z tego. Chyba że szybciutko ją dokończysz .

    "Eufonia" jakoś mi idzie, chociaż ostatnio przeżywam mały kryzys twórczy. Poza tym boję się ją pisać dalej i zakończyć, ponieważ jestem zadowolona z "Hiperboli" jako zamkniętej historii i obawiam się zepsucia pewnych wątków, postaci itd.. Z drugiej strony zżyłam się z moimi bohaterkami i bardzo chciałabym dać im ostateczne zamknięcie tej opowieści ;) Życz mi szczęścia i dużo zapału do pracy!

     


    Mogę jedynie powiedzieć za Dolarem:
     
    'Dolar84', dnia 21 Lut 2013 - 01:10 AM, napisał:
    Przeczytałem. Zachwyciłem się.
     

    Dolar napisał to po samym prologu, więc raczej nie powinno się odnosić tej wypowiedzi do całego fika ;) Bodajże w "Brohoofie" również zacytowano ten komentarz, a ja czułam się przez to nieco nieuczciwie ;)

     


    PS. Mimo najszczerszych chęci nie widzę związku między tekstem a drugą częścią tytułu. O co chodzi z tą hiperbolą?

    Siedziałam sobie kiedyś w szkole na jakiejś dodatkowej matematyce i nauczycielka mówiła nam o hiperboli. Powiedziała, że hiperbola cały czas dąży do zera, jest coraz bliżej ale nigdy go nie osiągnie. Zrobiło mi się przykro, że biedna linia nigdy nie osiągnie swojego celu, więc postanowiłam zapytać nauczycielki, czy aby na pewno nie da się tego jakoś rozwiązać. Odpowiedziała mi, że gdyby hiperbola dotarła do zera, przestałaby być hiperbolą.

     

    Czyli nadając ten tytuł miałam na myśli, że jeżeli bohaterki się nie zmienią, to ich misja się nie powiedzie.

     

    Można też to rozpatrywać w kontekście wiatru i skały - oni nie mogą być razem, ponieważ skała nie jest w stanie ruszyć z miejsca, a gdyby wiatr się zatrzymał, nie byłby dłużej wiatrem, tylko zwykłym powietrzem.

     

    Początkowo zamierzałam to wyjaśnić szerzej w tekście opowiadania, jednak zrezygnowałam z tego, gdyż nieco zmieniłam plany na poprowadzenie akcji (ja ogólnie bardzo dużo rzeczy zmieniałam i improwizowałam :P), więc niestety ta scena wypadła i nie miałam zbytniej możliwości dodania jej potem, a nie chciałam wciskać jej na siłę.

     

    Jeszcze raz bardzo dziękuję za tak wyczerpującą ocenę i wszystkie pochwały :) 

  2. W skrócie:

    Jakby mnie ktoś w środku nocy (dla mnie,w wakacje,noc trwa do 10 rano) obudził,to bym go co najmniej zaj...wywalił przez okno(Ida przynajmniej nie rozwaliłaby okna)-i ta stanowczość (chodź-nie-czemu-bo mi spokoju nie dacie-ale jak pójdziesz,to znajdziemy sposób,by dać ci spokój-ok)

    Odpieranie lodu i ognia za pomocą rury?(Rura wielkiego paladyna +200 do wszystkich statystyk, +666 przeciwko demonom)

    No i najważniejsze...co tak długo?

    Idą by nikogo nie zabijała za taki drobiazg - ona jest opanowana i tylko Pinkie potrafi wyprowadzić ją z równowagi ;)

    Klara nie broniła się rurą przed ogniem i lodem, ona jedynie odpychała nią napastnika, a ataków starała się unikać.

    Tak długo ponieważ... (uwaga, uwaga nadciąga idiotyczna, ale prawdziwa wymówka) zapomniałam. Serio. A kiedy sobie przypomniałam, byłam leniwa. Za dwa tygodnie wracam z wyjazdu i biorę się za kolejny rozdział, obiecuję. Jak nie dotrzymam słowa, to proszę o spamienie na PW przypomnieniami, prośbami i groźbami.

  3. W poprzednim odcinku...

    W skrócie przypomnę ostatnie wydarzenia: Klara i Ida opuściły jadący pociąg, Sylwia i Effervescence postanowiły się po nie wrócić, a Lena, Flora i Dorota zostały same gdzieś w dziczy. W nocy zaatakował je blady demon, który prawie zabił Florę. Obecnie leży ona nieprzytomna, bardzo bliska śmierci z wychłodzenia.

     

    Zauważyłam, że mam dziwne upodobanie do męczenia bohaterek. Już połowa z nich w trakcie trwania opowiadania przynajmniej raz straciła przytomność: Flora dwa razy, Dorota raz, Lena dwa razy... Cóż, dzisiaj do klubu dołącza kolejna osoba.

     

    Przepraszam za długi czas oczekiwania. Nawet nie próbuję się tłumaczyć, dlaczego tak długo nic nie napisałam. Mam nadzieję, że mi wybaczycie :)

     

    Rozdział VIII

    Życzę miłej lektury i pozdrawiam wszystkich moich wytrwałych czytelników :*

  4. Znam parę dobrych shippingów, którym udaje się uniknąć "odrealnionej, idealistycznej wizji miłości w stu procentach zgodnej z typowym modelem miłości", ale te dotyczą raczej postaci będących już w związku, niż zakochania się i zejścia. Jeżeli w jakimś shippingu ma miejsce jakiś poważny problem, parze układa się gorzej itp. to często ma to przyczynę zewnętrzną (okrutny świat chce zniszczyć tę miłość i tym podobne sentymentalne historie) natomiast w bardziej "życiowych" opowiadaniach konflikty wynikają z samych postaci i ich odmiennych wizji na szczęście w związku. Wolę te drugie ;)

  5. Dziękuję wszystkim za komentarze!

     


    Czy może istnieć "włoski kucyk"?

    Photo Finish ma na przykład niemiecki akcent, więc czemu by nie? xD

     


    Od razu skojarzyło mi się z "Hiperbolą", kiedy Dash i Flora oglądały "Czarnobyl: Reaktor Strachu"

    I bardzo dobrze ci się skojarzyło ;) Dorota najwyraźniej też oglądała ten film :P

     


    no proszę, a podobno gry niczego nie uczą. Jak miło, że w fanfiku jest jednak prawda

    Jest taka krótka historyjka związana z powstaniem tego rozdziału:

     

    "- Hej, Ola, zrobisz coś dla mnie?

    - Jasne.

    - Odkąd mam tę grę, nie jestem w stanie zrobić nic twórczego. Zabierz mi ją i oddaj dopiero, kiedy napiszę przynajmniej dwa rozdziały mojego fanfika.

    - Okej. Wyślij mi potem link, żebym mogła to zweryfikować."

     

    Wniosek jest taki: gry może i czegoś uczą, ale nie zawsze pomagają nam to wykorzystać. Jeżeli komuś podobał się rozdział, to niech przekaże mi podziękowania dla Oli.

     


    Niestety, sądząc po dalszym fragmencie, to nie grały w Call of Duty itp., bo nauczyłyby się co zrobić z tym demonem. Ale po co reagować jak ktoś napastuje przyjaciółkę, lepiej zaczekać, co jej zrobi, nie?

    Ojć, nie bądź dla bohaterek taki surowy, coś tam zdziałać próbowały. Choć może faktycznie poszło by im lepiej, gdyby zagrały w Call of Duty xD

     


    Cóż, można napisać, że już naprawdę coś się dzieje.

    Zawsze mam problemy z wyczuciem, co jest "dzianiem się", a co nie. Generalnie najbardziej lubuję się w pisaniu dialogów i tworzeniu postaci, dlatego akcja czasami może faktycznie posuwać się za wolno, chociaż ja tego często nie dostrzegam i uważam, że dobrze jest ;P


  6. Olrun, Mist… tak bardzo szukałem, do czego to może być nawiązanie… A potem sobie przypomniałem, że ty masz przecież po prostu talent do wymyślania imion

    A ja długą chwilę szukałam w pamięci, o czym mogłeś mówić, wspominając moje wymyślanie imion ;) Ale już sobie przypomniałam.

    Olrun, Mist, Aud, Gudrun i Herwor to imiona pochodzące ze skandynawskich sag bądź podań. Najbardziej znane z nich jest chyba Gudrun, imię to nosiła żona Sigurda z Sagi Rodu Wolsungów. Pozostałe są raczej wspominane marginalnie gdzieś w zbiorach z mitologią.


  7. A według mnie, to, że niby przeciwieństwa się przyciągają, to bzdura i niewierze w te dyrdymały. Jeśli jakaś para będzie miała odmienne gusta, to szybko może dość do takiej sytuacji, że np. kobieta będzie wolała pojeździć na nartach, a facet pograć w kosza. W końcu jednak nic razem nie zrobią. Shippingi, nieważne gdzie, powinny opierać się na podobieństwie. W końcu, miłość to nie tylko rozmowa, lecz robienie różnych czynności razem.

     

    Absolutnie się zgadzam. Z osobą o odmiennych gustach i charakterze trudno jest się nawet zaprzyjaźnić, a co dopiero spędzić całe życie razem.

  8. Gdzieś wyżej podałam już listę ulubionych par i ciągle się pod nią podpisuję, więc zamiast tego chciałabym zadać pytanie: czy wolicie shipy kojarzone na zasadzie przeciwieństw, czy podobieństw?

    Osobiście uważam, że to podobieństwa w charakterach postaci tworzą podstawy dla związku. Dzięki nim partnerzy mogą naprawdę rozumieć swoje motywy i obawy, a także wspierać się nawzajem. Wspólne zainteresowania to też niezwykle ważny element, bo związek to nie tylko całusy i łóżko - trzeba też mieć o czym rozmawiać i co robić razem w wolnym czasie. Dlatego też nie lubię Fluttershy x Rainbow oraz Applejack x Rarity - bo nie potrafię wyobrazić sobie tych par spędzających ze sobą zwykły, normalny dzień, robiących coś, co obojgu sprawia przyjemność (i jak wyżej, nie chodzi tu o całowanie się i tego typu czynności :P).

    A co wy o tym sądzicie?

  9. W kwestii talentu:

    Talent pisarski to wg mnie zbiór pewnych cech, które pomagają nam dobrze zacząć przygodę z pisaniem, a potem ułatwiają jej kontynuację. Można dobrze radzić sobie z dobieraniem słów, można uwielbiać opowiadanie historii, a do tego wszystkiego potrzebne jest samozaparcie, wytrwałość i cierpliwość. To tylko niektóre z czynników - najważniejsze jest po prostu czerpanie radości z tego, co się robi i ciągłe samodoskonalenie.

     

    W kwestii czytania:

    Książki czytam, bo pomagają mi się rozwijać. Mają wpływ na to, kim jestem i jak się zachowuję. Chyba mam to po mojej mamie, aczkolwiek ona aktualnie uważa, że powinnam czytać książki dla nastolatek, podczas gdy ja jestem fanką literatury o wyemancypowanych kobietach - jak choćby powieści sióstr Bronte. Podobno ma to zgubny wpływ na moją filozofię życiową ;P W każdym razie nie wyobrażam sobie życia bez książek.

    Dlaczego fanfiki? Czasem po prostu mam ochotę przeczytać coś krótkiego, a fanfiki idealnie spełniają ten cel. Poza tym, dzięki tagom na fimfiction bardzo łatwo jest mi znaleźć coś, co akurat chciałabym poczytać - jak choćby coś smutnego bądź romans między konkretnymi postaciami.

  10. Nowy rozdział...

    Jest napisany już od tygodnia, ale cały czas chciałam go usunąć i napisać od początku. Dopiero dziś zdecydowałam się opublikować :/ Mam niewiele siły psychicznej na pisanie ostatnimi czasy...

     

    Tak czy siak, rozdział z perspektywy Sylwii (czyli postaci najbardziej w Hiperboli zaniedbanej przeze mnie), znowu przegadany i stanowiący bardziej funkcję ustabilizowania przyszłych wydarzeń. Czy coś w tym stylu. Nie wiem, nie mam humoru na wyjaśnienia, dlaczego znowu nie ma w nim akcji ani tak długo oczekiwanego "dziania się".

     

    Miłego czytania (?)

  11. Nowy rozdział!

     

    Jak zwykle przepraszam za zbyt długą przerwę. Przez całe święta i pierwszy tydzień stycznia byłam zajęta zgłębianiem anatomii ludzkiej, a po nocach śniły mi się oligodendrocyty, tropomiozyna i chymotrypsyna. Tak czy siak, mam nadzieję, że wy spędziliście ten czas w jakiś przyjemny sposób i zapraszam do lektury kolejnego rozdziału, w którym może i nie jest tym, w którym "będzie się działo", ale może i tak się spodoba? Żywię taką nadzieję ;)

    Miłego czytania i jak zwykle proszę o komentarze :D

  12. Klacz x klacz to nie romans. To herezja :D

    Poza tym, to co napisałaś odnosi się chyba do każdego rodzaju ff...

    Mówię tu o kwestiach pisarskich. Każdy ma swoje poglądy i trzeba to akceptować. Rozumiem, jeżeli ktoś nie czyta shippingów, bo nie lubi klacz x klacz bądź romansu w ogóle, ale nie lubię, gdy ktoś na podstawie tego ocenia cały gatunek.

  13. Najzabawniejsze w tym shippie było to, że był on naprawdę dobrze napisany, w odróżnieniu od większości romansów, które są tak głębokie jak spodek od herbaty.

    Jest wiele dobrze napisanych romansów, zarówno wszelkich komedii romantycznych, jak i smutnych historii. Tak, także tych klacz x klacz. Tylko wiele osób ma takie uprzedzenia, że jak romans, to od razu musi być płytki i banalny...


  14. W Hiperboli też tak było, a potem jak już "się działo"...

    W Hiperboli pierwsze cztery rozdziały + prolog były o Florze siedzącej w domu, ewentualnie idącej na zakupy. Zaczęło się dziać dopiero w piątym ;)

     

    Cóż więcej mogę powiedzieć... możecie się przygotować na znaną z poprzedniej części zmianę narratora, ale jeszcze nie w następnym rozdziale. Nie wiem, co dokładnie rozumiecie przez "będzie się działo", ale mam nadzieję, że uda mi się was nie zawieść :)

×
×
  • Utwórz nowe...